Skip to main content

Full text of "Pisma"

Google 



This is a digital copy of a book that was preserved for generations on Hbrary shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 

to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 

to copyright or whose legal copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 

publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we liave taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the files We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrain fivm automated querying Do not send automated queries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machine 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributionTht GoogXt "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legal Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legal. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the full text of this book on the web 

at |http : //books . google . com/| 



Google 



Jest to cyirowa wersja ksi^ki, ktora przez pokolenia przechowywana byla na bibliotecznydi polkach, zanim zostala troskliwie zeska^ 

nowana przez Google w ramach projektu swiatowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zd^yly juz wygasn^ i ksi^ka stala si^ cz^Sci^ powszechnego dziedzictwa. Ksi^ka nalez^ca do powszechnogo 

dziedzictwa to ksiqzka nigdy nie obj^ta prawami autorskimi lub do ktorej prawa te wygasly. Zaliczenie ksi^ki do powszechnego 

dziedzictwa zalezy od kraju. Ksiqzki nalezqce do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszlosci. Stanowi^ nieoceniony 

dorobek historyczny i kulturowy oraz zrodio cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolunicnic, znajdujii si^ rownicz w tyrn pliku - przyporninajf^c 

dlugii podr6z tej ksiqzki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady uzytkowEinia 

Google szczyci si^ wspolprac^ z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materialow b^d^ych powszechnym dzledzlctwem oraz ich 
upubliczniania. Ksiqzki b^dqce takim dzledzlctwem stanowi^ wlasnosc publlczn^, a my po prostu staramy si^ je zachowac dla przyszlych 
pokolen. Niemniej jednak, prEice takle sq kosztowne. W zwlqzku z tym, aby nadal moc dostEirczac te materialy, podj^llsmy srodki, 
takle jak np. ogranlczenia technlczne zapoblegaj^ce automatyzacji zapytaii po to, aby zapobiegaC naduzyclom ze strony podmlot6w 
komorcyjnych. 
Proslmy rowiiiez o; 

• Wykorzystywanie tych phk6w jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usluga przeznaczona dla 056b prywatnych, proslmy o korzystaiilc z tych plikow jcdynlc w nlckonicrcyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytan 

Proslmy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytan jakiegokolwiek rodzajii do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badan nad tlmnaczenlEimi maszynowymi, optycznym rozpoznawanlem znakow lub Innymi dzledzlnami, w ktorych przydatny jest 
dost^ do duzych iloScl tekstu, proslmy o kontakt z naml. Zach^camy do korzyatania z material6w b^^ych powszechnym 
dzledzlctwem do taklch cel6w. Mozemy hy& w tym pomocnl. 

• Zachowywanie przypisafl 

Znak wodny"Google w kazdym pliku jest niczb<;dny do informowania o tym projckclc i ulatwlaiiia ziiajdowaiiia dodatkowych 
materialow za posrednictwem Google Book Search. Proslmy go nie usuwac. 



Hganie prawa 

W ksizdym przypadku uzytkownik ponosi odpowiedzialnosc za zgodnosc swolch dzialan z prawem. Nie wolno przyjmowac, ze 
skoro dana ksl^ka zostala uznana za cz^c powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzielo to jest w ten sam 
spos6b traktowane w Innych krajach. Ochrona praw autorsklch do danej kai^kl zalezy od przepls6w poszczeg61nych kraj6w, a 
my nie mozemy Tqczy6, czy dany spos6b uzytkowania kt6rejkolwiek ksi^kl jest dozwolony. Proslmy nie przyjmowad, ze dost^pnoS^ 
jakiejkolwiek ksi^ki w Google Book Search oznacza, ze mozna jej uzjTvac w dowolny sposob, w kazdym miejscu swiata. Kary za 
naruszenie praw autorsklch mogq bye bardzo dotkliwe. 

Informacje o usludze Google Book Search 

Misj^ Google jest uporz^dkowanie swiatowych zasobow informacji, aby staly si^ powszechnie dost^pne 1 uzyteczne, Google Book 
Search ulatwia czytelnikora znajdowanie kslqiek z calego swiata, a autorom 1 w^'dawcom dotarcle do nowych czytelnikow. Caly tekst 
tej ksl^ki mozna przeszukiwac w Internecle pod adresem [http : //books . google . comTl 



5w^7^ 




%*■' 



•y 




^^^^^^^^^^^ 



PISMA 

JdZEFA SDPllSyiGO. 



-^yzacne pned nadobneak.. ii£yteoEne 

Pasgau 



Wydanie poprawione i pomnotoie. 

Prtwo pnekfada lutrMgi lobie Autor. 



Wydat fundusssm poruosonym 

JAN WELICHOWSKI. 



TOM I. 



W drakaml lalcladu narodowogo Imlenia OttoliAtkioh 

fo4 wumUm Ispiqrw. dstorlawvj A. Toi^ 

1872. » 



I t. 



U3 55 



Przedmowa Wydawcy. 

* • ■ . 

Ruchu umyslowego miar|, oswiaty barometrem, d|- 
ioosci pewnego kraju busoI§ — jest historya wydawnictwa 
tegoi kraju. 

Mniemani wi§c, ii nie prost§ jedynie ciekawosd za- 
spokoj§ , jeieli na wst^pie podam kr6tki rys usitowan^ ktdre 
poprzedzity uskutecznienie niniejszego wydania. 

Byto to roku 1866. — Przygi^ty ostatniemi kl^ski 
duch narodowy, zabierat si§ stanowczo do oczyszozenia z 
siebie rdzy apatyi , ktdra zacz§(a si§ dobierad do wn^trza 
jego. Jui bo wiem w r. 1 865 wychodz§cy we Lwowie „Ty- 
godnik naukowy^y zatoiony gtdwnie przez miodziei akade- 
mick§, nawofywaf do trzezwej pracy, do wzi^cia sig do 
nauk rzetelnych. Jakoi wszcz§( s\q widoczny ruch umyslowyi 
a kieruDek tegoi zd§ia( wyraznie ku naukom spotecznym, 
pozytywnym. 

W tymie czasie wyszedl by( oddziaf 2. czg^ci I. 
Sskoly polskiej Gospodarstwa spotecznego. Dzielo Supinskiego 
zjednywalo sobie coraz to liczniejszych czytelnikdw. 

Do tego przybyty pdzniej jeszcze widoki ryehlego za- 
prowadzenia j^zyka polskiego Dietyiko w szkofach i^rednich, 
ale i w wyiszych, — i daly si§ styszed glosy wykazujjce 
bfftk odpowiednioh kai^iek wyUadowych, przyczem skiero* 

V 



wano uwag; na dziefa Supi^skiego, ktdrych pierwszy nakfad, 
obejmuj|cy nie wiele nad pi^dset egzemplarzy, jui s\q wy- 
czerpywaf. — Obeonie , wyczerpaf si; zupelnie. 

W owym skfadzie rzeczy Autor, aczkolwiek jui po- 
zbawiony wzroku , przedsi§wzi§I by( rewizy; swoich dziel, 
poczynit niektdre waine poprawki i dodatki , — o ile tylko 
takowe w trudnem jego poloieniu uskuteoznid siq dafy, — 
i upowainit mi§dzy innymi terazniejszego wydawc; do oglo- 
szenia i zbierania subskrypcyi, ostateoznie zai$ do przypro- 
wadzenia do skutku cafego wydania — za por^k; komisyi 
wydawniozej, w sktad ktdrej wchodzili pp. Bielowski, Bo- 
roDski, Rrawozykiewicz i Roozyndyk. 

Gen;, jak poddwczas za 4 tomy, oznaczono nadzwy- 
czaj Elisko, bo tylko na 5 z(r. w. a.; a to jedynie dlatego, 
poniewai Autor, pragn^c ufatwid o ile moinoiSci nabycie 
tyoh ksi^iek szczegc^lnie mniej zamoinej ucz|cej si; mfo- 
dzieiy, zrzekf si; byf wszelkiego wynagrodzenia. 

Oglosili^my tedy subskrypcy; w dziennikach, pukaliiS- 
my do Sejmu krajowego, do Izby adwokatdw we Lwowie, 
do Iwowskiej Rady miejskiej, nie omin;lii$my wszeohnicy i 
kasyna narodowego we Lwowie, — nadto pisaliiSmy do 
pojedynozycb, z nauk i z gorliwoici znanych obywateli po 
calyra kraju, udawaliiSmy si; do Rrakowa i do Poznania, 
i po blisko dwuletnich zabiegach — za szczegdlnem przy- 
ozynieniem si; ks. Leona Sapiehy, ks. Jerzego Gzartory- 
skiego , br. Przezdzieckiego, pp. Smarzewskiego , dr. Mayera, 
6, p. Baszozewicza , hr. Jana Fredry i innycb, — ktiSrym 
tutaj winny dzi;k sMadamy — wpIyn;{o okofo trzystu zfo- 
tych w. a., gdy naklad wymagal okolo dwdch tysi;oy, 

Byfo to z koncem r. 1867. 

Nie zraiaj|c si; jedaak temi niepowodzenianii , uda- 



waliimy 8i§ nast^pnie do pojedynczych obywateli, znanych 
z zamoinoiSci , z prosb| o podj§oie si§ tak nieznacznego 
^wzgl^dnie, a W8zelk§ r^kojmi; bezpieczefistwa daj|cego na- 
Uadu; a gdy i te starania prywatne nie wydaty skutku, 
przemawiali^my publicznie w imi; oiSwiaty krajowej, i 
dobra krajowego, przypomnieliiSmy wzory zDakomitych zasfug 
w bistoryi wydawnictwa naszego: Gzartoryskich , Dzia(y6- 
skich| Raozynskich, Dzieduszyckicb , Stadnickich • . . . — i 
gdysmy pomimo tego wszystkiego 8§dzili jui , he dla dziel 
spotecznych w kraju naszym nie masz wcale miejaoa, — 
i w skutek tego subskrypcy; odwotali — zjawit si; nad- 
spodziewany mecenas naUadca! — By( nim znany p. Zel* 
man IgeL.. 

Dla wydawnictwa atoli jakai$ niefortunna plon^a gwiazda. 
Jui bowiera nawet wielkie plakaty ogtosity byty nowe wy- 
danie pism J. SupinskiegO| — gdy tymczasem rdiowe wi- 
doki rycMego wprowadzenia do szkdl j^zyka ojczystego, im 
wi^cej si; do nich zbliianoy tern wi;cej jak fata morgana 
w dal si; usuwaty; — a wreszcie i dw jedyny mecenas 
naktadca p. Zelman Igel poszedt spocz^d na (onie Abra- 
hama !. . 

Wydawnictwo wi;c znowu osiadZo na mieliznie. — 
Byto to jui w r. 1868. 

Nast;pstwem wszakie powyiszego nieudania si; roz* 
pocz;te] subskrypcyi byto, ie niektdrzy ze subskrybentdw 
zwrotu zapisanych przez siebie kwot nie przyj;li, lecz ta- 
kowe przeznaczyli Autorowi na optat; lektora; a w skutek 
tej okoliczno^ci wyticznie przerwat Supifiski poniek§d swoje 
milcsenie , i pojawity si; te prace , ktdre stanowi^ terazniej- 
asy torn IV. Pism J. Supifiskiego. 

Pny sposobnoici wydaoia. jednej z nich : ^Siedm Wie* 



6 

czordw^ nakladem stowarzyszenia przyjaciol oswiaty ludo- 
wej z koncem r. 1870, — b§dqc w posiadaniu komplet- 
nego egzemplarza, przygotowanego do powt6rnego wydania 
pism J. Supinskiego, o kt6rych VfSiinoioi bylem zawsze 
ppzekonany, — nadto z uwagi, ii jgzyk polski zaprowa- 
dzony jui by( w szkofach i^rednich a i w szkofach wyiszych, 
daly sig byly wreszcie slyszed polskie wyWady nauki go- 
spodarstwa spolecznego, — umiescitem przy dzietku tern, 
jako wydawca tegoi, odezwg do pp. naMadc6w, a wog61e 
do wszystkich i^wiatfych obywateli kraju, wzywaj^c o po- 
danie r§ki do powtdrnego wydania dzief pomienionycb. 

Jak kamien w wodzie — przepad/a atoli odezwa. Ai prze- 
ciei wyplyngia ona wMerkurym warszawskim wiecie r. 4871.; 
a redakcya Przegl^du tygodniowego w Warszawie, nietyiko 
jl powt6rzyIa, ale nawet ofiarowala 100 rsr. jako darbez- 
zwrotny na pokrycie kosztdw wydania ; — z przyrzeczeni^m 
dalszego poi^rednictwa. 

Doniesienie to^ w obec wcale odmiennego lisposobie- 
nia kraju naszego, byto tak czemi^ nadzwyczajnem , ie 
czytaj^c je, wtasnym trudno bylo .wierzyd oczom. 

Wypadekten wszakie, miat byd go&cem jeszcze. 8zcz§- 
sliwszego zwrotu rzeczy. Albowiem za nim z podziwu wyj^d 
ziohl wydawca, gdy w tern, w skutek pomyi^Inego ztoie- 
nia si§ rzeczy, znalazt si§ bezinteresowny naUadca , i ztoiyt 
w rgce wydawcy ca(| na naklad potrzebn§ kwot§. 

W obec tak pocieszaj§c6j zmiany, Autor i wydawca 
uznali za pierwsz§ rzecz zioiyd przedewszystkiem redakcyi 
Przegladu tygodniowego dzi^ki i uznanie naleiyte za jej 
dar szlachetny; zarazem wszakie donieiSd, ii dar ten jej 
stal si^ obecnie zbytecznym. — Redakcya atoli nie zechciata 
jBWolnid siebie od uczynionego raz postanowienia, i przezna- 



Qisyfa 0W9 kwotf na mbaj^o i tozdaaie isydad ai) imaj;- 
oych dziet pomi^dzy ucz§0| si^ mtodziei* . ; 

Maj^o tedy iiiiidusze. ipdd i)9k§,:]pn^8ti|piliEM9 jjfitych- 
miflfit do wydania di^ ;pad '0g5b| Ba|w§: iPiama Jdj^^f 
Supifiskief^^, ktbre aktadajf ai^ J^d| a & twidwi; it 
mian&wiaie lajmie torn I. Myil OrfdLna Fizyoiio^ii 
waaeobiwinta; torn DL i 10. Szkola fo^Uk^Qof 
apadarstwa apolecs^nego -— Gzf ioi I Oddaial 4 i 
2; torn IV. Boaprawy treiei i dip ^l^af 41^09; 4f)m 
V. Ro4aiairtoi$4^i. 

Rozpooa^m druk jednak od tomu JVfi jako zaipriura^ 
j^cego raecay Bialo dot§d .anaae , lub tai vsupaitpie Aiezaapdi; 
aodaoaz^eeai^dol^rakty^^Qaj atrony iycia iwdaieqafiga* Na 
oaele tomu V. ^utmaioitemiiyoJioryB Autora a tp^piena^m. 

6dy znowu nietylko wynagrodaeoia Autor, ale i i^akladea 
-wazdkicb araakt ai; ayakdw, a aawat zwybfycb-odaatek od 
wtoionego kapitalu » wydawaictwo aoalazlo siq w (pnujjtp- 
nam poloieaiu » ouiaozenia ceny aa oale dmeto ^Iko .nia S 
zir. ; a pragD|c tilatwid 1 jMzoae bardziej aaJbg^ Aago^ (PP* 
osyiiilo, ku tenm waaelkie laotiiwe ^lienia. 

Tak wi^ widai biq wydawBictwo a ^etajVumn aado* 
wolaiiieini po ipi^cioletotcb daremoych ziMflgaoh i Jkistata- 
nkcb wraazoie u breau apebiieiiia iyozeA siKoioh; 

Winieoem tu jaaacae dodad^ ii do uakutecamenia wSf* 
daaiiai frayeaynK aig W. SaymoD Krawaaykidwiea 1 .pny- 
jfiraay na aiebie waine aadanie palmenia oatatiiiaj korak|;jf. 
-^ >Tyin spoaobaBi dla rwydawoy nie Mfiele wifoej <paaaata(p 
Md rdbienie ikorclkt ^pmwaayob. — 

Tu ikoooay ai)} thiatovya jiiaiejaa#go ¥iydara9ictwa# 






9 

• - " • f 

: "PneohodsQ teras do samyohie diiel i do ,rec6iisyj 
tychie. 

ZacB|W8By od Rysdw d«6J6w pitfmienniotwa polskiego 
t/ukasiewicEa^ Enoyklopedyi Orgelbranda, CSsaaopisma pra- 
wniczejo i polityeinego w Krakowie, Ekonomiaty w War- 
BU^e I '— nie pomijaj§c brossur pp. MarassegOi Morzyckiego 
i itiipraw innych| — aakoAciywszy na ostatnim dsienniku 
krajowym^ wkzystkie one w og61e igadzaji $iq na to^ ie 
l^iama' Jdsefa SupifiakiegOi b§d|c gt^boko pomyllane^ jasno 
i sdrowo rzecz przedstawiajic, — odznaczaji si^ aamodziel- 
nafoq i iiiew|tpbwem wyiszoici pisarskiej znamioiiieni, — 
'baleii do najznakomitszych naszego pitoiennictwa , — 8| 
wainym pomnikiem otfwiaty narodowej na polu ekonomiki. 

Ifie mog^c ich tutaj wszystkicb przytoozyd , nie mog; 
ich wzzakie pominid wszystkicb. 

Pozwol^ wi^c sobie nasamprzdd podad wyj^tek z roz- 
prawy Dr. Romana Szymafiskiego : ^0 wartotfci w Szkoie 
polskiej Gospodarstwa spolecznego^, umieszczonej w ,yBi- 
bliotoce Ossolifiskicb^ w tomie XII. z r. 1869. 

lyDzielo Jdzefa SupiAskiego, czytamy tarn, wydane 
pod tytutem : ^Szkola polska gospodarstwa spolecznego^ jest 
niew^tpliwie jednym z najznakomitszych objawdw piimien- 
nictwa naszego w ostatnicb lat dziesi^tkacb. Wielka jest 
wartoid teorycznai bo dot^d nie rdwnego nie posiadato 
pi^iniennictwo nasze, bo wniem znajdujemy pierwsze , sze- 
roko i rzetelnie zaioione fUndamenta narodowej ekonomii 
polity eznej, a bodaj nie wi^ksza moie byd jego wainotfd i 
donioslo^c spoteczna. te dot|d znakomite to diielo pod 
jednym i drugim wzgl^dem tak maty bardso wywailo wplyw, 
tlumaczyd naleiy nie tylko tern, ie si; dopiero przed nie- 
wielu pojawilo laty, ale niemniej i tem, le ani w lite- 



9 

raturae ani tei w naszyoh poj§ciaol) i wyobraieniach 8po« 
leeiDycb nie zastalo odpowiedniego przygotowania. Znajdu- 
jettiy wprawdaie po szkolnych kompendyach narodowego 
piimiennictwa jui to kr^tsze, jui tei obszerniejsze o niem 
wzmianki , po odciDkach dziennikarskich rozmaitego zakroju 
recenzye, ale to wszystko niewystarczajice i niedaj|ce nam 
ani w przybliieniu wyobraienia, jakiem to znakomitem 
dzielem wzbogacit literature nasz| uczony ekonomista. Spo- 
tykamy si§ w iyciu z^ pochlebnemi zdaniami o ^Szkole 
polskiej^' przypisuj|cemi jej wielk; doniosIoiSd, ale og6l 
nie ma jasnego poj^oia, jak si§ naleiy zapatrywad wedlug ^ 
akazdwek Supinskiego na caty organizm spotoczny, na po- 
jedyncze jego objawy; w jakim kierunku trzeba nam zre- 
formowad naaze wyobraienia o ustroju spofecznym i jak 
do tego zastosowad dziatania na polu gospodarstwa apole- 
cznego. 0g<31 nasz nie moie mied jasnego w tej mierze 
poj^oia; ^Szkota polska^ nie moie skutecznie oddziatywad . 
na rozwdj naszego iycia spotecznego , dopdki nauka sama, 
jako taka, nie oceni wainoici dziela, dopdki nie stwierdzi 
i nie objaini naukowej prawdziwoici i spotecznej donio- 
•loici praw w niem wypowiedzianych.^ 

^Twierdzid, ie dzielo Supinskiego jest oryginalne, ie 
moie atworzyd w literaturze naazej samodzieln| nauk^ go- 
spodarstwa spolecznego, to rzecz woale prosta; bo autor 
sam mdwi o tern na licznych miejscach swego dziela, 
wskasuje na to wyraznie z ca(§ iwiadomoici; tego, co 
jest w nauee jego wtasnoici^i mdwi o tem sam z pewn; 
a stuszn; dum|. A jakieby moina dzielu jego nie przy- 

« 

mad spotecznej doniostoici, gdy wszystkie jego wywody 
naukowe s| oparte na tie narodowem, gdy wszystkie 
ohraiy iUusfaruj|oe twierdienia jego s; adj^te a narodowego 



10 

iyoia, gdy w calem dziele ani jednej nie ma kwestyi, na 
kt6rej znacs^enie u nas wprostby naszej nie zwracal uwagi ? 
Doid prziBJrzed powierzohownie ^SzkoI§ polsk|^ , do66 prae- 
czytad z owagi ostatnie jej karty zakoficzone tak zlowie-- 
szczem napomnieniem , aby dostrzedz jej wainotfci.^ 

^Nauki wszakie, albb raczej krytyki zadaDiem wyka- 
zad: CO jest w Szkole polskiej wfasno^ci;, orygiiialnoici§ 
aatora, i w czem leiy jej spoleczna doniosloid.^ 

W rozprawie tej pisze dalej Dr. Szymafiski : ^Profesor 
DQhring powiedziaf bardzo slusznie, he poj^cie wartoiici 
jest icicle zwifzane z kardyDalnemi zasadami nauki spole- 
/cznej, i diatego jest zawsze doskonalym probierzem przy« 
j^tego systbmu. Zdanie to widzimy stwierdzone w Szkole 
polskiej Supi6skiego, gdzie wartoid przedstawia si^ nam 
nie jako poj^cie stoj|ce luzno, samo przez si^, lecz jako 
wynlk zasad, stanowi|cych podstaw; calego systemu*^ 

^Kardynalna zasada systemu Supi&skiego polega na 
zupelnym tozdziale mi^dzy ifwiatem przyrodnim a tfwiatem 
ludzkim . . • Rdinic; iq przedstawia bardzo obrazowo Carey, 
kt6ry w tej mierze tego samego jest zdania co Supi^ski.^ 

Przy zetkni^ciu si; tych dwdeh liwiatdw tworzy praca 
kierowana wiedz;, wartoid spoleczn;; diatego warto^d — 
wedlug Supifiskiego — jest uiyteczno^ci^ wypracowan; 
pod kierunkiem wiedzy. 

yyPoj^cie to wartosoi — powiada jeszcze ten sam 
recenzent — nie znajduje si; w iadnym innym systemie , 
i diatego Supifiski slusznie mdgl powiedzied, ie jest jego 
wIasno^ci|. Wlasnoijd t§ uznajemy najzupelniej^... 

Na tejie samej kardynalnej zasadzie opiera si; dalsze 
roiwini;cie poj;d bogactwa i miehiai zapasu i 
ii'sobu; a maanowioie t«go oitatniago jako sapasu wy- 



II 

I 

pracowanych uiyteczno^ci , bez wzgl^du czy te utkwily 
w ciafach martwych, czy staly si§ potgg§ myiSli; — zatem 
jako zbidr nagromadzoriej wiedzy i zaoszcz^dzonej pracy. 

Okrejlenie tych poj^d jest rdwniei zaszczytn^ wlasnoi^oi; 
Supinskiego. nich tei powiada sam Autop: ^Wyluszcze- 
nie onych bylo najwainiejszem a razem najtfudniejszem 
zadaniem; bo ono nie istniafo dot^d co do gl^wnej tre- 
^ci.** — EkonomiiSci bowiem znali tylko ppzedmioty ata- 
nowi§ce kapitaf , — a i mi^dzy te zaliczali materyf) sam§, — 
lecz definicyi kapitalu nie znali. 

poJQciu zasobu spofecznego przez Supii&skiego, wy* 
raia si§ p. Deskur w rozprawie umieszczonej w Ekonomi- 
icie, Warszawa i848, nazwawszy je ),perl| dziela'', wten 
spostfb : 

^Ghociai ekonomika pozbywa si; jui powoli tego — 
ro<)wi|c z Listem — przy ziemi czolgajacego si^ materya- 
lizmu, nikt wszakie jeszcze tak wznioiile nie sformulowal 
znaczenia zasobu spof ecznego. . . W poJQciu zasobu spp- 
lecznego p. S. tkwi takie mysl maj|ca bardzo wielki mo- 
raln| doniosloiid, — mysl czci i wdzi^cznoiSci dla prze- 
azlych pokole^ za odziedziczon; w najrdinorodniejszej po- 
staci ich wiedzy i prac^, przelan§ w nas samych i we 
wszystko, CO nas otacza. Myil tu, okazuj|c jak licznemi 
w^zlami jesteiSmy z przeszloJci§ zwifzani, o.ddalad musi od 
wszelkiego radykalizmu i tak zwanego nihilizmu/' 

Wzniosle to traktowanie nauki Gospodarstwa spofe* 
cznego wyst^puje wzdfui calej „SzkoIy polskiej'S a miano- 
wide uwidocznia si^ tei w poj^ciu wymiany. 

,i6azeta Polska" w nrze 269., Warszawa r. 1865., 
pisze z tego powodu w artykuie rozbierajieym dziela Su* 
pi&Bkiego: ,|Supi6ski . wymownie rozwija gl^boko i rdMimie 



18 

prawdziw; my<I, ie wymiana jest tretei? spolecznego iy- 
oia, ie jest jakby spoleoznoici| sam^. Dzieje wymiafiy, 
to dzieje ludzkoici, powiada zwi^zle S, — W same] rze- 
ciy czemie jest innem iycie spoleczne, jeieli nie wymian^ 
ustawiczn; rzeczy, praoy i usiugi, oauk, my^li i uczud; i 
ozy moina sobie wystawid chodby na.chwil^ spoleczno^d, 
ktdraby bez takiej ciffitej wymiany istniala... W idei 
wymiany tkwi niejako , a przynajmniej wi^ie si§ z ni; po- 
j^cie rdwnowartoici. . . Oi6i nareszcie punkt, na ktdrym 
ekonomia, badaj^c fenomena w zakresie swej nauki, scho- 
dzi si; samodzielnie z gldwn; drog^ chrze^cianskiego ducha, 
i z najwybitniejazem moie wieku tego d|ieiiiem. Zaszczytna 
to rzeez dla nauki ekonomii w ogdle, chlubna mianowicie 
dia naszego autora, ii zasadnicze faktum ekonomiczne 
umial w ten sposdb najnaturalniej wprowadzid w sfer; 
moralnoiici , wyrazid w jego skromnej , lecz osobliwie zro- 
zumialej formie najpoi^daAsze ustroju spolecznego podsla- 
wy, najpewniejsze zdrowia spolecznego warunki , jakiemi 
s; sprawiedliwoijd, poczucie obowifzku, poszanowsDie ludz- 
kiej istoty." 

Oryginaloem rdwniei jest wyluszczenie przez Autora 
znaczenia kredytu, jako wymiany na p6( dokonanej; — 
oryginalneoii niemniej wyja^nienia znacze6: robota — 
praca a zatrudnienie; tak.samo: zarobku a placy, 
— ktdre to subtelne tormina ekonomiczne, udowadniaj^c 
bogactwo JQzyka naszego, 8§ rdwniei jedn^ z wlasno^ci 
oryginalnej ^Szkoty polskiej.^ 

Przeciw tej nazwie „Szkofa polska^ wyst^puje atoli 
powoiany jui wylej p. Deskur; — wystjpuje tei p. Ma- 
raste w swoim , Prsegl^dzie polskiej literatury ekonomioznej.* 
Krakdw, 1864. 



1^ 

p. Deskur przypuszcza w sztuce i poezyi osobne 
sskoly; lecz w nauce w ogble, a zatem i w ekonomii, 
gdzie badaj|cy must si^ podnie^d do ozysto rozumowego 
stanowiska, nie moie byd — powiada on — szkoty pol- 
skiejf francuskiej lub angielskiej gospodarstwa , tak jak nie 
ma polskiej, francuskiej lub angielskiej niatematyki ; tu 
moie byd tylko nauka gospodarstwa spolecznego, — eko- 
nomika. 

Jakoi Supinski nie twierdzi, ie jego gospodarstwo 
spoleczne jest polskie; polsk; jest tylko jego szkola; po- 
dobnie jak niema poj§cia ideafu, podstawy pi^kna, zasad 
barmonii , a w ogdie sztuki i poezyi abstrakcyjnie polskich, 
niemieckich, wloskich; lecz przeciei jest sikola malarstwa, 
jest poezya i muzyka polska, wloska, niemiecka, — 
89 nawet uczniowie Platona, Kong - f u • tsego , Descarta, 
FichtegOi Libelta, Trentowskiego i t. d. 

P. Kurpinski w „Gazecie Warszawskiej'* z r« 4866., 
jak niemniej w kalendarzu ilustrowanym , Warszawa i867., 
tak si^ na rzecz t§ zapatruje : ^Hdwimy wprawdzie szkoie 
ekonomicznej angielskiej, francuskiej, amerykafiskiej ; 
leoz nie w tem znaczeniu, aby autorowie tych naroddw, 
ohcieli tworzyd teorye wyl^cznie dla siebie, lecz ie si; 
rdini§ w szezegdfach. P. Supinski nie tyle dlatego 
,iSzkoI§'' 8Woj§ nazwal polsk^ , ieby Polacy potrzebo- 
wali innej ekonomii nii reszta spof eczenstwa , lecz ie na- 
wet w zasadniczych poJQciach rdini si§ od tlotychczaso- 
wych teoretykdw w tej nauce... Autor uwahjfc rdinic; 
zachodz|C9 mi§dzy ekonomrstami angielskimi i francuskimi , 
jest przekonany, ie i my moiemy tworzyd szkof;, t. j. 
wMciwe nam zapatrywania si§ na kwestye ekonomiczne i 
•poleczne* Ztid przymiotnik „polska''. Do tej nazwy tem 



wi^ksEO mied moie prawo p,. Supi6ski, ie wprowadza 
do ekonomii polityczoej nowe poj^cia, t. j. poj^cie 
zasobu spolecznego, sil i praw, nad ktdremi si; do- 
tychczas ekonomi^ci mafo zastaoawiali, lub je zupelnie po- 
niiijali/^ 

Mimo to p. Marasse utrzymuje (str. 46), „ie Supi^ski 
wyprowadzil Uory; swoji jedynie z natury j^zyka, J 
oparlszy j| na nowych wyraieniach, mieni j| narodow§ (?) 
(przeoiei „pol8k§*1), — co si; zbyt ^mialem zdaje... W inszy 
sposdb^ dodaje p. Marasse, moina lepiej daleko pokazad 
awe zamilowanie rzeczy rodzinnych/' 

Orzeczenie to, zmusza mnie powolad tu jeszcze raz 
^Gazet; Polsk^^ z dnia 1. grudnia 4865. Gzytatny tarn: 
^W pierwszej cz^iici swego dziefa wyloiyt autor gtdwne 
prawdy ekonomii polityoznej, nadaj^e tej nauce znacznie 
obszerniejszy zakres nii u naroddw zachodnich mied zwy- 
kla, t. j. wi^i^c j| z najwyhzemi prawdiimi porz§dku przy* 
rodzonego, oraz wzgl^dami moralno-spofecznemi w sposobie 
i stopniuy do jakich udawad si; i si;gad nie potrzebowaty 
moie dot§d teorye ekonomistdw zachodDich. To jedno na- 
daje pracom p. Supifiskiego swojski i oryginalny cha- 
rakter.^ 

^Powtdre, zasadnicze prawdy ekonomiczne, jakkolwiek 
proste i bez w^tpienia ogdlne, potrzebuj§ rozwini;cia i sto- 
sowania wedlug stanu, sktadu i poloienia spoteczefistw, i 
nie wszystkie wsz;dzie jednakow| niaj§ wainoiid. Zt§d 
poszio, ie w elementamym nawet onych wytoieniu przez 
mistrzdw zachodnich jui czud przewag; tych wzgl;ddw, 
jakie mied musieli na gruncie potrzeb i stosunkdw swoich 
krajdWi a jakie dla nas cz;sto albo iadnej albo podrz^dnej 
nader 89 uiyteoino^ci.^ 



« 

^Trafaie wi^o^ pisise dalej „Gaz, ^olska^ powiada J. 
Supifiski: ^,,Nauk^ nasza jest ppW8zeohn§, jedni 
i t§i sam 9 dla wa^ystkich, lubo/jej wyklad i 
przystosowanie uiyczaji si^ miejscowym pp- 
trzebom, stosunkom i poj^ciom. ...Umiej^tnoiid 
apoleczna, przetoiona z obcego, lub zbudowana na obcyoh 
wioraehi nie b^dziQ nigdy umiej^tnoi^ci^ naszego spofe- 
czefistwa. Ona powinna si§ zasilad prawdami powsze* 
cbnemi, ktdre jui wykryto gdzieindziej , ale jej sily ro- 
zumowania karmid si; powinny miejscowemi sokami/^ ^ — 
Oto s| racye, konezy „6az. Polska'', dla ktdrycb nazwa 
Szkoly Polskiej, mog||ca si§ zrazu wydad pretensyonaln;, 
— znajduje usprawiedii wienie za pilniejszem wczytaniem 
8i;wt§ gl^boko przemyslani i wybornie wyfoion§ nauk;/' 

P. Marasse atoli, nie odmawiaj^c zaslug Supinskiemu 
ozerpania prawd ekonomicznych w objawach iycia przyro- 
dionego i iyoia spolecznego, powiada wszakie (str. 43): 
^Inn; neoz| jest jednak posilkowanie si; pewnikami nauk 
pokrewnych, a inn^ opuszczenie stanowiska i podstaw na- 
uki, ktdr; si; ktoiS chce zajmowad.^ P. Marasse (jakby 
na przekdr pisz|cemu pdzniej o cztery lata p. Deskurowi, 
ktdry rozrdinienie zasobu od kapitalu za szcz;^liwy nabytek 
dla polskiej terminologii ekonomicznej uwaia), utrzymuje 
dalej, ie okreilenie zasobu jest poj;ciem za obszernemi 
i twierdzi, ie zbytnie zagl;bianie si; w prawach przyro- 
dzonyoh Iwiata zaprowadzity Supinskiego — za daleko!... 

Prdoz tego p. Marasse nie moie sobie wyobrazid jak 
p. S. z orzeczenia, ii bogactwa liwiata przyrodzonego 
istniej^ darmo, i ie tylko ^praca ludzka^ tworzy wartoijci, 
wyprowadzi teory; o rencie ziemskiej (torn D. wy- 
fiedl dopi6N> w r. i86S), twierdz|o, ie z takiego zafo- 



i6 

ienia wynika, il tarn gdzie wi^cej pracy uton§(o, war- 
lord inusi, byd wigksza i przeciwnie. Zapomina p. M. 
ie Supi^ski mdwi wylfcznie o uiytecznej pracy, i ie 
uiyteczno^d wypracowana przez pordwnanie jej z innemi, 
daje miar^ tejie czyli cenq;; ~ co takie uszfo uwadze 
p. Ddflkura. 

Twierdzi jeszcie p. Marasse, ie teorya Supiftskiego 
wyszedfszy od my In ego poj^cia wartoiici, nie uwzgl^dnia 
w niem bogactw przyrodzonych, dla swej ograniczono- 
ic\ przedmiotem zamiany si^ 8taj§cych. 

Ot6i nie do^d, ie SupiAski wyrainie zalicza ograni- 
czonoiSd do gidwnych praw iSwiata powszechnego i ludz* 
kiego, i wyraznie powiada: „Dyament jest drogi, bo ogra- 
niczona jego ilojd;" — ale nadto wszystkie te zarzoty 
i w^pliwo^ci wyjainia wfainie w swojej deflnicyi o rencie, 
ktdra tak dalece rozciekawila byla p. Marassego, a o ktdrej 
tak piaze „6azeta Polska'^ Nr. 278. r. 1865: „P. Supiftski 
w azerokim teoryi swej zakresie rozwijaj^c poj^cie renty, 
do wszelkich stosuje ]§ pofoien i zatrudnieA, i wykazuje 
mianqwicie, ie renta, t. j. dochdd czysty po nad prze- 
cifciowe dochody w danym zawodzie pracy lub zarobko- 
wania znaleid si; musi zawsze, ilekrod albo dar przyro- 
dzony, bez udzialu czlowieka powstaly, — albo dopdki spo« 
sdb korzystania a dardw i wlasnoiici przyrodzonych si; nie 
upowszeohni, albo wreszcie ilekrod ograniczonoid 
materyi iSwiata powszechnego sprawia wyboczenie zwyklego 
pr^du wymiany, i zrywa rdwnowag; mi;dzy poasukiwaniem 
czyli pokupem i podai; czyli starczenieoi. Dodaje przytem 
p. Supifiskii — s; dalsze slows „6as. Polskiej'' — aroy- 
nauczajici uwag;: ii kiedy artysta nadswyoiajnym obda- 
rzony talentenii kiedy przemyslowieo » ktdrema si; udalo 



17 

z nowego wynalasku lub udoskonalenia fabrycznego wy- 
I§czaie korzyftfad^ pobieraj^ rentf o8obi8t||! bezpoiSrednii 
niejako i do zrozumienia Iatw| , — renta gruntowa jest 
jui wi^cej poj^cietn naukowemi wynajdoje si^ przez analiz^ 
ogtflnego dochodu ziemianina." 

Qczywilcie p. Marasse nie mtfgt wiedzied o tern w r. 
1864/ CO oglosi SupiAski w r. 1865; — doiSdy ie chcial 
wiedzied! ' 

Wszakie wolno kaidemu mied swoje wlasne zdanie* — 
Swoje tei zdanie ma znowu recenzent, innej wprawdzie 
pracy p. Harassego, ktdre wsa&akie stosuje si^ zupelnie do 
„Przegl|du polskiej literatury ekonomicznej/^ zaprzitni^tego 
w dwdch trzecich swej obj;toi$ci wrgcz nie pels k| lite- 
rature. 

Zdania tego atoli, umieszozonego w ifPrzeglfdzie Pol- 

■ 

skim/' zesz^t IV. Rrakdw 1866 na str, 162 —*> nie przy- 
iaczam til ze wzgl^ddw wydawniczych ; — wykazuje ono 
bowiem zanadto dobitoie, w ktdrej stronie autor i^Prze- 
gl|du ^oiskiej* Miteratury ekonomicznej" Inbi szukad 
przedmiotu po'dziwu swego... 

Po odczytahiu' 6wego zdania, ]ui nierdwnie limielej 
da si^'powiediiibdt ;^W inszy sposdb moina lepiej poka- 
zad ikwe "l^MitbwaniiD rzeczy rodzinnych.^ — 

Wspomn^'tuzkolei o stosunku Supi6skiego doGareya. 

Dr. Razimierz Szulc w rozprawie „6(dwniej8ze kwe« 
stye ekonomiozho '• pblityczne , w ktdryoh si; z sob§ zga- 
dzaj^l a w ' ktdi^ycli ' rdinii H. G. Garey i J. Supifiski'' 
pisze: |,!Kto ' pn^'czyta' i pordwna dzieta Gareya i Supin- 
* skiego, nie'^'b^d'zie'ani n[a chwil; w|tpliwym o samodziel« 
no<ci znakomitego ^^konomisty polskiego, gdyi rdini si^ 

Tml i 



.1 



48 

(in 82cseg5lQie w swej Szkole polskiej gosp. spot, w wielu 
rzeozach zasadniczych od 8w6go amerykafiskiego kolegi.^' 

^Najwainiejszym punktefD, w ktdrym aig obadwaj ci 
znakomici ekonomiiici zupef Die ze sob^ zgadzaj^, a jednakie 
8§ catkiem samodzielai, jest ich zdaiiie o rolniotwie i r^ko- 
dzielnictwie i wzajemttym ooycMe do aiebie stosunku.^ 

„Zgadzaj§ si^ dalej dwaj nasi ekonomiiici w stanowczem 
potc^pieniu i obaleniu ztowrogiej teoryi Ricarda o rencie/' 

„Obadwaj w tern si^ z sob| zgadzaj^ a r6ini§ od 
innych , ie w ludzkiej wiedzy i pracy — i to wyf§cznie — r 
widz§ zrddto wszelkiej uiytecznoiici , warto^ci, bogactwa, 
postc^pu, wolnoiici, sity, pot^gi i szczg^cia tak pojedynczych 
ludzi i naroddw jak i calej ludzkosoi. Dlatego obu tych 
pisavzy deflnieye: uiyteoznoiici , wartosci, bogactwa, kapi- 
. tatu i handlu , s§ z sob§ w gruncie zgodne i dadz§ si^ 
sprowadzid do wsptflnego wyrazu, maj^c W8p61n§ g(6wn§ 
ppsad;.'' 

,iSupinski v6in\ siq wszakie o tyle od Gareya, ie za- 
roiast prisyj^d jak Carey atopien wiedzy ludzkiej, wyzysku- 
j^cej i pot^gujfcej przymioty przyrody za miar§ ddbr, 
przyj§( ograniczonoiid przyrody pod wzgl^dem iloici, roz- 
miaru , miejsca i czasu. Z tego tei powodu zatrzymal i 
zatrzymad musiaf Supinski teoryi Malthusa o przeludoieniu, 
ktdri Carey odrzuciL.J* — 

Pordwnal zas Bastiata, Careya i Supifiskiego p. Ed- 
mund Weichert w obszernej rozprawie pod tytulem: nO 
znaozaniu Bastiata — Careya i Supi6skiego w ekono- 
mioe^, ktdri napisal w celu osi§gni§cia stopnia dokjora, a 
oglosil w Ekonomiicie warszawskim. 

Nie przytaczam tu jui pordwjiania z Careyenii -^ 
JUdremu, nawiasem m6wi|c, p. Weichert zcKzvMit stronnoid 



19 

i brak systematu ; — w zestawieniu zai$ Supifiskiego z Bastia* 
tern tiak si; wyraia: 

jyZasady Supifiskiego i Bastiata uzupelDiaj^ si; wza- 
jemniei i slusznie uwaiane byd mog| za wyraz nowszej 
nauki i podstawy dalszego jej rozwoju... Przyznad jednak 
naleiy, ie Supifiskiego pogl§dy gl^biej nii Bastiata we wn;- 
trze spoteczDOiSci si;gaj|, ie dzielo jego przedstawia bar- 
dziej wykoficzoni oaloiSd. Wyrdinienie iSwiata ludzkidgo 
z powszechnego , a obok tego wykazanie nici I§oz§cyoh te 
dwa iSwiaty, poj^cie zasobu spotecznego i roli, jak| on 
w iwiecie ludzkim odgrywa , wysokiej s§' wartoiSci.*.. Idealne 
pojmowanie rseczy Bastiata znajduje pewne pomiarkowatiie 
w rachuj§cych si; z rzeczywistoici| my^lacb Supii&skiego ; 
przesadzone niekiedy bujnej imaginacyi francuskiego pisarza 
wnioski, tchn^ce mi(oi$ci§ spoteczefistwa i wiair| w post;p 
nieustanny ludzko^ci, znajduje ograniczenie w rozwainych 
przestrogach nie mniej kochaj§c6go ludzkoiSd autora pol- 
skiego. Oi6l wlainie owa rozwaga, dw spokdj i wi;ksze 
rachowanie si; z iyciem przewag; daj; Supifiskiemu. Za- 
pal Bastiata unosi, my^l nasz§ podbija, opanowuje; Su« 
pifiski zmusza do samodzielnego my^lenia. Jak rdinym jest 
cbarakter naroddw, do ktdrych dwaj ci pisarze nalei;, tak 
rdinemi s| ich dziela; gdyi obaj oni s; prawdziwie naro- 
dowymi pisarzami. Bastiat celuje dowcipem, zr;csn§ dyalektyk^^ 
wdzi;kiein slowa ; — SupiAski przedewszystkiem obfltoifci| i 
gI;bokoifci| nagromadzonycb i rozwijanych myfli. Kaidy wyraz 
u niego ma znaczenie, wydaje si; z osobna obmyflanym ; kaidy 
ust;p Dowe przedstawia pogI§dy, nowycb dotyka przedr' 
tdw; chooiai calo^d nie razi wymuszoQo^ci| i z^ 
niem, — 6W8zem z cal§ rozwini;ta jest sw^' 

Wogdbolci dostrzega stasuie r6ceazi> 



20 



kantylistdw i fizyokratdw, od Smitba.i Saya, ^acoiyciel 

nqwej ekooopiii polityczqej^ ai ^do ostatplch ekonomistow 

, ^cQ|eIn , tej ns^uki , bylo wyl§czme , b o g a c t w o n a r o d 6 w 

Ludzie ni^ wchodzili w zsikres jej poszukiwan, oni nu 

j^tnieli dla niaj. To zbyt jeclaostronne i ioiei^Qioae zapatry^ 

jjiranie ^ostrzegaipp po cz^i^ci, mimo ie nikt od niego m 

,^ pdi^tgpowa/. Obecnie dopiero ludzkosc odzyskala swoje pra- 

) ^^ j.^weszta w szereg badan odnoszjcych sig do sprav! 

. poljljyczno-ekonomicznych. Nat^drog^ weszli *aiemal jedno- 

,,|C«l^ie w Paryiu, w Filadelfii i we Lwowie trzej pisarzc 

. zestawieni w powyiszej rozprawie* — 

jDodadtu jeszcze wypada, ie oryginalnym takie i pi§- 
^ ki^ym jest SupiSskiego wywdd prawnego posiadania zieroi 
,<j^a wfasnpiid; — a wreszcie ie bardzo doniosZego znaczeni^ 
P)J^t rozdzial pod napisem: ^W^zty spoleczne^, w kt^ryn 
. Autor rozbierajfc polityczne ustroje i spoteczne zwi§zki 
, ^wvjai^Qia i ocenia ie po mistrzowsku ze stanowiska Szkolj 
. pdUkiej — i oddaje kaidej warstwie i kaidemu odcieniu 
auum cuique, 

Pozofltaje mi jui tylko sidw kilka do powiedzenia c 

^My^li ogdlnej Fizologii^ — ktdr^ Autor , w wydaniu niDiej- 

,,8zeiD, id9C za wskaz5wk§ « Dzieonika PozDa^iskiego, » w miej- 

ape piprivotnego okrelloika » powszechnej » — nazwal: 

lyFizyologi; wszechiSwiata. ^ , 

. .{^ukaszewicz tak pisze o tern dziele w nRysie dziej6w 

. (ijjainieDnictwa polskief. : ^iDzielo tp policzyd limialo moiem 

do najzoakomitszych naszego pismiennictwa^ tak pod wz|;l§dem 

formy jak treifcii tak pod wzgl^dem wznioslo^ci pomysldw 

jak gruntowoego i uczonego iob obrobienia... Jestto fllozofia 

spoteczeAstwa ludzkiego, dlatego fizyologi| ppwszecbn§ przez 

BuloTB nazwaoa^ ie wedlug jego widzenia rzeczyi ogdlne 






2< 



>»■% 



t* 



]. ze sif§ przyci^gania / 36Wycon9 w , chWn^ 

m jednostek jako takicb, i wytwarzania z men ciaca 



prawa liwiata fizyoznego 8| prawami wszeohistniehia ; a 

pa?;[{)y w ^'^^^^^^ ?'^^ ^"-"^^r" 

Autor przyimuie w tem dziele jako prawo powsze* 
chnd ozyii pra-prawo meusfsg§oego ruch^ f- Ktory jest iy- 
cia, Wirunkieiiii jest zy6i6m samein, — wieczne icH^iki^^ 
si^ zil rzutu t. jj sil jcfdnostek z pow$zectin§ * sill J rbzk^aW 
t j, 

zbiopo wego/ ^ zaiem ' ze sil| ^i3potec2Ai§! * ^ ^ ^ • '^ '• ^ '^ '' ^ ^ 

. ' ' ': •!"'.■■ ' ' t • ! 

Sil§ przyci§gania uwa^ali jui r(![ini publieyiei jako 
osyimilf: sppIeomoiSd spajajjey; — ucHwyeenie jejj wszakie 
W mo^eneie odwrotnym, gdy ona staje si^ sil§ rozlJaaUi 
i Mstawienje jej ze silaipi rzutu jest wynikiem Wlasnyoh 
dociekaft i spostraeien ^utora. 

Dalszyeh okresle^i jak -r- narz^dzia sK nutu: wi,e« 
d z a i p r a c a I — narz^dzia sil rozkfadu : pierwiaate^k/ epo^ 
leczny czyli zas6b, — niemniej: dapmosijjjl-.p^ptyt 
p 6 d z n.y c h Hd^,^ .tutaj nie podnoszf, gdyi ^koj^ye^wspdl- 
n% majic podstewQ k .^sadaoii |,Szko|y polslfiej*/, jfi^ pny 
wzmiance o.niei zostaly poruszone 

: Zazoaez) tylko^ iei ez^6 histofyckna ,^y^ Fiijo^ 
Iogii^ itakwywodem jak zajiDuj|ejfin''6po8obem^ pf94d^- 
wi6Il^v^i>owlBeoblie chlubae'^yskalaliaobie umaiuf^i.; !(, - 

dziele tei tem wyraia si^ p. A. MorzyckS ' W'b^ 
Biune 8wej : ^yllwagi nad systemem Fizyologii powszechnej^ 
Pozna&i 1868: ie dziefemn(aF'''znakomitem r5wnie wy- 
kladem jak tre<oi§, mogfaby si; possczycid kaida literatura 



■ . • . 



t2 

• r 

Pny tern jednak nie sgadsa si; p. Horaypki a aapa- 
trywaniem gi; Supifiakieyo; i9 apoleosnpifd jest wyrobem 
ladskim* 

; Otoi powolywany jui p. Deskur tak powiada wEko- 
ni^i^lloie a r, 1868. P. J. Supifiski, arywajic z teory^ u- 
k/(adui jest pierwsaym z ekoDomicznycb pisarzy naszych, 
ktdiry ; paAstwo i iycie spoleezne stawia jako konieczuy, 
ItezpoJredni wynik natury ludzkiej'^ 

Jakoi wyw6d ten jest rzecaywii^cie niema(| zalet| 
dziel SupiAskiego. 

Na tern przestaj;. — Nie bylo bowiem zamiarem moim 
ani dawad tu wyczerpujicej krytyki dziela calego, gdyi to 
^ymaga napisania osobnego dziela , — ani tei roztoczyd 
tu szczegdlbwo wszystkich zalet tegoi, gdyi to wymaga 
znowu powtdrzenia tu dziela calego. Zwr6cilem tedy przedmio- 
towo jedynie uwag; asanownego Gzytelnika na nie tylko 
tyle, ile wydawca -— zdaniem mojem — zwrdcid 
by I powinien. 

praoach Autora zawartych w tomach IV. i Y., 
wspominam pny kaidym z tych tomdw z osobna. 

Napomkn; tu jeszozOi ii p. Ludwik Wotowskii — 
ktdry stawia Supifiskiego w rz^dzie piemszych tegoczesnych 
ekonomistdw, zapowiedzial byl obszerny rozbi6r pism te- 
goi| ktdry mial pnedloiyd Akademii paryskiej, b^dic jej 
.oalonluem. 



Byl ozaa, is praeditawiony na poeaftku, taj prsedmo^ 
wy niepomyflny pnebieg jisilowaA wydawniozyoh , oddaia- 



23 

lywal do^d pnykro M i;ajiimj|cyob ,b\^ tami niepowodse- 

/ Od chwili wszakte) gdy i inne niemni^j Waiae wy«« 
dawiiictWa w kraju te!n aam 16s 8p6tyka, i f^dynawet ni^ 
kt6r6 znakomito^ci nasze w wielce powainych <»aIaoh i 
zgromadzeniach bez skrupufu daj^ si; slyszed pneciw kar* 
dynalnym zasadom gospodarstwaspotecv^aegOi ^pdt|djKsz6l« 
kie niepomy^lno^ci w wydawnictwie dziel treiSci naukowej 
a mianowioie trei^ci gospodarczo-spotecznej powinnyby bez 
wraienia przebrzmiewad 

Okolicznoid ta stwierdza slowa fUozofa, kt6ry powie- 
dzial, le ludzie wymieraj§, ale si; nie przeistaczajq. Wszyst- 
kie rozumowania i usilowania nie zdo(aj§ zachwiad prze* 
konaft zacofanych i rutynistdw. Ludzi tyeh nio nie po- 
prawi i nie nie przeistoczy. 

Ksiijiki tei niniejsze przesylam przedewszystkiem oby- 
watelstwu, pojmujfcemu swoje wysokie poslannictwo i 
wiek| w ktdrym iyje, szczegdlnie zai$ z gor^eem tyehie 
zaleceniem naszej ucz^cej si; mfodzieiy, ~ ktdra prze- 
j;ta wyiszem poezuciem praw i obowiqzkdw i bogatsza o 
eal§ a tak drog| nauk;, bo doiwiadczenia nauk; jednego 
pokolenia, — stanie wkrdtee n^ miejseach, na ktdrych nie- 
pbprawni stali poprzednicyl 

Zgl;biad prawa ^wiata powszecbnego , wcielad je w 
<wiat ludzki obracaj^c na korzyiSd rodu ludzkiego, wyr;- 
czad ludzkie mozoly silami istniej^cemi darmo w przyro- 
dzie ; — nauka enoty obywatelskiej i rozumu polityoznego: 
otO| powiada Supi6ski, nauka gospodarstwa spolecznego. 

Daj Boiel — aby tai nauka w niniejszyeh •pismaeh 
lawarta , zk^d ona przemawia do nas tak gI;boko przeko- 
nywujtoynii tak bardzo ostrzegaj^cym gfosem, nie prze- 



U 

bnmiala jako glos wotaj^oegona pusiozy, — i oby skut- 
kiem tega peine groiy iyozenie^^^topa^j^^^^dr^/^ tj^n^^^ za- 
myka 8W| prac^ : „Falsii8 utinam vates aim /' apefoilo 
si) — na ooalenie nasze!*^ 



W^c LwtmU^ roku i872l 



I k.- 



^#MM^^#^<M>^^wi m dkm m m t 



M Y 6 L 



OOOliNA 




FlZYOLOen WSZEdSWUTA 



•Loges bgmn sontt 



>S§ n»m, kMryeh iadna nie jpizeprze nstawa. 
Bo powyzej praw Indzkich BtoJ§ hoie prawa.« 



I 



\ f 



■ff 



u 



t 



hi 



yj'i:- 'r" I?'...; ; 






> • 



./•■ J.- • 



•■''•■ I 



, V i '. -.' . 



» ,. / 



~» -\ 



PAMIUCI WUJA MEGO. i OPIERUNA 

MOJEJ MLODOdCI, 
JENERA4LA WOJSK POLSKICH, 

TW6rCT „ZA8AD CRAVATTKI J15ZTKA POLSKIIGO.^ 



/ . : 



■r I 






t , 1 f. . ' 



? • ^ 



■ I ' ■ 



: ... I 



/■ 



/)r/\"' 'a.". ;. ' 



' , I 






\ ■ > 



Przedmowa 

do^danU drugiego.). 

Przygotowawszy do druku T^kopism drugiego tomu 
^Szkoly polskiej; goapodarstwa spoleoi^Dego^i i oozekuj|c 
iiiali si^ kto nie zlituje nad nim, zdawato mi aiq rzeoz| 
wtaiiciw; , dalsze prace w tym przedmiocie poprzedzid przej- 
rzeniem ^Fizyologii powszechnej^, tym bardziej, ie ksigika 
ta jest jui blisk§ wyczerpania , a byd moie, ie cbod po 
jmjerci mojej przyjdzie do jej powtdrnego wydania. 

Osoby, ktdre przeezy taty Fizyologi^ jakotei Szkof g pol. 
8k| Gospodantwa spolecznego, dostrzegly zapewne, ie mi. 
mo rdinoifci przedmiotu jednej i drugiej, zachodzi przeciei 
potoi^zy niemi pewne powinowactwo, pewna spdlnoid 
myfli gtd wnej. T| ich wspdlD§ myfl§ , jest odr^bnoid 
Awiata ludzkiego, ktdry jest wyI§czoiQ dzie- 
Nm wiedzy i pracy ludzkiej, a przeciei dzie- 
(em opieraj|cem Biq na prawach przyrodzo-^ 
Dyob, bez ktdrych nic istnied nie moie w ifwie- 
cie boiym. 

Przeifwiadczenie, ie prawa liwiata powszechnego nie- 
tylko wciskaj) siq we wszystkie czynnoiioi ludzlue , ale 



'^IPnedmoWa it pisan) byU pned )oClabl'\«ltefi^^g^« 



30 

nadto 8| podstaw§ organizmu spolecznego, jest 
jedoym z naj^wieiszyoh i najwaiDiejszych pojaWdw w dzie- 
dzioie nauk tnoralnorspoteozoych ; — jednym z najiiwiei- 
szych, bo nauki przyrodnicze, w stanie w jakim je dzis 
znamy, s| takie dziefem iwieiem; jednym z najwainiej- 
szych, bo on odwodzi od mrzonek, urojei^ i uroszczei^, bo 
skierowuje usitowania ludzkie w strong praw odwiecznych i 
niezacbwianyeh , ho mo&tde dzielo ludzkie, liwiat ludzki 
podsuwa pod doskonaWd tworu boiego. 

Poniewai do poznania praw przyrodzonych — powia- 
damy ^— prowadzg nauki przyrodnicze i matematyczne ; 
zai do poznania organizmu spolecznego prowadzi nauka 
gospodarstwa spotecznego ; zdawato mi si; przeto, 2e wy* 
klad tej ostatniej, oparty o prawa przyrodzone, odpowie 
d|2noiciom wieku, i wrodzonym usposobieniom iiaszego 
narodu. Ta my^l przewodniczyta „Szkole polskiej Gospo- 
4ar8twa spotecznego ' . 

Wszakie skojarzenie wielostronnych praw przyrodzo- 
nych z organizmem spolecznym , wprowadza na inne jeszcze 
pole, a pole rozleglejsze od tamtego, na ktdrem tei roz- 
wija si; szereg wypadkdw i spostrzeiei^ obejmuj|cych jui 
caty 2y wot ludzkoijoi, i ca(y 2y wot przyrody, post^pujioych 
razem pod ci;ieniem tych samych praw przyrodzonych. 
Te badania powszechne, obejmuj|ce jednocze^nie iJwiat 
ludzki i <wiat flzyczny, przedstawify mi si; jako ^Fizyolo- 
gia powszechna'^. ' 

Por6wnywaj|c dalej dwie powyisze odnogi bada6 spo^ 
leczno-przyrodzonych, i iledzgc w ktdrej z nich pojawia 
si; g(6wnie to skojarzenie rzeczy ludzkich z prawami przy- 
rodzonemi; zatem kt6r; z dw6ch prao moich naprzdd 
pod p|d czyt^lfiikdw poddad oaleiy; nie wahalem si; ¥i- 



8i 

2yolop9 powszechni poprzedzid gospodarstwo spoleczne. 
W wyborze tym potnylifem si§ ^, bo czlowiek naj7atwiej si; 
tnyli, gdy mu przychodzi wyrokowad. o pracacb wtasnyoh, 
zatom sobie samym. Kilka os6b umiejicych myi^6 i s;- 
dzid, sprostowato widzenie moje. Osoby te zawiadomity 
mnie, ie dopiero po przeczytaoiu >Szkoly polskiaj gozpo- 
darstwa spo{eczDego>, ucbwycity jasno my^l og6lD§, na 
ktdrej oparfem by{ •Fizyologi; powszechQ§*; a powrdci- 
wszy do niej, odczytafy j§ z innem jui usposobieniem, 
z pewnem przygotowaniem, usuwaj^cem stanowczo wszyst- 
ko, CO w niej pierwotnie wydac si; im mogto oiepewnenii 
nakr^oonem, zaodlegfem lub zaidealnem. 

Przesyfaj^c to spostrzeienie taskawym czytelDikom 
moim, upraszam ich usilnie, aby nie przyst;po- 
wali do czy tan ia. ^Mysli ogdloej fizyologii wszechiwia- 
ta**, nie przeczytawszy poprzednio, chociaiby 
tylko pierwszego tomu 9)Szko{y polskiej gospodar- 
stwa spolecznego.^ 

Idgc zBi za radi Dziennika Poznanskiego, potoiyfem 
w tytule : ^Fizyologii wszechswiat a^, zamiast : ,,Fizyo- 
logii powszecbnej". 



Pisalem w Lipcu 1863. 



^) Z powodu zdan podzielonyoh w tym wzglfdzie, zatrzyma- 
lem przy niiuejszeiii wydaniu pors^dek pierwotny. P* W% 



Przedmowa 

do wydania pierv7Szego. 

Rzecz dziwna: wszystkie narpdy i po wszystkie czasy 
miafy astronom6w i matematyk6w ; znakomitych poettSw, 
wielkich bohatertfw, g/fbokich poIityk6w, filozofdw pojmu- 

j§cycb sify ducha ludzkiego, ppawodawc6w, ktdrzy umieli 

» 

sztuczne splatac w^z^y, nie inog|c trafid na prawdziwe, — 
lecz gdziei s| ludzie w przeszfo^ci ca^ej, ktdrzyby dostrzegli 
i zrozumieli przyrodzony organizm stowarzyszenia ludz- 
kiego? 

Zdawafoby siq, jakoby to, co ich najbliiej dotyka, 
byfo dia nich najoboJQtniejszem zadaniem; — ono zdaje 
si^ dots[d byd najoboJQtniejszem, bo rzecz spofeczna, ostatnie 
wszgdzie zajmuje miejsce, 

Prawa dostrzeione przez'Adama Smitba, s§ w liwiecie 
czysto ludzkim prawami Ptolomeusza ; ich przejscie Ifiedyi^ 
w kalendarz ludowy rozpocznie dopiero now| er^ lud«y0|isi^ 
kr^iicej dot^d wi^rdd ^wiata, kt6rego nie zna; na iywio> 
lacb, ktdrycb ruch i pow^tanie s§ jej obcemi jeszcze^ tak 
jak ziemia, powietrze i woda obcemi byfy przez tyle 
wiekdw pokoleniom, kt6re przeciei niemi wyf§cznie istniafy. 

ft 



•<; 






3i 

Prawdy zdobyte w koncu wieku zeszlego, rozwijaj^ 
sif w siczuplem gronie pocz^tkujicem wielkiemu przeobra- 
ieniu. Jego usilne prace posuwaj; szybko wprz6d olbrzy- 
mie dziefo, gdzie axiomata jui niezachwiane wiod^ do co- 
raz nowych spoatrzeien i odkryd. Sledzeniu tych praw 
przyrodzonych poiwi^citem i ja dtugie lata: — nie moje 
zapewne ai(y dopatrzyd i zebrad je mogly; — wszakie, 
nie zaszkodz^ szlachetnym d§inoiciom; oiSmielaj^c si^ przed- 
loiyd w krdtkiej tresci wraienia, uvi^agi i woioski, jakie 
te dlugoletnie rozmyilania nad przyrodzonym ludzkoici orga- 
nizmem w moim rozwin^ty umy^le, by przyj^d z niemi 
w pomoo tym rodakom naszym, ktdrzy prac mozoloych 
sami przedsi^wzi^d nie chc;, lub nie mog^. 

Obok tego trudni zwykle jeste^my w poszukiwaniach, 
te bowiem drobnemi korzy^ciami, wielkie odpfacaj; mo- 
zoly; — {atwi w wyrokowywaniu , bo to scblebia milo^ci 
wlasnej. Ani mnie przeciei pot^piaj^cy wyrok odstraszyd 
moie, ani jest myifl; moj; pouczad innycb. 

Go powiem w szczegdtach, jest znanem, bo jui nie 
raz powiedzianem by(o. .Poj^dyncze nawet roy^Iii mog| 
byd niekiedy mimowolnem powtdrzeniem , lub spotkaniem 
si; z myflami obcemi« To co mi si; zdaje bye mojem 
wtasnem, i co pod s;d czytajicycb zfoiyd zamierzyfem, jest 
strona widzenia; jest dopatrzenie nici f^cz^cej pojawy 
i czyny ludzkib, z odwiecznemi wszech^wiata prawami'; 
nioi, ktdrej, zdaje mi si;, nie dostrzeiono dot{[d, lub ktdr; 
ja sludzeniem tylko dopatrzylem. 

Wszakie, winienem tu nadmienid, ie j^dro pomysfdw, 
ktdre w rozprawie tej stre^cid przedsi;wzi;{em , tym tylko 
ozytelnikom w cafej jasnoici przedstawid si; zdofa, w ktd- 
jrych naukowe wyksztalcenie weszfa takie Ekonomia poll- 



35 

tycsna. Gzytelnikom zwyk^ym praca moja wydad si§ moie 
bezkorzystn; ideologic, a w najlepszym razie rozpraw^ nie- 
wyko6czoD§. Nie zapieram, ie ona jest tylko tre^ci|, ^,my- 
($!§'' rozlegtego widzenia, . ale twierdz^, ie myil ta jest petng; 
ie jest wypfywem i spokrewnieniem ukniej^tnosci istniej§- 
cych jui oddzielnie ; spokrewnieniem Ekonomii polityoznej 
] praw rz§dz|cych ludzko8ci§ z prawami ^wiata fizycznego; 
— ie przeto teorya moja nie wyda si§ niewykonczon; 
tym, ktdrym umiej^tno^ci tamte nie s| obcemi. 

Szanuj§c m|dro^d mistrz6w i przekonanie tych, ktd- 
rzy krok w krok za nimi poszli, nie wabam si^ stanid 
sam jeden na innem jeszcze miejscu, by ztamt|d t^ sam§ 
rzecz obejrzyd i zbadad. Zdanie moje, powadze ich nie 
ubliiy, bo sama moino^d rozumowania w ladziach powsze- 
dnicb, jest jui nabytkiem w icb spu^ciznie zaczerpanym. 

SzczQ^liwy b^df, jeieli ta praca mofja, powi^kszy po- 
mifdzy nami , cbodiai o kilku ilosd posuwaj^cych si^ o 
wfasnej sile; wci^gnie icb na drog§ kombinacyi, i wplicze 
w t^ matni^ dociekan i pordwnan , gdzie czlowiek czud 
zaczyna niesko^czona swoj^ wielko^d, stykaj§c§ si§ z nie- 
skonczonq nico^ci| swoj§. SzczgiSliwy bed^, jezli ona wpadt- 
szy w rf ce mi^uj^cych plemi^ swoje i rdd ludzki , prze- 
kona icb, ie nie poezya, muzyka i powieici, lei| na drO* 
die m^skiego wyksztafcenia , ie rozum rzetelny ma iVznio- 
lilejsze powofanie; — jeieli poprowadzi ich cbod raz je- 
den w ustronie, i tarn w samotne zatopi rozmyi$lania ; -- 
jeieli ludzie ci zachwiani w wierze zakorzenionej nafogiem 
i nailadownictwem, ku wszystkiemu co jest dawnem, sztu- 
cznem, gwaftownem i okazafem, zamituj^ jawno^d i pro- 
stotQ, a razem dostrzeg^ przystgpnoid drdg, po ktdrych 
Stwdrca puscif w rucb ludzkoici iywoL Jeieli ta praca 



36 

uspokoi nieco trwoiliwych; karmi§cych si^ wyobrainii spro- 
wadzi na drogQ rzeczy wisto^ci ; porywczych ostudzi i cier- 
pliwszymi uczyni; dopomoie wesprzed nadzieje przyjaci6f 
postfpu, a gwafc^cych prawa przyrodzone w zw§tpienie 
wprowadzid; — jeieli my^l tu rzucona nie uschnie bez 
plonu, i stanie si^ pomoc| chodby tym wfasnie, kt6rzy 
mnie potQpi§, doddj§c im otuchy na drodze wlasciwszej od 
tej, kt<Sr§ ja obralem; — jeieli kto z nich silny Dauk| i 
s§dem wfasnym wpadnie na pomysfy, jakich ja z ubogich 
zasobdw wiedzy mojej wysnud jui nie zdofafem: wtedy 
zaprawd^ uczuj§ pierwszy raz w iyciu to rozlegfe szcz^- 
^cie, kt6re wydobywa czfowieka z ciasnoty osobistego ist- 
nienia, i w ludzkosci ca^ej roztapia. 

Go do sposobu przedstawienia, b^d§ wi^cej opisowyai 
w szczeg6fach, uderzajacych gfdwnie na zmysfy i uczucie; 
inaczej szczegdfy te fatwo uchodz| uwagi , lub przemijaj§ 
zupefnie bez iladu. W czQ^ciach czysto rozumowych prze- 
nios^ zwi^zfo^d nad wyczerpanie ; starad siq bqdq w maf^ 
wyrazdw ilo^c uj|d i skupid rozlegfe poj^cia, i te ciasno, 
tui jedno przy drugiem ustawid, bo kaidy zarys nieko- 
nieczny, rozrzadza myil, i rwie jej osnowg. ^dawalo mi 
sig, ie rozprawie, ktdrej tfo gubi s\q opodal, ktdra sifga 
wzdfui i wpoprzek powszechnego istnienia , mniej szkodzid 
moie to, ozego jej nie dostaje, mi to coby w niej byto 
zawiele; — tamto czytajicy z przyjemnosci^ sam uzupet- 
nia, to go trudzi, odwraca i bf^ka; — tam on odgaduje 
i przeiciga m6wi§cego , tu traci go z oka , i odszukiwad 
musi. „II ne faut pas tellement 6puiser un sujet, twierdzi 
Montesquieu , qu'on ne laisse rien k faire' au lecteur. II ne 
s'agit pas de faire lire, mais de faire penser/' 



37 

Jeieli w ukfadzie rozprawy tej czyteloik nie znajdzie 
kolei, jakf bylby jej sam Dadaf, gdy j^j'ui odczyta; jeieli 
pewne spostrzeienia wyprzedz§ nieco wfasciwe im miejsca, 
lub -si^ pojawi^ zapdzno , niechaj pobfaiy tym uchybieniom, 
pomny na trudnosci towarzysz^ce rozumowaniom oderwa? 
nym. Ghronologia czuwa nad dziejopisem; — rz^dy i ro- 
dzaje ciaf i feDomeD6w przoduj§ pracom naturalisty ; — 
pfyn^ce jedoe z drugich wyniklosci rdwnan, s^ {ancucbem 
wytykaj^cym drog§ matematyka; — w rozumowaniach 
oderwanycb nawaf rdinorodnych mysli, nawija si^ bez fadu 
na kf§b jeden, i wikfa ; — kf^b ten p^cnieje i rozsadza 
umyst; jego r6inobarwne nici rozcbodz^ 8i§ naraz za lada 
dotkoigciem , krzyiuj§ i in§c§ ; — tu cztowiek wszystko 
wylewa z myili, a mysl§ jego jest wszystko naraz. 

Wszakie, to co dla mnie stafo si^ prawd|, opiera 
si^ na pojawach przystfpnych kaidemu. W rozwiniQciu jej 
przeto trzymad si§ bgd§ gfdwnie spdstrzeien w iyciu co- 
dziennem napotykanych ; te przywiodf kolej§, jak§ sig one 
w umysle moim usnufy, i w spos6b, w jaki sie natura 
pojawia ; bo ta tylko ksi^ika, powiada Pascal , jest rzetel* 
nie dobr^y o ktdrej czytaj§cy powiedzied moie: ja byfbym 
to samo napisaf. 

Wykonczytem w kwietniu 1855. *) 



*) R^kopism dzielka tego przesfalem do Paryia zaraz w mie- 
siqcu nast^pnym, znanemu w uczonym ^wiecie Panu Ludwikowi 
Wofowskiemu, kt6ry mi byf zaj)6 si^ niem laskawie przyobiecaf. 
Rozlegfe zatrudnienia mfia tego, jako czfonka Instytutu, Profesofa 
i Adwokata, nie dozwolify mu ui^cid sif z obietnicy : zaczem dzieiko 
moje idzie Aixi pod s^d publiczny takiem, jakiem je uloiylem. 

Gdy w ci§gu tycb lat pifciu, straconych bezskute- 
cznie na szukaniu nakladcy, r^kopism m6j znajdowal sif 



38 



w innych takie r^kach, ostroino^d przeto i przywiqzanie , jakie 
ma kaidy piszqcy do my^li, kt6rf za sw6j utw6r poczytuje, — 
przywi^zanie, z ktdrem tylko in'Hoi6 macierzynska por6wnari^ byd 
moie, nakazuj^ mi uprzedzid o tern publiczno^d polsk^, a szczegdl- 
niej polskich literatdw, poruczaj^c ich wspdfczuciu obron^ wla- 
sn'oici mojej w razie, gdyby teorya tu rozwini^ta, a roianowicie 
zastosowanie dwdch pot^g przyrodzonych i poj^cie zasobu spofe- 
cznego, pojawifa si^ wprzdd lub rdwnocze^nie w innem jakiem 
dziele, b^df polskiem, b^dz francuskiem , a ktdre moie nie doj^d 
do wiadomoiici mojej. . 



Dopisalera w listopadzie 1859 podajqc rfkopism do drukn. 



WST^P. 



Z podziwieniem patrzymy na wszystko, co nas otaoza; — 
wsparci przeciei zasobem wiedzy nabytej, pojaiujemy w(a- 
snosci, nature i przeznaczenie ml pojedynczych ; — obzoa- 
jomieni z iyciem towarzyskiem , jego powabem i przygo- 
dami, czujemy, ie odo ma swoje formy i warunki istnie- 
nia, kt6rych bezkarnie targad nie moiDa. — Ale my^l i ro- 
zum cztowieka dalej siggD^d mog^ i si^gaji ; on czuje jelszcze, 
ie wszystko razem wzi^te ulegad musi pewnym prawom 
odwiecznym od woli niczyjej nieza wisf ym , i ktdrych nic 
ostabid f zmieDid nie zdota. Poznanie praw tych nikomu obo- 
jetDem nie jest; — w kaidem sercu mieszka pragnienie, 
ktdrego cz^sto okreiilid nie umiemy; pragnienie zmigszane, 
zawite, wysnuwaj^ce si§ stopniowo w my^l lub wiar^, 
niekiejdy w rozlegf| wiedzy, czQ^ciej w fanatyzm lilepy, 
Poznanie praw tych jest najwyiszem zadaniem rozumu 
cz/owieka; a trudnoi^ci towarzysz|ce przedsi^wzi^ciu temu 
s) po^odem, ie nic tak rdiniCi tak plytko i tak 
gt^boko , — tak prosto i tak zawile nie pojoiowiino » 
jak sam rozum ludzki, i nastgpstwa jego. W kaidym na- 
rodzie, w kaidym wieku, inny nadawano im kierunek, 
inne kfadziono ^wymagania. U jednyoh ni|droioi| byto przy- 
tfumid w sobie wszystko, co jest cielesQego istnieoia na- 



40 

tura i warunkiem ; u drugich , wolne puscic wodze tym 
wrodzonym popedom, i w swobodzie niestroskanego umystu 
zbierac owoce urojonej wyiszosci. 

Ludy sie przeobraiaj§, dawne poj^cia ust^puj^ nowym. 
BYiie'i ^^^ widzimy ladzkosc opuszczaj{[c§ swiat doczesny ; 
ludzie zdaj§ s\q zapominac o tern, co ich otacza, co jest 
ich widomego istnienia srodkiem lub celem ; iyj§ w swiecie 
utajonym, iyciem posmiertnem tylko; rozsadzaj§ mdzgi 
ide|, kt6ra sig w nich pomieiJcic nie moie: -^ wkr6tce' 
tei walcz^ za formy, przelewaj^ krew za slowa. 

W srodkach nie wifksza panuje zgddaosc ; tu empiry- 
sci polegaja na i^ledzeniu przez zmys/y; tarn ezciciele nie- 
widomej cztowieka po/owy dostrzeglszy, ie zmysty zwodz| 
niekiedy, samo cial istnienie w^tpliwem bye mienia. Ideali- 
se! nie widz§ llzycznych dzwigni; sceptyk nie dowierza ro- 
zumowi, bo rozum cztowieka M^dnym byd moie; dogma- 
tycy strudzeni bezowocnem badaniem, a oz^sciej Igkaj^c si^ 
niebezpiecznych sprawdzan, przyjmuj§ jako istniej^ce, co 
dtugosci^ czasu u^acnionem zostalo, lub a priori w p6« 
wien spos5b dowiedzionem bye moie, Za^oiyciele szk6( 
filozoficznych i politycznych , prawd og61nych tw6rcy lub 
badacze, tak r6ine tych samych pojaw5w dopatruj§ zr5d{a, 
jak r6inemi bye mog^ stanowisko patrz^cego, czas, w kt6- 
rym on iyje , przekonanie , kt6re go otacza, mysl, na kt6r§ 
padnie i pokocha. Nie znajic prawdy najwyiszej, przyro- 
dzonej, niezachwianej , tworzymy prawdy wlasne; a ich 
mnogosd i r6inorodnosd czyni| w§tpliwemi wszystkie. 

Pomijajic te rozdrobnione lub dawniejsze widzenia, 
umiej^tooid powszechnaw dwojakiej jeszcze poja- 
wia siq d§inoi$ci : jedna my^li o prawach i rzeczach istnie« 
j^cych niezaprzeczenie; druga mysli o myileniu. Gi odry- 



waj§c umyst od zmys^dw, dusz§ od serca, rozum od uczu- 
cia , cz/owieka od ludzi i od siebie samego, zaszli na bez« 
droia gubi§cych sie poj§d lub ppzypuszczefi, utworzyli teo- 
ry§ bez praktyki , prac^ bez wyrobu , rozwin^li sztukf dla 
sztuki, filozofig dla filozofii, polityk^ dla polityki; — tamci 
upatrzywszy wprz6d eel, poznawszy srodki, zmierzywszy 
sity, uj^li otaczaj^ce ich , zbliska przyst^pne i widzialae 
przypodzone prawdy, aby te ku pzeezywistej rodu ludzkiego 
skierowac korzy^ci. Ten praktyczny ziemski rozum czio-* 
wieka zmienia z dniem kaidym kierunek dr6g, po kt6rych 
post^powaly oswiata staroiytna i sredniowieczna tkaaina. 
Napowietrzae podr6ie trudz| coraz praktyczniejsze pokolenia, 
i wyrabiaji| w nich przekonanie, ie pot^ga rozumu ludzkiego 
nie na tej jasniec moie drodze, -^ ie wiedza ludzka ma 
swoje granice, granice wszakie nieskonczcnie odlegle, do 
kt6rych dotrzed kiedys bytoby jui najwyiszem czfowieka 
zadaniem, — ie wreszcie widzialne istnienie jego nie jest 
8zczeg6{em pogardy godnym. 

Do tego zdrowego rzeczy pojfcia prowadzi oswobo- 
dzenie umiej^tnoiSci wszystkich od sztucznego ci^ienia je- 
dnych na drugie, — oswobodzenie, kt6re tym licislej zbliia 
i {§czy wszystkie. Ich niezawisly i r6wnoleg/y poch6d wie« 
dzie ku powszechnej, zatem ku wsp61nej prawdzie, kttfrej 
przeniesienie w lono iywota spotecznego jest ostatniem 
zadaniem umiejgtnosci powszechnej. 

I w rzeczy samej ,. wszystkie umiej^tnoiSci szczegdiowe, 
wszystkie wiedzy ludzkiej gal^zie stykaji si§ wprost lub 
po^rednio ; iadna nie moie obrad stanowiska , ktdregoby 
granice nie byly wspdlnemi granicami s^siaduj^cej. Jest to 
moie jeden z najwi^cej przekonywuj^cych dowodtfw, ie 
mi^dsy prawami rz^dzicemi przerod§ jest 



wsp<$lno^<), kt6rej nic nio rozerwie; —my na 
tern przekonaniu oprzemy rozumowania nasze. 

Jak rozmaitym byd moie wymuszony rozw6j i kieru- 
nek umiej^tno^ci kaid^j, jak r6ihiorodQ§ byd jeszcze moie 
jej I§cznosd z innemi, tak blisk§ tub odlegl^ jest rzetelna 
kaidej uiytecznosd. Umiej^tnosci i sztuki nios§ce jawnie 
pomoc innym, lub u innych zasUku dla siebie szukaj^ce, 
te przeto, ktdre zlewaj^ si§ wyraznie, ci§gle, lecz nieza- 
wiiile, dopomagajq ku tej wspdlnosci, i s§ na drodze my- 
i$Ii przodkuj|C6J wszechistnieniom ; — odosobnione, ktdre 
pragD§ Uyszczyd dla prdinosci, stad o wlasnych sitachi 
istniej^ bez celu, nie iyj| iyciem powszechnem. — 

Jeieli wyrozumowana znajomosd j§zyka rodzinnego , 
gt^bsze pojfcie uiyczania si^ rozmaitych czg^ci mpwy, kttf- 
rych barmoaijoe zestawienie staje sie malowniczym rozleglej 
myiili obrazem, jest pierwszem, a moie zasadniczem rozu- 
zumu ludzkiego urobieniem, — trudno nie dostrzedz, ie 
przyswajanie sobie mdw obcych dla nich samych jest jui 
przerzucenrem srodka na miejsce, gdzie stat eel ; jest przeto 
odsuwaniem si§ od wspdlnego nauk ogniska. — Rozmiary 
jwiatdw i ich ruehdw obliezenia, badania wlasciwosei ciat 
ziemskich, .sledzenie przyczyn pewnych pojawdw, przenie- 
sienie mysli w przeszlosd i ca^ej przesztosci w wiedz§ obe • 
CD§, — wszystko CO jest umiej^tnosci^ i sztuk|, zatrudnia- 
j|C umys{ czlowieka, przemawiaj§c do serea jego , wznosi 
go jui tern samem eoraz wyiej ponad poziom, na ktdrym 
by{ standi, wyehodzqc surowy z r^k przerody. W oczach 
wszakie przyjaciela ludzko^ci, powiada Heeten^ kaida stron- 
nica w ksi^dze dziejdw, ktdrej treiid nia wplywa na losy 
dalszych pokolen, ktdra przeto istnieje dla siebie samej, jest 
niesapisan; stronnic;. Jak historya, tak poezya, tak nauki 



43 

» 

icisle i sztuki pi^kne, staJ9 sie dopiero wtenczas prawdsi- 
wie spolecznemi umiej^tnosciami , zatem wtenczas dopiero 
sptywaj^ wszystkie hezposrednio w umiej^tnosd po« 
wszechn|, gdy dzieje prowadz§ d<3 wniosk6w, sztuki 
id§ w pomoc dziejom , nauki sclsle wiod^ do poznania 
praw, ktdrym czfcwiek poddac si§ musial. — Ta ich wza- 
jemna zaleino^c jest jeszcze ich wlasnego powotizenia wa- 
runkiem. Leez filozofia idzie niekiedy zadaleko; — ona 
szuka prawd najog61niejszych , kt6re odrywaj§c od miejsca 
rodzinnego, przenosi na wfasnosc umiejgtnosci same], usu* 
waj^cej sif od swiata, i od rzeczy istniej^cych w swiecie. 
I, . . . Ratioaalismus . . . scheidet aus der Welt , uad kehrt in 
sich selbst ein; die Vernunrt ist ihm die einzige Quelle; 
man abstrahirt so lange vom Leben, bis nichts, als ein 
einfacher Begriff noch eriibrigt; dem iibrigens alle Leben- 
digkeit fehit; aus dem dann ruckwarts wieder die ganze 
Welt entbunden wird, aber nur als ein Gebilde des To- 
des''. ') — „Die deutsche Philosophic ist eine Philosophic 
des Wissens, aber keine Philosophic der That.... Ihr ist 
der Reiz zur That, der Inhalt des Thuns.... entgangen. 
Sie weiss nicht, was die Arbeit ist, nur was sie hervor- 
bringt ; ja selbst in der Logik koinait das Denken nur zu 
seinen Resultaten; die Bewegung selber bieibt unaufgelost... 
Hier ist ein unbetretenes Gebiet: ja das wahrhaft prakti- 
8che Leben des Wissens.^ ^) ,,Demndch beginnt die wahre 
Philosophic gerade erst auf dem Punkte , wo das Denken 
sich selbst zu seinem Gegenstande macht.^^) „...Dem -^ 
sich von der Welt ablosenden Gedanken — bis zur Grenze 
desNichts gefolgt ist." ^) Zt^d pochodzi, mdwi Weissen- 

^) Buss : Staatswissenschallten L 635. — ^j L. Stein : die 
FranzSsische GeseUschaft I. 232 — ^) Umie 283 — ^) 443, — 



h r 8 1 ^) nieroieckim ludzie : „sein Hang zu spekulativea 
Studien,... dem wahren politischen Leben fremd zu blei- 
ben, sich nur stets in hoheren, iiberirdischen Regionen zu 
bewegen."... — Ztad takie pochodzi: „Die bekannte Vor- 
liebe allep Sohne Teuts fiir das Grundgelehrte, das Tiefe, 
das Methodische, das Hergebrachte...."^); — zaczem: „Streben 
nach unergriindlicher Tiefe, Hass gegen die einfache, ge- 
sunde YernuDft, Krittelei und Afterweisheit , die Deutschen 
stets unter einander entzweit, und einfacher Lehre unzu- 
ganglich niacht.'*...^). — Umiej§tnosc skierowana w tq stro- 
ng, odwiod^a nardd niemiecki od praktycznosci ; jeieli nie 
jego wrodzone usposobienie zwichn^Io na odwrot uiniejf- 
tnoi^d same. ,,Le d^veloppement intellectuel , a toujours 
d^vanc^ en Allenoagne le d^veloppement social... Les id6es 
et les fails, Tordre intellectuel , et Tordre r6el, sont presque 
enti^rement s^par^s.^.. DIatego tei cecha dziel niemieckich 
jest: „le d^faut de connaissance du monde exterieur, Tab- 
sence du sentiment de la p6alit^."®). — ^Filozof w og61- 
noiici — twierdzi Chateaubriand^) — portant la hardiesse 
de ses recherches, j usque dans les mysteres de la natu- 
re divine, il se croit ind^pendant, parcequ'il n'a que le 
corps d'enchain^. Penser tout, et ne faire rien, c' est k 
la fois le caract^re et la vertu du g^nie philosophique ; ce 
g^nie desire le bonheur du genre humain, le spectacle de 
la liberty le charme, mais peu lui importe de le voir par 
les fenStres d'une prison.'^ — „Jak mi^dzy fenomenami 
cial, a ich pierwsz§ przyczyn^, s| stowa ^niadeckiego, tak 
mi^dzy Iwiatem zewn^trznym i dziataniem duszy jest prze- 



^) Studien in der Geschichte des polnischen Volkes I. 11%. 
«) Schlosser: Gesehichte des 18. Jahrh. V. 460. ^j tenze Vi. 533. 
^ Guizot: Histoire moderne I. 16 — «) Etudes V. 272 — 



4S 

4 
I 

pa^(f, na ktdrej zgruntowanie nie masz w cztowieku iadnej 
wtadzy i sily ; i dlatego szperanie w tej . przepa^ci pro- 
wadzi nie do myslenia, ale do zawrotu glowy."... „Wdzie- 
rad si§ w przepa^c zakazanych czlowiekowi tajemnic, chcied 
zg:adn^c caty, ie tak powiem, mechanizm myslenia i wy- 
tfumaczyc go a priori, uktadad z tego prz^dzf samych nie-* 
zrozumiatych sWw, jakby satyr§ na zdrowy rozum, marno- 
wac czas i sity umystowe na szperanie czcze, pr6ine, i do 
niczego nie przydatne, i lew ludzi od prawdziwych nauk 
odrywad, nie jest to zapewne m§drosci| *'^) 

Gzlowi^k przedzieraj^c s\q bezkarnie za gl^boko, bt^- 
dzi w cienGinicaeh , wikia si^ w sieci,' kt6r§ sam splata, i 
tonie w wieczno^ci , kt6rej zglgbid nie podota. Metafizyka, 
obrawszy iron Przedwiecznego za eel zbiorowy swojej kr§- 
tej podr6iy, che|c zbadac wszyslko, eo wzdfui tej ogro- 
mnej leiy przestrzeni, rozpoezefa dzielo , kt6rego najodle- 
glejsi nie wykoficz^ prawnucy, kt6re praktyczniejsze wieki 
zarzuc§ zupefnie, kt(3re jest marzeniem do szcz^icia ludzkosei 
niepotrzebnem, podrdiq, jak^ slepy dia odkryc przedsi§wzi§I. 

Umiej^tnosc powszecbna, wiedza opieraj^ca 
si^ na wszystkich szczegdfowych ucniej^tno^ciacb, musi byd 
ludzk§ , towarzysksf i iyj^c^ unf)iej§tnosci§ ; prawdy jej musz| 
leied w cz^^ci znajomej natury czlowieka, i w swiecie, 
w ktdrym on iyje. Powolaniem jej nie jest, ani przedzie- 
rad na przebdj tajemnic nieprzystfpnych sitom naszym; ani 
bronid najwyisz^, swiatem rzddz§c§ m^drosd, bo ta niedo« 
(^inych czlowieka nie wyglsfda skrzydef. Skierowad je na- 
ieiy ku ziemi, i tu badad i rozwijad prawa niezmienne, 
ktdremi ta m^drosd przedwieczna zapewnita damoistnoiic 



•*) RzecE filozofii. — 



46 

jednostek, a jednostki w opioid zlala. Poznac przeto natur§ 
ludzk| , poznad pragnienia i wstr^ty cz^owieka, odzywaj^ce 
sif rdwnoczesnie w casern jego jestestwie , wy^ledzid zrddio, 
z ktdrego one pfyD§, rozebrad i od^^czyd jego usposobienia 
wrodzone od nabytych , zglgbid jego potrzeby fizyczne i 
duchowe, nie staj^ee iiigdy przeciw sobie, poznad jakim on 
jest pojedynczo, by wiedzied jakim bye moze zbiorowo, i 
na tyeh zasadniczych prawach przerody, oprzed ludzkie pra- 
wa ; oto zdaje si^, jest ostateczne umiej^tno^ci po- 
wszechnej zadanie, oto d^inosd maj^ca eel wyraznie 
okresiony, a celem tym jest swoboda szezegdtowa i po- 
myiilno^d powszechna. 

Rozumowania a priori wrzeczaoh spotecznyeh mogj| 
zajmowad uniyst lubi§ey badad, i wydobyte wnioski w kolej 
nast^pstw zestawiad , -^ n^og| karmid niy^l istot prdgn|- 
eyeh zerwad zas{on§ kryj§c| ich pierwsze skojarzenie, mog| 
nawet przewainie ku ich dalszemu rozwojowi doponiagad; 
— czg^ciej jednak prowadz| do mistycyzmu i politycznyeh 
dogmatdWi zwykle niewykonalnycb, rzadko uiyteeznyeh, nie- 
kiedy pacz|cych rzetelne o towarzystwie poj^cia. One wy- 
wo/a{y poszukiwania praw nieistniej^cych , bo praw odr§- 
bnych dla spo^eczno^ci samej, niejako niezawislych od tycb, 
ktdre rz^dz§ wszechsvviatem ; przeto rozwijaj^cych sig bez- 
wzgl^dnie na nie — Trudno^d ich wydobycia na tej dro- 
dze obudzi^a wiar§ w przeznaczenie, lub nasun^Ia 
my^l ukladu, (Gontrat, Vertrag). Oba te przypuszczenia 
mimo znamienito^d talentdw, ktdre je stworzyly, lub dalej 
rozwijafy, pozostana nazawsze tylko przypuszczeniem, bo 
ich zrdd^em jest wyobraznia. Myil u k I a d u , do niedawnego 
jeszcze czasu, za punkt podpory wszystkim politycznym 
teoryom s/uiica, znikn^d musi w wieku, w ktdrym prze- 



stano na przypuszczeniach powaine budowad umiej^tnosci ; 
znikn^c musi stanowczo, bo doprowadzila do pomysI6w 
reorganizacyi gwaltownych, jakoby iwieiych, p o t r z e b i e 
czasu odpo wiada j§cych, nowych uklad6w, ktd- 
pe towarzystwu groinemi stadby sie mogfy, gdyby nie gra- 
niczyty z szalenstwem. Zaprawd^, ani zmienny i bolesci 
petny stan towarzystwa moie byd wyply wem nieugi§tego 
przeznacze nia, zat^m odwiecznego rozumu; ani to, 
CO istnieje, moie byd skutkiem uktadu, ktdrego nikt nie 
robi{, ktdryby jui nikogo nie obowi^zywat; na utrzymanier 
ktdrego , gdyby nawet by{ obowi^zujsicym, iadna poza nim 
samym nie istnieje potgga. My^I u k I a d u jest podobno 
najslabszi strong cierpi§cego iycie caZe dla ludzkosci ge- 
newskiego filozofa. 

Jedno przypuszczenie wywoluje nieodzownie drugie; 
b/fdna zasada do U^dnycb wiedzie nastgpstvv, i stawia je 
w brew przeciw sobie. Gdy jedni wynosz^c do czci i u- 
bdstwienia polityczny fanatyzm, nie widz§c tyiko calo^d, 
tylko ogdiny obraz spofeczi^osci , gotowi s^ palid na jej 
oltarzu wszystko, eo nie jest ni^ sarn^, — drudzy w moc 
tegoi ukladu zapominaj^ o wszystkiem, eo leiy poza 
szczuptemi granicami pojedynczego istnienia. Gdy tamci 
t/umi^ cz^sci , by istniata calosd , — ci szarpisf ca^oi^c, by 
cz^sci biiiszemi sobie uczynid; posrdd nich wyrabia si§ 
poj^cie nowe, kojarzqce jednostki z ogdiem, ludzi z ludz- 
koJci§, prawa ludzkie z przyrodzonemi, dzie^a czlowieka 
z Boga tworem. Poj^cie to nie oprze sig na uk^adach 
1 przeznaczeniu; — na teoryach nowycb, str§canych 
przez nowsze jeszcze; ono siq rozwija z zaroddw ukrytych 
w przerodzie samej, ktdrych nikt dot^d nie wygrzebat w 
cafoiici, a ktdrych szukad godzi sig kaidemu. 



48 

EkoDomia polityczna, powiada Storch, jest umiejgtno- 
i$ci| praw przyrodzonych, Da ktdrych siq rozwija 
pomyiilno^d naroddw, to jest: ich bogactwo i cywili* 
zacya. Okre^lenie to odrzucone przez nauk^, kt6vq dz\6 
w wybitne uj^to granice , gf^bokiej przeciei si^ga prawdy ; 
— a jeieli nie istnieje dot^d umiej^tnoi^d obejmujqca c a I § 
potQg§ czlowieka , umiej^tno^d ta powstad moie , i praw- 
dopodobnie powstanie. 



Postacie i^wiata. 



Nie ulega w§tpliwosci, ie dalecy przodkowie nasi, ie 
ludzie przed trzydziestu wiekami iyj^cy, nie wiele troszczyli 
819 dzisiejszi potomnosci^, a mniej jeszcze wsp6{ozesne im 
wydarzenia czasom pdzaiejszym przekazywac urnieli. Gdyby 
nawet kaide pokolenie, towarzysz^ce iyciu jego wypadki, 
zdolalo by{o aast^pnemu w petaej podac jasnoiici, to 
jeszcze te przechowane dzieje iwiata, wydalyby si§ nam 
dz\i nieskonczenie w przeszlo^d zanurzonym {ancuchem, 
kt6rego ogniwa w miar§ odiegtosci drobniej^, i coraz mniej 
widzialnemi si§ staj^. Moiei nas przeto dziwic, ie ba- 
dawoze oko czlowieka tysi§czne na powierzchni i we 
wo^trznoiioiach ziemi napotyka osobliwosci, dziwy i zja- 
wiska, kt6re jako widome skutki utajonych przyczya, jako 
iSlady wielkich wydarzen, jako rozwdj wielkiego organizmu 
uwaiad musi. Gztowiek drog^ rozumowania przenika to, 
CO jeszcze nie nadeszio, i drog^ rozumowania wykrywa, co 
przed nim zastonifa jui noc przesztoiici ; ale rozumowania 
jego 89 tylko domysfami tu i tarn; domysly te mog^ byd 
prawdziwemi, wszystkie s| prawdopodobne , iaden wszakie 
Die jest niewitpliwym. 



50 

Te dziwy, te osobliwosci w ziemi i na ziemi, s^ jej 
dtugiego istnienia pomniknmi, rozwalinami i$wiadcz§cemi jej 
stapoiJd, bliznami, kt6re na jej powierzchni wypyly cier- 
pienia wsp61ne wszystkiemu, co razem z ni§ istniafo. 

iwiry wodne w^rdd p61 suchych , nmszle morskie na 
wynios/ych skaJach, — skamieiiiale rosliny i zwierz^ta 
w g6p wn§trzno8ciacb, wyspy koralowe wsrdd staZego l|du, 
stonie i nosoroice wsrdd pdhiocnycii lod6w, drzewa pal- 
mowe z kwiatem lub owocem w pokfadach w§gla stoj|ce, 
ogromne szczeliny skat, ktdre nieobliczon§ s\l^ w strz^soione 
rozpadty signiegdyii od szczytu do podstawy; pieczary obcem 
zasypaae ciatem, koiiciami wypefnione prdiaie, na wyaio- 
sZotfciach ' pozosta/e jeziora, stercz§c6 kominy ostygtych przed 
lat tysi^cami wulkan6w, te okazate i tajemnicze widoki 
rodz§ w nas przekonanie, ie bryla nasza przechodziZa jui 
to stopaiowO; jui toi w odieglych odst^pach rewoluoye, 
kt6rych my \ui dokfadnie wyswiecid nie zdotamy, a 
ktdre mogfy szarpad i niszczyd cale pokolenia i narody, 
ktdre zatem mogty niszczyd wszystko, co bylo prze- 
sztoiici wiedzi i nabytkiem. Ziemia nasza przechodzifa wi^ksze 
jeszcze przeobraienia. Slady icli i ich odst^py, twierdn 
ucEony Babinet, daji si; obliczyd w jej WDgtrznoiiciaob. 
Ostatnie i stosunkowo do innych imeie jeszcze, zapewnia 
diugie trwanie jej obecnogo stanu. ^Jeieli czbwiek, mdwi 
on, istnieje do()iero od tej ostatniej przemiany powszechnej, 
ktdi wie czy nowa przemiana nie utworzy w miejsce jego 
istoty nowej, o tyle wyiszej moralnie od niego, o ile on 
jest wyiszym od zwierz^t, ktdre go poprzedziZy i znikly.^ 

Nie same nadzwyczajne wypadki przeistaczaty ziemskie 
istnienie. Postad bryly naszej zmienia si; z dniem kaidym, 
z kaid§ chwil§ na drodze ruchu zwyczajnego. Tu sp(ywaj| 



m 

jenora i bagna , tarn rzeki zmieniaji koryta ; dawne lawy 
pokrywa urodzajna ziemia, dawne siedziby ludsi zasypuj^ 
zwolaa piaski i namuly. Ziemia r6wna si; i wygladza bez 
koi&ca; jej drobne chropowatoiioi usuwaj^ siq pod oatrzeim 
lemiesza; nawalQicami rozmi^kfe pagdrki rozIewaj§ si; fto- 
pnidWQ w nizioy; spadami w6d deszczowych wyszc^erjbioDe 
gtfry roz8yi(aj| » opodal gline i opok; ; skaly podpjfukai^ 
lub odmuchnifte wichrami rozMadaj^ siq u st5p w^aaaycbi 
zk|d nigdy jui nie podnios| czola! Wiekuista rzeka toc;By 
zgnilizny, kamie6 i namuly, popycha je ci§gle naprz6d, 
niemi doo morza wy^ciela, i azczyty g5r odlegtych z prae* 
paiciami jego Z^czy i spokrewnia. 

Skorupa ziemi obracaj^c si; szybciej nii jej flyn we- 
wn^trzny, zsuwa si; z woloa z llQii magnesu, ohyl§cej sig 
tern samem ku zachodowi. Oddzieloe kr|ienie linii ipa- 
gnesowej i wn;trza ziemi, a jej skorupy, nie moie odby- 
wad si; bez wptywu na jej organizm pows?;ephny i pa 
losy istot iyj^cych na niej. 

Gnbiet wdd inorskich pod rdwnikiem, na|eiony hyi- 
azym najwi;kszego kola obrotem , przel^wa si; i kott^jj3 
nieprzerwanie w kierunku odwrotoym p;dowi ziemi, ktd^a 
go unosi. U8t;puJ9c miejsca splywaj^cym w ajego bifigM* 
nowym nurtom , podlizuje on i zary wa ziepi^ z je499Ji ,d 
naktada j; z drug^ej strony. Tu widzimy dawne przystanie 
oddaione jui od brzegdw; tarn mdwii nam o znikfycb i 
latopionych. Port Augusta w Rawennie, dwieicie pi;i$d);je- 
si^t statkdw mieszczicy za iycia jego, stal si; jui w piltym 
wieku publicznym ogrodem. Zatoka Zwyn, w ktdfej sta- 
cialy si; gloioe w dziejach boje morskie; — gdzie ai; 
scbronilo 1700 okr;t6w Filipa Augusta, — ik|d si; i^ox- 
diodzit pnemysf pracowityoh groddw Flandryi, — .pn»- 

4P 



5S 

szedf od lat stu w urodzajne {any. 2i|ki i pola przedzielity 
od morza Aigues-morteSy zkqd Ludwik na ostatni§ puszczat 
si; krucyatQ. Jui one nie ujrz| swoich nurtdw, ani wrtfc; 
ozasy Augusta, ani ludzko^d o swi^tych ponnyiili wypra- 
wach. 

Jakinoie zmianom uledz jeszcze n^oie ziemia, po ktdrej 
izii tak swobodnie st^pamy? Gzemie byfy niegdy^ i w co 
jeszcze przeobrazid si^ mogi, skwarcm wiek6w tylu wyssane 
i zm§czone rdwnika pasy, piaski Abisynii, Arabii i Sahary ? 
Gzem jeszcze stad sie mog§ te wody pdfnocnego bieguna, 
gdzie jui dzis niebotyczne \o(\\i gdry, jak szkianne skafy, 
przewracajsf si§ z hukiem, i gonisf z wiatrami po ko^cie- 
j^cym pfynie; a przyjmuj|c coraz nowe, w^lizguj§ce sie na 
sw6j grzbiet poMady, ro8n§ ku pieklu i ku niebu, jak gdyby 
je rozeprzed chciafy. Gzemie te jui dzis wiecznyno itnie- 
giem przysypane pdfnocne obszary? Moie kiedys cata ta 
okolica, dzi^ zimnern strupiata i iyciu niedost^pna, wejdzie 
takie w czarodziejskie regiony biegun6w, i stanie si^ jak 
one wieczn^ dla ludzi tajemnic^; jak r6wnie w szcz^iSliwej 
moie niegdy^i miodocianem stohcem ogrzanej Laponii, mo- 
carze dwczesnego Iwiata skladali wieczne przymierza, ktdre 
tak szybko przemin^fy jak ^wiecznoic'* tych, co za dni 
naszych powstaj§ i nikn;. 

Nieustaj^ce przeobraienia materyi s§ jednem z praw 
naczelnych fizycznego i^wiata. Gdziei 8| tak niedawne 
jeszcze rzymskie wodoci^gi po Europie, Azyi i Afryce; — 
gdziei owe szerokie goscince, rozchodz^ce si^ z forum 
w cztery strony dwczesnego ^wiata, i koncz^ce u konczyn 
jego ; drogi co pruty gdry, przeskakiwaZy rzeki po kabty- 
kach, — drogi z marmuru pod Rzymem, z kamienia w Bry- 
tanii i nad Eufratem? Kt6i sbada rozwaliny pi^ciuset miast 



53 

na szczupZej przestrzeni Azyi miiiejszej ^), w kt6rych dzii 
kryj§ siq wtdczQgi; miast, ktiire duchy stawiafy niegdys^ 
t^ierdzi lud miejscowy. Komui sfuiyly naczyaia znalezione 
na dnie swieio osuszonych jezior w Indyi? Gzemie byZy, 
i kiedy istnia/y grody, ktdrych rozwaliny uiyto za materyaf 
do p6zQiejszych egipskich budowli, dzi^ r6wnie w rozwa- 
linach stoj^cych , a o kt6rych tradycye ju2 nawet 5w- 
czesnych nie si^gafy czasdw! Kt6i ztoiyl w niezmierzonych 
gt^bokosciach ziemi drzewiec rfk§ ludzk§ obrobiony ^); 
jakii traf zagrzebaf w najniiszych jej poktadach, nieistnie- 
j|cy dzi^ potw6r, ielazn^ przeszyty strzat^; kto stawiat 
wiei^ pod Rzymemj ktdrej szczyt u spodu studoi napotkano; 
zk^diei 8\q wzi^a w dolnych pokladach Wieliozki sosna 
z iisciem i szyszkanii, kl6rq w niej znaleziono w polowie 
dziewi^tego stulecia. Istniejsfi byle wspomnienia naroddw, 
ktdrych rozbite floty przed lat tysi^cami na dnie m6rz dw- 
czesoych osiadly, a ktdrych szcz^tki dziii wi$r6d statego wy- 
grsebuji l§du. Kt6i wznosj/ gmachy nad Gil§ i wiirdd 
pdlwygpu Yutakan, na Javvie, w Sumatrze, ktdrych rozwa- 
liny zachwycaj^ domys^em ogromu , okazatoiici i sztuki 
Czyjie plug zostawit slady pracy ludzkiej w zagonacb, wi- 
dzialnych dot^d pod bujn^ traw^ niezaludnionych cz^iic 
Kanady. Kt5i wyttumaczy rzezby na plytach kamienia 
kruszcu ryte, kt6re podr6ini napotykaji yi&v6A puszcz po 
krywaj^cych pi^dset-milow; przestrzen mi^dzy Orinoko 
Fernambukiem, wsr6d krainy, gdzie panuje smierd wieczna, 
gdzie nikt iyj^cej nie napotka istoty. Kt5i i kiedy wy- 
kuwal na wysokich i niedost^pnych , wi$r6d wiekuistych 
bordw pofudniowej Ameryki kryj§cych si§ skafach, niezro- 



') Gibbon. . *) Buffon. 



u 

lumiale dziii boiyszcta, lub potworow postaoie. Gzyjei 
koiti spoczywaji w wydriionych pod niemi pieczaraoh. 
W^rdd odwiecznych pustyn tej cz^iSci ^wiata napotykaliiSmyi 
pbwiada Humbold, na gruzy pa{ac6w, /azni i wodoci|* 
gtfw; niektdre stafy na g6rach 1800 s^ini nad poziomem. 
8teroz|cych. Klimat tej wysokoiici, dodaje gtgboki badacz, 
in5g{ byd znoanym tylko mieszkancom p6Inocy, ktdrzy 
moie przy pochodach lud6w ku potudniowi, w miejsoaoh 
tybh niegdyii osiedli. Pomniki te s§ niejako straoone dla 
ludakoiSci. Wielei pdzDiejszych nawet przeohowa zagad- 
kowi tajemniczoiid , aim po^rdd nich szcz^iSliwe oko bada- 
cza, w wydobytej z Rodanu blasze ijrebrnej, pozna zato- 
pioD| przed dwudziestu wiekami tarcz§ wielkiego Scypiona: 
hold poszaaowania dziewiczej niewinnosci! 

W wykonanych dot^d podr62ach nie znaleziono liemi 
urodzajoej a pustej; gdziekolwiek powierzchnia jej niosla 
poiy wienie, byli ludzie i zwierz^ta. Ale okolicznoiSd naj- 
wi^cej do myiilenia daj^ca, 8zczeg62 najsilniej utwierdzaj^cy 
w domylle wielkich w przeszloiici ruchdw i y/sirz^inieii^ 
jeat I jednej atrony ta rozmaitoiic plemion dp roiejsc pe- 
wnych i pewnego kliaiatu przywi^zana, — z drugiej nie- 
poj^te mi§szaniny rdinej ludnoiici na tern samem napotkane 
miejacu. Z jednej strony widzimy te rdine ludzi plemiona 
podtug poloienia ziemi rozci§gni§te, i jakby pasy na jej 
obwodzie tworz^ce; tarn zndw dostrzegamy dwa rdine zu- 
pefne rody, niedocieczonym wypadkiem po(|Czone. Zdzi- 
wiony podrdinik pyta samego siebie: ktdi tych ludzi, jui 
to podoboych, jui rdinych mi^dzy sob^ rozprowadzil po 
ziemiacb, przestworami wdd przedzielonycb, i po wyspach 
aterozicych aamopaa^ ludzi, ktdrzy prdcz nieba i ziemi nio 
nie widz|, nic nie znaji, i nie pojmuj), aby prdcz ioh 



55 

urwiska istnial jeszcze i^wiat inny. On pyta samego siebie: 
zk^d ci ludzie tarn przyszli, jak si§ dostali, od ilu wiek6w 
tarn iy'm^ Raz mDiemp, ie ten co osadzil pierwsz§ wierzb^ 
w Babilonie i Peru , co pu^cif pierwszego niedzwiedzia 
w Kanadzie i Brytanii, zagniezdzil czlowieka wszgdzie, gdzie, 
tenie m6gl wyiyd i byd szcz^^Kwym ; — to zn6w ogromem 
tworu przeraiony, cofa s\q przed mysl| drobiazgliwoi^ci , i 
tylko wypadkdw kolei nieprzerwanemu iyciu i rucbowi przer 
rody catej\ te niedocieczone przypisuje zjawiska. 

Biala ludnosc Madagaskaru, powiada Buffon, jest 
Gbinczykdw zabytkiem, si^gaj^cym zapewne odleglycd wie- 
kdw icb- celuj|cej potegi i oswiaty; jest potomstweno ^ moie 
cbwilowo przybyfycb tan) kupedvv, gwaftownem ziemi za- 
padoi^ciem, niespodzianie i wiecznie odci^tych. Mieszkancy 
Mexyku, Iwierdzi Schlosser, s| takie dawno wyksztalconyoh 
Chio odnog{[. W czasie prawdopodobnych rucbdw ludno'^ci 
gdroej Azyi, kt6r§ gniazdem rodu ludzkiego mianuj^, mo- 
g|a cz^sc ludnosci tego staroiytnego panstwa, parta sil| 
rozkolysanycb hord p6fnocnycb, rzucid si^ na lekkie czajki, 
a bior^c slonce, boiyszcze swoje za opiekuna i przewddcQ, 
puscic 81^ po drodze, ktdre ono codziennie przebywa; a 
napotkawszy ziemig, posiad na niej zarody panstwa, ktdre 
w dlugim lat szeregu zatracilo slady pocbodzenia swego. 

Jak niegdys gwaftowne perskie przesiedlenia , migsza- 
j§ce na ogromnej przestrzeni rdinorodne plemiona i narody, 
tak szerz^ce si§ od dwdch wiekdw mi^dzy-narodowe sto- 
sunkiy gdruj^cy przemysl i przewaga jednych czQsci ^wiata 
nad drugiemi, pozakladafy faktorye na wszystkich ziemi 
wybrzeiach; — zaludnily biafymi kraje czarnycb; -^ mu- 
rxyndw przesiedlity pod obce im nieba; — zagniezdzify 
obce j^zyki; zmi^szaly obyczaje, potworzyly wspdlnc po- 



56 

trzeby, spokrewnity ludzi , pkdy i ziemie. Skutki tych ru- 
ch6w nowycb, tych rozmyilnycb przeobraien przetrwaj§ 
moie wzdiui przyszlo^ci cafej, — wzdfui trwania ludzkich 
spoleczei^stw. Lecz ktdi zareczy, ie i ta nitka panii^cii 
napr§iona wiek6w dlugoici^y nie przerwie si§ kiedys, — 
ie tradycye dzisiejszych przesiedlin jui od dawna nie za- 
gin;, gdy slady ich trwad jeszcze b^d§ ? — ie Anglicy Se- 
negalu i Kongo, ie Kafrowie amerykanscy nie stan; sig 
kiedy^ dla ^wiata zagadk| podobn| tej, jak§ dzii^ s; dia 
nas zmi^szane plemiona Madagaskaru i Kuby? 

Wypadki id§, ich ^lady si^ rozplywaj^; dawne dziela 
nikn| przywalone lub zatarte pozniejszemi , ktdre z kolei 
wtasnego czekaj§ zniszczenia. Wszystko co jest, byd jui 
moglo ; wszystko co by/o , byd jeszcze moie , lubo w od- 
miennym trybie, na innem miejscu , i w innych postaciacb. 
Go min^Io, bylo wyplywem wielkich wydarzen, ktdrych 
pami^d 8labn|c takie w diugim wiekdw szeregu, usnela 
wreszcie bez wskrzeszenia ; ktdrych nikle jui tylko , nieme 
i martwe istniej^ ^lady; ktdrych slady same zaoieraj^ s\q 
w oczach naszych ; — po ktdrych kiedyi^ nie nie zostanie, 
prdcz kilku poda6 i b/§kaj§cych si^ naokofo nich domysldw, 
sidw coraz ciemniejszych i w§tpliwszych dla potomnych, 
coraz gluchszych w oddaleniu , coraz wi§cej zaniedbanych 
w natloku nowycb pojawdw, lub jednem gwaftownem wstrz^- 
i^nieniem stiumionych na zawsze. 

I jakai bylaby zarozumiafo^d nasza , gdybysmy utrzy- 
mywad smieli , ie w natloku lat , ktdre nas poprzedzily, a 
ktdrych liczby nie znamy, ie w tern nieskonczonem pasmie 
rozwijaj|cych si^. po sobie pokoleii, niedol^stwo i zwierz^- 
cosd byly ich ci|glym udzia(eni, — ie dusza myfl^ca, ta 



87 

czqid bdstwa, brzydzita 8i§ ich ciatem, i na nasze przez 
wiek6w tyle ozekala? 

Ale rozum czlowiek^ nie zapuszcza si§ w pustynie, 
gdzie i$lady dr6g wszelkidi zagin§Iy, bo tu wfirdd sterczi-* 
eych jeszcze rozwalin, bl|ka sif jui co chwila, podr6iuj|C 
bez przewodnika i ^wiaUa, --^ Bliisi i znani nam bra- 
minowie , kaplanr wierz^cy uczenie w stare medorzeczno- 
ielf — mgdrcy, podfug ktdrych ziemia stoi nierucho- 
ma na szczycie ziotej g6ry, sIoAce zadmiewaja ogromne 
potwory, -— dla ktdrych gwiazdy s^ srehpne, w powietrzu 
kofy8|ce s\q blaszki, — braminowie ci obliczaj^ dokladnie 
zadmienia podlug formufki, kt5ra jest ich stanu tajemnici, 
kt6rej nie rozumiej§^ a kt6rej pochodzenia nie znano jui 
za greckich czas6w. Moie ta formulka jest ostatnim zabyt- 
kiem wielkioj niegdys oswiaty wszystkich Azyi Iud6w; m6- 
wi; wszystkich, bo te same boiyszcza, i tego samego 
kaztaitu rozwaliny odkopujemy dzii w Siamie i w Syberyi. 

Wielei przeto wiek6w uplynad musialo nim dzika 
zrazu ludzi trzoda uczula b6stwa istnlenie, zwi|zata si§ 
w pewn| caloid i w pewne towarzyskie uloiyU karby. 
Wielei ich dalej przemin^fo, nim ludzie ci przeszli do poj^d 
umieJQtnych; nim zmierzyli gf6wne cial niebieskich obroty; 
czas uj^Ii w liczby i zrozuifiieli powszechne ciaf i sit przyro- 
"daonych wtasciwo^ci. Wielei zn5w przesunad si§ ich musiato, 
nim wszystkie tfcieiki tej przesztosci zarosty, i rzeczy nie- 
w^tpliwe vvieczD| pokryly sif tajemnic|? 

Do zatarcia pomnikdw dawnych i zagtuszenia dawnych 
podan nie malo jeszcze przyczynid si§ musialy pochody 
p6{-dzikich, p6t-urobionych pletnion, jui to zaludniaj^cych 
nietkni^te stepy, jui tei niszcz^cych zaludnione okolice; 
mi^aiajicych si; t obc§ ludnoi$ci§, i na gruzach przeszlosci 



^^.' 



58 

catej, buduj^oych now| spoleczno^, w ktdrej ton^Io i to 
CO, istnialo przed ni; , i to co do niej ^wieio weszto. G6t 
za przeobraienia zrodzily ostatnie i ^wieie jeszcze lud6w 
Wfdrdwki ? Gdzie <5w Maurytanczyk, skwarnyob step5w wy- 
ohoifoi^iec, — gdziei 6w przemy^lny Kartaginozyk , — 6w 
Scyta dziki i Norman szalony, — gdziei s| Grecy Tucy- 
dydesa, — Tacyta Germanowie , — Slowianie Nestora; — 
gdziai lud6w tycb poprzednicy i nast^pcy? Obce narzecsa 
sagtussyly raowy miejscowe i same w nich uton^Iy; — 
poznikaly powag; wiek6w ustalone nazwy rzek,. g6r, miast 
i krajdw. Potomkowie nasi szukad moie bgd^ kiedytf pod 
stopami swojemi fenickicb osadGades, Tartessus, i Carteia, 
lub jui pdzniejszycb rzymskich groddw Tricinium, Argenti* 
ratum i Lutecyi, ulubionej Juliana wysepki *), jak dzisiejsi 
podrdini szukajq gruzdw 8wi§tyni Salomona , Babilonu i 
Niniwy, Teb stubramnyoh , lub miejsca na ktdrem stal Ilion, 
iyjicy jeszcze wieszcza iyciem. Zegluj^c podomowyoh mo* 
rzacb, pytad b^d^, gdziei s^ owe Euxynu wody; gdziei 
owe glo^ne Borystenu uj^cie; gdziei stal 6w Tyr bogaty, 
a waleozniejszy od macedo6skich falang? Znikly imiona 
Peryklesdw, Pompejuszdw, Gezardw; nowe postacie, nowe 
poj^cia, nowe nazwy, nowe j^zyki ; wszystko nowe i prze- 
obraione, a przeciei w starym i tym samym ^wiecie. 

Sila trawienia i mgta niepamigci sifgaj^ nas bliiej jeszcze, 
bo ktdi zna iycie RoUanda, Telia, Tankreda, Dziewicy orie- 
afiskiej, papieia Joanny, Kostki, Dymitra, Twardowskiego ? 

Wszystko si^ przeobraia, powstaje i niknie; — po- 
wstajoi by znikn^o, niknie, by ust§pi(o miejsca nowemu. 
Czlowiek obj|d nie moie tego ogromu iyeia powszecbnego ; 



') Ktdix, Sewilla, GibndUr; — Pawija, Sztrasbur|, Paryi. --*. 



8^ 

on gubi i^lady przeszto^ci, a przeoiei przeszto^d ta ni6 jest 
dla niego stracon^. On od niej odrywa poj^cia og6Ide i te 
z sob; uDosi. On widzi^ ie ruch jest istnienia wa- 
runkiem, a ruchu nast^pstwem jest zmien- 
noid: — - ie przeto nieprzerwane istnienie 
objawiad si^ musi nieustaj^cym ruchem i prze- 
mianami; ruchem moie gwattowniejszym w pierwszych 
bytu okresach, wolniej{[cym w miar^ ustalania si; ogtSinej 
' zwi^zto^ci ; ruchem ktdrego stabnienie , moie byd nawet 
skutkiem sfabniej§cego jul iycia , iycia w ogromnym &vAU' 
tdw z^kresie, lecz ktdrego uspienie, byfoby powszedhnem 
uspieniem, przerody smiercia, istnienia koficem. 

Niepokdj towarzysz§cy umysfowi cztowieka jest tego 
samego prawa nast^pstweni ; prawa niezaleinego' od istoty, 
kidra mu ulega, tak jak powstanie sama, odbywa si; bez 
wiedzy rzeozy istniec nidj^cycl?. Moiesz nas przeto dziwidf 
ie wsrdd przolewaj^cych sie fal iyeia powszechaego, wi$r6d 
rdinorodoych wstrz^snien, poruszen i przeobraie6 materyalnego 
swiata czlowiek iyj^cy ciafem i niysia, ktdrego duch si^ga 
poza granice jego wzroku i wiedzy, ktdrego umyst widzi 
w zbiorowym obrazie wszystko co hylOy gdy on nie byl 
jeszcze, ktdry si/| dociekania, poj^cia i s|du, wy^ledza 
tajne przyczyny skutkdw widzialnych , i przez mgl; gfub|, 
przeziera co bgdzie, gdy on jui nie b^dzie, — > ie czlo- 
wiek, ktdrego pragoienia nie maj| granic, ktdrego sUy 
rosn; wyt^ieniem , ktdry tym szybciej^ biegnie , im wi^cej 
obiegl, tym uporczywiej walCiy, im wi^ksze napotyka tru- 
dno^ci, — ie czlowiek ten, nie pozostal w tyle samego 
siebie, i w tyle przerody caitej ? Nie ; ogdlne pi^tno znamio- 
DQJ|ce przerody w jej calosci i cz^sciach , odbic si§ muBiMo 
w edowieku skutkiem udziatu, jaki on ma w jej zbiwo- 



60 

wym organizmie; — ruch powszechny porwat go wraz 
z reszt§ ^wiata; porwa/ obie jego czqio\: ciato zami^szat 
z innemi cialami, i przykul do czasu, ktdry znika, — du« 
chowi lotnemu nie zakrc^lif granic. 

Ziemia powiedziano, jest ziarnkem piasku w^rdd ^wia- 
t6w mnogo^cf; czlowiek punktem na tern ziarnku. Zape- 
wne ; lecz sila ducha jego, i^wiat caty w ten punkt niedo- 
tfcigty gromadzi i kupi. Ta sila, ta rucbawoid, ten nie- 
pok6j ducba ludzkiego, s§ Boga tcbnieniem , — iadna po- 
t^ga stfumid ieb nie zdola; one $§ zrddfem wielkoici i 
nieszczQsc pokolen i naroddw ; one przyczyn^ , skutkiem i 
narzedziem nieustaj^cej walki, parcia i i^cierapia si^ ludzi 
i lud6w; one cn(St i zbrodni, poswi^cen i gwaft6w, pier- 
wszym i ostatnim powodem. Zycie, to ruch; rucb, to 
przemiany. Prze o brai enia s§ iycia cecba; 
iyoie bez przeobraien jest Bogiem lub ni- 
czem. Lecz ruch ten powszechny nie jest rozpr^ionym 
chaosem, ilepym trafem, lub rozmyslnym nietadem ; — 
nie, ruchowi powszechnemu przodkowad musi 
prawo powszechne; a gdy wielko^ci^ dziela jest jego 
prostota : prawo przeto powszechne musi by 6 
prostem, zwi^zlem, jednolitem; ono jest dzielem 
jednej my^li , jest n)y^l§ jednego Boga. 

Giemnota , duma i samolubstwo zasypa/y ludzkoid roz< 
loiystemi prawami, zawichrzyty przyrodzone stosunki, spa- 
czyly zdrowe poj^cia. Pandekta przed ich uproszczeniem 
zawierafy trzy miliony rozporzadzen , podzielonych na dwa 
tysi^ce traktatdw, kt6re p6zniej ^^przez poszanowanieliczby 
siedmiu, i dla jej szczegdluych wfasno^ci^ w siedmiu 
olbrzymich dziaiach streszczono. Przyczyuy pojawu tego- 
dojrzemy na swojeni miejscu. Nie ulega wszakie w)tpU- 



61 

wolci, ie ludzie u^iklali si^ w matnif, z ktdrej szamota- 
niem wypl|tad si; nie mog§, a z ktdrej tylko jej zgnicie 
oswobodzid ich zdola. Dzis jeszoze dostrzegamy, jak owdzie 
ze tfrodkowego punktu, jakby z kuzoi wiecznego zarzewia, 
pryskaji bez przerwy ogniste slowa; a kaide slowo jest 
prawem, a kMe nowe prawo obala i zaciera poprze- 
doie; — tam rozcbodz§ si§ powainie niezmieane ustawy 
tui jedna za drug;, gubi; si; jedne w drugich, migszaji 
i gniot; ludzkosdy wyziewajici ducha pod brzemieniem 
sprawiedli^wo^ci i porz^dku. Wielki kodeks przerody rozpro- 
wadzony po wszystkich wszechistnienia gal^ziaob, zak§tach^ 
i tajnikach jest sam tylko prawd§ wiekuist^. W wykryciu' 
poJQciu i rzetelnem zastosowaniu go do praw ludzkich 
tkwid musi ich prawdziwosd, a temsamem szozgscie rodu 
ludzkiego. To prawo ogdlne nie moie si§ skupiad 
blisko nas samyoh, bo nie dia nas samych 
stworzone; — badania natury spotecznofci 
ludzkiej, rozciignid przeto naleiy poza gra- 
nice indi wi dualnoi^ci rodu ludzkiego; — aby 
poznad to zasadnicze prawo, rzucid naleiy okiem na caly 
ogrom wszecbjestestwa , i dotrzed ai tam , gdzie Bdg wie- 
dzy naszej granice zakreslif; a im dalej siggniemy, tym 
staniemy bliiej prawdy powszechnej, niezmiennej i od**- 
wiecznej. 

Wszystko CO jest, wyniklo z czego^ co byto; co dziii 
jest zlem, wyniklo z czegos, co bylo dobrem; bo Bdg 
zfego stworzyd nie mdgl. To dobro leiy powylej zfego, i 
one tylko jest prawem odwiecznem. 

Wszystko CO jest, pod dwojakim pojawia 
Biq wzgi^dem: kaida pojedyncza istota, kaide 
ciato, kaidy nawet pomysl czfowiekai jest ras 



62 

cato^oi; gam§ w sobie, raz cz§jci§ daiszej, 
rx)zlegleJ8ze] calo^ci. Trzeciego stanowiska nikt nie 
doif»tny w przerodzie, rdwnie jak nic z pod tyoh dw6oh 
wybmad siq nie zdota. 

Dwojakie staoowisko tej same] rzeczy 
poci§ga koniecznos(S dwojakiej w ^wieoie po- 
wszechnym d§ino^ci. Musi byd pewny pop^d 
ipewna zasada istnienia dU cz^^oi, bo te 
nie istnialyby odrgbnie; musi byd druga dla 
cafo^ci, bo ta rozsypadby si^ musiata; — a jeieli 
dwojakie istnienie, kaie wierzyd w dwojaki tylko, lubo 
z jednego prawa plyn^cy rucb; — trzeciego przypuszczad 
bie moiemy ruchu, bo nie ma trzeciego istnienia. Pra* 
wem odwiecznem przeto, powszechnem i nie« 
zmienn'em jest organizm jeden i wspdlny 
przerodzie cafej, opierajicy si§ na dwoistym 
ruchu: cz^sci i cato^ci; to jest, na silach 
poj e.dy n czyc b i nasile powszechnej; orga- 
nizm utrzymuj|cy cato^d czg^ciami, karmi§- 
cy czQsci cafoscii; a to bez wzgl^du, czy te 
czqici i ta catotfd sq cialami ^wiata pierwo- 
tnego, czy wyrobem ludzkiej my^Ii. M6mq bez 
wzgl^du ; bo i^wiat zwany umyslowym , nie ma oddzielnego 
istnienia, a zatem i praw oddzielnych. Prawa ^wiata flzy- 
Gsnego powtdrzyd si^ musz^ w umyslowym i^wiecie, istnie- 
j|cym tylko w poj^ciu czlowieka. 

Schwyciwszy za nitkg, po ktdrej rozwijac si; ma iy- 
cie powszechne, idzmy za ni^, pok§d ta nie^cienczeje do 
znikomoJci , lub nam si; z r;ku nie wymknie. Jeieli droga 
oasza jest myln| , i w inn; wiedzie stroo; , puscic je b;« 
dziem musieli ; jeieli j; dotrzymamy, a nie wyjdziem na 



63. 

bezdroia; — jeieli ruszywszy z miejsoa, gdzie si^ zatoie- 
nie nasze naprzdd pojawia, nie stracimy go z oka w ci|- 
gu podrdiy, — jeieli zaioienie to uiyczy si§ wszystkim 
postaciom, jakie z natury swojej przyj§d powinno, — jeieli 
wreszcie zamiast szperania za pojendyczemi dowodami, 
z natr^tnych wydatniejsze tylko wybierad bedziemy musieli ; 
natenczas przypu^cimy bez wabania, ie w zatoieniu na- 
szem tkwi zar6d prawdy, kt6ra moie silniejszego doczeka 
zbadania i rozwini^cia. 



Pra-prawo. 

Prawo ogdlne, naczelne, powszechne, podlug kt6rego 
istnieje ^wiat jednolity, dzielo jednego Boga, nie moie, powie- 
dzieiismy, leiec blisko nas saroycb, bo nie dla nas samyoh 
stworzone; ie zatem w poszukiwaniu onego, sifgn^d na- 
leiy ai tam, gdzie B6g wiedzy naszej granice zakretflif. 
Istnienie prawa, pojawia si^ tylk'o w sposobie istnienia 
materyi, i w jej ruchu; a ze znanycb nam i przyst^pnych 
poJQciu naszemu cial i ruchdw, najrozieglejszemi 8§ nie- 
w|tpliwie zbidr ciat niebieskicb i ich nieustaj{[ce kotowanie. 
Ludzie doszli do poznania onycb. 

Sil jest tylko dwie w przerodzie: sifa 
nata i sila priycii|gania; tak jak dwojakie jest 
tylko stanowisko kaidego istnienia, bed|cego raz caIo^ci§ 
sam§ w sobie, raz cz^sci; dalszej rozleglejszej calotfci (62) *). 

Si/a wzajemnego przyci§gania , rozdzielona mi^dzy 
wszystkie pierwotne, najdrobniejsze cz^stki ciat istniej§oyoh 
w przerodzie, a tem samem mi^dzy wszystkie ciala w sto- 
sunku ilo^ci cz§stek, kt6re je skladaj;, czyni kaixiie]& wielki 
trudniejszym do rozbicia; drzewo grubsze trudniejszem do 
zlamania; panstwo wielkie trudniejszem do rozdarcia. oci- 



*) Liczby w nawiasie, odnosz^ si; do stronnic poprzednieh. 
Tarn L Q 



66 

snienie tej samej ilo^ci C2|stek na mniejszej przestrzeai 
powi^ksza ich sp(}jnie i sprawia, ie krzemie^ jest silniejszym 
od opoki, jesioD trwalszym od osiki, kraj ludny potfiniej- 
szym od rozleglego; — czyli, ie przyczyna zewnetrzna, 
groi|ca rozdzieleniem tym twardszy napotyka op'tr , im 
JQdroiejsz; jest calu sp5jnia. Si/a sp6jni calej kuli ziem- 
skiej, zbiegaj^ca sie w niej, jak we wszystkich innych cia- 
lach fizycznycbj w joj jrodku cieikosci, przyci|ga do 
niej i przykleja do jej powierzchni wszystkie ciala na niej, 
lub ponad ni^ istniej^ce. Ten srodek cieiko^ci leiy w srodku 
ziemi i jest punktem maternatycznym , zatem niemaj^cym 
rozci^glosci. Giala na zieroi^ spadaj^ce, kre^l§ linie pio* 
nowe, kt6re w przed/uieniu przecinaj§ si§ wszystkie w tym 
srodkowym , maternatycznym punkcie. Ziemia skutkiem 
wigkszej swojej mi^iszo^ci, czyni bieg ksi^iyca zawisfym 
od siebie; a stojac przeciwnie pod wzgl^dem tejie mi^i* 
szosci w odwrotnym do slofica stosunku, ulega sama jego 
przemagaj|cej sile. 

To prawo przyci|gania , mierz^ce wzajemny stosunek 
cial niebieskieb, rozci§ga siq do wszystkiego, co na nich 
istnieje: ludy drobne, przyrastaj§ do wielkich i w nich 
toni; — maj^tki wielkie wzmagaj^ si^ szybko kosztem 
drobnych, kt5re icb atrakcyi oprzec s\q nie mog;. Og6Iny 
jrodek cigiko^ci istnieje r^wniei w iyciu towarzyskieai ; 
on jest r6wnie maternatycznym, r6wnie umysfowym, a jego 
sile przyci^gania ulega spofeczno^d kaida, zwykle nie my-. 
ijl§c, czQsto nie wiedz§c o nim. 

orodek ci^iko^ci jeden tylko byd moie wsz^dzie, lub 
nim byd przestaje. Pojawiaj^ce siq niekiedy cbwilowo 
uboczne, sprawiaj§ kofysanie, groi| obaleniem, a ten nie- 
pok6j zasypia dopiero po ustaleniu si^ nowego punktu 



,67 

cifienia; kt6ry iadoym z poprzednicb byd Die moie, bo 
wszystkie byly mylDemi. Ghwianie slq kamienia, slupa, 
czfowiekdi trac§cych rdwnowag^, jest tern cbwilowem po- 
wstawaniem i niknieniem niezliczonyeh i^rodkdw ci^iko^ci, 
z ktdrych iaden nie jest prawdziwym w danej chwili; na- 
potkanie prawdziwego uspokaja ko/ys§ce si§ cialo. Kaide 
spoIeczDe wstrz^soienie budzi rdwoie tysi^czne ci^ienia; a 
ustalaj^cy si§ po przejsciu burzy srodek ci§2ko^ci, nigdy 
nie jest zupefoem powtdrzenieni tego, kt6ry istniaf przed 
jej nadejsciem i zniknal. Dzieje naroddw s^ tego nieza- 
przeczonym dowodem, a zmieniaj§ca si§ ci^gle ludzkosci 
postad, jest tyiko prawa tego nast^pstwem. Oparcie spo« 
leczDosci na jej rzetelnym srodku cigienia, jest najwyhzym 
rozumu ludzkiego zadaniem; a razem jedyD§ rgkojmi^ jej 
trwania i spoczynku; — lecz czlowiek punktu tego saroO'- 
wfadnie obierac nie-moie: on jest wsz^dzie przyrodzonym 
punktem. 

Bdg nadajqc te wlasnosci wszechjestestwu, uj|t r6wno* 
czeinie wszechwfadn^ rek§ ziemif nasz^ , i rzucil j§ 
w otchfan bezdennych ppzestwordw. Rzuciwszy jq zas 
sif^ r6wnowai§c§ sHq sfonecznego przyoi^gania , bieg jej 
ani linii prostej zachowad, ani nagle ku stoncu zwr6cid 
giq nie moie. Tak tedy dwie sily: p^du indywi- 
dualnego i zawisto^ci nigdy si^ spoiyd nie 
mog§, a ich nieustaj{[ce oddzialywanie, jest 
ciqglego rachu i iycia , zateod istnienia wa- 
r u n k i e rn. Bieg niezawisly pojedynczych ciaf niebieskicb, 
bytby powtdrzeniem starego cbaosu; — ruch niezaleiny 
jednostek w towarzystwie bylby rozszarpaniem towarzystwa. 
I nawiajem: bryly pojedyncze pozbawione samodzielnej 
8i{y rzutu zbiegfyby si^ wszystkie w punkcie |;rzecaa« 



68 

gaj^cego przyciagania , a to martwe skupienie byfoby 
tfmieroii ich wszystkich; — uspienie sit pojedynozych 
w towarzystwie ludzkiem, zegnanie ich w jedno ognisko 
jest imiemq ducha, skamieDieniem iycia, despotyzmem. 
Dwie te sily zr6wnowaiooe uczynily ^wiaty tern, czein 8%; 
uczynid mog^ ludzkosd , czem byd pragnie i czem byd 
powinna. 

WyniUosd dwdcli sit niebieskicb , nienapotykaj§cyoh 
nigdzie zapory, spaja ostatni punkt tuku z pierwszym, ^ea- 
kreila koto ^ lini^ bez konca i pocz|tku , wiekuistotfd, nie* 
imiertelnosd. Tak kr§iy iycie powszechne w przerodzie, 
tak kr^i; soki organiczne, tak iyje ludzko^d cata. 

Ale ruch ten nie bytby jeszcze utworzyt tych wszystkich 
cudownych fenomendw, ktdre Przedwieczny dzietu swojemu 
nadad zamierzyt. Giato pchni^te sit§ zewD^trzn§, uiycza 
si§ naprzdd temi w sktad jego wchodzicemi cz§8tkami, 
z ktdremi si^ zetkn^ta sita uderzaj^ca, to jest, ktdre pchni^cia 
bezpo^rednio doznaty. Inne jego cz^stki, trzymajic 819 
tamtych sit§ przyci§gania zbyt mocno, by sig od 
nich oderwad mogty, same niepchni^te, stawiaji opdr ru- 
chowi, wstrzymuji go w kierunku odwrotnym, i zakreiSlaji 
tuk okoto osi, w ^rodku ci^ikoici ciata tego powsta- 
j|cej. Tak si§ krgci w powietrzu kij w jeden uderzony 
koniec, tak leci ziemia jeda| potr^cona hemisfer^, taki ruch 
kr^ty widzimy w kaidem i^wieio poruszonem towarzystwie, 
bo nigdy sita nowej idei, nowa sita rzutu, nie uderzy 
naraz we wszystkie jego cz^ici. 

Przewaga sity przyci^gania sprawia, ie kamiefi 
mlyfiski leci c a t y wirowym p^dem ; przewaga sity 
rzutu rozsadza go na cz^^ci, niemi ^ciany przebija, i 
ludii morduje. Oderwane od tfrodka ci^ienia spolecine 



69 

jednofttki, rozbiegaj; si§ w kierunku od^rodkowym , nios|0 
cz^sto podobne mordy i poiogi. 

Post|pmy jeszcze krok dalej. Tak zwany przez astro- 
oomdw^wiat sloneczny, jest niejako wo^trzem wy- 
dr§ionej kuli, kt6re| srodek zaj^Io stonce, a w kt6rej prze- 
strzeniach, kr§i9 zawiste od niiego bryfy, to jest te, do 
kttf rybh jego sila przyci^gania dosi^ga. Giala rzu- 
cone w odiegfpici, gdzie ta jui stabnie i niknie, a zatem 
po za jej dziatalno^ci granic§, ulegaji innymi bliiej nich 
leiicym stoncom, podobniei zakresem sil swoich tworz^cym 
koliska; a og6f tych ^wiat6w sfooecznych, tych wydr|ie6 
kulistych, z ktdrych kaide jest niejako jedoem ciatem, po- 
stQpuji, zdaje si^ jedno za drugiem , tam gdzie jui my^l 
czlowieka nie si^gnie. Te wewn§trz kulisk kr§i§ce bryly, 
i te koliska same nie ^ jeszcze obcemi dia siebie swia- 
tami. Gwiazdy podr6iuj§ce wi^rdd toni powietrznych oce- 
andw, krzyiujac si^ z wzajemnem poszanowaniem , prze- 
aytaji sobie ^wiatla promienie, jako slowa powitania^ jako 
ladatki wiecznego przymierza; a nieicigfe komety, zakre- 
^laj§c wirdd prz^stwordw, granic i konca niemaj§oe kr§gi, 
zeszywaj; co kilka wiek6w te odr^bne swiaty, przypomina- 
jqc im od czasu do czasu, ie nie s{[ niezawistemi cato- 
^ciami, ie s§ jednego Boga tworem, o kt6rym Paskal po- 
wiedziaf: ^^jego obw6d jest nigdzie, a jego Srodek jest 
wsz^dzie'' *). 

*) A. Morzycki napisal i oglosil w Poznaniu broszur^ pod 
tytulem: „Uwagi uad systematem Fizyologii powszechnej przez 
J6zefa Supinskiego ufoionym,*' w kt6rej zaloion^ w powyiszych 
usifpkch teoryf opowiedzial w spo86b niece odmienny. Cbociai 
autor tej rozprawy nie we wszystkiem zgadza sif z autorem j,Fizyo« 
logii,*' pnytaczam tu jednak w zupelno^ci slowa jego, odnosz^ce sif 
do iego 8zczeg6lu, w przypuszczeniu, ie ten sam obraz uloiony 
inacieji dopom6dz moie do uwydatnienia zawartej w nim myilL 



70 
Oto jest wielka wielkiego organizmu tajemnica , ktdr^ 



Oto 8| slowa broszury: 

„Swiat materyalny jako bry{a spojona , . ma swdj ^ro- 
dek cigiko^ci; — a ie w systemacie ^wiata planetarnego 
sconce jest takim ^rodkiem, — swiat przeto materyi ma 
slonce 8lo6c, w okdl kt6rego kvt^l^ wszystkie pomniejaze 
0d niego zaieine. Owe miliardy gwiazd stalyeh, drogi 
mleczne i dalsze jeszcze zlanych ^wiatcl szlaki, zawieazone 
i kr§i§ce w przestrzeni, jakie zaiedwie sztucznie spot^go- 
wanym ^wzrokiem dotkn^d zdo^amy, i jakie jeszcze za ten 
kres wzroku wychodz§, i ktdre do systematu swiata pod- 
slonecznego nie naleia, s| s{o6cami ^wiat6w po za*naszjm 
jwiatem koIu]§eyeh^ albo ich planetami lub satelitami. 

,,Widzimy, ie w okregach Swiata s^onecznego , rdwnie 

jak w porz§dku wszystkich ciat widomych, ciato mniejsze 

jest zawsze cz§sGi§ wi§kszego , do kt6rego 8i{| atrakoyi 

ci§gnione, wchodzi w sk{ad prawidlowy, aby nastQpDie ra- 

zem z niem i z wielu podobnemi biegto w orbit wi^ksiego 

ciala; zk§d wnosid trzeba, ie bry{a Swiata materyalnego 

z{oion§ jest z wielu ^wiatdw slonecznych, ktdrych slo^ca 

i okr§gi niebieskie zwi§kszaj§ s\q postgpowo, *ai do ostat* 

niego najwi^kszego slonca stone , zawieszonego w srodkii 

swiata materyi, — i do najobszerniejszej przestrzeni, kf6rej 

konczyny s§ tegoi i^wiata powierzchniq. A ie kaidy swiat 

stoneczny obraca si^ na wtasnej osi, przeto i wszech^wiat 

materyi obraca si^ na swojej, z catym ogromem swiat6w 

slonecznych, kt6re swoja powierzchni§ pokrywa, a kt6re 

wszystkie do wsp61nego stonca jako ogniska trzyma przykute. 

^Widzimy wi^c sp6jni§ wsr6d cial, i w catym wszech- 

^wiecie, ktdrej warunkiem s§ wzajemne wplywy ciat i 

8wiat(}w widomych i poza granicami wzroku wiruj^cyoh| 



71 

nasz Kopernik wykradZ przyrodzie, Newton uzasadnil, Snia- 

r6waie jak takicb, ktdre zmys^om naszym sq nieprzystfpbe. 
Wp{ywy zas te objawiaji si§ w dzialaniu rozmaitycb 8i{ 
r6wnie znanych jak niepoj^tych. Ksi^iyc widocznie wptywa 
na bieg w5d morskicb, wegetacy^ roslin morskicb, a nawet 
na organizm czlowieka, — sconce dzia^a daleko pot^iniej; 
— za^ ^wiatfo kt6re od niego bierzemy, jest oczywiicie 
udzia^em wyiszego iSwiata, wyniesionego nad gwiazdy sta^e, 
gdy toi samo swiatlo, widzimy podobnie jak sconce, na 
powierzcbni gwiazd stalych b/yszcz^ce. Zk^d wnioskowad 
trzeba, he swietlik i podobne mu cia^a lotne, nalei§ do 
systematu innego niebrytowatego swiata. 

,,Widzimy, ie wszystkie stworzenia, cia^a i ^wiaty, ^cz^ 
81^ nieprzerwanemi ogniwami jednego laneucba w coraz 
wyiszym , doskonalszyna post^pie ; — - ponad t^ przeto 
iSwiata materyalnego bryt^, jest wyiszy, doskonalszy, nie 
tyle mi^iszosci; ci^iki, wype^niony cia{em wiotkiem mato 
przyrz^dowi zmys/owemu przyslfpnem; przypusdmy, bior^c 
jui podobie^stwo stabo uzasadnione, ie na tern pierwszem 
ogniwie owego tancucba, na tym pierwszym wysokosci 
nadbry/owej stopniu ptynie swiat cieplika i swiatfa, — 
wylej, nappzyktad s'wiat elektrycznoiSci , — wyiej jeszcze 
^wiaty plyndw grawitacyjnych , instynktowych , i tym po* 
dobne, — a zawsze w ci§glym post^pie cia{ coraz wi§cej 
uduchowionych, dopdki nie zamknie si§ ich orbit, eteryczne 
zdrojowisko p/yn6w, przetamuj§cych zapory czasdw i prze- 
strzeni, — po za ktdryni i nast^pnemi jakie byd mog§, 
znale^d si§ musi jaki^ najwyiszy, bezprzestrzenny swiat 
ducha, wychodzacy za kres zmys/owych poj^d, zbidr istno-- 
^ci, ktdrych iy wot nie wybija s\q t^tnem czasu, ani mierzy 
liczb^, — akfad sif wprawiaj^cych w ruchy iyoie wssech- 



72 

decki wyUdmaczy{. Jak si/a sp6jni s/onecznych koliak ma 

^wiata materyi, ktdre ztamt§d plyn^ w jego wn^trze, a 
w szczegdlno^ci na naszego planet;. — Do zrozumienia 
tyoh swiatdw wyhzych, i do wyobraienia ostatniego z nich 
chodby w najsubteloiejszym fantazyi zarysie, oie wystar- 
czaJ9 nam posiadane narz^dzia wiedzy; — dosyd nateraz 
mied przekonanie o jego bycie. 

Widzimy tedy i domy^lamy si; istnienia rozmaitych 
swiatdw, wielkoiSci§ rozmiar6w swoich i doskonatosci§ istoty 
pigtrz^cych si; postgpowo w g6r;; — najprzdd widzimy 
dotykalny iSwiat materyi, ponad nim spostrzegamy ^wiat 
eteryczny, a nad wszystkiemi domyi^lamy si; koniecznego 
firmamentu, ktdry iSwiatem ducha nazywarny; — widzimy 
i wnioskujemy, ie wszystkie one ile ich jest, powi§zan6 
s; z sob§ w;zfami niezaleinosci i oddzia/ywania w jeden 
swiat powszechny, — ktdry musi mied swoje ognisko, 
iSrodek grawitacyi wspdlny wszystkim, inaczej rozsypalyby 
si; i rozpIyn;Iy w bez/ad. 

Widzimy, ie kaidy organizm nowy poczyna si; udzia- 
lem organizmu istniej^cego , przy wspdtdzialaniu sily tw6r- 
czej dotid niezbadanej i niepodpadaj§cej pod zmys{y, a 
zatem ze sfer wyiszych swiat6w tu sp/ywaj§cej. A ie 
wp/ywy wszystkich swiatdw s§ po/§czone v/qdetn pewnych 
prawide/, prawdopodobnem staje si;, ie tw6rcza pot;ga 
wytryskuje z najwyiszego ogniska, miesza w pewne kom- 
binacye pierwiastki dynamiczne z rozmaitych ^wiat6w spty- 
wa]§ce, w miar; wzniosto^ci i potrzeb powstaj^cego orga- 
nizmu. Z tego zas zespolenia dziaZan zewn;trznego macie- 
rzystego organizmu, z dzia/aniem powszechnej sily twdrczej, 
wyoika indywidualna organiczna si/a rzutu, wewn^trz nowego 
tworu zawarta, dusza oiywiaj^ca caly jego ustr6j, i prze- 



73 

swoje granice wsr6d przestwor6w bez granic, tak sita po-* 

prowadzajqca go post^ppwo wskazan§ drog§ przez rdine 
stopnie dojrzewania, ai do zenitu, z ktdregp nast^puje 
zniianie si^ do zgasni^cia nazaaczonego iywota. Swiat 
wi§c materyi w caZym swoim ogroniie powstal wptywem 
zewDftrznego ^wiata , p{yn6w elektrycznycb i ducha , oraz 
wsp6{dzia{aQiem sUy tw6rczej. Wszystkie jego organizmy 
tworz§ siQ i iycie prowadz^ tym samym porz^dkiem; — 
8§ wi^c zespoleniem materyi i pot^g rdinych i^wiatdw wyi- 
szych, ustosunkowanem w miar§ stopnia orgaoizmowi wb- 
iciwego. A ca{y ogrom tych organizmdw ma swoj^ dusz§ 
oiywiaj^c;, kt6ra jego ustrdj utrzyimije w ca/osci, i pro- 
wadzi do zenitu nakrejlonego. 

,iTo ogoisko s/oneczDe utrzymuj^ce wszech^wiaty w la- 
dzie, i sci§gaj§ce je w jedn§ caloid przez w^zly wza- 
jeomych stosunkdw, — ta dusza oiywiaj^ca caty ich orga- 
nizm powszechny, i stwarzaj^ca wszystkie szczeg6towe iy- 
woty wszechistaien , — to przyczyna przyczyn, — punkt 
z ktdrego wszystko wyplywa, i do ktdrego wszystko d^iy, 
— siepojety rozumem, a tylko przeczuwany duchem, jest 
B5g, rodziciel powszechny. 

„Ziemia nasza jest takie malutkim ^wiatem w szeregu 
materyalnych swiatdw, wp/ywami wyiszych swiat6w i pot§g 
twdrczych przenikoionym , i w^rdd nieprzeliczonej ich roz- 
maitosci, w cafo^c ogdln^ jednolit^ z niemi zwiazanym. 
Jako bryta ma ognisko, srodek ci^ikoici, do ktdrego 
8ci§gdJ9 si^ wszystkie cz^sci cielesne; — jako organizm. 
ma duszQ oiywiaJ8c§, kt6ra jej ustrdj rozwijaj^c podlug 
praw danych , przeprowadza od zacz^tku przez rdine sta- 
oowjska wzrostu i dojrzewania, do jej oatateczoego kresu.^ 

P. W. 



7A 

jedynczych narodowych spdjni, tych cia{ odr^bnych w^r6d 
jednej ludzko^ci, jej ostatnich nie si^gnie granic; — a jak 
ruch tamtych uchodzi wiedzy naszej w przestrzeniach nie- 
^ciglych, tak losy ludzko^ci catej gubi§ si^ w wiek6w gf^* 
binie. Gzem bylyby swiaty jednem spojone ogniskiem, nie 
wiemy; ludzkosd jako niepodzielna catosc, chton^taby *je- 
dnostek istnienie. 



Od tych najog6Iniejszych spostrzeieA, zejdzmy do praw 
widzialnycb poniiej wielkiego organizmu. Prawda wtfr6d 
i$wiat6w ogromu nie moie byd fa/szem na ziemi; prawda 
na ziemi nie moie byd fatszem na Jowiszu; lub te rozli- 
czne bryly, nie s§ jednego Boga dzielem. Jak w zbioro- 
wym organizmie wszech^wiatdw, tak na ziemi i na Jowiszu 
linia prosta jest najbliiszq drog^ mi^dzy dwoma daneroi 
punktami; jak w organizmie wszechswiatdw, tak na ziem 
i na Jowiszu, przeszkoda tylko {amie linif prost| rzutu 
kaidego; — ciato pfdzone si{§ atrakcyi, spada wszfdzie 
szybko^ci^ przyspieszon§ w stosunku kwadratdw z odIeg{6'* 
jei; — po liniach prostych splywaj^ wszystkich ^wiatel 
promienie, a kqt odbicia jest wsz^dzie r6wnym k^towi wpa- 
dni^cia. Jak na ziemi tak na Jowiszu, ruch jest jedyn§ 
miar^ czasu i przestrzeni; — Jowisz r6wnie jak ziemia, 
ulegajqc slonca atrakcyi, w stosunku mi^iszo^ci i oddale- 
nia, zakreila jak ona kofo stoneczne, ma powtarzaj^ce sie 
cztery pory roku, i rok: 84 lat naszych trwajqcy; on 
ma takie swoje ksi^iyce i zacmienia. Jak na ziemi, tak na 
Jowiszu kaide cia^o jest podzielnem bez konca ; i tu i tani 
moina przez ci^g wieczno^ci ca/ej ujmowad z«niego po 
cz^stcei lub je dzielid na dwoje, pno przeciei nie zniknio 



75 

nlgdzie, a wielkosc oderwanych cz§st6k b^dzie w stosunku 
odwrotoym ich iloiSci, czy czqstkami temi jest iywnc^^i 
czy udzial w polity cznycb prawsch. Jak wreszcie na Jowi- 
8ZU tak na ziemi, przek^tnia r6wnoleg{oboku jest wyniktor 
^ciq sit rdinych dzialajacycb na to samo cialo. 

Go jest prawem swiata iizycznego nie przestanie oiem 
bye w dziedzinie ducha; co jest prawem wsrdd gwiaz4» 
na Jowiszu i oa ziemi, nie przestanie niem byd w ludzkiej 
spotecznosci : linia D9jkr6tsza, linia prosta b§dzie razem 
drog§ prawdy; — k^ty wpadnifcia i odbicia, zr6wnowa- 
ieniem wzi^cia i dania, praw i obowi^zkdw; — Wjludza 
spadajaca na ludy, nie napotykaj^e na op5r, narastad b§- 
dzie szybkosuia przyspieszon^ , przeszkody tylko nasuwane 
po drodze, z{ami§ przyrodzony post§p naroddw; wied|^ 
ludzka stanie si^ podzieln^ bez ko^ca, wzdfui i w,po- 
przek trwania ludzkosci ca/ej ; a udzial narodu w spraw^ph 
narodowych bigdzie w stosunku odwrotoym sktadaj|cyoh 
go jednostek. 

Pewien nielad, pewna niejednostajno^c jest jeszcze^ po- 
wszecbnego istnienia znamieniem: — rok prdcz dni peN 
nych» ma godzin kilka i miout kilka, i minut minuty^ i 
tych ostatnieh utamki; — dzien narasta lub zmniejsza si^ 
z kaid§ dob§; obvvdd ko^a rdwny jest trzem srednicom, 
wi^cej utamkiem id^cym do nieskonczono^ci ;— kofu kreslone 
ziemi kr^ieoiem nie jest jeszcze rzeczyvvistem ko/em; — 
ciata niebieskie zbaczaj^ z drdg zwyczajnych ; miatai^by 
spotecznosd ludzka odmiennym ulegac prawom, a jej zbo- 
czenia, niedomiary i nadmiary bye same tylko niesfornoi^ci 
oaszej nast^pstwem? Nie; — lecz jak w swiecie fi^yczoym 
tylko przek§tnia oslatniego rdwnolegtoboku jest przyrodzo- 
nym sbiorem sit r6inycb i sp^zecznych — tak w ^pp^fj? 



76 

czDOJci tylko sifa nowa, chlon^ca dawne, a przeoiei na 
nich oparta i z nich powstala, stad si; moie wspdina r6- 
inopodnych ruch6w wyniWo^ci?; — tylko. ta sUa nowa, 
nowa idea moie ^cieraj^ce si§ sprzeczoo^ci zbid w pot§^ 
jedn;, i na nich oprzcd nowe i wyisze od tamtych istnie* 
nie. Jedyoie doskonalem zespoleniem jest zespolenie przy- 
rodzone; ono kojarzy w iwiat pbwszechny wszystko, co 
powstaje oderwane w swiecie ludzkim , w zakresie my^li 
i czynu. 

Dwie sity: rzutu i przyci^gania, dwie jedynie 
istniej^ce w przerodzie sily^ odpowiedne dwojakiemu sta- 
nowi istnienia, s§ jeszcze zarodem i zrddlam wszystkich 
pojedynczych znanych nam sit na ziemi. Rzucony kamien 
r§k§ cztowieka w kierunku poziomym nabiera lotu po linii 
prostej; lecz si{a ziemskiego przyci§gania, kt6ra jest po- 
wt6rzeniem rozleglejszej sify, nagina go ku jej powierzchni, 
pok§d ostatni punkt kre^lonego w pawietrzu luku, w jej 
{onie nie utkwi. Z powszechnosci przeto podwdjnego istnie« 
nia i podw6jnej sily, zatem z powszechnosci tego samego 
prawa wyniklo, ie jeometrya dwie tylko podaje nam linie: 
pro8t§ i kolist§; wszystkie inne s^ tych dw5ch urozmaico- 
nem ztoieniem. Poniewai zas w nieprzerwanem pasowaniu 
s\q dw6ch pot^g przyrodzonych iadna z nich nie ginie, 
iadna drugiej w zupefnoSci nie chtonie, ale pojedyncza 
t. j. rzutu, ulega wpfywowi ogdlnej t. j. przyci§gania, okre- 
slenie zatem jeometrdw utrzymuj^cych, ie linia prosta pie 
ginie w tukowej, ie owszem {ukowa uwaian§ bye powinna 
za nieskonczonq \loi6 linii prostych, {ami^cych si; co 
chwila w zwi^zach niedopatrzonych, opiera sie na podw6j- 
nym ruchu Swiata flzycznego, i przychodzi wesprzed zalo- 
ienie nasze. Wielkie Swiatdw stowarzyszenie, rodzina istot 



77 

organiczoych i ludzka spo^eozno^c, naginaj^c jedoostki. ku 
wsp<}laeinu ognjsku, nie niwecz§ icb samoistnego bytu. 

Mechanicy nauozaji nas, ie koto jest dzwigni§, ma- 
j^c§ oba ramiona rdwne, a kt6rej punkt podpory osadzo- 
nym jest na osi. Ruch przeto po linii prostej, i dzwignia 
w postaci kota , lub dr^ga r6wniei tuk zakreslajqcego s§ 
dwoma jedynie znanemi w mechanice rucbami. Wszyst- 
kie narz^dy, wszystkie w tej sztuce wynalazki i udoskona- 
lenia sq tyiko coraz korzystniejszem , coraz gt^bszem, coraz 
bystrzejszem zestawieniem k6t i linii prostych, atrakcyi 
i p§du. Lini§ b^dz prost§, bqdz {ukow| rucb tylko za« 
kre^lic moie, a sita tylko jest rucbu bodzcem. Swiaty 
dwie tylko maj^ sity, — jeometrya dwie tylko zoa linie, 
mecbanika dwa tylko odpowiadaj^ce im ruchy, spotecznoid 
dwie tylko mied moie potegi ; bo dwie tylko sify 
istnieja w przerodzie; a jeieli jest prawdq, ie jui 
nigdy nie powstanie w niej sita trzecia, tedy prawd§ byd 
musi, ie nigdy takie nie b§dzie w mocy cztowieka utwo- 
rzyd trzeci§ lini^, trzeci ruch, trzecia dzwigni^ spoteezn|: 
stworzyd trzeci^ iycia potfgf , stWorzyc to, co stwarza ! 

Mechanicy nauczaji nas prdcz tego, ie we wszelkim 
sztucznym rucbu otrzymana sita jest w stosunku odwro- 
tnym do wytoionego czasu, ie zatem zyskuj^c na jednem, 
tyle tracimy na drugiem; inaczej mdwi^c, ie czas tylko 
kosztem sity skrdcid, — si<f , tylko kosztem czasu zwi§k- 
szyd moiemy. W obrotach ml niebieskicb stosunek drogi 
do czasu mierz^cego bieg roczny, — w drodze. po ktdrej 
ci^gniemy cigiar na wierzchotek gdry, linia prosta lub 
krzy wa , — w dzwigni rami§ dtuisze lub krdtsze, — w ru- 
chach przeslanych kd/ wiqzaniem, kolo mniejsze lub wi^k- 
$ie^ — zardwno temu ogdlnemu ulegaja prawu. Wynalezie* 



78 

nie narz§du, kt6ryby umniejszaj^c sif^ naMadow^, dopro- 
wadzif razem do oszcz^dzenia czasu jest tak niepodobnem 
zadaDiem w mechaoice, jak niepodobnem jest w niej jeszcze 
wynalezienie trzeciego ruchu; w jeometryi nakre^lenie trze- 
ciej linii; w przerodzie dopatrzenie trzeciej sity. I to je- 
szcze prawo powszechne powt6rzyc s!q musi w ca{ym fi- 
zycznym i duchowym ^wiecie. Kon wolnym tylko krokiera 
wielkie wlec moze ciliary; tylko mato obarczony, szybko 
pomykac jest w slanie; — - d§b jest j^drny i zalywny, bo 
ro^nie przez dwa wieki, by doj^d ogrorou, kt6rego jodta 
dostgpuje w lat ezterdziesci ; — W§ttemi s§ wdzi^ki i iwie- 
io^d, subteln§ jest budowa , drazliwemi nerwy, w lat kil- 
kana^cie dojrzewdj§cej dziewczyny. W codziennem iyciu 
widzirny pospiech trac^cy na mocy; moo spotggowan§ 
wytchnienieno ; — tu htqiy towarzysz§ce szybkoi^ci , tam 
wielkie skutki d/ugoletnich rozroyslan. 

Uderzenie kuli dzialowej przebiegaj§cej i^/^ mili na 
miDut^^ wstrz^^nie, lecz niezawsze z miejsca uderzone po- 
ruszy cialo, podczas gdy powolny kabestan nie wi^kszym 
sity nak^adem , ale rucbem uspionym, ruchem i^limaka po- 
suwajqcego si^ w ci§gu minuty o % czqi6 cala, statki 
cate z w6d na wysokie wydobywa brzegi. Powolne i wy- 
trawne pz^dy, o maJych si/ach wytrzymuj^ gwaUowne na- 
tarcia ; porywcze, dfegiej nie przelyj? walki. NagJe i burzli- 
we spoteczne wslrz^^nienia s/abe tylko po sobie zostawiaja 
skutki, gdy stopniowe ksztafcenie s|du publicznego, wolne 
prostowanie spaczonych wyobrakn, rozszerzanie umiejetno- 
ici J szezepienie cndt towarzyskich , poznawanie prawdy, 
wiara w prawd^, posuwaj^ w lepsz§ przysztosd ludzkoid 
caf^, po wolnym kabestana ruchem, — pochodem, ktdrego 
nie sczuje stoj|cy na nim, ktdrego spdiczesne nie dostrzega 



79 

oko, lecz pod kt6rym rozpIas2cza si^ wszylstko, co mu 
w poprzek drogi stan§c smiato. 

Te zestawienia jednolito^ci praw przyrodzonych w ca- 
fym fizyczpym i duchowym ^wiecie daleko jeszcze rozpro- 
wadzid moglibysmy ; — poprzestaniemy na tych , aby takioi 
wi^cej nie stracid na czasie nii na sile przekonania zyskad 
moiemy. Kto je uzupehiad zeohce, napotka je za kaidym 
krokiem, i /atwo dojrzy, ie to samo prawo rz^dzi lotem 
cia{ niehieskich i krzyiuj^cemi si^ w zegarku kd^kami, — 
ie taki sam {uk zakresia gwiazda na niebios bfgkicie, jak 
kosa w rfku iniwiarza. On dojrzy takie, ie jak zimno jest 
niedostatkiem cieplika h iwiecie powszechnym, tak oboJQ- 
tno^d jest niedostatkiem uczucia w swiecie ludzkim; — a 
im wyiej tym zimniej i tu i tarn : tam lodowate gdry, tu 
lodowate serca. 

Opuszczaj§c to najogdlniejsze widzenie, to wysokie 
stanowisko, z ktdrego tyiko gidwna i najwydatniejsza ru« 
chdw przyrodzonych jednolitoi^d dostrzeion^ byd moie, i 
schodz^c ku do{owi, gdzie te same prawa napotkad mamy, 
musimy podwoid uwag^, bo im wifcej sie oddali- 
my od punktu ich skupienia, tym wptyw ich 
musi wi^cej zobojf tniony m si§ wydad. Inaczej 
byd nie moie ; — v; niepoj^tem dia nas ognisku, u zrd- 
dta samego musz§ one w calej ja^nied cudotwornosci ; 
w pierwszym stopniu rozdrobnienia , w systemacie ciat nie- 
bieskich s^ one najprzystQpniejszemi jeszcze pojeciu nasze- 
mu, bo jeszcze najwifcej skupione , — schodz^c ku do- 
towi, rozplywaj^ si§ jui w ogromie Istot, ruchdw i poja* 
w6w. Jakoi, w budowie swiata calego na olbrzymiQ rzu« 
conej skal^, w ktdrej przeto sity rzutu i przyci^gania 
8^ do najwviszej podniesione pot^gi, wszystko wydaje nam 



80 

si^ jednostajaem i niezmiennem, a powolne zboczenia i od- 
miany przechodz; cicho, zaiedwie dostrzeione w odst^pach, 
kt6re wiekami nazywamy. W organizmie istot ziemakich 
przemiany. te rozdrobnione do nieskonczono^ci, powstaj^c 
i Dikn§c CO chwila w rozlicznych ksztaftach 1 sposobach, 
mi§8zaj§c si^ i krzyiuj^c miedzy sob§f toD^ w ogromie 
wtasnym, i zwodz§ ^ledz^ce je oko. W duchowem wreszcie . 
iyciui oderwane niejako od ciala i same] tylko duszy wi» 
dzialne, staj^ sig ]ui one zagadnieniem rdwnem niemal temu, 
jakiem hyly w niewidomym punkcie swego powstania, w 
niepojgtem dia nas ognisku; a uzupe/nidj§c powszechne 
prawo wiecznego kotowania, Iqczi punkt ostatni 
z pierwszym: — cztowieka z Bogiem. 

Aieby to rosn^ce coraz zwiktanie , to drobnienie po* ^ 
jaw6w, i przele>ydnie si§ jedoych sil w drugie nie zwichn§lo 
pojeeia zasadniczego^ nie zrodzilo watpliwo^ci i zwikla6 
z ktdrych pdzm'ej wydobyd sig trudnoby bylo, uczynimy tu 
jeszcze trzy uwagi, ktdre towarzysz^c nam nieodstepnie 
w ciqgu calej podr6iy, nie dopuszcz§ zboczenia, i zawady 
U8un§. 

Najprz6d : Sila rzutu tkwi w jednostkach ; ni§ 
Stw5rca przenikn^I ziemig w ca^o^ci i wjej czesciach, b§- 
d§cycb ca/osciami dIa siebie ; — ni^ natchn^t zatem wszyst- 
ko, CO istnieje na ziemi jako jednostka, wszystko co z niej 
powstaje, w nig powraca, ni§ iyje, jest ni| sama. Ukaidej 
z tych pojedynczych istot, sita rzutu jest podr6i§^ kt6rQ 
ona wtasnem przebywa wytgieniem, z kt6rej przeciei wy- 
lanoad s\q nie moie., bo jej pierwsze pchnigcie , powstato 
bez jej woli i wiedzy. Zaczem sila rzutu, to iycie 
jednostek, to icb indywidualno^d, to jednost* 
ki same« 



81 

Powtdre : Z dwojakiego stanu kaidego jestestwa, jako ca- 
lo&ci wzgl§dem siebie samego , i jako cz^^ci wzgl^dem innych, 
rozleglejszych cato^ci (62) Wyaika dwojakie widzenie tejie 
sarnej sily, ktdre zawczasu i troskliwie odr6inid naleiy. 
Sila przyci§gania jest w sloficU; jest w ziemi, jest 
w ciafach istoiej^cych na niej. Sity te, b^d^ce wsz^dzie tej 
same] natury, umiej^tno^d pod wsp6lQ| obj^fa aasw|. My 
w badaoiach naszych musimy sig oswobodzid od wplywu 
wyrazdw; my musimy isd za rzecz§, za pojawem, za skut- 
kiem, tak jak gdyby sily, ktdre dopatrujemy, iadnych jess- 
cze nazwisk nie mialy. Jakoi , — sit a przyciagania 
dsiata ku dotowi, od ciat wi^kszych ku moiejszym, od por 
t^iniejszych ku stabszyro. Obierajqc ziemi^ za punkt naj- 
wyiszy, za najrozleglejsze stanowisko poszukiwai^ naszych, 
wszystko CO jest poniiej niej, pojawi nam* si§ jui tylko 
z si{§ rziitu, to jest z sil§ indywidualnosci i samoistnie- 
nia. Nasz^ przeto powszechn^ si{§ przyciagania 
b^dzie tylko przewaga atrakcyi ziemskiej. 

Potrzecie : Sita przy ci|gania, — a t§ 08tatni§ 
uwag§ zachowajmy szczegdlnie w pami§ci| bo na niej roz* 
winiemy \sszystkie zatoienia naszego nast^pstwa, — sit a 
przyciagania b§dz ziemi, bqdz ciat i istot poniiej niej 
8toj§cych, pojawiad s\q musi takie dwojako, z powodu te- 
goi dwojakiego stanu istnienia. Jest ona rzeczywiJcie przy* 
ci^ganiemi pok§d utrzymuje cato^d pojedynczego ciatai 
spajaj^c w jedno wszystkie sktadaj^ce je czqstki ; — s t a j e 
si; sili| roiklada, gdy przyci|ga i t§ozy je- 
dnorodne lub poci§gliwe nawzajem pleT'* 
^astki, to jest cz^stki rozrzucone po cia- 
lach oddzielnie istnieJ9cycb, zatem bez wgzl§du 
Da tei eiafa. Wewn^trzna sila praycisgania u pojedynczych 
Tm I. « 



82 

ciat i istot , utrzytnuj§ca ich indy widuain; zwi^zfoid i oaloi$d| 
nie istnieje dla nas oddzielnie, bo rozbidr szczeg5Iowego 
organizmu nie wcbodsi w zakres poszukiwaA naszych ; ona 
jest warunkiem samoistnienia jednostek, jest zatem czqioi% 
ich ailyrzutu, ktdrej odtqd nie spu^ciroy z oka. Sila 
przyciqgania powszechna , ziemska , zatem slla roiUa- 
da Jednostek sluiyd nam b^dzie za punkt podpory 
w badaniach organizmu powszechnego. 

Skutki tych dw6ch ci§ieA s§ zupetnie rdine, a na- 
wet przeciwne sobie , mimo toisamo^d wyrazu ; przyci§ga- 
nie si; wszystkich cz§8tek tego samego data, a przjciiga- 
nie cia{ jednych przez drugie, dwojako, rdinie, w dwdch 
odwrotnych zupelnie fenomenacb przedslawiad si; mustq. 
W ciele pojedynczo uwaianem b;dzie ono 8p6jni§ tego 
pojedyoc.zego cia{a; w stosunku wzajemnym ciaf od- 
dzielnycb, jest ono na odwrdt atrakcy^ jednoro- 
dnych materyj sMadaj§cycb teiciafa, lub rozlanych 
wprzerodzie ca{ej, bez wzgl;du na miejsce gdiie 
si; one znajduj§, i z poJwi;ceniem jednostek, kt6- 
rych cz; Jci; staly si; chwilowo ; jest zatem sif§ rozkladu 
jednostek. Jest ono sif| przyci|gania, gdy utrzymuje 
cdoi6 przechowanego w suchem miejscu ielaza; — staje 
si; sit§ rozkfadu, gdy w wilgoci cz§stki jego {§• 
czy chciwie z kwasorodem, i ielazo rdz^ poiera. Jest 
sit§ przyci§gania, gdy wspiera rozwdj wiosennej 
ro^Iiny; — sif; rozkladu, gdy ku jesieni wysysa jej 
soki, i te f§czy z jednorodnemi ciatami, lub w przerodsie 
calej roztacza. Przyjmijmy dwie nazWy odpowiadajqce dwom 
stanowiskom tejie samej pot;gi , staj|cej si; ze wzgl;du 
n& skotki rzeczy wiifcie dwoist; sil^: p r z y c i 9 g a n i a i r x« 
Ktadu. W pierwszym razie stuijc jednostkom, zlewa fie 



88 

ona z ich silami rsutu, staje si; ich csf^ci;, i w Aich 
tonie; — w drugim jest pot§g§ rozleg(§, samodzieln;, 
istniejic; nazewnqtrz, i na szkod§ pojedynczych jestestw; — 
tamta tei znika ze zniknieniem ciafo , w ktdrem tkwila ; 
ta trwa ci^gle, niezachwianie, Jednostajnie, bo rozlana w 
^wiata przestrzehi. Na tern prostem, z natury wzi^tem i 
na widzialnych skutkach opartem odrdinieniu spoczywa 
T6inoi6 zasady, r6ino^d nieobliczona w nast^pstwacb, 
i do zupelnie przeciwnych wiodqca wyniklo^ci. Sila 
przyoi^gania ucbwycona wchwili, gdy dziah wewn^trz 
jestestw pojedynczych i na ich korzy^d., jest sit§ jednost- 
kow;, zatem przeci w-towarzysk;; — wzi^ti naze- 
wn^trz onych, .to jest w chwili, gdy dziata przeciw nim, 
jest si{§ powszechn^, bezwzgl^dn^, niezawist^, jest niczyj;, 
jest 8i{| ciala zbiorowego; jest pot^g; wywo{uJ9C| walk; i op6r 
jednostek , szamotanie si; iycia ze ^mierci^ : — znikomo^d 
cz;^ci, wiekuisto^d ca^o^ci. 

To odrdinienie gidwnetni okre^lone rysami, w miar; 
posuwania si; badan naszych, coraz wydatniejszem si; sta- 
nie. W og61e, odt^d napotykad tylko b;dzieiny jednostki i 
-zbiorowe cato^ci; sity rzutu i rozk^adu; jednostki 
lyj^ee ozasowo sit| rzutu i cato^ci zbiorowe wiekuj|ce 
siti rozktadu jednostek. Pojedyncze sity rzutu^ 
wliczajic wnie wewD;trzn9 ciat atrakoy;, i powszeohna 
sila rozk^adu, .oto dwie rdine pot;gi, ktdre odt§d nie 
opu8zcz| nas na chwil;. 

Ludzko^d kofuj^ca ci^gle, twierdzi Vico, okolo tyoh 
samyoh praw przyrodzonych, przebywa z kolei trzy wielkie 
dziejdw okresy : okres bogdw, herodw i ludzi. Rozum czlo- 
wieka, powiada gt;boki Aug. Gomte, przechodzid musial 
pnez trzy stopnie, mied trzy rdine id^oe po sobie 



84 

nia: fikcy; ssaziemsk^, metaflzyk^, i fllozofl^ czyst|, zatem 
iizyk§. powszechn^. Kaide ;e nich trwalo wieki; oatatnie 
istnieje dopiero od lat dwustu, od Bakona, Descarta, 6a« 
lileusza. W tym ostatnim okresie wszystko rzeczywi^cie 
staje 8i§ fizyk§; jui istnieje Hzyka nieba i fizyka siemii 

r 

czy to mechaniczna, czy cbemiczna; — fizyka organizmUy 
czy to ro^linna , czy zwierzfca ; — poiostl^e do a- 

tworzenia fizyka ostatnia , to Jest spoleexna. 

Jej powstanie, uzupetni nauk§ filozofli powszechDejJ^ 

Usi/owania, powiada jeszcze G o m t e w innym znanym 
mi uatgpie , zinierzaj§ce do wytlumaczenia fenomendw wszel- 
kich przez prawo jedno i powszecbne, s^ wed^ug zdania 
mego z{udne i bezowocne. ieieli wszakio jest po« 
dobieDstwo doj^cia kiedy do tego rezultatu, 
to zapewne jedynie przez poddanie wszystkiob poja- 
w5w najpewniejszemu i najpowszechniejszemu ze znanych 
praw przyrodzonycb , to jest prawa grawitacyl... 
Grawitacya, atrakcya, sila przyci^gaoia stawa^a jui nieraz 
w pracacb publicyst6w jako jedeu z czynnikdw wielkiego 
r6wnania, w ktdrem niewiadom§ byla sila czysto spoleczna. 
Wszakie, ta pot§ga powszecbna, jeieli si$ nie myl§, wy- 
st§powaf a dot§d wfa^oie jako potfga Iicz^ca, jako 
sp6jnia jednostek calych; my j^ bierzemy na 
miejseu , gdzie ona jest spdjai^ pierwiastk6w, zatem 
rozkfadem jednostek ca{ycb. 

Kto raz dopatrzy i zgl^bi te dwie rozlegle , jedyne , 
i poczQtkuj^ce ruchowi wszelkiemu przyrodzone pot§gi , kto 
si$ raz oswoi z dzialaniem wsz^dzie obecnycb i wsz^dzie 
przeciw sobie stoj^cych sif rzutu isily rozktadu, 
ten pojmie okres dziej6w ludzkich, ten uwierzy w 
istnienie „fizyki spolecznej*', ten zrozumie, czem jezt 



85 

iycie . pojedyncze i povvszechne; dia niego przestanie byd 
zagadk§ to skupienie odr^bnych jednostek w calo^ci roz- 
sypad si^ nie mog§ce ; ta nieodstraszona samoistno^c kai- 
dej, mimo wzajemn§ wszystkich zawis/o^d; ta nieublagana 
pot^ga zaleinoici , Dieglusz§ca przeciei sil samoistnych ; ta 
glucha walka b§d§ca ogdlnego organizmu cech| i warun- 
kiem; mi^szanina rzeczy ludzkich i nadludzkich; poruszefi 
zaieinych od czlowieka , i tych ktdrym on oprzed s\q nie 
moie; znikomo^d wszystkijego co powstaje w lonie spole- 
czno^ci , obok ci^glego trwania jej samej ; — tego wreszcie 
przestanie wiklad i trwoiyd ten grdb wiecznie otwarty, 
w ktdrym tonie dobre i zle, prawda i falsz, cnota i zbro- 
dnia ; z ktdrego przeciei zmartwychwstaje ci§gle to , co 
jest dzielem prawa przyrodzonego , co jest tem prawem 
samem. 



Sita rozkladu w powBKechho&ci. 



Wn^trEa ziemvoile doiiwiadczeiiia |;eolo{icziiey i wy* 
prowadzone z Dich woioiki przekona^ mogly, Krypeiikiaj; 
jui to w stanie stafym, jui tei wysokim ztopDiem eieplika 
roztworzone granity, krzemionki, opoki, w ogfile ocala nie* 
ograDiczone, wieczoie martwe, ktdrych przeznaezeniem . by6 
siQ zdaje, ztaiyd za rdzen i oi^iar bryle. iyj^ocy tylko na * 
powierzchDi swojej. Skorupa ziemi zklada si^ t saoryeh 
niemal pierwiastkdw iywotnych podzielnych 
do nieskonozoD oici'i ktdrych zas6b Bigdy sif 
nie amniejsza, aila nigdy nie uaypia, wlaano- 
ici nigdy nie slabn|; — ktdre zmieniajfc 
poztady przechodz|c z oial w oiala, zazilaj; 
iyoiem, gdy ai; z niemi I^cz;; unozz^ je; gdy 
uchodz), — z pier wiastk6wy kt6re nigdy nie 
byly miodazemiy i nigdy ztarzzemi nie bfd;! 
Wszyatkie te pierwiastki ^kupi§ ai; w ziemi wla^iwej, 
w oieplikuy powietrzu, wodzie^ ciat proatych na poz6r, 
ktdre na wiele innych rozfoiyd si; daj;, — cial tym wi^ 
ce^ zachwycajioychy im wi^z| jest ich pot^ga pray skro^ 
mnym pozorze. Te pierwiastki i dwie powotane si« 
ly, poza ktdremi nie mt istnieqi* i roehui s| 



88 

zrddlem wszystkich czaruj§cych przerody 
pojawdw, 8§ iycia wszelkiego zarodem i pod- 
staw). 

Jak w wielkiem zespoleniu cial niebieskicb, tak w ro- 
dzinie istot organioznycb, tak wreszcie w ludzkiem .towa- 
rzystwie, cz^^ciami sMadaj|cemi widzialae istnienia s|: ma- 
terya i sify. Materya moie byd wszechrodni ; sil musi byd 
d wi e, i r 6 i n y c h ; d w i e t y 1 k o, bo przymi^szanie ai^ 
trzeciej zamienifoby parcie proste w uboczne, w krzywe, 
w zwichni^te; — dwie koniecznie, bo gdy kaida aila 
cifgnie po linii prostej, gdzie^ koniec maj^cej, dzialanie 
przeto jednejV prowadzifoby do pewuego ko6ca, uatania, 
sniknienia; — dwie rdinych, bo dwie s'lly tej samej 
natury, bylyby jedD§ spotQgowaD§. Gdyby ten stosunek nie 
byl podstawi ruchu wszelkiego, w pierwszym razie powsta- 
loby zami^szanie , w drugim niszczenie, w trzecim bujnoid 
nieograniozona. 

Jak na niezmierzonych ^wiata przestworach powszech- 
na sila przyciigania , indywidualny lot kaidej planety, od 
aiebie zawislym czyni, lubo go nie niweczy i nie ttumi; 
tak na ziemi istota kaida, istnienie kaide, kaide powstanie 
i przejiicie, jest wyniUo^cii dwdch tych samych zawsze 
czynnikdw, jest wyplywem wzajetnnego na siebie dzialania 
aily wewn^trznej i zewn§trznej; jest skutkiem walki, kt6rQ 
te dwie wielkie przyrodnicze pot^gi rzutu i rozkladu, 
samoistnienia i zawislo^ci, wypowiedzialy sobie na 
wieki, i wszQdzie gdzie si; spotkaj§. Rozmaity ich stosunek 
do aiebie, zmieniajicy co chwila stan organicznych istot, 
nazwano pocz^ciem, roj^nieniem, krzewieniem , dojrzewa- 
niemi gniciemi prdchnieniem, ^niierci|, znikaniem, a to 
podlug stanowiska, na jakiem spoatrzegamy przedmiot, i 



89 

podfug stopnia przewagi tej lub tamtej sily, miotaj§cych 
nim beflprzestannie, i w t^ lub owf pochylaj|cych go strQ« 
n§. Te rozmaite momenta przyrodzonych istnie6, coraz 
nowem^ przez abstrakcy^ ozoaczone mianem, s; tylko tra-* 
wieoiem materyi przez jednostki i trawiqniem jednostek 
przez matery^. Pierwsze jest indywidualizmem, 
8il§ pojedynczego istnienia; drugie rzeteln^ 
sp6JQi§ rozleglej calosci. Ta druga sila stala si; 
w r§ku czlowieka) kt6ry cz^sd jej uchwycil i cbemi| na-> 
zwal I irodkiem niewyczerpanych kombinacyi, zapomoc§ ktd- 
rych, zamkniQty w swojej pracowni, rozlane w przerodzie 
pojawy nasladuje i powtarza ; — iamta utajona w kunszto- 
wnycb ro^liny naczyniach i rozlana w zwierz^cym mecha- 
nizmie, pozostanie podobno na zawsze niezdobyt§ dia czIo« 
wieka taj6mnic§. 

Sila indywidualna, ktdra w kaidem jestestwie cal| 
swoj§ dziata pot^g^, kt6rej przeznaczeniem byt jego utrzy* 
mad bez wzgl^du na wszystko co nie jest niem 
samem, ^rzyci^ga i przyjmuje pierwiastki iywotne z zie- 
mi, powietrza, i cial z ktdremi si; zetknie, lub ktdro si§ 
w organizm jego wpl§cz§. Ta cudowna w prostocie swojej 
pot^ga, w odurzenie wprawiaj§ca my^I|cycb, uchodzi ba« 
czno^ci powszechnej, bo jest codziennym obrazem. Z obo« 
j^tnosci; patrzymy na ziarnko lei§ce na ziemi, ktdre na- 
przdd p§cnieje wod|, ni; i powietrzem nasycone i wzd§te 
wypuszcza dwa kolce z dw6ch wystaj§cych ko6czyn, jeden 
w iUf drug! do gdry, a pok^d te nie nab^di dostatecznej 
organicznej sily, by si^ obeemi wyiywily cialami, stare 
ziarno karmi je sob§. Tu utajona organiczna sila rozwija 
si; z pospiecbem i przemoc^; tu widzimy cdl| jej pot§g;, 
cal^ jej cudownojd i twdrczostf ; — z pnia konary, z ko- 



90 

xmr6w wyskakuji gal^ski; ^ ro^lina pokrywa 819 lUdeaiy 
w g^stwinie jego powstaji rdinobarwne kwiaty, a w irod- . 
ku kaidego zwoju, cz^sto pelnego wdzi§ku i woni, lawif*- 
zuje si§ owoc, kt5ry w wn^trtu swojem obwarowane pie- 
Ifgnuje nasienie, i z niem powraca ku ziemi, poruczajio 
jej wiecznej opiece potomstwo, ktdre ma wst^pid w nie- 
zmienne prawa schodz|oyoh z widowni przodk6w. 

Krzepka, i^iwieia i czerstwa organiczna si la riutu 
p§dzi jeszcze ro^lin§ w g^r^y buja w niej wiozennem 2y- 
ciem, i pot§iny stawia opdr walcz§cej przeoiw nief file 
wiecznego rozkladu, niszcz§cej jedno cialo dla drugie- 
gOy oiywiaj§cej caloi^d cz^^ciami, karmiicej cz^jci calofoi; 
(62). Kaidy krzew wiosenny tnIodo^ci| gnany, laglussa 
zrazu 8il§ rozkladUi jej zetkni^cia nie dopuszoza, u- 
i^miecha si; wdzilgkiein niewinnego tryumfu, i uimieoh 
wspdiczucia na twarzaoh naszych rozlewa. Ale stary nie- 
przyjaciel dotrzyma, przetrwa buczDoiid miodoiici, stfudsi 
derpliwoicii ) bo jest pewny zwycifstwa, a trac|C na oza- 
sie, zyska na sile (67). W tej walce imierd lub iyoie 
sila powinowaotwa wydaje nam s\q jakoby wytrawDa, wie- 
kiem ostudzona, ale w pochodzie niezachwiana pot^ga, 
ktdrej ani mrozna nie uspi zima, ani ciepio majowego 
alonca nie rozko/ysze, ani skwary lata nie oslabi|. 

I w rzeczy samej. Wkrdtoe drzewo rosn^d przestaje; 
twardniej§ce jego muszkuly, przej^cie sokdw tamuj§i jego 
konary usyobaj^, liiicie drobnieji , kora chropowacieje, p^ka 
i mchem porasta. Zewn^trzna sila przemogia, wkradia 819 
do wn^trzno^ci jego; jui ono stanie si; jej pastw|. Ta 
atraszna przyrodnicza chemia, uwaimy dobrze, dziala nie na 
ciala jako cafo^ci, lecz na pierwiastki w sklad ioh 
wchodz^ce^ ona jest ail; rozkladu wtgl^dem 



91 

jednosteki — sil| sp<5jni wzglfd^m powszecb- 
noi^ci; ona przyci|ga i l|ozy kaidy pierwia- 
stek z odpowiadaj^cemi mu w przerodzie cia- 
I a mil odrywajic go od mi^szaniny, w ktdrq pojedynczy 
organizm byf go uj§I, wpl§tal i wszczepil. Ona uprowadza 
jedne w postaci gazdw; tamte z kwasami '^czy, inne 
w proch rozsypuje, i ziemi; czyni. Gz^sci lotne wracaji do 
atmosfery, ktdra przez diugie lata zaiywiala krzew odd6- 
ohem swoim; pierwiastki ziemi, przykleji si^ na powrdt do 
jej skorupy; plyn zbiega w iyly, ktdremi krew planety n^^^ 
aeej roznosi po niej ^wieiosd i iycie. 

Draewo zniklo zprzed oczu naszych; ale iadna cz|at- 
ka ciala jego nie jest stracbn| dia powszecbno^ci. Pier* 
wiastki te nie pozostan^ dlugo w rozprdszeniu ; laknicfl i 
iarloosna organiczna sila jednostek^ aila rzutu, cbwyta 
wazystko, co jej rozwini^ciu sprzyja, co j§ zasycid moie, 
i knepk§ jeszcze tu i owdzie pot§g§ , roz&trzelone w prze- 
atworach atomy pojedynczo ^wi i spoiywa. Wszakie, jej 
konieo 8i§ zbliia, ona ust^pid musi. Wkrdtce mtode ro« 
flisy wyst^pi; na pobojowisku starycb, i imei^tn kwiatem 
ich grobowce uwiencz§, podobne do naszycb zwyci^stw 
i tryumfdWi na ktdre odwieczna ni|dro^d z uiiniiecbem 
8pogl|da. 

Przeobraienie szybkie istot organicznych, odbywaj^ce 
si; przed oczami naszemi, jest dla nas pewnikiem, wiedz^ 
wykofiozon§, prawd| peln§; bo do^wiadczenie jest jego 
prawdziwoiici r^kojmii. Fenomena, ktdrych rozleglosd si^ga 
dalejy nii zmysty nasze si^gn^d mog|, ktdrycb trwanie 
pneobodzi iyciu naszemu zakreiilone granice, zoboj^tniaji 
poszukiwania , lub budz§ w nas w§tpIiwoid tarn nawet, 
l^diie cslowiek drog§ nast^pstw zaspokoil surowy s^d ro« 



9S 

2umu. Nie towjarzyszymy powstaniu i niknieniu kamienia; 
nie znamy stosunku zachodz^cego mi^dzy atomami cial 
niebieskich. Lecz kt6i wie, czy stygni^cie i tQienie ziemi 
Die jest dojrzewaniem miodej jeszcze latoro^li,' lub starae- 
niem si^' twardniej§cego jui d^bu ? czy ono nie jest zwy« 
kfem przeobraieniem znanego nam iycia^ iycia na ogromny 
rozwinigtego rozmiar, kt(}rego trwanie, my znikajicy co 
chwila, wieczno^ci§ zowiemy? Czy prdinie w gwiazd gro- 
madach nie s^ wyropieniem, wyssaniem sok<5w, kt<5re poBiIy 
zasilid inne, w ich miejsce powstaj§ce swiaty. Jeleli nie 
moiemy w^tpic, ie ziemia nasza miala takie sw6j pocz&tek 
i swoJQ mlodoi6j trudno jest nie przypu^cid, ie mied b^diie 
staroid) i koniec mied musi. Jej przeobraianie si; oifgle, 
domysl ten utwierdzac si^ zdaje (54). Ale czyi przeto ko-. 
niec jej ma bye jej pierwiastkdw zniknieniem? Czy te 
raczej w ogdlnym ijwiata calego organizmie nie inajd; 
innego pomieszczenia , nie stan§ si§ takie pokarmem 
ziem nowych , moie wst§puj§cych w prdinie po tyoh , 
z ktdrych ona niegdyl powstala? Lecz nie ai^gajmy 
poza stanowisko, ktdre^my za punkt podpory obrali. 

Do jestestw organicznych nalei^ takie zwierz^ta i 
ludzie. Giala ich przebywaj§ te same WQdrdwki, i w ogro- 
mie iycia powszechnego to samo zajmu]§ stanowiako- 
DzieciQ rozwija si^ zwolna. DIugo w|t}e, organdw swoioh 
uiyd nie umie]§c, zaledwie ma do^d sily, by placzem iyoie 
objawid. Jest to obraz slabosci i niedol^stwa. Zrazu aa- 
sila si§ ono sokami matki, podobae do miodej latorolli, 
ktdr^ ziarno z wlasnego rozwin^lo ciala. Pdzniej, na}pny* 
jazniejsze mu s^ mi^sne soki; bo najbliisze tego, co mu 
iycie dalo; a wzmocnionym dopiero iol^dkiem, rosliny tra- 



95 

wid zaczyna. Tak mlod^ ptaszyn^ matka, naprzdd iywym 
kartni owadem, pdzniej przeiuwa dla niej ziarnka, by je 
z wlasnemi zmigszad sokami; — tak kaida organiczna 
istota oddala si^ zwolna, lecz ci§gle od zrddta swego po« 
wstania; — tak czlowiek dojrzewaj§c roztacza si§ i wiUa 
w towarzystwie , kl6re go przyjmuje i wciela; — tak na- 
rody cafe, odchodz|c stopniowo od pokarmu na ktdrym 
wzrosfy i zm^inialy, tona po dtugich wiekach w powsze- 
chnym, przerabiajicym si§ ci§gle ludzko^ci calej organizmie ; 
bo prawa przyrodzone &§ jedne i te same wsz^dzie (62). 

Dzieci^ to dalej krzewi si^ jui samo; zewn^trzae 
ciala przychodz| zasilad jego bdjny rozwdj; — wszystko 
w nieno zwiastuje ^wieiosd ; rdwnie jak krzew miody, 
przygtusza ono sil§ powinowactwa, zetkni^cia jej nid do- 
puszcza, i u^miecha si^ pokojem, niewinaosci§ i swobod|. 
Jak w mlodej ro^linie, tak w niem, wszystko jeszcze zna* 
mionuje przewag^ sily rzutu, sify indywidualnej. Obfite 
mi^sa, ktdre skdra zaledwie objqd moie, wypeloily Wal- 
czast^ kibid; vvzdgte policzki zwisfy na drobnej twariynie; 
ogoista krew przebija bial| powlok; rdiowym jutrzni pIo« 
mieniem, iof|dek szybko trawi, szybciej jeszcze bij§ 
t^toice. Lecz im wi§cej si^ ono usuwa od chwili swego 
powstania, im dluisz| jest droga, ktdr; jui przebyto, tym 
wolniejszym jest jego poch6d| tym mniej wyraznem krze- 
wienie Wkrdtce miodzian staje na tym krzepkosci szczeblu^ 
ktdry jest jej miar; i szczytem, a poza ktdry sifa rzutu 
M$gn|d jui nie moie. Luk rzuconego poziomo kamienia, 
lamie si§ i przygina ku ziemi; sita powszechna przemaga 
pojedyncz^ ; -^ rozklad bierze gdr^ nad r z u t e (n ; nasz 
miodiian przestaje rosn^d i m^inied. 



94 

Chwila dojrzafo^ci \vydaj|ca si^ byd przerw^, zawie* 
szeniem flzycznych przeobraien, jest tyiko paeornym spo- 
czynkiem, jest cichej waiki zwiastunem; — jest to ta 
waina chwila, to stanowcze wojuj§cych starcie, po ktdrem 
jui zwyci§8two w przeciwn§ nie przerzuci si^ strong. Jedna 
z dwdch pot^g stabnie i ust^puje ; druga narasta, i naprzdd 
naciera; — tamta przytrzymuje, co jui whsnem byd s^dzi, 
ta przyszia w imieniu wspdlno^ci i^wiata odebrad pojedyn- 
czemu istnieniu wypoiyczone powszechne zapasy. 

W iyciu czlowieka, ta chwila przewaiania, i^rednim 

wiekiem zwana, najdluisz^ si^ byd wydaje; bo nietylko 

iadna z dwdch sit przyrodzonych stanowczo nie przyttumia 

drugiej, ale nadto wysoki stopien napr^ienia obu zwy- 

ci^stwo na pozdr chwiejnem czyni, i niej^ko obie do 

miejsca przytlacza. Moje wrodzone do iycia przywi|- 

zanie, io jest moja sila rzutu, ktdra jest mo; samym, 

i inn§ tylko, usuwa mi z przed oczu wszystko, czemu 

oprzed si§ nie moie. Gzlowiek nie wierzy w zte, bo go 

sii; l^ka; nie dopatruje hyio ulatuj§cego« czasu, bo go 

przytrzymad nie umie; nie dostrzega zmarszczkdw pjrzeoru- 

j^cych coraz g'^biej czoto jego, bo te s§ dzij niemal ta- 

kiemi, jakiemi wczoraj byly; on wmawia w siebie, 2e 

w miejscu stoi. Sila powinowactwa post^puje przeciei 

oi|gle; rozklada cialo nasze nieprzerwanie ; wyssane priei 

ni; atomy, ktdre dot|d w sklad nasz wchodzify, przestaj; 

byd nami; sily nasze o tylei zw§tlafy, istnieniu naszeaiu 

tylei ubyto. Ale sila organiczna czuwa jeszcze ci^gle; 

krew nie usypia na chwil;, a rozstawione po ciele t^tnice, 

odzywaji si^ we dnie i w nocy, jako budz§ce sIq nawzajem 

wojenne czaty. 



98 

Gsfowiek przez jadio zasila ci§gle wewn^trzny orga-. 
nizm zewDQtrznemi cia/ami , i ubyle pierwiastki , w cz^^oi 
nowemi zast^puje. Jestto walka, gdzie jeszcze oowe aze- 
regi 8taj§ na miejacu poleglych, gdzie przeto skutek boju 
w|tpliwym wydad aif musi; ale ilo^d nie zaat^pi krzep- 
koici. 

Przeroda nie zna istnienia bez ruchu (60) ; od chwili 
w ktdrej dzie6 zwi^kszad si; przestal, noc narastad za- 
cz^a ; od chwili w ktdrej sila powinowactwa , a i I a r o z- 
kladUy wzi^Ia gdr§ nad organiczD;, nad sil; rzutu; 
od chwili f w ktdrej czlowiek naprzdd i&6 jui nie m6gl, 
oofad si; musial; od chwili w ktdrej przestal dojrzewad, 
umierad zacz|{. Gz;^d duchowa, nieodst^pna istnienia na- 
szego towarzyszka, w^tleje z W9tlej§cem cialem; a czlo- 
wiek, ktdry przemozolil pdl wieku, by si; wygrzebad 
z otaczaj§cych go ciemnic , czuje , ie zacz§{ umierad , gdy 
dojrzal, aby iyd zacz§f. Lecz nie l^kajmy si; tego prze- 
ailenia dnia z noc^; nie l;kajmy si; prawdy, jakkolwiek 
ona przeraiaj|c§ si; wydaje; bl;dy, a nie prawda nieszcz;- 
fliwemi naa czyni|. Zycie nasze nie zatrzymuje si; na- 
chwU;; jest to podrdi przez gdr;, ze szczytu ktdrej zej^d 
muaimy; od tego szczytu zaczyna si; ^mierd nasza, lekka, 
niepoatrzeiona , pok|d przepa^d daleko przed nami; pok|d 
UDOBz^ca nas organiczna si^a, podrdi t; swobodn; i Mw; 
csyni. Lecz ta aila rzutu raz przeparta, stabnie ci|gle$ 
a w miar; jej w^tlej^cego oporui prawo wiecznego powi- 
nowactwa coraz gwaltowniej zaborcze rozpo^ciera pano- 
wanie* 

Dawna zwinnoiid opuszcza naa stopniowo; rozdyina 
ai; i pQcnieje oci;ia<e oiafo; koioi kruazej^, wldkniej^ce 



96 

muszkuly usychaj^, skdra si^ kurczy, soki trudniej si^ ro2« 
chodz|; wszystko w nas tr^twieje, jak sf6j i kora pnS- 
chnied jui maj§cego drzewa; jak te poktady opoki i wQgIa, 
niegdy^ plyone i tni^kkie roztwory, a dzi^ sko^ciale zierni' 
WD^trzno^ci. Jui biegad nie umietny, upadni^cie nam szko- 
dzi; glos nasz schropowacial ; unikamy trudu, lubimy 
sfornoid i tryb iycia jednostajny, troszczymy si§ o zdro- 
wie, bo czud zaczynamy, ie w jego ucbodz§cy strumien 
W8|cza si^ istnieDie nasze. Stopniowo cialo przybiera wy- 
cienczonego jestestwa postad; jui wlosy rzadnieji, cz^sto 
odpadly; wkl^sly mi^sa wyssane; bezwiadne powieki zwi- 
aty i zakryly p6l oka, zardzewiaty zawiasy ust nieprzymkni;- 
tych; slerozy martwa ko^d brody siD| powleczona skdr;, 
pluca wyp{ywaj§ z kaszlem ; iof§dek spoiywad przestaje ; 
wygi^te naprzdd kolana, wlek| po zierni ospafe atopy , i 
ledwie udzwign§d inog§ reszte ci^iaru, ktdry niegdys w po- 
wietrze ciskaly; mlecz kr§gosIupa wysycha, kabfs[czy pleoy 
i gIow§, CO w ciebo rosia, upokarza i ku zierni zwraea. 
Te jawy sa jui snem, to iycie jest drz^maniem tyiko , a 
starzec spi^cy, staje si§ trupa obrazem , jest iyj|cym jesz* 
cze trupem. 

Tak, ijmierd jest snem tyIko; jest stanowcz§ przewag; 
powinowactwa nad organizmem w przcrodzie, w kt6rej nic 
nie ginie ; jest przejsciem w stan inny, jest wypfywem od* 
wiecznego prawa, ktdre matery^ naznaczylo ruchem nie* 
przerwanym, a ruch wszelki wywiodio ze i^cierania si^ 
dwdoh sil nieusypiajicych na chwil^, sil jodynych na ^wie* 
cie: rzutu i rozkfadu. W czfowieku rdwnie jak w ro- 
lilinie pierwiastki iywotne cudownie przerobione w kreW| 
ini^so i koiciy stopniowo i zwolna puszczaji si^ nawzajenoi 



97 

i ton; w ogromnym pnerody pnestwondi w tym gro- 

madzkim spichrzu przeszlych i przyszlych pokolefii pok§d 

setknfwszy si; gdzie z mIod| organiczni sif|| zn5w si; 

jej pokannem, jej cialem nie staD|. Ta krdtka przerwa 

jest ich jedynem wytohni^ciem; lecz to ich wytchni;cie, 

rwie pasmo naszego trwania. 

Dabze koleje ciafa cztowieka uchodz| jego wiedzy, i 

dlatego strasznemi si§ wydaja. Tych dalszych jego kolei 

jui nie czujemy; a lubo tyiko uczuoie same nieszcz^^liwy- 

mi ucsynid nas moie; my^I przeciei, ie wkrdtce czud prs^e- 

staniemy, jest najwi^cej przeraiajicem uczuciem. I gdziei 

si; koAczy ta cudowna przerody calej wspdlaoiSd; ktdi 

oznaczy miejsca i drogi, po ktdrych podrdiowad b;d| 

pierwiastki, d^is w sUad ciafa mojego wohodz^ce? Te 

ziDi;8zane z ziemia, sokami jej uprowadzpne, bl^dz^ po jej 

kryjdwk^chy iylach i WD;trznoi$ciach ; tamte ulotnionei wi- 

chrem porwane; wypelniaj^ widokr^g, wiklaji si; w chmuryi 

xwiedsaj; ziemskie kr;gi; inne moie jui ziemskie nawet 

opulcily siedziby i dotarly do miejsc, k;dy mysl moja si;- 

gQ;d jui nie mogia za iycia mego. Jui one nie zejd| si; 

nigdy, bo zej^cie si; wszystkich byloby powtdrzeniem da- 

wnego istnienia; ja, bylbym zndw mn| samym. Lecz 

ktdi wie, czy istnienie moje obecne nie jest odnawieniem 

dawnego, ktdrego pami;d rozprdszyla si; w Jwiatdw ocea- 

qiOi zaton;Ia w wiekdw topieli. Ktdi wie, jakie koleje 

pnechodzifa ta molekula zakonczaj§ca dziij ostrze wfosa 

mojego, i jakie jeszcze przejdzie, gdy j; utn; i na wiatry 

nuc;. Wielei istot organioznych krzepila jui woda, ktdr; 

poiywanii — przez wielei pluc roilionych i zwierz;cych 

a moie zmartych przyjacidi i krewnych moich| cedzilo 

m^ jui powietne, ktdre polykam; — ktdi wie, wielu nie 
Tm I. \ 



98 

dzozQiSliwyoh plakalo jui Izami, ktdre w tej chwili zrosily 
zrenice moje? 

Si{§ organicznego powinowactwa Stwdrca spokrewnii 
mnie ze swiatem caZym: z materyi i ruchem, z przestrze- 
ni| i czasem, z przeszloscii i przysz/oscia , ze wszystkiem 
CO by^Q, jest i b§dzie; — rozmiar m6j jest ^wiata poz- - 
miarem; trwanie moje jest i^wiata trwaniem; jestem W8Z§- 
dzie jak on, jestem nies'mierteloy jak od; trwam wieczni 
rozpraszajicem s\q ciafem ; mia/iebym znikac tern, oo moJQ 
ludzk| stanowi calo^d? Jestestwo moje jest naprzdd dro- 
bnem ogniwem rozleglej tkanki istot organicznycb ; ta zn6w 
jest cz§sci| nierozdzieln^ bryfy, ktdre otacza i pokrywa; 
ona wreszcie jest ufomkiem s/onecznego i^wiata , tkwi^cego 
wsrdd i^wiat6w ogpomu. Wszystko jest wielkim lancuchem, 
powiedzial Plato, ktdrego pierwsze ogniwo tkwi przykute 
do podndika tronu Przedwiecznego. W tej niedo^ciglej ca- 
lo^ci kaida pojedyncza caZosd, jest ogdinego istoienia wa- 
funkiem, a i^mierd jednostek, jest powszecbno- 
iSci iyciem zbiorowem. 

Sily rzutu i rozkladu, to Pitagoresa ko6cz§ce 
si§ i niesko6czone, B6g wlewajic przeto we mnie 
indywidualni sile rzutu, chcial, aiebym byt samym so* 
b^; kr^puj^c moj^ silq rzutu og6In| sil| rozkladu, 
chciaf, by istnienie moje zlewa/o si§ w ogdlne istnienie. 
Bdg wypoiycza czfowiekowi iycie, ale go nie daje na 
wlasiioi^d. Przeznaczeniem mojem bye zatem musi: ist- 
nied dla siebie w zawislosci od wszystkiego; 
istnied chwil§ tylko, a trwad jeszcze poza t^ 
chwil^; — dbad o siebie na korzysd caloJcv ^ 
'— sluice caloifci, sluiyd sobie, ^ 



99 

Te prawa swiata fizycznego powWrzyd sie musz^ w 
towarzystwie ludzkiem, lub towarzystwo to, nieuzaane przez 
nie, istaieje odr§bnie od tworu, jest rokoszem w lonie 
przerody. Szcz^scie ludzi musi byd takie prawda; prawd§ 
jest Datura s'ama. Gzlowiek z nia pojedaa si§ kiedy^^ a 
Kyczerpawszy wszystkie marzenia, i zuiywszy wszystkie 
kunsztowne budowy, w niej samej ostatecznie szukad b§- 
dzie ulgi, pociechy i spoczyoku. 



V^ 



Sila rzutu w powszechnodci. 



W poprzednim oddziale przeszli^my gidwne pojawy 
sify rozkladu swiata fizycznego, zatem sily istoiejicej 
nazewn^trz istot organicznych, i dzialaj^cej na wszystkie 
bez ich wpfywu i wc^i, a nawet przeciw ich woli. Sify 
rzutu, nie s§ jui pot^gi powszechn^, iyj^ca w sobie i 
jakby oderwan§ od materyi ; — tu stron| czynn§ wydaj^ 
si^ jednostki same, w kt6rych organizmie kryj§ si§ ich 
sily; tu przeto w nast^pstwie badaA naszych , jednostka 
jako istno^c zmyslowa i iyj§ca ^tanie na miejscu, gdzie 
dot§d stala potega niewidoma, gdzie tylko jej skutki wi- 
dzialneini bye mogfy. Fenomena wszakie przyrodzone tak 
iciile I§cz§ si^ mi^dzy sobs[, ie ich . uporczywe porz§dko- 
wanie i odrfbnianie kaidego od wszystkich, wiQcej wy- 
muszonoiJci§ poj^cie utrudniac, mi do uproszczenia rzeczy 
dopomddz mog§. Trudnosci tej ulega oddzielenie dw6ch 
sif iycia powszechnego, nietylko 8tdjs[cych zawsze i wszq- 
dzie obok siebie, ale nadto przez to jedynie widzialnyeb, 
ie si^ ci^gle potr;caj§ wzajemnie. M6wi|C o sile roz- 
kfadu, nie moglismy niedotkn§d sif rzutu; m5wi|c te- 
rai rzuoie, nie zdofamy pomijac rozkfadu. 

Do istnienia kaidej istoty organicznej, to jest, zasila- 
j§oej si; przez wlasne i w niej samej uwi^ione iSrodki, 



102 

pr2ywi|zane h)6 musz^ naprzdd moiliwo^di powtcJre 
pragnienie przechowania istnienia tego; a to wlenczas 
nawet, gdy istota organiczna pragnienia tej natury nie do- 
strzega, i wtenozas jeszcze, gdy zdaje si^ nie wiedzied 6 
istnieuiu wlasnem. W przeciwoym razie chwila powsta- 
nia stykalaby si§ nieskonczenie z chwil§ zniknienia; czyli, 
dwa te momenta byfyby jednym momentem ; czyli, 
scie^niaj^c dale] jeszcze poj^cie , przerwa mi§dzy powsta- 
niem a zniknieniem moglaby stac si^ r6wn| zero, to jest| 
nie byloby istnienia. T§ m o i 1 i w o s c i ^ istnienia jest za- 
s6b pierwiastkdw iywotnycb, ktdre sila rozkladu roz- 
prowadza, wydziela i i^ciaga w obszarze swiata flzycznegb, 
— tem pragnieniem istnienia jest sama sila rzutu, 
oddzielna i wjkonczona w kaidem oddzielnem istnieniu. 
Pragnienie rodzi usilowania, usilowania przeto 8| wi- 
dzialnym pojawem sil rzutu; usitowanie kaidej poje- 
dynczej samoistnosci przez to wfasnie, ie jest indywidual- 
nem, musi bye bezwzgl^dnem na reszt^ istnien; zaczem 
bez wzgl^d n oi^d jest vsla^eiwoseiq sil rzutu. 

Potoiywszy to streszezone okreiSlenie wtaiciwoiici islot 
organieznych , sprawdzmy je na nieh sumych. Niemal 
wszysrtkie zwierz^ta walcz§ o zdobycz; te iycie stawi§ o 
kawaiek scierwa ; do opuszczonego powraeaj§ , skoro si§ 
inne ku niemu zbliiy, gctowe powtdrne staczad boje o to 
nawet, co si§ naturze ich niewlasciwem stalo; — inne 
zagrzebuj^ w ustroni.u zbywaj^ce jadio, ktdrego najcz^jciej 
odszukad nie umiej§. Oto piskle; ono dopiero wyklulo siq 

• 

z jaja, a jui rozwiera dziobek, by przyj^d pokarm, ktdry 
do gniazda troskliwa przynosi matka. Jest ich kilkoro; 
kaide pragnie uprzedzid inne; chwyta ile woIq jego po- 
mieiicid moie, nie troszczic si§ prawem rdwnego podzialu; 



103 

bo ono jest pefng cafosci^, jedoostk^ pefn^ did siebie 6i^ 
mej, a jedoostka iyje bezwzgl§dn§ sil§ rzutu. Oto 
jeszcze kilkoro szozeni^t; jest ich o jedDO wi^cej nii matka 
ma dojek mlecznych; jakiei szamotanie mi§dzy niemi, ja- 
kiei skowyczenie odepchni^tego I 

Rozloiysta lipa przyglusza drobniejszi w g§stwinie 
kdlJDQ,. wi^zi jq u stdp s.woich, jej soki spoiywa, tlumi jej 
oddech w ciasnocie i cieiiiu, jakby jej zazdroicila powie- 
trza i slonca. Smukly grabczak, niegrubszy u pnia jak przy 
konarach , prosty i obnaiony jak trzcioa, pnie si; ku niebu 
dia siebie ; ^mialem czofem zg^szczone przebija gal^zie ; bo 
dia niego obc§ jest lipa, kt6r; jui poniiej > siebie zostawif, 
i obcym los^schorzalej u spodu kaliny. Dziki chmiel lasdw 
naszych wykala si§ wsrdd mchu i trawy, ale on iyd nie 
moie na ziemi; o kilka krokdw stoi klon samotny ; WQiu- 
j^ca ro^Iina, jak gdyby zmysly mia/a, jak gdyby go wy- 
sledzila wzrokiem, sfuchem lub w^cbem, czofga si§ ku 
niemu , drapie nan , krepuje go w swoje k^dziory, przy- 
glusza, niekiedy dusi, ale sama buja swobodoie. Jest to 
pragnienie i moiliwosd przechowania istnienia wla- 
snego, ktdre u istot wiedzionych mimowolnym pop^dem, 
pojawiad s\q muszq zawsze i wsz^dzie, lub nigdy. 

Idzmy dalej, a skupiajac coraz spostrzeienia nasze 
rzucone naprzdd na rozmiar wszecbjwiatdw, i zwQiaj§c na- 
okofo siebie widowni naszej granice, staniemy si§ na niej 
sami cOraz wydatniejszym punktem , a w koficu jedynym 
poszukiwan naszych przedmiotem. 

Z ogdlnego patrz§c stanowiska, organizm jest jeden i 
wspdlny wszystkim w zakres jego wchodzfoym istotom. 
Wszakie, jak kaida sila przyrodzona w rozmailyeh tu i 
owdzie poJQwia si; rozmiaraob, nie iinieniaj|c pnetonatury 



i04 

swojej, tak organizm powszechny rozmaity m istotom w rosmai- 
tycb udziela si; stopniach. Pierwszem i najniisz^m dziataniem 
jego jest powstanie i wzmaganie si; powolne jestestwa ai do 
tej danej wysokosci (89 i 95), ktdrej przej^cie rozpoczyna poohdd 
wsteczny rdwnie powoloem , lecz nieprzerwanem usypianiem, 
do zupe/nego rozprz;ienia pierwiastkdw wiod^cem. Ta czqi6 
organizmu, jakkolwiek niewsz^dzie rdwoa, wsz^dzie przeoiei 
do czysto-cielesnego przywi^zana jestestwa, wspdln; jest 
ro^nom, zwierzQtom i ludziom; ten jej pojaw jest roJlin- 
nojci). Zmysty posrednicz§ zwi§zkowi cz;Jci fizjcznej 
z umysfow;, zwi^zkowi i^wiata zewn;trznego z wewn^tranym ; 
one s) atrybutem przybywaj§cym drugierou stopniowi orga- 
nizmu, ktdry zwierz;cym nazywamy. L tak, kiedy 
ro^lina ulega wplywowi cial dziataj^cych na ni§ bezpo^re- 
dnio, to jest przez zetkni;cie, i pr6cz wzmagania lub 
s/abnienia innych ztad nie objawia skutk6w, zwierz; jui 
przyjmuje wraienia cial odleglych; uchem liledzi poruszenia 
tycb, ktdrycb promieniem oka nie dotknie ; czulym Wfohem 
dowiaduje si; jeszcze o s|siadowaniu innycb , o ktdrych go 
ani oko, ani ucbo nie uprzedza, Lecz wraienia te s; do- 
piero cielesnemi wraieniami; nikn^ one z cbwil^ w kt6rej 
icb przyczyna ustaje, albo zostawiaj§ jedynie pami§d kr6tk| 
i zm^coni, czysto mecbaniczni, na przedluionem rozdrai- 
nieniu nerwdw opart;. Trzeci stopiei^ wrodzinie istot orga- 
nicznych zajmuje czfo wiek sam ; czIowiekiyj|oy8if| 
ro^liny, przyjmuj.^oy wraienia zwierz;cemi 
zmyslami, s^dzicy ducba potfg;. 

Pierwszy z tycb trzecb organizmu stopni jest naj- 
niezb;dniejszym , a moie sam jeden niezb;dnym; ostatni, 
najwznioiilejszy, przewodniczy calo^ci, ktdrej jest cs;dci|. 
Gzlowiek iyjfcy w nich t^cznie, iyje wazystkiemi wa 



108 

I 

wsiystkich iycia swojego chwilacb. Jdgo pop^d fo^nny 
aprawia, ie dzieci; jak drugie piskle, zaledwiia zewn§trznego 
potkn^o powietrza, jiii ima wargami zbolafi cz^sto bro- 
dawk;, i przez jej zaognione rany ci'ignie jak maly kro- 
kodyl mleko i krew matki. Pop^d ro^linciy sppawia, ie 
czfowiek jak chmiel rozci§ga ramiona, gdy traci rdwnowag;; 
ie spadaj^c z wysokoi^ci, chwyta r^kaini powietrze, i za- 
wiesza si; u gaf^zi, o ktdrej nie myslal, i wprzdd nim ]q 
dostrzegl. Pop^d zwierzQoy sprawia, ie przymyka oko przed 
migajicym si; okoto niego pr^tem; ie przed rzuconym 
kamieniem ucbyla naprz6d glow;, jako iywoto§ ctqio cia 
awojego. On jest zwierz^ciem i roslini, ile razy bez po« 
przedniego namyslu szuka ocalenia, jak kura id|ca spad 
pod strzech;, gdy jej stota grozi; lub jak mrdwka podpie- 
raj|ca kryjdwek swoich sklepienia , nie mys]§c, ani tamta o 
wpfywie ksi^iyca na ziemi;, ani ta o architektury zasa- 
dach. Troskliwy przedewszystkiem o przechowanie wlasnego 
bytu, kryje si; on poza iDoych ludzi, gdy rozhukanego 
dostrzeie wotu, — chwyta za nogi nios§cego mu pomoc 
w^rdd powodzi, i dobroczync; swego na dno po Imierd 
ze sob^ poci^ga. On zrzuca z siebie z(e, nie pomns[c, czy 
ODO na innych nie spadnie; — szuka ulgi w cierpieniu, 
diiel^c je hojnie mi;dzy wsiystkich. Amestris grzebi^ca 
w gf;biach ziemi dwanascie dziewic Plutonowi, by ten nie- 
mifosierny szcz§^liwycb przeiladowca przedluiyi jej wlasne 
iycie, jest wydatnym obrazem sify rzutu^ kt6rej iaden 
wplyw zewn§trzny nie poskramia. 

Te wla^ciwoJci dwdch pierwszych stopni organizmu, 
wspdlne kilko-godsinnej muszce, i dwieiicie lat iyj^cemu 
fsczupakowi^ przenikaj^cej ogromem nadwiiilafiskiej topoli, 
i drobnej stokroci| robakowi zamkniftemu w orzechU| i 



i06 

C2|owiekowi dia ktcJrego swiat jest zaszczupfjm, zwane in« 
stynktem zachowawczym, czynia czfowieka w stanie dzikim 
zimnym na wszystko, c6 nie jest nim samym ; • chciwym i 
drapieinym w stanie pd.'urobionym ; troskliwym, przeray^l- 
nym i gibkim w wyksztafconem jui towarzystwie., bo po* 
t^ga jego, jest w jego ciele i umysle, bo jego sila rzutu, 
acz jedna i niepodzielna, iskladac si§ przeciei musi z trzech 
czQi^ci, odpowiadajqcych trzem stopniom jego organizmu. 
Wspdlnosci tej nie poczytujmy za ublii^enie; ta t§czQos(5 sif 
flzycznych z moraln^ P^tfg^, ta wzajemna zawisfodd i ule« 
glosd materyi i ducha, ciafa i roysli, jest moie najwspa- 
nialszym z utwor6w, jest najgtebszem dIa filozofa zagadnie- 
niem ; — o ni§ si^ rozbija niejedno uczone marzenie ; jej 
zapoznanie, pi^tnuje znamieniem gwaitu wyroki prawodaw- 
c6w, widz§cych tylko cialo z tej strony ducha ; ona kru- 
chemi czyni dogmata, widz^ce tylko ducha z tamlej strony 
ciala ; w niej wreszcie tkwid musi jqdro prawd spofecznych 
bo ona wyrasta z gf^bi organizmu , ktdrego czlowiek prze- 
tworzyd nie zdo^a. Uporczywe wydzielanie oz^sci czysto 
moralnej ze zioionej, lecz niepodzielnej czlowieka istnoijciy 
moie zapewne ods^aniad prawdy wzniosfe, ale prawdy te 
b^d^ dopiero analiza, abstrakcy§ ufatwiajac^ zbiorowe jego 
zrozumienie; cztowiek czysto moralny, nie b^dzie jeszcze 
czlovviekiem zupelnym, nie bfdzie tym kt6rego w towa- 
rzystwie znamy. Kto chce zataid niejako jego spokrewnienie 
z reszt§ istot organicznych blaskiem wyniesionej nadmiar 
duchowej strony, zacmic jego rosh'nnosc i zwierz^co^c, i t^ 
drog^ podniesd godnosd jego, ten zaiste nie czyni mu 
przyslugi; on go odwodzi od iycia praktycznego , wznieca 
w nim Diewczesn§ pogard^ ku wszystkiemu, co jest mate- 
ryalnym bytem, bez ktdrego wszakie nie ma istnienia na 



407 

siemi. Pogardzad ciafetn dia uczczeaia duch^i jest to grid" 
8zyc hlqdn^ , poboinoscii, bluznic przeciw rzeczywistosci, 
uzoawad polow^, vvierzyd papdl. 

Ro^lina, uwaimy dobrze, przytwierdzona do miejsca, 
w miejscu tern znajduje wszystko, co jest jej bytu warun* 
kiem; — zwierz§ wi^r6d rozlegfych puszcz szuka jui po- 
trzeb swoich zaspokojenia ; — ezfowiek facz|cy w sobie 
wszystkie trzy organizmu stopnie, posiada srodki pogodze- 
nia wszystkich; pragn^cy jako zwierzQ 2yd ciafem w prze- 
strzeni , a siegaj^cy poj^ciem poza t^ przestrzen jeszcze, 
czuje on przeciei ro^linny poci^g do miejsco- 
woijci, i poci^g ten tym jsilniej w nim si§ odzywa, im 
rozfoiystsz^ jest wiedza jego, dlatego wlasnie, ie niepo- 
dzielne jego istnienie I§cznie tylko postf powad, i I|cznie 
rozwijad si^ moie. Jakie cudownemi s§ prawa przerody, 
jezli nas nie ludzi widzenie ! Im czlowiek ^i^cej skutkiem 
urobieoia drobni si§, dzieli i rozstrzela, tym siiniej jego 
zfoiony organizm spaja si^, godzi i zrasta ; — im dalej 
myjl§ idzie wprzdd, tym wi^cej skupia istnienie swoje w 
przerqdzie, ktdr^ zdaje sie, poza sob% zostawiad. On siq 
zbliia ku niej, a je| kaie zbliiad si; ku sobie. Ro^lina nie 
mysli zdobyczy; — zwierz bez siedziby idzie za zdoby- 
cz§ ; — ^ czlowiek p6I dziki unosi j; z sob§ ; — czlowiek 
osiadly, kaie jej przyjsd do siebie; on f§czy miejscowoiSd 
ze swiata przestworami , ro^linnosd z ducha pot§g| ; — on 
iyje w ^wiecie cafym, tul^c si; do fona ojczystej ziemi. 

Najbliiszi czlowieka , jest jego czf sd widzialna ; on 
j; kocha przedewszystkiem , on tei nie moie bez niepo- 
koju, obawy, a nawet pewnej nieufnoiSci klai^d w zamian 
za wysokie dobro — ktdrego aam nie poznaf jessrcie — 
irytUi kt6ry \xA poaiadtti a ktdry trae^c, traoi bez powrc^. 



108 ' 

Oa Die moie bez przeraienia rozstawad sIq ze wazystkiem, 
CO mu na ziemi drogiem bylo : ze swoj§ my^lji, z uczuciem 
swojem, z sob§ samym; — on si; tak wnikD|{ w to cie- 
lesne istnienie, ie w iDoe wierzyd jui tylko umie; — e 
dochodz^c rozumem i s^dem do poi^wiadGzenia, ie to co 
w nim jest rzetelnie wznioslem, nie moie ton^d w po- 
wszechnym organizmie, jui tylko wiar§ wie, ie zosta- 
j§c wiecznie samym sob§i stanie si^ wkrdtce inDym, nie- 
podobnym do siebie, i nowym sobie samemu; — ie iyd 
b^dzie czem^, co nie jest znanem mu iyciem; ie przejdzie 
w ducha, powietrze, dech, co^, a przeciei zostanie, czem 
byl dpt^d. To zamilowanie widzialnego bytu sprawia, ie 
czujna i l^kliwa organiczna sila rzutu, rozdraznia sif 
w miar^, jak uczucie sztuk§ podrobnione liczy kaid; chwilf 
istnienia, i kaidf cz§stk§ jego przemierza i waiy. Im wi^k- 
sza jest suma szczeg6f<5w, z kt6remi istnosd nasza zwi^zan; 
byta, im zwi§zek ten sciilejszym i milszym nam si§ wy- 
dawal, tym limierd straszniejsz§ w oczacb naszych przybiera 
postad, i tym wi^kszemi sa przeciw niej wysilenia nasze. 

Tak wielkiem jest przywi^zanie czlowieka do ziemskiej 
bytno^ci, ie rzadko najstraszniejsze nawet ciala i duszy 
bole zacieraj§ w nim uroczy iycia powab. Gzlowiek cierpi 
od wiekdw tylu, w rozmaitych jwiata stronacb poddanstwo, 
ucisk, pogard^y niewoI§, bo te nie groi§ jeszcze jego cie- 
lesnemu istnieniu, a przegrana w niebezpiecznej walce 
zroiata go z ziemi nazawsze. 

Pragnienie bytu, opieranie sie temu co mu zagraia,— 
piel^gnowanie ciafa, obawa niebezpieczefistwi podlosc, chci- 
woiid, duma, cb^d panowania, zemsta, ludzko^d sama, pfy- 
n§ cz^sto z jednego zrddia, 8§ tej aamej sily rzutu wy- 
niklotfcii. Podloid u^mierza pot^inego przeciwnika; cbci- 



409 

wosd jest pragnieniem ^rodk6w ; wladza wii^zie do poay- 
akania onych; ich obfitQi^d wrdiy zwycigstwo nad wspdl- 
noi$.C]§, przeciw ktdrej walczymy zawsze i wszQclzie, bo 
wspdlnoiid jest wrogiem samoistDienia. Go nas 
zadowalaia, karmi istnoid nasz§; co kr^puje pop^d wro- 
dzony, stanowi zawisfosd ; a zawistoid przemagaj^ca , to 
uspienie sily rzutu, to iycie napdl skoAczone. 

Te rozmaite pop^dy, uczucia i wysilenia, s§ urozmai- 
conym pojawem sify rzutu, ktdrej ogoiskiefn jest pier- 
i^szy organizmu stopiei&y a kt6rq ostatni — jui tylko ludz- 
kiemi wspiera ^rodkami. Skutkiem jej stopniowania wszyscy 
ludzie zajmuji si; ciata swegp potrzebami ; — jui tylko 
ich wi^kszoijc jest chciw| wraien znoyslowych ; mal) jest 
i\o&6 tych, ktdrzy dla ducha po^wi§cid umiej§ ciala i zmy- 
aldw pragnienia. Tej wspdInoiSci jeszcze czlowieka z reszt§ 
istot przypisad naleiy, ie im co jest rozleglejszem w po* 
wszechnem istDieniu, tym niezbQdniejszem staje si§ naturze 
jegb; on najdtuiej wytrzyma bez pokarmu; niedostatek 
wody trudniej jui znosi, bez powietrza ginie od razu; — 
wiedza jest jego samego atrybutem, o ni; tei najmniej si; 
troszczy. 



Przedwieczna midro^d, widzieUiSmy, dafa sile roz- 
kladu ostateczn§^ przewag; we wszystkich walkach, jakie 
ta pot^ga stacza z jedoostkami. Jej przewaga jest zrddlem 
ci^gle krzepkiej i niekoficz^cej si; powszecbDego i^wiata 
mlodojci; ]ecz odradzanie si§ powszecbne jest pojedyn- 
czych jestestw pogromem. To odradzanie si;, juito nad- 
zwycsajnie szybkie, juitei niedostrzeione i gin§oe w dfu- 
gim wiekdw szeregu (83), jest zapewne prawem powszech- 



nem, si^gajacem tak daleko, jak daleko sifga istnienie sa- 
mo. Nie do nas naleiy i^ledzeni^ tajemniczej sily wywolu- 
j^cej jestestwa nowe w miejsce tych, ktdre si^ rozptywaja 
w zbiorowym iywocie. Ona prawdopodobnie zostanie wie- 
cznem dla czfowieka zagadoieniem ; — - wszakie pomijad nie 
naleiy tego co znamy, i co tkwi w nas samycb. Wielkie 
zadaoie pogodzenia znikomoici z trwaniem u zmerz^ i u 
ludzi, rozwi^zanem zostalo podzieleniem istot organicznych 
na pici dwoje, przegrodzonych tem w^Uem zewnftnnej 
postaci odrdinieniem, ktdre utajoD§ sprzecznoiSd ich we- 
wnetrznycb usposobien, rozmy^loie zdradza i odsfania. Gu« 
downym jest przedzial, ktdry nie naruszaj^c wsp61aoi$ci 
rz§du calego, zwiastuje na samcu i samicy rysami pel* 
nemi wyrazu to nawet, co ich rdini w ich cz^^ci nienfia- 
teryalnej; ktdry zatem przedstawia oku, co jui widzialnem 
byd przestaje. 

Kogoi^ nie uderzyly te okazale pidra koguta, pawia, 
baianta, odznaczonych w gronie kochanek wynioslym i nie- 
dbale ku ziemi zlewaj^cym si§ ogonem; krwi§ wezbrane 
korale zaci^tego w walce indyka; powaina broda i grozne 
rogi kozh i iiibra; wyniosle konary jelenia i fosia; obwi- 
sle podgardle, czolo zmarszczone, I ogrom koscistej budo- 
wy nieuszkodzonego wofu; ta grzywa Iwa majest'ityczne- 
go; to peine i ogniem ziejace oko, to napr§ienie wszyst- 
kich muszkuldw bojem i i|dz§ dysz|cego ogra; ta wresz- 
cie wspanialsza nad wszystkie postad m^iczyzny, ktdrego 
twarz jakby niedogladzona, na pdl akryta pod wlosem, ktd- 
rego pewne i niezachwiane wejrzenie, gfos pfynny i do* 
nojny, ruch potoczysty i zuchwaly, kojd gruba i panuj^ca 
nazewn^trz, zwiastuj; odwag^, wytrwalojd i pot^g;; — 
ktdry iylast; prawic§ porwal za berfo ^wiata, i skruszyl 



in 

wszystkoj CO nie jest nim samym. Mi^kkoi^^, potulnoild i 
ulegfoi^d znamionuj^ samice we wszystkich zwierz|t rodza- 
jacb. Gechy te istniej^ tam nawet, gdzie ich na pierwszy 
rzut oka nie dostrzegamy, lub gdzie eztuczne/ wol§ czlowie- 
ka kierowane wychowanie r6inic^ tq niema) zatarto. I\6- 
inica pici wszakie jest wzgl§dns[, i cz§sto jedynie w po- 
iyciu wewn§trznem rodzaju kaidego dostrzeion§ byd mo- 
ie; bo wdzi^k wta^ciwy kaidej samicy, widzialny tylko 
samcom jej plemieDia, nie istnieje dia rieszty ^wiata. Zwy- 
kle ubogie w krzycz§ce znamiona, skromniejsze postaci§, 
prostot^ ozdobne, nie posiadaj§ one nie, coby jdskrawo^ci§ 
oboj^tne uderzato oko. Wrz^dzie cztowieka, m§i- 
czyzna i kobieta, to sila i niemoc; siJa ulegaj§ca niemocy, 
niemoc bior^ca g6r§ nad sil§. Gdy mfodzian szybko staje 
si^ meiem, kobieta przechowuje iycie cale dziecinnego 
wieku wfa^no^ci; jej sk6ra przed starzenietn si§ nie traci 
pierwotnej gladkoi^ci; jej gfos jest glosem podrostka; ona 
cierpienia swoje objawia ptaczem; jej ciorpienia same s^ 
cz§sto dzieci^cia cierpieniami. Ta to tajemniczoi^d powabdw 
odI§cza rodsaj od rodzaju, i odrebne trwanie pojedynczych 
rz^ddw wiekuistem czyni. 

Sila niemocy wTodzon§ jest wszystkim kobietom; 
broni tej uiywaj^ wszystkie przez natchnieaie, a w rniar^ 
nabytej wprawy, ni§ z cichej ustroni kieruj§ iyciem spo« 
lecsnem, a niekiedy narod6w losami. Kobiety wi§cej czuj§ 
pot^gf swojej slabo^ci, nii czaruj|c; wtlzi^kdw ulud^; — 
kiedy m^iczyzna wszystkie napr§ia muszkuly, by w sile 
sprostad drugiemu, kobieta udaje stabsz^, nii ni^ jest w isto- 
cie; — kiedy m^iczyzna wstydzi si^ niespodzianego prze* 
ralenia, ta zwi§ksza doznane. Lecz nawzajem lekka i gib- 
ka, ugina si; pod kaidym ciosem, bo rzadko kt6ry ode* 



il2 

przed zdota; nie umiejic walczyd, cierpi waleoznie. Jej ala- 
bo^ci sila niesie cze^d i poszanowanie, dla niej zostawiono 
pierwsze miejsce wgronie s^natordw i hetmandw; jej r^ka 
wie^czy ojczyzny obro6o6w; jej postad przedstawia matkf 
— ojczyzny; przed ni| rozst^puji si^ mgie; jej niemoo 
rozbraja elbrzymdWi jej niemoc kacldw olbrzymami ciyni. 
Georgia, Mingrclia, Gzerkasya, okolice, ktdre mialy byd rodu 
ludzkiego gniazdem, przechowaly, m6wi|, najwydatniej te 
dwa rdine preznaczenia naszego znamiona ; tarn m^iozy* 
zna do pracy i boju, kobieta do mitoi^ci stworzeni. 

Nierdini^ce Biq prawie do pi^tego roku iycia ploie 
obie, objawiad zaczynaj§ stopniowo .odmienne poci^gi; 
wspdlnoJd dziecinna sfabnie i rozpada si; coraz. Wkrdtce 
dziewczyna i chlopiec na rozstajne natrafiaji drogi. Ghlo- 
piec nabiera iywoi^ci, dziewczyna slodyczy; — u niego 
muszkuly t§iej§, w niej zaokr^gla si; ciafo; — - w miar; 
jak tamten coraz burzliwszy wypefnia sob§ wszystkie ro- 
dzicielskiego domu ustronia, tej coraz szczuplejszy wyatar- 
cza k^tek ; — on wylewa si; ci§gle na zewn)trz, ona sku- 
pia w sobie samej; — ten coraz zucbwalszynii ta coraz 
trwoiliwsz§ si; staje. Dojrzewaj; ci|gle; — w nim sUsl 
organiczna gromadzi wszystko, co pot;g; raaiienia i hart 
dussy zapowiada, — w niej coraz nowe budzi niepokoje ;i — 
u niego oko zaiskrza si; ogniem pragnienia i odwagi, 
w niej chowa za mgl; niewinno^ci i obawy ; — on pysini 
si; ciata swojego m;inienieai| ona si; wstydzi narastaj;- 
cych wdzi;kdw kibici; — on radby przeskoczyf lata mio- 
dzieAczCi j; przeraia zbyt szybko zbliiaj^ca si; przysstoifd— -- 
Rzektbyi{i ie si; rozchodz|i by si; nigdy nie spotkad, — 
nie ; ich rozstajne drogi zejd| si; raz jeszcze ; a to wta* 



US 

^oie CO ich rossuwato dot§d , spotkanie ich czarodziejskiem 
uczyni. 

Jui krzepki i silny miodzian staD|I twaFz w twarz 
naprzeciw trwoiliwej dziewicy; jego postad zapowiada nie- 
mylne zwyci^stwo; wyoiosty ponad ni^ o gIow§, silniej- 
8zy w palcu, nii ona w barkacb, jednem poruszeniem prze- 
lamie jej niewczesny op6r. Ale ona jest silna slabosci^; te 
drobDe ko^ci skryte pod drailiwem cialem, ta r^ka nie.do 
walki stworzona, ta twarz, na ktdrej, miejsce jego wlosa 
zaj§t wdzi^k pokory i ulegtoi^ci, to rozlane oko/ niemogice 
wejrzenia jego wytrzymad, ten glos niemocy, to unikanie 
zetkni^cia, by je tym droiszem uczynic; ten str6j nawet, 
te zasfony czyni^ce wydatniejszemi jeszcze wszystkie ciafa 
wypuklosci i zafamy, rozbroji jego niewczesne zuchwalstwo 
Porwal s\q zapami^taty, ona przykl^kta; — strzelif z oka 
iskr| i^dzy, ona jg Iz| zgasita ; — wznidsl r^k^, ona zio- 
iyla dtonie, i kl^czy niewzruszona i spokojna, bo oblana 
pancerzem jwi^to^ci; ts[ i$wi§toi$ci§ jest jej niemoc. Za- 
chwial si^, i standi wryty ; ona powstafa zwyci^sko, i od- 
t|d on w jej obronie tyiko walczyc b^dzie; odt^d ona do 
niego, jego iycie do niej naleiy. 

Hilosd weszia do duszy miodzienca tak nagle, jak 
kr6tk§ byta droga do przebycia; ona przenikia cale jego 
jestestwo; zdaje 8i§, ie wszystkie jego nerwy w jeden 
zbiegly siq WQzel; zmartwiaf na wszystko; zapomniaf o 
wszystkiem; nic nie pojmuje, nic nie widzi prdcz drogiego 
obrazu; zaznal siebie, 2yd przestal dla siebie. Jui l^ka sif, 
a nie wie czego; pragnie, i pragn§d nie ^mie; sam siebie 
poj§d nie umie; walczy nie widz^c wroga; blogostawi nie 
wiedz^c czemn. Na wypogodzonem, pelnem wdzi^ku i na- 
dsiei niebie jego, przemykaj§ si; chmury pos^pne; kaidy 

Tom A ^ 



114 

ich oie6 przenika trwog^, kaidy odsloni^ty promie^ na- 
dziej§ zagrzewa ; on w niebie szuka pomooy, kt<$rej mu 
nikt nie pr^yniesie na zfemi. Jedna tylko postad utkwila 
w jego zrenicy; jeden tylko glos brzmi w uchu jego; one 
wypelnily jego zmysly, i przejicie wszystkiemu zaparly. 
Niepokdj jciga kaidy krok jego; on uchodzi sam pr2ed 
sob§, przed czemiS, co iycie jego zatrut| skropilo slody- 
cz§. Zaiedwie dzwiga ci^iar blogoi^ci i niepokoju, a prze- 
ciei cierpieii swoich za rajskie nie zmienitby rozkosze; — 
radby o niej zapomnial, a chodzi k^dy ona chodzita ; — 
radby jej nigdy nie widzial, a polyka JQ okieni zdaleka; 
radby przerwal chociai czas jakii^, a l§ka si; utraty jednej 
chwili. Przepelnienie uczucia piersi mu rozsadzi ; ono trwad 
diugo nie moie. 

T; walk§ rodzi obustronna powsci|gliwoiid, ktdrej 
kaida strona zapiera si; sama przed sob^. Z niej pfyn; 
te ci§gle uialenia, jakby umy^lnie dla slodkich wywotane 
przeprosin ; ta rozpacz o drobnostki , te hy bez przyczyny. 
Nie ; oni nie placz§ bez przyczyny ; osoby dojrzafe, rozs^dku 
peine, ale instynktem wiedzione, staj| si; chwilowo dziedmi 
same, bo mifoi^d jest tcbem, ktdrym nie^miertelnojd pie- 
mienia naszego oddyeba. Instynkt zachowawczy sity rzutu, 
moc| ktdrej czlowiek chee ujsd zupetnej zagtady^ i chociai 
twdr sw6j wykrasd zniszczeniu, odzywa si; w nim pragnie- 
niem potomstwa, ktdrego sam nie dostrzega. Z{;ozeDiy 
uspokoj§ si; nazawsze; iona stanie si; m;id swego po- 
lowici, a oboje dusz; swoj; przeleja w to nowe jeste- 
stwo, ktdre ostatecznie z dwojga uczyni jedn; istot;, — > 
ich iycie o cafe wfasne iycie przedtuiy, i to nowym jeszcze 
przekaie pokoleniom. 



116 

Jeieli jest praAvdziwem twierdzenie nasze, ie rozrzu- 
oona po liwiecie sila rzutu, objawia siq u istot orga- 
nicznych usilowaniem przechowania bytu wlasnego; miloi^d 
bye musi jej dalszyro rozwojem, uczuciem i$rodkuj§cem 
mi^dzy mn§ samym, a istot§ maj§c§ stanid na miejscu, 
z kt6rego ust^pic mi przyjdzie. Nowa ta istota, kt6rej byt 
m6j przekazuJQ, jest jeszeze inn§ samym; nie caly umiera, 
kto zostawia dzieci. Milosd sama nie zadowalnia sily rzutu, 
czlowiek w niej iyje tyiko nadzieJQ, ona jest przygotowaw- 
czem wzburzeniem; dlatego tei wszystko inne kocham 
lub lubi^, — w kobiecie jednej kocham si§, pokid nie 
jest moj§; — kooham jq i siebie razem; kocbam siebie i 
to, CO b^dzie mn§ i ni§. Subtelny odcien j^zyka, wywi§- 
zany z natury same], z tego zlania s\q dw6ch istot iyj§- 
cych w przyszloici , kochaj|cycb siebie, pokQd pragn| tylko; 
przelewajicych to uczucie na przedmiot upragniony, skoro 
ten przyjdzie wypefnid pr6ini§, niedopuszczaj§c§ ich zupef- 
nego zroiinienia. Smierd dzieci^cia zawiedzie rodzicdw na- 
dzieje, ale ich wspdlno^ci jui nie rozetnie , zostanie im 
wspdlnoiSd zawiedzionych nadziei i wspdlnoi^d bolesnych 
wspomnie6; ich oddzielne istnienia zrosly siq w grobie 
diieci^cia. 

Pomi^dzy przy wi§zaniem ojca a matki , uderzaj§c§ do- 
atrzegamy rdinic^ i odwrotne stopniowanie. To stopniowa- 
nie jest moie najwyrazitszem twierdzenia naszego poparciem. 
Jako przyczyn^ wyiszoi^ci uczucia macierzyfiskiego filozbfia 
moralna podaje potrzeb^ tej drobiazgowej opieki, bez ktd- 
rej istnied nie moie niedol^ine przez czas diugi niemowl;. 
Zapewne, rozumowanie to jest prawdziwem, o ile tlumaczy 
powdd, dla jakiego M§dro^d przedwieczna matki troskliwe* 
mr uczynita. Powiedzied wszakie, ii pieoiotowitoid jest ich 



il6 

wrodzonym przymiotem, lub skutkiem przezornoiSci l)w6rcy, 
jest to udowadniad uczenie to, czego najniewprawniejgse 
oko niedostrzedz nie moie. Nasza teorya si I rzutu pomija 
z poszanov^aniem cele Przedwiecznogo, a szuka wyja^nienia 
praw, pod/ug jakich si^ rzecz odbywa na ziemi. 

Mgiczyzna w dzieci^ciu swojem koeha istot^, w kl6rq 
byt sw6j przelewa vvi^cej przekonaniem, wiar§ i pragnie- 
niem, mi udzia/em siebie samego. Gzuj^c slabe swoje za- 
sfugi, zdaje s\q niedowierzac w odrodzenie wlasne. Jakby 
obaw§ lub zazdroi$ci§ wiedziony, pragnie potomstwo swojem 
naznaczyc iniieniem; pragnie syna a nie c6rki; pragnie 
sztuk^ i gwaftem zrdwnowaiyd udziaf macierzynski , i pra- 
wami, ktdre sobio sam przyznat, przesadzid przyrodzone 
prawa. Przywi§zanie matki nie zna rdinicy mi^dzy c5rk| a 
synem, bo matka czuje gl^boko, ie jej dziecig jest ni| sa- 
m^; — w niej si^ pocz§/o, z jej krwi powstato, karnoilo 
s\q jej sokanni, jej sif§ roslo, jej oddechem dyszafo, jej 
iyciem iyd zaczelo, i tern samem i)6 jeszcze b^dzie, gdy 
jej jui nie stanie na ziemi. Si la rzutu zadowalniaj^ca 
ojca, ktdry wi^cej uzyskac nie zdofa, uszcz^sliwia inatk;, 
ktdra wi^cej zapragn^d nie moie. Rodz^c w bolach, czuje 
ona, ie si§ odradza, a konaj^c niekiedy aama^ spogl^da na 
dzieei^ w swiat wchodz^ce, i umiera spokojna, pdruczaj|c 
Bogu i ludziom najdroisz^ sobie istot§, i zaiedwie wiedzac, 
czy umiera w sobie, czy w niej 2yd zaczyna. Jej iycie 
udzielone dzieci^ciu droiszem jej jest od pozostafego w niej 
samej, bo ono w niem diuiej trwad b^dzie. 

Niedofeine, krzykliwe, plugawe — nowonarodzone dzie- 
c\q wyp^dza ojca z domu ; matce jest droiszem dzis, nii 
pdzniej byd moie, bo ono zaiedwie oderwafo si^ od biej, 
bo matka czuje jeszcze miejsce, gdzie je nosita. Pok|d pienf 



in 

J6J nie przestafa byd pokarmem i napojem dzieci^cia, pot|d 
ono pr6cz powietrza nie ma nic wlasnego ; pot§d ono cale 
jest !)]§ jeszcze ; ona w niem piel^gnuje siehie. Jak ten co 
utracil r^k^, czuje jq przeciei , porusza palcami. ktdrycb ju^ 
nie ma ; b61 w nich cierpi, gdy uszkodzi pozostafe nerwy 
w ramieniu ; — tak matka czuje czuciem dzieci§cia,« ner- 
wem pozostatym po odci^tej r^ce ; — w oddaleniu wie, 
gdy si^ ono przebudzi, uchem duszy placz jego slyszy, 
bolem jego boleje, n^dznieje jego chorob^, jego czerstwosci§ 
zakwita. Matka zas/ania sob§ dzieci^ przed spadaj§cym ka* 
mieniem szybciej, nii jej mysl groi|ce schwycita niebez- 
pieczenstwo; kl§ka przed Iwem, kt6ry je porwal; rzuca si^ 
w wod^, nie mysl§c o wodzie. 

Przywi^zanie to slabnie w miar^ jak dzieci^ .oddala 
81^ od tej pierwotnej vvsp61nosci. Jui ciafo jego obcym 
naroslo pokarmem ; jui^ eno oddzielne, wtasne w przerodzie 
saj^to stanowisko ; istnienie jego odr^bnia si^ coraz ^ coraz 
^i^cej oboe dia matki , spokrewnia s\q z reszt§ ^wiata. Szat 
roaeierzynskiej miloiic] stygnie stopniowo; przenosi on si^ 
na p6f niejsze, i zawsze na ostatnie dzieci§, bo ostatnie jest 
jej najbliiszem, jest naj&r^u^niejszem z krewnych. Przy- 
wiazanie ojca wzmaga s\q przeciwnie w miar§ kszta/e§cych 
si^ sit dzieci^cia, i w miar§ rozwijania si^ jego umysfu. 
Sztuka i naf5g uczynity natura w chtopcu to, co ni§ nie 
byto w dzieci^ciH; on przej^I ojca imie, obyczaje, ruchyi 
8|d, uczucia ; on jui nie umie byd innym, on si^ staje 
nim drugim. Ojciec go kocha coraz bardziej; a tem bar- 
dziej, im si^ go pdzniej doczekaf, im bardziej zwqtpil o 
odrodzeniu wfasnem. 

Gztowiek ' l^ka si§ smierci tym wi^cej, im zupetniej 
zoika na ziomi, Kiedy ludzie w domowem obwarowani za» 



118 

ciszu, ci ktdrzy chwil iycia swojego uiyli dla siebia 8t« 
mych, z bolei$ci§ rozstaj; si^ z otaczaj^cemi ich drobnoat* 
kami, m^iowie znakomici umieraj^ spokojnie; bo <Iady ioh 
przej^cia czas szanowad b^dzie. Ludzie bezdzietni, dostrzegl 
kto^, dokonali najwi^cej dziel wielkich; ludzie bez poto- 
mnoi^ci , najwi^cej uposaiyli potomnoi^d ; — oni umieraj; 
spokojnie, bo iycie ludzi znakomitych, zaczyna si; od ioh 
jmierci. 

Sprawdzmy dalej to usposobienie. Oto dwie kobiety 
choduj^ce powierzon| im dziecin;. Ta karmi piersii, tamU 
piel^gnuje ; ta przep^dza z niem krdtkie tyiko cbwile gtodu, 
tamta towarzyszy mu nieodst^pnie ; ta wypefnia spokojnie 
przyj^ty obowi|zek, gdy jq wezw§; tannta czuwad musi z 
uczuciem, troszczyd si; niem we dnie i w noce, pojmowad 
jego dolegliwoiSci y jego potrzeby przenikad. Kt5rai z nich 
stanie siq matk§ sierocie? Gzyi iyczIiwoiSd, ci^gl^ zakorze- 
niona piecz^ i obecnoi$ci§, nie przejdzie w drug^ natur^, i 
serca piastunki nie przerobi na mat ki serce ? Nie ; gdy ta przy- 
wi§zuje aiq do niemowl^cia rozumem i nalogiem, tamta prze- 
lewa w nie siebie sam§ ;^ni| si; zasila i krzewi, ni^ roinie, ni| 
si; staje ta obca jej zrazu istota. Jui dzieci; w pofowie do 
niej naleiy; jui ona przyjmuje sama wszystkie ci;iary i 
troski, jui nie chce uigi, I;ka si; wsp6Inictwa, zazdro^ci 
ui^miechu i trudu; jui ona je kocha jak wfasne, rdwna 
z wtasnemi, nazywa wszystkie rodzeiistwem mlecznem. 
Stygn§ca mifoi^d matki przelewa si; w mamki serce, a 
rozdiielony udziat w powstaniu dzieci;cia rdwnowaiy dw6ch 
matek prawa, Ta wspdlnosd, to dwoiste pochodzenie zosta- 
wia niespoiyte ilady; mito jest po latach wielu napotkad 
t;, ktdrej cz;^d oiata nosimy; a widok dojrzafego m;ia i 



H9 

pana , 2zy rzewne wyciska ubo^ej staruszce niemogicej 
poj§d, jaka sila uczynifa jq obc§ dla niego. Jaka sifa? — 
prze8§dy, i zgwafcoDe prawa przerody. Matka odst§pi{a po- 
lowQ praw swoich, a dzieci^ przyj^Io dwie natury, i te nie 
opuszcz§ ga nigdy; niezawsze dostrzegamy to podwdjne 
spokrewnienie y bo ch^tnie nie wierzymy temu, coby^my 
zatrzed woleli. 

Przywi^zanie babki do wnuk6w przewyisza cz^sto ro- 
dzicielsk^ mifo^d; ona niemi zahacza si§ o przyszlosd, 
ktdra jui nie do niej naleiy; ona si§ w nich przenosi w 
cbwile, ktdrych ^wiadkiem nie b^dzie sama; ktdrych swiad- 
kami nie b^d^ jej dzieci , staj§ce coraz bliiej niej samej. 
Ona opowiada wnukom cbwile miodosci wfasnej, i wrdiy 
im icb wiek s^dziwy, a Iqczqo pocz^tek z koncem, wi§i|C 
w jedn§ catosc trzech pokolen trwanie, widzi poprzed i 
poza sob§ Iq rozIegf§ przestrzen, przecbadza s\q po niej 
my^I^, bo czuje w niej siebie, bo iy\e w cafej sama. 

Go jest prawd§ w kaidym czlowieku zosobna , byd 
ni; musi w stanie zbiorowym ludzkosci cafej. I w rzeczy 
samej , kaide dzieci§ mifern jest kaidemu niesplugawionemu 
sercu. Jakie ucieszna ta odwaga nacieraj§cego na nas sza- 
belk§ cbtopczyka; — to wydobywanie sily z ciala, ktdre 
jej pie ma, luby na twarzy uaszej rozlewa usmiecb. Mifym 
jest gniew w dzieci^ciu, jak w ptaszynie trzepocz^cej zto- 
^liwie skrzydelkami na przyjaznej dfoni, bo gniew ten nie 
jest szkodliwym; rzucilibysmy sig na nie, gdyby tej odwa- 
dze moc towarzyszyta. Mi/ym nam jedt gniew w dzieci§ciu, 
bo ono jest dopiero nadziej§; ono owszem pomaga nam 
przytnymad iycie ucbodz§ce szybko; ono chwycilo opu- 
8zczaj§cego nas zbiega, przykuto go do siebie, i nas po- 
mici sob^. Los wszystkich svndw zwi|zany jest z losem 



420 

ojcdw wszystkich; — mfodzi s§ zarodem tego, czego my 
]\xi dokonad nie moiemy; — my w nich przegl§daroy 
przyszIoiSd ; oni bior^ po Das terazDiejszo^d; — my w nich 
witamy nast^poe pokolenia, oni w nas nikn§C6 iegDaj§ ; — 
oni rzucaji si^ w ^wiat; my zchodzimy ze liwiata, a w 
punkcie naszego zetkni^cia f^czy siq znikomosd z tw6r- 
czoici§: to CO jui nie jest, z tern co nie jest jeszcze. 
Starzy, na r^ce miodzieiy skfadamy potomnym owoce prac 
i wysilen naszych; przez ni§ cata przeszloi^d przelewa 8i§ 
w przyszfosd caf§; jej religijnej czesci poruczamy u^wi^ 
cone ojczyste przykfady; w ich serca przenosimy caly iar 
narodowych uczud, wspomnien i nadziei ; kochamy wszyscy 
wszystkich, bo we wszystkich odradzamy s\q wszyscy. 

Mtodo^d kaida jest kwiatem nadziei, i iycia pocz|t- 
kiem; dlatego miodosd mil| nam jest nawet w zwierz^- 
tach. Nie moiemy bez uczucia spojrzed na drobne, scblu- 
dne i ksztaltne potomstwo drapieinych nawet i niebezpie- 
cznycb nam zwierz^t, bo ich nietrwafoid przypomina nam 
nasz§, ich mfodoi^d jest naszej obrazem. WyChowujemy 
troskliwie domowe zwierzitka, bo w nich rozwija si§ wsp61- 
ny nam organizm; ich sila rzutu stawia opdr znikomo- 
lei, przeraiaj§cej nas wsz^dzie gdzie si^ pojawi. 

Zardd uczucia tego jest jeszcze zwierz^cym ; pies Ia6- 
cuchowy rzucaj|cy si^ na ludzi i na psy godne wysilenia je- 
go, lituje si^ nad szczeni^ciem , dzieci^ w budzie swojej 
przyjmuje, i nieprzezorne jego targania znosi cierpliwie i 
wspaniale. Psy Jana Y i s c o n t i , karmione ciafem ludzkiem , 
i utoione do targania niewinnych oflar tyrana , zatrzymuji 
siQ przed dziesi^cioletnim Postulo, ktdry kl§cz§c mifosier- 
dzia wzywa, Sroiszy od boldogdw psiarnik ksiai^cia Me- 



121 

dyolanu, przerzyna mu gardio my^liwskim noiem; a psy 
wyglodzone, odchodzi sm^tne od krwi dzieci^cej. 

Nie jui mlodo^d sama n^ci nas i pociesza; wszystko 
CO jest iyciem lub iycia obrazem, zajmuje zmysly, i roz- 
wdsela seroe nasze. Podziwiamy site wo2u i sfonia; pa- 
trzymy na n\q z 4um§ i radosci^, kt6ra si§ w naszem 
wejrzeniu i gfosie, w naszych poruszeniach maluje , jak 
gdyby^my udzial mieli w zaszczycie, jaki im przyzaajemy, 
a kt6ry: 1 one same nie wiedz^. Ich dita , jest s i f § 
r z u t u , daszej. podobn^ , walcz^ci przeciw wspdlnemu 
wrpgowi, przeciw powinowactwu, przeciw sile rozktadu, 
przeciw limierci. W zachwycenie nas wprawia wartki lot 
nie^cigtego jelenia, zwinnoi^d wiewi6rki, pelna ognia i 
krzepkojci r§czego rumaka kibid, bow nich tq sam§ je- 
szcze dostrzegamy pot$g§. Wszystko co jest iyciem, jest 
naszem; co jest naszem, jest nam drogiem. 

Lubimy sz^Iest i kotlowanie kominkowego ognia 
w^rdd martwych i pos§pnych mur6w ; pasterze pal| go 
wtenczas nawet , gdy sztucznego nie jpotrzebujq qiepta, 
.Szozebiotliwy zegar na scianie jest jakoby czuwaj§cym to- 
warsyszem samotnika wsrdd pos^pnej nocy. Zajmuje nas 
nieprzeparta sila wody spadaj|cej z trzaskiem z wynioslego 
8ka{ urwiska. Indyanin zaspokoiwszy 2o2§dka potrzeby, bie- 
gnie nad strumien, i w towarzystwie jego przep^dza dnia 
resztf, patrzqc na jego pefne szmeru i ruchu, pefne iycia 
Ujby. 

Wchodzimy do lasu w pi^kny dzien wiosenny. S/once 

si^ wyauwa z za g6ry, i budzi przerodg cal§. Na drzewach 

jwieia, ro8§ sptukana liscia zielono^d; pod nogami wonie- 

jfce ziofa i rumiane jagody; razne ptasz^ta ^wiegoc^c ra« 

dotfoie, skacz§ po gat^ziaoh i skrzydetkami trzepoc^. Piers 



i22 

nasza fyka to paohni§ce, j^drne i poiywne powietrze; 
niem karmi ciafo i duszQ. Dlaczegoi tak nam tu lubo, 
tak lekko, tak uciesznie? Gzujemy, ie nam przybyfo iy- 
cia, bo^my weszli w iycie samo; ono chwyoito nas 
catych, w niem uton^lii^my szcz^^liwil 

We wszystkiem co s\q odradza, widzimy wfasne od* 
rodzenie ; w dzieci^ciu odradzamy s\q 08ob§ nasz|, w mfo* 
dzieiy narodowej bytem ojczystym; w rosn|cem pokoleniui 
ludzko^cii ca2§; w zwierz^tach iyciem ismystowem; w ro- 
lilinach wsp61nym organizmem; w wieoznoici przerody ca- 
lej czujemy bdstwo, a w niem wlasn§ nieiimiertelno^d ! 

Sita rozkladu odwrotne sprawia wraienie : gni- 
lizny, prdchna, i wszystko co jest iycia rozprz^ieniem, bu* 
dzi w nas wstr^t, obaw; i iaiosd. Wszystko co jest kofi- 
cem bytu, przypomina nam nasz wfasny koniec; widzimy 
go w trupie czfowieka, w konaj^cem zwierz^ciu, w ko^ci 
bietej§cej pod sm^tarzem, w poi6fk{ym lisciu jesiennytn, 
w ciemno^ciach nocy chfon^cej wszystko, i do limierci po- 
dobnej. Lecz gdy trup Iei§cy na publicznej drodze, gwal- 
townem ^ciska nas przeraieniem , jui tylko z iaiem pa- 
trzymy na nikn§ce zwierz§, a foidlkle lasy jedynie sm^- 
tno^d w nas budz§. Wraienia sily rozkladu slabn^ w 
miar§ odlegfoi^ci; w miar§ przeto jak przedmiot nikngcy 
jest jui coras; mniej nami. Wraienia doznane na widok 
liwieiego trupa, skieletu ludzkiego, a pojedynczej oddzielo- 
nej od niego ko^ci, s§ miar§ tego stopniowania uczud roz- 
ptywaj^cych si^ w przestrzeni, po promieniach odirodko- 
wych kola, zakrei^aJQcego granice jestestwu naszemu. Go 
nigdy nie iyfo, nie rozrzewnia sily rzutu. Ten co swoje 
sily, umiejftnoid, i p6f wieku iycia poiiwiQcit okazalego 
gmaohu budowie, mniej do niego milych przywi^zuje 



123 

M^spomnien, nii starzec do rozfoiystej gruszy, kidrq nie- 
gAyi w{a8n§ zaszczepit r^ki; — iycie gruszy jest starca 
iyciem; gmach trupem si^ urodzif. 

Oto s^ te rozJiczne cz/owieka uczucia, pop^dy, iidze 
i wstr^ty, dziel^ce si^ jeszcze na mnogie stopnie i odcie- 
nia, ktdrym zwykle rdwnie licziie narzucamy nazwy, zr5d2a 
i zasady; a ktdre przeciei s§ jednego tylko prawa wypty- 
wem, si rozwojem samoistnieniii sify rzutu, wsp6Ioej 
calemu organizmowi , pocz§tek sw6j w istnieniu i ruchu 
^wiatdw bior|cej. 

W przerodzie, powt6rzmy, dwie tylko istniej^ pot^gii 
dwa ruchy, dwie iycia cz^sci; — jedna z Dich zna jedy- 
nie calo^d, jedoosd zbiorow§, i wsp6Iao^c bezwarunkow^ 
tej caloici; — druga jest wfasno^(M§ istot pojedyaczych , i 
kaidej z nich osobno sluiy ; — jedna przeto jest wewn|trzi 
druga nazewn^trz jednostek. Dot§d widzieiismy obie ze 
stanowiska organizmu powszechnego;. teraz zwrocimy s\q 
do czlowieka, jako istoty, zajmujacej wyf^cznie wszystkie 
tczy stopnie onego; zobaczymy naprz(}d, jak silarzutu 
rozwin^Ia si^ w jego uoiyi^le; nast^pnie, ''•o w spoleczno- 
8ci ludzkiej moie byd sil§ rozkladu, bez ktdrej nie 
ma zbiorowego istnienia. 



Naxz§dzi& sity rzutn a cztowieka. 

Gztowiek sam jeden istnieje we trzech organizmu 
stopniach: jest ro^Iin§, zwierz^ciem i rozumem (i04): jego 
przeto sila rzutu musi byd wypfywem wszystkich czq- 
sci jestestwa jego, a jej roiar§ musi byd iloczyn trzech 
i^ci^le spojonych czynoikdw: oiafa, zmysfdw i ducha. 

Oto mfodzieniec ktdregosmy zostawili przy ulubionej; 
on jest peten ognia we krwi , i j^drnoiici w ciele ; jego 
zmysfy s§ drazliwe i czujne; jego umyst przytomny; jego 
serce nami^tne. Przepefoiony iyciem, nie wierzy w ^mierd 
i przegrani ; nie widzi konca drogi , po ktdrej go unosi 
lotna, krzepka i ci§gle zwyci^ska sila rzutu. Zamiary 
jego 8i§gaj§ poza istnienia granice; jegO wyobraznia garnie 
i wikta wszystkie wiedzy zasoby, jego wola jest 2§dz|; 
jego zdanie s^dem dorafnym. Przepelniony iyciem\ szuka 
wylania siq nazewn^trz; oa nie zna niebezpieczenstw ; 
wrogdw rou brakuje; przerod^ caf§ wyzywa na harce; 
rzuca siQ w poiar, leci na miecze; z pfomieni wynosi 
dzieci^, z boju wraca zwyci§zc§, wprz6d nim dojrzafy roz- 
sidek obmyi^Iil lirodki pomocy lub obrony. Przyjazn tak s\q 
zaryfa w jego sercu , ie jej sama ' staro^d nie wygfadzij; 
oburza go nieprawo^d, bo jej nie potrzebuje do szcz^^cia; 
po{owQ swego odda c]erpi§cym, bo jeszcze wszystko zdo- 
b^diie. 



426 

Tam ci§iarem lat przywalony, i na p6I rozebrany 
zgrzybia/y starzec (96), walcz§c reszt| organizmu przeciw 
sile powinowactwa , nat^ia zmysfy st^piate; budzi i skupia 
usypiaj^ce poj^cia, by ppzyj§d zewn^trzne wraienia, i utwo- 
pzyd s^d wewn§lrzny. Czqi6 jego moralna, jest wspdlnego 
losu nieodst^pni towapzyszk|. Czuwaj|cy z wysileniem 
nad sob^, oboj^tnie spogl^da na innych; Ifkaj^cy si^ 
kaidej godziny, nie wierzy w jutro dia dnigich; kupi§cy 
reszty swoje w sobie samym, nie ma jui nic do wylania 
dIa nikogo; wzdycha, bo pami^ta przesztosd; zr^gdzi, bo 
cierpi obecnosc; laknie, bo mu niedostaje przyszloi^ci ; — 
a nie mog§c jui liczyd na to co nadejdzie, ima s\q tego 
CO bylo; gronnadzi resztg wspomnien, i na nich, tonf|oy 
rozbiteky ratuje siq v/irdA morza nieskoAczonoici. Tak 
nardd upadly wywoluje wielko^ci znikfe , kt6re czgsto nie* 
do^d jeszcze znikly^ by o nich spokojnie sfuchano. 

Ktdz nie dostrzega tego zwikfaoia trzech organizmu 
stopni, w kaidej iycia naszego porze? Gztowiek, powia.da 
Buff on, wznosi gIow§ ku niebu, i tylko najodleglejszonni 
ciata czg^ciami dunnnie dotyka ziemig, Ta budowa zapo- 
wiada jui ukryt§ w niej potggg. Giafo czfowieka jest wy-» 
konawQii rozbudzonych zmyslami, a w umyi$Ie utkanych 
przedsigwzigd. Umiarkowana sita, i wielka zrgcznoiSd, s) 
jego gfdwnemi cechami ; jego uspienie, usypia indywidualD§ 
dziafalno^d, tlumi si/g rzutu, rozatraja niepodzieloe 
istnienie. W zewngtrznym i odi$rodkowym rozwoju czfo- 
wieka, ciafo jego tym wainiejsze zajmuje miejsce, ie tylko 
rzecz dzialad naoie na rzecz; ie tylko udziat ciafa 
wludzkiej sile rzutu wysilenia nasze rzeczywisteoii 
czyniy i do widzialnych prowadzi je skutkdw; — poia 



127 

I 

niem wszystko jest dopiero poj§ciem lub uczuciem; za» 
rodem czynu^ a nie czynem. 

Wyiej ciafa stoj§ zmysfy, ponad niemi wznosi siq 
umysl; a jak orgaoizm ciata, I§czy dzia/ roiilin z dzialem 
zwierz§t , tak zmysfy srodkuji pomi§dzy nim a czlowiekiem. 
Bez wiedzy byliby^my zwyktem zwierzeciem ; bez zmystdw 
zwierzfcych roi^lin§; bez roilinnego ciata czetni^ czego 
jui poj|d nie moiemy. 

Nie do nas naleiy przywodzid sposoby, jakiemi ze- 
WD^trzne wraienia przenikaj^ zmysty nasze, i s§cz§ siq 
dalej. Gzy wrazenia te odbijaj§ siq na nerwowej mdzgu 
tkance ; — czy raz wytfoczone na niej, pozpstaji pod nazw§ 
pamifci; — czy ust^pujic miejsca nowym, powracaJQ woI| 
nasz^ przyzwane, jak widoki teatralnych p26cien? — to 
dla nas jest oboj^tuem pytaniem. Skutek udziafu zmysI6w 
w organizmie ludzkim jest niewitpliwym, a na tern poszu« 
kiwania nasze poprzestad mogq. Gudowne poI§czenie ciata 
K duchem przez zmysfy, pozostanie podobno nazawsze 
jednem z tych zadan, ktdre umiej^tnosd coraz bliiej okrqia, 
ktdrych przeciei nigdy w zupetnosci nie zdob§dzie. My 
pdjdziemy drog§, po ktdrej szlismy dot§d; my spostrzeienia 
nasze ograniczymy na tern, co nam codzienne doswiad- 
czenie przyst^pnem i poufafem czyni; bo nam wi^cej idzie 
poznanie tego co jest, a niieli, przez co tak jest. 

Patrzmy na to dzieci^. Jego niewprawne ucho nie 
moie odgadn|d strony, z ktdrej gfos do niego przychodzi; 
kr^ci gfowin^y i zmyslem wzroku chce dopomddz nie- 
wprawnemu sfuchowi. Widzi opodal zajmuj^cy je przed- 
miot, wyci§ga r|cz§ta ; rozwiera i przymyka dionie ; mniema, 
ie go si^gnie i chwyci, bo oko jego nie rozmierza odle- 



128 

glosci, zaczem pojecie przestrzeni i s|d o niej oboemi 
s^ jeszcze rozumowi jego. 

Dostrzegam viiv6A ciemnej nocy pas^ce si§ zwierz^. 
To koii ! widzf go jak w poludnie, i im dfuiej patrze, tym 
go lepiej rozpoznaJQ. Nie , powiada wieiniak, to owca ! — i 
zaledwie p6I wyrazu wym6wi7, sprostowal pojecie moje ; — 
jui widzQ owcQ jak w poludnie. Wpfyw s§du mego i 
wraienie zmysfu tak tu s§ silnie spojone, ie W|tpliw6iii 
mi s]q wydaje, czy zmysf przoniosf obraz do umyslui czy 
poJQcie powsta/e w umysle, odbifo si^ przez zmysl na- 
zewn§trz. W^r6d f§k i p6I rozloiystych wychowany roloik, 
wprawnem uchem chwyta kaidy wyraz z oddalenia przes 
niwy lec^cego gfosu, kt6ry dla mnie rozlewa si^ w po* 
wietrzuy i zwik/anym tylko wydaje s\q dzwieklem. On 
wzrokiem dzieli tan oa w/oki; oblicza na sainie gdry wy-. 
niosfo^d ; przemierza odlegto^d wioski gubi|cej si^ w ostrzu 
klina, k^dy obfok z ziemia si§ styka. Kt6i z nas, po 
miastach iycie przep§dzaj|cych, nawyktych do pokojowego, 
przyzwoito^ci§ i wyoienczeniem pluc mierzonego gtosu, 
kt6rych wzrok w^r6d krzywych ulic co chwila na nowym 
ucina si^ zaiamie ; kt6rzy wysokoi^d domdw szeregami tylko 
okien liczyd umiemy; ktdi z nas spostrzeien tych sam 
nie poczynil, ile razy znalazi s\q wsr6d obcej mu niejako 
przerody ? 

Hotentota dostrzega gofem okiem na oceanu p{a- 
szczyznie pojawiaj§cy &\q statek, wprzdd nim go Anglik 
stojqcy na skale, sztucznem szklem wy^ledzi. Widzi ty- 
grysa biegn|cego ku niemu hy2oi$ci§, ktdrej kon nie spro* 
sta; puszcza si§ w lot, jui coraz jest dalej od niego, jui 
znikf poza tumanami tocz§cej s\q za nim kurzawy. Indyanin 
w^chem rozpoznaje i^lady nieprzyjaznego sobie pokolenia, 



429 

a nawet wiek czlowieka, ktdry je wytloczyf. Lecz idziei 
zatem, ie dusza owego dzieci§cia jest niedof§2niejsz§ od 
mojej; lub ie naodwrdt moja, trzydziestu wyprdbowana 
examinami, i pergaminowym wyzwolona patentem , ma si§ 
ukorzj^d przed prostaczkiem wiejskim, ktdry w iyciu nie 
slyssal drganiu eteru, lub mierzeniu plaszczyza przez 
.tr6jk§ty? Nie zapewne; spostrzeienia te naprowadzaji 
mnie jedynie na doioysl, ie urobieniem zmy8l6w urabiam 
8;d mdj rzeczach zmyslowych; ie nawzajem wyksztaf- 
cenie'm umystu wplywam na zmyslowe wraienia; ie 
wreszcie mi^dzy si2§ ducha a cialem tak ^cisfa zachodzi 
iQCznoid, ie jedoo bez drugiego nie bytoby mn§ catym. 
Rozw6j przeto sity rzutu, ktdra jest istnieniem jednostki, 
o tyle tyiko jest pefnym w cztowieku, i ku doskonafo^ci 
wiod^cym, o ile zagarnia cale jestestwo jego. 

Wraienia doznane na jawie, odbijaji si^ we snie; 
czlowiek spi^cy i nap6I martwy widzi jakby okiem, slyszy 
jakby uchem; pojmuje i s|dzi umys/em; — a lubo wola 
iadoego tu na organizm nie wywiera wpfywu, jego nerwy 
praeciei nie przestaji dziafad na umysf, umys/ oddziafywad 
na nerwy. Jakoi, sny 8§ nietylko odbiciem i pomi^szanem 
aklejeniem wraie6 doznanych w ci§gu dnia zeszfego, a 
cz^sto znacznie dawniejszych , ktdre , zdawato si§ , przeszly 
niedostrzeione ; ale nadto kaide czucie cielesne we snie 
neczywiscie doznane, przechodzi do umyslu, i tworzy w nim 
obrazy iywe i wykonczone. Us/yszany huk, rozwija widok 
wojny lub polowania; uderzenie krwi do serca wyrzuca 
naa w powietrze, lub z wynioslej str^ca g6ry; chory, kt6- 
remu nogi rozegrzano, marzy o wrz§cych jeziorach, w kt6- 
rych brodzid mu przychodzi; bo ciato, zmysfy i nmyst, 

9 



130 

powt6rzmy, to jedno iycie, jedno istnienie, fo trzeci orga- 
nizmu stopien. 

Doi^wiadczenie okazalo, ie ludzie pozbawieni od uro- 
dzenia wzroku i sluchu , zostali niedol^ioymi iyciQ cate. 
Wszelkie usilowania udzielenia im scislyoh poj^d i wyobra- 
ieh spehly na niczem^ bowiem sUa pozostalych zmysldw 
byiFaf zasiFab§, by niemi wysadzid wrota dziel^ce iycie we- 
wn^trzne od otaczaj^cych je przedmiotdw. I jakie ograni- 
czoD§ rnusiala bye wiedza c/iowieka , ktdry j§. tylko doty- 
kaniem, smakiem lub powonieniem nabywal. Poj^liiby^my 
potggg wzroku sokola, dostrzegaj^cego z chmur wysokoijoi 
drobni w brdzdzie myszk§, lub w^ch legawca pgdz|cego 
tropem za zwierzem, gdybysmy zmys/dw tych sami nie 
mieli? Wielei w niewyczerpanych przerody zasobach wy- 
iSledzUby moie rzeczy dla nas nowych, czlowiek bogatszy 
od nas w zmysly? SzkiFem uzbrojone oko dopatrzyiFo po- 
gorzeliska na ksi^iycu, plamy na sloncu, siedm barw 
w swiatia promyku , robaczki we krwi naszej. — Szoze- 
g62y te nie istnialy dla staroiytnych , a przeciei istniaiFy 
w przerodzie. Odkrycia nasze nie zakoncz§ s\q zapewne 
na tem; lecz wielei byd moie przedmiotdw, stosunkdw, 
pojawdw, ruchdw, wlasno^ci^ czegos na cp j^zyk nie ma 
wyrazu, bo umysl nie ma poj^cia, — rzeczy odrgbnej zu- 
petnie natury, rzeczy i praw, kt6rych nigdy nie poznamy, 
bo one s; nieprzyst^pnemi pigciu zmystom naszym. 

Czlowiek, ktdryby cudem lub Modern przerody mial 
o jeden zmysf wi^cej od nas, posiadalby tem samem inne 
jeszcze czucie, o kt^rem my s§dzid nie umiemy; — 
prawdopodobnie czlowiek ten byfby wyiszym od nas. 
Jakoi og6t f^h^ i wiadomo^ci naszych opiera si^ na- 
prz6d, na ilo^oi wraien nabytych bezpo^rednio przez zmy* 



sty; powt6re, na mnogosci stosunk6w powstaiFyoh z rozma- 
itego onych zestawienia. Zaczemy pojgcia cztowieka, kt6- 
rego istnienie przypuszczamy, bytyby do poj^d naszych, 
jak stosunek wraie6 pierwotnych, tudziei ich dalszych ze- 
stawiefi ze szesciu do pigciu. Wezmy dla pordwnania 
podoboe i px)wszechnie znane zestawienie loteryi liczbowej. 
W 90. numerach jest tern 147.480 *). Przypu^ciwszy, ie 
kaidy z pi^ciu zmysldw cz/owieka przeDosi w niego ^to 
rozmaitych wraien prostych, kombinacye tych wraien ze- 
stawiohe na wzdr t^rn, utworz§ do 21 miliondw poj^6 
i obrazdw, nanowo jeszcze, jui to mi^dzy sob§, jui tei 
z innemi zlewad si^ mog^cych. W obliczeniu tern przyj- 
mujemy tyiko poj^cia przez udziaiF trzech zmysfdw naraz 
nabyte, pomijaj^c wszystkie, kt6re ze zlania si; dw6ch, 
czterech i pi^ciu powstaj§. Tworzenie to zatem coraz no- 
wych zlewek, czyli tworzenie nowych pojgd na zasadzie 
Jul nabytych, H6 moie do nieskofiozonoiici prawie; — za- 
czem nie trudn^ jest rzecz^ zrozumied, dlaczego mySl 
ludzka zdaje si; nie mied granic; dlaczego w miar; po- 
stQpu wiedzy coraz rozleglejsze dostrzegamy pole; dla- 
czego obfitosd dawnych zasobdw coraz gromadniej przy* 
n^ca nowe; — inaczej mdwi^c, dlaczego moc| praw 
powszechnych swiata flzycznego (67 itd.) szybko^d rosnie 
w stosunku przebytej przestrzeni, a sila^ przyci|gania 
w miar§ ogromu ciala przyci^gaj^cego. Przypuszczony 
przez nas czlowiek id^c po linii r6wnoleglej z nami, zbo- 
gacilby umysl sw6j 36ciu milionami poj§d , tam gdzie my 
21 nie docbodzimy. 



■)x = "-i^Vi^^4^,«d«en = 90. 



X2X 



132 

h\ciTioi6 wraien zmystowych jest poJQcia saokr^gle- 
nieno. Okiem dopatruj^ kotysace si§ na drzewie gal^zie; 
na goi^oi&cu kl^by kurzawy; na stawie koUuj%cej wody 
garby; --— ucho chwyta szelest li^ci, i^wist po szczelinaob, 
i napowietrzire dudnienie ; — cia/em czuj§ zitnno^ parcie, i 
sieczenie, Zlanie tych trzech wraien, daje mi poj§oie 
ruchu , siiFy i gibko^ci plynu w kt6rym iyJQ, daje mi obras 
tegO| CO nazywam wichrem, ktdrego nie poj^tbym jedoyin 
lub dwoma zmyslami, a kt6ry moie niedoi$6 pojmuj; dla 
tego wtasnie, ie tylico trzema badad gO mog§. 

Og62 ludzi obdarzony jest rdwnemi na poz6r zmy- 
siFami; ich drailiwo^d wszakie i bystroiSd tak liczne sto- 
pniuj^ odcienia, ie nie ma smaku, ktdryby wszystkim to 
samo sprawiat wraienie ; ie nie ma zapachu, ktdryby temu 
milym, tamtemu przykrym , innemu oboj^lnym si^ nie 
wyda}. Jeieli w wyborze kwiatdw, rzezb, odzieiy, rdine 
widzimy upodobania, to nie dowodzi jeszcze drpbnostkowej 
rozmaito^ci moralnego ludzi usposobieaia ; upodobanie mo- 
raine jest tu iylko odbiciem cielesnego czucia, a tern samem 
tak r6inem byd musi, jak rdinemi s^ budowa, ksztalt, 
rozmiar i wypukto^d oka patrz^cego; jak rozmait§ jest 
zmyslbw drailiwo^d. Zgadzaj^c sig zwykle oba we wszystkiem, 
CO jest twierdzeniem oderwanem, dlaczegoi tu zgodzid 
si§ nie moiemy? Ta barwa nie jest t| sam^ dla mnie i 
dla ciebie; ona moie jest inn^ jeszcze w oczach przerody, 
ona moie nie istnieje dla niej. To co na twojej drailiwej 
tkance jaskrawym odbija sig ponsem, dla mnie byd moie 
lagodnym karmazynem. Da It on udowodnif, ie s; ludzie, 
ktdrzy mi^dzy zielonem a czerwonem iadnej nie dostrze- 
gaji rdinicy. Gzemie te ma^cie wydaj§ si^ w ich oczaoh, 
i ezem s^ jeszcze w organizmie przerody? 



133 

Pr6oz wrodzonego urozmaicenia siiF ro^linno-zwierz;* 
cychy zatem sif ciala i zmysI6w — spos6b w jaki ksztalcimy 
kaidy z trzech stopni organizmu naszego, i okoliczndsci na 
tryb iycia wptywaj|ce, stanowi^ takie o przewadze jednych 
nad drugiemi, a nawet o ich ogdlaym kieruoku. Lekce- 
waienie i zaniedbanie stroDy fizycznej u nowoiytnycfa, a 
przesadzone ksztalcenie ciaiFa u lud6w dawnych, postawily 
dwie spotecznosci na dw6ch ostatecznych krancacb; s§ 
zwicbni^tem poJQciem natury czlpwieka ; s^ rozmyslnem 
odzieraniem go z narz^dzi, ktdrych niepodzielnosd jest jego 
8i{y rzutu warunkiem i cecb^. Rozw6j cziFowieka kiero- 
wany uporczywie w jedn§ strong, czyni catosd chrom^ i 
niepefD§. 

Potrzeba wyrobiiFa w Indyaninie biF§dz9cym w gt^biach 
odwiecznych las6w, zachwycaj^ci wQchu drazliwoi^d; — 
M mieszkaAcu rdwnin afryka6skioh bystro^d wzroku i ndg 
hyioiSd -r- naktadem innych orgaaizmu gaiF^zi. Ucfao wie- 
^niaka, ktdregoimy przed chwil§ na swiadka powotali, ima 
znaczenie siFdw rozpiFywaj§cych si§ wsrdd pdl obszardw, ale 
nieczulem jest na cich§, bolej§c§ i ptynn§, lub wzniost§ i 
przenikllw§ strdn harmoni^; — oko jego rozmierza gdry 
spadzistoild, ale nie dostrzega wspanialosci jonskiej kolu* 
mnady. 'Mechanizm ciaiFa przy pracach, gdzie nawet zmy- 
sfdw uiycie zbytecznem sig wydaje, stawia cziFowieka na 
najniiszym cztowieczenstwa szczeblu. Takiemu zezwierzgoe- 
niu ulegali ludzie w deptakach, miejsce koni zastgpuj^cy; 
lub pomocnicy sztucznego tkactwa przed wynalazkiem Ja- 
oara^ ktdrzy spall kiwaj^c nogami po dniach cafych na 
wyniesionem pod pulap krze^Ie; ktdrzy spi§c, kiwali nieini 
jeszcze po oocach calycb; — takiemi 8§ w cz^lci publi- 



134 

# 

ozni tancerze, u ktdrycb njekiedy wszystek rozum splyn^ 
do wielkiego palca. 

Wyksztalcenie lubi matematyczny rozmiar, fad i na- 
st^pstwa; zmysiFowo^d dzik^ swobod^, wyskakuj|ce pi^koo- 
iciy nieprzykryte wdzi^ki. W stanie, gdzie zmysty przo* 
duj§ , podobaj§ siq barwy jaskrawe ; muzyka huczna i 
odrywana; spiew krzykliwy; budowie i po8§gi przeraiaj|oe 
ogromem; wi^ystko co uderza, potr^ca, zagtusza. Wojenne 
krzyki 6erman6w, szalony bajaderek taniec, pagody indyj- 
^kie, i egipskie piramidy s§ cech§ wiek6w zmys^owyoh. 
CzQi6 i poszanowanie jakie skladamy zewn^trzaym osna- 
kom, pompie i okazaiFo^ci s§ jeszcze zmystdw g6rowaniem, 
bo rzeczom czysto zmysiFowym zmysly tylko holdowad 
umi6J9. Lud, ktdrego zaj^cia i tryb iycia rozwijaji s\q gl6- 
wnie w dw6ob pierwszych organizmu stopniach, z trudoo- 
8oi§ chwyta zdania oderwane, lubo zdrowo s§dzi o wszyat- 
kiem, co jest widzialoem, zmys/owem. Jego opowiadaniom 
towarzysz§ pordwnania, pordwnania trafne, ale zmystowe. 
Od nieomylnie ocenia ludzi, bo czuje skutki ich zetkDi§« 
cia; Uika si§ w 8§dzie o zasadach, bo te s§ dopiero my* 
1JI9, poj^oiem: lud umie wybierad radc6w, ale nie 
radzid. 

Prdez pi^ciu zwierz^cych zmysiF6w cz/owiek posiada 
jeszcze szdste, jemu tylko dane, zewngtrzne narzgdzie, slu- 
ice jui nie do przyjmowania wraied w kierunku do^rod* 
kowym, ale do wylewania nazewn^trz tych nowych, w nim 
samym powstalycb, zeslawieniem tamtych zbudowanycb 
uozud i s§d5w, ktdre s; jego wlasnem dzielemijego umy* 
slow; 8taD0wi§ pot^g^. Tern zewn^trznem narz^dziem czlo- 
wieka jest mow a, oudowna glosu lamliwoi^d; diwi^k na 
pozdr jednostajny, ktdry przeoiei tu karbuj^c si$ szybkoi 



135 

tam drz§o z lekka, owdzie nieznacznem wtoruj^c sobie sy- 
czeniem, w dwudziestu i kilku brzmieniach .wylewa na 
^wiat, we wszystkich swiata j^zykach, wszystkie rodu ludz- 
kiego poJQcia. 

Tworzenie si§ mowy ludzkiej nie wcbodzi w zakres 
rozumowa6 naszycb ; — r moiemy wszakiie nadmienid, ie 
powstaniu jej fliozofowie trzy rdine przypisuj§ zrddiFa: 
objawienie, dobrowolny ukiFad, i powolnB narastanie wyra- 
z6w rozroaitycb, w rozmaitycb ziemi okolicacb. Pierwsze 
mniemanie poci^ga koniecznosd doskonaiFosci w chwili twq- 
ru; doskonatosci niepotrzebuj^cej p6zniejszego ze strony 
ludzi zbogacania ; — drugie mimo caf§ bystro^d rozu- 
inowan Roussa, dopuszcza umowQ, wprzdd nim istniata 
mowa; — ostatnie ptynie z przyj^tej przez nas zasady, 
jest wynikloJcii sit rzutu i rozktadu wi^i^cych ludzi 
w cato^d zbiorow§ ; czyni mowQ wszelk^ ludzkim wyrobem, 
powstalym wszakie na materyatacb, ktdre czfowiek zna- 
laz/ gotowe w sobie samym, a kt6ro mogly byd tyiko Bo- 
ga tworem. 

Gzlowiek mowie winien giFdwnie towarzyskosd 8woj§, 
mowQ winien stowarzyszeniu. Powstanie mowy i towarzy- 
stwa musiaty byd przeto jednoczesne. Mimika byta zape- 
wne pierwszym porozumicmia si^ i^rodkiem ; irodkiem sla- 
bym, utrzymuj§cym pierwsze, siFabe towarzyskie ogniwa. 
Brzmienia nai^laduj^ce przerod^: ^wist, buk, dzwi^k, j^k, 
syk , gtdwnie jednozgtoskowe, jakto w ^rodkowej Azyi i Afry- 
ce dot^d spostrzegaj§ , szly w pomoc ciala poruszeniom. 
Przecbodz^c stopniowo do znaeze^ przeno^nych, jakiemi 
przepelnion^ jest, mdwi^, j^zyk hebrajski, dale] do przy- 
miotnikdw, przysldwkdw, w ko6cu do 2§cznik6w, ktdrych 
tenia j^zyk ipa w'ssciwie tylko jeden, bo usn^I wprzdd, 



136 

nim si; m6g{ rozwin^d, — mowa ludzka rosia z rosn^ci 
ludzkoijoi'i, a zd^iajic tui za ni§, zebranemi w tyle zaso- 
bami wyicielala jej drog§ w przysztoi^d. W miarg dopiero 
rozgal^ziajicych si^ wyobraien czlowiek odr6inif oieplo od 
gor§cay zimno od chlodu, milord od przyjazDi, i|dz§ od 
ch§oi ; — w iniar§ urabiajqcego 8i§ s|du odr6inil wol- 
noi^d od swawoli, i odrdinia rz|d od przemocy i gwaitu 
(pouToir, Gewalt). Dzi^, szorstkoilc lub pfynnoi^d j^zyka, 8^ 
obrazem obyczajdw ; jego gibko^d, iniar; urobienia umy- 
slowego; jego bogactwo, myi^li obfitoijeii; jego rozga{^ie- 
nie, wiedzy obszarem; jego zewn^trzaa budowa i we« 
wp^trzny rozk/ad, tre^ci§ duszy narodu, ktdrego iyoie 
przedstawia. 

Sily ciaiFa, zmysiFdw drazKwosd, i glos wyIewaj|oy 
naz6wn§trz wewn^trzne wraienia, nie utworz^ jeszcze zna* 
nej nam pot^gi czlowieka. W sUad narz§dzi, ktdrenii s\q 
rozwija jego siiFa rzutu, wchodzid musi takie jego ez^d 
moralna. I w rzeczy samej. S\l% ciala opieramy si^ obeej 
sile ; — ni^ wytfaczamy na materyi slady naszego zetkniQ- 
cia; — lecz tu zwierz^ przewyisza nas niekiedy. Przez 
zmysiFy chwytamy bryiF postacie, roslin pewoe wlajciwoj^ci, 
napowietrznycb pojawdw skutki ; lecz i tu jeszcze zwierz^* . 
ta nieopodal poza nami zostafy. -Zmyslem takie dostrzega- 
my twarze p^dzlem na piFdtnie powtdrzone; zmysly nasze 
uderza naprzdd pozdr iycia w kamieniu wyszlym zpod diuta 
sztukmistrza ; — zmystami jeszcze widzimy bieg charta, i 
czujemy podobny mu p^d wichru. Lecz wtasnie to poj^cie 
naJladownictwa , to dopatrzenie martwoiSci w udanem iy-> 
ciu, iycia w martwem ciele, jest jui sgdu dzieiFdm. Samym 
rozumem tylko pordwnywam i zbliiam cial postacie, wla- 
snoiSoi i skutki; — samemu rozumowi przyst^pnem byd 



137 

moie przeistoezenie kamienia w czlowieka ; samym rozu- 
mem zestawiam bieg charta z p^dem wichru, i nim je- 
dynie dochodz^, ie chart ubiega 12, wicher tylko 9 mil 
na godzing. Ta to potgga rozumu jest nieprzebytym walem, 
odgraniczajicym czlowieka od reszty istot organicznych ; 
ODa |;o uczynUa panem wszystkiego, co go otacza ; ona 
poj^cia jego wzniosiFa, gdzie nie siQgn§ ciafo i zmysly. 

Kiedy zwierz^ta obdarzone tern samem iyciem istnie- 
J9i j^l^gdyby Die wiedziaty o swojein istnieniui cztowiek 
sam jedea przenika siebie, i si^ga poza sob§ osfatDicb 
wszechjestestwa kranc6w. Kiedy kaida inna istota organi- 
czna, czysto^roi^liana, lub roslinao-zwierzQca ma sobie wy« 
aznie i niezachwianie wytknigt^ przejscia swojego drog^, 
czlowiek sani nie zntflazl nic wy{§czDie swego, a przeciei 
sagarD|iF ws/ystko; saa^ jeden nagi, zdarf kor§^ z drzewa i 
futro ze zwierza , by niemi drazliw| zabezpieczyd sk6r§. 
Gdy instynkt zwierz^cia utkwioDy w ciele, jakby przykuty 
do miejsca, iadnego nie czyni post^pu, iadaemu nie ulega 
cofaniu, czlowiek ktdrego serce usycba pokojem, kl6rego 
ducb kurczy si^ jedDostajno^cii , czfowiek ten walozy iycie 
cale, aby zwycigiyd, lub bye zwyci^ionym. Kiedy jaskdtki 
gniazdo, mrdwek labirynty, i pszczdt szesciany s; takiemi 
dzii, jakiemi byly przed wieki, plodem ukrytej doskonalo- 
^ci ; cztowiek zostawiony sam sobie, zacz^iF od niezgrabne- 
go nailadowania bobrdw i kretdw, splataj^c szaiF^sy u pod- 
ndia d§bu, lub jamy ryj^c pod urwiskiem ska/y, doszedf 
do miast miliooowycb, i do opaaowania wszystkiego prdez 
siebie. Aieby ozlowiek z tak kruchych w^tkdw, tak rozle- 
gle rozpostarf panowanie, musial mied ku temu sily ol- 
br^ymie ; sily tym wi^cej zadziwiajice, ie sam byl tej wiel- 
kiej budowy robotnikiem i materyalem. Gdziei S| te sity? 



138 

w jego wiediy, — wiedzy utajoaej w ciele, karmi§cej 
si; przez zmysiFy, rozwijaj§cej wtasnem zarzewiem, promie- 
niej^cej DazewD|trz przez mowQ. Wiedza ludzka jest po- 
t^gl duclia ; duch jest Boga tchnieniem ; — w to. wierzy- 
my wszyscy, tego nikt dot§d powainie nie zaparl; to 
wszakie za granic; badan naszych uwaiad powinniioiy ; — 
poza tym kresem wszystko jest dia nas tajemnicii i.ta- 
jemnic| zostad musi. 

^wiatfo by/o pierwszem dzietem Stwdroy rozpraszaj;* 
cego noce chaosu ; spolecznosd ludzka , tyiko przy ^wietle 
ustawid sig moie; w ciemDOsciach bf^dz§ i potr|caj; si; 
jej cz^ijci. Geltowie liczyli doby na noce ; my moie przed- 
wcze^nie na dnie je liczymy; wszakie, zaiywiad naleiy 
piFomie^, ktdry zgasn|d moie. Zobaczmy przeto, nie co jest 
narz^dziem wiedzy i gdzie ona mieszka; ale raczej jakie 
S9 jej widzialne pojawy; w jaki sposdb odbywa' s\q jej 
czynno^d, i jakim powszechnym prawom ulega duchowa 
czq66 iycia czlowieka: cz§^c sity rzutu, jemu samemu 
wlasciwej. 

Dojrzata i urobiona wladza umystu , nie przestaj|c byd 
jedni ca/oi^ci^, rozpada si; przeciei na liczne i stopniowane 
odnogi, ktdre spokrewniaj^ ducha z ciatem, ktdre je t§cz| 
w jedn§ istno^d. Odnogi te rdinorodnemi okrei^lone wyra- 
zami, maluji rozmaite odcienia biernoi^cii dziafaoia 
i stanu cielesno-umyslowej istoty; — one daj§ si; zbie- 
rad w pewne rz^dy, a ostatecznie moiemy je sprowadzid 
do kilku, ufatwiaj^cych zrozumienie tworzenia sig wiedzy 
powszechnej. Temi czgsciami duohowej si{y s^: poJQ« 
cie, uczucie, pami^c, wyobraznia, sqd i wola. Bierzemy je 
w kolei, w jakiej, zdaje si;, nast;puje ich oddzialy^^aaie 
na jestestwo nasze w zwyczajnym rzeczy porz^dku. 



139 

W pojawiaj|cem siq zwolna zdrowiu ohorego, poj- 
muj^ cudotw6rcz| potQg§ organizmu, przywracaj^cego p5l- 
rozebranemu ciatu moc, iyjieio66, krew i soki, wtenczas 
wtainie, gdy nic prawie z zewn^trz, ich tworzenia siQ nie 
zasila. Wsp<5Iao^ci§ organizmu tego spowiaowacony, — 
czuje, CO on czuc musiaf; jego bolem bolej^; uspokajam 
si; jego. nadziej;. PoJQcie moje zaostrza si§ i rozwija 
tym silniej, im odieglejszy, im powszechDiejszy, im wigcej 
oderwany jest stan, kt6ry badam; — uczucie prze- 
ciwnie zi^bnie w miarg, jak przedmiot dzialaj^cy Da mnie, 
odsuwa si; odemhie, i jest coraz mniej mn§ samym. Uczu- 
cie skupia jestestwo moje; poj^cie roztacza je opodal; 
— tamtem wrastam w siebie, w m6j dom, w moj; rodzi- 
n§; tem zahaczam si; o wszystko, co mi jest wsp61irem 
s innemi lub obcem , i im i mnie ; — dlatego uczu- 
cie jest narzgdziem sily rzutu; poj^cie wesprze sil; 
rozkladu. 

Pami;ci§ chwytam wraienia w^szte we mnie przez 
zmysly, i te, ktdre z zestawienia poj;c i uczud liczb 
dw6cb, trzech lub wigcej (130) jakby samorodnie powstaly; 
a lubo zas6b ich zwi^kszam iycie cate, nigdy przeciei nie* 
smierzonej umyslowej prdini Ostateczoie wypelnid nie mo- 
g;, bo nieskonczoni jest liczb kombinacya. Najzimniejsza 
z wladz umysfow.ych, podobna do skarbca, przechowuj^cego 
martwe i warto^ci swojej nieswiadome bogaotwa, pamigc, 
nieiyjica dla siebie, otwiera hojnie wrota szukaj|cym w niej 
sasiiku, innym uroysiFu pot;gom. Przez ni; si; s§czy i Qi§ 
narasta, dudiowy ci§g iycia ludzkosci cafej. 

Zestawienia poj;6 i uczud, przechowanych pa- 
mi^cii, badzi we mnie wyobrazni;, t; pdl-naslado- 
WDicz), pdl-tw6rcz| pot;g;, ktdra mnie przenosi w iwiaty 



140 

nieistniejice, ale mog§ce istniec ; ktdra w miejscu maie, 
wzbija si§ tarn, gdzie ja sam wznieid si§ Bie podolam; 
kt6ra zniia ku mnie to, czego siegnad nie mog§. Jej idealy 
89 wewn§trz mnie rzeczy wisto^ci^ ; ich obraz, ich siFabe od- 
bicie rzucam DazewD^trz siebie czaruj^oem slowem, lub je 
na materyi wyUaczam. Niekiedy porwany jej czarodziejski 
pot§g§, ging za prawd§, ktdra ni^ nie byla jeszcze dla ia- 
nycb; gin^c, iyJQ w przysziFo^ci , i widzQ jui jak zd§iaj§ce 
poza mn^ pokolenia wznosz^ pomnik na miejscu, gdzie 
stafo rusztowanie moje. 

Nieszcz^^cia i prze^adowania j^trz§ i karmi| wyobra- 
zni§; — one wywoiFuji m^czennikdw religijnycb i poll* 
tycznych ; bo gdzie sita nie szcz^dzi krwi ludzkiej, tarn 819 
pojawiaji ludzie nieszcz^dz|cy krwi wIsTsnej; a ta ich go- 
towoi^d do po^wi^ccn, powiada Littr^, jest moie naj- 
wznio^lejsz| strong dziejdw ludzko^ci. 

Wyobraznia nat^ia poj§cie, drazni uczucie, 
pami^d co chwila w pomoc przywoiFuje i m^czy ; niepo- 
koi jestestwo moje, opanowalaby mnie caiFego, gdyby po* 
wyiej niej nie staiF s|d oci^ia/y, przygniatajicy gtazem 
zimnej powagi jej napowiQtrzn^ i ognist^ lotnosd. 

Pordwnywanie i waienie jest s^du zadaniem; po- 
wolno^d jest jego cechi; trafnosd, jego sity miar§. PoJQ« 
cie, uczucie, pami^d i wyobraznia, s^ otyle roz- 
maitemi u ludzi, ile rozmaitym jest ich organizm, i o 
ile rozmaitem bylo to, co w przeszlo^ci na ich rozwini^cie 
wplyn^o. Podobienstwo lub rdino^d tych wpfywdw i po« 
dobieftstwo lub rdinoid budowy organizmu samego, zbliiaji 
lub rdinii u rozmaitych ludzi ich poj^cia, uczucia, pami^d 
i wyobrazni^. S^d pojedynczycb jest jui rozmaitym ko- 
nieoznie i rozmaitym bez wzgljdu na te wptywy; -^ 8)d 



jednego nie moie bye nigdy zupetnem powtdrzeniem s^du 
drugiego, & to wtasnie z powodu oddzielnego istaienia je- 
dnostki kaidej, b^d|cej oddzielnem ciafem w przerodzie. 
Zrddio tego pojawu leiy jeszcze w dziedzinie praw ^wiata 
flzycznego, powtarzaj^cych si§ wsz§dzie, gdzie jest istnienie. 
Dwa organizmy ludzkie mog§ stad si^ niemal tym samym 
organizmem, bez zgwaf cenia praw przyrodzonycfa ; lecz pra- 
wo fizyczne nieprzenikliwoiSci nie dopuszcza jui, by 
dwa ciata w tym samym czasie, na tern samem znajdowaly 
si; miejscu. S|d rozmaity o tej same] rzeczy nazywamy 
trafaie rozmaitem rzeczy w i d z e n i e m , bo patrz^c z dwdch 
punktdw rdinych na ciato trzecie, wzrok nasz spotyka si§ 
na niem pod k^tem^ stanowi^cym widzenia naszego 
rdinicQ ; a jego rozwartosd mierzy s|du i zdan naszych 
rdino^d, bQd§c| rzeczywiscie tylko samego widzenia r6inicf[. 
I naodwrot: nigdy dwie jednostki, jakkolwiek nadzwyczajn^ 
byfaby ich organizmu i usposobien toisamo^d, nie mog| 
doznawad tych samych wraien; to jest, byd nadstawionemi 
tym samym wplywom, kiedy ie przycbodz§ z zewn^trz, a 
tern sam6m po dwdch oddzielnych promieniacb. Gztowiek 
zmieniaj^c stanowisko, utraca dawne widzenie; — staj^c, 
gdzie inni stali, dostrzega czego nie widziaf; patrzy okiem 
tych| ktdrych pot^piaf ; zaczem idzie jeszcze, 2e nie zmiana 
osdb, lecz zmiana budowy spoiFecznej, zmienia spoleczne 
atosunki. 

Prawdy, ktdre uwaiamy jako wieczne i niezacbwiane, 
prawdy przyj^te przez wszystkie ludy i po wszystkie czasy, 
satem aid wszystkich ludzi razem wzigtych, jest takie 
wigl^dnym jeszcze 8§dem , bo jest s§dem tylko ludzi sa- 
mych, a ich stanowisko jest wzgl^dnem do reszty istnienia. 
Gzlowiek mierzy obj^to^d i trwanie miar^ wtesnej obj^to- 



142 



sci i trwania wlasiiego; zaczem przestrze^ i czas wydaji 
mu s\q nieskonczenie roaiFemi, lub niesko^czenie duiemii a 
to podlug stosunku, jaki zachodzi pomi^dzy nim, a rzecz§, 
kt6r§ bada. Miara, pod kt6rq podciagn^t wsiechistnieniei 
jest rzeczywii^cie miar§ jego ; jest zestawieniem jego samego 
z reszt§ jestestw, a nie jestestw] tych rzetelaem okrejlenieai. 
On rozmierzaj^c swiaty, i oku nieprzyst^pne iyj^tka, rdwnie 
jak rozum lub niedof§stv%'o innych, cnoty lub zbroduie spo- 
feczne, nie dostrzega, ie niemi mierzy siebie; — ie po- 
rdwnywaj^c je mi^dzy sob^, sam staje posrdd nioh| i od 
siebie, jako od zera termometru, liczy stopnie dodajne i 
ujemne. Oko, ktdrem patrzy ludzko^c cata na reszt; wszecb- 
istnienia, zajmuje takie pewne stanowisko, z ktdrego roz- 
chodz^ si^ jej stopnie dodajne i ujemne. A jak od iyj§tka| 
ktdre nigdy nie widziaiFo wschodz^cego stonca, i zachodu 
jego nie przeiy/o, ai do trwania ziemi i jej obwodu, nie 
wzgl^dem siebie samego, nie jest ani drobnem ani 
ogromnem, ani trwatem ani znikomem ; — tak nie poza 
zbiorowem okiem ludzko^ci catej nie jest ani zfem ani 
dobrem, ani uiytecznem ani szkodliwem, ani pi^knem ani 
odraiaj^cem. W/adza umystu jest ogromn^, zachwyeaj|e) 
pot^gl, ale jej s ^ d , pozostanie zawsze ludzkim tylko s§dem. 
Powyiej tych pi^ciu pok/ad6w jednolitej' umystowej 
ea/o^ci stoi jej ez^^d naokazalsza, znami^ samodzielno^ei 
cztowieka : jego wola, wolnoi^d. Wyrazy te niegdyi^ je- 
dnoznacz^ce w n&rzeczach stowianskich , dowodz^, ie Slo- 
wianie wczeinie uczuli spokrewnienie dwdch nierozdzielnyeh 
poj^d ; spokrewnienie, kt<$re inni udowadniad musz§, a ktd* 
rego my rozprz^dz nie moiemy. ^Toutes les libert^s sent 
soeurs,^ powiada Chateaubriand; — u nas wolnosd jest 
tylko jedna, jak jedn| jest wo la cziFowieka. Ta naczelna i 



143 

kieruj^ca trybem iycia naszego pot^ga^ oddzieli/a nas sta- 
nowczo od reszty istot martwych i iyj^cych ; a jeieli jest 
prawd§, ie czrowiek w iFonie swojem nosi bdstwa zar6d, 
tym i^wigtym zarod6m jest jego wolaa- — wo la. 

Niejednostajnoi^d rozmy^lna jest woli znamieDiem ; 
pragn|6 zmiany, czynid wyb6r, jest to micd wol§. Gdzie 
stlumioDO woln§ — wolg, tarn znikfy godno^d^ praco-* 
wito^d, s§d, uczucie, cnota. Stwbrca daj§c cztowiekowi tq 
straszDi pot§gQ, ten miecz obusieczny, 1 o s y jego p o- 
ruczyd musial jemu samemu; bo czemie byla- 
b y wola, ktdrej wole6 niewolno. Gzlowiek bez woli 
nie bytby cztowiekiem ; cztowiek z wol^ staje s\q f6l- 
bogiem, lub czartem; — dar woli usposobiiF go do wol« 
DOJci; niewola jest woli nieddstatkiem. 

Gdyby w o 1 a czlowieka wznosz^c si^ ponad inne cz§- 
^oi jego duchowej pot^gi, mogla istaied niezawiiSle od nieb, i 
stanowid w nim oddzieln§ caiFosd , wtedy cztowiek prze« 
statby byd jedDostk§, mialby dwie sily rzutu, zatem dwa 
iatnienia. Wola jego wszakiie opiera sig na jego s^dzie; 
8 § d na wczeiSniejszych wraieniaeh. Gdzie jest wola, tarn 
8;d jui byd musial; gdzie powstaf s^d, tam byly jui 
poj^oia i uczucia. H^dro^d Bdstwa kierowata jego 
tw6rcz|wol§; wykszta/cenie poj^d, uczud i s§du, 
kieruje w o 1 § cztowieka ; — wola dziataj^ca w imieniu 
towarzystwa, opiera si; na s^dzie cafo^ci , a 8§d pii- 
blioiny jest wypfywem publicznego wyksztatceoia p o j g d 
i uczud. Nie pojmujemy woli Boga bez jego m§droi$ci ; 
— wola czfowieka, oderwana od jego s§du, jest, sza- 
le&stwem ; — wola dziataj^ca w imieniu towarzystwa, bez 
wsgi^du na s|d stowarzyszonycb, jest niweczeniem praw 



444 

ludekioh i przyrodzonego porz^dku ; jest gwattem zadanym 
dziefu Stw6rcy. 



Ten s|d, ten rozum cztowieka ulegad wszakie 
musi pewnym prawom, umiej^tnoi^d wykryt^ takowe rse- 
czywi^cie; one musz§ byd prawdziwemi , bo 8§ proste 
przystgpne. Jak w zakresie^ swiata fizycznego siiFa powi- 
nowactwa przyci|ga tylko jednorodne lub spowinowaoone 
ciat pierwiastki; tak w dziedzinie my^li, bed§oej odbiciem 
tamtego, i w ktdrej te same prawa powtdrzyd si^ musz), 
poJQcia ludzkie nie niog§ si^ gromadzid przypadkowO| 
i ^lepym wiMad trafem. Ze stanowiska rozurau dziel^ 
wszystko istniej^ce, na znane mi i nieznane. Mi^dzy ijwiatem 
znajomym a tajemnym, mi^dzy wiadom§ a X, leiy prze- 
strzen pewna ; linia przerzynaj^ca t^ przestrzen w kierunku 
prostym, jest najkrdtsz^ drog§ (74) wiod^c§ do prawdy, 
kl6rq zdobyd praga^. Przebiegaj§cy }q umyst czlowieka, 
postepowad moie ku gdrze, i ku dotowi schodzid; moiei 
zbieraj§c w pewne caloijci pojedyncze u dofu spostrzeienia, 
zwQ^ad je stopniowo, i w te coraz trei^ciwsze i ogdlniejsze 
obrazy, wplatad coraz wi^kszy ogrom rozprdszonych na 
dole pojawdw; — lub spuszczaj§c siq z ogniska ja^nieJ9cej 
u gdry prawdy pewnej, przechodzid z jej pierwszej wyoi- 
Uo^ci do najbliiszego nastgpstwa ; to, jako now^ przycsyn^ 
z poniiszym wi§zad skutkiem, i tak chwytaj§cemi siq na- 
wzajem karbami, spaj&d ostateczny pojaw z prawem naj* 
wyiej stoj^cem. Sterem, ktdry kieruje kaid§ z tych na* 
powietrznych pielgrzymek, jest igla umystowego magnesu 
strzeg$ca zboczenia, przyci§gaj|ca tylko prawdy jedno- 
rodne; jest s^d umiej^cy dopatrzed szczegdiowe spokre- 



14§ 

■ 

wnienia, ifrodkujice pomifdzy punktem z ktdrego wyruszo- 
00, a met| do kt5rej dobid naleiy. 

W roatematyce z ilosci wiadomyob, w sklad rdwna- 
nia wchodz|cych, wyprowadzam po lancuchu prawd ioiile 
zwi^zanych wartosd niewiadomej; — w filozofli prze- 
ciwnie od fenomendw nowycb, ktdre dostrzegam, ale nie 
pojmuJQ jeszcze, cofam siq ku prawdom oderwanym, z ktd- 
remi rozum mdj jui sif dawniej oswoif ; a trzymaj|c si§ 
ogl^dnie bezpo^rednich nast^pstw, trafiam w ich zbiorze 
na tQ, oJ kt6rej fenomen in6j zawisl. Zaaczywszy drog^i 
po ktdrej szedlem , powracam Di| nazad ; ^lad ten piel^- 
gnu]9, i jui na przyszfosd we wszystkich pojawach tej 
aamej natury szukam przyczyn wprost tanii gdzie one lei|. 
Z wiadomego stosunku bokdw tr6jk|ta pro8tok|tnego Pita- 
goras wyprowadzil stosunek wystawionych na nim kwa- 
drat6w; — Franklin od piorundw id;c wstecz, napotkat 
znan; mu jui elektryczno^d, a wrdciwszy t§ sanoi drog;, 
un^dzil piorunochrony. 

Rto patrzy zbliska, widzi wspdinoid pra<iy dwdch 
ludzi dzwigajicych ten sam kamien; — nie widzi jej, gdy 
jeden z nich trdjkqtem wyoi^gni^tym ku biegunowej 
gwiazdzie, , kreiili na papierze b'ni^ t§cz9C| Aotyle z Europe ; 
drugi prowadzi statek po tej linii, nie wiedz^c, kto mu 
J9 wskazal. Kaidy widzi, ie kamiefi jest oi^iki, gdra wy- 
soka, drzewa liczne. Pojedyncze spostrzeienia tej natury, 
doprowadzily do przekonania, ie wszystko istniej^ce w Iwiecie 
flzyczoym , ma ci^ikosd, rozmiar i iloid. Kaidy dostrzegf, 
ie drzewa, kamienie i g6ry s; drobne, wi^ksze i ogromne ; 
ie drzewa jedne istniej;, drugie pozoikaly, inne powstan^ 
dopiero. Lecz gdy podciigoi^cie rzeczy zmyslowych pod 

Tom L la 



U6 

wagi, miary i liczby jest jednem z pierwszych dziel umy- 
slowych u lud6w wychodz^cych z dziko^ci; jui tylko uro- 
bipny, i wysoko w zw^iajicych si§ coraz poj^ciach siQgn|d 
umiej^cy 8§d czlowieka, dopatrzyl trzy stopaie w przy- 
miotniku i trzy czasy w slowie. Kaidy widzi jeszcze, ie 
kamien ci^iarem swoim spada na ziemi; yt kierunku prostym ; 
lecz jakai przestrzen dzieli to proste widzenie, od rozle- 
glego 8 9 d u , ktdry j^zykiem ztre^cionych u g6ry prawd po* 
wiada, ie kamien ten kresli linig, b^d^c; przedfuieniem 
promienia kuli; wierzchofkow§ wzglgdem punktu ku ktd- 
remu zmierza; prostopadf§ do stycznej, przecinajfcej punkt 
ich zetkni^cia. 

Skutki lei^ na dole, ich prawa ku g6rze; skutki 8| 
liczne, prawa kupi^ si§ ci^gle. W wyobraieniu pierwssych 
ludzi musiaf kaidy kon, kaida grusza, kaidy fijoiek byd 
odr^bnem jestestwem, i niejako oddzieln^ nosid nazw^, lub 
iadnej nie mied. £i|cz§c poj^cia jednorodne, i zlewaj|c 
w jedn^ cafoi^d pewne oderwane, wspdlne tym istotom 
wlajciwoiici , czlowiek z czasem nazwal drzewem wszystko, 
CO bylo podobnem do gruszy. Nie uszio dalej bacznoici 
jego, ie fljotek rdwnie przytwierdzony do miejsca, zaaila 
si§ takie sokami, ktdre ssie z powietrza i z ziemi tq roz- 
leglejsz^ wspdlno^d drzewa i ziela nazwat on roilinnosci). 
Istoty przenosz^ce siq z miejsca na miejsce, iywi|ce si^ 
pokarmem przez ^qbq przyj^tym, oznaczyl ogdln; nazw) 
zwierz^cia. Wkrdtce dostrzegl, ie te szczegdfy s% i jego 
istnienia wdrunkiem. Siggajic z czasem wyiej, zestawiajac 
razem te cztery tresci , ktdremi okreilil ogdiowe wfa jciwo ici 
tylu miliondw pojedynczych istot, nie mogfo go uie ude- 
rzyd| ie te maj^ jedn^ jeszcze, wszystkim wsp51n| wta- 
ano^d: ie wszystkie ai^ rodz^, to jest powstaj), karmi^i 



starzeji i gin;. Na tym najwyiszym punkoie, kt5ry nazwal 
organizmem , zetknefo sie wszystko co iyje; z tej wyso- 
koiici zst§puj|c, badawczy umysl jego nie trwoiy siq 
ogromem widokr^gu, ani pozornem zwikfaniem — zapuszcza 
limialo w kr^te manowGe^ bo wszystkie na utart§ wywiod| 
go drog§, Wfa^ciwoi^c! jest tyle, ile jest gpusz, koni i 
ludzi; ile jest jestes^w na swiecie, uwaiaj§c kaide na 
miejscu, gdzie siq 'ono znajduje; — jest ich wi^cej nie- 
r5wnie niieli rzeczy, uwaiaj§c, ie rzecz jedna moie ich 
mied kilka ; — jest ich mniej nierdwnie niieli rzeczy, uwa- 
iaj^c, ie te same wfasciwoi^ci powtarzaj§ si^ v^ rzeczach 
wielu. Szereg rzeczy z rdinorodnemi wlaiciwo^ciami, jakie 
kaida z nich posiada, jest przedmiotem praktyki ; -r— szereg 
wlajciwo^oi jednorodnych bez wzgl^du na rzeczy, jest czystej 
teoryi dziedziQ§; — sztuka I|czenia obu jest skojarzeniem 
Irodkdw z celem ; jest przeto uzupelnieniem 1 u d z k i e j 
sily rzutu;a tylko zjednoczona ozlowieka potgga, na- 
st^pstw wypadkdw przestrzegad , i z nich rzetelne korzysci 
wyprowadzad umie. 

L^czno&6 poj^d moie byd bezpo jredni; , lub tylko 
bliski; jest niekiedy odlegf;, i wielu innemi przedzielon|. 
Wiqzanie bezpo^rednie tych, ktdre odpowiadaji pojawom 
wifi^cym si^ w przerodzie bezpoiSrednio , prowadzi wprost 
do prawdy, i buduje rozum; — spajanie rozsuoi^tyobi 
przegrodzonych , lub obok siebie po dwdch rdwnoleglych 
lioiach sp/ywaj§cych wyniUoi^ci, mi^sza zdrowe poj^cia, 
wiedzie do U^du, i staje si^ zacigtyoh sprzeczek zrddfem. 
Sprowadsenie przeoiwnika na wfaiciw; drog^ wikia jego 
dawne rozumowania, u^mierza opdr, wprawia w w§tpli- 
wo^d, nasQwa inne przypuszczenia ; urabia s^d, ktdrywnim 
dojrzeje w chwilach spokojnych, a do ktdrego on przylgnie, 



U8 

bo mu si^ wyda, ie go sobie samemu winien. Bacsfc 
troskliwie na t§ I^cznoi^d bezposredni;, nawykam <ydr<Ufiia<i 
rzcczywistoid od marzen; to co jest wykonaioem, od tego, 
CO pozostanie nazawsze my^l^ i prdgnieniem ; — to co 
jeat prawd§ odwieczh§, od tego co jest chwiejnem pewnyoh 
ludzi pomysfem; — a poznaj|c coraz bliiej nieubfagaloe 
przerody prawa, stygn^ w bezowocnym zapale, i przyjmuji; 
liwiat takim, jakim on jest. Oparty silnie na zienoi, pray- 
chodz^ do przekonania, 2e wszystko co jest, powstalo 
z czego^ CO byfo (61); to co bylo, z dzego^, co dawniej 
jeszcze istniato, chociaiby to odlegle wstecz istnieniei bylo 
tylko poj^ciem, my^l§, W0I9, pot^g^. Ta nie^cigfa wstecz 
odIegloiSd jest wiecznosci§; to niei^cigle wstecz jestestwo 
nazwano Bogiem. B5g nie m6gl nic stworzyd zlegO; 
wszystko przeto , co jest zfem , opiera sig na czem^ , co 
bylo dobrem, i dobrem jeszcze byd moie, lub zlem jest 
tylko w oczach moich. 

Bior^o przyczyny bliskie za ostatnie, nie wahamy si; 
zlym sUonnosciom rodu ludzkiego spoteczne przypisywad 
niepokoje ; mif szaj§c s§siaduj§ce , przywi^zujemy gf5wn| 
waino^d do formy i pozoru, nie do rzeczy: ^ slowo 
wymdwione przy zaiyciu leku, nie lek ma zniszciyd tra- 
wi§c§ nas chorob§; obrz§dek towarzysz§cy religii^ nie jej 
tre^c bfdzie nasz| wiar| i swi^tosci;; narodowosd stanie 
si; obrz§dkiem ; rubaszne ludu narzecze ojczystym jf zykiem ; 
a dziko^d i ciemnota drogi pradziaddw spu^cizna. Lekarae 
jredniowieezni zapisuj^ chorym litanie; — zakonnicy bi- 
zantynscy ukladaj^c kazania, maczaji pidra w poczernionem 
winie z oftarza. Z nieoczyszczonej fizyki, zabaczaj^cej 
pojawy obok niej stoj|ce, powstafy alchemia i astrologia ; — 
pomi^szane poj;cia rycerstwa , poboinoici i galanteryi, zro- 



U9 ' 

dzily na zacbodzie owe dewocko-lubieine modlitwy i wy- 
obraienia o swiigtych niewiastach; i owe jeszcze obrzydli* 
we i bezwstydne nazwy i ksztalty wykwintnych potraw, 
ktdremi panie moine stroily stoly swoje. Gztowiek id^cy 
trope(n nast^pstw przyrodzonych , nim pot^pi n^dzarza za 
porwao^ bufk^ chleba, gdy gor^ca sucbo^d kurczy wyprd- 
inione wn^trznosci jego, przebiegnie wprz6d mysl^ stopnie 
l|CZ9ce skutek z przyczyn^, i trafi na t^ prawd^, ie ist- 
nienie czlowieka oddzielid si$ nie da od sily 
ktdra je utrzymuje (93), ie ta sila rzutu jest 
nim samym; ie nie pragn§d i.stnieci jest to nie- 
istnied; — ie wieksze robi poi$wi§cenie zglodnialy, sza* 
nuj|cy z przekonania whsnosd bogacza, nii bogacz daj§cy 
cs^sd swego zbytku zgfodnialemu , mimo ie tamto nam 
sytym, wydaje ai^ prostym obowi§zkiem, to wzniosfym 
czynem tkiiwego. Nim pot^pi matk§ pope{niaj|c§ zbrodni^ 
dla ocalenia swego dzieci^cia, przypomni sobie, ie jego 
iycie jest jej w^asnem iyciem (il6), ie ona w 
wtasnej obronie kaleczy lub zabija napastnika. Uczu- 
eiem potrzeby (adu i hezpiecze6stwa doszedfszy do prze- 
konania, ie wlasno^d jest jednym z najswi^lszych praw 
w towarzystwie , zostawiamy wotnos'd marnotrawcy Irwo- 
niacemu ojcdw zbiory, a w nich cz^^d spofecznych zaso* 
bdw; — karzemy z^dzieja, ktdry mu wykradi pozostale, 
wploti je w ruch powszechny, i na korzy^d wszystkich od 
SDiBzczenia ocafill 

^ Zbiorowa wiedza ludzko^ci calej przebiegaj^c takie 
t^ drogQ tarn i napowrdt, naddaje jej u gdry i u dolu, 
xarywa coraz'wyiej i coraz niiej; wdziera si^ na poia, 
ktdre cal^ przesslo^d odiogiem ieialy, i tak posuwad si^ 
b^daie diugie wieki, dosi^gajic ci^gle tu ostatniego po- 



460 

ziomuy tarn szczytu samego. Tam ona akupia wieds§ ku 
B68twu, tu JQ rozprowadza wir5d przerody; — tam roz- 
strzelone u spodu pot^gi stapia w pot^gQ ludzko^ci catej, 
tu do ich nieskonczonego lancucha ooraz liczniejsze wplata 
istnienia. Gi|gle (akn§ca, a nigdy syta, ssie wszystko co je 
otacza , podobna do triby morskiej ^cie^niaj§c6j siq u wien- 
cholka, rozpo^cierajicej spodem na rdwninie. 

WidzieliiSmy naprz6d, jak si^ rozwija \v czlowieku ta 
ezq66 jego przyrodzonej sity rzutu, ktdra rou jest wspdl- 
n% z reszti istot organicznych ; — tu dotknfliiimy tej\ ktdra 
jest jemu samemu wla^ciw;. Gdy za^ czlowiek istnieje na- 
raz i niepodzidnie we wszystkich trzech organizmu sto* 
pniach, wladze jego przeto urabiad si^ musz§ wewnitrs, 
i wylewad nazewn|trz zbiorow; istnienia jego pot^gi^ Sil) 
czlowieka wydoby waj^ci z rzeczy my^l, jest jego w i e d z a ; 
sit§ przelewaj|C| my^i w rzecz, jest p r a c a jego ; — wie- 
dza jest atrybutem umyslu, praca jest ciala zadaniem; 
a jak niepodzielnem jest jego istnienie, czyli jego si la 
rzutu, tak tei jego wiedza ipraca odr^bnie |:io8t§po« 
Wad nie mog|. Oto jest j^dro^ na kt6rem 8i§ roz- 
wija byt iudzi, luddw, i ludzko^ci. 

Kaidy czfowiek przez ci§g iycia swojego dziafa umy- 
slem i cialem ; 6w wi^cej umyslem, ten wi^cej cialem ; — 
iaden jedn| tylko z dw6ch czqioi danej mu pot^gi, a to 
wtenczas nawet, gdy ich wspieranie si§ wzajemne uchodzi 
baczno^ci jego. Zycie ludzkie jest jednem ogniskiem; one 
tleje w jednym tylko punkcie ; — rozchodz^ce si^ z punktu 
tego dwie organizmu odnogi, tworz| podfug praw iwiata 
flzycznego k^t, przedstawiaj^cy naprzdd, dlugo^ci; ramion 
przewag^ jednej nad drug^; dalej, rozwarto^ci§ obyoh 
zblilanie si^, lub rozsuwanie tycb dwdch pot^g. Wiedsa i 



praca rozcbodz|ce sIq pod k^tem rozwartym, targaji' 
niepodzieloe istnienie, 8§ r oz* targnieniem, dis- 
tract! o. Przek|tnia rdwnolegloboku wystawionego na da* 
nym k^oie, nakre^li tu, jak wsz^dzie, drog§, po kl6rej 
p6jdzie zlewek dw6ch odndg pierwotnycb; jej za^ chyle- 
nie si^ ku tej lub owej stronie bgdzie przewag§ ciafa nad 
ducbem, lub ducba nad cialem, A jak w rdwnolegloboku 
najwi^cej nawet zw^iooym , prz6k|toia nie moie byd ra- 
lem bokiem jego, tak przy najwi^kszej przewadze jednego 
nad drugiem, zfoiony organizm czlowieka nie moie stad 
si^ pojedynczym, ani czysto eielesnym, ani czysto umysfo- 
wym organizmem. Krdlkosd przek§tni przy k§cie inocno 
rozwartym, jest to sfaby skutek roztarganej pot^gi, 
jest to bezowocno^d dzialajacych samopas i w sprzecznych 
kierunkach, wiedzy bez pracy i pracy bez wiedzy. Tak to 
prawa odwieczne, skupione u gdry, s§ zawsze te same, 
odzywaji sie wsz^dzie, rz§dz§ wszystkiem, rozchodz; bez 
koAca, si^gaj§ tam jeszcze, gdzie ich jui nie dostrzegamy, 
lub gdzie pod zmienion; widz§c je postaci^^ innemi okre- 
ilamy wyrazami. 

Praca i wiedza s^ tak io\6\e spojone, tak wrosle 
jedna w drug^, ie zrzekaj^c si^ pracy, czlowiek 
zrzeklby sif wiedzy; ie. pracy bez pewnej 
wiedzy poj§d nawet nie umie. Nie spuszczajmy 
na chwilg z uwagi spokrewnienia tego; z niego p^yn; te 
wszystkie niewyczerpane sif zasoby, ktdremi uzbrojony 
cslowiek wyst^pil naprzeciw pnerodzie calej, i jej natar- 
ciom ^miale nadstawil czolo. Kaidy krok jego jest wy- 
ptywem jego woli; kaida wola jest pewnych nast^pstw 
pocz^tkiem; — u niego my^l poprzedza ezyn, czyn jest 
myili urzeczywistnieniem ; — tylko u niego praca 



152 

opiera 819 na wiedzy; tylko u niego wiedza 
kieruje prac|; — on jedea wie, ie pracuje; 
on jeden pracuje, ieby wiedzial. 

Zianie $\q dw6ch pot§g: ciala i ducha, pracy 
i wiedzy, czyni§ czlowieka cudownem jestestwem; jedna 
z nieh przechowuje spokrewnienie jego z reszt^ istot wiei- 
kiej organicznej rodziny; — druga odrywa go od nicb, 
wzDOsi ponad poziom prostego iywota, przerzuca w dzie* 
dzin^ idealu, styka z ukryt§ gdzie^, jwiatem wladaj§c§ mo- 
c;, i znikomo^d jego tchem niesmiertelnoiSci owiewa. Zia- 
nie to postawilo czfowieka na wysokosci, srodkuj§cej mi^ 
dzy materyi a ducbem, ktdre siq w piersi jego , i tylko 
tarn spotkaly, zetkn^Iy i zrosty. Gz^owiek bez wiedzy 
czolga si^ po ziemi obok niedoI§inycb p2az5w, niewidz|* 
cycb Iwiata ponad sob|; cbc^cy istnied mysl^ sama, pnia 
glowQ ku niebu, lecz n6g od ziemi oderwad nie umie. 

Narz^dziem sily rzutu, wfa^ciwej czio wieko wi sa- 
memu, jest ostatecznie jego wiedza i praca, wiedza 
niespaczona, praca niezawisfa. Na tej prawdzie oprzemy 
dalsze rozumowania nasze. 



Sila rozkladu w spolecznoi&cir 



Mamy xn6m6 z kolei o sile rozktad'u, inoc| kt6- 
rej ludzko^d staje si§ sama w sobie cialem zbiorowem, 
jednolitem, i tak jcisle spojonem, jak gdyby przyrodzony 
organizm tego zbiorowego ciala hyl odr^bDym, poza re8zt| 
jestestw Iei§cym organizmem. Tu scbodzimy niejako jedo| 
nogi z pola, ktdrego^my sif przy rozbiorze sily roz- 
kladu w powszechnosci wyl§cznie trzymac mogli: 
z pola czystej przerody, i posuwad si§ musimy po w|8kiej 
miedzy, dziel§cej rzeczy przyrodaicze od iudzkich ; zahaczad 
o jedne i o drugie; zbhiac je nie wiUajic, od<|ozad nie 
szarpi^c; czynid widzialoem tO| co si^ kryje ci§gle przed 
okiem Daszem, i ustawiad w kolej, czgsci postfpuj§ce ra- 
zem w nieladzie i bez kolei. Zbadanie niewidomej pot^gi, 
8plataj|cej ludzi w pewn; nierozerwan^ calo^d, tym wi^k- 
8ze przedatawia trudnosci, ie pot^ga ta kryje si^ na dnie 
wspdbiego iywota, a krz^tajice sig powyiej niej pojedyn- 
cze wysileaia, zakrywaj; jej wplyw tajemniczy. Szybkie 
przejscie ogdlnego zarysu ulatwi pojgcie ogdlae. — Ogai- 
wa spiataj^oe ludzkoiid, drobniej; i rozchodz; sig do nie- 
skofiozoDoici ; — przejrzenie wszyatkich byloby olbrzymiem 
sadaniem; wysunigoie wpndd kilku gtdwnych otworzy ju^ 
rozlegle pole mytfleniui i odpowie zamierzonemu eeUwi (35)' 



Gzfowieczenstwo jest zbiorem ludzi dzis iyjioycb, zni- 
klycb, i tych kt6rzy jeszcze iyd nie zaoz^Ii; jest okre^le- 
niem istot podobnycK sobie; wst^puj^cycb jedne, w miej- 
sca opr6inione przez drugie, lub istniej|cych jedne obok 
drugicb. Ale czlowieczenstwo jako cialo zbiorowe nie ma 
oddzielnego w przerodzie organizmu, ezlowiek jest tylko 
oddzielnym rz^dem zwierz§t w tej wielkiej organicznej 
rodzinie, gdzie poci^gliwo^d samej sily rzutu odf§- 
cza rodzaj od rodzaju, i trwanle rzfddw wiekuistem czyni 
(ill); — gdzie wreszcie si^a rozkladu, jedn^ i ta 
sama dla wszystkicb.(8i), ani wydzielenia pewDych vzqidvf 
dopus^cza, ani pojawienia si§ innej obok siebie scierpied 
moie. Ludzkoi^d przeto, ze st&nowiska praw ^wiata flzyczne- 
go, jest jeszcze jednein z poj^c oderwanycb; jest ca^oici; 
wzgl§dn§, istniej§e§ tylko w ^wiecie wyrozumowanym , tak 
jak w nim istnieje rz^d koni, mrdwek, lub jasiondw, roz- 
rzuconycb po ziemi, a ktdre cz^wiek skupi^ w poJQciu 
(146). T§ ludzkosci^ s§ caloi^ci pefne, wykonczone, kiero- 
wane pojedynczemi silami rzutUi prdgn§cemi kaida dla 
siebie; — a jak nie ma dw6cb twarzy zupelnie podo- 
bnycb sobie, tak rozmaitosc pragnien i moinosci ludzkich 
nie ma rozmiaru i granic (139). 

Ta nieskoiiczona rdirorodnoi^c obok niezawi8{otfci 
czlowieka, kierowanego w^asnym sad em i wlasn^ W0I5 
(143), ktdrej iadna ppzyrodnicza sila w iycie wspdlne 
nie kojapzy, sprawiaj?, ie gdy wirdA materyalnego swiata 
wzsystko post^puje z karbu w karb podfug praw odwie- 
cznycb, w nieprzerwanej zgodno^ci i harmonii , ludzko^d 
sama, jak gdyby oderwana od reszty tworu, brnie niekiedy 
na przebdi przerody calej, krzyiuje i przeema jej drogii 
rwie i wikia nici spajaj^oe jej cz^ici. Waiystko w nieJ 



166 

wydaje si§ chwiejnem, w|tfem, wysilonem; jej zewn§trzna 
postad zmienia sif co chwila; ludzie 8cigdj§ 8i§ nawzajem; 
orqi tnie i kawalkuje porozumied sig niemog^ce ocUamy ; 
jedne narody poieraj^ drugie; gMd siecze pod okiem ob- 
fitojci; gtucba ciemnota pokrywa jeszcze cztery pi|te cz^- 
^ci ^wiata; pdzoiejsze wieki depc| i niwecz^ 8wi§toiSci ze- 
szlych, czas pesztg zaciera. Wydpzej z dziejdw ludzkoici 
kart kilka, jasoiej^cych jak gwiazd kilka wsrdd ponurej 
nooy, c6i pozostanie? — trupy, i szcz^k broni wt6puj|cy 
j^kom iyj§cycb. I gdziei tycb cierpien koniec? Kaidy wiek 
przeszfy zdaje s\q pami^tn^ pr6ba; kaidy wspdlczesny, 
ostatniem wysileniem ; kaidy 'nadchodz|cy, wita atf sknio- 
nycb jutrzni§ nadziei i b^gosci ; — a przeciei czas bieiy 
jak dawoiej ; ludzie nowi zjawiaj§ si§ i nikn| w bolesciacb, 
jak gdyby szczescie, lub zadowoienie rodil ludzkiego mia{o 
pozostad wiecznem zagadnieniem. Tak, *ono jest zagadnie- 
niem, ktdre ludzkosd rozwi^zuje stopniowo. Pojedynczy cier* 
pi§, calo^d istnieje ; bo calo^d zrasta si§ pod prawem wyi- 
szem nad prawa pisane; bo w iyciu spolecznem tkwi je- 
szcze eel inny, eel niewymieDiony nigdzie, a wainiejszy od 
tego CO je gnfbi; eel wspdlny gn^bionym i gn^bicielom. 

Lecz wieki, powiedziano, ss| godzinami w iyciu naro* 

• 

ddw; one s§ chwilami w trwaniu ludzkosci catej; jej wio- 
sna siega poza zgrzybiafe^d tamtycb, a ziarna zasiane r^k; 
pradziaddw, wschodzid zaczynaja na grobach prawnukdw. 
Pozorne starzenie si§ ludzkosci jest jej dojrzewaniem tyl- 
ko ; ona si§ krzewi i narasta ; jej wiedza sif ga coraz wy- 
iej ; ia ludzkosd cborobliwa i cierpi§ca przetrwala ^mier- 
tebae ehwile konania i letargdw; przetrwafa wszystko, co 
jeden czfowiek icierpied, drugi na cierpienie jego wymy^lec 
moie, a przeciei istnieje i iyje ; iyje owszem coraz $wo n 



156 

bodniejsz; i zdrowsz§; bo spofecznosd jest wizerunkiem 
dw6ch m]f$zaj§cych si^ ci^gie ostateczno^ci : niemocy i 
trwania, cz^stek a przeoiei calosci; wszystkich przywar tb< 
warzjsz^cych dzie^u czfowieka, i wszelkiej doskonafoici, 
jaka znamionuje Boga two>y; bo 8polecinod6 Jest 
wyrobem ladikim, powstatym na prawach 
priyrodionych. 

Hiena, s^p, ludojad, iyjq samotnie; ilosc tego rodsaju 
zwierz§t jest mniejsz^ 6d tych, kt6re s\q kupi§ w gromady, 
lub w pewnych roku porach w trzody zbieraj^, — lub 
wreszcie rozpraszaj§c si§ na ier z poraakiem, 8cbodz| na 
noo w nieprzystfpnych i bezpieczDycb ustroniach. Wszyst- 
kie zwierzftd, ktdre si§ staly naszemi domowemi tqwarzy- 
szami, przybra^y towarzyskie usposobienia, lubo moie nie 
wszystkie miaty je w stanie pierwotnym. Natura istot or« 
gaoiczDycb nie jest upart§, uiycza 8i§ ona wplywom ze- 
wn^trznym, bo jest sif§ rzutu zmieniaj^c^ kierunek, ile 
razy trafl na przeszkod^ C^^)' — pragn|C| przedewszyst- 
kiem istnied, cbodby przeistoczonem istnieniem. Gal^z wy- 
gina Biq poza staj§ce jej na zawadzie s^siednie drzewo, i 
pozostaje nazawsze w tej wymuszonej postaci; — grabce 
posplatane rqk^ cztowieka, grusza zaszczepiona na brzo- 
skwini, przyjmuj^, czemu sig oprzed nie mog§, jakgdyby 
ten stan nowy by{ ich przyrodzonym stanem; — a dr^g 
jesiona zasadzony odwrotnie, wypuszcza konary, gdzie mia- 
ly byd korzenie, lubo boleje iycie cafe, i staje s\q jesio- 
nem „ placz|cym '^ . 

Przez tf gibko^d organizmu kwiaty w naszych ogrodacb, 
zboia na uprawnycb polach zatracify pierwotn; dzikosd ; przez 
ni^ sroka wymawia pewne wyrazy; szpak spiewa mazury; 
kon pilnuje sladu goioi^ca ; — - do czego wszakie, ieby zwie- 



187 

rz§ta te slworzonemi byty, w^tpic moiemy. Cz/owiek pra- 
gn^cy istniec jeszcze poza granicami indywidualnosci swo- 
j'ej (107); wro^ni§ty sfepcem wppz6d i wtyl (119), uzbrojony 
pojgciem, s§dem i W0I5; jak gdyby niezaleiny od ppaw 
niczmieoDych ; jak gdyby obey dia nich, przerzucaj^cy sif 
opoddl od ogniska bytu wlasnego, cztowiek teD mnsi miec 
sktoDDosci rozlegfe! Gibkosd organizmu jego rousi byd 
wi^ksza mi gdzieindziej; czlowiek ten mdg^ niebyc sytym 
samotoy; stan spoleczny musial przylgii^c do niego z (a- 
two^ci^ ; ale czy stan ten^ jakim go dzii^ zoamy i pojmu- 
jemy, wcbodzil w zakres mysli wiekuistej, tem takie 
WQtpid nam wolno. 

Gal^zka gruszy, wszczepiona w pien brzoskwini, bole- 
]|ca i opatr2ona jak rana na ludzkiem ciele, nosi diugo 
wydatne gwaltu i bolu znamiona. Szczep wygladza siq 
prssQciei i grubieje. Jui coraz slabszemi s§ pierwotnych 
cierpien ^lady; — wkrdtce drzewo sztuczne prze^ciga dzi* 
kie wspaniatoiSci^ kwiatu, postaci i owocu. Ono si; uloiylo 
do gwaftu; gwaft stal si; prawem dla niego; a iycie pod 
gwaltem drugs[ naturs[. Pierwsze spoleczne prawa rozwin^d 
si; takie mog^y tyiko przemoc;; tyiko gwaltem zadanym 
samemu sobie, lub cierpianym od innych. Pierwsze prawa 
hyly rdwniei trapieniem jednostek, ran^ potrzebuj|c§ sztu* 
cznego opatrzenia. Przecierpiane biizny wygladzaly si; z cza* 
sem; cz^owiek wrdsl w stan nowy, spofeczny, ktdry prze- 
szedl w jego stan przyrodzony. Dzika grusza stafa si; 
ogrodowem drzewem ; cz^owiek dziki stal si; spolecznym 
czlowiekiem ; bo ich organizm byl mi;kkim i gibkim ; — 
lecz i grusza i przodkowie nasi pozostad mogli w staniot 
w jakim widzimy dot^d pusscze litewskie i afrykanskie 
plemiona: w stanie, z ktdrego moie nigdy nie wyjd§, ani 



1S8 

W'szystkie ziemi pustynie, ani wszystkie rodu ludzkiego 
odiamy. 

Prawa wiekuiste s^ niezmienne, gibkoid organizmu 
jest jednem z tych praw zapewne; zaczem sama'zmien- 
nosc jest praw niezmiennych wyplywem (74); — ale 
kaidy pojedynczy skutek kaidego pojedyoczego wypadku 
wczesnie [przewidziaDym i okreslonym nie zostal; ani za- 
tem zristanie si§ splecionych grabcdw, ani kur przyswoje- 
nie, ani paczenie stosunk6w spolecznyeh prawami temi 
nakazane byfy. Dlatego, kiedy ciak niebieskie trzymaj§ 
siQ dr6g im nakresionych, — krzyiuj; si^ w pewnych odst^- 
pach czasu i miejsca, — kiedy wielka organiczDa rodzina, 
przetwarzaj^c si^ w cz^^ciach, trwa w oafo^ci podfug za- 
sad jednych i niezmiennych ; — kiedy jaskdtki gniazdo, 
powiedzielismy, mr6wek labirynty, i pszcz6{ szesciany 8§ 
dzis, jakiemi by^y przed wieki : — cz^wiek zostawiony sam 
sobie, zacz§{ od niezgrabnego naiiladowania bobr5w i .kre- 
t6w, doszedl do miast noiiionowych (137); — on zawi§- 
zal towarzystwo w sza^asie lub jamie, skonczy na stowa- 
rzyszeniu iudzkoiici ca^ej; bo towarzyskoiid wozlo- 
wieku jest jego gibkosci skutkiem, jest wla- 
^ciwoi^ci^ jego organizmu; towarzystwo zaj 
samo jest jego samego dzielem. 

Prawa przyrodzone, zatem natura pierwotna i nie- 
zmienna tworu, wcielify cz^wieka w rodzin^ organicsn; 
tak, ie ten jest jej nierozdzieln^ czQ^ci^ , i ni^ nazawsze po- 
zostad musi. Gz^wiek przeto nie mog|c wydobyd si§ na- 
zewn§trz wielkiego stowarzyszenia istot organicznych, utwo- 
rzyl wewn|trz onego spo/eczno^d wfasn|, kt6ra przyj- 
muj|C now§ natur^ , nigdy dawnej w zupelno^ci pozbyd si; 
nie zdola: ona istnied musi podwdjn^ natur^ 



459 

Jakoi, bez praw przy rodoiczych, uwaimy dobrze, 
aic trwac oie moie; — one wciskaj^ si^ same, 
mieszaj^sa'me do dzie,( ludzkich; — przyby- 
waj§ wszfdzie niaszukane, panuji niedoatrze- 
ione. Gdzie jest istnienie, tam jui 8§ one; — 
gdzie icb nie ma, tam smierd, nic, prdznia. 
Pod^ug pra-prawa naszego (6i) iyciem zbiorowem cial 
zbiorowych jest si^a rozkladu; ta pot^ga przeto wci- 
skad si§ musi w spolecznosc iudzk§, tak jak rownowaga i 
. ci^enie przybywaj§, gdziekoiwiek cz^owiek fizyczne poloiy 
cialo. Podtug pra-prawa jeszcze naszego, drugim warun- 
kienf istnienia cial zbiorowych jest wspdlnoidji pier- 
wiastkdw zaiywnych, utrzymuj^cych wsp6In§ odrgbnio- 
nych jedoostek istnosd. Jeieli przeto stowarzyszenie ludzkie 
stalo si^ rzeczywiscie ca^osci§ przyrodzon^, cato^ci^ zwi§- 
zan^ prawami niezaleinemi jui od woli czlowieka; tedy 
yoapotkad w niem zndw powinnismy pojedyncze planety i 
swiat stoneczny, pojedyncze organiczne istoty i organiGzu^ 
rodzin^, — czfowieka i spolecznosd. Tu zndw dopatrzed 
mamy samoistnienie, zatem si^^ rzutu przywi^zan; do 
jednostek , i s\lq ogdinego przyciigania jednorodnego 
pierwiastku, zatem silq rozkladu jednostek. Jeieli 
w {onie spotecznoiici ludzkiej, b^d^cej ludzkim wyrobemi 
nie istnieje pierwiastek tej natury, — ^ i jeieii w jej lono 
Die wcisn^fa sie dot§d powszechna sila r ozkladu, 
. tedy spofecznoi^d ta jest urojeniem tylko ; jest dziefem 
w przerodf wrosn^d niemog§cem; jest zbiorem jednostek, 
a nie cialem zbiorowem. 



460 

Wszakie, ludzkosc sie rozwija sama w sobie ; jej cz§- 
^oi zrastaj§ si^ coraz; jej przeto odr^bne stowarzyszenie 
musi mied odrebny organizm ; ono musi mied takiOi pr6cz 
powszechnego zasobu pierwiastkdw wspdlnych cafej orga* 
nicznej rodzinie, 8w6J wlasny^ powstaniu swe- 
mu odpowiedni pierwiastek; wspdiny wszy- 
stkim w sklad Jego wchodziicyiii Jednostkom, 
ale im sarnym tyiko wlat^ciwy. Bez organizmu 
wspdlnego, to jest bez sify rozktadu, ciato to jako 
zbiorowe istniedby nie moglo; — bez wspdloego pier- 
wiastku, nie byfoby wspdlaoiici istnienia ; — bez jego wy- 
f§czQe) wfai^ciwo^ci , w^ spofecznoi^d ludzk^ wcisn^yby s\q 
inne jestestwa. Ten pierwiastek iycia spofecznego czfowiek 
wydzieli z wszechjestestwa wrodzon§ sobie pot^g;, — i 
ni| jeszcze sprowadzi w fono towarzystwa, panuj§c§ poza 
niem, przyrodaicz| sif^rozkfadu. 

Najrozleglejszym skutkiem przyrodniozej s\ly rozkfa- 
du jest stapianie jestestw wszystkich w jedn§, pomi^sza- 
n^ , i niemog^c; rozdzielid sif cafo^d , — jest wsuwanie 
jednyeh istot mi^dzy drugie; stawianie jednych, na miej- 
scach oprdinionych przez drugie; — jest pozorne zarywa- 
nie obcego, a co przeciei nie jest nikomu ani zupelaie 
wfasnem , aoi zupefnie obcem. Gzlowiek samotny ruchu 
tego obudzid nie mdgf; czfowiek skupiony rz^dem oatym, 
nie mdgf go nieobudzid, bo nie mdgf z nrtury swojej aify 
rzutu (59) nie przekraczad granio wfasnego jestestwa* 
— a powszechne, mimowolne i wspdlne 
wszystkim p rzekraczanie granio jestestwa 
wfasnego, jest jui widzialnym pojawem, niewidzialnej 
sify rozkfadu. 



461 

Jeieli to, co nam si^ zdawato pra-prawem ^wiata 
flzycznego, jest rzeczywiilcie podstaw^ i warunkiem wszech- 
istnienia, a tern samem podstaw^ istnienia spofecznoiSci 
ludzkiej; tedy i to, cojest nast^pstwem pra-prawa tego 
w iSwiecie fizycznym, musi przej^d takie w spofeczao^d: — 
prawa powszechne drugiego rz^du musz| byd te same tu 
i tarn. 

Drogi, po ktdrych si^ s§czy zycie wszechiSwiata, wyszty 
wszystkie z jednego ogniska; wszystko co jest blisko nas, 
zaleiy od tego, co jest opodal. Te prawa lei^ce opodal , 
8^ jasne, znane kaidemui i przez nikogo zaprzeczone byd 
nie mogq ; — a ich przyzwanie same odstoni jui wielkiej 
spoleczaej budowy zarody, w^gfy i tajniki. 'W ogdlno^ci, 
jwiat fizyczny nie przestaje bye dia nas polem bada& i 
rozumowan, a pra-prawo nasze przewodnikiem, do ktd- 
rego CO chwila zwracad sif musimy. Jestie to bf^dnego 
zaloienia skutkiem, czy raczej prawdziwoici jego pozorem? 

a) Pierwszem z kolei z praw w drugim rz^dzie, to 
jest poniiej pra-prawa stoj^cych, byd musi, — ie 
wszystko CO jest matery^, jej wfa^ciwoici§ i samem prawem 
przyrodniczem, jest cz§ici| istnieaia powszechnego, a ist- 
nienie powszechne jest darino. Wszystko co wy- 
szlo z r^k Stwdrcy, otrzymafo pewne przeznaczenie; — 
przeznaczenia tego, czyli celu i natury wszechrzeczy, nikt 
zmienid nie moie; wszystko istnieje dIa siebie i dla wszyst- 
kiego , i die w szczegdle bez ogdiu trwadby nie mogfo. 
Pneroda zatem, jako twdr, stan^fa darmo; 
a nienabyta przez nikogo, przez nikogo zbyt§ 
byd nie moie. To byfo jej powstania cech§, o ktdrej 
w pierwszych wiekach nikt zapewne nie w§tpi{; — ona 

cech§ t^ dochowa, jak dtugo trwad b^dzie; bo prawa 
TomL W 



162 

boskie nie starzej; s\q z wiekiem, i nie wymieraj^ z nami: 

— CO byfo prawem przyrodniczem w6wozas, po^stad niem 
musi nazawsze ; — zaczem idzie, he gdy nabycie wazelkie 
poci^ga obowi^zek ; ie gdy wdzi^cznoiSd jest doznanej przy- 
slugi nast^pstwem ; dla karmi§cej nas ziemi nie czujemy 
ani obowiizkdw, ani wdzigczDo^ci. 

Gzlowiek stan§wszy w przerodzie istoiejicej darmo, 
rzuci 81^ na diq z chciwoi^ci§, — przeroda nie ulegnie 
bezwgl^dnej woli jego; ale jego wiedza i praca uiy- 
cz§ si^ jej przemianom, ruchom i prawom. Slaby, owhdnie 
cafi, bo w walce przeciw niej wyr^czy si^ ni; sam§; on 
jq pokona jej wfasnemi sifami. Ziemia b^dzie gtdwnym jego 
natarcia przedmiotem ; on ku niej skieruje ca{§ przewag; 
organizmu swojego. Jego wiedza i praca utkwi§ w zie- 
mi; — ona nawzajem oiyje przez nie, i przez nie przej- 
mie si§ potQg9 czfowieka, — ona stanie si^ cz^^ci; 
jego samego; bo przelana wnif wiedza i praca ozlo- 
wieka, jest rzeczywiiScie czfowieka cz^^ci^. Nie mog^c jej 
jui oderwad od nieruchomej materyi, on zatrzyma matery^ ; 

— kawatek ziemi , w kt6rym zaszczepif cz^^d siebie, z ktd- 
rym sig zt6sI przez swoj§ wiedz§ i prac^i pozostanie 
nazawsze jego wrodzoni| wlasnot^ciii ; a gwaft za- 
dany wtasnoiSci, bgdzie gwattem zadanym jemu; jej zabdr 
b§dzie zamordowaniem cz^^ci jego istnienia, b^dzie odciQ- 
ciem cz^^ci jego ciafa. 

Zmi^szanie tego co jest ludzkiem w materyi, z tern 
CO w niej nigdy ludzkiem stad s\q nie moie, prowadzi 
do wnioskdw jednostronnych, w ktdrych tkwi prawda wa- 
runkowa. Ani to co istnieje darmo, moie przejid na b e i* 
warunkow; wfasno^d pojedynczych ; ani to co jest jui 
Oi§^ci§ istnicfnia pojedynczych, stad si^ bezwarunkow) 



163 

wlasnoici; wszystkich ; — wszystko przeto co w prze- 
rodzie zdob§d; pojedynczy, powrdcid musi 
z czasein na wfasnoiSd powszeohn;, nie naru- 
szaj^c pojedynczyoh wfasnoiici. Gudowne skoja- 
rzenie dzidf cztowieka , gospodarz^eego woln^-wol; 
(1^3) z przyrodniczemi prawami, woiskaj^cemi si§ wsz^dzie,- 
gdzie powstaje istnienie, i bez kt6rych nie ma istnienia 
(159). 

b) Stosunek ciaf niebieskich migdzy sob^, i ci^ienie 
jednych na drugie, — oi\efloi6 sfonoa od tych lub owych 
okolic ziemi , — powolne chyleaie si§ jej osi , — rozwar* 
toi6 k§ta, pod kt6rym ^wiatla promienie fami^ s\q o jej 
powierzchniQ ; — tu noc usypiaj^oa przerod^, w chwili gdy 
gdzieindziej czerstwy poranek jui ze snu ]q budzi ; — zima 
i lato, jesieA i wiosna, trwaj^ce ci§gle i wspdtcze^nie, a 
przeciei nigdy razem, i nigdy takie jak byty; — te g6ry, 
juito rozrzucone viiv6i plaszczyzn, i poj§ce okolice ssaD| na 
wysoko^ci wilgoci;; jui tei powi^zane gavb6w faficuchem, 
czyDi§cym dwa stykaj|ce sie kraje tak r6inemi mi^dzy 
gob;, jak gdyby je ku przeciwnym cz^iScioin iSwiata roz- 
pierafy ; — kifka sttfp wyniesienia , jedno rzeki koryto, 
jeden pierwiastek obfitszy lub uboiszy, zmieniaj§oy natur^ 
dw5ch s§8iednich zagon6w ; — szczegdty te nie s; slepego 
trafu dzielem: one s§ wyniUo^ci; drugiego z praw po- 
wazechnych, b§d§oych same naczelnego pra-prawa na- 
st^pstwem. Tern drugiem prawem powszechnem jest roi- 
inaltoi$6 powszechna; a gdy prawa przyrodnicze 
spot^gowane u g6ry, rozszerzaji si§ ci§gle ku dofowi; 
fikutkiem przeto tego drugiego prawa byd musi uroz- 
maicenie si^gaj^ce tak nisko i tak szeroko, jak nisko i 

jak szeroko sigga istnienie aamo. I w rzeczy samej: 

ir 



i64 

Pierwiastki iSwiata iizycznego, roiotaoe walk; dw6ch 
8i7: rzutu i rozkfadu, z ktdrych kaida porywa je 
^aftownie ku sobie, z kt6rych pierwsza opiera si^ ci^gle 
zniszczeniu, druga juito ust^puje odparta ohwilowo, juitei 
bior^c g6rf nad tamt§, zaciera nawet ^lady pokonanego. 
istnienia; musz; w nieprzestannym znajdowad si^ ruchu, a 
przerzucane z miejsca na miejsce w rozmaitych kierun- 
kach i iloiSciach, musz; co chwila zrywad ogdln; jestestw 
rdwQowagf, i jej ustalenie niepodobaem czynid. Gdzie nie 
ma rdwDOwagi, jest rozmaito^d; mi^dzy urozmaiceniem 
a jednostajnoitei) nie ma stanu srodkuj|cego. Paroie nie- 
ustajice dwdch sif przyrodzonyob, jest powszechnego uroi- 
maicenia zarzewiem, przyczyn§.i skutkiem. Gdy zai jediio« 
stajnoiSd bezwarunkowa jest ^mierci^ (60), przeto rozmaito^d 
musi byd naodwrdt iycia warunkiem; — jakoi, wszystko 
CO jednostajne, usypia nas mimowolaie, czy t; jednostajno- 
iciq jest ruch czy spoczynek, cisza czy szmer; noc jest 
najbliiszi jedaostajnoici i ^miercii a sen jest iyda 
przerw;. 

' Wszakie, ta nieskoi&czona w poj^ciu naszem rozmai- 
to66 ma jeszcze pewne, palcem Przedwiecznego zakreilone 
granice. Nie czfowiek utworzyf miar§ iloi^ci, przestrzeni i 
wagi (145), ona nie jest wynalazkiem jego; ona istoieje 
w iJwiecie powszechnym, w prawacb boiycb, a odbioiem 
miary iwiata fizycznego w ^wiecie ludzkim jest umiarko- 
wanie. Go nie ma miary, lub umiarkowania, nie ma gra- 
nic; — istnosd bez granic nie dopuszcza innych obok 
siebie; ona jest bdstwem w ^wiecie powszechnym, deapo* 
tyzmem w swiecie ludzkim: jednobdstwem i jednowfadt* 
twem. Gdzie umiarkowanie nie stoi na straiy spraw pry* 



465 

watnych i publicznycb, ' tarn spofeczno^d nie zrosfa 8i§ 
jeszcze w jedn§ cdoi6^ lilb jui rozrzadzad si^ zaczyna. 

c) Rdinorodoosd sif i ijrodkdw poci§ga nieuchroDoie 
razmaitoid sposobu istnienia; bo toisamosd sposobu 
bytaby toisamosci; istnienia samego. Sposobem istnienia 
Jest rozwdj sily rzutu, wtasciwy kaiderau istnieniu; — 
rozwojem zas sily rzutu jest jej czynnoiid, jej stopieni 
jej kierunek. Ta czynno^c^ ten kierunek, te nieustanne wy- 
silenia pojedynezych s\l rzutu s^ przyrodzon; pra- 
c|; praca, bo skutecznem dziafaniem; przyrodzon§, bo 
iadne jestestwo pozbyd si^ jej nie moie. Gdy za< kaide 
iatoienie pojedyneze jest czQici§ powszechnego istnienia, 
rdinorodnold przeto pojedynezych dziafalno^ci, wysilen i 
kierunkdw jest jedynie podzialem wielkiej, po- 
wszecbnej, przyrodzonej pracy. — Podziaf pracy 
na olbrzymi rozmiar rzucony w przerodzie catej, jest sieci^ 
pokrywaj§c| powierzcbnie ziemi, splatajfc^ cz^ijci w niepo- 
dzieln§ cafosd, w stowarzyszenie powszechne, gdzie wszystko 
iatnieje w zawis^osci od wszystkiego (98). Gzbwiek w dzie- 
dsinie myili rzuca si^ od razu w ostalnie krance, — bo 
my^l jego ulatnia si^, i z wiatrami goni; — w zakresie 
pracy r^k zacz§c musi od dotu, od miejsca na ktdrem 
atoiy od tego z czem si^ styka bezpo^rednio (i37), a roz« 
wijajic si^ w kierunku odsrodkowym , przyjmie drobny, 
miejscowy i wymuszony rozdziat zatrudniefi, zanim 
pozna powszechny i przyrodzony pracy podziaf. Ten 
miejscowy, potr§caj^cy s\q w ciasnocie rozdziaf zatru- 
d n i e 6 , niknie w rozlegfym zakresie prawd ogdlnych ; — 
on chce owoce swoje narzucid swiatu, a i^wiat je odpycha, 
bo te id) ielazn§, ale nie przyrodzon; kolej;. Powszechny 
podziat pracy, odpychany wszedzie, wdziera si§ prze* 



\ 



166 

ciei wsz^dzie, bo prawa przyrodnicze wciskaj^ce si^ same 
do dzief ludzkich, nakazuj; stopniowo milczeniQ ludzkim 
ustawom. Skutkiem rozlegtego podziafu pracy w prze- 
rodzie catej miafa byd obiUo^d i wspdlno^d, wspdlna obfi- 
toijd ; — skutkiem sztucznego rozdzialu zatrudniefi 
miejscowych s^ miejscowe przepefnienia i niedobory ; — gdy 
tamten istnieje, bo zd§ia za potrzebami ; ten wywoluje po- 
trzeby, aby istoiaf; — gdy ten bez wspierania jedoycb, 
wojowania drugich, gwafccDia wszystkich, dotrwad nie mo- 
ie ; tamten wszystkich zadowolni , niepotrzebuj§c nikogo, 
bo stoi na prawie odwiecznem. Rzeozywisto^ musi wsi^d 
g6r§ nad urojeniem ; prawdy odwieczne przygfuszyd prze- 
mijaj^ce wiekdw przes^dy; — podziat pracy ludzkoi^ci oa- 
lej oprzed siq musi na rozleglejszym jeszcze przyro* 
dzonym pracy podziale. 

dj Gzwarte z kolei prawo, b§d|ce pra -prawa nassego 
nastfpstwem, najgrozniejsze dla jednostek pojedynczo, jest 
najsilniejszym bodzcem wewn^trznego ruchu w fonie calej 
organicznej rodziny. 

Bdg stworzyf imaX od razu takim, jakim go mied 
chcial ; — twdr Boga byf mgnieniem jego myi$li , i w tem 
mgnieniu my^Ii stan§f cafy i wykonczony, tak jak wyko6- 
czon^ byfa myi^I Jego, a wszystkie pdzniejsze swiata i zie- 
mi naszej przeobraienia 8§ tej jednej my^li, tego pierwszego 
prawa nast^pstwem i przedtuieniero. — Powstanie pier- 
wiastkdw nowych byfoby trwaj§cem jeszcze przytwarzaniem ; 
uzupelnianiem niedokonanego, napraw§ psuj^cego sif dziela, 
— byloby tworzeniem pierwszem, trwaj^cem dot§d, i bei 
kofica, B<^g przestat stwarzad, a czego wdwczas nie stwo- 
rzyl, to dzi^ istnied jui nie mole. 



. 167 

Jeieli to poj^cie jest pr&wdziwem, prawd; takie byd 
inusi, ie w mocy czlowieka jest jedynie przerzucad sify 
iywotae z tej na ow§ strong; tlumi§c je w jednych isto- 
tacb, ufatwiad drugim ich pofdw; wypleniad perz dla psze- 
nicy; niszez^d wilki dla zajgcy^ gromid niesforn^ ngdzg, 
dla lubego pokoju obfitujicych ; slowem, naginad i kierowad 
raz istniej^ce pierwiastki, dla ktdrycb obojftn^ jest 
rzeez§, kogo karmid maj^. Zaczem idzie, ie iloid 
jestestw i moinosd istnieoia 8§ dwoma wyrazami 
atosunku, ktdry przedstawia iycia powsze- 
chnego rdwnowagg. Bez wzglfdu jfia ten stosunek, 
iloifd jestestw iyj^cych wzmagadby si§ powinna ci§gle, 
skutkiem niezmordowanego rozwojq sil rzutu, ktdrycb 
Dajrozleglejsz§ cech^ jest pragnienie rozleglego istnienia (102). 
Na tej drodze byty one kiedy^ rzeczy wiicie ; icb gwaltowne 
wzmaganie si§ trwafo zapewne dfugo, i trwadjeszcze moie, 
gdzie wykfadnik stosunku przechyla siq na strong m o i- 
n 1$ c i. Im wyiej w tyf, ty m ilo^d istot iyj^cych mniejsz^ 
byd musiafa ; tym wi^ksz^ nawzajem hyh obfitosd wzglgdna, 
tym pefniejszem nasycenie, tym bujniejszym organizm jedno* 
stek. Odkopywatfe ko^ci zwierz^t istniej^cycb dot§d , s| 
wszystkie wigkszego rozmiaru; roslioy skamieniate, lub 
W poktadacb wggla przecbowane, to samo przedstawtaj§ 
wyrodzenie. Ro^liny i zwierzgta potudniowej Ameryki 
przechowuj§ dot^d tq pierwotn^ bujnosd. Nasza jaszczurka^ 
powiada Humbold, docbodzi tarn wielkoi^ci krokodyla; 
zwykte koty przerastaj§ nasze wilki; krzaki s§ drzewami, 
drzewa siggaji przera2aj§cego ogromu. Konie, wofy i psy 
przez Hiszpandw pozostawione, 2yj§ jui w licznycb stadach 
i mnoi| sig ci^gle^ roimo klgski^ jakie im tygrysy i jado« 



168 

wite zadaj; w^ie; yfir6i bezludnycb 8tep6w Orynoki i 
Amazony. 

Ludzko^d te same mogfa przechodzid koleje. Pok^d 
sifa ramienia byta jedyn^ prawie cz/owieka pot^g;, slabai 
padali pierwsi gtodu, chordb i przewagi obcej oflar§. Mie- 
szka^cy wschodniej Afryki wytQpiaj§ bezsilnych przez mi- 
fosierdzie; ich ' wytQpianie wczesne nakazywaty prawa La- 
oedemoDU, u^wi^cone Platona powag§. Gi kt6rzy zwy- 
ciQzko wychodzili z cierpien i zapas6w, musieli byd po<- 
t^inymi, byli olbrzymami. Istnienie olbrzymdw przechowafy 
podania starych lud6w, bo slabych istnienie bylo krdtkiem 
i znikomem. Ludnoiid w przesyconej iyj§ca naturze, i 
trzebiona ci§gle z niedol^inyoh , noogia byd rzeczywi^cie 
olbrzymdw ludno^cii. 

Lecz ta ob(itoi$d stabn^d musiafa stosuokowo. Gdy 
ilo^d istot iyj§cych wzmagala si^ ci§gle, a przyrodniczy 
zasdb pierwiastkdw zaiywnych trwaf zawsze ten sam i 
niezmienny, ich dawny nadmiar przechodzid musiaf w za- 
kres rzeczywistej potrzeby, a zczasem mdgt przestad byd 
nadmiareno. Rosn§ca szybko tu i dwdzie ilosd jestestw 
iyj^cycb, obok niezmiennych islnienia srddkdw, zachwiafa 
dawD§ rdwnowagQ. Ta sprzeczno^d miedzy pragnienieoi 
a moinoi$ci§, wywofuje wszechstronne wysilenia; kaida 
pojedyncza istota chce ubiedz, i poza sob^ zostawid inne 
jednostki; wysilenia wszystkich s§ przyro- 
dzonemi istot organicznych wyi^ciganiK Praca 
umyslowa dfugiego wiekdw szeregu, zatarfa w ludziach 
rubaszne ich zwierz^cego pochedzenia cechy; ich natury 
wszakie w zupelnosci przetworzyd nie mogfa. 

Gzfowiek-roilina-zwierzQ kryje si^ wewn^trz siebie 
i przed sob) samym; — zngdzarza pan moiny, nie przy- 



169 

znaje tAq do rodu swego; niewolnikami uczynif powino^ 
watych^ a dzi^ szalencem nazwatby tego, ktoby mu powie- 
dzial, ie wilk id^cy za pop^detn orgaDizmu, tern samem 
prawem poiera czfowieka, jakiem cz^wiek wofu zjada; 
i tem samem jeszcze prawem napada trzodami na trzody, 
jakiem^ my ludami ludy wyt^piamy. Papugi w Senegalu 
i mr6wki w Antylach walcz§ dot§d o pierwszenstwo z czlo- 
wiekiem. Bez prawa przyrodzonogo wy^cig5w po- 
wszeehnych, iycie ludzi byfoby iyj^c^ glaz6w smierci^; 
— z niemi jest obrazem d^ikosoi, pok§d jest parciem 
sify na silq; staje si^ wzoios/em lud6w skojarzeniem , gdy 
przechodzi w dziedzin^ wiedzy^ i pracy. 

Istoty organiczne wyi^cigad siq mog§ po- 
jedynczo, albo rz^dami catemi; — te ostatnie 
wyiSoigi poprzedzic musiaty tamte', bo przy- 
rodzony podziaf istot organicznych na rz^dy, opieral s\q 
dtugo bezwzgl^dnym wyscigom jednostek. Pojedyncze si/y 
jednostek wewn^trz ka^dego rz^du, i si{y iycia rz^dSw 
catych wzi^te zbiorowo, sa niemal r5wne mi^dzy sob§; 
inaczej zardd zagladzenia jednych przez drugie bytby tkwif 
jui w tworze samym. Najmocniejszy czfowiek nie jest 
jeszcze owiele mocniejszym od innego; a jak niewielk§ jest 
rdinica mi^dzy jednym wielorybem a drugim, tak bliskiemi 
8| siebie zapasy sif iywotnych w rz^dach wieloryb6w 
i sledzi. Przeroda, zdaje si^, chciala — tu mnogosci| zr6<- 
wnowaiyc rozdrobnienie, — tarn sk§pi§c ilosci, utrudnic 
grozo^ pot^inych przewag^; gdzieindziej wreszoie ukryciem 
i zabezpieczeniera slab§ istnosd od zagfady schronid. Rz^dy 
cafe istot organicznych przy rdwnych zewnftrznych warun- 
kachf stoj§ niemal w rdwni mi^dzy sob§; przewaga zas 
Jednych nad drugiemi, jest, obok nieustajicego rucbuy 



170 

skutkiem przyjaznyob okoliczno^ci , a dzi^ wi^cej jeszcze 
skutkiem wdania si^ czlowieka do wszystkiego, co go 
otaoza. Ta przewaga rz§d6w nad rz^dami post^puje 
zwolna, przewleka si^ poza wspdf czesno^d , i jest dopiero 
dziefem pewnej liczby id§cych po sobie pokolefi. Niegdyi 
drobne i suche iyta ziarna, wzmogly si^ zasobem sif na- 
raatajicych z kaidem odrodzeniem ; — las powstaj^oy 
w miejscu nowem, krzewi si^ i g^stnieje w miarf pray- 
bywania nowyob jednostek, zatem w miar^ jui nagroma- 
dzonych i przyci§gaj§cych s\q jednorodayob materyi. U zwie- 
rz|t to wzma^anie si^ lub sfabnienie pokoleniami jest wi- 
doczniejszem jeszcze zjawiskiem: s§ to wyiScigi ri§d6w 
catycb; wzmaganie si§ zas jednycb odbywad s\q mole 
jedynie kosztem drugich, a niknienie tycb ostatnich 
przenosi z czasem wyiicigi wewn^trz pier- 
wszycb, zaczem walka rz§d6w staje si§ je- 
dnostek walk|. 

Gzfowiek ulegfy przedewszystkiem prawom ^wiata 
fizycznego, nie m6gif unikn^d tych podw6JDycb ivysiIeA; 
id|c za^ kolej§ przyrodzon§, wyst^pit naprz6d rz^dem 
cafym. Rozlegfo^d pola stoj|cego zrazu otworem^ a skut- 
kiem tego jednolito^d pop^du skierowanego nazewn^tn, 
rozw6j odiSrodkowy rz^du catego szybkim i bQJnym czy- 
nify. To pierwsze wspdlubieganie wyt^pia zwolna, sto- 
pniowo i w dtugim wiek6w szeregu, naprzdd iarfoQzne 
potwory, ktdrycb alegoryczne, ale na tie prawdy usnute 
powie^ci iyj§ w ustacb Iud6w wszystkicb; dalej niszciy 
obwasty i gady; zczasem wycina lasy, i spuszcza wody,— - 
wyplenia 2yj§ce w nicb zwierz^ta, zwracaj|o wsz^dzie ku 
sobie samemu pierwiastki, ktdre go obok nicb dot§d kar- 
mily, a ktdre wszystkim wystarczad jui przeitaj^. Skutkiem 



171 

tych pierwszych wyi$cig6w rz§du cafego, by}o owo 
cwafuj^oe, lubo w podaniach przesadzone moie, rozmna- 
ianie si§ pierwszych hiAii ; one sprowadzify wsr6d nas ten 
wzrost ludno^ci, ktdrego pragniono przez wszystkie wieki, 
a kt6ry dzis przeraiac zaczyna ; one wreszcie wi$r6d roz- 
leglych amerykanskich step6w, w^r6d przepelnionej poiy- 
wnoiSoi, wsr5d powietrza karmi|cego oddechem, podwoUy 
cztery razy w ci^gu jednego stulecia ludnosd wojuj^c; 
w zgodzie przeciw reszcie przerody, bo w fonie wlasnem 
wojowad jeszcze niepotrzebuj§G9. Wzrost ludnosci amery- 
ka^skiej byf obfitosci iniejscowej skutkiem. Ludnosd prze- 
rzucaj|ca si^ w swiat nowy ze starego, slabo tylko wptyn^d 
nafi mogia, — ona nie uprowadzafa poiywnosci opusz* 
ozonych siedisib; ona przeto ani tamtemu do wzrostu rze- 
ozywiijcie dopomddz, ani temu uszczerbek sprawid zdo- 
lafa; ona tarn wsparia miejscow^ pfodnosd, tu pfodnoscia 
miejscow^ za8t§pion§ b)7a; — drobne pr6inie, ktdre tu 
powstawaty, wypelniat szybko narost miejscowy; ona szla 
wypetniad cz^^d tamtej, nowej, przybywaj§cej dla ludzkosci 
prdini. Pierwiastki poiywne, tarn imeio zdobyte, tu 
opuszczone, musialy karmid ludzi nowych, lub powrdcid 
na wfasno^d potwordw, gaddw i chwastdw. 

Mtodziei nasza, powiedzmy nawiasem, nios^ca iycie 
w ofierze ludom dobijaj^cym si^ o wolno^d, pozostawia 
prdinie na rodzinnej ziemi, ktdre wypefniaj§ ludzie gotowi, 
ale ludzia innego szczepu. Jest to jedn§ z przyczyn, przez 
ktdre, podczas gdy ludnosd kaidego innego narodu narasta 
z kaidym rokiem, ludnosd polska stoj|ca powyiej chtop- 
stwa, umniejsza siq z kaidym rokiem! 

W wyijcigach rz^du przeciw rz§dom czfowiek walczyt 
pneciw oboemu istnieniu; walczyt broni§, jak; pneoiw 



472 

« 

nlemu walczono; wyt^pial, by nie bye wyt^pioDym, awspie- 
raj|c niekiedy istaienie oboe, wspierat w nietn rzeozywi^cie 
Vihsne. Nagty poch5d tych pierwszych zwyci^stw wi6d( je 
azybko ku koncowi. Drugie, to jest wewn^trzoe wy- 
i$digi, obudzac si^ musialy w miar^ jak tamte coraz tru- 
doiejszemi 8\q stawaly. Rozwijanie si^ przeto tycb, i usy- 
pianie tamtych zetkn§d si^ gdzies musia/y, a nawet ohwi- 
lowo istnied wspdtozesnie : te posuwaj^o &\q w rosn^cynii 
tamte w malej§cym post^pie; te rozpoczynaj^c, tamte kon« 
cz§c powodzehia swojego okresy. Zaczem , im czfowiek 
bliiszym jest swieio ukoi^czonej waiki rz^du przeciw rs^- 
dom, im iywsz§ jest jeszcze pami^d drdg, ktdre go tam 
do zwyci§stw wiodfy; im wi^cej wrdst w tryb iycia da- 
wnego; tym ^rodki za jakie tu chwyta, podobniejszemi byd 
musz§ do tamtych, musz§ nawet bye tylko przyswojeniem 
dawaych do nowego eelu, zatem skierowaniem kuiSrodko- 
wem sil praeych dawniej nazewn§trz. W miar^ jak czlo- 
wiek oddala si^ od pierwotnych wysilen, srodki jego wy- 
radzad s\q b^d;, ehylid ku nowemu, stawad nowemi istaie- 
nia srodkami. 

Dzieje staroiytne s§ jeszcze dalszym oiagiem tej walki 
przeniesionej wewn^trz rz^du rozpadai^tego na rodzaje i 
plemioaa. Rzym wzrosfy wsrdd dzikiej przerody, przecho- 
Wd{ do ostatka kierunek pierwszego ruchu, prad pierwszych 
wysilefi, pami^d pierwszych powodzen; zabory, gwafty, nie- 
wola, zniszczenia, staty si§ trei^ci^ jego iywota. Mors tua^ 
vita mea; oto tresd rzymskiej spofecznosei. Powtarzaj^ce 
si^ ci^gle miast burzenie, wytepianie ludnosci^ mienin, za- 
siewdw, b)lo jeszcze wyt^pianiem potwordw, gaddw i chwa* 
8t6W| jui na wtasne przeniesionem pole. Ludom starej Eu- 
ropy za wzdr slui^ca mtodaAmeryka, tego trudaego przej- 



195 

ijcia uqiknac nie mogfa. Myli sif, kto mniema, ie my p6j- 
dziemy ara ni^; ona si^ starzeje, i zd^ia za nami, a mole 
nas dogDa wkr5tce. Ona jak niegdys swiat stary, wywal- 
czaj^c wolno^d dla aiebie, wyplenia. jednycb, drugich do 
niewoli zakupuje; walczy jeszcze przeciw ludziom broni^, 
kt6r§ przeciw odwiecznym borom walczyta; — walozy ni% 
dlatego wta^nie, ie jest infod§, ie zaiedwie wyszfa z pier- 
wszych zapasdw rz^du przeciw rz^dom; ie jeszcze osty- 
gD§d nie mogfa rozkofysaaa pr|dem pierwszego pchni^cja, 
pierwszych powodzen. Przyrodzona rzeczy kolej jest silniej- 
sz| od rozumu i woli czlowieka ; wsz^dzie powstaj^ca wol- 
noi$d, byla przywilejem w^r6d ucisku, byta dzie^i^ciem nie- 
Uraiejacem stad i karmic s\q samo; — wsz^^dzie pierwsi 
wolni opierali si^ na barkach niewolaikdw; i wsz§dzie da- 
wne gwafty noweVni tylko prostiij^ si^ gwaltami. 

^Gzlowiek^, powiada Gormenin, ^zostat panem ^wia- 
ta, na ktdrym wszystko jest szcz^sliwem prdcz pana.^ Ina* 
czej byd nie mogfo w spo/eczaosci, ktdra jest jego wfa- 
snem dzietem. Przy wyiScigach rz§dami mdgl on po- 
zostad szcz^^Iiwem zwierz^ciem , wwyscigach we- 
wn^trznych musiaf rozpocz^d od cierpien i znojdw. 
Ale zadziwiajic; jest gibkosd organizmu (156): co byto 
natur§ czlowieka, moie ni§ nie byd; — dzieje zeszfe nie 
b^d^ dziejami przyszfo^ci, lubo prawo odwieczne prze- 
trwa istnienie samo. 

Lecz idziei zatem, iecztowiek, ktdry swiat caty prze- 
robit w pokarm wfasny, mnoiyd si^ na nim moie ci^gle, 
i bez konca ? Nie,. zapewne. Nie ma rosliny i zwierz^cia, 
ktdreby nie pokryfo samo cafej ziemi powierzchni, gdyby 
na niej samo istnied mogfo; bo iloi^d powstaj|cych istot 
organicznych, wyprzedza ci§gle zasdb powszechny pierwiast* 



174 

k6w poiywnycb, zatem wyprzedza moinoiSd istnienia; a 
cz/owiek jest jedQ| z tych istot. Tea pochop do iyoia 
wypefnia iyciem wszystkie ziemi pr6inie i zak|ty. Nadmiar 
powstaj^cych istot organicznych, powraoa w (ooo ^wiata 
powszeclinego ; nadmiar pierwiastk6w poiy wnych bylby 
zbywaj§cem, niepotrzebnem jestestwem ; bytby strupieszaf| 
czQ^ci^ ciata, bytby ^mierci| cz^^ci ^wiata. „Ziemia poiera 
dzieci swoje, ktdrych jui wyiywic nie.moie.^ 

WyiScigi powszechne stanowi§, kto ma U8t|- 
pid, kto pozostad w zbiorowej orgam'oznej rodzinie.; — 
oiSwiata i moralno^d stanowid raz b^d^, czy i ludzie ust^* 
powad musz| w wewn^trznych rz^du ludzkiego wy- 
scigach. 

e) Gdy sifa rzutu sfuiy wyf^czaie jednostce, dla 
niej towi wszystko co jg otacza, i jq dla niej same] 
tylko zasila, — za^ si fa rozktadu pojjwi^ca istnie- 
nie szczegdfowe trwafojci ciala zbiorowego, — jedaoatka 
przeto kaida , ulegaj|G I^czaie i jednocze^oie dwom rdinym, 
a raczej dwom przeciwnym wpf y worn, zajmuje f§cznie dwa 
rdine i przeciwne w wszechjestestwie stanowiska. — ona 
znajduje si^ jednoczei^nie wdwojakim sta- 
ll i e. Pierwszy z nich zadowalnia jej pragaienie, drugiemu 
ulega z oporem; w pierwszym jest ona sob§ cafa, w dm- 
gim cz^^ci| siebie, zawisnie od reszty ^wiata; pierwszy jeit 
jej stanem czynnym^ drugi jej stanem biernym. Jui 
same ci^ienie (izyczne, ten najpowszechniejsiy pojaw na 
ziemi i poza ziemi§, czyni wszystkie ciafa, wszystkie oz^ 
id znanego nam swiata, ciafami ci§i|cemi i ulegaj§cemi 
ci^ieniu; stawia przeto wszystkie w stanie dziafaj§cym i 
przyjmuj^cym zewn^trzne dzialanie. U istot iyj§cych, wy- 
razniejszem jest jeszcze to zrdwnowaienie ich dzialalnoici 



176 

z icb n]eu8tajf[C| zawistoscisi ; tu widzimy icb zwyci^ski 
rozw6j w tonie organicznej rodziny; tarn g6ruj|c§ nad nie- 
mi powsz6cbn§ silq rozktadu — bez uszczerbku iycia 
powszecbnego, bez naruszenia iwiata r6wnowagi. 

Jednym i tym samym prawoiu rozmaite (145) nada- 
jemy nazwy^ a to w miar^ jak uboczne wpty wy, lub odle- 
glo^d zr6dla icb pocbodzenie kryjs[ i wikta]f[. To wynatu- 
rzenie rzeczy ponawia si§ i tu jeszcze. Gdy podwdjny stan 
jestestwa kaidego jest prawem powszecbnem, spo- 
lecznold przeto ludzka wyl§czyd si^ zpod niego nie mo- 
gla ; ale bior^c je za wtasny pomysl , nazwata zestawieniem 
praw i obowi^sk^w, przyznajac pierwszeAstwo nie- 
kiedy jednym, niekiedy drugim, najczQ^ciej krzy2uj§c jedne 
drugiemi przez to wfaiSnie, ie je svvoim wynalazkietn byd 
8|dzi. 

Kaide organictne. powstanie jest wyf§cznie dziefem 
sit rzutu jednostek, przenosz^cycb w nowe istoty nikn^- 
ce wlasne istnienie ; — icb pocz§tkuJ9[cy rozw6j bujny i iy- 
ciem przepefniony, jest jeszcze skutkiem stanowczej prze- 
wagi rzutu nad rozkladem; jest zatem dopiero stron| 
czynni jestestwa. Ten pocz|tkowy rozw6j kwitnie nie- 
ekr^powan; swobod§, nadzieji i krzepkosci^ (103), bo na 
nim Stan bierny nie ci§iy jeszcze. Stan dzieci§cia jest 
dopiero stanem czynnym. Ono nie zacz§to istnied dla 
innycb, bo dot§d dla siebie istnied nie umie (93). Przed- 
wczesna przewaga rozkladu nad rzutem, czyli pojawie- 
nie si^ stanu biernego przy zawii|zkach istnienia i iy- 
cia, byfoby nagtem sttumieniem pocz§tkuj§cej indywidual- 
Dolci, zagluszeniem wszelkiego rozwoju, przedwczesnem ni- 
koieniem, Imierci^ uprzedzaj|c§ niemai powstanie. 



i76 

W przyrodoiozycb przeto prawacb stao czynny po- 
przedza stan bierny; — prawa ludzkie \i6 musz§ za tam- 
temi, lub tfumid wschodz§ce istnienia. 

Rozmaitym jest stopieii standw czyonycb i biernych 
u istot skladaj£[cycb wielk§ organicza§ rodzin^ ; a jak mi^ 
dzy rzutem i oporem — k§t odbicia rdwnym jest k^towi 
wpadni^cia, w kaidym stopniu sify i bez wzgl^du na jej 
kierunek: lak wykladnik stosunku stanu czynnego 
z bieraym jest jeden i ten sam w przerodzie catej(169). 
W potrdjnem stopniowaniil organizmu, rosn^cy ooraz stan 
czynny, poci^ga wzmaganie siq biernego. loa mniej 
skrQpowane jednostajnosci trybem, im wi^cej oderwane, im 
przeto niezawislejszem jest islnienie czyje, tym roileglejsse 
s§ tarn prawa, i tym twardsze obowi^zki. Gafem prawefn 
roiilinnosci przytwierdzonej do miejsca jest przeci^g 
jej trwania utrzymywany tern, co &i§ z dI§ styka, co nie- 
jako sama nadstawia si^ jej pragnieniu ; — jej cafym o b o- 
w i § z k i e m jest zwr6cenie gromadzkiemu szpichlerzowi 
zapoiyczonych u niego pierwiastkdw. W drugim stopniu 
organizmuy instynktowo-zmysfowym, prawo istnienia rozle- 
ga si^ jui w przestrzeni stoj^cej otworem, i bogatej w lirod- 
ki czekaj§ce na wybdr nieprzykutego do miejsca jestestwa. 
Lecz obowi|zek s/uienia Jnnym ci^iy nieprzestannie na 
istocie liwiadomej niebezpieczenstwa, ktdre w cafym*jej 
trwania okresie niepokoi jej zagroione prawa. Piel^gno- 
wanie potomstwa z poj^wi^ceniem wfasnem jest jui u niej 
wznioslym pocz§tkiem obowi^zkdw, ktdrycb si^ czlo- 
wiek nie zaprze, ktdre owszem rozwin^wszy wiedz§, na 
czele wfasnych postawi. Gdy zas nic nie istnieje odr^bnie, 
i kaidy tryb pojedynczego istnienia rozwija si^ w rozie- 
f^ym zakresie pewnej zbiorowej calosci; kaida przeto ca- 



177 

toid zbiorowa, ulega nawzajem, lecz jui w kierunku od- 
wrotnym, temui podw6jnemu wpfywowi i jego stopniowa- 
niu; kaida ma pewien stan czynny, i na kaidej ci^iy 
Stan bierny. Suma biernosci pojedynczych istot jest 
wyrazem stanu czynnego cafosci zbiorowej; — suma ich 
8zcz6g6{owych standw czynnych jest nawzajem jej bierno- 
sci;, Zaczem, og6f standw biernych wprzero- 
dzie jest r6wnym og6fowi standw czynnych, a 
to powszechne r6wnanie jest swiata po- 
wszechnego r6wnowag;; jest zr6wnaniem 
praw i obowiqzkdw, jest znamieniem spra- 
wiedliwoSci odwiecznej. 

Gztowiek, widzieliSmy, (159) nie mog^c sig wydobyd 
z wielkiego stowarzyszenia istot organicznych , utworzyt 
w jego fonie wfasn§ spofecznosd, ulegaj^ci cigieniu tarn- 
tego; zaczem, jego wfasne, dodatkowe prawa musz| i 
tu jeszcze oprzed si§ na tamtycb, byd ich spofecznem roz- 
wini^ciem, lub spofecznoSc jego stanie w sprzecznoSci 
z fozleglem, przyrodniczem stowarzyszeniem , ktdre JQ we 
wn^trznoiciach swoich przydusi, strawi i zatrze. Stopniowa- 
nie, wzajemnosd i rdwnowaga stanu czynnego ze 
stanem biernym, zatem praw i obowi^zkdw, ktd- 
re dostrzegamy w przerodzie, b^d^ce stopniowaniem, wza- 
jemnoSci^ i rdwnowag^, zatem warunkiem istnienia orga- 
Dicznych istot i stowarzyszen, pozostad musz^ spofecznemi 
prawami. Jakoi, obowi^zki bez praw przyttumi^ istnienie 
jednostek ; — prawa bez obowiqzkdw rozstrsel^ catoSd zbio- 
row§ ; obowi^zki uprzedzaj§ce prawa, b^d^ powolnf[ Smier- 
eii jednostek i catoSci; prawa uprzedzaj^ce obowi§zki, 
rozwin; sity czynne, ktdrych ciqi6 ma przejSd w stan 
bierny. 

Tom I it 



178 

Wzmaganie si^ obowi^zkdw pojedynczych musi pty- 
n^c ze wzmagania si§ praw pojedynczych , to jest ze wzma- 
gaj^cej si§ swobody w rozwoju sit rzutu na wiedzy 
i pracy opartycb; — dobrowolna zawislosd czfowieka 
rosD§(5 moie tylko wzrostem jego niezawisfoiici , jego stan 
bierpy wzmagac si§ wzmagaDiem stanu czynnego. 
Gdy zas podw6jnosd stanu wspdln^ jest jednostkom 
i ciala zbiorowemu, ktdrego tamte s^ czgiici^, przeto na- 
rost cigiaru u pojedynczych, przechodz|cy w p r a w a ciafa 
zbiorowego, podnosid musi o tyle jego obowi§zki| b^- 
d^ce nawzajem korzysciami odpIacaj§cemi stracone poje- 
dynczych wysilenia. tq ostatni^ skaf§ rozbijajs[ si§ nieraz 
fiiozof5w okazafe pomysly, prawodawcdw uchwaly, i refer- 
mator6w n^arzenia. 

Stan czynny czlowieka w towarzystwie jest nie* 
mal ten sam, jaki byl poza niem, a przynajmniej byd niai 
usifuje, bo on tkwi w prawach wielkiego w organizmie 
stowarzyszenia, kt6rego czfowiek nie przestaf byd czfon- 
kiem; — celen) jego jest istnied cozaz swobodniej, a jego 
srodkami s^sify rzutu wrodzone i nabyte. Gdy zai 
spoleczno^d iudzka , bgd^ca jui ludzkiem dzielem (156), 
nie ma odrgbnej, wfasciwej sobie, przyrodzonej 
sify rozkfadu; zatem nie ma praw i obowi|zk6w r6- 
wnie przyrodzonych , i od jej woli niezawisfych , — stan 
przeto spofeczny nietyiko chwiejnym bye musi, jak wszystko 
CO nie jest tworu cz§sci§; lecz nadto pozbyc on si^ nie 
moie tego, co cechuje sily rzutu i jego ludzkie pocho- 
dzenie: indy widualnosci , przewagi i gwaittu; obowi§i* 
k i e m lego ciafa zbiorowego bgdzie : wstrzymad od 
czynu, i zmusic do czynu. — Zaprawdg, ten stan 
spoleczny nie jest Boga dzietem , Irwanie jego nie jest 



179 

wiecznem; — on nie jest drug§ stron§ r^woania, maji* 
oego utrzymad ludzkiego liwiata rdwnowagQ (177)« 

f) Zohaczmy sz6ste i ostatnie prawo zasadnicze, 
b^d^ce jeszcze bezpoiiredDim pra-prawa naszego wy- 
nikiem. 

Wiedza i praca ludzka dziafad inogf[ tylko na co^, 
CO jui istoieje ; «— tern istnieniem nazewn^trz nich jest 
przeroda sama. Dwie cz^sci skladsgice sif§ rzutu czlo- 
wieka, odpowiadaj^ dwom cz^iiciom 8k}ada}|oym przerod^; 
jego wiedza staje naprzeciw jej prawom, jego praca 
dziala na matery§. Kaida z nich zdobywa swoje; a gdy 
ani praca od. wiedzy (151), ani materya od praw przyro- 
dniczych (62) oddzielid si; nie mog|, przeto cata ludzka 
sila rzutu rdzwijad si§ musi w calej przerodzie , i w 
spQsdb w jaki ona istnieje. 

Przeroda skfada si§ rzeczywi^cie naprzdd z materyi, 
do ktdrej rdinorodnych czQ^ci przywi^zane 8§ roziiczne 
wfaiiciwo^ci; — nast^pnie zpraw odwiecznych, 
a przynajroniej tak dawnych jak ona; praw, podtug kt6- 
rych istnieje materya, podfug ktdrych rozwijaji si^ jej 
iwlaiciwoici , bez ktdryoh-nie byfoby ani wtaiciwoiSci ani 
materyi. Wszakie, pomi^dzy matery§ i jej wfaiciwo- 
iciami z jednej strony, a prawami powszecbnemi z drugiej, 
leiy, CO do icb natury» rdinica najwyiszej wagi, pomijana 
w iyciu potoczneno, w badaniach za^ oderwanycb wiod|ca do 
lawiklan i zboc.zen, lub do prawd rozleglych i gl^bokich. 

Materya uwaiana sama w sobie jest pewnem je- 
•testwem maVtwem, ktdrego stanem ci§glym jest stan bez- 
warunkowo bierny. Wfa^ciwo^ci przywi^zane do niej, 
kttfre zwykle silami przyrodniczemi nazywamy, daJ9 
znaki iycia, bo ich stanem ci^glym jest stan beawarunko- 



180 

wo czynny. Prawami wreszcie przyrodniczemi 89: spo- 
s5b biernego istnienia maferyi i tryb czynriy -])9J wfa- 
liciwoi^ci, — jest ich stosunek rni^dzy sob| i stosunek je- 
stestw calych, jednych wzgl^dem drugich. Materya b^di 
atomy skfadaj|ce ciala sta^ , plynoe i lotne ; — jej 
wfa^ciwoiSciami ich ci^ienie, spdjnoid, pr^ino^d, ktdre 
w danych wypadkach pojawiaj^ s\q jako sily przyrodnicze ; 
-^ prawami: zasady powszechnego istniem'a , ruchu i 
oddziafywania. Zaczem idzie, ie gdy materya i z ni| jej 
wfai^ciwoijc] przechodzs[ f§cznie z miejsca na miejsce, a gro« 
madz§c sig tu, tam ust^powac . musz§ ; prawa przyradniese 
8§ w pefoi zawsze, i mieszkaj^ w cafym swiata ogromie, 
w kt6rym nic nie ubywa i nic jui przybyd nie moie (166). 
One pojawia]§ si§ wsz§dzie , nie uchodz|c znik^d; mog|, 
nie tworz^c si^, wsz^dzie naraz wyst£|pid; mog§ si^ wsz;- 
dzie cofnqd, nie nikn£|C nigdzie; -— one sig udzielaji bez 
ubycia , dziafaji bez sfabnienia , bo s§ trwaj§c§ my^l§ Bo- 
ga; niewidzialne nigdzie, a przeciei obecne wsz§dzie, jak 
B6g sam. 

Uczerpana szklanka wody w Baftyku, zniia poziom 
spokojnego Oceanu; — elektrydznosd , ktdr§ gromadzQ w 
lejdejsk§ butelk§, rozrzadza stopniowo pfyn ten w atmoafe* 
rze iwiata catego; bo woda i elektryczno^c 8§ matery|, 
ktdrej w wszecbjestestwie przybyd jui nie moie , ktdrd 
ppzeto gromadz§c sdq tu, tam ust^powac musi. K^t pro* 
sty ustawiony przez ciei^le we Lwowie, nie ujmie wfa^ciwo- 
lei ionym k§tom prostym, jak^kolwiek bylaby ich ilolc nt 
Iwiecie; — spuszczony przez niego pion, nre naruszy ni- 
gdzie praw odwiecznych, podlug jakich dziafa ziemskie cif- 
ienie. Lecz gdy ogdf materyi, ktdrej ofdw jego nie prse- 
stat by(f czQ^ci^, jest niezmiennym, a tern samem ci^ienie 



181 

powszecbne jako j^dna zjej wfaseiwosci J9st zawsze to samp, 

— i prawdopodobnie ziemia wi^kszego znie Jdby nie mogfa , 

— ci^ienie przeto uiyte przez ciei^lg jakp wfasciwosd materyi 
na tern miejscu, rdwniei ubyc luusiafo na Jnpem. Krzywdy 
wyrz§dzoQe jednym narodom przez drugie, rozmyiilDe ni- 
8zc2enia wyrobu na ukaranie pojedynczycb. wymierzone, 
marnotravvstwo zamoinycb gfupc6w i prdiniakdw, 8| u- 
bytkiem urobionej przez czfowieka materyi , wracajicej . w 
fono organizmu powszecbnego ; — s§ zniszczeniem praoy 
ludzkiej, zatem krzywdy wyrz§dzon§ plemieniowi ludzkiemu. 
Lecz gdy fany stratowane na Ukrainie, sq szklank§ wody 
SDiiajac§ poziom zaiywnycb pierwiastk6w na wybrzeiacb 
Skahdynawii i Brytanii; spalona ksi^ika nie zniszczy jui 
praiwd przyrodniczycb, tak jak zdruzgotanie pionu nie za- 
tne wfajciwoi^ci linii pionowej. 

Prawa przyrodnicze , dodajmy jeszeze, s§ dawniejsze 
nii wszystkie ziemskie i zazipmskie wypadki, zatem same 
Die s| wypadkiem niczego; one stoji niezawisle jako ko- 
mecmoid niewzruszona, a b§d§c zr5dtem kaidej sify, same 
nie ulegaji iadnej. M§dro^d odwieczna o tyle tylko spra- 
wiedliw§ bye moie, o ile sie opiera na prawach przyro- 
dniczych, i rdwnie odwiecznych jak ona. Przenikliwoiid ro- 
xumu iudzkiego niepoprzestajs[ca na tern , ie dana rzeoz 
istnieje, moie w niej dopatrzed pewne prawo b§d§ce jej 
wlafeiwosc]f[, zatem wyrzec takie , diaczego ona tak a nie 
inaczBj istnieje; — lecz iadna pot^ga rz^du tych praw 
prsyrodniczych zmienid nie moie. 

Dwie cz^sci ludzkiej sify rzutu, powiedzielismy, 
odpowiadaji dwom cz^^iom, sMadaj§cym przerod^ ] zaczem, 
jak prawa przyrodnicze udzielaj§ sie ci§gle bez ubycia, i 
pojawiaj) wae^dzie nie nikn^c nigdzie^ tak wiedza ludzka, 



182 

udziela si^ bez podzialu , i uiycza bez stabaienia ; — * a jak 
widzialna postad istoty kaidej znika zprzed oczu naszyoh 
po rozptynieniu si; materyi, ktiiry j; skfadaty; tak zoiknid 
musi widzialny skutek pracy ludzkiej, po zuiyoiu wyrobu 
ludzkiego ; — prawa przyrodnicze i odpowiadaj|ca im wie- 
dza, s; trwate i niespoiyte; ciafa przyrodnicze i odpowift- 
dajice im ludzkie wyroby, muszi z czasem utracad -wi* 
dzialne postacie. 

Materya i jej wfalciwoici, przelewaj^ce si; I|oxnie i 
niepodzielnie po przestworach iwiata calego, w ktdrydi 
toD§ , — a powyiej nich prawa, istniej^ce bez miejaca 
i czasu, przeciei wszedzie i zawsze, oto dwie rdioe czQiSd 
tej samej , jednolitej i niepodzielnej przerody. W y r o b y . 
ozlowieka i ich wtaiSciwoiSci , zatem ich uiytecznold, roita- 
czaj^ce si; razem i niepodzielnie w^r6d rozleglej ludzkiej 
rodziny, z ktdrej powstaty i w ktdrej ton§; — i przelana 
w nie ludzka wiedza istniej^ca bez nich i poza niemi: 
oto dwie rdine cz;ici, skfadaj§ce jeden, jednolity, i nie- 
podzielny Iwiat czfowieka. Te s§ gidwne i najblihze pra- 
prawa naszego nast;pstwa. Zobaczmy, jak prawdopodo- 
bnie te przyrodnicze prawa wrastafy w tworz|ci| si; apo- 
tecznoldy i jak spotecznoid ta~, a raczej ludzie, ktdrzy ni) 
kiedyii zwi^zad si; mieli, przygotowywali wielkiego iywota 
materyaf, pierwiastek ijeia spoleeinego. 



Stan pierwotny, zupelnie dziki, diugo trwad nie mdgl 
u czlowieka (59). On widzial, a widz|c poj^f, bo miaf u- 
oiucie, pami;d i S9d(139), ie po upfynieniu dnia kaidego, 
nadchodzi inny; ie z nim wznawiaji si; te same dole* 
jrliwoici i pragnienia; ie Uogie i obflte lato szybko pne- 



183 

mija, owoc znika na drzewie, ptastwo kupi si§ w gromacly, 
wzbija pod zg§szczone i posfphe chmury, a krzyiujac ich 
lot szybki, zd^ia tarn, zkad one odeszfy, pod jakieiS inne, 
czyste, przez nie opuszczone niebo; — ie zimno kurczy 
ciafo, i do trudu niezdolnem je czyni ; ie zwierza gdzies 
w niedostgpne zagania pieczary; ie ryhq gr§i£|C§ s\q na 
dno, grub^ przed nim zaroyka skorup§. Widziat, a widz§c 
zrozumiaf, ie zwinno^c kibici, twarzy czerstwo^c, krzepko^d 
sif, i. odwaga niebezpieczeiistw chciwa , opuszczaji innych 
stopniowo, wi^c i jego opuszcz§ ; — on jui poj^l , ie 
gdzie jest przeszfo^d, tam i przyszloiSd byd musil On wie 
tern, wi^c nie bedzie wiewidrk^, chowaj§G§ bez wiedzy 
orzechy na zim^ wtenczas nawet, gdy zamkni^tej w klatce 
przyjacielska r§ka dostarcza ich hojnie przez rok caty ; on 
Die bedzie lwic§, targaj|c§ niewinnych przechodnidw w lecie 
dia bezpieczeAstwa dzieci, z ktdremi s\q rozt§oza nazawsze 
pod' zim^. 

Gzlowiek musi wiedzied co czyni, bo czyni tylko, co 
wie (ISl), a wiedzac o zfem, chce zapobiedz zfemu. Je- 
ieli jedna. pora roku odmawia mu pokarmu i przytufku, 
i jak gdyby osierocone przerody dzieci^ z rodzicielskiego 
wygania domu; jeieli chwile choroby i wiek chylqoy ku 
koAcowi czyni; go niedof^iriym i opuszczonym, jest wszak- 
ie czas inny, czas hojny, bogaty w sify i zasoby, jest je- 
sieii zamoina w plony, mfodoid ognia pelna, s; w ci^gu 
iycia dtugie lata przyst^pne przezorno^ci i pracy. On to 
widzial, a widz|c zrozumiaf. Wiedza i praca ocalify 
oifowieka od zagfady, od ktdrej instynkt ocala czysto or- 
ganiozne istoty. 

Stopniowo czfowiek przestat zbierad i towid, by nie 
byl dzi^ glodnym; on juii zbiera i (owi, by nim nie byl 



w chwilach przerwy, w porze obumarlej, w wieku 8tyga|- 
Gym i oieudolDym. Z czasem jui nie dla siebie tylko gro- 
madzi, bo uczuf, ie s^ istoty, kt6re do niego nalei^; on 
sklecit budQ w lecie, lub jame wygrzebaf, by w zimie 
wszystko swoje do siebie przytulil; by go w niej nawza* 
jem przytulono w wieku zgrzybialym ; by umieraji|Cy iycia 
awego nie zabra? w cafo^ci z sob§ (li6); on z dzasem u- 
tworzyl zapas mienia i plemienia: wfasnoic i rodzin^. 
Zapas, wfasno^d i rodzina! wyrazy czarodziejakie, 
peine tajemniczego znaczenia; poj^cia, kt6re czlowiek, jak 
gdyby przeczuciem wiedziony, pierwsze w sobie rozbudzit, 
a kt6re przeciei tylko wiedza i praca sptodzic' mogly, 
kt6re zatem s^ jego wlasnem dzielem; — poprzed 
ktdrenii wychyla si§ wsz^dzie t^cza pogody, poza ktdremi 
DOC pierwszych wiek6w powleka surow^ jeszcze praerod^. 
Bydie moie byimy dziiS rozmy^lnie cisngli si^ w te jui 
znikajice z ziemi ciemnice? Nie, ludzkoid post^puje silnym 
krokiem po drodze przeznaczenia swojego; prawdy raz 
zdobyte, nie fatwo wymieraj§, a pojedyncze wybryzgi, mo- 
g§ nieroi zachwiad chwilowo, ale ich zagfuszyd nie zdolaj^. 
Potrzeby istot organicznych s§ trojakie, tak jak trzy 
s§ Stopnie ich organizmu (104): potrzeb§ roslinnosci jest po- 
karm ; w drugim stopniu, to jest u istot nieprzy wi^zanych 
do miejsca, potrzebami wspdlnemi s§ pokarm i przytulek; 
czlowiek sam jeden nagi, sam zapragn^I jeszcze okrycia. 
W og61nym przeto zarysie wszystkie potrzeby nasze byfy 
zawsze te same, i te same pozo8tan§ nazawsze, bo one 8§ 
organizmu naszego potrzebami. W mocy czto^ieka nie jest, 
powtarzamy, zerwad z rodzinf[ istot organicznych, i zatrzed 
pochodzeniA swojego ^lady, tak jak nie jest w mocy ludu 
iadnego zarzec si§ swojej przeszloici : prawda przeraiaj|ca 



185 

dla porywczych, chc^cych dorazny uczynid rozbrat ze wszyst- 
kiem co bylo, a moieby byd \ui nie powinno. Wszystkie 
dzisiejszego przemysfu utwory s§ drobaostkowem , i coraz 
drobniej^cem tych trzech dziaf5w rozgatgzieniem , kt6re 
przez to jedynie doszfy rozgaf^zienia tego, ie tkwi§ w na- 
turze rzeczy, i ie je cztowiek wiedz§ swoj§ w niewyczer- 
panej przerodzie sledzi i przebiera. Jak bowiem niesko6- 
czona rozmaitoic jest przerody wfasciwoici§ (1 63), tak^ 
wiedza i praca cztowieka si^gn^c moie, gdzie ona si^ga. 

Rozrzucone rodziny, te wewD§trz lasdw dzikie nios§* 
oych owoce; Umle wsrdd gdr porosfyoh, k^dy sig pl^cze 
zwierz drobny i grube ptastwo; inne' osiadlszy nad brze- 
gami w6d rybnych ; ^ inne jeszcze ai do pdzDych czas6w 
M^dz^c po rdwniDach' z lagodz^cemi ich dzikosd trzodami, 
od kt6rych cz/owiek prawdopodobnie pierwsze otrzymaf 
wychowanie; te wreszcie w miar§ post^pu, czyni§c ruba- 
szne pr6by u8wi§conego pozniej rolnictwa ; — wszystkie 
w urozmaiconej 2yj§c przerodzie, ale iadna w przerodzie 
calej, ro^dzielify niejako pomi^dzy ^ebie ^rodki wszystkim 
wspdlne, istaiej^ce dla wszystkich darmo, wszystkim za- 
r6wQ0 wfaiciwe, ale Die wszystkim zar5wno dostgpne. 
Ro z m a i 1 sc przyrodnicza , a z ni^ rozmaitosc zapas6w, 
fatwoiic lub trudnosc dojscia do nich, zatem obfitosc i 
swoboda, lub niedostatek i cierpienia byfy pierwszem i 
nieodzownem rozprdszenia tego nastepstwem. Z jednej 
strony toisamosd potrzeb i prdgniei^, zdrugiej ijrodkdw r6- 
ino^d, a pomigdzy niemi wiedza czfowieka! Wi§cej nie 
potrzeba bylo. 

Mai on podwoid dosd jui mozoln§ pracQ, by nie wy- 
puszczaj^c z r^k tego, co ma dot^d, sprostad innym w tern 
CO oni maj§? Nie; ani podwojona praca w urozmaiconej 



186 

przerodzie eel ten osi§gn§d tnoie, ani pracy wyt^ienie leiy 
w naturze ezfowieka. Praca jest trudem D^kaj^cym iycie, 
a sila rzutu opiera s\q n^kaniu (108); — praca jest 
ijrodkiem nie celem, ^rodkiem niemifym, wiod^cym 'do mi- 
fego celu. Srodek poprzedza eel ; co bliisze, to pr^dzej czud 
siq daje: czfowiek chce przeskoczyc zfe; — on m6gt tyl- 
ko szukad celu, unikaj§c srodka; pragnsfc owocu pracy 
bez pracy. Oto pierwsze zwikfanie, pierwszy pop§d wiod§cy 
do przekraczania 'granic wfasnego jestestw a 
(160). To pierwsze przekraczanie moglo byd zwierz^cem 
tylko; napady, rozboJQ i zabory byfy rzeczyvviicie pierwsz§ 
styczno^ci'i czfowieka z czfowiekiem ; pierwszym ruchem, 
otwieraj^cym w fonie ludzkosci rozlegfy zawdd wyici- 
g6w wewn§trznycb, skutkiem ktdrycfa przez dfugie 
wieki tylko cierpienia jednych, drugich szcz^sliwymi czynid 
b^di* Pierwsze drobne zapasy, kilka sk6r zwierzecych, kilka 
ryb suchych, rozpocz^fy przeraiaj§cy szereg gwaltdw, u 
kt6rego wieszaji si^ podrz^dne dziejdw ludzkich wypadki ; 
te pierwsze zapasy stafy si§ takie zarodem cudownych 
nast^pstw, ktdrycb pocz^tku doi^c zbadad nie umiemy, kt6- 
rych konca nie i^cignie my^l nasza. 

Jeieli przekraczanie granic wfasaego je- 
stestwa ma doprowadzid do sify rozkfadu, i stac 
si^ spojnisi towarzystwa, tedy nie ulegnie zaprzeczeniu, ie 
to CO je utrudniafo, utrudnid lub niedopuicid musiafo zro- 
^ni^cia si§ ludzkosci w jej zawi^zkach; — ono uspi jej 
iycie, gdy jui b^dzie spojon|, ono uczyni jednych ludzi 
obojgtnymi dla drugich, wnuki obcemi dla dziaddw; — 
zoboj^tnienie wzajemne przecina ludzko^d, ludzi odosobnia, 
i przy wraca stan dzikiej niezawisloici. Przekraczanie 
ro8n|ce, jako odwrotne tamtemu, sprowadzad musi odwrotne 



187 • 

skutki; — ono musi kojarzyd w^zef spofeczny, wikfad 
rozstrzelone cz^^ci , stan jednostek od ciafa zbiorowego 
coraz zawiiilejszym czynid; zatem przygotowywad na drodze 
truddw i cierpieA powolne dojrzewanie ludzkiej spofe- 
czno^ci. 

Gzlowiek wszakie maj§cy istnied prac^, 
nie mdg? hazawsze pozostad niszczycielem; 
kierowany wledz^, isd wiecznie w lilady istot 
bez wiedzy. Rozdzielony pomi^dzy tern co mdgl sam 
zdobyd wsrdd przeirody, a tern co inni na niej jui zdobyli; 
— migdzy strzeioDiem siebie, a dybaniem na innych; — 
trwoi^cy si^ o wfasne, gdy czyhaf na cudze; — znie- 
ch^cony, tarn trudem podjetym moie dla obcycb, tu nie- 
bezpieczenstwem cz^sto bez skutku przebytem , — sam 
niepokojony, i niepokoj^cy drugich , — noce bez snu, dnie 
o gfodzie sp§dzaj|C, czfowiek musiaf sprzykrzyd sobie ten 
stan jui nie zwierzecy, a przeciei nie ludzki jeszcze. Lecz 
przejscie w stan inny byfo najwyiszem jego zadaniem : — 
tern przejjciem w stan inny by fa lamiana. 

Wszakie, ani prawa przyrodnioze powszechne, ani 
sifa rzutu, ktdrej nast^pstwem byfy wfalnie te rozboje 
i te lupieie, nie mogfy zatrzed w czfowieku jego pierwo- 
rodnych popeddw, i na inne obc^ inu dot§d wprowadzid 
go drogQ; — zamiana ani jest jednym z ruchdw rozle- 
gfych, spajaj§cych organicznie istoty, ani jednem z wrodzo- 
nych czfowiekowi samemu usposobieA, jakiemi s§ jego 
uczucie, s§d, lub wola. Ona jest jego wlasnym tworem; 
jest wyrobem jego uczucia, s|du i woli; ona jest plodem 
jego wiedzy. DIatego, kiedy kaidy ruch, kaidy pojaw, 
wszystko inne istniej|ce w spofeczno^ci ludzkiej, jest po- 
wt6raenieni lub odbiciem praw ^wiata fizycznego; zamiana 



188 

m t 

I 

sama nie istnieje nigdzie po2a ni^. Spolecznosc jesl wy- 
robem czfowieka, to przeto, co }q ustalito, musiafo by<S 
takie jego wla&hym tvyorQin. 

Gdyby zamiana leiafa takie w praw powszechnych 
rz^dzie/spolecznosc ludzka byfaby jui Boga dziefem, lecz 
dzielem wykonczonem, i powstafem w chwili tworu same- 
go. Zaczemie idzie, ie wszystkie rodu ludzkiego plemiona, 
najodleglejsze mi^dzy sob§ pokolenid, ludy osiadfe n^ prze- 
ciwnych ziemi krancach, i nawzajem o istnieniu swojem 
niewiedzice, niski i wysoki wyksztatcenia stopiei^i — 
wszystko jak gdyby zabytkiem dawnego nafogu, lub wyi- 
szemu ulegfe natchDieniu, sMania si§ ku wolnej wymianie,. 
tub takow^ jui na czele uataw swoich zamieszcza ? Ludzko^c 

• 

w^zakie, zfoiona z jednostek ^miertelDych , z kt6ry6h kaida 
m^ my^l whsni, koncz^c^ sig z koncem jej istoienia ; z kt6rych 
kai^a iyje wIasD§ sifq, pojawiaj§c§ si; zjej powstaoiem, i zjej 
niknieniem nikn§c§ nazawsze; ludzkoiid ta, nie moie miec 
woli ogdloej, zajmujicej caf§ przestrzeii vvsp6fczesn£| , trWa- 
j§cej y/zdlui trwania pokolen tylu. Oto, zamiana istnieje 
wszgdzie przez to wtalnie, ie jast najprosciejszym pomy* 
sfem; jest pomyslem nasuwaj^cym si; mimowolnie; tak 
powszechnie przeczuwanym i tak fatwym do przeczucia, jak 
bliskiemi siebie s^ wzi^cie i danie; — ona jest na j- 
bliisz| prawdy odwiecznej, bo jest bezpoiirednini wyplywem 
jednego z szei^ciu praw naczelnych: jest stanem czyn- 
nym i bietnym. 

Go wpadio .w karby przyrodnicze , stalo si§ przerody 
cz§^ci§; — zamiana trafila na nie, ona tei jest najrozle- 
glejszem i najtrwalszem z dzief ozlowieka; — ona jest 
pomostem rzuconym ponad przepasci^i dziel§c§ rzeezy bo- 
skie od ludzkich, a po kt6rym, w lono zawi9zuj§cej si; 



189 

spofeczno^ci, zst^pi prs^rodnicza" sifa rozktadu, i towa- 
rzystwo ludzkie spokrewni nazawsze z wielkiem, przyrodni- 
czem stownrzyszeniem. 

Dzieje zamiany, to dzieje ludzkosci ; — jej powstania 
nikt nie wysledzi, tak jak nikt nie wysledzi zaVvi^zkdw 
spofeczno^ci same] ; — ona rozwijad si§ musiata jednocze- 
snie z pot^g§ dupba ludzkiego, pojawiac i nikn^c w roz- 
inaitych miejsoa i czasu odstgpach ; tu przegradzana gwaN 
tami, tarn wciskaj^ca siq mifdzy gwafty same ; upragaiona 
przez sfabycli, odpychana przez potginych ; ustalajaca si§ 
mi^dzy jedaostkami, gardzona tarn, gdzie rozleglejsza i zbio- 
rowa s\h wyst^powafa pewna zwyci§stwa. Ona przebolafa 
dlugie wieki wieAczonych rozbojdw, a lubo Irwa jui lat 
tysisfce, jest dopiero na p6l drogi, by petnego doczekafa 
tryumfu. Gzfowiek przygtuszajac w sobie stan pierwotny, 
stan zwierz^cy, otwieraf stopniowo tylko pole nowemu, 
kt^ry tym silniej wciska/ si^ z jednej slrony, im wi§cej 
tamten partym byf w drug§. Ale jak przeobraienia swiata 
fizyczncgp postQpuj§ w stosunku odwrotnym ogromu ciat 
i ich mi§iszosci; tak w przeobraieniach rzeczy ludzkich 
miar^ czasu jest dziefa rozlegfo^d. 

Zamiana stan^ta na miejscu gwdft6w i zabordw; c6i 
tedy^b^dzie przedmiotein zamiany? To samo niew|t- 
pliwie, CO byfo tych gwaft6w i tych zabo- 
t6w przedmiotem. Przedmiotem zabor6w nie byf 
zwierz niezawisfy, pl§GZ|cy si^ wi^rdd g^stwiny; nie ryba 
skryta zardwno przed wszystkiemi; nie owoc dost^pny 
kaidemu; nie rozleglej i pustej ziemi urodzajnoic; sfowem 
nie CO jest przerod§, bo przeroda istnieje d a r m o ; — > 
przedmiotem gwaltdw i zabor6w byt trud wytropienia 
swiena; trud wydobycia ryby; tl*udy dtugie piel^gnu-^ 



190 

]§ce ziemi plodnoi^d; przedmiotem gwaltdw i za- 
bor6w byfa praca czfowieka; przedmiotem za- 
miany b^dzie takie jego praoa. 

Zaczem, zabory i gwafty tarn tylko powstad mog{y, 
gdzie jui istniala pewna wiedza i praca; zamiana tain 
tylko pojawiad si§ zaczefa, gdzie si§ jui gwalty pojawialy. 
W gl^bokiej przeszfosci Arabia i Egipt 8fyn§ rozbojem i 
karawanami; Fenicyanie, zbdjcy morscy, staj§ na czele sta* 
roiytnego przemystu; — potomkowie j,kr616w morza^ i 
lupieicdw trzeoh cz§sci swiata zostaj§ panami w6d iSwiata 
calego. Znakomite rozboje s§ znakomitych wymian zarodem 
i bodzcem, bo czfowiek postawil wymian§ na miejscu, gdzie 
staly rozboje. 

Gwalty i wymiany szly razem, i diugo jeszcze razem 
ii6 b§d§ ; gwalt leiy w pierwotnej naturze czfpwieka, wy- 
miane on narzucil sobie; on st^je siq chwilowo zwierz§« 
ciemi ile razy moie niebyd cztowiekiem. Wracdj|cy z A- 
fryki i Geltyeyi ieglarze Tyru i Sydonu , porywaj^ zboia 
w Sycylii, dzieci na wybrzeiach Peloponezu; — Purytanie 
oglaszaj^c „p r a w a c z I o w i e k a^, wyt^piaj§ i^niadych, czar- 
nych na wJ'asnosd kupuj^; — dzis wojny wciskaji si^ 
mi§dzy traktaty ; wymiany jencdw towarzysz§ wojnom ; ^wiat 
si§ chwieje mi^dzy jednem a drugiem, bo zamiaoa po- 
wszechna, to bezpieczenstwo, to wolno^d, to sprawiedliwoid 
powszechna, to ideali poj^cie nieurobione jeszcze, to dopiero 
pragnienie samo. 

Lecz gdyby usuni^cie gwalldw i rozbojdw, bylo jedy-' 
nem zamiany nast§pstwem; gdyby skutki jej trzymaly siq 
nieodst^pnie jej samej, i nikly z dokonanym czynem ; prze- 
mijaly z tern, co w niej jest zmyslowem, widzialnem: za- 
miana ta, bylaby dopiero uspokojeniem ogdlnem, dogodno- 



191 



8Ci§ cz§sciow§ , dzielem olbrzymiem zapewne, moie na- 
wet dostatecznem dla jednostek, ale iadnem jeszcze dla 
cato^ci zbiorowej, majqcej oddzielne istnienia i trwania wa- 
runki (160). Ten wielki tw6p ludzkiej mysli, bylby za- 
pewne ug/askaf w czlowieku jego zvviepz§c§ strong, by/by 
jednych uczynif znosnymi dla drugich , wzniost wszystkich 
ponad Stan piervvotny i dziki; — ale nie byfby jeszcze 
zdolal wydzielic ludzl z rodziny istot orgaDicznych i we- 
wnatrz niej samej utworzyd odr^bna calosd. 

Pokarm w owocu, zwierzu i rybie, i trud osi§- 
gnienia owocu, zwierza i ryby^ — zatem uiytecznosd 
ludzkaipraca ludzka slaj^ przy zamiaoie na dwdeh 
przeciwlegfych krancach: — praca mierzy gidwnie da nie, 
uiytecznosd — wzi^cie; tak jak przy zavvi§zkach spo- 
lecznosci mierzyty napad i obron^. 6dy zas kaidy czlo- 
wiek jest wyrobnikiem, a kaidy wyrdb jest wprost lub 
po^rednio przedmiotem zanniany, przeto w spofecznosci, 
w ktdrej jui wymiana slaneta na miejscu rozboju, po- 
wszechnem usilowaniem ludzi byd musi, zwi^kszac 
uiytecznosd dla drugich, umniejszaj^c prac§ 
dla siebie. Aieby umniejszyd prae§ wlasn§, czlowiek, 
powiedzicli^nfiy, rzuci s\q chciwie na przerod^; on jq za- 
przQgnie do robdt swoicb, i w walce przeciw niej wyr^czy 
si^ ni§ sam|. On w niej wykryje nowe materye, wydo- 
b^dzie kruszec z wnetrza ziemi, wytropi ciat wlailciwosci i 
sily, dopatrzy s\l tych rodzaje, kierunek i stopnie. Nie- 
omylne skutki rdwnowagi, spr^iystosci i ci^Jenia, warunki 
skladu i rozkladu, ruchy uj^te w liczby, prawa istnienia 
ustawione w pewn§ przyst^pn^ i pojetn§ catosd, znajomoild 
nieba i ziemi, ziemi i w6d, ich powierzchni i gl^bi, zrozu- 
mienie warunkdw pod jakiemi ludzko^c poruszad si^ moiei 



192 

wszystko CO istaieje, zmystowe lub umyslowe, trwale lub 
przemijajicei wszystko stanie ku usiudze czlowieka , bo 
wiedza jego wszystko przenikDie , . a jego praca chwyci za 
wszystko. On jednym pot^gom nakaie milczenie, drugie 
wyprowadzi z ukryoia, te rozdraini tamtemi, tamte temi 
przytlumi, a podsuwaj^c matery§ pod sify, sity kr^puj^c 
prawami, zast|pi rzut ci^ieniem, eieieniu odejmie tarcie i 
lekkiem je uczyni, wod^ z pgniem, wiatry z wodami po- 
kl6ci, przestrzen pogodzt z czasem, 8zybkosci§ pokona 
odlegloi^c, odleglo^cii miejscowo^d urozmaici. 

Ale te ciala, te wlasciwosci i te ruchy 8§ przerody 
Qzqioi^y a przeroda istnieje darmo. Skr^powana 
wiedz§ cztowieka, ktdry jej wykradt jej tajniki, ona 
wsparfa jego pojedyncze wysilenia, ale wnet skruszy sfabe 
okowy; — ona praw i sil swoich nie daje na wlasno^c, 
ona jest wtasnoi^ci^ wszystkich i niczyj§; ona towarzyszy 
wymianom, ale nie idzie w zamian. Zaczem, to co wsparlo 
prac§ czlowieka^ to co w wyrobie jego jest przerody 
dzietem, powrdcic nnusi w lono przerody, i^tnied darmo 
po wszystkie wieki, i przy wymianie przej^d darmo 
w r§ce nabywcy wyrobu. Bez wymiany wtasno^d 
powszechna mogta pozostad nazawsze pojedyncz^ wlasno- 
i$ci§; wymiana, dzie^ ludzkie, prostuje gwaft ludzki: wfa- 
sno^d powszechna zagarni§ta chwilowo, powraca przez ni^ 
na rzeoz powszechn^. Tu jui spolecznoi^d ludzka, uwaimy 
dobrze, wciska si^ w przerody, a powszechna si I a roz- 
kladu rdwnowaiy wniej jednostek prawa we wszystkiem, 
co w jej tonie jest przerody dzietem. 

Rozbdj dzielil ludzko^d na silq i niemoc; niemoc 
pracuj^c^ dla sify, silq spoiywaj^o; prac^ niemocy; — 
wymiana zaciera w spolecznoi^oi to, co w niej bylo pierw* 



193 

siym rozwojem dzikiej jeszcze w i e d z y ; ona w nif prze- 
Dosi pnerodnicze prjwa : podzial pracy, wyiScigi , i owo 
wielkie rdwnanie, ktdrego dwoma stronami s; dwa przy« 
rodzone stany: czynny i bierDy, prawa i obowiqzki. Tu 
jui dziefo ludzkie traci pocz§tkow§ niezawistosd , a skru- 
szona samodzielnosc cztowieka, ugina si^ pod zewDQtrzDem 
ciQieniem praw, kt6re go uj^tyt ^i kt6re go jui nie wy* 
puszcz§. 

Jak u pojedyDCzych ludzi, tak u narod6w calyoh, 
pny v6inym stopniu oswiaty, rozlegia wiedza oszcz^dza 
r§k pracQ, praca r§k wypetnia wiedzy niedostatek. 
W tem CO daje tamten, przemaga wiedza, kt6ra si; 
udziela bez ubycia (180), w tem oo ten przynosi, prze- 
maga praca, id^ca w zamiaD za wiedz^l I nie waimy 
lekce tej prawdy ! Tam praca przyniesiona w rubasznej 
postaci, wyrgczy prze^cigaj§c| jq wiedz; ; tu wiedza w mar- 
twym utajona wyrobie, wznieci nowe potrzeby, rozdraini 
pragnienia, napeini niepokojem, obudzi dociekania, prze- 
8§czy si; czarodziejsk§ s\t% w organizm mniej urobiony^ 
ale zdoloy do rdwnego uczucia, poj;cia i s^du; — ona 
powiedzie upoiiledzonych do wysilen wtasnych, do dziel, 
o kt6rych czlowiek nie my^li pok§d ich nie zna, a o kt6- 
rych nie moie niemy^lid, gdy je pozna i zrozumie. 

Wiedza jako ducb iycia ludzkoici promienieje z mar- 
twej materyi ; — utopiona w niej myi^l tw5rcza l^czy 
ai; z myi$l§ patrz§cego; cieplik ludzkiego iSwiata rozognia 
ostudzone zak§ty. Tu jui przyrodnicza sita rozkladu 
zagarn^fa i to nawet, co jest czysto ludzkim wyrobem, ta 
jui spolecznosd, dzieto czlowieka, przyj;la si; i wrosta 
w wszechistnienie ; jej trwanie jest jui wiecznem, jej losy 

p6jd| przyrodzon; rzeczy kolej;. 

Tam L 18 



194 

Oto trzy wielkie nast§p8twa z a mi any; oto pomost 
rzucony ponad przepasci^ dzie)§c§ rzeczy boskie od ludzkichi 
a po kt6rym w tono spoIecznoiSci st^pila powszecbna si I a 
rozktadu, i towarzystwo ludzkie spokrewnita nazawsze 
z wielkiem , przyrodniczem stowarzyszeniem. 

Post^pmy krok dalej,. a jui doslrzeiemy ostatnie za- 
loienia naszego ogniwo: powstawanie spofecznego pier- 
wiastku« Gdyby praca pojedynozego cztowieka nie oparia 
si^ nigdy. na innej i niejego pracy, praca ta bylaby zu- 
iyt§ ci^gle wraz z matery§, bylaby zatem ciagle pocz|tku- 
j§c^ pot§g§- Zaczem, gdyby wiedza nie przewodnicsyla 
pracy jego (150), praca ta byfaby tyiko cz^^ci; wielkiej, 
powszechnej (165), przyrodzonej pracy: by/aby prac^ ziemi, 
ro^liny, zwierzecia. Wiedz^ pierwszych ludzi, jak wiedz| 
czlowieka odosobnionego, mog/o byd tylko doi^wiadczenie 
wlasne. To doi^wiadczenie , coraz rozleglejsze i coraz 
gl^bsze, umyst icb zapewne coraz bogatszym czyailo ; — 
ale istnienie cztowieka jest znikomem; jego do^wiadczenie 
pojedyncze daleko si^gn^c nie moie, a ^mierd, kt6ra go 
zmiata, grzebie wraz z nim wszystko, co bylo nim, i 
w nim. Lecz jeieli czlowiek iyje zakr6tko, by sam zbadat 
wszystko CO go otacza, i sam dokonal dzief rozlegfycb; 
umysl jego jest doi^d silnym , r^ce jego sfui; mu doi6 
d?ugo, by pracom rozpocz^tym usn^d nie dal, by to co 
zdzialano przed nim, poj§f, przechowal i zbogacit. Jakoi, 
cztowiek wsparlszy sily wlasne, zapozyczonemi sifami;-za- 
prz^glszy do robdt swoich przerod^ przez jej prawa, vvmi^- 
sza wszy w nie ludzkoi^d przez wymian^ , przechowa 
wiedzQ i pracQ; prac^ wyrQCzon§, niespoiyt;; 
wiedzf uiyta bez spoiycia. Zaczero, jego wiedia 



195 ^ 

SEenyd sif i krzewid musi w przerodzie; — jego praca 
wydzielad ci§gle z przerody. 

I w rzeczy same]. ^ Zelazo roztworzone we wn^trzach 
ziemi| potrzebne zapewne wszechswiatu, nie istnieje jeszcze 
dla cztowieka ; — wiatr d|cy poza statku iagle i wiatraku 
skrzydfa, nie jest jego wiatrem. Ani dzwiganie skal tam 
i napowrdt przez pokutnikdw Etyopii byto uiyteczn^ prac§; 

*' — ani powietrze opodatkowane przez Justyniana , byto 
wypracowani uiytecznoiSci; ; bo ani uiytecznosd istniej§ca 
bez udzialu cztowieka, ani poj^cia powstate poza rzeczy- 
wistym iSwiatem wejd§ w dziedzin^ ludzkiego iSwiata; — 
tamta zostanie nazawsze cz§^ci§ organizmu powszechnegd, 
te b§d| trudem straconym w swiecie ludzkim i powsze- 
chnym. Uiytecznoid iudzka, praca ludzka, i praca przy- 
rodnicza; — prawa przyrodnicze i wiedza ludzka, musz| 
s\q spotkad i zrosn^d, by w lonie organizmu powszecbnego 
powstal 6w organizm ludzki, b§d§cy przeciei przyrodniczym 
organizmem. 

To CO istnieje darmo, nie zmi^szawszy si^ z tern, 
CO jest wtasnoijci; cztowieka, pozostanie niezawisfem istnie- 
niem; — to co jest wtasnosci§ cztowieka, nie wsparte 
istnieniem przyrodniczem, nie moie stad siq rzecz^, a tern 
samem i^wiat ludzki, uczynid materyalnym iSwiatem. To co 
jest ludzkiem, przykuwszy do siebie przerode, wci^gnie jf 
w dziedzin§ swoj^, i iSwiat. fizyczny uczyni ludzkim iSwiatem; 
— to, CO jest przerody, przeleje w rzeczy ludzkie swoje 
sily, swoje prawa, swoje trwanie, i dzielo ludzkie, liwiat 
ludzki, uczyni nawzajem przyrodniczym iSwiatem. Zmigszane 
i wsparte wzajemnie dwie wielkie pot^gi, ulegn§ t|cznie 

• woli cztowieka, nie przestaj§c byd tworem Boga , i obie 
rozwin) si; na prawach boiych, nie zacieraj^c ludzkiej 



196 



samoistnoijci ; — one utworz§ istnoi^c .i$rodkow§, rz|dzon| 
prawem przyrodniczem, bez ktdrego nie ma istnienia (159), 
iyj§c§ iyciem ludzkosci, bez ktdrego to nowe istnienie 
roztopitpby si^ w organizmie powszechDym. 



Pierwsza siekiera, ostry kamieDia odlam, lub plaaka 
koi^d zwierzQcia znaleziona wi^r6d surowej przerody, poduii^ 
do urz^dzenia innej, b^d^cej jui czlowieka wyrobem. T§ 
drug; wnuki moie jego wyrobi§ trzeci§, skutec2nieJ8Z| 
od poprzednich ; — tamte zuiyj; lub zarzuc; ; z ich strat^ 
zniknie widzialna postad prac poprzednich, lecz praca 
sama i w i e d z a przelej; si^ w to ostatnie widzialne istnie- 
nie. Dwie cz§8ci ludzkiej sify rzutu, powtdrzoiy 
(179), odpowiadaj§ dwom cz§£ciom sUadaj§cym przerod^; 
— jak przeto rozptywapie si^ widzialnych postaci w swie- 
cie fizycznym nie jest swiata niknieniem; tak zuiycie 
owocu pracy moie nie byd tkwi§cej w nim pracy zaglad§. 
Istota przemijaj§ca w przerodzie, daje iycie istotom nowym ; 
wyrdb strawiony w iSwiecie cztowieka, moie sity swoja 
przelad w nast§pny. 

Ta siekiera, to kosd tylko; koi^d ta oiyta iyciem 
czlowieka i przeminie jak wszystko przemija; — * lecz jak 
nie pojedyncze istoty, ale szereg istot id§cych po sobie, 8| 
nieustaj^cem swiata fizycznego trwaniem , — i jak nie 
ciala przodkdw, ale ich czyny wplotty s\q w pasmo ,ojczy- 
stycb dziejdw i trwaj^ce iycie narodu; tak nie materya 
raz urobiona, ale szereg materyi, ' i przelewaj;ca si^ z jednych 
w drugie ludzka pot^ga my^li i czynu, b§dq trwaniem 
ludzkoi^ci i pasmem jej iycia. I na odwrdt: jak prawa L 
sity przyrodnicze , lubo istniej; same w sobie (179), wi* 



197 

dzialnemi przeciei s| tylko w materyi, i w niej tylko daj§ 
iycia znaki ; tak odpowiadaj^ce im praca i wiedza ludz- 
ka, w istnienie zmyslowe uj^temi byd inusz§, by oiyty i 
widzialnemi sif staly; musz; si§ przesaczyd wistno^d i^wia- 
ta fizycznegOi czy ni§ jest ielazo, ziemia czy cztowiek; czy 
jego cialo dzialajice jako materya, czy umysl diiafaj^cy 
przez ciato. Jestestwo sztuczne, powstale ze sztucznego sko- 
jarzenia rzeczy ludzkich i przyrodDiczych, jest tem jeste- 
atwem i^rodkowem, ktdrego ciato jest cz§jci| swiata fizy- 
csnego, ktdre przeoiei naleiy do ludzkiego i^wiata. 

Zaczem, jak zbidr znikomych istot przerody calej jest 
widzialaym skutkiem niespoiytych ppzyrodniczych potgg; — 
tak zbidr widzialnych skutkdw pot^gi ludz- 
kiej, jest nagromadzeniem jego wiedzy i pra- 
cy w zapoiyczonych, widzialnych postaciach, 
bez ktdrych jej zbieranie nfe wykonalnem 
byloby. 

Towarzystwo ludzkie, przypomnijmy, jako calosd zbio- 
rowa, by nie byto zbiorem niezawislych catosci, i moglo 
istnied wewn§trz ogdJDego organizmu, mied musiswdj 
'w'asay pierwiastek iywotny, odpowiedni swo- 
jemu powstaniu, wspdlny w sktad jego wcho- 
dzacym jednostkom, ale im samym tylko wla- 
iciwy. Wyrobem czysto ludzkim jest tylko 
wiedza i praca. Nagromadzona wiedza i praca, poja- 
wia si§ w postaci lasobdw, a zasoby s| tym 
wspdlnym ludzkoiJci calej pierwiastkiem, na 
ktdrym si§ rozwija dzialanie dwdch sil przyrodniczych rzu- 
t u i r z k t a d u ; — sit , bez ktdrych nie ma calo^ci 
sbiorowej i jednostkowego istDienia (67 i 87). 



198 

Gdyby lasdb spoteczny, kt6rego istnienie czu- 
jemy wszyscy; kt6ry w rozmaitych cz^i^ciach i poddzialach 
nazywamy kapttalem, bogactwem^ przemyslem, wielko- 
i^ci; lud6w i rz§d6w pot^g^, byl jedynie zbiorem zuiy- 
tecznionych materyi, bylby tylko cialem martweiDy a on 
dokazuje cud6w w^r6d ludzko^ci. Gdyby byl jedynie rozle- 
g(§ wiedz§ , wyrobem ducha istniej^cym w my^li i j)0]9ciu9 
zatem sam; umiejgtaoi^cii , cywilizacy^, oswiat| os6b i na- 
rod6w, istnienie jego byloby istnieniem oderwanem, nieza- 
wistem od materyi, rozwijaj^cem si§ z ni^ lub bez niej. 
Wszakie , ani oswiata przyjmuje si§ w n^dzy, ani byt roz* 
wija w ciemnocie; — niewola jednego kr^puje drugie; 
niweczenie jednego niweczy oboje; bo jak wiedza i 
p r a c a s§ niepodzieln§ s i I § r z u t u pojedynczego czfo- 
wieka (150); tak zas6b spoteczny jest razem wiedz; 
i prac| spoleczn; : wiedz§ uzbieran| przez prac§ , prac^ 
zaoszcz^dzon; przez wiedz^. 

Pot^ga zasobu spotecznego musi byd nadludzk|, bo 
on jest tre^ci^ wszystkich sil ludzkich. Jak z pi^kno^ci 
istniej^cych w przerodzie, cztowiek oderwal pi^knoi^d sztu- 
ki, wyisz§ od tamtycb o cat; wyhzo^d wlasn§ nad reszt; 
jestestwa ; — jak z rozrzuconych fenomen6w, ktdre widzia{ 
lub uGzuI , oderwal prawdy jednorodne, i te zwi^zal w zg^- 
8zczon§ umiejftn^ calosd, wyisz§ od wraien pierwszych o 
cal| wyiszoi^d umyslu nad zmyslem ; — tak z w i e d z y i 
pracy pojedynczych ludzi odrywa czf^ci niespoiyte, i te 
zlewa w zasdb spoteczny, wyiszy od szczegdtowych zaso- 
bdw cnf§ rdinic^ mi^dzy 2nikomosei| jednostek , a trwa- 
niem ludzkoi^ci calej. 

Jakoi, wszystko co dzis mamy, oparlo si§ na pier- 
wszem mieniu; wszystko co dzis wiemy, narosto na pier- 



199 

wssej wiedzy ; — pierwssa praca i pierwssa wiedza dzwi- 
gaJ9 caly ci^iar olbrzymiej budowy, pn^cej s\q coraz wy- 
iej, i gubi§ce] gdzies na wysokosci, ktdrej dojrzec nie mo- 
iemy jeszcze. Wiedza i praca wspdtczesnych jest zarodem 
nowej, nowa rozpoezyDa poch6d nieznany wspdlczesnym ; 
pnyszta wesprze dalsz^ ; dalsza poda r^k§ nast^pnej* Kaide 
pokoleoie wypelnia swoj^ prdini^, i wla^nie, ie ]q wypel- 
nia, jui inne jej wypetnid nie mole; — iyoie kaidego, 
jest przeiytych czas6w narostem; a kaidy Dowy narost 
przyby wa do ci^iaru przesztosci calej. Wiedza i praca 
ludzka, smiertelne, pok^d tkwi§ w jmi^rtelnem jestestwie, 
samiang wydarte zagtadzie, spl§tane z inaemi w lonie 
moie niesmiertelDej ludzkosci, unosz; sif wszystkie ponad 
przepa4ci| chfon^c^ ludzi i ludy; staj; sig duchem zbioro- 
wym zbiorowego iycia. Gmin niesie czesd mieniu i okaza« 
{oiSci ; uczeni lituji si§ nad gmiDom ; — ale zaprawdf, 
jeieli jego czesd zroyslowa jest batwochwalstwem, lekce- 
waienie tamtych jest bezboinoici| ; uczeoi z poszanowa- 
niem pogl^daji na pomniki znakomitycb pradziad6w, lud 
czci spuscizng ca/ej przesztosci, iyJ9cy pomnik zniklycb 
pokole6. 

Zas5b spoleczny musi bye tern w ludzkosci, 
czem w organizmie powszechnym jest zasdb pier- 
wiastk6w poiywnych, bo ciata zbiorowe istnieji 
tylko wspdlnym pierwiastkiem, i wspdlD^ sil^ jogo roz- 
k{adu(81). Zasdb spoleczny jui przez to, ie istnieje, za- 
j|{ miejsce w wszecbistnieniu ; zaozero, przechpwuj§c po- 
chodzenia swojego znamiona, uledz musi rz^dom praw 
pfzyrodaiGzych, bez ktdrych nie ma istnienia. Jako wyrob 
ludzki przejijd on nie moie poza obr^b ludzkiego ^wiata; 
lees jako pierwiastek wspdlny zbiorowemu cialu, porwany 



200 

8i{| rozkladu, wej^d jui musi, lubo wewoatrs oDego, 
na drogi, po ktdrych ta pot^ga rozprowadza iywotne pier- 
wiastki istot organioznych, wi$r6d przestwordw swiata po- 
wszechnego ; — jego ruch6w i$lady powtdrzyd tu mu8Z| 
wielkie przyrodnicze pojawy. I w rzeczy samej. Jak tamte 
(87) przechodz^c z miejsca na miejsce, tu przynosz^ ozer- 
stwojd sily i iycie; tarn zostawiaj^ strupieszale opusECzo- 
nych jesteatw reszty ; — tak ten budzi, krzepi i zasila iy- 
cie spoleczne, gdzie si^ zatrzyma ; glodzi je, wysusza i u- 
gypia, strawiony marnotrawstwem pojedynczych, lub wygna- 
ny kraju ustawami; — jak tamte, gromadz^c ai^ nawalnie 
w rz^dach pewnych istot, skazuj; inne na cierpienia, nie-^ 
moo i upadek; — tak ten kupi^c si§ w szczuplym wy- 
branych gronie, wysysa krew ods^dzonycb, wypycha ich 
z kola rodzinnego, i wydziedzicza ze schedy, \A6vq prze- 
Bdoi6 cala sposobila dia cafe] przyszlosci. I tamte i ten 
daJ9 s\q spoiywad nie gin§c; nikn^ zmystowo, nie przesta- 
j§c istnied niewidzialnie ; przeohodz§ z umarlycK w iywych, 
karmi^ iywych umarlemi (98) ; a ich trwanie i rozlegto^d 
8§ trwaniem i rozlegtoi^cia wielkich stowarzyszen, ktdrych 
sif staly pokarmem, iyciem i spdjni^. 

Lecz jak rdinemi s; sktad i pochodzenie kaidego 
z tych dw5ch pierwiastkdw, tak rdinym byd musi ich dal- 
8zy rozw5j, i tryb ich wtasnego istnienia. Ten 8tan§{ od 
razu pelny i wyko6czony, bo by! mgnieniem jednej my^li 
(166); tamten z w^tfyoh rozwijal si^ pocz^tk^w, i tylko 
w diugim wiekdw azeregu narastat cierpieniami i znojem 
jednostek. Zasdb przyrodniczy to zbidr martwych atom6w, 
kt6re nigdy miodszemi nie byty, i nigdy atarazemi nie b^ 
d^ (87) ; on istnieje w iwiecie, gdzie nie nie ubywa, i niQ 
jui przybyd nie moie; — - zaadb apoleciny to aita, myil^ 



201 

i ducb, spot^gowane pokoleniami; to uoie^miertelnione 
ziemskie czlowieka iycie; to nagromadzoDie pot^gi, kt6rej 
pierwszym zarodem byla pierwsza siekiera (196), pierwsza 
stnala, pierwsza znajomo^d p6r roku, pierwsza wtasno^d, 
pierwsza rodzina. Oba slui; eiafom zbiorowym, — lecz 
gdy ten przechodzac na rzecz ludzkosci, nie przestaje byd 
wlasnoi^ci; pojedynczych ludzi, ktdrycb jest dzie/em ; — 
tamten udziela si^ pojedynczym cialom, nie przechodz§c na 
wlasnosd jednostek, bo jest tworu czesci;. Zasdb przyro- 
dniczy, jako twdr jeden, istnieje w ca/osci, a rozpada si^ 
W czQsci ; — zasdb spofeezny, jako wyrdb jednostek, istnie- 
je w czf^ciacb, a zlewa si§ w catosd ; — tamten z wszech* 
istnienia spuszcza si; ku jednostkom; ten od jednostek 
wznosi ku wszechistnieniu. 

Zasdb pierwiastkdw organicznych powstaly bez udzia- 
{u czlowiekdi i rdwnie stary jak on, uiycza si; jego wply« 
worn, nie zmieniajac przeznaczenia swojego; — zasdb wie- 
dzy i pracy ulegfy woli swego twdrcy, i skinieniom je- 
go postuszny, zmienia co cbwila natur; : przestaje byd 
czem jest, staje si;, czem nie byl dot^d. Kiedy materya 
nie moie si; pozbyd swojej zmyslowej istnosci; kiedy sity 
przyrodnieze nie mog| zmienid pierwotnego pr§du i kie- 
runku ; — zasdb spoleczny, jakby niezawisly od reszty 
iSwiata, przyjmuje niezliczone przeobraienia i postacie, jakie 
czfowiek nadad mu zamierzy. Tu staje si; spadem wody, 
cial ci;ieniem lub ruchem ; tam urodzajnosd w jd/ow| 
przelewa ziemi;; owdzie dzwiga plody jednego swiata, i 
niesie je, gdzie ich nie bylo ; gdzieindziej rozdrobniony . 
przechodzi w pokarm pracujicycb, tonie w ich fizyoznym 
organismie, i w nowej, okazalszej postaci pojawia si; w ioh 
r;kU| wy8t;puje pnez kohce ich palcdw. Opu8sczaj§c liwiat 



202 

zmyslewy, krzewi siq w dziedzinie ducha, przetapia w po- 
jfoie, s§d, umiejftnodd; staje s\q iny% oderwanej wiedzy 
potfg^. W myili pocz^ty, przybiera wszelk^ postad myiSIi 
przystfpn;: staje s\q wartoi$ci§ bez postaci, rzecz^ bez 
ciala, podpisem, stowem; a slowo to w nowe obwieka $iq 
cialo. 

Zasdb spoleczny, jako czysto ludzka pot§ga, nie wro- 
j^Die w materyf iadof, ale przylgnie do kaidej, i pneni- 
knie kaid§. Zagriebany w ziemi , i w dzielach przytwier* 
dzonyoh do niej, rdwnie nieruchomych jak ona, odrywa si^ 
od nich czesciowo w postaci kredytu, przechodzi w miej- 
sea odiegle, M^dzi po r^kach niepoznajqoych jego pocho- 
dzenia; ale rozstanie si§ jego z tamtemi nie naraszylo 
ani materyi, ani tkwi^cych w niej sil przyrodniczych , ani 
ich uiyteczDOSci dla ogd/u; bo materya, sily i uiyteczno^d, 
istniej^c darmo, nie nalei^ do ezfowieka, i czQ8ci§ zaso- 
bdw jego stad si^ nie moga. 

Gz/owiek przechodzi z kraju w kraj, z jednej cz^^ci 
swiata w drug^; niesie w miejsca nowe, uzbieran; na da- 
wnych czastk^ spolecznego pierwiastku, niesie 
jf w umysle lub materyi, jakiekolwiek s§ jej ksztalt, ob- 
j^toi^d i nazwa. Przeniesione nasiona wydaj; plony nowe 
plony rdine natur§ od nasion z ktdrych powstaly, tak jak 
rozmaitemi s§ istoty rozwini^te tern samem cieptem, t) 
sam^ wilgoci; i ziemi§ (87). Zarody zasobdw staj^ si; sa- 
me zasobami, zamiana mi^sza z nowemi dawne, a si{a 
rozkladu rdwnowaiy stabsze z moiniejszemi. 

Rdwnowaienie przyrodnicze to walka przeciw jedno* 
stkom, wywofuj^ca wewnftrzn§ jednostek walk;. Sifa wi^k- 
8Bt przesciga roniejsz;; — skupiona sil mnogosdi przesci- 
gad musi pojedyncze sily. Nast^pstwa tego nikt nie zapree* 



208 

czy, i Dikt go nie usuoie: ono leiy w prawach ^wiata fi- 
zycznego. Nagromadzenie dawoej wiedzy i zaoszcz^dzoiiych 
prac wielu, to r^k wiele i gI6w wiele, przescigaj^cych po- 
jedyQCz§ wiedz§ i pracf. Zasdb zwyci^ia jednostkowe wy- 
silenia, a cz^sto je roztr|ca i tratuje, bo czlowiek z zaso- 
bem staje w stp ludzi przeciw jednemu. Pierwsza ko^ciana 
siekiera stala si§ pras^ drukuj§c§ dziela; — ona jest stre« 
iScionym p^dem, zniklych poroi^dzy niemi gI6w mndstwa, 
i r§k mndstwa: ona rozegnala przepisywaczy, bo ci stall 
sami przeciw niej. 

Lecz ludzie, po ktdrych wiedza i praca pl§cze 
sif dzis pomi^dzy nami, jui nie istniej§; — ich r^c^ s; 
r^kami zmartych, ich wiedza byla ich ziemskim duchem; 
zaczem, jak sfowa zmartych brzmi| tylko przez usta iyj^- 
cych, tak przodk6w sify ducha i ciala, poruszaj; si§ tylko 
ruchem potomnycb. Aiomy i^wiata (izycznego, martwe 
wJr6d jego przestwordw, nabieraji iycia w nowych cia- 
fach ; — praca i wiedza znikfych pokolen, powracaj§ do 
iycia przez zetkni^cie s\q z iyj§cemi. I te i tamte icb 
tchem wskrzeszonc\ unosz| swoich wskrzesicieli ; lecz ani 
pojedynczy przebudzic je zdotaj^, ani przebudzone przylgn| 
do pojedynezych ; bo tamte s§ cz^sci^ wszechswiata, te 
dzielem pokole6 catych. Gi , w ktdryoh r^ku skupila 
s\q marlwa przeszlosc, potrzebuj§ iycia iyj§cych sob§; 
— ci f ktdrych istnieniem calem jest istnienie wla- 
sne, potrzebuji spuscizny przeszlosci. Ich praca b^- 
dzie narostem tamtej , -a to co tamta zdob^dzie jeszcze 
wiSrdd przerody, przejdzie na rzecz. wszystkioh, na rzecz iy- 
j^cych sob§. Jakoi, goni^c z zasobami przeszloiici w za- 
wody wyi{cig6w wewn§trznych (168), przyzywamy 
w pomoc ludzko^d cal|; — chc^c ubiedz innych, zrzu« 



204 

camy po drodze cz^sd ci§iaru, wywiaszczamy si^ rozmysl- 
nie na rzecz tych, kt6rzy za nami nie goni§. Gzlowiek 
chc^c bye uiytecznym sobie, staci si§ nim musi dla wszyst- 
kich, bo w niepodzielnym swiecie nic odrgbnie istniednie 
moie, bo iyciem swiata jest sita rozk/adu. Volentem 
ducunt fata, nolentem trahunL 

Gzyi przewidywali m^drcy staroiytnej Aleksandryi , 
powiedzial ktdrys z tegoczesnych uczoaycb, by ich pierw- 
sze jeometryczne dociekania w7asciwoi$ci trzech linii krzywycb, 
powstalych z przeci^cia stoika przez pfaszczyzn^, staty si§ 
we dwa tysi^ce lat pdzniej , podstaw§ cudotwdrczej ieglugi ? 
Wszystko, CO iyje i iyfo w swiecie fizycznym, ma udzial 
w powszecbnym organizmie ; je$l ciafem swojem, cz^stk; 
wielkiej i niepodzielnej caloi^ci; mi§sza si^ ze wszys);kien), 
CO byto, jest i b§dzie (98); — wszystko, co wie i pra- 
c u j e , ma udzial w rozleglem ludzkosci iyciu ; staje si^ 
cz|stk§ tej nowej catoici ; mi^sza ze wszystkiem , co byto, 
jest, lub b^dzie ludzk§ wiedz§ i prac§. Marnotrawco, 
prdiniaku, glupcze! precz ze spoIeczDego kola! ty nale- 
iysz dopiero do Wielkiej organicznej rodziny^ — ty istnie- 
jesz w niej mimo woli twojej, lecz o ludzkoi^d nie zaha- 
czyles si§ jeszcze; ty nie wpl§tates si/ twoich w spole" 
cznoi^d, ktdra ludzkie twoje istnienie unie^miertelnid miala* 
Zasiadasz do biesiady, nic jej nie przynioslszy w oHerze; 
jestes cieiarem wspd/biesiadnikdw ; wstaniesz i odejdziesz 
bez- wspomnienia, bez 3ladu, bez udziatu w iyciu tej obcej 
tobie rodziny, bez pociechy wmi^szania si^ w jej losy; — 
ty przejdziesz przez jej dom goicinny jako iebrak, kt6rego 
nakarmiono raz jeden, bo cz/owiek jest tylko r<)z jeden 
sam sob^ (97). Jestes biedakiem, lub panem moinym; iy- 



205 

jesz laski wspdiczesnych, lub umarfych praca ; wysysasz 
krew iyjacycb, lub soki przeszlo^ci. 

Jakie dumny jestom ja obok ciebie! ja istniej|cy 
prac^i wiedz§, ubog| wiedz§, lecz mozoIn§ prac^, 
bo spoczynkiem moim jest jeszcze praca. Si/§ powinowac- 
twa Stw6rca spokrewnil cialo moje z calym ogromem 
istot organicznych ; — z temi co znikjfy dawno, i z temi 
CO powstaD^ kiedys; — daj§c mi moino^c wiedzy i 
pracy, dozwolil mi spokrewnid si^ takie cz^i{ci§ niewi- 
dzialQ| istnosoi mojej , sil^ ducba mojego, z niesmiertel« 
nym ducbem ludzkosci cafej , ze wszystkiem co w niej 
istnialo przedemn^, i co w niej poza mn§ istnied jeszcze 
b^dzid; — dozwolif mi wdrapad s\q na wysoko^d usypan^ 
przez cal^ przeszlo^d, tarn zagrzebad iycie moje^ i stad 
sio wzgl^dem przyszlo^ci cafej, cz^stki srodkuj§cego pokla- 
du. Jestestwo moje jest naprzdd drobnem ogniwem miej- 
scowej wiedzy i pracy; — wyplacajic trudem wlasnym, 
co z trudu obcegp spoiywam, rdwnowai^ z biernym 
Stan mdj czynny, by zej^d niezad/uionym ze ^wiata. 
Przy kaidym czynie naginam zasoby obcej wiedzy ku 
wlasnym wysileniom ; i przy kaidym czynie , a cafe 
iycie moje jest czynem , przelewam wlasne sily , 
wtasne istnienie we wszystko, co si§ przeze tnnie przes|« 
cza. Porwany pr^dem ogdlnym, wmi^szany pomiedzy krzy- 
iuj|ce s\q ruchy rozdrobnionych cz§stek spolecznego pier- 
wiastku, i)']q w odlegloi^ci nie wychodzQC z miejsca; od- 
rabiam na miejscu, co zapoiyczam w odlegto^ci; zapoiy- 
czam, nie wiedz^c gdzie i u kogo , odrabiam, nie my^l^c 
komu. ZyJQ w przestrzeni; wplatam si^ w pasma wyci§- 
gnifte wzd/ui wiekuistego trwania ludzkoiSci calej; zrastam 
si; ze wszystkiem, co znam i czego nie znam, 



206 

I gdziei si§ koAczy, powiedzmy i tujeszcze (97) — bo 
sita rozkladu jest ta sama wsz^dzie — gdziei si^ ko&czy 
ta cudowna, jui przez cztowieka samego rozpocz^ta (187), 
a prawem przyrodDiczem dokonaDa (160) wsp^Ino^d? Gdziei 
si^ga wzdfui i w poprzek to wszystko, co drog| wymiany 
docbodzi do mnie? Spokojny i bezpieczny przep^dzam noc 
w^r6d mur6w wzniesionych r^kami, kt6rych sladu nikt nie 
odszuka, o ktdrycb nikt nie wie i nie pomy^Ii; — w^r6d 
grodu, kt6rego nie znam zawi|zku; na miejscu gdzie nie- 
gdy^ mi^dzy g^stwin^ las6w, iarfoczne borykafy si§ potwo- 
ry. Zaledwie ocuconemu %e snu, wyspy przeciwleglej p5I- 
kuli pierwsz§ podaj§ strawy, jak gdydy ich woniej|ce o- 
grody zagl§da{y w okno mojej izdebki, lub jakgdybym byl 
mocarzem Babilonu! Gdziei si^ga wzdiui i w poprzek to 
wszystko, czem ja rdwnowai^ spoleczn^ usfug^. Wpoprzek, 
pzterech atron swiata, kranc6w znanej ziemi; — wtyl, 
pierwszego ocucenia ducha ludzkiego, pierwszej rubasznej 
siekiery; — wprz6d, gdzies i czego^, o czem dzi^ my^led 
Die umiem, co mnie w odurzenie wprawia, czegos, coby^- 
my przeraieni, nowym ^wiatem, nowym tworem Boga na* 
zwali, a CO przeoiei w odleglej przysztoici, bfdzie tylko 
rzecz^ powszedni§, strzaf§ Indyanina^ lub Europejczyka al* 
fabetem. — Kt6i i tu jeszcze oznaczy czas, miejsca i 
drogi| po ktdrych podrdiowad b^dzie to wszystko, co w 
ci|gu iycia mojego wysz^ z r§k moicb , a w czem nie- 
ijmiertelne jestestwo moje utkwi'o. Moja wiedza i praca, 
zmi^szane z powszecbn| ^iedz|, wprz^gni^te w ogromni 
pracQ plemienia calego, istnied b^d^, kiedy jui prochdw 
moicb nie stanie; si^gni, k^dy my si moja nie si^gfa za 
iycia; rozp(yn| si^ w przeslworze spdecznym, jak konieo 



207 

wlosa mojego (97) w przestworach iwiata fisycznego, i 
tylko z oim razem zagini. 

WiQc i tu jeszcze (98) B6g wlewaj^c we mnie in^ 
dywidualni silQ rzutu, chcial abym byt sam sob%; — 
kr§puj§c moj§ sil^ rzutu 8il§ rozktadu, chciat by 
istnienie rooje wrosto w ogdlne istnienie. Sita rozkla- 
du ohwyoila cafe, bo Diepodzielne (60) jestestwo moje; 
ona Qiatem zasila cialo; wiedz§ i prac;, wiedz^ i pracQ. 
Przeznaozeniem mojem i tu jeszcze byd musi, istnied dla 
siebie w zawisto^ci od innych; — istnied sam chwilowo 
tylko , nie trac^c istnienia w calo^ci ; — uiy wad pracy 
zmailych bez krzywdy iyj§cych; — przekazywad swoj§ 
potomnym bez uszczerbku wlasnego; — dbad o siebie na 
korzyjd iDoych; — stuiyd calo^ci, dul^c sobie (98). 

Gzlowiek si^ wciska w przerod§ cal; ; jego istnie- 
nie rozprzestrzenia si^ w jej lonie; a ona przechodzi na 
wlasno^d jego. Ogdl uiytecznoici ludzkich narasta; ich 
warto^d spoleczna maleje, bo uiyteczno^d przeiSciga 
pracQ; — istnienie darmo krzewi siq i szerzy, a co 
istaieje darmo, istnieje dla wszystkich: — hiedni wznosz§ 
niq ku moinym, moini trac| tylko szcz^^cie rdinienia si; 
od biednych. 

W spdlnym pocbodzie wiedzy, darmoiSci i pra- 
oy,.praca coraz mniejsze zajmuje miejsce, i coraz mniej 
widzialni si^ staje w cielesno^duchowem iyciu czlowiekai 
ktdremu oz^^d duchowa przy^wieca i przoduje* 

Lecz ani szybki narost uiytecznoiSci, ani krzewienie 
si; wiedzy, ani rosn^ca przewaga tego co istnieje darmo, 
Digdy pracy ludzkiej ko6ca potoiyd nie mogi; bo jflk or- 
ganizm czlowieka jest pol|czeniem cialaiducha, tak 
jego silia rzutu jest poI|czenlem wiedzy i pracy; 



208 

jest przek|tDi^ rdwnolegfoboku , nigdy bokiem jego stad 
si^ nie mog§c§ (151). Ustanie pracy przyrodniczej (164) 
byfoby ustaniem ruchu w wszechswiecie , zatem iSmiercii 
przerody ; — ustanie pracy spofecznej byfoby zniknieDiero 
wartosci, koncem wymiany, zerwaniem spolecznego w§zla, 
zwrotem ku pierwotnej i dzikiej niezawisloi^ci. ZastQpieDie 
pracy ludzkiej, przyrodnicz§ prac^, byfoby przejsciem spote- 
cznosci w tw6r Boga, narostem pierwotoego tworu (166); 
rozplynieniem si§ dziefa ludzkiego w pr^yrodniczym orga- 
nizmie, zniknieniem wolnoscii woli (1 IS), bez ktorych 
cztowiek nie jest cztowiekiem. — Jak przeto wiedza na- 
rastad moie bez konca w ztoionej czlowieka pot^dze, 
kt6ra nigdy zfoion§ bye nie przestanie; tak naodwr6t 
skutkiem powszechnego prawa podzielnosci (74)| pra- 
ca jego zmniejszad^ si§ moie bez konca , nie si^gn^wszy 
nigdy zniknienia. 

Udziat pojedynczycb w iyciu zbiorowem slabnie z 
dniem kaidym; sity jednostkowe ton§ w pot^dze zbioro 
wej ; pierwiastek spofeozny krzewi sif, wzmaga, rozposoiera, 
i wypetnia iSwiata ludzkiego prdinie. „Jak te dawne mury, 
powiada Micbelet^), tak ludzie przecbowuji przeszfo^ci ce- 
chy. My niestarzy jeszcze, przej^ci jestesmy mndstwem 
wyobraien i uczuc starych, z ktdryoh sami sobie sprawy 
zdac nie umiemy. Te reszty dawnych ozas6w tkwi| w du- 
szy naszej ukryte, zmi^szane, cz^sto przykre i m^cz§[ce. 
Jakgdyby cudownym wptywem umiemy, czegosmy si^ nie 
uczyli ; pami^tamy rzeczy, ktdrych nie widzielii^my ; czujemy 
w duszy uczuciem ludzi^ ktdrych znad nie mogliimy. Dzi- 
wn| jest powaga tych mfodych twarzy: — ojcowie nasi 



*) Otwarcie kursu historyi n 1834. 



2od 

pytaji nas, dlaczego w wieku pelnym iycia chodzimy po« 
ohyleni i myffl§cy? — oto bo dzieje ludzko^ci iyj| wnas; 
wieki leszte ci§i| nad namil^' 

.Tak, my iyjemy wewn^trz przeszto^ci calej; a jak 
{^by cial naszych g^stnieji na powierzchoi ziemi ; tak po- 
nad nil g^stnieje iycia spotecznego pierwiastek w atmo- 
afenei kt5r| oddychaji iyj^cy w niej z kolei! 



TmL U 



Sily rzutu w przeszlosiCL 



. Przeszlii^my pokr6tce, lubo wielostronnie, pojawy dw6ch 
sit, kt6re w systemacie naszym s^ jedynym wszech- 
jestestwa i wszechruchu iywiofem. Dopatrywalii^my je gfd- 
wnie w jednostkacb, bo tam one s§ najprzystgpniejszemi 
oku ludzkiemu; bo na jednostkach opieraj^ s\q calosci 
zbiorowe. Przekonanie, ie w przerodzie nie roa innych 
pot^g, i ie wszystkie pozornie inne, s^ tylko tych dw6ch 
urozmaiconem zestawieniem i wynikiem, doprowadzilo nas 
do wniosku, ie spolecznosd ludzka jedynie ich wplywem 
iyCy rozwijac sif i dojrzewad moie. 

Golmy w tym zakresio dot§d powiedzieli, by/o rozu- 
mowaniem tylko; przejdzmy na pole faktdw i zbbaczmy 
z kolei, opieraj^c sif zawsze na praprawie naszem , jak 
prawdopodobnie spof ecznosd ta powstawala ; nast^pnie jakim 
ulegla przejsciom; wreszcie w jaki spos6b w przyszloid 
rozwijad si§ zdaje. Ust^py te nie zatrzymaji nas diugo; 
rzucinny okiem na kilka tylko miejsc wydatniejszych , a 
kaide z nich wesprze zaloienie pierwotne, i dopomoie ku 
ustaleniu przekonania^ ie wszfdzie te same istnieji sify; 
i ie na tej jedynie drodze napotkad moiemy prawa, ktdre 
towarzystwem ludzkiem kierowad powiony; prawa ktdre 



212 

niem jui kieruj^ pa czQi^ci, kt6re kiedyj wyt§cznie kiero- 
M^ad niem b^d^. 

Gofaj|c 6\q mysl§ wstecz po stopniacb, jakie przecho- 
dzila ludzkoi^d w diugim iy wota swojego ci^gu , docieramy 
w odleglo^ci do ciemnic i pust)n, gdzie slady drdg wsiEel- 
kich zagin^Iy (55). Wszystko przeto, co o powstaniu 8po«' 
lecznoiSci i jej pierwszycb losacb powiedziano, je^t zapewne 
domystem tylko; jest wnioskiem z obecnoiSci wyci|gai;tym 
w przeszlo^d, podobnym do tych, jakie z przeszlotei 
w przyszto^d rzucamy. Hipotezy tej wszakie lekcewaiyd 
nie naleiy; ona prowadzi do wykrycia pewnikdw natuiy 
ludzkiej, ktdrej zoiijomoi^d jest jedoym z celdw historyi; — 
ich zaniedbanie poslawitoby t^ powaio^ umiejgtnosc w ns$* 
dzie rozrywek, bezowocn§ zaspakajajycych ciekawosd (43). 

Wyrozumowanie wypadkdw, ktdrym towarzystwo ludz- 
kie istnienie swoje winno, jest zatem rdwnie wainem jak 
trudnem zadaniem; wainem, bo to co je skojarsyloy 
musi byd choc w cz^sci dzis jeszcze trwania 
jego warunkiem; trudnem ^ bo w spoteczno^ci pod 
brzemieniem wiekdw tylu uksztalconej, pierwotna cztowieka 
natura skry/a sig w sztucznym organizmie, i odmienny 
przybrata pop^d. 

DoiSwiadczenie i rozumowanie doprowadza nas do 
przekonania, ie gdy spolecznoi^d nie weszta byla W zakres 
pierwotnego tworu (i58), zbidr przeto ludzi na pewnem 
iniejscu iyjacych, skupienie w jedno niejako ciato jedno* 
stek, z ktdrycb kaida istnieje dla siebie; stoi na pewnyoh 
formach, na pewnej ulegtosoi, na niewidomej woli og61neji 
stowem na pewnych zasadach i ustawach. Ta prawdt 
prowadzi d^ej do koniecznego nast^pstwa, ie i pierwaie 
apofeczne zawi^zki pewnym formom poddad , siq muaialy. 



213 

Twierdzenie to zdaje s]§ byd prawdziwem, lecz uzupeJnio- 
nein nie jest, bo wykrycie istnienia prawa pewnego, jeszcze 
.natury prawa, tego nie wyjainia. Jakiei mogty istnied zo- 
bowiiz^nia ju2 w dziecinnych latach spolcczefistwa ; jakie 
prawa, ktdrych zawi^zujace si§ dopiero towarzystwo po- 
przedzic Die mogfo, ktdre zatem poprzedzid mu- 
sialy wszelk| spoiecznoi^d? Im kto gf^biej ^ledzid 
zechce wszy^tkie kierunki, w jakich sila rzutu przy- 
wi§zana do ^ednostki rozwijad si§ moie, i w jakich przy 
ich zupelnej niezdwislo^ci rozwijad siq musiata ; tym silniej* 
siego nabierze prze^wiadczenia, ie iadna pot§ga wywolana 
situki lub W0I9 prawodawcy, temu zbiorowi DiepoI§czonycb 
cz^ci , form spofeczoych nadad nie mogia ; ie to co 8i§ 
stato pierwszem spofecznenn prawem, musialo byd wyi- 
B%em nietylko od woli pojedynczej, ale nawet 
od woli wszystkich jednostek razem wzi^tych; 
mUsialo nie zawisn^d od nicb, byd nazewn|trz 
nioh, i powstad mimo nicb. Sila zawi§zuJ9C| 
spolecznoi^d byla trwoga; czujnoid przywi^zana do 
iwierzQcej sily rzutu, rozwinifta w trzecim organizrou 
stopniu , pami^ci; , wyobraznia i s^dem ; zatem uczucie 
wrodzone, i od woli czfowieka niezawiste. 

Patrzmy na te trzody. Pierzchliwe owce zbiegaj^ , siq 
i kupia na widok psotliwego kondla, jak gdyby pojmowaly, 
ie wszystkie razem silniejszy postawi^ mu opdr, i jak 
gdyby jedne u drugich pomocy i ratunku szukafy. Tarn 
na rozlegfych naddnieprzanskich Moniach, rozrzucohe pas| 
819 woly; — wilk napastuje jednego z nicb opodal; inne 
niezaczepione i bezpieezne, bo maj^ miejsce i czas do 
ucieczki, bo napastnik dwdch razem nie poire, lec^ wszystkie 
na wy<cigi, najbliisze i najdalsze, przeciw wspdlnemu wro- 



2i4 

gowi. Raidy z nicb chce bye pierwszym, a ^klai|C okiem 
hoju chciwem, najeia rog!, i rzuca si^ pefen po^wi^cenia, 
jak gdyby spodziewane zwyci^stwo wzniesd go miato nad 
1DD6 wofy ; jak gdyby pami^c jego, przejsc miata w po- 
tomne trzody. Ptastwo zwotane krzykiem zaczepionej przez 
jastrz^bia wrony, zlatuje sie, otacza go w powietrzu. mici 
iiiU zmysfy, trudzi i kaleczy, a trofea zwyci^stwa, wyszar- 
pane pierze, spadaj^ rzgsisto ku ziemi. 

Ten instynkt zwierz^cy znamionuje takie ludzkie, do- 
t§d w stanie zwierzecym niemal iyj^ce plemiona. Podrdini 
widzieli, jak mieszka^cy wscbodDich afrykanskich wybrzeiyi 
na widok tygrysa lub bieny rozsypuj§ siq w strony, legdj§ 
poza krzaki i glazy, przepuszczaj^ zwierza poprzed siebie, 
ze wszechstron nacieraj^ nan razem, by nie pasd pojedyn- 
czo przemocy jego oiiar§. Indyanie amerykansoy droczyli 
roat^ liczb|, obozuj|cych przy statkacb europejczykdw, by 
iob opodal zwabid, i znie^d przemagaj^c^ , w g^stwinie 
ukryt§ sit§. Nieszcz^sni, powiedzmy nawiasem, nie przewi- 
dywali, ie wkrdtce stan| si^ ^buntownikami^ na wlasnej 
ziemi, a ^arcy-katolickie^ panstwo z paszcz dzialowycb 
siad b^dzie mi^dzy nicb bojnie cywilizacy^ i zbawienie, 

Gztowiek wyksztatconego ']\xi swiata przecbowat inne 
jeszcze zwierzQcego usposobienia zarody; jak zwierzf do- 
mowe, czQsto krn^brne pok^d samo, stajc si^ ulegtem mi§- 
dzy innemi, tak on znosi w towarzystwie , czegoby nie 
znidsf pojedynczo; cierp]§c, uspokaja si§ wsp6Inoi$ci| cier- 
pienia, bo diaczegoi zte mialoby go jednego pomiD|c? — 
w ^ciiniQtym szyku idzie na ogien bojowy, bo diaczegoi 
kula mia/aby jego wybierad? .^aden nardd nie zni6slby 
niewob, gdyby byt niewolnikiem sam jeden ; a rosn^ca ilo66 
wolnychy jest ,|?tym przyktadem^ dia uciemiQionycb. Pop^ 



215 

pnetOi kt6ry zwierz^ta i ludzi w niebezpieoze^stwie zbliia 
i kupi ; ktdry wspdlooi^ci^ losu wspdlae dolegliwosci tagodzi 
W8p61ne uciechy ucieszniejszemi czyni, leiy jeszcze w or- 
ganizmie powszechnym , ktdrego gl6wnem znamieniem jest 
gibkoiSd (157); w organizmie dzialajicym bez ich wiedzy, 
ch^tDym bez ich woli, zgodnym bez ich przyzwoleoia ; — 
on tkwi w naturze sity rzutu, przez ktdr^ oztowiek 
kryje sif . poza innych ludzi, gdy rozhukanego dostrzeie wolu 
(105); przez ktdr^ szuka ulgi w oierpieniu, dziel§c je hojnie 
mi^dzy iDoych. 

To usposobienie poprzedzifo spoteczno^d; spoleczno^d 
musiala byd jego nastgpstwem. Nudus in nuda humo, 
powiada Pliniusz; cztowiek nagi rzucooy na ziemi^ nag|, 
na ^wiat rozfoiysty, dziki i pusty, dostrzegl istoty podobne 
sobie; a jak zrozumiat, ie po uplywie dnia kaidego na- 
staje dzie6 inny (183), tak poj^f, ie ich potrzeby rousz| 
byd te same, te same niebezpiecze^stwa, te same ^rodki i 
sily ; pojy, ie to co jest jego wrogiem, musi byd takie 
wrogiem tamtych; ie zwyci^iony nieprzyjaciel taintych, 
imniejszy ilo^d jego nieprzyjacidf. Niedol^iny ile razy ze- 
trzed si§ musiat ze zwierzem innego plemienia, uzbrojonem 
w szpony, rogi lub paszczek^; nie mog^a ani wzbid si^ 
na skrzydtach oria, kryj^cego sif w oblokach, ani dwoma 
Dogami ujjd goniicych go czterecb, ani znie^d na drazliwej 
i nagiej skdrze razdw, jakie od sierci| porostego pancerza 
odskakiwaly bez sladu ; ci§gle zwycif iony, przepfdzaj^cy 
dnie o glodzie, noce w bezsennoiSci (187), poj|I, on tym 
snadniej zapewne, ie tylko zbiorow| potfgi niemoc swojf 
wesprzed, i pojedynczej przewadze innych istot zrdwnowa- 
iyd zdola. Tu wszakie poc7|tkuj|cy rozum czlowieka, przy« 
szedt tylko wesprzed jego zwiersfce usposobienie; bo nie« 



216" 

pok6j, i trwoga towarzysz^ca walce, wzajemn^ potrzeb| 
pokarmu i wzajemDym oporem sfuienia innym za pokarm 
wywolywanej, trwoga w obec przemocy wsp6lD§ jest jeszcie 
ludziom i iwiorz^tom, jest pop^dem drugiego dopiero sto- 
pnia organizmu. Lecz jest inoa jeszcze trwoga, trwoga 
dzia^^ca bezpo^rednio i ostateoznie na umysl; — trwoga 
nieusprawiedliwiona i tym wi^cej przeraiaj^ca, im mniej 
na prawdzie oparta : c6ra wyobrazni, pI6d dziecinnego wieku 
i ciemnoty; trwoga ludziom tyiko wta^ciwa. 

Wystawmy te niezwyUe zjawiska, obejmuj^oe naraz 
ca/^ okolic^: — tu przeraiaj|ce gromy roztupuji i trza- 
skiem drzewa i ska^y ; ponad niemi wsr6d czarnych Dapo^ 
wietrznych cietnnic ogniste przelatuj§ w^ie; tu ulewa 
m/oci ziemif, tam dudoi^ wezbrane potoki. Wyobrazmy te 
w ^wieiej jeszcze, w ustalaj^cej sie dopiero przerodzie, 
liczoe wulkan6w paszcze, iygaj^ce ku niebu nieprzezrocsy- 
8te cbmury dymu, popiolu^ cieczy i kamienia; wulkany, 
kt6rych ostygte kominy stepcz§ dot^d po rozmaitych ziemi 
zak^tach (50); te wrzacej wody balwany; to powietrae 
dusz^c^ zg^szczone par§; te krwawe luny na niebie; grzmoty 
nad ziemi§ i pod ziemia; a wirdd tego huku, w^rdd sy- 
pi§cych si^ g6r, w^r6d roztoczonycb rzek i jezior, wystaw- 
my czlowieka, ale dwczesnego, w niczem jeszcze do nas 
niepodobnego czlowieka, ktdrego natury my jui dzi^ ?^im& 
nawet nie umiemy ; wystawmy go, gdy stoi drz|cy na 
drz|cej pod stopami jego ziemi, lub ucieka w^r6d zam^tUi 
nie wiedz^c dok^d i przed kim. 

KlQski te groioiejsze od wszystkiego, co bylo groznem 
zk§dinn§d ; straszne przez si^, straszniejsze jeszcze wyobra* 
znia i sadem; oddzielily stanowczo czlowieka 
od zwierz^cia. One uciekatoi nie my8l§c o tern oo 



217 

osyni; on uczul po raz pierwszy» ie jest jeszoze sita inna, 
sita utajona^ przy kt6rej nikna kly tygrysa i vfolix rogi; 
pot^ga przeraiaj§ca, kt<$rej zmystami nie wy^ledzi, kt6ra 
mieszka gdziei^-wsz^dzie, a przed kt6r| nic schronid 
go nie zdota. Standi odurzony; maczuga wypadta mu 
z r^ki ; mimowolnie ugi§f kolana ; czotem dotkn^I ziemi, i 
jeszcze mu hylo za wysoko! Zdawato mu si^, ie widzi 
coi, czego dopatrzyd nie moie ; ie czuje co^ starem, wro- 
dzonem uczqciem ; ie odkryf, co jui znsl dawno, a czego 
nigdy nie pozna. Tam sila rzutu gromadzila' ludzi-zwie- 
n^ta ku wsp61nej przeciw tygrysowi obronie ; ti| si fa 
rzutu zgromadzi ]ui ludzi samyob W8p6InoJci§ uczucia i 
s|du. Tam trwoga czynila czlowieka okrutnym, takn|cym 
krwi przeciwnika, kt6r§ chcial wlasn^ okupid lub nasycid; 
tu staje on bezsilny, ocalenia . tylko i opieki pragn^cy; — 
tam gra iyciem przeciw iyciu; piers jego dysze zemst§ i 
mordem ; wszystko mu jest wrogiem co go otacza ; tu 
przycbodzi do swoicb, nie Widzi tylko swoich, i pefen skru- 
cby Gofa si^ poza innych. Spofecznosd raz skojarzona t r w o- 
g9 nadziemsk| jui .si§ nie rozprdszy ; — przyczyna 
minie, skutki pozostan^. 

Prze^wiadczenie o niemoiebnym oporze sprowadza 
pokor^ i rozmy^lanie, a poci^g do bytu obudza sktonno^c 
do bfagania. To uczucie skierowad si^ musi ku czemu^; 
cztowiek szuka przedmiotu bed^cego celem jego wzruszeA; 
ten przedmiot musi istnied, bo on ^o czuje; onby go 
stworzyt, gdyby nie istnial; on utworzy wfasny, nim pozna 
prawdziwy, Istnienie, to rzecz; poJQcie istnienia jest nie- 
oddzielnem od poj^cia rzeczy istniej^cej; — nico^d nie 
istnieje, dlategopoj^c jej nie moiemy, a przynajmniej nicosd 
oieistnieje dla nas, bo nie umiemy myjled o nierzeczy. 



218 

Ow czfowiek pierwotny widz§c ruch i silq, prsypuszoza. 
iycie i ciafo ; wnet upatruje w chmurach olbrzymie smoki; 
potwory w w6d gf^binie ; biafe duchy b{|kaj|ce si^ ^ir6A 
czarnycb g^stwin nieprzezroczystego lasu; straszydia skryte 
w zimnych pieczarach, i grzmotem echa na ludzkie odpor 
wiadaj^ce wofaaia. Swist wiatru mi§dzy ska! szczelinami 
jest rozpaczliwem wyciem zagniewanych istot ; lagodny 
wietrzyk ich lubym oddechem. Te nieziemskie my^li za- 
jqly wyobrazni^ czlowieka; on przylgn^I do nich caly, 
przylgn|I t| rzeczywi^cie nadludzkf pot^ga, ktdrej jui nio 
skruszyd nie zdo/a. Stopniowo oready zaludnily wspaniale 
gdry; nimfy ze zrddel czyst| laly wod^; mtoda bogioi 
otwiera codzien wielk^ wschodu bram^, i wypuszcza na ^wiat 
swieiy poranku oddech. Ogniste slohae na ziotym wyjei- 
dia rydwanie, przez zfote ci^gnionym dzianety ; ztote z oos* 
drzdw pryskaj; im iskry, a za niemi noc poDura, czarnym 
i gwiazdaini posypanym plaszczem zndw pokrywa snu spra- 
gnion§ przerod^, podczas gdy ziocista planeta wracajfc mo- 
rzem popod ziemi^, gluchy tylko wydaje szelest, dudnieoiei 
ktdre w^rdd cichej nocy przed dziewi^ciu joszcze wiekami 
styszeli nadmorscy Germanowie. 

Gdzie surowe i nieurobione poJQcie nie umie wzniejd 
si§ poza ruchy i pojawy, uderzaj^ce w zmysfy bezpoi^redniOi 
tarn kaidy widzialny skutek ma oddzieln^ i bliska siebie 
przyczynQ; -— tam tyle bdstw ile pojawdw. Rozliczne i 
rdinorodne teorye tych samych zadafi spofecznych, poja- 
wiajice s\q w dojrzalszych jui iycia narodowego okresach, 
z tego samego jeszcze wypfywaj^ zr6dta. Kaide zadanie 
spo/eczne, religijne i naukowe mied moie jedn^ tylko teo- 
rye prawdziwi, bo iSwiat boiy w kaidym kierunku jedn^ 
ma tylko prawd^ powszechn^. 



21» 

Mierz^c wtasnem uczuciem, uczucia jestestw, kt6re 
sobie potworzyl, cztowiek nio&l im naprz6d mite zmysloni 
jego przedmioty : — nadobne kwiaty, woniej|ce ziota, czysta 
zdroju woda, musia/y byd wsz^dzie pierwszemi ofiarami, 
jakid skladano u brzegu czarodziejskich lasdw, lub przy 
wstgpie do bezdennych pieczar. Gdy dary te hie rozbrajaty 
jeszcze tajemniczych sit przerody ; gdy wichry, grady, grzmoty 
i ulewy ; gdy trzgsienia ziemi i wulkany poDawialy si§ ci§- 
gle, ci^gle nowem groi^c zniszczeniem, cztowiek bezskute- 
czne powi^kszat ofiary: — od niewinnej woni, przeszedt 
do krwi jagni^cia, od niej do okazatego wotu, a skoi&czyl 
na sobie, skwarz^o na ottarzacb nieczutego b6stwa, wdq- 
trznoi^ci wtasnych dzieci i ojcdw, poswif caj|C zatem wszystko 
dla siebie, pc6cz siebie; bo wszystkie czyny cztowieka w 
jakiejkolwiek one pojawiaj^ si§ postaci, byty, s§ i zostan^ 
sily rzutu, jego jedynej sity rozwbjem i nast^pstwem. 

Rolej tq spoteczDOiSd przejsd musiata, bo nie wyszta 
gotow§ z r^k Stwdrcy. Go s\q na uczuciu i wyobrazni 
oparto (liO), musiato przecbodzid w swiat urojen; ziem- 
skiiD JQzykiem poj^d zaziemsk'ich byta poezya, a jej 
pierwszem znamieQiem, na^ladownictwo. Dzieci^ widzi co 
je otacza ; niekiedy pojmuje co widzi ; nasladuje co poj§Io, 
bo na^ladownictwo jest wtasno^cii wieku dzieoinnego, jest 
drog; prowadz^ci do samoistnienia. Dziewczyna rozmawia 
z lalk§; rzewnemi ptaeze Izami, gdy jej chorowad nakaie; 
— chtopiec wszystkie napr^ia sity, a pot skrapia ciato jego, 
gdy si^ z drewaianym boryka konikiem ; — pasters dostrzega 
zniktych rycerzy cienia w^rdd rozwalin starego zamczyska ; 
Galatea nabiera iycia pod dtutem Pigraaliona; a bogowie 
Homera walcz| widzialni na czele trojanskich zastfpdw* 
j^ycie mtodziana, kre^l|cego zuchwale cat§ drog§ iwietnej 



220 

przyszlo^ci ; — iycie cichej dziewicy, ton|cej w marzeniach 
lubych bolesci i Mopotliwych rozkoszy; — iycie poety, 
marz|cego o tern co nie by{o i nie b§dzie; cierpi§cego 
cudzem, cz^^eiej niczyjem cierpieniem ; . — iycie ludu bf|- 
dz^cego wsrdd uroje6, wierz|cego w to, czego Die nia, 
niewidz^cego rzeczy, na ktdre patrzy ; — iycie marzycieli, 
pragn^cych wjednej chwili przeobrazid ludzko^d cab, krwi| 
zatrzed jej przeszfoi^d, i dzi^ nafegiem uczynid, co wczoraj 
by{o idea{em tyiko; — iycie ich wszystkich jest poezyi, 
iyoiem wyobrazni i cudownosci, iyciem ^wiata oieistniej§- 
cego; bo ^wiat istniej^cy jest dopiero rozumu i wiedzy 
dziedzio^. Zajmuj{|cym jest wiek m^ody cz^owieka i luda, 
wiek na^Iadownictwa i ufudy ; leCz wiek ten ppzemija bez 
powrotu. Homer i m§czennicy religijni, powtedziano, byli 
plodem swojego czasu; tak zapewne; i ieby ci sami po- 
wracali ludzie, musia^yby te same powracac czasy. Gzlowiek 
zaczyna od ostatnich krancdw; rzuca my^l w odlegto^d, 
wprz6d nim j§ zmierzyd umie ; w bezden w ktiirej toDie 
i kt6r^ sob^ tyIko wypefnia. Materya jest ostatnim bada6 
jego przedmiotem ; ona jest zablisko niego ; ona zbyt wi^ie 
jego umyslu lotnoiSd. Materya nie jest poezy|, a umiej^t- 
noiSd nie jest poetycznych wiekdw wypobem; ^ astroDo- 
mia jest najdawniejsz^, gospodarstwo spoleczne najmfodsz; 
umiej^tnosci;. 

Wiara wywolana trwogi, byfe pierwszym, poezya 
drugim krokiern, jaki cztowiek uczyni{ na drodze pojecia, 
uczucia i s^du. Poezya zetkn^a si§ z religi| i zosta^a jej 
nieodst^pna towarzyszk|. Obie bogate w nadziemskie uczu- 
cia, rozwija{y si§ {^cznie w kolebce iycia spdecznego; 
poezya szerzyta czesd bdstwa , wiara late w poezya nie- 
bieskie natchnienia. 



221 

Lecz wkrdtce wyobraznia ^ wyczerpafa niebiosa ; — 
saziemakim podrdiom cz^owieka zabraUo przestwordw, 
rozkotysaDemu sercu — jego tajemniczych istot ; strudzony 
umyst zdcz§{ ci^iyd ku ziemi; g^stniej^ca ludzkosc poczuta 
wlasne istnienie ; spiewak zwr5ci{ my^I ku temu , co go 
otaczato, i tu pierwszn za'oiy{ szkof^. Poezya byta rze- 
czywiscie pracy umystowej w|tkiem; — oha z obfokdw 
zest^pi^a na ziemi^ , a ni§ . rozbudzony rozum cztowieka 
wzaosid si§ zacznie od ziemi ku oUokom. Maluj§ca dot^d 
niewidzialne tyiko jestestwa, wejrzafa stopniowo na ludzi; 
samieszka{a dwa liwiaty, spoi^a niebo z ziemi| ; bogami 
zaludni^a ludzkoiJd, a zwyci§zc6w hydr i smokdw pornigdzy 
cudowne wznios^a bogi; — przez Di§ wszystko uroczyste 
Vieszto w dziedzio§ natchnienia. 

Gdzie wyobraznia byfa jeszcze g{6wn§ umystowej po- 
t;gi odnog^, tarn j§zyk opowiadaj^cy przeaz^osd i wr6i|cy 
przyszlo^d ; j^zyk ustaw z wyiszego natchnienia p^ynqoych, 
nie mdgt bye codziennym JQzykiem. Mowa jest myiili i 
uczud wyrazem; gdzie iycie jest poezy§, tarn mowa nie 
moie byd proz§. Zasadniczem prawem Egipcyan by{ po- 
emat Izys; — Drakon i Likurg ustawy swoje wi^zan^ g{o- 
sili mow§; — dtugi czas Pythia wierszem zwiastowafa 
Bieba wyrocznie;. — przechowane utomki praw Chin sta- 
roiytnych, religijno- moraine ustawy Zoroastra, byty pelnemi 
wznios^o^ci poematami. Do czasdw Peryklesa tylko poezya 
byla powainym j^zykiem ; — Pherecydes, nauczyciel Pytfaa- 
gorasa, powiada Kottitaj/) pierwszy mi^dzy Grekami od- 
waiy{ si§ w pismie na proz§; — a Te^rencyusz i Lukre- 
eyusz poprzedzili Gycerona i Salustyusza. Skandynawacy 



*) Badania hist. lU. 224. 



222 

druidzi, kaptani Mexyku i Peru, wierszem ogfaszali wolf 
bogdw, a nawet pojedyncze przeciw wyst^pnym wyroki. 
Mahomet tak wznioiile przemawia{ do mieszkaficdw piasczy- 
stych rdwnin, ie ci pytali natchnionego, aiali glos jego 
byf ludzki mow^, czy niebios j^zykiero. Pierwsi pisarze 
luddw, wychodzs[cych ze ijredniowiecznej ciemnoty, byli po- 
etami; a we wszystkich j^zykach spiewano wznios{e-le- 
gendy na trzy wieki przed okresem, w ktdryno do ^praw 
narodowycb i dziel powainych uiywad ich zacz§to. Kornel 
i Rasyn, Szekspir i Milton, Dante i Petrarka, Rey i Ro- 
chanowsk), rozpoczynaj§ dzieje nowoiytnej literatury. Pie^ai 
ludu &§ niekiedy jedynem faistoryi zrdd^em ; — w Ameryce 
tylko z pie^ni pojedynczych plemion ich przeszIoiSc wyro- 
zumied moina by{o; w piesniach i poetyckich powiastkach 
slowiafiskie szczepy przechowuj§ odlegfe miejscowe wspo- 
mnienia. 

Wiara byfa i jest najwyiszq i jedynie nieprzefamani 
U8taw§ ; — ustawa wcielona w wiar^ ,' staje si^ nietykaln; 
iiwi§toi$ci§ ; — wiara i ustawa roziarzone ogniem poezyi, 
przenikad musiaty niedojrzate jestestwo cz^owieka; a jak 
iadne inne prawo w dziecinnym stanie towarzystwa utrzy- 
mad siq nie mog{o, tak temu nic niepodobnem nie bylo. 
Gudownoi^ci^ tej sify ubogi s^uga Ghadiszy podkopuje od- 
wieczny fetyzm i sabeizm; obudza iycie, jakiego nie znaly 
puszcze Arabii. Na glos jego, jakby czarodziejskiem wy- 
wolane skinieniem, z nieludnych i nagich piaskdw wyst^ 
puji rycerzy zast^py, i na ostrzu kordelasa roznosz^ w trzy 
czqici iSwiata proroka sfowa, bo sfowa te stafy si^ loh 
wiar§ i ustawq. Lat stopi^ddziesi^t wystarczyfo za- 
ziemsko-ziemskiej pot^dze, by p6{nagich pasterzy wielb{§d6w, 
osadzid na tronach Azyi, Afryki i Europy. 



223 

Ta rzeczywiscie nadludzka si^a, spoiwszy przed trzy- 
dziestu i kilku wiekami Mojiesza ucznidw, uczynita ioh 
niepokonanymi , lubo trwoiliwi i szarpiqoy si^ we wtasnem 
loDie, CO chwila nowym ulegali zwyoi§zGom. Niewolnicy 
naprzemian Egiptu, Babilonu, Grekdw i Rzymian, przeiyli 
tych, CO ich strawid mieli; a przetrwawszy afrykafiskie 
ciemi^ztwa, autodafy hiszpanskie, fupieztwa Francyi i Nie- 
miec rzezie; rozpr6szeni po wszystkich ziemi zakqtacb, 
w diugie jeszcze wieki zapuscili iycia korzenie, bo ich 
prawo jest ich wiar§, a wiara jedynem prawem; 
— bo kaide inne, jest dla nich gwaftem, ktdremu ule- 
gaj; jako przemijajicej ludzkiej przemocy. 

W wiekach, ktdre poprzedzify te dwa g^o^ae dziejdw 
wypadki, w wiekacb si§gaj§cych wsteez opodal, nie inaczej 
dziac si§ musiato. Ten pierwszy pr^d umyslowo-religijnego 
rozwoju by{ jedyn§ sif§ istniej§c§ poza towarzystwem 
samem, si^; dzia{aj|c§ na nie z zewn^trz, zatem mog§c§ 
na wst^pie stan^d w miejscu przyrodniczej si{y rozk^adu. 
Pr|d reh'giJDy trafi{ w nature cz^owieka, on przeto pozo- 
stanie nazawsze spofeczno^ci ludzkiej zarzewiem; a r§ce, 
ktdre chwyci^y za pierwszy ster drobnych stowarzyszen, 
dotrzymaji go w odlegfej przyszfosci, lubo 8§ tylko iudz- 
kiemi r§kami. W^adyka Gzarnog6rc6w i Mufti-maleki , s§ 
iyj^cym jeszcze tych miodocianych wiekdw pomnikiem. 

Starcy przewodniczyli , powiadaji , pierwszej spofe- 
cmo^ci; ich ojcowskiej powadze i pieczy winna ona swoje 
powstanie ; prostota i niewinnoiid byly jej prawem ; a trwala 
szcz^^liwo^d, tej prostoty znamieniem. Jestie uzasadnionem 
to przypuszczenie ? owe zfote, patryarchalne czasy; owe 



224 

serca oddychaj^ce niewinno^ci§ , kofysaoe bfog| swobod| 
wsrdd drapieinej spofecznoici ; Iiidzie szcz^sliwi zwi6r;s9oein 
iyciem; ubdstwem bogaci; owe obyczaje {agodoe wir6d 
dzikbsci, cnotliwe wprz6d nim powstalo cnoty poj^ci^s; te 
tklivve i porywajace obrazy s^ jeszcze poczyi nowoiytna; 
one uwiodly niejedno, ludzkosc milujace serce, i niejeden 
wytrawny i j^drny umysl rozrzewnify i zbt^katy. Nie sam 
Rousseau szukaf w idealo pociechy, ktdrej w otaczaj|oej 
go rzeczywistosci dopatrzyd nie ziolsl. Rz§dy starcdWi 
cz^sto niedo{^iuych wiekiem; ludzi, kt6rych ca{a wyiszo^ 
do wspomnieA ro^odo^ci, do usypiajqcej barkdw sily przy- 
wi^zana, slabn|d musiafa w miar^ rosn^cej wieku powagi; 
kt6rych wfos siwy w twardem, rubasznem i nieludskiem 
jeszcze sercu poszanowania obudzid nie m6gt ; rz§dy te, 
8§ nadobni sielank^, a nie szperaj^cem za prawd§ rozu* 
roowaniem; s§ materya^em sztuk pi^knych, a nie filozo(i§. 

W nielicznych, trwog§ i eudowno^ci| zegnanych 
gromadach, byli wszakie ludzie bystrzejszego poj^ciai 
bogatsi w spostrzeienia , przenikliwsi s§dem. Ludzie ci 
dostrzegali pierwsi pory roku w tych samych wracdj|oe 
odst^pach; zmiany na niebie zapowiadaj§ce burze i po- 
suchy ; ludzie ci przepowiadali przyszloid , oni musieli byd 
oblubiencami b6stwa, oni musieli rozmawiad z bdstwem ; 
im ono stopniowo, w ustroniu, bez ilwiadka, w^r6d noQy 
ukazywad sIq zacz^o; ich wyiszo^d byla udowodnion^; 
ich posrednictwo stalo si§ potrzeb§, Indyjskie Brigu dyktuje 
prawa krdlowi Menu ; — Epemeanda miewa tajemne z bo- 
gami narady; — Numa rozmawia skrycie z Egery^; < — 
Jowisz zwiastuje Minosa ustawy ; — Romulus i Mojiesz 
znikaji z ziemi niedostrzeieni. 



225 

Im wi§ksz§ hyh nieudolnosd czlowieka, tym samo- 
wladniejszeroi wydawafy mu s\q ukrytej potegi rz|dy; im 
mniej sam sobie wystarczyd umial, tym wi^cej troszczylo 
sif nim niebo. Opieka wfadaj§ca swialem, zaniedbuj^c 
rofliny, zwierz^ta i wszystko go nie jest czlowiekiem , zaiia 
si^ do najdrobniejszych iycia jego szczegoI6w; on byf po 
wszystkie czasy wyf§czDvm troskliwosci nieba przedmiotem ; 
iwiat byl zawsze dla niego, on dia nikogo. Gz^owiek 
otr^asad si^ bf|dzie z tjcb dobroczynnych bl^ddw; lecz 
wieki upfyni nim pojmie, ie rzqdy swiata id| nieubtagane 
' raz wytknif|t9 drogs[; ie jak s§ prawa, ktdrych iadna nie 
smi^kczy pokora, tak 8| rzeczy, kt6re M^drosc przedwieczna 
iRrfasnym czfowieka zostawila silom , a dawszy mu w o I ^ 
i moinoi^d wiedzy, za skutki czyndw jego coraz odpo- 
wiedzialniejszym go robL 

Pok^d ludzko^d nie wykfufa si^ z zarodu, w ktdrym 
pociQt§ by{a, pot|d si{a sp6jni stala rzeczywiscie nazewn^trz : 
niebo wiodfo na paskach, o w^asnej sile stad nieumiej|ce 
jeszcze dzieci§; a prostota tak byfa wielks[, wyobraznia tak 
rospalona, pragnienia tak szczupfe, trwoga tak imei^ i 
przejmujqca, ie pojedyncze uczucia niewiele jeszcze od 
tyoh wspdlnych poj^d odstgpywad ^miaty. Pokad ta wspdl- 
DO^d trwad b^dzie, ludzie wyisi pozostan§ prawdziwymi 
posrednikami mi^dzy niebem a ziemiq i miedzy cztowiekicm 
a ludzmi; — bdstwo mieszkad b^dzie miedzy nimi , a wy- 
padki b§d§ bezposredniem wplywu tego dzif{em. 

Nieliczne pierwsze rodziny czy plemiona, te male 
stowarayszenia, rozrzucone gronami po nieludnej ziemi (18{^) 
jak wyapy po dzikim oceanie, spojone kaida przewainym 
wplywem awoich wieszczdw-kaplandw, stoj§cych w zwi|zku 
I tajemniciemi istotami, iyly zapewne niezawisfe od reszly 

Tarn I. 15 



226 

swiata, bo swiat ich nie przechodzil granic ich zagrody. 
Krzewis[C si§ stopniovvo na drodze wyi^cigdw zewngtrz- 
nych (169), wysy/aja[c nazewn|trz drobne roje domowego 
przeludnienia, zg^szczaly one ci^gle ten ruchomy suchej ziemi 
archipelag. 

Moiemyi w gf^bokiej przesz^oi^ci, kt6rQ skryfa przed 
nami noc wieczna, poj§d inny pierwszego zaludnienia po- 
st^p; i czyi inn^ przechodzify kole) plemiona na pustycb 
osiadaj^ce ziemiach, ludy, kt6rycfa dzieje zamykajq wstecz 
wiedzy naszej okres? Pocz|tek Egiptu to kilka drobnycb, 
wzdtui iyznych wybrzeiy Nilu rozrzuconyoh gromad, .kt6re 
sie miejscowemi wis[zaly i^wi^to^ciami ; ktdrym oddzieini i 
niezawii^li przewodniczyli kap{ani a ktdre ze wspdlnego 
wychodzi{y niegdys gniazda. Na lat dwa tysi§ce przed er| 
nasz^ , jui Meroe wysy{a zn6w z Jona swego Teby, This, 
Memfis i Elefantyn^ ; — z Tyru wyszfy Sidon, Aratus, Be- 
ryt, Kartago ; — Kartago wydafa Aratium, Hippo, Leptis, 
UtykQ; — p6zDiej jeszeze Hanno rozwozi wzdfui pustych 
wybrzeiy Hiszpanii i Afryki zbyw9J^c§ ludno^d metropolii ; 
a piaski Libii zasypuj^ w podrdiy cafe pokolenie Psylli, 
b§d§ce takze jednym z roj6w domowego przeludnienia. 

Wsz^dzie znane luddw pocz^tki, to okopane miastecz- 
ka, to wsie i ich okr^gi, to osady odr§bne, powstajace je- 
dne z drugich i opodal od drugich. Odlegfa przeszfosd, to 
drobne i samoistne gromady; niedaleka przyszfo^c, to je- 
dna, zg^szczonp, harmonijna calosc, Hdrq zaleje wielkich 
lud6w iycie, a w ktdrej s\q rozp/yn§ s/abe, marnotrawne, 
leniwe i nieoswiecone. Jak przeto wiedz§ i prac^ istnie- 
j§ce dzii^ narody zlewaj^ siq coraz, bo ich sify istDJenia 
8§ coraz wsp61niejszym ludzkosci ca/ej pierwiastkiem; 
jak przeciwnie w stanie zupefnie pierwotnym iyj§ce pie- 



227 

miona musiafy odr^bne dla siebie stanowic ^wiaty; — tak 
osady te, i{rodkuJ8[ce pomi^dzy dwoma ostateczno^ciami, a 
bliisze chwili swego powstania, czutyjeszcze nadludzk§ po- 
tqgq , ktdra byta ich istoienia w^tkiem ; — t r w o g a i 
wiara nie dopuszcz§ ich zupefnego rozdzialu. Dwunastu 
odr^bDych naczelnikdw etruskich lud6w widuj§ siq w imq- 
tym lesie Woltumny; — Zeus-Ammon zostanie dingo ^pod- 
kowem ci^ieniem Egiptu ; — swi^tynia Herkulesa tyryj- 
skiego utrzyma zwi§zek fenickich osad; — Jupiter latialis 
strzedz b^'dzie rzymskiej cafoijci ; — wojuj^cy mi^dzy 8ob| 
Grecy uczuj§ s\q jednym narodem, ile razy olimpijskie 
zgromadzi ich igrzyska; — a Jehowa pozostanie niero- 
zerwanym w§zfem morduj|cych si^ nawzajem plemion 
Judei. 

To pdj^cie zawi|zk5w spofecznych nie zdaje siq byd 
>v zgodno^ci z tern, co nam dzieje w ogdlnych zarysach 
pierwszych ludach podafy; — pierwszym ich ksztaftem, 
powiadaji one, hyly rz;dy kr616w. Lecz dzieje te sa ]ub 
p6znem, doraznem i religijnem przeszlosci objawienieno ; lub 
zwyU; pierwszych wiekdw poezytj ; lub wreszcie zatartym 
obrazem, na kt6rym roifosc wfasna byfa najwydatniejszym 
i najtrwalszym kolorytem; na ktdrym wszystko spefzio, 
pr6cz niej. W d^ugim wiek6w szeregu widoki si§ zmieni{y, 
j^zyk si^ wyrodzif, wyrazy inne przybrafy znaczenie (58): 
xmienione znaczenie wyrazdw przetwarza przeszfo^ci ksztalt 
i poJQcie. Gzwarta cz^sd Europy zajmujace panstwa rzym* 
skiego prowincye, Augustdw dyece'^ye, stafy si^ nazw^ 
drobnycb koiiciofa poddzialdw; — godno^d samowfadnych 
wikaryuszdw rz^dz^cych rozleglemi krajami, zeszia na 
skromnego parufii pomocnika ; — a imi§ Gezara, prze 
ssedlszy z dyktatury do namiestnictw, zatrzyma^o si^ na 



298 

tronacfa oowoiytnych. Gi, ktdrych na rozraiar tegoczesnych 
poJQc pierwszymi krdlami Babilonu, Egiptu, Grecyi i Rzy- 
mu roianujemy, pd^nadzy, kryj^cy s\q w jamach i asala- 
sach, naczelnicy przysiofkdw i cyganskich oboz6w, byli za- 
ledwie bulgarskich gromad iupanami. Istnienie samo kr6« 
I6w tych dzii^ pod w§tpIiwoiJc poci^gni^to; leoz jeieli naj- 
^mielszy w gronie kilku my^liwych rodzin g6rnej Azyi kr61« 
Nemrod ; jeieli krdl-Menes przewddzca pasterzy nad Nilem ; 
krdl Gekrops podr6iuj|cy z narodem cafym; jeieli krdl-Ro- 
mulus, herszt rozb5jnik6w, s§ petworzonemi p6zniej imio- 
nami, ideal ten jest zatraconej prawdy rzetelnym wiserua- 
kiem, prawdy w ktdrej imiona ludzi s^ jej najoboj^tniej- 
sz§ czQ^ci^. Jak imi§ Gezara przesz^o na nowoiytne impe- 
ria, tak pdzoiejsi krdlowie uiyczyli swojego tym pierwszym 
drobnych stowarzyszen przewodzcom; ludziom, kt6rzy pr6cz 
ludzkiej postaci, nic z nimi nie mieli wspdlaego. 

Wszakie; Tarkwiniusz bije si^ pi§i$ci§ ze Serwiuszem ; 
pokonanego porywa za wlosy, i za pr6g chaty wyrzuca; — 
dwaj pasterze, znakomici kraju obywatele, zemst^ wiedzeni, 
przyehodzq do niego po s|d o wofu, i r§bis[ go 8iekier|. 
Porsena pfaci sam iofd iolnierzom swoim zapewne sucha- 
rem i mi§sem, gdy Kokles napada go bez oporu. Jeden 
z pierwszycfa krdldw Sparty, powiada Plutarch, wzniecif 
powszechn^ nieufno^d^ gdy przyjaoielowi swojemu krowQ 
darowaf; inny oburzyl lud cafy, daj^c s^siadowi kurtk^ ze 
siebie. Gi pierwsi kr6lowie, nieznani za iycia o mil kilka, 
a po wiekach tylu gfo^ni po swiecie cafym, byli naczelni* 
kami drobnych gromad ; to byli nasi wieszcze kapfani. 

Rzym wojuj^cy nieprzerwanie przez pierwsze dwa i 
p6I wieku, i ci§gle zwycif^ski, zagarn^f, powiada Varroo, 
przeszlo dwadzie^cia rozmaitych lud6w, a przeciei granio 



229 

swoich na mil dwadziei^cia Die rozprzestrzenif. Zwyci^ski 
nieprzerwanie przez p6ftrzecia wieku! dwadzieiScia lud6w! 

f 

1 mil dwadzie^cia! gdziei s^ te ludy, te zwyci^stwa i te 
kraje? Babilon z wisz§cemi ogrodami, stubramne Teby, oka- 
safe Ateny i Rzym swiata stolica, byfy zapewne diugo 
drobnemi, wsrdd dzikich pustyn wioskami, i po wielu do* 
piero wiekach staty si§ podobnemi do miasl wznoszqcych 
si^ dzid na ukaz cara. 

Dawne spowinowacenie rozrzucoDych, a z jedaego 
szczepu wyszfych gromad, lub nowe zetkni^cia si^ s|sia- 
dujicychy rozwijaj^c budow§ towarzyski na rozleglejszy 
rozmiar,. zbliiafy niezdwis/ycfa dot§d, lub obcych sobie na- 
czelnikdw. Sp61na potrzeba, toisamosd stanowiska, lub spdl- 
ne z zewn§trz groi^ce niebezpieczenstwo, sprowadzafy po- 
rozumienia, lub walki i zwyci^stwa, a rada starc6w 
musiafa byd pierwszym w^zlem, pierwszym ksztaftem rz§- 
du, w spofecznosci liczniejszej od gromady. Zagroieni na- 
oielnicy odr^bnionycfa starego Hindus pokoleii, f§cz§ si^ 
pod opiek; bdstw, {|cz§cych si; za ich przyUadem; — 
napady Hyksos-arabdw zbliiaj§ nadnilskich przew6dzc6w. 

m 

Dzieje Lacedemonu, Aten, Kartaginy i RzymUi maj^ takie 
Iq W8p5ln§ cech^y ie w nich jedno miasto, a raczej pe- 
wna iloiSd historycznycfa rodzin, rz§dz§ innemi miastami. 

Rada starych, zawsze jeszcze nieba oblubiei^Gdw, za- 
cbowa d{ugo znamiona swego powstania, bo wqilem {9- 
cs^eym tq now^ rozleglejszy calosd, b^dzie diugo jeszcze 
pierwsza sewn^trzna pot^ga. B/agalne ofiary wzgl^dem nie- 
ba, rzidy wzgl^dem ludzi, b^d; wsz^dzie grona tego, tych 
sawiadowcdw rerutn sacrarum el humanarum prsywilejem, 
obowifskiem i pot$g). 



230 

Jak pierwsze drobne gromady byfy zarodem tych 
drugich rozleglejszych stowarzyszen ; — tak to €0 koja- 
rzy{o te ostatnie, mog{o tylko przygotowywad dalsze prze- 
obraienia w swiecie, w kt6rym nic nie stoi; w spo^eczno* 
sci bed^cej dzie^em cz^owieka, kt6ra przeto z nim razem 
posuwad sie i przeobraiad musiata. Trwoga mogia sku- 
pid ludzi; wiara mog/a ich ugfaskad i skojarzyc; lecz 
trwoga jest stanem -napr^ienia, po ktdrym idzie wytchnie- 
nie ; wiara zasila si^ poza ziemi^ , a czlowiek o ziemi^ 
oprzed si^ musi. Ponad przew6dzcami nadnilskich gromad 
pojawi siq Sezostris, i podrobniony przez lat pi^dset Egipt, 
jednem uczyni pa^stwem; ~- Grecya si^ zjednoczy pod 
bertem Filipa ; August stanie na miejscu rzymskiego senatu. 

Gialo zbiorowe istnied .iioie, powiedzielismy ]ui nie« 
raz, tylko przyrodnicz^ , zewn^trzn^ sif§; jej nast^pstwem 
byd musi ruch rdwnoczesny wszystkich pojedynczych si I 
rzutu, krzyiuj§cych si§ swobodnie w natloku, zasilaj^cych 
nawzajem mimo wlasnej woli; iyj^cych wszystkie dia 
wszystkich, pragn^c istnied dla siebie tylko. Wszeiki inny 
zwiazek utrzymuj^cy tq cafoj^d, jest pojedyncz§ lub zfoion§ 
sit| rzutu, pot^g^ przomagaj^c^ nad innemi; jest przeto 
takie stanem wymuszonym, pr§cym przeciw odwiecznemu 
Tzeczy porz^dkowi. Zwi§zek podobny istnieje wyt^ieniem 
ogdinem i niewol§ wszystkich; — to stowarzyszenie nosi 
zardd i^mierci w tonie wtasnem, a pok§d istnieje, miota 
smierd, gwatty, zabory, ktdremi przejscie swoje naznacza 
w dziejach swiata. 

Jakoz, cz{owiek oswaja si^ z cudowno^ci§ sam^; 
wraienia s{abu§ w mmq ich trwania; rdzen ludzkiego je- 
stestwa, &ila rzutu^ wydobywa siq stopniowo zpod nie- 
widziahiego ci^ieaia, bo on jest bytu jego warunkiem. 



231 

(^wczesni starcy, m^drcy czy kaplani, jakiekolwiek przy- 
wiiiemy do nich poJQcie, nie przestali przedewszystki&m 
byd potrdjnem jestestwem : byd roslin^, zwierzeciem i czto- 
wiekiem; — ich przowaga musiala isd w pomoc rozwija- 
j^cej si^ w nich samych ^ile rzutu, a rozwijaj§cej sif 
tym szybciej, im przyjazniejsze otaczaly j^ stosunki; — oni 
oie mogli z czasem wfadzy, ktdr^ dzieriyli, ku w^asnej 
niezwrdcid potrzebie. Pierwszy przemagajicy krok jednost- 
kowej sily, zachwia{ i os^abil nazawsze panowanie zewn^trz- 
nej pot^gi ; ta zawi^za^a spofeczno^c, i na tern zakonczyla 
81^ jej prawdziwa cudownosd, — tamta przyj^a jej dalsze lo« 
sy; — dlatego dzieje Egiptu, Grecyi i Rzymu s^, lubo 
Vi odmiennych postaciacb, dziejami wszystkich luddw i ich 
rz^ddw. 

Gzasy czystej trwogi i samowtadDej wiary prze- 
obodzity zwolaa, lecz bez powrotu, a w powstaj^ce prdinie, 
wciskaly si^ ziemskie widzenia. Ten ruch pr^cy od dolu, 
zamykat drog; cisn^cej od gdry przewadze ; co byfo nie- 
gdy^ potrzeb§9 moglo ni^ jui nie byd. — Sztuka wypef- 
nia brak rzeczywisto^ci ; ksztaft staje na miejscu rzeczy, a 
osoby na niiojscu ksztaftu. 

Sila rzutu nieodst^pna jednostek towarzyszka, roz- 
wija iycie samoistne, i budzi i^Azq przytrzymania wymy- 
kajicej si§ jui przewagi. Gdy przewddzcy-kaptani diugim 
prsesiikli natogien), w cudownoild swoj^ sami wierzyd za- 
ci^li, reszta stowarzyszonych coraz nieufniejszym pogl^dafa 
na ni§ okiem; — im mniej dawne po^rednictwo wystar- 
cza^o urabiaj^cej si^ ziemskiej spofeczno^ci , tym tamci 
uporoaywiej nadziemskie powolanie swoje ziemskiemi udo- 
wadniali srodkami. Zjednej strony syto^d granicz^ca i ozi^* 
bloioi§ wabi ich do spoczynku i usypia, a urok plowieje 



232 

w spoczynku ; z (frugiej , z rosn^ccm niedolestwem czlowiek 
boj|c si§ stracid, co piastowad przesta^ byd godtiym/ coraz 
rozleglejsze przez ogl^dnosc prawom swoim zakre^la granice: 
niedof^ini st^ji s\q tyranami ; sfabosci i zfej sprawie towa- 
rzyszy srogo^d, a gwafty wywofuj§ pogromcdw i mi^Gicieli. 
Raz naruszona rdwnowaga, nigdy do duwnego nie 
powraca stanu (67). Parcia dwoch stronniclw, na Ictdre 
ludzkosd rozpadfa si§ najwcze^niej ; cisnienie od ziemi i od 
nieba ; parcie powolne, gfuche^ niedostrzeione , kt6rego 
istnienia pdzne dowodz^ nast^pstwa, zacierato stopniowo 
przyczyny pierwszych skojarzeDi nie rozrywdj|c skojarzenia 
samego. Dziafanie dwdch sif, w dwdch rdinych kierunkach, 
konczy Bie poch^onieniem jednej przez drug§, lub zlaniem 
8i§ ' obu w jedn§ (76). To prawo powtdrzyd si^ musiafo 
w spofecznoi^ci ludzkiej, w ktdrej s\q powtarzaj^ wszystkie 
wszechistnienia prawa. One potoiy koniec zami^szaniu, — 
albo wiara przytfumi rozwdj jednostek ; albo z nim w je- 
dne stopiona potegQ, obudzi nowe iycie, nakreili ruch 
nowy i niezDany. Dwa rdine skutki rdinego parcia pchn^- 
ly rzeczywiscie w dwdch rdinych kierunkach dwie styka- 
j§ce sIq czQsci swiata , i oderwafy moie nazawsze wsch6d 
od zachodu : tarn uspily jednostki i cafo^d; tu przygoto- 
wafy wielkie wstrz§snienia, wielkich ludzi i wielkie dziela. 
Pierwsze widzimy w Indyi, Egipcie, Chaldei, drugie w Gre- 
cyi i Rzymie. Wiara biorqca gdr§ na wscliodzie, wywofuje 
kasty, raislyczn^ r5inic§ plemienia, ktdrej zr6dlem by/a 
wola nieba , ktdrej pocz§tek gubi/ si§ w przydmionej poz- 
myslnie przesz/osci ; — tu ona rozpada si§ , dzieli i ppze- 
rabia, bo iyje iyciem ludzkosci; — tam pierwotna* idea, 
spotfgowaaa wiekdw d/ugosci§, pietrzy si^ w jednem 
ognisku, ^|itoi niepoj^ta, bo niedost^pna; tu rozchodzi si; 
V"- 



233 

po domach i rodzinach, rozwija na rozlegfym poziomie, 
wrasta w lud caty, i z nim razem przejmowad b^dzie dal- 
szych pokolefi przeobraienia.^ 

Prawo wyscig^w jest takie jednem z praw liwiata 
Hzycznego; ono jest jednem z jego praw naczelnych. We- 
wn^trznd rozwijac si§ zaczD|, nim zewD^trzne usn^d b$d§ 
musiafy (172). Przyrodnicza si fa rozkfadu roztacza, 
pfaszczy i gfadzi pierwiastki iycia spolecznego; wyscigi 
wy wofane silami rzutu inusz^ je ^ciskad , gromadzid , 
i wznosid ku gdrze. „Piramidy, ktdre stawiamy dia umar- 
fych, S9 iyj§cych obrazem: Panstwo jest iyj^c^ pirami- 
d§", powiedziaf jeden z Ptolomeuszdw, pojmuj|cy wieku 
swojego budowQ. Towarzystwo wschodnie, gnane taje- 
mnicz) sif§ wiary, ktdra wyszfa zwyci^zko z walki, i stlu- 
mite szczegdf owy . rozwdj jednostek, ksztaftten szybko przyj- 
mowad musiafo ; — towarzystwo zachodu pdzniejsze od 
tamtego, i lubo jui na t^ drug^ wprowadzone drog§, nie 
ujdzie przeciei przyrodzonego pop^du; ono takie zrastad 
si^ b^dzie w ksztatt ostrosfupa szerz^cego si^ oi§gle u 
spodu, zw§iaj§cego ku gdrse, a jego narastanie po ziem- 
skim poziomie i pod niebo coraz odleglejszemi od siebie 
i coraz wi^cej obcemi sobie uczyni dwie przeciwlegle pla- 
ssczyzny. ^ycie gdrnej rozwinie si^ szybko, karmione so- 
karoi dolnej; dolna, coraz rozleglejsza , coraz mniej czud 
b^dzie gdrnej cieienie. Lecz wkrdtce obie si^gni estate- 
cznoici: u dofu rozlegfe kraje i liczne ludy; u gdry kilka 
rodsin i nieograniczona pot^ga, despptyzm, ktdry na wiel- 
kiej tylko zakorzenid si^ moie przestrzeni, ktdry usycha 
w ciasnocie i zbliieniu. Kraje drobne zbliiaj; ojczyzn; do 
obywatela; — przestaje do niej naleiyd, kto naleiy do 
jwiata cafego. 



234 

I tu jeszcze (173) im mniej spo^ecznosd ludzka ode- 
sz{a od chwili, w ktdrej wydzielad si; zacz^fa z wielkiej 
organicznej rodziny; tym to, co w niej gdrowad mog^o, 
bliiszem byd musialo tego , go gdrowalo i gdruje w swie- 
cie fizycznym. Herkulesy i Tezeusze, Samsony, Goliaty 
i Dawidy, potegi przewaine w istnieniu dawnem, olbrzymi 
lub zwyci^zcy olbrzymdw, hydr i smokdw, stan| si; narp- 
dow^ chwaf§ , lub wznios§ na szczyt ostrosfupa. Sama 
i^mierd nie str^ci ich z tej wysoko^ci; a ust;puj§c innym 
miejsca na ziemi, wzbij§ si;, k;dy nie si;gn§ 2yj|cy. Na- 
czelnicy indyjskich plemion dziwili Europejczykdw odwag|, 
budow^ i si/^; — kto pierwszy przeby/ Niger, byl prze- 
wddzca dawnych Getuldw ; — najwyiszego wzrostem mia- 
nowali krdlem swoim Makrobowie, g{osni Kambizesa wy- 
praw§. nSynu , szukaj innego panstwa, moje zaszczu- 
p{em jest dia ciebie'^, zawotal Filip zachwycony Aleksan- 
drem dosiaduj^cym dzikiego rurnaka ; i prawd; powiedzia). 
,,Kraj m 6 j zostawi; temu , czyj or;i najostrzejszym b;- 
dzie'S pzekt Pyrrhus niesyly wiekd swojego chwaly. ^Walka 
cztowieka z tygrysenn, koniem i czlowiekiem, to jeszcze 
organizm powszechny. 

Wszakie, w miar; odrywania si; dziela ludzkiego od 
powszechnego organizmu wyradzaly si; jego potrzeby, d|- 
inosci i poj^cia. Ludzi stdj|eyeh na czele ruchdw pdzniej- 
szych, zatem w towarzystwie, w ktdrem zapas, wfa- 
snosdi rodzina(184) weszly jui w szereg ziennskich 
swi;to^ci, znamionowad musia/y przenikliwosd , uniys{ bo- 
gaty w ^rodki, a nadewszyslko dar porz§dku; — ludzie 
ci wyp{ywaj| mimowolnie na powierzcbni; , rdinorodnemi 
wichrami wzburzonej spolecznosci , bo umieji w r;ku swo- 
ich zgromadzic, co jest jej przechowaoia warunkiem. 



235 

Tylko samowfadnosc , powiada MachiavcUi, podzwign^d 

moie cbyl^ce si§ panstwo; — dodajmy, samow/adnosd po- 

swifcaj^ca siebie og6^wi. Lecz i tu jeszcze zmiana sta- 

nowiska jest istnienia zmian§; jednostka na wierzch wy- 

rzucona, ulega przeobraieniom uczucia, widzenia i s^du 

(141). Gdy jej natura, wtasciwbsci i rodzaj sify, nie r6iDi§ 

81^ od natury, wfaiciwosci i rodzaju sity iDDych jednostek ; 

ona przeto nie moie wydobyc z siebie nie, coby stanowczo 

i trwale zast§pi/o w towarzystwie , istniej§c§ w przerodzie 

powszechn^ s^ilq rozk/adu, — ona istnieje s i 1 9 rzutu. 

JedDostka ta z czasem skieruje ku sobie pierwiastki kar- 

roi§ce tlot^d cia/o zbiorowe, a pot^guj^c iatnieDie wtasne, 

przyt/uini je naoko/o siebie (102). Ona nawyka do powo- 

dzeDia ; wnet przeciwndsci zniesd nie umie, bo sila rzutu 

nie ma rozmiaru i granic. Ona si§ rozwija coraz dalej, 

przechodzi poza pr6ini§, ktdr^ sob^ wypetnic mia/a; idzie 

coraz dalej; lecz to, co jest dalej, jest jui dla niej tylko. 

Ona stopniowo przestaje byd tymczasow^ sp6jui§; schodzi z wy- 

sokiego stanowiska, i wraca na poziom powszechny, gdzie ustaje 

wielkie poirednictwo ; gdzie przeciei wszystko co pot^ine, wy< 

daje sJQ prawd§ i Jwi§tosci§, pok§d pot^inem byd nie przestanie. 

Jakoi, przesilona zbytkieni pokarmu jednostka, jako 

sztucznie w cieplarni p^dzona latoro^t, wzbije si^ w^rdd 

uspionej zim^ nazewn^trz przerody ; zazielenieje sama wirdd 

poi6fklych; zakwitnie sama w^rdd umarlych. Lecz ta wy- 

muszona wiosna nie jest wiosn^ przyrodzon;, to ludzkie 

towarzystwo nie jest jui spoteczno^ci^. Jednostka buja, 

pok|d laiywne pierwiastki gromadz^c s\q w niej przyspie- 

azonym biegiem , strudzonego nie wyciencz§ organizmu ; — 

pok^d zewn^tnna zima nie wymrozi sokdw powszeobnyolu 

Tak nikczemnieli i nikli wraz z ludem, podrobnionycb Wloch 



236 

naozelDioy, ktdrzy urojon^ wielkoi^d wznieili chwilowo 
na gruzach wielkoici miast niezawislych ; — /t§ drogi 
jeszcze narastata, si^gn^fa wysokiej pot^gi, i uschia wla- 
snem przesyceniem, gto^na w dziejach feudalDa budowa. 
Wigzieniem jest wolDoi^d wirdd powszechnego ucisku; 
cigiarem iycie wsr6d konaj^cych; wspanialym grobem pa- 
lac Vf6r6d cmentarza. Jednostka schodzi z widowni iwiata , 
i niknie ; — z ni^ znika wszystko , co bylo ni§ i dla niej 
same], wszystko co narosfo poza spoteczD^ prdiini;; 
sama jej pami^d rozplynie si^ w natloku nowych poj^d, 
nowych wydarzen, i nowych imion. Wszakie co bylo po* 
trzeb^ ludzkoiici i wieku, zatem co bylo tchnieniem i d§- 
ino^ci^ ludzkosci same], przetrwa iycie jednostek i naro- 
d6w trwanie, si^goie poza pamigd imion i rzeczy, .bo ucho- 
dz^ca pami^d nie uniesie rzeczy, tak jak nieznajomo^d rze- 
czy nie zaciera ich istnienia. Szcz^^liwy, kto umial prze- 
mierzyd rozpadaj^cej si^ spoleczno^ci prdini^; blogoslawio* 
ny, kto sob^ wypelnil cal§; wieiki, kto nie przeszedl poza 
ni^; — jego imi^ wypeini takie przedarte narodu dzieje; 
lecz takie nie wyjdzie poza nie, bo tarn jui dzieje czlo- 
wieka. 



Drobna Grecya jest wielkim ludem, pok^d jej wielcy 
obywatele s^ drobnemi narodu cz^^ciami. Pokonanie Per- 
sdw bylo jej chylenia siq pocz^tkiem; bogactwa i prze- 
pychy wschodu wniosly zarazQ w domy pojedynczych ro- 
dzin; gdrowanie niektdrych, a mi^kkosd wszystkich, apro- 
wadzaj^ jaskraw^, lecz kruch^ wieku Peryklesa ^wietnotfd. 
Filip jest peln§ genialno^ci jednostk^, wyplywaj§C| na 
wierzch zmiaapefo towarzystwa; Aleksander jest przesile- 



237 

niem tej jedaostki; a przeobraienia Azyi s^ ]\xi potrzeb^ 
ccasu, tchnieniem i dzie/em ludzkosci. 

Wielko^d Rzymu, to jeszcze prostota jego pojedyn- 
czych obywateli ; to jeszcze wielko^c zbiorowa jego wojsk 
i senatu. Pominmy dtugie wieki ich rosn|cej s/awy i po- 
t^gi; to dfugie iycie, urozmaicone mnogo^ci^ okazafych 
widokdw i peine nauki dla potomnych; iycie krzewi§ce - 
81^ pod sloncem, kt6re dla niego tylko swiecifo; te poje- 
dyncze znakomitosci, kt'ire w krdtkich nocach bfgd6w lub 
niepowodzen ja^niej§ jeszcze jako gorej^ce gwiazdy na 
pnydmionem niebie ; — te d/ugie wieki 8§ dla nas jedaym 
wypadkiem, bo przedstawiaja jeden, ogblny i ten sam 
ciala zbiorowego organizno. Organizm ten zaczyna s\q 
siQieniad, gdy pot^ga senatu oddziafywaj^c na pojedyncze 
rodziny, staje s\q wi§ksz| w cz^^ciach , niieli byfa kiedys 
w cafoJci; kiedy czlonkowie jego ja^niej§ jui nazewn^trz 
ciata zbiorowego, w kt6rem dot^d ton^li niedostrzeieni. 

Utrzymanie wszakie tego sztucznego organizmu przez 
kilka wiek6w, kiedy przyrodnicza sifa rozkladu stabe 
dopiero w spolecznojci dawafa istnienia swojego oznaki; 
gdiie zatem ruchom zbiorowym tylko sity rzutu prze- 
wodniczyd mogly, byto najwyiszem i najtrudniejszem rozu- 
rnu ludzkiego zadaniem; a rozwi^zanie zadania tego, przez 
to wlaJnie lachwyca nas i porywa, ie w niem wszystko 
jest dzieteni ludzkiem, sztuk§ stawiaj§c§ op6r wrodzonym 
ezlowieka pop^dona. Zaprawd^; dfugie trwanie, a nie upa- 
dek Rzymu podziwiad b^d^ potomni. 

Swobodny rozw6j kaidego pojedynczego istnienia, a 
obok tej swobody wpfyw wyiszy, zewn^trzny, przyrodniczy, 
pl|taJ9cy bei gwaftu szczegdiowe jestestwa ; — rozw6j oso- 
bisty przy niedostrseionem ci^ieniu og6(u na indywidual- 



238 

no^d; zatem wolny ruch sif rzutu pod niewidomym 
wp/ywem si/y rozkfadu; prawa te obcemi by/y prze- 
szlo^oi ca/ej, niwecz^cej ci^gle poj^cie czyneraj krzyiuj§oej 
czyn poJQciem; mianujacej tworem Bogdw spoleoznoidy 
w kt6rej wszystko nosifo ludzkiej woli znamiona. Staro- 
i^lnoii wzbi/a na szczyt wydoskonalenia zbi6r pojedynczych 
caMci, nie wierz§c jeszcze w. caloiid zbiorowa; — dla 
tego dziejopisarze Grecyi i Rzymu do pojedynczych ludzi 
odaosz^ powszechne wypadki : wszystko doi)re — ich cnotom 
i rozumowi, wszystko zh — ich z/ym ch§ciom lub ich 
nieudolnosci przypisuj|c. 

Wiara kr^puj^ca pocz^tkowe ludzi stowarzyszenia , nie 
wystarczala jui rzymskiej spo/ecznosci. Staroiytnosc wi- 
dziafa jui tylko cz§sci, a pragnefa cafoi^ci; cz^iSci istnialy 
same, cato^d sztuk§ zwi^zac trzeba byto ; staroiytno^d przeto 
postawifa w fonie swojem , jakby kolos nowej , tajemaiczej 
wiary, ideal niei^miertelQego ciafa, obok ktdrego niUy rze- 
czywidte. pojedyncze istnienia; w ktdrem ton^fo przecho- 
dz^ce obywatela iycie. W okaza/ej, jai^Qiej'cjcej zdaleka 
nadludzkim blaskiem spofecznosci Grekdw i Rzymian, czfo* 
wiek nie istniat dla siebie, zapieraf sie siebie, bo eel byl 
i^rodkiem, a i^rodek celen); ideal by/ wszystkiem, rzeczywi- 
stosd niczem ; Rzymianie iyli dla Rzymu, Rzym dla nikogo. 

Ideaf panstwa, poieraj^cy prawa i potrzeby naroddw, 
usi/uj^ tegocze^ni politycy wskrzesid w nowoJytnej postaci. 
Wszakie, dzieje swiata nie powracaji, czasy si§ zmienily; 
trwanie tei jego nie bedzie d/ugiem. Lecz powrddmy do 
Rzymu. 

Kiedy lud wycienczony niekoncz^cemi si§ nigdy woj- 
nami, w ktdrych w/asnym iyl kosztem, zapadaf w diugi 
wype/nia/ wiezienia lichwi^cych patrycyuszdw, i resztg krwi 



239 

UDiesionej z boju, wylewaf pod ich rdzgami; lub opuszcza- 
jqc wyg{odzone rodziay, szedf na wlasno^c nieludzkich wie« 
rzycieli; — na drugiro towarzystwa koncu, pojedyncze 
Rzymu znamienito^ci paddj§ same ofiar^ ubdstwionego ide- 
alu : Kamiiia ginie z r§k brata, bo smiafa pfakac Alban- 
czyka; Scewola pali r^k^ zty czyoi^c^ wybdr; Brulus ska- 
zuje na ^mierc (fwtfch syn6w; Manliusz swojego *za zbytek 
odwagi ^mierci; karze; Kurcyusz w i^wi^tecznych szatach 
rzuca s\q z koniem w otchfan zaraze ziej§c§; Decyusz 
szuka smierci, by si^ spetnifa nieba wyrocznia; Regulus 
wraca do Kartaginy po mgczarnie, by s/owo Rzymianina 
uimqci6. Jakiei byto materyalne istnienie tych m^idw 
stusznie ubdstwionych ? Gyncynat sam uprawia rol^ swojq ; 
Tarkwiniusz konsul idzie pieszo na czele jazdy, wfasnego 
nie majac konia ; Regulus pisze z Afryki do senatu , by 
mu strzeiono jego pifd morg6w ziemi; Emil, by zn wy* 
gran^ nagrodzid zi^cia, daje mu srebrny kubek, jedyne 
w domu swoim srebro. Dla kogoi istniaf ten Rzym i 
kl6i byf tym Rzymem ? Panstwo rzymskie , to ob6z ; Rzy- 
mianie, to nar6d pod broni^, wygl^daj^cy rychto z gf^bin 
sagadkowego ^wiata, k^dy oMoki wsparfy si^ na ziemi, 
wyrusz^ plemiona nieznane , dzikie i zgtodniafe , niszcz^ce 
jednem przejjciem diugich wiekdw dziefo; — konsulowie 
Rzymu, to wodze ; senat rzymski, to rada hetmandw ; cen- 
zorowie, to starzy dowddzcy, wciekaj^cy si^ w rodzinne 
tajniki, i kr^puj^cy iofoierskim obyczajem domowego iycia 
drobnostki. Wsz^dzie i^Iepa uleglo^d i karno^d, pogarda 
umiej^tno^ci , pracy, i przemyslu. 

Lecz inaczej byd nie mogfo, gdzie wszystko byto dzi- 
ko<ci§ lub sztuk§. Jednostkowa si (a rzutu nio zna 
istnienia wsp6inego (103); aieby to obudzid, tamto przy- 



gluszyd trzeba by/o. Obudzid tamto, a to przygfuszyd mo- 
g{a tylko sifa nadludzka , rzeczy wista lub zmyslona ; zmy- 
slona, gdzie nie by/o rzeczywistej. Sztuce potrzeba bjlo 
pot^gi wyiszej , sify czarodziejskiej , pory waj^cej uludy, szafu 
zimnego, nami^tnej cnoty. 

We wszystkiam wco ludzie wierz§, jest cz^sd prawdy; 
ta prawda stanowi tfo i w§tek, na ktdryeh okazafe budu- 
jemy fatsze; bez tej cz^sci rzeczywistej nikt nie uwierzylby 
w calo^d zmyslon^, bo nikt nie wierzy w bf^dy czyate, 
jawne i niew^tpliwe. Gzq&6 bgd§ca prawd§, pociiga resztf 
ideafu; a poci^ga jq tym silniej, im zr^czniej wpleciona; 
im zfudniej czaruje umyst i zmysty({26), im wi^cej zapala 
wyobraini^ (140). Staroiy tnoiSd , by uwi^zid serce, by 
przygfuszyd i opanowad sife r z u t u , . przyzwata w pomoc 
niebo i ziemig, bogdw i ludzi; — potworzyta zazdro^d 
wzniecaj^ce obrazy ; — ona tei stata si§ arcydziefem sztuki, 
wzorem oderwanych prawd wielkich, i wi^kszego jeszcze 
fafszu w ca/osci. Fatsz ten dokazywat cuddw. Historya, 
powiada Bossuet, zliczyta wi^cej Rzymian ukaranych za to, 
ie walczyli zbytnie, n\i ie unikali walki. 

Gze^d zastudze nakazana prawem i religi^; wieniec 
na skroni iolnierza, przed ktdrym powstawaf senat, pan 
liwiata, i lud amfiteatru ; tryumfy zapisane w ksi^gach nie- 
^miertelno^ci ; pos^gi przypominaj§ce co chwila zgaslych 
bohaterdw dziefa; przydomki, ktdrych ja/owe naiiladowanie 
wydaje s\q niekiedy szyderstwem dawnych wielkosci; ^wi^- 
tosd zat§puj§ca wsrdd ludzi, ludzie przechodzicy w lono 
liwietoijci ; chwafa, potega, ubdstwienie, rozpoczgte na ziemi, 
przeci^gaj^ce s\q wzd/ui tajemniczego istnienia; uczucia 
zaszczepione w niemowl^ctwie , drainione w wieku ognia 
i wyobrazni; przechowane ostatnie, kiedy jui wszystko 



inne dogorywa; uczucia te, i tylko one, ttumi/y pr^d przy- 
rodzoDy jednostek. 

Od uczestnictwa pdl elizejskich wyt^czeni byli pazawsze 
Judzie sprzedajoi, zdrajcy ojczyzpy, obywatele w jej tonie 
spiski knuj^cy, lub ci co swoich obcym w niewol^ oddali. 
Tym poj^ciom religijnym i towarzyskim szli w pomoc (ilo- 
zofowie, mowcy i poeci. Plato onoty cywilne, Demosten 
i Wirgili im\er6 poniesion^ za ojczyzn^, tym bloeim na- 
gradzaj^ rajem. Zapomoienie o sobie, przygluszenie aity 
rzutu, wyprzedza jedno i drugie. A»ystydesy i Tymo- 
teony zaj^li tarn przoduj^ce miejsca. Appteoza w oczach 
iyj^oych, przeaosila zmar/ych w krainy niepoj^tej uciechy 
i wielko^ci. Tajemnice Izys, Eleuzis, Mithry, dla wybranych 
tylko przystQpne, a tym wi^cej przenikaj§ce w oddaleniu, 
byly ziemskim obrazem zaziemskich urpkdw. Fizyka, me* 
cbanika i magia szty w pomoc nieba pot^dze. Majesta- 
tyczna iwi^tyn budowa; okazafosd i przepych wystawy; 
rozmaitoid widokdw; pompa ceremonialu; wzDiosfa i prze- 
raiaj^ca muzyka ; upajaj|ce kadzidta ; dziwDe ta6ce ; sm^tne 
ch6ry przerywane hukiem tr^b chrapliwych, ktdrych echa 
trz^sly ^wi^tyni milrami; — ogromne ztote po8|gi, stra- 
aznych bog6w postacie; przesuwaj^ce si^, uroku petne^ 
widoki miejsc czarodziejskicb ; nagly blask rai|cy oka; to 
xn6w przej^cie do ciemnio czarniejszych pd nocy i pieczar, 
przeciDane szybkim i niktym (yskiem, zdradzaj^cym ukryty 
i tym straszDiejszy potgpienia widok; akrwawione postacie, 
bl^kaj^ce si^ cial cztonki; goni|ce za niemi jfdze z wy- 
sadzonem okiem i wtosem zjeionym; przezroczyate wjdma; 
rycz§ce potwory; wszystko tam bylo pr6cz prawdy; bo prawda 
spoteczna nie istniala jeszcze. 

Tom I. 16 



242 

W tern napr^ionem stowarzyszeniu pot^ga zbiorowa 
kupid siq musiala w miejscu, z ktdrego sig ruch og61ny 
Wysnuwat; to miejsce atanie siq podstaw^, na ktdrej p6z- 
niejsze wypadki wznios§ spofeczny ostrostup. I w rzeczy 
samej, aenat rzymski, niepordwnaDem mgstwem swoich 
iotnierzy-oby wateli ; gf^bok^, zwykle obludn^, a zawsze 
opodal widzqci polityk|; wojuj^c jednych drugimi; wspie- 
rajqc stabych przeciw mocnym, by tych wycienczy($, tarn- 
tych zawistymi uczynid; bior|c w opiekf obojftDych, by 
ich wdomowein zawichrzyd iyciu; zagarq^f stopniowo pod 
skrzyd/a awoje wszystko, co go otaczato. Nadludzki urok 
tej rady-kr6I6w, jak j§ nazwat pose! Pyrrhusa, przedstawiaf 
majestat nieznany dzis ^wiatu. Pot^ga Rzymu stawala 819 
coraz senatu pot^g^; wkrdtce senator rzymski nie znal 
rdwnego sobie Rzymianina; senat rzymski nie m6gl zcier- 
piec rdwnego sobie senatu; rzeczpospolita , rdwnej rieczy- 
pospolitej; wkr6tce Rzym nie m6g{ stad obok Kartagioy. 
Carthago delenda est! nie przestawat wofad Raton, ozdoba 
staroiytno^ci ; bo najwydatniejszy przedstawiciel sztucznej 
towarzystwa budowy. 

Jak w nieko6cz§cej si^ nigdzie o\d niebieskich toni, 
kaidy swiat sfoneczny jest sam dla siebie i wzgl^dem in- 
nych odr^bn^ cato^ci§, tak ludy i narody (69) 8§, lub byd 
powinny, w stosunku jedne do drugich, niezawistemi cato- 
^ciami. Wewnftrzna i wzajemna sita przyci^gania 
kaidego i^wiatdw stowarzyszenia , r6wnie jak sifa kaidej 
narodowej spdjni, s^ tyiko sit§ rzutu (80) tych cial 
zbiorowych, b^d^cych jednostkami wzgl^dem siebie. Inaczej 
mdwi^c, to CO jest sif§ rozktadu w zbiorowej jednostce 
pod wzgledem jej same], staje sie sif^ jednostkow^, to jest 
iit; rzutu w stycznosci z innemi ciatami. Prawo to 



243 

w budowie i^wiatdw jest ostatoiem z kolei pnsyrodzonej, 
jest najrozleglejszem , najmniej widzialnem, lecz najwspa- 
nialszem przyrodniczem prawem. Prawo ostatnie na 
niebie, ostatnie rozwinie si^ na ziemi; jego 
zgwalcenic w rzeczach boskich jest niemoiliwem , jego 
zgwafcenie w rzeczach ludzkich niesie zagfadg rzeczcm 
ludzkim, morduje zgwatconych i gwalcicieli. 

Straszna byta chwila, gdy dwa wielkie, zaiedwie nie 
jedyne w dw6ch czg^ciach i^wiata panstwa, jedno or^iem 
i rozumem stanu, drugie przemyslem i bogactwem po- 
t^ine, wyst§pify przeciw sobie jako dwa olbrzymy po 
imierd lub zwyci^stwo do walki staj^cy, lub jako dwa 
iwiaty, z kt6rych jeden mia/ pochIon§d drugi. Spokojnie 
spafy, ciemnot§ otulone, i sif swoich, a niemal bytu swego 
nie^wiadome odieglejsze ludy, gdy u Alp podn6ia, pod 
bramami Rzymu, wsrdd pfomieni i sypi^cych si^ gruz6w 
milionowego grodu Didony ; gdy na dziel^cych dwie ziemie 
wodscb, rozstrzYgafa si^ cafa p.zyszfo^d przodk6w naszych, 
nas i naszych potomkdw. Europa miafa si§ pokryd za- 
ktadami fenickiego przemystu^ lub jego niewyczerpane za- 
aoby mia/y nowych dodad si( poieraj|cemu ludzkoi^d smo 
kowi; jeden z dwdch ^wiatdw miat byd koloni| dru- 
giego. 

Mugo chwiafy si^ niepewne losy; rdwniny Kanny 
i Trazymenu wody przycmity jui Rzymu nadzieje ; — lecz 
iywiot Kartaginy nie byf jeszcze jej wieku iywiofem; Kar- 
tago, powiediiano, stafa na zfotym piasku, Rzym si^ opar^ 
o sksfy Kapitolu. Zwyci^skie legiony zatkn^ly pogromcze 
orly na zgliszczach, krwia przygaszonych , najpot^iniejszego 
na ^wiecie miasta i jedynego Rzymu wspdizawodnika. 
Odt§d aenat nymski rzuca si; na wszystko, co miato wlasne 



jesjECze istnienie, a raczej istnienia poz6r. Macedonia i 
Egipt zamykaj; cUugi szereg jego zabor6w; Filip i Antio- 
cbus b^d; podobno ostatniemi jego iartocznoi^ci ofiarami. 
Ale lupieie Rzymian staty s\q dia Rzymu niestraivnyin po- 
karmem; odebrafy mu bfogi pok6j, pociech^ przesdoto' 
i wiar^ w przyszlosd. Uprowadzone ogromne inaj§tki 
wzniosfy pojedyncze rodziny i pojedyncze osoby na to nie- 
zawisfe i niezdobyte stanowisko, gdzie czfowiek wystarczaj|6 
sam sobie, odrywa si^ niejako od reszty ludzi; — gdzie 
zapomoiatby nawet o nich zupelnie, gdyby wyspkoi^d jego, 
bez por6wDania jej z poniieniem innycb, mogia jeszcze 
pozostad wy8okoi$ci|. Lecz przewidywalii zaiilepieQi zwy- 
ci^stwem ScypioDa towarzysze^ ie kartagi^skie bogactwa 
staa^ s\q trucizn^ ich wnukdw, i ie z przeciwnych ko6ciyn 
ziemi , z nad zimnego morza , przyjdzie kiedyi m^ciciel 
upomniec si^ o nie? Genzeryk w lat szei^dset, powiedziat 
kt5rys historyk, zwrdcil je skrzywdzonej Afryce. 

Si/y rzutu, si/y samoistDO jedaostek, kupi§cyeh 
w sobie towarzyskie sify, jui nigdzie nie napotykaji zapory 
i nie dostrzegaj^ mety, gdzie raz stan^d przyjdzie. Jui oikt 
nie mysli o innych, o potomstwie, o przyszto^ci, bo nikt 
jui nie wierzy w przyszlosd. Kaidy niweczy mienie swoje 
na wy^cigi, jak gdyby czas byt jui za krdtkim do zniwe* 
czenia. W zepsutym Rzymie, powiada Gibbon, Sfbiegly si^ 
przywary i^wiata cafego, a Rzym niemi tylko byl jeszoie 
swiata stolic^: pijanstwo Germandw, zdrada i saiiennoJd 
Grekdw, upor Egipcyan, podtoid Azyatdw, rozwi^itoid 
Syryi i Numidii dzikosd. W lat pigddziesi^t po wielkich 
Scypionach, po senacie sprzedaj^cym ziemig, na ktdrej stal 
obdz Hanibala; nast^pcy starcdw dzigkuj^cych Varronowi za 



245 

niezw^tfHenie o losach ojozyzDy; potomkowie Gyncynat6w, 
Fabiuszdw i Katondw przestali my6\e6 o Rzymie. 

Podobiefistwo stanowiska l^czy . rdwnycb z rdwnymi ; 
rozrzucone indywidualnoi^O] podaji sobie r^ce ku wspdlnej 
obronie lub wspdlnej napa^ci. Maryusz i Sylla s^ dwdch 
stronniotw ogniskami. Dot^d 8ztuk§ trzymana^ dzi^ roz- 
prz^ieDa spofecznoiSd staje si^ odm^tem, w ktdrym walcz§ 
cbucie i i§dze. Wyuzdana swawola, bezwstydDoid, zepsucie 
publiczne, bezprawia, ^cigania, lupiestwa, mordy i poiogi 
snaoi^-drogQ ich przej^cia, bo strpnnictwami temi byly 
jni-tylko jednostki gnane 8il§ rzutu; bo sztuozna spdjnia. 
iniUa^ szarpana przemoc^ pojedynczych i podlojci; ogdtu 
sgDOJODa. Rozpasane jednostki pr| wszystkie przeciw 
wsiyetkim; bf^kaj^ si^ wi^dd oflar,. padaj^c same pot^iniej- 
ssycb oflar|. Podto^d jest ostatecznem nami^tDO^ci wszel- 
kiej uspieniem. Sylla sktada vvfadzQ i przechadza si§ dumnie 
po ulicacb nieoczyszczoDych jeszcze ze krwi, ktdr; rozto- 
eiyl, ubdstwiony, ie przestal mordowad! Jui z drogi tej 
nikt po nim nie zejdzie : Pompejusz zapomina o Rzymie, bo 
idiie niego; Lukdlus i Rrassus w zioconych palacach 
topi) reszt^ uczud Rzymianina ; Antoniusz losy ojczyzny 
sUada przy loin rozwi^ztej pifknotfci. Wkrdtce w Rzymie 
nie stanie Rzymian; a ludzie pdt dzikiego pochodzenia, 
traccy j iliryjscy chlopi , naszych przodkdw przodkowie *), 
b^d) jeszcze jedynymi konaj^cego panstwa obroncami: Au- 
reliaiiy Probus, Rlaudyusz, DyoklecyaD s^ ostatnim dawnej 
ohwaly brzaskiem ; a ich tryumfy ostatniemi Rzymu try- 
umfami. 



^) A. Bielowski, 



246 

Lecz nie wyprzedzajmy wypadk6w. Towarzystwo doszle 
do tego roztrojenia , przestalo byd towarzystwem ; jego 
czf^ci strawid si^ muszq, jak iarloczDe zwierz^ta bez po« 
karmu w sp5lDej zamkni^te klatce ; lub spoteczny ostrostup 
si^gn^d musi szczytu. S§ ohwile w iyciu naroddw, gdzie 
gwa/t jest dobrodziejstwem ; a bezprawie, praw ratunkiem. 
W tym stanie August, jedyuy w dziejaoh przyk/ad czlo- 
wieka, ktdrego doj^cie do wtadzy iepszym uczynito, jest 
chwilowym wybawc§ lec§cej w przepaiid ludzkbsci ; jest 
0W9 jednostka wyskakuj^c^ z powszechnego zam^tu (234), 
— on bytby nawet zast^pc^ przyrodniczej sily rozktadui 
gdyby ta zast^pc^ mied mogla. August staje w miejscu 
cafojci zbiorowej ; gromadzi w r^ku swoiob, wszystkie spo- 
(ecznego ruchu nerwy ; jest koasulem, trybunem, kwestorero. 
Niepowszedni rozum, gt^boka polityka, a moie i szczere 
checi, dotrzymaly Augusta w srodku narodowego ci^ieoia. 
Lecz spotecznosd ta byla jeszcze wigeej sztuk^ nii prze- 
szta; ona odchodzita coraz od praw przyro^zonych ; a co* 
raz wi^ksze napr^ienie s\l utrzymuj|cych jej zwi^zy, coraz 
gwaftowniejszem grozito jej wstrz^snieDiem. Dlatego tei 
zbiiiaj^ca si^ smierc Oktawa przenikata trwog§ inuej jui 
spdjni niepojmuj^ce jednostki; smutna kolej luddw, ktdre 
utracity rdzen iywota; ich losy chwieji si^ i m§ca bei 
ich wiedzy i udziafu. Wirdd groiacej zag/ady wygl^dano 
Tyberyusza jako drugiego zbawc^ Rzymu; lecz lekarstwo 
nie moie stad sig codziennym pokarmem; nie kaidy umiat 

• 

1 chcial byd Augustem. Pan samowladny Rzymu, panuj^- 
cego reszcie ^wiata, standi zaodlegle i zawysoko ponad 
innemi, by nie nabyt rdinych od reszty ludzi potrzeb i 
sUonno^ci. Indywidualna sita rzutu wzmagad si§ w nim 



m 

musiala bez koiicai bo taka jest jej natura, bo jej rozwoju 
panice nakresla tylko sita rozkladu. 

SamowfadDosd nastgpcdw Augusta neozywi^cie ba- 
jecznego doszfa zuchwalstwa; ona zuiyfa ludzkotfd, wyssala 
jej soki. Wnet dumie ich nie dostato celu, ich zbrodniom 
nowosci, pot^dze oporu. Przesyceuie szuka zmiany i rzuoa 
81^ w ostateozno^ci, ktdrych dzi^ poj^d nawet nie Umiemy. 
Kaligula konia swego mianuje konsuiem, a trzech prowin- 
cyj dochody postanawia w jedoej polkoad uczcie; — Ne- 
fon zostaje publicznyra spiewakiem i woznic| ; — Witeliusz 
paaie si^ codzienuie plodaroi trzech cz^^ci Jwiata, i iyga 
rozmy^luiei by if66 nanowo ; — Romodus na ulicach mia- 
sta wydfubuje oczy przechodniom ; otyfym ptata brzuchy ; 
lad Da most napgdza i obalad go kaie; — lub jako gla- 
dyator walczy stal; przeciw ofowiu, i wi^rdd grzmotu po- 
dlych oklaskdw morduje pokonanycb iuddw znakomitosci ; 
Karakala zabija przyjaciela, by jako drugi Achilles m6g( 
plakac na grobie drugiego Patrokia; — Heliogabal przy- 
wdziewa szaty dziewicze, zdobi|c bezwstydne skronie nie- 
winno^ci wiencem; — Galien szuka sfawy w kucharstwie; 
Walentyniana izby sypialnej strzeg§ niedzwiedzie ludzkiem 
kannione cistern; — Raryn jeden z tych chwilowych ce- 
sar6w, ktdrych iofdactwo wznosi i obala, karze ^miercii 
askolqycfa towarzyszy za to, ie jui wdwezas nie czcili 
w Dim przysztego Rzymu wtadc^. Potwory te umialy jui 
wdwczas wyszydzac najswi^tsze uczucia: Klodyusz wygania 
Gycerona, dom jego burzy, a vi miejscu tern wznosi liwi)- 
tyni; Woloo^ci! 

Zaprawd^, samowfadca nie m6g{ pdji^d dalej, czlo- 
wiek nte rodgl Qiepragn§d i^d dalej jeszcze, gdyby dalej 
jeaicze pdjsd moina bylo. Zdawa{o si;, powiada Muller, 



248 

jakoby niebo chciato do^wiadczyd, ile ludzie wytrzymac 
mog^., Ludzie wytrzymuj^ wszystko co si§ dzieje, a czego 
wytrzymad nie mog§, to &\q dziad nie moie. Krdlowa An- 
glii stafaby si^ Katarzyn^ na tronie carowej ; Mikotaj Wikto- 
ry9 w zamku Saint-James. Gesarze rzymsoy byli ludzmi 

• 

tyiko, spo/ecznosd uczyni/a ich potworami. „Gezar mdgl 
zostad Fabiuszem, m6wi Gh&teaubriand, lecz gdy przyszedl 
na liwiat, jui na nim' nie znalazf wolnoi^ci; dostrzegf cho- 
r§giew stawy, i za ni^ porwa/.^ Tyberyusz samotne na 
Kaprei p^dz^c iycie, pisze do senatu: ^Senatorowie, o 
czemie mam pisad do was ? jeieli wiem, niech mi bogo- 
wie odbior^ iycie w sposdb okrutniejszy jeszcze nad to 
ci^gle konanie moje^, i szczerze pisat syn przybrany Au- 
gusta. Gdy senat spodlony nazwat Nerona ojcem ojozyzny: 
^Jestem zamtody !'^ ddpowiedziat ; gdy pierwszy wyrok ^mierci 
podpisywaf: ^Olczemui, zawotat, pisad umiem !^ i szczerze 
mdwit wychowaniec Seneki. W iSwiecie (izycznym cialo 
bez woli zatrzymuje siq tylko oporem (izycznym (75); 
w liwiecie ludzkim musi pragn§c zawiele, kto moie wszy- 
stko, czego zapragnie. 

Gdzie potwory rodu ludzkiego mianuji si^ bogami, 
tarn strupiesza/a spolecznosc tak szybko ieci jui w otchlan 
zagfady, ie jej nie ocal§ ani uczony Julian, ani Aureli i 
Antonin, anioty wi^r6d czartdw, czy ludzie w^rdd bog6w. 
Jednostki gtusz^ce iycie powszechne, run^ same z wyso* 
kosci, gdzie glowa ludzka zawrotu dostaje; pod ich sto- 
pami zniknie ^wiat dawny; bogowie Olimpu ust^puj^c 
z niego nazawsze, unios§ z sob^ wszystko co ich bylo 
dziefem; drobne tylko i ciche prawdy przetrwaj^ okazale 
fatsze, a rzetelnie wielce Rzymu obywatele przeiyj§ Rzy- 
mu i bogdw jego niei^miertelnosd. 



249 

PrzepaJci§ byto stanowisko, na kt6re weszta Europa 
po'upadku panstwa rzymskiego. Ten stan rozprz^ienia bu- 
dzid musiat inn^ sp6jniQ; dostrzeiemy jg, in6wi§c o sile 
rozktadu; ale nim ta g6rg brad zacznie, ludzkosd bo- 
le^ne przejdzie jeszcze koleje, nowe na jej szczyt wyst^pi^ 
jednostki, lubo jednostki rdine od tamtych, bo i^wiat nie 
powraca ten sam. Pai&stwo Rarola W. podsuwaj^ce si§ pod 
glo^ne i pami^tne godta dawnego imperium, tylko sig prze- 
mknie wsrdd dziejdw, i rozptynie z rzetelnie wielkim czto- 
wiekiem, ktdry byf jego twdrc^ i dusz§; one zniknie, jak 
DiUy przed niem i po niem rozlegfe Gyrusa posiadfoiici ; 
macedofiskie zabory; p6{ Europy zajmuj§oe kraje studzie- 
si^cioletniego Hermeneryka ; — jak przeszfo zaiedwie znane, 
ogromne Hazar6w panstwo ; przeraiaj^ce podboje Machmu- 
'da i Timura; Burgundya Rarola iSmiafego; Morawia Swi^- 
topefka; Skandynawia Kanuta, ^cesarza pdtnocy i z (aski 
Ghrystusa krdla .kr616w^; — jak wreszcie nikn; bez po- 
tomstwa wszystkie nieplodne potwory; jak przemija wszyst- 
kO| CO jest gwattem, a tym szybciej, im wi^kszym bylo 
gwaltem. 

Rarol V. wzni6sf siq nad poprzednikdw swoich ; on 
byl rzeczywitfcie panem swiata; „w jego panstwach sconce 
nie zachodzifo nigdy.^ Rarol V. zgromadziwszy w r^ku 
swoich ogniwa wifiice 6wcze8n| spolecznoid, jui nie umie 
jcierpiei! niezawisfego istnienia ; iycia, ktdreby nie byto jego 
darem; pokarmu, ktdryby nie byt okruszynami stolu jego. 
Niesyty dumy i klopotliwej przewagi, podiega wewn^trzne 
Nidmiec niepokoje ; ^ciga krok w krok i dzie& za dniem 
iwierzcfanictwaf jego nieuinaj^c; Francy;; wspiera dyayden- 
t5w za granicami, morduj^c ich wewnftrz ogniem i mie- 
csem; przyduaza i wycieficza gloiine w dziejach rzeczypo- 



280 

spolite wloskie, jedyn; wieku tego ozdob^/ miasta prsypo- 
minaj§ce okazate Ateoy, lub ^wietne Ptolomeuszdw czasy; 
rozgania kastylskioh korteziSw; depce niezaleinosd kojciola. 
Od pierwazy wfadze ^wieokie i duohownd poddaje wojsko- 
wej przewadze ; on pierwszy zaszczepia w Europie d^ino^d 
militarnej centralizacyi ; przytfumia wszgdzie zaiedwie ocu- 
caj|ce si^ nanowo iycie pry watne i publiczne ^ a stapiaj|C 
wszystko w jedn§ nieruchom§ csIoi6j zwraca ku sobie 
samemu rozlegtego towarzystwa soki, osuszaj^c ' ich przyro- 
dzone zrddta. 

Wkrdtce zuiyty wysileniem, przeraia si; sam wyso- 

ko^Gi§, do ktdrej nikt.przed nim nie dotarl, i opuszcza 

stanowisko, gdzie diuiej dotrzymad nie mdgl. Przesyoony 

niepowstrzymanym jednostki rozwojem, kryje si§ w murach 

klasztoru, gdzie niezachodz§ce nigdy stonce, wymienia na 

kilka promykdw odwiedzaj§cych go spokojnie w zaciszu. 

On staje si; jui nie gladyatorem lub kucharzem, ale po- 

kornym rzemie^lnikiem ; rozwiesza zegardw mndstwo, roz- 

biera je i skfada, jak gdyby chciat w ich sztucznym ruohu 

wysledzid czarodziejsk§ silq czasu, ktdry tak szybko prze- 

min^ly i sfodk^ obecno^d w gorzkie przeistoczyl wspo- 

moienia; — niemog^c zgodzid dwdoh uporczywyoh, wola 

skruszony: Jakie miala jedoa wola tyle rdinorodnych sko- 

jarzyd luddw! On nie moie jeszcze oswoid si; z my^l|^ 

by przejscie jego w i^wiat inny hylo powszedniem tylko 

zniknieniem : kladzie si; w trumng ; odbywa okazate po- 

grzebu prdby, i wreszcie znika rzeczy wiscie ; znika zwykfeoa 

tylko zniknieniem, bo w swiecie (izycznym nieublagana 

sila rozkladu wygtadza chwilowe naroscie, i krn^brne 

iednostki do pows^echnej zwraca rdwnowagi. 



251 

Dumniejszy od niego, lubo uboiszy w sily ducha; 
poboinie zakamieniaty ; rozwijaj^cy w imi^ nieba srodki 
piekielne; czfowiek ktdry si^ w iyoiu nie roze^miaf, i 
w iyciu nie zapfakat , Filip II. nie opu^cil tronu ; -r on do- 
trwal na miejscu do konca, by widzial sypi^ce si§ kru- 
chego gmachu odlamy; by uczul przed smierci^, ie s| 
granice, poza kt6re przej^d niewolno ^miertelnej jednostce. 
Filip pragn|I zagarn^d Francy^i powiada L. Blanc, zaiega- 
j^c jej domowe jrozsterki, a Francya zlala si; w jedn; ca- 
lo^d, i stata pot^iniejszi nii kiedykolwiek byla; — 
cbcial wiar; wtasn§ narzuoid Niderlandom, a to oderwaty 
81^ od niego nazawsze; one opanowaty kolonie metropolii, 
i stan^Iy wyiej niej samej ; — chcial zniazczyd Anglii sity 
morskie, a ta rozwin^Ia je na rozbitkach flot zuchwalycb. 
Zadrzaf dwdr caty na wiadomo^d zniesienia armady^ nie o 
wielko^c narodu troskliwy, lecz lekaj^oy si; pana gni^wu. 
Blazen tylko odwaiyi si; t; przeraiaj§C| zanie^d mu wia* 
domojd! G6i za spoteczno^dl Gdzie prawda tylko przez 
usta blazndw przedrzed si; moie, tarn prawda blazefistwem 
byd musi. Kraj spustoszony i bezludny stal dtugo jako ia- 
Ibbny pomnik spoiytych dia dumy sit ludzkich, i zniwe- 
czonych zasobdw wiedzy i pracy. Ziemia iyzna hez 
i^k i naktadii; ^klni§ce gdzieniegdzie, powiada Blanqui, 
wJrdd tachmandw peruwianskie zioto; z/oto^ bez chleba, 
brerlo bez narodu; modly po ko^ciotacb, a rozboje po go- 
ici&cacb; ciep/e jeszcze ogniska spalonych cial pdlmiliona 
w inu; chrystusowego mitosierdzia ; oto stan spoteczno^ci 
b;d|cej srodkiem, a nie celem. Wkrdtce zbytek pokarmu 
zezwierz;oa ducha, i gnoi cialo przebujalej jednostki : ro- 
baki tocz; Filipa za iycia. Na imiertelnem loin uczul ont 
ie byl ozlowiekiem tylko; przyzywa syna, odslania si;, 



252 

z ran uderza wyziew smrodliwy : Oto koniec wielkoici mo- 
jej, zawofat; — pami^taj, ie jestes czfowiekiem I 

W lat sto pdzninj , Ludwik XIV. ponowil tq sam§ , 
moie 08tatni§ pvdhq, a rzucaj§c ktamstwo w oblicze ludz* 
ko^ci calej, zawotaf ze szczytu ostrostupa : ,/ etat c* est 
moi!^ Tron wzniesiony na gruzach dysz^cego feszcze feu- 
dalizmu, ktdremi Richelieu przysypaf reszt^ przewagi( za- 
moiDej, buczoej i niesfornej szlachty/ spi6tl w jeden kf§b 
wszystkie narodowe zasoby i sify. Kruchyoh usitowafi 
^wietne pocz§tki zacmify Europe blaskiem nieznanego do- 
t§d majestatu. Smak i obyczaje Franeyi roztoczyly elq 
poza jej granice; Ludwik j^zyk sw6] narzucit strwoionej 
dyplomacyi w miejscu umartej laciny; wsz^dzie po^rednik 
lub wyrocznia trzvmat w r^ku swoich tajemnicz^ nitkg, 
kieruJ5C§ losami lud6w i rz§dc<5w. Wersal podobny do 
piramid egipskich, gdzie gin^li iyj§cy dia podziwu tyob, co 
kiedys iyd bgd§, ja^niaf naptywem uczonych, a bogate 
zbiory dzief rozumu i smaku naznaczafy wiek swajej iSwie* 
toosci imieniem swojego Mecenasa, bo one same tylko 
przeiyfy zfudne i kr6tkie czfowieka szczgiicie. 

Wielcy ludzie , powiedziano , trzymali pochodnig wieku 
Ludwika. Poza nimi wycienczona i martwa ludnosd po- 
ruszata sig bez woli i wiedzy na skinienie czarodziejskiej 
rdzdiki. Szereg urojonych wielkoi^ci uwienczyd miaZa hi- 
szpahska korona; — lecz soki z lona spotecznosci , nie 
dIa spofecznosci wydobyte, zostawiaj^ prdinig, suchosd , 
omdlenie. Ludwik zakonczyt sukcessyjn; wojng upoko- 
rzony na duchu, opadly na silach. Francya powtdrzyta 
dzieje Hiszpanii: pustki zalegty kraj bogaty; iebracy zalu^- 
dnili miasta « goi^cince i wigzieuia. Ludwik zaszczepil w 16^ 



283 

nie towarzystwa zar6d trucizny, kt6ra w drugie lal sto 
w przeciwlegl^ popchnie je ostatecznoi^d. 

Bior§c za moc wlasn§ to, co bylo zbiorow| pot^g;, 
ohcial on urzeczywistnid Archimedesa zadanie, lecz dzwi-r 
gni| ^wiata nie ludzka wladnie r^ka; — on dostrzegl, 
ale zapdzno, jak kruoh; jest sita narodu iyj§cego bez my* 
^li i woli. Przeiywszy sam siebie i lych, kt5rymi iron 
jego ja^niat p6I wieku, ludzi zniklych z broni; w r§ku, 
lub u steru wysilonej ieglugi, Ludwik pozostal sam jeden 
jako martwy pomnik wielkiej przeszlosci, bo chciat sam 
jede^ bye obeeno^ci^ cal§. Upokorzony prawem przyro- 
dsonem, usuwa si§ od widoku gorzkie wznawiaj§eego wy- 
rzuty, i na fonie spowiednika szuka poeiechy i zapo- 
mnienia. 

Zadziwiaj^c^ jest praw przyrodzonych ppt^ga, ktdrej 
nie oprzed s\q nie zdola; — szcz^sliwy kto je pozna i 
poszanuje. Lecz cztowiek w samem zuchwalstwie ulega ich 
niepokonanej przewadze; on idzie za niemi wtenczas je- 
azeze, kiedy je depce, bo je depce podtug nich samycb. 
I w rzeezy samej, jakai przestrzefi dzieli kucharzy^ wo- 
znice i ^piewakdw morduj^cych dia uciechy lud niewinny, 
od samowfadcy 17go stulecia chrze^ciafiskiej ery! W po- 
at^pie czasu kaidy okres ma sobie samemu wla^ciwe wi- 
dzenia , d§inosci i cechy, a cztowiek wyj^d nie moie poza 
okres, kt6ry go wydaf, i w ktdrym iyje. 

Mamyi sprawdzic to ostatnie twierdzenie? Gofoijmy 
si; lat p6I tysi§ca ; zatrzymajmy na p6t drogi , kt<5r§ 
ludzko^d przebyta od cezar6w-gladyator6w, do wersalskiej 
,pompy; stanmy tarn, gdzie dawne panstw i luddw zabory 
sesz/y na proste rozboje; gdzie wreszcie chrzei^cia- 
oiim nios)c nowoiytne odmlodnionej Europie wychowaniei 



254 

ani jeszcze dawnyoh poj^d zatrzed, ani jui nowych rozwi- 
n^d zdotal. 

Wilhelm - zaborca , zapowiedziany ziowieszcz; koinet|, 
opatrzony w wZosy ^go Piotra i w po^wifcon^ w Rzymie 
chor^giew krwawej barwy, wysiadaj^c na l§d Anglo-Sakso* 
ndw, poflizn^I s\q i upad/. — „Nie wrdlcie mi zle, za- 
wolat, ja chwytam za ziemi^ , ktdra Dasz§ b^dzie*' ; i do- 
trzymal slowa. — Ona ulegla przewadze Normandw; lecz 
zabbry tych zdziczatych wiek6w hyly pozbojem, wytgpie- 
niem, zagtada. 

W podbitym i wycienczonym narodzie przestaly bid 
iycia t^tnice; poburzono miasta, wsie popalono; — a roz- 
rzucone i coraz nowe po niebie tuny, powiada zajmuj^cy 
Thierry, o coraz nowych donosity poiarach; — zbutwiate 
trupy leialy po drogach publicznych ; stratowano pola ; wy • 
t^piono bt^kajice si^ po pustkach domowe zwierz^ta. 
„W przestrzeni sze^ddziesi^ciu mil Northumberlandu , m6wi 
Hume, nie zostal ani czlowiek, ani zwierz^, ani dom, ani 
drzewo^ ani istota iyjica.'^ Gdzieindziej ukryci w g^stwi- 
nach lasu w^rdd niedost^pnych bagien i w gdr pieczarach 
Saksonowie, iyli lisciem i ciatem ludzkiem odgrzebywanem 
w^rdd rozwalin i zgliszczy. Kraj pusty, zarosty chwastem 
i gadem napetiiiony, najeiono drobnych twierdz ta^cuchem, 
tym po wszystkie wieki ostatnim i najwymowniejszym ar- 
gumentem. W nich s^dzono, mdwi Thierry, ,,buntownik6w 
i zbrodniarzy stanu/' Zrabowane mienie nazwano 8ched|; 
pozostawion^ niekiedy cz§stk§, darowizn§; wydzierc§ — oa- 
bywc|; bo nigdy zbrodnia wfasnem nie nazwie si^ imie- 
niem. W^rdd roztoczonej po kraju ^mierci, w^rdd iaioby, 
lez i j^kdw, huczne biesiady brzmialy w warownym Win- 



255 

chesteru zamku, a Alexandra legaci kfadii blogoslawioni 
koron§ na skronie apostola - mordercy. 

Religia i bezboinosd; gwalty nagie i poz6r prawa; 
dzikojd i okazalo^c; przesz^oid i przyszfo^d/ walcz§ tu je- 
szoze w tonie przechodz§cej w nowe iyoie spoleozno^ci. 

Zrabowane mienia miafy nasycid z§dze wzroslych 
w^rdd rozbojdw jednostek. Lecz wkrdtce towarzysze Wil- 
helma stali siq sami samowtadztwa jego ofiar§ ; — wszys- 
tko szto na pokarm jednego, bo jeden przygtuszyf dawn§ 
i now| spotecznosd. Lecz cifiarem jest iycie wi^rdd kona- 
j^cychy wielkoi^d niknie, gdy stoi sama, pot^ga si§ rozplywa 
w uspieniu. Przesycony organizm przestaje Iakn§d nowo- 
icl — „Mo2ebno^d zmiany losu, s^ zn6w atowa zacbwy- 
cajicego historyka , zaczfia trapid nieczyste serce wtenczas, 
gdy jui wszyscy zw^tpili o niej''. Wilhelm przestat ufad 
swoim , gdy jui nikt zdradzid go nie mdgf. Gzuj§o sit 
niknienie, odbudowuje spustoszale miasta; dzwiga obalone 
klasztory, wydarte zwraca ,,schedy''; — lecz ^mierd od- 
biera mu pociech^ zlagodzenia przeszloi^ci , ktdr; cztowiek 
nieraz pragn§tby zatrzed, lecz ktdrej sam Bdg nie za- 
ciera ; — dokonane czyny nie znikty, one przeszty w dzie- 
dzinf history], i stan^y pod prf gierzem publicznego sumienia. 
Towarzysze Wilbelma , wzniesieni hojno^ci§ 8zafuj§cego nie- 
swojem, nie dziel^ jui jego skruchy; oni oigiar gniec|Gy 
serce zostawiaji jemu samemu; — Wilhelm opuszczony 
od wszystkich, niknie z dniem kaidym i umiera. Sludzy 
obdzieraji samowladzcy pokoje, toie i trupa. Nagie, powiada 
Fleury, na ziemi; porzucone cialo, chlop chrze^ciahskiem 
wsmszony uczuciem odwozi taczk| na miejsce wiecznego 
pokoju. Chc^ je wpuszczac do grobu: „St6j! zawolat ktotf, 
w imif boskiej sprawiedliwo^ci, ziemia ta do mnie naleiy; 



256 

na niej stala ojca mego chata I" Optacic musiano po^mier- 
tny przytutek w^riid rozleglej ziemi, ktdr^ byl obwycit jako 
wlasni, a ktdrej mu B6g aie przys|dzil. LecE gritb byl 
zaszczuplym jeszcze; galeoioae cialo, kt6re gnioUo m!iioDy 
ludzi za lycia, p§ka, a wyziew smrodliwy rozpraaza oata- 
taich towarzyszy i Dieliczoych smutnego konca ^wiadkdw, 
Oto kilka uderzaj|cych zarysiiw spotggowaaej, i jui 
nid^wistej sily rzutu; — oto obraz szc^ytu wyaoko- 
^ci, gdzie czfowiek dostaje zawrotu glowy, oa kt6rymi 
traci r6wnow3g^, i zk^d go zdinuchuje p^d przyrodoi 
sity rozkJadu. Wydatne w diiejach indywidualoi 
tamuj^ce rozwtij ludzkodci jedaostki: kaplani ladyi. i 
ptu ; perscy achamenidzi ; patrycyusze rzymacy ; ir^ 
wieczni zamktiw mies«ka6cy ; zlota horda tatarska ; 
psute dwory zesztego atulecia ; to jedoego w^tka nast^p- 
stwa, to aity rzutu walcz|ee pneoiw nieppi^^iisiie] 
sile roakladu. 




Pojawy sUy rozkladiL 



Bole^aa, ale nieuobroDQa walka dw6ch sit, ruc|) po- 
wssechnjr i iatnieni^ wszechrzeczy 8^nowi|ca, by4 taki^ 
rnusi, po^iedzieli^ipy, iyoia spolecznego w^rui^ijeff), Do- 
patrzenie miejsca, na ktdrem spotkanie si^ tych pot§f 
najgtabaze sprawid pp^f^inno trzgsie^, i §)^erow9Ai^ ich 
Ipi letbn miejscu jest ostatoiem u n^ i e j qX a o iq i p o- 
wsieobDej i sztuki apQ^jQCzaej zf^da^i^nf, N;| burzli- 
wycn iyoia spoleczpego opeanijE! miej^f^ to byloby najcich • 
sz) przystani^, doskoaatoici% ku kt6nej ozlpwi^k posuwa 
51^ cifgle, do ktdrej przeci^i oigdy i^ie do^ze, bo dosko- 
oalosiS jest samego Boga atrybuti^ni ; , apotepzposd jest dzie- 
lem cztowieka (156). 

Sita rozktadu jest w przerodzie przemagaj§c§ 

pot^g^; — wszakie, jej przewaga w towarzystwie mui^i 

byd powoln^y nigdy zupefq|, a. przeciei oi^gle ro8n|- 

09: — ci|gle rosD9C9, bo sila ta z natury swojej w,ciska 

819. tylko stopniowo w spplepznojd ludzk|, *pr^ecbodz§c§ 

stopniowo pod prawa przyrodzooe; — nigdy zupe^n^^, bo 

jak ustanie pracy bytoby koncem ^wiata ludzkiego (208), 

tak ustaoie oporu ze strony jednostek byloby zobpJQtoie- 

Diem sit rzutu, zgainieaiem iyoia, UApi^eQiem pojedyn- 
Tam I. 17 



258 

czego istnienia w liwieoie flzycznym i w iwieoie ludz- «i 
kirn; — ona musi byd powoln^, bo jest zalein; od zni-^-i. 
komyoh j drobnych jednostek, krzyiu]|cych jej ruch pray — 
podzony. Dwa tysi|Ge lat wszakie nie wystarczyly staro^a 
iytnym do wykrycia dw6ch prawd gl6wnych, a praeoi^M 
najpro^ciejszych, gdy je raz zdobyto: do poznania jednoi^y 
B6stwa, i rdwno^ci praw pomi^dzy ludzmi. Oimn^im 
wiek6w przedzielito pierw8z§ od drugiej; wielei icb dalq * 
pnemin§d moie, nim ta druga, nowa, imelk jeszcze na 
ziemi prawda i zaledwie ustalona w dziedzinie rozumu, 
zejdzie na poziom codziennego iycia, i uprawnione spote- 
czne chropowatoiici przerzuci w otcblafi wspomniefi, wkt6- 
rej zamkn^a nazawsze wojgj^ce mi§dzy 8ob§ staroiytae 
bogi. 

Prawo indyjskie mdwilo: „Bramin jest panem w'szyat* 
kiego, CO istnieje; przez wspaniatomyilnoi^d tyiko bramina 
inni ludzie uiywaj§ d6br liwiata tego/* Ludwik XIV. pisat 
synowi swojemu: „My krdlowie jeste^my panami nieogra- 
niczonymi; nam sluiy prawo samowladnego rozporzidisaDia 
mieniem -^wieckich i duchownych ; do nas naleiy pieni|dz 
zloiony w naszych skrzyniach, i ten ktdry ludom naszym 
zostawiamy'^ ; — a ilei wiekdw rozleglo si^ pomif dzy nreini 1 
Gibki organizm cztowieczy wrastat w panuj§ce poj^cia: 
silniejsi uwaiali niewol^ i gwalty jako prawo sile przy- 
slugujice ; slabi, jako przyrodzony rzeozy porz^dek , kMrema 
poddad sie naleiato. Przekonanie to nie bylo urojeniem 
po ^amtej stronie wysoko^ci, na kt6rej uzbierana wiedza 
i praca czfowieka przelamala jego zwierz^ce poobo* 
dzenie. 

Bystrzejsze umysly dostrzegaty zdawna przez mgl§ 
tajeninicze przerody prawo, stawiaj^ce slaby dopiero op6r 



259 

I^ojedyDCzej przewagi wytgieniom. To pneczuciowe, nie- 

^^ozumowane przeswiadczenie o istnieniu prawa powsze- 

^t)nego, tkwito po wszystkie wieki w gf^bi duszy kaidego 

^^owieka ; to przeswiadczenie jest surowem poJQciem s p r a- 

^iedliwoSci . odwiecznej^ do ktdrej rzeczywiiicie 

po wszystkie wieki odoosz; s\q myfl; i westchDieniem 

shbi, bolej^cy i pokrzywdzeni. W imi^ tej odwiecznej 

q>rawiedliwosci Prometeusz wydaje woJD§ Zeusowi, prze« 

powiadaj^c mu jui w (Swczas, ie przyjdzie czas, kiedy 

nowe istoty i ponowemu iSwiatero rz^dzid bQd§ i — 

w iini§ jeszcze tej odwiecznej sprawiedliwoici nowoiytne 

hidy rzucaji si§ nag^ piersi^ na najeione bagnety, bo 

esuji, ie to CO jest, nie jest jeszcze tern, oo byd po- 

wioono. 

Spra wiedliwosd odwieczna, ktdr^ P^^jinuj^, 
ktdrej niewyrazny obraz przenika uczucie moje, istnied 
gdziej musi, a przynajmniej istnied moie, lub jui istniata 
i znikta. Gzlowiek kotatany iycia burz|, nie widz^c jej 
naokoto siebie, cofa Biq myi\^ wstecz, i zdaje mu si^, 
ie ]q dostrzega ponii^dzy cichemi grobami przodkdw ; 
mif6i martwej, spokojnejj i jui uialad si; oiemog^cej 
prseszlojei; — tarn czuje coi, co jui nie istnieje dla 
niego, Dzieje ludzkie s| pefne boIeSnych narzekafi na 
de obecne ; na rosn|ce zepsucie ; nikczemnienie ludzi ; cndt 
i rozumu upadek. M^drcy, prawodawcy, kaplani, poed 
w8zy8tkioh*wiekdw i luddw, to same rozwodz| utyskiwania. 
iaie te, powiada Kant, s^ tak dawne, jak historya i poe- 
sya: lud t^skni za tern, czego nie zna; pragnie niewy- 
roiumowanem pragnieniem. To pragnienie ziszcza si; sto* 
piiiowo , lecz zwolna ; sprawiedliwoid odwieczna rozgaszcia 
ti; w lonie spoteeznosoi ludzkiej; — pnyrodnicza alia 

17* 



260 

rozktadu opanowala dzieta czlowieka, a sila rozkladu 
jest sprawiedliwo^cia odwiecza§ w liwiecie przyrodQicsym 
i w liwiecie ludzkim. 

Mdwi^c silach rzutu i rozkladu liwiata po* 
wszechnego, zwracali^my gfdwnie uwag; na czlowieka, bo 
celem badan naszych byta ostatecznie spolecznoiid. Wszedl- 
szy w n\q sam^, przyzwali^my dzieje na poparcie ogdl- 
nych twierdzefi naszych, co do pierwszej z dwdch przyro- 
dniczych pot^g; — przebiegnijnny je raz jeszcze s tego 
nowego stanowiska. Tarn uj§Iilmy za wydatniejsze ilady 
licierania si§ jednostek, — ich wzajemnego parcia i g6rowa- 
nia jednycb kosztem drugich; tu dotkniemy kilku wainiej- 
szych wypadkdw, gdzie ukryta i sifami rzutu nieprze- 
rwanie ttumiona , lecz nie^miertelna sifa rozkladu, 
oblicze swojo ponad spoteczn| wychytala powierzchni^. 
W og61e, ust§py te w dziejach s^ nieliczne, ale uderza- 
j§ce odr^bnem ^wiatlem w^r6d jednostajnoici wojen, zabo- 
r6w i dtugiego imion szeregu. 

Dojrzewanie spoteczne przez to, ie jest powolnem i 
codziennem uchodzi uwagi naszej; — lecz jeili z jednej 
strony w iyciu naroddw przej^ciem jest wiek kaidy, dz\e& 
kaidy^ bo kaidy z nich t§czy niedostrzeion^ pochyiFoi$ci§ 
to, CO go poprzedzito z tem, co po nim nadejdzie; — 
wszakie, s^ tarn w pewnych odst^pach wydatniejsze za- 
tamy, o ktdre iudzkoid potr^ca niekiedy, odskakuje i zba- 
cza, przybieraj^c nagle odmienny kierunek. S§*to kome- 
ty, potopy, trzQsienia ^wiata fizycznego, ktdrego prawa, 
widzieli^my ci|gle, ponawiaj; si§ wsz^dzie, gdzie jest 
istnienie i iycie. Tak^ komet§ staroiytno^ci byl chrzeicia* 
nizm, otoczony jasno^ci^ niebiesk^, zmieniaj^cy poj^cia 
przesz/ojci catej; przenosz§cy na inne pole odwieozne 



2§1 

prawo wy^cigdw; — takim potopem byly puchy Iud6w, 
pneobraiaj^ce naraz i nazawsze ludzkiego ^wiata positad, 
iiiweoz|ce wszystko co bylo przed niemi, wzdossS|c6 czego 
nie znano; — takiem wreszcie trz^sieniem byt upadek 
pa&stwa rzymskiego. 

Patrz^c bliiej jeszcze, dostrzegamy drobniejaze w dzie- 
jaoh zatamy: — trzy pierwsze wieki ery naszej, to wiara, 
pokora i poi^wiQcenie ; — trzy nast^pne, to mtodzieficza 
nowych luddw buczno^d; -^ dwa lub trzy dalsze, to za- 
mi^szanie, krn^bmojd, sila bez s§du i do^wiadczenia ; — 
dsiewi^ty, dziesi§ty i jedenasty, feudalizm, pocz^tek nowego 
dojrzewania, zardd wyrozumowanej ulegfoi$ci; — trzy na- 
tt^pne, to pierwsze prdby samoistDienia, gminy, korporacye 
i miasta; — trzy przedostatnie , centralizacya rz^ddw/ato- 
JQce wojska w domu , gra sfdw nazewn^trz ; — o imnaaty 
i obeony, do ktdrego zs^pewne przyf^czy si^ jeszcze na- 
ttfpny, to gdrowanie wiedzy i pracy; rozw4j pojedyn<^ 
eiego jestestwa; zrastanie s\q ludzkoioi w jedn;, lubo 
sbiorow; calo^d. 

Te rozlegle dziejdw okresy rozpadaj§ %iq jeazcze na 
drobne ust^py nacechowane cz^sto wielkiemi ruchami , a 
ktdre niekiedy tak dziwaczne opanowuji d^ino^ci i widze- 
Bia, ie potomni zaledwie uwierzyd mogai by poj^cia po* 
doboe znalazly wiar^ i poazanowaaie w^rdd ludzi. 

Wiara religijoa skojarzyta apoIeczDO^d (217), ona tei 
we wazyatkich okresach dziejdw, po wazystkie wieki, i u 
wasyatkicb luddw jest jej najwydatniejszem i ci|gle wi* 
dzialnem namieniem. Ludzie doznaj; rdinorodDych wra- 
Mki tych wraieA naat^patwem 8| poj^cia i a^d (140); 
— oierpienia i pociechy, zte i dobre, niknienie i pawata* 
wanie nie mogly zjednego plyo^d irddla^ a praeciel zrddta 



262 

• 

te musialy niebyd obcemi sobie. Poj^cie tych samych pot^g, 
juito sprzecznycb, juitei zgoduych, ktdryoi ulegaj^ td same 
rucby i materye, rdine ludy do liczby trzecb sprowadzaly. 
Iiidyjskie Trymurty odbilo si^ w egipskiem Oziris, Izis i 
Horus; Perun sfowiafiski byl trzygtowym; Aflnar Skandy- 
nawii miat trzecb syn6w, trzy swiata wladze; Plato sily 
przyrodaicze Da trzy rozklada gal^zie, tak do naszycb poj§(S 
zbliione, ie zbliienie to dopatrywali jui pierwszych wiek6w 
obrze^oianie. Ksi^gi ko^cieloe perskie wzmiankuji' o tr6j* 
cacb, a tnisyooarze angielscy znalezii j§ nawet na Otaity. 
Zk^die ta wspdlno^d poj^d u Iud6w nie maj^cych iadnej 
mi^dzy sob^ wspdlnoioi ; rozdzielonycb wiekami, przestrzeai; 
i wyksztakeniem ! Jeleo z pierwszych tegoczesnyoh pi- 
sany i jeden z najgorliwszych cbrzeiciaDizmu obronc6w 
twierdzi, ie wa2n| bytoby rzecz§ zbadad, czy chrze^cianizoi 
objawiony nie byl cbrzelcianizmem ukrytym, rozlanym po 
wszystkich religiacb i fllozoflacli , — czy nie znalezionoby 
wsz^dzie zawiUanego poj^cia trdjcy, czy chrzeicianizm nie 
wywiddl najaw z gf§bi im^t^ii nauki, kt6r§ tam tajemniczo 
'i drog§ inicyacyi przechowy wano ; — czy wreszcie wy-^ 
st^puj^c z wtasnem swiatlem, nie zebra! obok tego wszystkich 
liwiatet, ktdre z natur; jego zlad si^ daly^ *). 

PoJQcie trzecb tajemniczych pot^g byto wrodzonem 
iud6w poj^ciem ; wiar^ wsz^dzie przyJQt§, a przeciei nigdzie 
usprawiedliwion;, bo s§ prawdy, ktdre czlowiek czuje, lubo 
icb dopatrzyd nie umie. Gzlowiek je czuje, bo one istniejii 
on ich dopatrzyd nie umie, bo one \ei^ poza obr^bem 
wyrozumowanego Swiata. Zaczem, co jest prawd§ w wie- 
rze, nie moie byd bezwarunkowym U^dem w rozumo- 



*) Cbateaubriiindp Etudes V* 



263 

waniu ; — rozumowanie ctlowieka musi ii6 w parze z jego 
religijn; wiar^ , lub jedno drugie niweczy ; filozofia, powie- 
dziano, musi byd sio8tr§ tub wrogiem religii. Bourdaloue, 
znakomily mowoa ko^ciota, mial powiedzied: „wierz|c 
wBoga wtrzech osobaoh, po^wi^cam Mu najszlachetniejsz^ 
aqi6 siebie samegOi bo mdj rozum.^ Wszakie podstawa, 
na kt(^rej budow^ teoryi naszej wznosimy, ani rozum po- 
jwi^oa wierze, ani wiar; ost&bia rozumowaniem ; — teorya 
nasza szukaj^c drogi wiod^cej do szcz^^cia, bo do prawdy 
wyrozumowanej, a istniej^cej poza nami, nie opiera siq 
prawdom objawionym ; — ona w nich zasilenia szukadby 
mogla. Teorya nasza widzi naprzdd pot^gg jedo^, nie- 
podzielni, zawsze zwyci^ski, wyl^cznie pow8zechn§ (81); 
ibiorowe iycie wszechrzeczy, 8il§ rozkladu; — ona 
widzi dale] ait^ rzutu, chwtlowy pojaw istnienia trwa- 
^cego ci^gle w powszechnoiici (99); istnosd widzialn§ 
w postaci mater yi cierpi|cej wpfywy zewn^trzne; — 
ooa wreszcie widzi prawo jedno i nierozerwane, a prze- 
eiei podzielne bez kofica (179); nie jmiertelne , a przeciei 
usypiaj^ce co chwila; rozdrobnione, a przeciei cale w kai- 
dej cz|8tce; prawo mog|ce siq cofad wsz^dzie, a ktdre 
pneciei nie niknie nigdzie (180). Jeieli prawdy obja- 
wione, ktdre 8§ zapewne i$citfni§t§ tretfci; prawd rozleglej- 
tiych jeszeze, maj^ pozostad nazawsze ozyst| wiar;; ura- 
bitoe poj^cia ludzkie posuwad si§ mogi i powinny rdwno- 
legle do nich, na drodze przyst^pnycb dociekafi, badafi i 
rosumowafi| do ktdrych Stwdrca usposobil umyst czlo- 
wieka. Trzy osoby stanowi^ce jedn;, zostan§ tajemnic; 
wiary; — trzy przyst^pne rozumowi pot^gi wcbodz) jui 
w lakrea neczy ludzkich ; — a jak religie i fllozofie , ktd- 
rych ladtoiem nie jest szcz^cie rodu ludzkiego, 8§ nie* 



264 

uiyteczoynii a moie szkodliwym mozotem; jak teorye roz- 
wijajioe si§ mimo rzetelnej religii i rzetelnej filozofli, zatem 
mimo praw odwiecznyoh , czyni^ czlowieka zmieDnym, po- 
rywczym i niewierz^dym w rzeczy nieuchronne; — tak 
rozumowfaniia id§ce rdwnolegle z niemi, w nich znajduj; 
paparoie, a w rbs^umfe i sercach ludzi go^cinne przyj^oie. 

flz^y swiata plynqce z kilka zrddel, stanowi^cych 
jedno tylko zrd^o, musiaty nawzajem jedn^ tworzyd cafoid, 
ttieb^d^c^ pr^eciei ]ednolitoSci§. 

To nic^konczone^ zawsze no we, a przeciei zawsze 
to a^mo istnvenie; — to zwiktanie wszystkiego co jest 
i 'bylo, t^wate i znikome, dobre i z{e; ten ruch ko{uj;cy 
tybh satti^yoh praw i pierwiastkdw, dostrzegaly rzecz^wiScie 
WBzyatkie lilrdy i "wszystkie wieki. Zwiktane poj^cie pot^gi 
mepodjfitln'ej ^ a przeoiei zioionej z czfici; — f)oj^ie 
eierpib6 i uoie<;h, bylu i oTknibnia, zetkni^te z poj^iem 
aprawiedliwosci odwiecznej (259), wyradzaly nie- 
pewne i klopotliwe obrazy znikomosci , a przeciei trwaaia 
wiecznego ; rni^^aly ^mierd z ij^iem^ ciafo z dOsz^, istnie- 
nie ziemskie z posmiertDem istnieniem. 

Lady naaze przechowaty dot^d zabytki tajetoniczych 
obr^dd\l^, J[t6re je utrzj^i^fiywaty w zwi^zku z umarleniL 
Paryzbwie i mieszkancy pdhocnej Galii ^piewali na gro- 
bowcu rycerza : ^Ziemio odbierz od niego co do ciebie 
oaleiy; niech jego cz^^ci pfynne wypamji w powietrze i 
z deszczem p'owrdc^ do morza z ktdrego wyszly ; niechaj 
go)r|co pdjdzie nazad do stoAcii; niechaj ^die^nione w nim 
powietrze wyjdzie na wolnosd i z wiatrem si^ zmi^aza.^ 
Indyanin zaopatruje zinarfych w potrzeby iycia dalszegOi 
apaszczajic w doty ich eiata; — Ghi^czyk aprawia im 
uozty na ^robabh; -^ Etruskowie stawiali im podziemna i 



265 

wieczaie skryte mieszkaoia; — z oia{ein kr61a fieddw, 
fnebano jego i6n§, sfugi, konia i naczynia. Ksiigia egigscy 
nauczaK, ie dusza czfowieka po up{ywie trzech tysi^oy kt, 
i po zwiedzeniu z kolei ciaf wszystkich zwierz|t, wraoa 
zndw pomi^dzy ludzi. Wisznu ^wiat cafy przbradza; — 
Moloch tysi|ce niszczy ludzi, by r5d ludzki od zaglady za- 
chowiid ; ' — Fenix z wfasDych powstaje popiofdw ; — stu- 
gtowa Hydra palona ogDiem niebieskim, odrasta bez konca; 
•» Saturn w{asne poiera dzieci ; a W dniu im^ta jego, 
pierwsi Rzymu obywatele sluiq do sto{u niewolnikom 
•woim. 

Obrz^dy te nie s§ zapewne przypadku dziefem; — 
wszystkie tfem podobne, musz| one byd p{odem nieusta" 
lonej, ale w przeczuciu ludzkiem gl^boko tkwi^cej wiary 
w dfuisze istnienie, w nieprzerwane odradzanie si§ prze- 
rody, viifdd kt5rej nie nie trwa, ale nic nie ginie; — 
89 one dostrzeganiem ci|g{ej w^drdwki atomdw przecho* 
dz^cycb z ciafa w ciafo, dzil senatora Rzymu, jatfo nie- 
wolnika jego karmi^cych; s; przeto jeszcze poJQciena ionej, 
lubo z t^ nierozdzielnej pot^gi, kt6ra ludzi w jedn; spaja 
oalo^d, i r6wna ich tarn pr«ynajmoiej , gdzie istnied prze- 
staj).- 

Metempsycboza jest albo prsyrodzonyni popedom, albo 
ostatnim sladem, jui martwym i niezrozumiafym zabytkiem 
wyrozumowanego niegdy^ prze^wiadozenia ; — metempsy- 
cboza jest tak dawni, powiedziaf ktdry^ z angielskich hi- 
storykdw, ie zdaje si§ jakoby z nieba zst^pifa, i nie miafa 
ojca i matki. Wielkie i wieczne prawdy, naczelne przerody 
prawa, siQgaj§ wszystkich miejsc i czasdw, bo ludzie je 
lowiQ w wszechistoieniu mimowolnym popedom, urabiaj| 
nalogiem, przechowuj; wiar|. 



266 

Spostrzeienia ziemskie i zaziemskie domysly nie mo- 
gfy nie wpfyD|d na widzialne ludzi istDienie. StygD^ca s 
in{odociaDego ognia, omdiona czczosciq niedaj^cych si^ uj^d 
widziade{, ludzko^d dojrzalsza coraz, kupic|C si^ ci|gle sama 
w sobie, musiala z ozasem w wlasnem powtdrzyd lonie 
to, CO dot|d przeczuwafa tj/lko w powszecbnoiici ; — a jak 
poezya, wiary towarzyszka, zeszfa stopniowo zpod oUokdw 
na ziemi§ (221), tak wisira sama, kryj|ca si§ dot^d w mgle 
zaziemskich urojen , musiala z czasem ziemskie obj|d rz§dy. 
Ludzie przechowuj^cy pewns[ wspdlno^d poz.a 
grobem, nie mogli jej nie mied z tej strony 
grobu; — zmi^szani gdy przestaji istniedi 
nie mogi byd obcemi sobie pok^d istniejg. 
Te poj^cia nie s§ przypuszczeniem , one si§ pojawiajg w 
naukach ludzi wy8t^pujc|cych z przyj<gtego rzeczy toku; w 
oderwanycb usi{owaniach ; w zawi|zuj|cycb si§ sektach 
religijnych, 

Sprawiedliwo^dodwieczna to rdwnoiid; po- 
niiej rdwno^ci, stoi wspdlno^d; wspdlnoiid materyi jest je- 
dynie przyst^pn^ r5wno^ci§, gdzie wspdlno^d praw jest 
jeszcze nieurobionem i zaodlegfem poj^ciem. Sparta i Ateny 
rozpoczynaj^ rdwnym ziemi podzia{em, tamta do ostatnich 
chwil trwania^ te do czasdw Peryklesa zachowuji gtdwne 
zawi|zku swego znamiona; — Plato w ideale rzeczypospo- 
litej ustanawia wspdluos'c maj^tkdw i kobiet; — w Peru 
rozdzielano co wiosna ziemi^ mi^dzy rodziny przy wrsa- 
wie tr^b, b^bndw i spiewakdw; — u iyddw zapasy wszel- 
kie mi^dzy wszystkich rozdane byd musia{y co lat siedm; 
a CO siedm razy siedm, posiadJo^ci do pierwotnego wra- 
ca{y stanu; — wiara wreszcie w to niewyrozumowane 
jeszcze prawo rdwiiosci zacbwiata pierwsza Rzymu pot^gg. 



267 

Ghne^ciaDizm .wyrzekt ostatnie stowo; on roswi§sa{ 
pojedyncze sekty, bo iudzko^d ca{§ uczyni{ jednem brac- 
twem. Sekty powstaj|ce p6zniej w jego toriie, by{y pocz§- 
8ci p{odem iarliwo^ci posuwaj|cej rzeczy po ostatnie kra6- 
oe, po cz^sci oporem przeciw pot^inym silom rzutu, 
gwatc^cym uswi^cone jui prawdy. Gbrzescianizm uchwycit 
wieku awojego j|dro, a rozkrzewiajic je na Dowej, jemu 
samemu w{asc]wej drodze, 8ta{ si§ sam nowcj mysli i no- 
wego iycia j§drero. On pojawia si^ w ubogiem zaciszu , 
, bo on nie uznaje wyg6rowanych si{ rzutu, i gwa{t5w 
uiwi^coDych wiekami; bo on przyszedt powitad ludzkoiid 
tak§y jaka wyazfa z r§k Stwdrcy. Apo8to{ami jego 8C| ry- 
bacy i cie^Ie, bo jego czfowiek istnieje prac^; — on 
kaie ^bid czotem^ przed m§droici§, bo jego pot^g; jest 
wiedza. 

Ghrzeicianizm zst^puj^c na ziemi§, rozpocz|{ wielkie 
dziefo od rozdzielenia dwdch iSwiatdw: — on uznaf wro- 
dsonu ziemskie cz{owieka potrzeby i poci|gi| bo kaie pro- 
aid „chleb powszedni^; — on uznal trzy organiczne 
atopnie ziemskiego istnienia: j^albowiem ^szystko co jest 
na iwieciOi jest poi^dliwosd cia{a, poi^dliwo^d oozu, i 
p y h a iy wota , ktdra nie jest z ojca , ale jest ze ^wiata^*). 
Jego krdleslwo nie sldt si§ od razu ^krdlestwem ^wiata 
tego'; on rozMadaj§c na dwoje iycie pojedyncze, ufatwi{ 
dalszy sil spo{ec^iych rozkfad; — on rozci9{ istnienie 
ludzkie przy wst^pie, by je z czasem tym ailniej spoid; — 
on rozpocz|l od iycia poiiuiertnego, by uoieraj^ce si^ w 
odlegfuiSci, i w przeswiadozenie cztowieka przechodz^ce 
atopniowo prawdy zaocznego liwiata, uozynid przez natdg 

') L Joz. 2. 16. 



268 

doi^b^emi prawdami, a z czasem* iycia codziennego 
potrzeb|. ^^Nie ma iyda i greka, nie ma niewolnika i pa- 
na, Die ma m^iczyzny i kobiety, bo wszyscy jestelcie tern 
samem w Gbrystusie^ *). Ghrzei^daQizm r5wDaj|c ludzi 
staoowczo na tamtym ^wiecie, przygotowa{ ich zr6wnanie 
na tym; — on ts[ r6wD08ci§ w obliczu Bo'ga rzucil nie- 
zoani przed nim my^l r6wQo^ci w obliczu ziemskiego pra« 
wa ; — on zasiaf nasiona ogromnych nast^pstw, kt6rych 
wspdiczesnoid nie dostrzegafa; kt6rycb potomnoiSd obliczyd 
jeszcze nie umie ; ktdrych moie ostatniem dzietem b^dzie , 
krdlestwo jego na ziemi : — „nie pytajcie , co b^dziemy 
je^d, CO b^dziemy pid, w co si^ odziejemy ; szukajcie krd- 
lestwa boiego, a to wszystko przyjdzie samo **). 

Prawdy, \l6re si^ kry{y zdawna w gl^bi duszy ludz- 
kiej (262), wyznane jawnie przez chrze^cianizm , przylegaly 
szybko do sere sko{atanych. Nowe towarzystwo rosfo si- 
tami uchodz|cemi z dawnego; rosfo tym szybciej, im Wi^k- 
sz^ stawa{a si^ [trdinia, ktdr^ coi$ innego wypetnid mu- 
sia{o. Nauka Zbawiciela garn§{a tfumy wyznawcdw, bo pod 
jej opiekunczem skrzyd{em, znajdywali pociecb^ najnie- 
szcz^^Iiwsi, a najliczniejsi dawnej spofeczno^ci ozfonkowie. 
Ona przebaczyta iydom, ktdrzy j^ scigali; ona pierwsza 
kobiety postawifa w rdwni z m^iczyzn^; ona pierwsza 
przyjela w tono swoje, dot|d poza obr^bem ludzkosci iy- 
j|cych, ludzi-niewolnikdw. 

Ogromna, niewidoma, i jui niczem niewyparta , gdzie 
si^ raz zahaczy powszechna sifa rozkfadu, b^dzie od- 
tad nurtowac, niepokoid i wiktad ludzkosd czujid; jej 



•) Sty Pawe/. 
"; Mat. VI. 24. 



269 

tejemnicze istnienie, pragQ|ca bez wyraznego celu pr^gnie- 
nia ; ludzko^d kt5ref pierl wzd^ta , nie przestapie i^zukad 
odiSwieienia nazewn|trz dusznej siedziby; ktdrfj najniisze 
pokfady wygrzebuj^ si§ oi§|gIe napoziom zwierzchni^ spra- 
wi; niekiedy te spo{eczDe ziemi trz^sienia, kt6rych zr5d(o 
pnenosimy zwykle ze sprawc^w na karb cierpi^cych ; ktdre 
slym sMonao^ciom ludzi przypiay wad lubimyi a ktdre prze- 
oiei 89 tyiko przyrodzonego ruchu nast^pstwem , 8| ze- 
WD^trzoym i cbwilowym pojawem praw odwieczoych, ro9- 
wijaj^cych si§ w {onie ludzko^ci, bo w {onie cafej prze- 
rody. 

Nauka Ghrystusa wnoszqca w spofeczDO^d przyrodzone 
prawa, 8ta{a siq moie najsilaiejszyai z oiosdw zadanyob 
rzymskiej budowie, gd^ie wszystko by{o sztuk| i przel^ori 
praw przyrodxonyoh. I w rzeczy samej , • budowa ta zuiyta 
wysileaiem , kt6rej wszystkie wi^zy sprdchniafy w d{ugiin 
spaczonych wiekdw szeregu; ktdra jui tyIko 8ta{a ogromu 
•wego ciQiarem ; a ktdrej kaida burza obaleniem grozUa , 
rosprz^ioDe pafistwo rzymakie, jui zewn^trznego uderzenia 
wytrzymad nie ii)Og{o. Gbrzescianizm, powiedzielismy (260), 
byl koinet§; ruohy luddw, potopem; upadek Rzymu, trzg- 
meniein ziemi w {onie ludzkiego swiata. 

Jakoi, przepowiednie I any i przeczucia, dziwne zja- 
wiska i znaki zfowrogie pojawi{y si§ po ca{ej jego prze- 
strzeni; gluche w gl^biach ziemi dudnienie afyszano naraz 
w Galii, Hiszpanii i w Italit; — kai^iyc zadmi^ ai^ przy 
waehodzie, kometa niezwyklej wielko^oi zaogni{a niebo od 
laohodu; od pdfnooy roztoczyfa 8i§ ponad ziemi| krwawa 
os^rwono^d, wirdd ktdrej ogniatemi dzidami ataozaly boje 
ludskie poataoie. 



270 

Ktoi wie, czy wielkie, ale rzetelnie wielkie w dzie- 
jach ludzkich wypudki, nie sa odleglem odbiciem, ostatnim 
kr§giem wielkich gdzie^ poruszen (92) w przerodzie 
cafe], b§d§Gej niepodzieln^ ca{o^ci9 (^l)? — ^ 
czy nie s§ skutkiem w8trz§^Qie6, kt6rych dzi^ nie znamy, 
kt6rych wpfywu nie czujemy jeszcze, a kt6re moie poto- 
mni dopatrz^, pojin|, i wyttumacz^. 

Wkr6tce jak trzody zwierz^t, w6d wylewem wyplo- 
szone, i mimowolnym gnane pop^dem, id§ w miejscay 
ktdrych nie wiedz| i nie my^I^, a przeciei w miejdca 
ich istnieniu przyja^ne ; tak napdf dzikie plemiona niezna- 
js[ce nie poza siedzib§ wfasn^, wyst^puji z dawnych to- 
iysk, by gdziej w iyzniejsze i mniej ludne przenie^d si^ 
kraje. Owo odlegfe i nieznane nam jeszcze przyrodpicase 
iSwiata wstrz^iSnienie, pchn^fo te rdinorodne ludy z wypa- 
kloioi g6rnej Azyi ; od loddw Skandynawii ; i od brzegdw 
Meotyku. Niestyszane z opowiadaA i opis6w plemiona , to^ 
cz| siQ ku po{udniowi od p6tnocy, wschodu^ i zachodu: 
Herul niodo^cigty w biegu; clqiko uzbrojony Gepida; Sar- 
mata na drobnym koniu; Bulgar dzikszy od zwierza; 
Awar ponury; Wandal srogi dia uciechy; Hun czarny zwy- 
niostym na grzbiecie ko{czanem; Alan z dzid^ siiniat; i 
pancerzem w rogowe tuski; Galon z twarz| nakfut| w zy* 
gzaki; Budyn w oponczy z ludzkiej skdry; ludy z nazw) 
i bez nazwy. 

Zycie ludzkie nie wystdrcza{o do przebycia tej prsera- 
iaj§cej w^drdwki ; one sz{y przeciei , bo to szfy ludy, a 
nie ludzie. Ludzie nikli w^rdd pe{nych trudu i niebes- 
pieczenstw przebojdw, w^r6d surowej przerody i surow- 
szych jeszcze osad po drodze, kt6re gin^d , lub z niemi 
Iqczyd flig * * Zycie pokolen caJych trwaJy pochody, 



271 

w kt6rych wiek sredni nie zna{ jui miejsc zk§d wyszli 
ojcowioi i nie pozna{ tych, gdzie dzieci zatrzymad si§ mialy 
Ludzie nikli i powstawali w ci|gu kr^tej podr6iy, ktdrej 
nikt nie znaf celu i konca. 

„Dok|d pfyniemy? pytaf sternik Genzeryka ponurego 
iyoie Ca{6." — ,,Na ludy, kt6re B6g na zaglad§ przezna- 
czyf, gdziekolwiek one s\q znajd^.^ — ^Zaoiechaj rozboj6w w 
imi; Boie Alaryku, wo{af niebojicy si; icb pustelnik, o- 
party o drzwi samotnej kapb'czki." — ,,Nie mog;! jest co^, 
CO' mnie popycha z ty{u.^ — Rzym nie m6gt istnied dtu- 
ieji on zasila sam swoich pogromcdw, wyprdinia dla nich 
skarby publiczne i prywatne; odziera ze ziota dawnej wiel- 
ko^ci pomniki, a ostatnim z tych pomnikdw, zapewniaj;, 
byf posig Cnoty. Niebo wydalo wyrok iSmierci ; przewddzcy 
' bord byli smutnego wyroku wykonawcami. Smierd Rzymu, 
miala odmlodnid ludzkoiid, lecz mordercdw Rzymu skryto 
pned jej okiem, grzebi|c ich cia{a w niedost^pnyoh zak;- 
taoh, lub na dnie odwrdconej rzeki. 

Zagarni^ty przez nowe ludy ^wiat rzymski, prayiV 
nQU8ia{ iycia nowego iywioly, stad si; cafy pu8tyni| na 
wzdr tych, z ktdrycb wysz{y jego pogromce, p5{-nagie 
Scytdw, Slowian, Mogofdw i Germandw plemiona. Idea 
wylQgni^ta w borach i stepach, ktdrej pot;g| byla dziko^d, 
musiafa stad si; panuj^c; ide;. Byt to nowoiytny potop, 
I ktdrego ocala{a tylko cz;^d w i e d z y ludzkiej , w aroe 
jej nieimiertelnoJoi uniesiona. Parcie luddw cafych musia{o 
byd poieraniem si; jednostek, szeregiem morddw i zni- 
tsciefi; — i w rzeczy nie by{o czem innem; co wyszio 
I r)k sztukii runad musi pod ciosem surowej sify. Ger* 
manowie, powiada Tacyt, uwaiali jakb podlo^d zbierad 
prac| t0| CO rozlewem krwi sdobyd moina bylo« Drobne 



272 

rodboje nasladuj^ wielki rozbdj; drobae walki staj^ s\q iy- 
cia trybem. Poziiika{y panstw granice; ludy si; pomi§sza- 
ly; zga8{o pojgcie narodu, prawa, w{asiiosoi, bezpieQZ96- 
stwa. Wsz^ds^ie nago^d, pustyoia, i Dajeione ^mierci narz§- 
dzia; wszgdzie zdziczatosd i ciemnota.. Gate miastai kraje 
cafe, nie umieji pisad i czytad. 

Ludzko^d wrdci/a rzeczywiscie na stanowisko, z kt6- 
rego wyszfa , a ktdre bylo jej rozwoju pocz|tkiein ; ale 
zggszczona i rozpoi^arta po ogromnej przestrzeni, jui tylko 
na wielki rozmiar powtdrzyd mogta dzieje pierwszych dro-, 
boych i rozrzedzoDych gromad. Zw^tpienie zasgpifo obli- 
cza ; przeczucia bliskiego konca ^wiata 6taj§ si; powszechr 
nem i gl;bokiem prze^wiadczeniem. Nigdy postrach nie byl 
wi^kszym i powszeohniejszym ; nigdy pQ{nieJ8z§ ufno^4 
w sily tajemniczei zewn^trzne, paza granicami rzeczy ludi;- 
kich lei^c^; nigdy silniejsz^ dav^pii wiara w cu^owno^ i 
drobnostkQ]w§ nieba opiek;. Zw|tpieniu i niedofestwu to* 
warzyszy l^kliwa pokora: wyst^pni pokochali, cnoty; — 
dujgnni stali si; potuloymi ; wrogowie podali sobie r;Qe ; — 
niewolnikom przywracano wolopsd; cafe dochody dzielono 
tnlqdzy. biednych ; cafe maj^tki szfy na klasztory. Przestano 
wierzyc w ziemsk| spofeczoo^d; kaidy uciekaf od niej, bo 
w niej za^rute grasowafy wyziewy. Ludzie kryli si; przed 
ludzmi ; niedost;pne w^rdd skaf pieczary, gf;bokie dwcze- 
snych lasdw g;8twiny, szczyty Pirenedw, Alp, Rarpat i Baf- 
kanu, wybrzeia AjPryki i Anatolii, zaludnify si; pustelnika- 
mi. OjcovFid rodzin opuszczaj§ iony; tqpi| dzieci w ba- 
gnach przez; mifosierdzie ; a nadzieja innego i lepszego 
iycia, stafa si; jui jedyn^ zyj^cych nadzieja , ostatni§ skor 
fatanych pociech^. Jest to jeszcze trwoga«i wiara, leei 
jui nie trwoga wywof^n^ przez wulkany i wylewy; nie 



273 

wiara w b6stwa nadpowietrzne i podziemne; - jest to 
wiara w Swiat zaoczny, kt6ry cfafzeiScianizm odci^f na wst^- 
pie, by go z czasem tym silniej spoid. 

W tym zam^cie rzeczy ludzkich spofeczoo^d rozpa- 
daj|ca si^ na moinych, ktdrych moo ro8{a, i na stabyoh, 
kt6ryoh s/abo^d wzmagafa si; takie, musiala przej^d pod 
opiek§ mnogich naczelnikdw, a kupid si§ w jednym Bogul 
ByZ to wielki poczc|tek rozpadania sig wZadzy, a jednocze- 
nia nowoiytnycb pojgd. Dlatego tei, gdy si^ rozpoczynaly 
tfrednie wieki, niewola byfa w peini; gdy siq kofiozyfy, jui 
jej nie byfo. 

Wkrdtce wJrdd atepdw i gdr, jak ghiazda s^pdw 
w^rdd Karpat, wieszaj^ si^ na skaZ urwiskach ponure zamki, 
kryjdwki hersztdw, i „z Zaski Boga i or^ia^ niezaleinyoh 
pan6w. Nikt nie zasypia spokojoie w nocy ; nikt w^rdd 
dnia nie toie wyjr/ed za bram; zwodzonego mostu. Wy- 
jeidiajicy spowiada si§ na imierd, dusz; swoj; poleca Bo- 
gu ; testamentem przekazuje niepewne roienie rodzinie, ktd- 
rej moie nie zobaozy jutro. Gmachy i ^wi^tynie pustoszej^ ; 
inika bogactwo; Zany lei| odZogiem; wsie stoji bez ludzi; 
groiy si; 8ypi|; > gZdd i larazy zniiaj; ludnold Europy 
oiiej dzisiejszej Niemiee ludno^oi. 

Te cierpienia ludzko^oi s; jej nowego iyeia zarodem; 
tfrednie wieki zegnaZy j; z kr^tej drogi, po ktdrej szZa 
preeszZoJd caZa ; — one ]q cofn^y ku prawdzie odwiecznej, 
i to leiy ich lasZuga; — ich Zono pocz^Zo spoZecznosd 
now), one skonaZy przy jej porodzie. Wszakle, iwiat no- 
wy nie b^dzie wyZ|cznie ich Iwiatem: ludzko^d nie zapo- 
mioa pneszZo^ci swojej (203). Wolno^d zZego i dobrego 
wyl^a w borach i stepach, przylgnie do chrzeioiaAskiej 
rdwnoici; — chrxeioianizm przeniesie w iwiat nowy da- 

7m L iB 



274 

y fad spof eczny ; — /ad spo/eczny st^iafy wiekami^ ^ 

2rzedzi si^ wpfywem chrzesciafiskiej r6wno^ci, i woloo<^ ^ 

J§ zfego i dobrego. 'R6wnoi$d religijna, woloo^ ^ 

rzyrodzona, i /ad sztuczny w sztucznej b 

iowie, to rdzeA przysz/ego ^wiata, w kt6ry 

utonie dawne i nowe, w kt6rym przeciei nic nie zagini 

Jakoi; zaledwie znik/o poj§cie spofeczno^ci , a 
trwoga podobna do dawnej (213) opanowuje nanc 
cierpi^ce, b/^dDe i wypr6inione umys/y. Religia, c< 
trwogi (217) wyst^puje wszedzie i naraz, powiada Gibi> 
jakby natchnieniem, wskazuj^c przeraionym poza lie 
pociech^, kt5rej s/abe znamiona zatarto na ziemi. 

Poezya nieodst^pna religii towarzyszka, wkr6tce i to 
stanie obok niej, — poezya rozdymad bedzie iar wlary; 
wiara przeleje w poezye niebieskie natchnienia (22i) Ksi^- 
ia-spiewacy i spiewacy-pielgrzymi b§d§ zn6w flerv/Bzy^ 
p/odem wychodz8[cych z przeraienia umys/6w, i w§tkianfl 
nowego rozwoju. Tu zn5w rozprdszona ludno^d, napnd^ 
w drobne poskupia s\q okregi (225). Rsigia brad je b^^ 
w opiekg przeoiw gwa/cicielom , tub sami 8tan§ si; i(^' 
wsp6/gwa/cicielami; — tu zd6w wszystkie umiej^too^ci, o 
astronomii do muzyki, zbiegn§ si; w nauce reHgii; a pit; 
najmniej nauczyciele religii stan§ si; ich wsp6lnymi nauci^ 
cielami. Tu zn6w dawoe gromady, dzi^ miasta i ziem 
zlewad si; zaczn| stopniowo w rozleglejsze ca/o^ci ; — 
udzielni naczelnicy ulegna przewadze potginiejszycb, a 
doostki zako^cz; spo/eczne ostros/upy. 

Dzieje dawne powt<5rz§ si; bh'iej jeszeze, bo t 
lakn^ce si/y rzutu, ie nawet dzie/o Boga w rgku 
wieka staje sig jego usi/owafi oarz^dziem. Gbrseir 
opaci wejd; w ilady potepionych przez siebie kap 



275 

, nauki > Zbawiciela przyjm; .oarzucony im kierunek: rnakazu* 
j^ce pokor§ wszystkim, przyzwol; dum§ niektdrym; riSwDa- 
j)ce wszystkich, pomin; tycb, kt6rzy w ioh imieniu rdwnad 
b^d). Skutkiem nieodzownym wew^trznych wy^ci- 
g 6 w, kt5rych si{a rozk{adu nie poskramia jeszcze, 
jest kupienie si^ pierwiastkdw iywotoych w coraz roniej-! 
azej iloici jedoostek; jest stopDiowe chfooienie jednych 
pnez drugie, slabszych przez mocniejsze (172). Do oieda- 
iRrna pokorne po klasztorach duchowiedstwOp b§d§ce wzo- 
rem pracowito^ci ; oddane wyrobom pocz§tkuj|oego prze- 
noysfu; uprawiaj|ce roI§ wlasnemi r^kami ; zaj^te obsusza- 
niem bagien, sypaniem grobli, leczeniem chorych, ksztafce- 
niem dzieci, zajmuj|ce przeto wzniosfe w towarzystwie 
dwczesoem stanowisko, przechodzi w iycie iebracze ! Praca 
musiafa stad si§ poniieniem, gdzie przemoc byh jedynym 
laszczytem; iebractwo bliiszem jest rozboju, nii pracy. 

Gafa niemal Europa 8ta{a si§ jui chrze^ciansk; , a 
cala zaborcz; byfa. Duchowienstwo r6wnie chciwe skarbdw 
jak w{adzy, wspiera siloiejszycb, wydziedzicza do wsp6fki 
pokoDSDych, brooiacych si§ ^ciga kljtwami. Ludy zbolaf'e^ 
odarte, wycienczone wojnami, pod coraz nowym j^czice 
gwaftero, z dniem kaidym nowego oczekuj; losu. Znik^d 
wsparcia ni pociechy ; nigdzie sprawiedliwosci ; D§dza na 
tym, pot^pienie na tamtym ^wiecie, rozpacz wsz^dzie! Jest 
to jeszcze wschodoie parcie sif rzutu (232);^ lecz parcie 
rdine] jui Datury. Spofeczoo^c zwi^zana czyst; trwog; i 
wiar), przemin^a bez powrotu; chrze^cianizm rozdzieli{ 
dwa Iwiaty; od usamowoloi ^wiat ziemski. 

Lecz kt5i wytknie niewidzialDi graDic^ dziel^c; jedno 
i niepodsieloe ozfowieka jestestwo? Ilei wiek5w potrseba 
b^daie, by wyko6czy6 rozpocz^te dzieto ; by nie szarpi^c, 



276 

t 

rozwiklad to spl^tanie; by nie niwecz^c, odosoboid to wie- 

kuiste spowinowaoenie? Obyczaje i dzieje jredaich wiek5w 

8| najiywszyro obrazem walk! dwdch odosobniajicycb si; 

iywiot6w; dw6ch ani si; strawid, ani jui stopid niemog|- 

cych pot^g. Na oftarzu przebaczeoia i wiekuistej mifolci 

' kaptan ewangelii btogo8{awi orgiowi przemocy. MIody ry« 

cerz przep^dza noce w ^wi^tyni panskiej, suszy doie cale, 

i k^piel) splukuje reszt; pierwotnej niewinno^ci, by standi 

godnym w rz^dzie zapa^nikdw przelewaj^cych krew dla 

stawy ziemskiej, i zaziemskich zas{ug. Gotowy rzucid.ai; oa 

olbrzymy, on przyjmuje ulegtold rdwnym sobie; wychowa- 

ny w dziko^ci i bdjkach, zaprzysi^ga opiek; stabym, nie- 

winnym obron§. Z mieczem u boku, z re]ikwi§ na pierai, ' 

ze wst^gi da my u przytbioy, z psalterzem pod pachi; we 

wfosiennicy na ciele, a w szeleszcz^cej zbroi na barkadi, 

pan ^edniowieczny, poboiny w dziko^ci, w samej poboioo- 

^ci dziki, wiUa si; w natfoku anmi^tnych uczud, ktdre 

czas dopiero rozrzadzi, zbliiy i pogodzi. Rozhukana awa- 

wola, i poszanowanie praw bezbronoych; srogosd obok 

mitosierdzia ; lekcewaienie obok nieugi^toiici ; zemata i 

wspanialosd, rabunek i ja{muina, nadawafy potworni po- 

stad towarzystwu, w ktdrego fonie walczyly dwa rdioe 

iywioly; uczucia sprzeczne w dziecifistwie, zrastaj^ce ai) 

w wieku dojrza{ym. Rapfani staji si; rycerzami ; rycene 

przyjmuJ9 kapfandw iwi^tobliwo^d ; — krdle przewodnieil 

synodom; biskupi ludom krdlujq. Krdlowie, by siQ wyta- 

mad z obowic|za6, podstgpne sktadaj^ przysiQgi; biskupi by 

krwi ludzkiej nie rozlewad, walcz§ na polu bitew maczug). 

Henry k 11. i Kunegunda czynii w mattenstwie iluby 

klasztornej czysto^ci; — Juliusz 11. wyschfy i garbaty, ffnj* 

azaku i pancerzu, sam prowadzi na chrze^cian pdfnagia 



277 

ohrzelciafiskie zast^py, Ga{e rodziny ryoerskie wcielaji si^ 
w bractwa zakonne; — cafe zakony przechodz§ w iotnie* 
ny, saborc5w lub jafmuinik^w. 



Zaprawd;, ludzko^d pocz^tkujica iyciu nowemu, nie 
poj^la nowego iycia, i poj§d go jeszcze nie mogta. Da- 
woe pot^git spoleozoa i przyrodoicza, tad spoteozny i wta- 
dza wywotaDa trwog; , musia/y zlad si; oanowo , lub dalej 
jeszcze rozst^pid. 66ruj|ce jednostki zapragn^ ich zlania ; 
lees zachdd, widzieliiSmy, na iDo; wszedt drog; (232); 
ludzie rz^dz^oy zaohodem mu8z§ stad si; ludzmi zacbodu. 

Grzegorz VIL, j^stuga slug boiych'', zamierzy zostad 
oesarzem ; Haksymilian ^bezpicDi^ioy'' zeehee stanowczo 
mitr; ze zIot§ pof^czyd koron;. Pomyst tamtegO| powia* 
daJ9i by{ za iwieiym, by si; przyj^'; usilowaDiom tego jui 
nie sprostata jego pot;ga. Od Grzegonsa , w ktdrym si; ros- 
wiD|t zardd ziemskiej papieiy wielkoloi, do Maksymiliana 
na ktdrym a8n;la dwdch pot;g walka, widzimy przestrzefi 
czterech wiekdw, zastaoi milionem trupa^ stu .miast roz- 
walinami, i popiofem nieodzyskanyoh a jedynych wdwozas 
sasobdw; przcstrzefi, wirdd ktdrej gospodarz; frucizny, 
krzy woprzy8i;stwa , zdrady, sponiewierane wszystkie iwi;- 
toici, i wszystkie zbrodnie ulwi;cone. „Ja sam jestem 
imperatorem i Gezarem^i zawotat stojacy na pdl tej drogi 
Bonifacy VIII. porywaj^c za or;i i kfad^c na skronie ce< 
•arsk^ koron;. Lecz sfowa nie staty si; rzecz^ ani przed 
Dim ani po nim; — sila rozktadu nie popu^ci^ co 
raz uchwyci; co si; raz jej wptywem rozpadnie, jui si; 
si; nie zroinie (07). Jednostki te mogty tylko potr§cad 
si; i wyicigad wzajemnie, ale jedna drugiej stratowad jui 



27« 

nie mogia, bo one st^pify na dwie r5ine, od ich woli 
niezaleine, r6wnolegle drogi. Koifcidf „powszecbny^i ktdiy 
nie umia{ stad 8\q powszechbym, i „^wi§t6 cesarstwo 
rzymskie'^y kt5re, powiada Voltaire, nie byto ani swi^tem^ 
ani rzymskiem, ani cesarstwem, — 8§ wydatnym obrazem 
tego stanu ludzko^ci, w ktdrym Wszystko widzialne, jest 
jeszcze 8il§ rzutu, kupi^CQ si^ coraz ku gdrze, ale ktd- 
rej jui przyswieca promyk prawa wiekuistego ; -* w kt6rej 
ju2 sty chad zdaleka pierwsze odzewy przyrodniczej sily 
rozk/adu. 

Parcie dw6ch pot^ zagarni^tych przez dwie jednostkii 
trz§8/o nieuslalon§ budow§. Jedna przemawiaj^c z wyso- 
ko^ci tykaj^c^j ni^ba , wygrzebuje dawn^ trwog;, w no- 
we obwlekaj^c jq postacie; — druga pacz^c i nai^inaj^c 
ku sobie historyczne Rzymu prawa, usi/uje wrosn|d w miej- 
see , ktdre si§ jej zpod ndg wymyka. Tu spadkobiercy 
apdstotdw, tarn narzucaj^cy si^ Gezarom nast^poy; — d 
sit^ ziemsk^i ^^^9 przygtuszyd glos brz^mi^cy zpod nieba; 
tamci w \m\q nieba chc§ ziemi§ owfadn^d. Ale w chfze- 
^cianstwie, ktdrego krdlestwo nie byfo krdlestwem liwiata 
tego, cesarz - papiei by{by przesta{ byd cesarzem; papiei- 
cesarz by{by przesta/ byd papieiem; — bo ani tajemni- 
czego uroku zaziemskiej poufnbsci nie zast^pi ziemska 
uroczystosd; ani mysl wzniesiona w krdlestwo nie tego 
swi'ata, potraii ziemskiemu sterowad iyciu. 

Z koncem trzeciego wieku dawny Rzym obchodzil 
ostatnie istnienia swego i panowania nad swiatem stule- 
tnie ilwi^ld. Dzi6n ten zamkn^t lat tysi^c jego kruchej 
niesniiierldnolci. Drugie lat tysi^c up{yn§}o w burzach| 
w ktdrych, powiada Chateaubriand, nikt nie liczyl na stu- 
letnie trwanie. By/y to ci^ikie lata wracaj^cej ku prze- 



279 

rodzie ludzkosci , lecz lata Mog§ wr6i§C6 przysztoiid. 
W doiu zamykaj^cym wiek trzyDasty, Rzynoi katolioki 
zapomnian^ wskrzesza uroczystoiid i ko^ciofowi j§ przy- 
awaja. Lecz jui ani nowoiytne panstwo rzymskie, aDi 
kosci6f powszechny, swiata oa{0go do stdp swoich nie rzu-^ 
G§: taioto nie umie starego nailadowad Rzymu; ten skra- 
ca coraz zad{ugie odst^py, i chwile wielkie powszedniemi 
czyni. 

Jedaostki niemog^ce siq pokonad slabn^ wzajemnem 
wysileoiem; — rzuciwszy si; zadaleko, bo poza grabice 
nakreslooe- ludzkiemu wzrokowi, cofad si; musz^ wycie6- 
czone poDJiej tycb^ przy ktdrych zatrzymad si; mogty bez 
gwaltdw. Gesarze poddawszy si; z/otej buli, zejd^ sto- 
pniowo z wfadcdw Rzymu na bezsiln^ Niemiec ozdob;; 
papieie rozczaruj^ ludy bogobojne, i stan^ na ziemi wrz;- 
dzie zwyMych ziemskich wfadcdw. W miejsce jednolitej 
glowy, sternika spraw ziemskich i zaziemskich, rerum sa- 
crarum et humanarum (S29), ludzko^d ujrzy naraz trzech 
papieiy, trzech cesarzy, i trzy wielkie europejskich . naro- 
ddw trybunaly, wznosz§ce si; ponad Augustdw, i karc^ce 
papieiy bezprawia. Coraz g;8tszy szereg pod8t;pdw, blu- 
zoierstw, wiarulomstwa i okrucienstw: — id§cy po sobie 
Syxlus IV, Innocenty Vm, Alexander VI. i dwaj Medyceu- 
8ze docieraj; do kresu, poza ktdry przejsd jui nie moie 
ani op;tanyoh zailepienie, ani luddw cierpliwo^d. Poza 
granicami moinoici leiy przepa^; wkrdtce reforma prze- 
obrazi swiat duchowy i materyalny, rzeczy doczesne i wie- 
kuiste. Na8t;pcy Augusta ust^pi) z widowni iwiata, a gfo- 
wa kosciofa, powiada historyk - poeta ^ pdjdzie w pokorze 
usnad i poswi;cid now^ wielkosd tarn, zk^d przed dzie<- 
ii;ciu wiekami wyszed{ zardd jej ziemskiej pot;gi. 



280 

Zachwycajicy widok praw przyrodzonych i czysto 
ludzkich wysile^; woli cztowieka i krzyiuj|cej j; wyiszej 
pot^gi! Gdyby papieie i cesarze walczyli byli jako je- 
dDostki tylko, jeden z nich m5gl dotrwad , drugi ruo|d , i 
prawdopodobnie bytby run^t; — walcz|c jako dwa roz- 
dzieloae iywioly wzruszyli podstawy spofeczDo^ci cafej, 
obudzili w niej ruchy nieznane przedtem, bo dal8z§ roz- 
kfadu przewag^; — sami cofn^li si§ poza dIq, nat^ie- 
niem sit rzutu wycie&czeni. W iyciu i w dzielach 
papieiy i cesarzy uderza przedewszystkiem to, co jest 
czf owiekiem , jednostk§; lecz przez skorup^ powlekajfc^ 
ich kruche jestestwdi przez kurzaw^ kryjic) icb drobne 
wielko^ci, przegl|da wfadza, kt6ra oie do nich naleiala. 
Bo czyi mogliby cesarze, kr61e i pany w wiekach pel- 
nych trwoiliwej poboino^ci) — w wiekach; gdzie wiara i 
ko^cidl byty jeszcze gf5wD| ludzko^ci spdjoi^, i^ sami i 
wie^d z sob§ uzbrojone ludy przeciw naczelnikom tej wiary 
i tego ko^ciofa, gdyby owe pany, krdle i cesarze oie 
byli czasu potrzeb§ , ogniskiem doczesnej , zbiorowej pot^gi ; 
narz^dziern praw wyiszych, ktdre brali za wlasDe prawa, 
za wfasD§ po^S9 ^ za wfasQ) wol;. Mogliiby nawzajem 
naczelDicy kosciofa, ludzie bez przeszfoici, bez ioQieniay 
z ludu i przez lud wybrani, sfabi w domu, cz^sto zepsuci| 
niekiedy wystgpDi, wyrzeczonem w kaplicy stowem stad 
trwog§ po Jwiecie, kraje cate w pustynie przemieniad ; 
krdldw kl§tw| pot^pionych czynid strasznymi w oczach 
poddanych, slug, ion i dzieci; stawiad ich w rdwni s za- 
powietrzonymi , po kldrych palono czego si§ dotkn^Ii, po 
ktdrych rcszty strawy z pogard| psdm rzucano; — mo- 
gliiby, gdyby ich gtos nie odzywat si^ w sercach ludz- 



28i 

I • 

ko^ci catej; a ich wladza nie byfa wyisz^, zapoiyczon§ 

BuczDOsd cesarzy i papieiy urok, to dwie tych wie- 
ktfw cechy; ich walki, to urabidj§ce si^ iycie spoleczne. 
Ta buczno^d i ten urok blednied musiafy w miar§ prze- 
wagi 8i{y rozkladu. Zycie spoteczne rozpadaj§ce zi^ 
od g6ryi drobnied nie przeatanie z post^pera czasu; jego 
pop^d ku dotowi, wstrzymaDy niekiedy cbwilowOi nabierze 
wyfigieDiem sif nowych, i dogaa czaa uchodz|cy przed nim, 
bo przeslrzefi mierzy czas w przerodzie, a czas jest prze- 
strzeni iniar§. 



Obalenie dawnego rzeczy stanu, rozpocz^te przezile* 
niem 8i{ rzutu, dokonaoe chrzesciaoizinem » naznaczone 
upadkiem pafistwa rzymzkiego , ptudzilo ruchy i uczucia nie- 
inane staroiytnym i o ktdr^oh ztaroiytnoid .pomyded na- 
wet nie umiala. 

Piotr pustelnik odwiedzal grdb Zbawiciela ; umyst jego 
pe{en ognia i religijnej wyobrazni przenidsl si^ w wieki 
cuddw i po^wi^cefi; — serce jego pfkafo na widok try- 
umfU) depcicyck iwi^te miejsca muzutmandw; na widok 
upokorzenia tych, ktdrzy je za wydart§ zobie wfasnold 
uwaiali. Jak gdyby zapaanik wolaj^cych o pomst; cieni, 
lub nat6hniony nieba postannik, Piotr staje w^rtfd swoich. 
dus jego nie jest jui zwykfym gfosem: ddnosny i pory- 
waJ9cy przenika po kilka tysi^cy aluchaczy pod otwartem 
kupifcych ai; niebem, i przelewa w ich rozkofyzane zda- 
wna aerca to niewytlumaczone , poza istnieniem wfaanem 
rozlewaj|ce si; uczucie, na ktdre czekata ludzko^d nowego 
potnebuj§ca watrz^snienia. Stowa jego powtarzafy ecba 



282 

w^r5d. t/um6w: Dieu le veul! — B6g i|da tego!^ Zapalem 
pustebika zapfon§f nar6d cafy ; mysl rzucoDa przez jedaego, 
staje sJQ mysl^ po/owy Europy. Zaprawd^, jeden cztowiek, 
jeden pielgrzym Die m6g{ uczucia wlasaego narzucid ludz« 
kodci ca/ej; w jednym pchn|d kierunku rdinorodne iy- 
wio/y; porwac 8tarc6w, niewiasty, dzieci, m^ie, krdle i na- 
rody; trzy miliony ludzi na rzez poprowadzid, i przez dwa 
jeszcze wieki po sobie utrzymad ogien pierwszych uniesien. 
I tu jeszcze co og6l pochwycil, by/o ogdiu potrzebsf; 
slowo jest iskr^ zapalajgc^ ciafa palne; gasD|c§ w powie- 
trzuy gdzie ich nie ma. Wszystko U8t§pi przed paouj^c; 
my^l§; iadne poswi^ceDie nie b^dzie zawielkiem i iadea 
^rodek niegodnym; — Henryk w bogobojaym zapale na- 
loiy podatek swi^ty na iyddw; Ryszard sprzeda dobra ko- 
ronne, by je odebrad bez odkupu. 

Jui nieomylne apostolskie usta nios| blogoslawien^two 
rozpalonej wyobrazni; — cesarze, krdle i pany rozniecaji 
ogien domowy; krdle i papieie staj^ obok siebie, bo to 
CO ich wiodio razem, stalo powyiej ich woli. Ucichfy 
wojny; przerwano turnieje, znikfy napady. Ustawy ludzkie 
zamilkfy wsz^dzie; zmi^szafy si^ dawne stosunki; zwyczaje 
poszfy w zaniedbahie. Zniesione ciliary, niepodlegfoi^d oa- 
dana zawislym, rozgtaszane odpusty, zawieszone diugi, 
zbrodnie przebaczone, garn§ pod godio krzyia czolo oby- 
watelstwa i przest^pc6w, bogaczy i o^dzarzy, rycerzy i mni- 
chdw. Panowie zamkdw i kiniecie, ziociste zbroje i tatana 
p/dtnianka staj^ do podrdiy pospo/u; — wszyatko si^ 
mi^sza vv wspdlnym pochodzie; wszystko zasiada razem 
przy wieczornem ognisku, i gjosem grzrni§cym pod nie* 
bios sklepienia zanuca hymny Dawida. Zbliienia tego nie 
widziafa przesztosc wszystka, bo tu po raz pierwssy s) 



283' 

salmi ludzie! Wkrdtce grdb wspdlny, do kidre^o d^i^, 
srdwna wszystkioh po smierci, * aby tyoh co po nich 
przyjd§, posud^d w kieruDku ziemskiej r<}wnosci, i kr5- 
Idstwo Die te(^ i^wiata pchn^d o krok dale] oa tym jui 
iwiecie (267). , . 

Srebra, domy, zamki, wsie caJe, zieoiie cale wysta^- 
'wione oa sprzedai ; wkr6tce nie dostaje kupuj^oych ; prawo 
kupoa po raz pierwszy przyznane kaidemu ; niepodzielne 
maj^tki rozpadaji si§ na cz^sci: — zasady dawoej spo* 
tetznoici podkopane, a przeciei spoleoznpad ta istoieje! 
Jui ona na stare nie wr6ci stanowisko; si{a rozktadu 
wkradia siq dalej jeszcze, i miejsca tego dotrzyma. Ro- 
dsiny i ich mienia droboiej^; nowe i Dieznaae wyst^pujii 
— u g6ry przerzadza si^ ci^ar gDiec|cy doloe poUady; 
u do/ii g^stnieje iycia spolecznego pierwiastek (200). 

Skutki wypraw krzyiowych rozwijad si^ b^d; diugo 
a powoli; bo jeieli wyprawy same trwaly lat dwie^cie, 
wielei wiek6w potrzeba bedsie, aby ich odleglejsze wpfywy 
staoowczo uozud si$ dafy; i czyi zrddio tych wpfywdw 
dostrzeie potomnosd? 

Posredaicz§ce wyprawom pracowite miasta wJoskie, 
gromadi) zasoby oowe; jui nie przemoc§ i rosbojem, ale 
prac; i wiedz^ nabyte; — zasoby te roztocz; si^ 
s osasem, i przejd§ w iycie powssechne. Druga cz^sd 
^wiata przestaje byd zagadkow; ciemoych wiekdw tajemnic^, 
a prsyniesione z niej sztuki i umiej^tnoici stan; si^ takie 
oowej wiedzy i nowej pracy zarodem. Powraoaj^ce do 
•iedzib swoicb rozbitk?\ powiada gf^boki Ueeren, praynios/y 
i wlafy w serca cierpieniami skrzepJe, pnsekonanie, ie nie 
wtsystko jest gdzieindziej jak w donju ; i nie wszyslko tak 
by^ infusi' jak dot^d bylo. 



284 

W wieku gdzie Jerozolima, jak niegdy^ Rzym lub 
Ateoy, byfa ^rodkiem siemi cafej; gdzie wierzono w istaie- 
nie ksi^dza Jana, rz§dz§cego gdzie^ w g{;bi Azyi ogromaym 
chrze^cianskim narodem; gdzie na p6< dzika odwaga sta- 
nowifa gl6wD§ wartoid czfowieka; w wieku tym nie jui 
sama poboiDo^d, ale i pewna rzutoo^d niebezpieczefistw 
ohciwa wiodfa bl^dnych rycerzy w odlegfe i nieznaDe im 
kraje. Spokojniejsi pozostawali w domu; burzliwsi nie 
wr9caj|c do niego, ulijli ci^iaru gniec^cego lud bezbronny. 
Liczba r§k pracuj|cych nie odpowiadata jui ziemi prze- 
strzeui; gdzie si§ konez) irodki przymusu, tarn wy- 
st^puji przyrodzone prawa; ofiarowanetni korzy^ciami wa- 
biono lud wiejski, a najsilaiejszym powabem po iiifszystkie 
wieki byfa woloo^d osobista; — zapewnioD^ woloo^ci) 
n^cil ku sobie pracownika pau wsi wyprdiaionych , sa«- 
pewnion^ woloo^ci| przytrzymywaf inny opuszczaj|cych go 
zbiegdw. Wolno^d osobista czJowieka pojawifa si; 
poraz pierwszy na ziemi, i ta jui nie zniknie w pami^ci 
luddw; — s|8iedzi wolnych kmieci nie mog| pozostad 
niewolnikami ; — przyjdzie czas, gdy dawne wyrzutki 
towarzystwa, skalanego rodu potomkowie, lub pokonanych 
plemion prawnuki, stawszy s\q ^jedneui w Ghrystusie^, 
stan^ siq jednem w narodzie. 

Poruszenie wywofane przez religi^, rozposcierad ai; 
takie musialo w kierunku jej samej wfasciwym. Ro^cidl 
wschodni swieio odf^czy/ si§ stanowczo; rdinosd obrz§dkUy 
jezyka i ceremoniafu ," nie przeszfa bez wpfy wu na faci^ski 
zachdd. W /onie jego powstaji sekty; ilosd ich wzmaga 
si; ci§gle, i wzmaga tym szybciej, im koscidi i rz§dy ail- 
niejsze stawi^ im zapory. Poj^cia raz powsta/e i w prze- 
konanie wroste, nie zagin§ nigdy w zupetnoici; rdzefi 



285 

oswobodzajfcej si§ myfli kreewid 8i§ nie przestanie pota- 
jertiQie; a parcie dw6ch g6ruj|cych w spofecznoici jedno- 
stek, wydzielad b^dzie coras dale] iywiofy czysto ziem- 
skiego istnieDia, z nawatu i mi§8zaniDy tlumioaych nawza- 
jeni ziemskich i zaziemakich wyailefi. 

66r» na kt6rej szczycJe utkwiono krzyi Zbawiciela, 
byfa wyaokoicia przefamujic; dawny pr^d rzecsy doczesDych. 
I jakiei byty cele, a jakie skutki glo^nych w Iwiecie, ale 
oiezawsze ioi6 srozumianych wypraw krzyiowych ? Zapal 
jakiego nie widziano przedtem i potem; zdziesi^tkowaaa 
ludno^d zachodu, n^dza, gl6d i panstw cafych spustoszeoie, 
nie urzeczywistnify my^li Piotra pustelnika i Urbana pa- 
pieia. NatchDieaia lud6w Da ich glos powstaj^cych inne 
miafy irddlo, i inne skutki mied musiaty. Siedm wiekdw 
roxtoczy{o 8i§ pomi^dzy nami — a tym religiJDO-heroicznyin 
zapatem o^miu pokolefi, ktdre jui dziewi§tego w ^lady 
*8W0Je wci9gQ§d nie mogly; grdb Zbawiciela pozostal w r;ku 
niewiernych, leoi gdziei zaszly ludy jego! 

Zicmie sMadaj^ce dawne pafistwo rzymskie, pokryte 
byfy miaatami maj^cemi wfasne prawa, i z grona awego 
wyszte urz;dy. Po upadku cesarstwa barbarzy^cy gar- 
dzili niemi, bo one byly ^wi^zieniem ludzi wolnyoh.^ 
Miaata te, juito przechowaly dawn; niezalelno^d, juitei 
niezaleioo^ci pami^d. Wojny krzyiowe nasun^y aposobnoid 
jednym do ustalenia praw posiadanych, innym do wykupna, 
innym jeazcze do przetamania ail), gniec^oego je seniordw 
janma. Odsyskiwujic i rozwijaj^c szybko niezalelno^d 
wlaanai udzielaj; one jej wazyatkim przybyazom szukaj^oym 
w ich ^wiQsieniach^ wolnoici, i ochrony przed wiejakiem 
cierni^atwem. Ich ludnoid wzmaga si; szybko, ich sity 
narastaj). ich mienie zwi^ksza ai^ zdniem kaidym. Praca 



o286 

i wiedza rozgasecza si§ chftnie, ^dzie indywidualooiSci 
czfowieka zewn^trsne parole znieruchomid nie moie ; — 
a gdzie sif rozwija praca i wiedza, tarn wolno^d ooraz 
droiszym staje aie skarbem. Kr6lowie Francyi wspieraji 
u siebie s;min usifowania, ku poskromieniu buoznej szlacbty 
pomoc jm nios^ce. Gmia przywileje i ich oiezaleinojd 
atan^ s\q tam przyszlego samowfadztwa narz^dziem; % sa- 
mowfadao^d kr616w przygotuje w pocz§tkuj§cym narodzie 
narodow) wielko^d i pot^gf. Szcz§jliwe ludy, Jkt<Sryin 
przyjazoe okoliczno^ci , rzadko dostrzeione przez Wfip6t- 
czesnych, a zwykle niezawisle od nicb, ^cieli drog^ 
w odlegf^ przyszfo^d; — ktdrych mfodociane, bujne i 
przepadziste lata skr§powa/a karnosd domowa; ich wiek 
dojrzafy b^dzie swietnem, samoistnem iyciem ! 

W s^siadujicych Niemczech, potrzeb§ pieni^dzy gnie- 
ceni cesarze, sprzedaji wolno^d zamoinym miastom; sprze- 
da]§ drogo, powiedziano, jeieli wolno^d zadrog§ byd moia. 
Henryk V, Spir i Worms nie przewiduj§ zapewne, dok|d 
8i§gn§ ich pierwsze targi; — niepodlegfo^d zamkni^ta w wa- 
rownych muraoh, powietrzem rozniesie zarazf. 

Wiedza i praca ludzka, widzieli^my, pojawiad siq 
musz^ w roateryi (197); — wn^trza miast oswobodzonych 
zdobi§ okazafe ko^ciofy ; domy radne staj§ po^rodku rodzin 
akojarzonych , bo w nich bij^ zbiorowego iycia tetnice ; 
klasztory zajmuj^ wzgdrza, na ktdrych osiadfy zatopionych 
nauk rozbitki. Soi^nifta ludnosd rzuca si^ w przemyaf 
cafa; jej przemysf rozpada s\q na gaf^zie, bo wazyatko 
narastaj§ce rozpa^d si§ musi w przerodzie. Odosobnione 
i niezaleine cz^^ci rozwijaj§ si§ tym swobodniej same; — 
niezaleino^d kaid^j jest r^kojmi^ zbliienia wszystkich ; dro< 



287 

bnienie niestarpiace cafosci, inamionuje rucby przyrodzone, 
a tern samem jest sify i trwania zarodem. 

Mienie rucbome kupi si§ w miastacb; poza niemi u- 
aycha iycie pod brzemieniem ospalstwa, ciemnoty i nie- 
woli. Zaf^oione napadami lubi^cycb wygode i pr6iniactwo 
zamkowycb w(adc6^, coraz liczniejsze i coraz zamoiniej- 
8ze gminy opasuj^ walami siedziby swoje, a jak kaidy 
jest pracownikiem w towarzystwie istniej^cem wiedz; i 
prao;, tak kaidy pracownik jest iofnierzem, gdy prze- 
moc grozi niezawisfemu istnieniu. Na odgfos zfowrogiego 
dzwonu wyniosfej grodu strainicy, starcy i miodziei, ucznie 
i mistrze rzucaj^ robot§; — kaidy chwyta za bron wi* 
SS9CI na jcianief i staje pod cbor^gwi; ^wi^tego korpora*. 
cyi swojej patrona. 

Wkr6tce praoowici miast mieszkanoy, bezpieozni u 
aiebie, zapragn^li byd bezpiecznymi poza bramami twierdz 
awoicb. Rozrzucone po Europie przemysfowe grody, wy- 
ci'igaj) ku sobie r§ce z pofudnia i pdfnocy; wybrzeia 
Baftyku, Oceanu i Sr6dziemnego morza; od Nowogrodu do 
Geouy, wszystkie w jedn; wi§i) si; eafo^d. Religijna wiara, 
t^jemniczo^d niezdobyta, po^wigcenie bez granic, bezien- 
no^d i uleglo^d przewyiszaj^ca klasztorn; pokor^, s) mo- 
lolDemi pocz§tkami tycb pierwszych zewriQtrznycb powo- 
dsefi. Moie i tu jeszcze karoo^d domowa sfafa drog^ p6z- 
oiejszej swobodzie, a niewola poczatkuj^cego rzemie^lnictwa 
przygotowywala wolno^d dojrzafej przemystowo^ci. Pod za- 
alon; miast zjednoczoDycb i ich <wi§tych patrondw snuj) 
819 po Europie wozy i promy, zaopatruj^ce dwory i apo- 
konone lamki w dwozesne potrzeby i zbytici. 

Po dwdch wiekach uporczywycb wysile^ , dwumilio* 
nowa ludno^d na otfmdziesi^iu rozrzucona punktacb, staje 



288 

si; pani| ziemi\ morza i tron6w; ona zwyci^ia .Eryka w 
Norwegii, Waldemara w Danii; wydala Magnusa od rz|- 
d6w Szweoyiy i Anglii prawa narzuca, Pojedyacze miasta 
stawi| czolo pa^stwom calym; — kupcy-burmistrze wcho- 
dz§ w ukfady z kr6lami ; a Niderhoff, naszego Gdanska 
fawnik , wypowiada wojn§ Danii z wfasoego ramienia [ 
Domy kupieckie dostepuj^ mienia, kt6re dz\6 wydaje sie 
bajeczn^ ludu tradycy§: Wierzyaek podejmuje w Rrakowie 
u stofu swego cesarzdw i kr516w, kt6rych codziennie wrai 
z icb poczetem wspaoiafemi darzy podaruakami; Medyceu- 
sze staji wyiej wszystkich wspdiczeanych panuj^cych, a ich 
potomkowie za8i§d§ na pierwszych europejskich tronach. 
Wolne miasta s§ pierwszym zarodem oowoiytDego. paAstw 
poj^oia, zacieraj^cym dawne dwory i panstwa bez naroda^ 
z ktdrych ostatnie uschfo ^ci^ni^te w murach Bizancyum. 
Gdzieindziej, pok^d ziemia byfa jedyn^ ludzi i luddw 
pot^g;, panowie ziemi byli sami na niej narodem i SBWi 
rz^dem w narodzie. Lecz ziemia zwolna tylko ulega cifo* • 
wieka przewadze; jej obszar ma niezachwiane graoice; jej 
sita jest przyrodnicz| 8if§; — mienie ruchome krzewijeo 
si^ bez konca, prze^cignie uwi§zione zasoby; — zbogaceni 
przemyslem , nauk^ i smakiem , kupcy i r§kodzielnioy dro- 
bnych panstw wfoskich, jedynego w odradzaj§oej si; Eoro- 
pie oswiaty ogniska, wypr; pierwsi sprostad im jui oid* 
mog^c^ zamkow§ szlacht;, i stan^ s\q sami rz^dem i ^^ 
rodem. Mienie ruchome nie ust^pi odt§d kroku; ono pny- 
spieszonym p§dem narastac bedzie po i^wiecioi a po oite- 
rech wiekacb walki, wysilen i prze^ladowan prseobrtii 
wszystkie panstwa, ludy i ich rz^dy. Szcz^iliwe qarodyi 
gdzie ziemianie zd|i§ za nowoiytn§ ludzko^ci pot9g|» n 
ruchem powszechnej wiedzy i pracy; — zapdinieni 



Pogubi; si^ po drodze, a na ich miejscn wystipi; nowi 
ludzie, nowe ksztalty, nowe plemiona* 

Oto ludzka pot^ga: wiedza i praca; nabyta wie- 
dsa, zaoszczedzona praca! to czfowieka dziefo, jego tw6r, 
jego wielkoid! potfga nielmiertelDa rosn^ca bez ko^ca, 
i drobniejaca bez konca ; rosn^ca ludzk; sif§. rzutu, 
drobDiona przyrodoicz^ sif; rozkfadu; oto jedynie rze- 
*telny spoteczny pierwiastek (197); przyszfo^(i do 
Diego Daleiy. 

Jak tarn rozbudzone religijne iycie (284) nie przeszfo 

bes wp{ywu na <iycie doczesne; tak tu za ruchem iycia 

' doccesnego dwoistnj, a przeciei niepodzielnej istoty, zd§- 

iad musiafy jej religijne przeobraienia ; — uaamowolnione 

lycie, poci|ga my^li usamowolnienie. Naduiycia bfdaoe 

nieuchronnem g6rowania si I rzutu nast^pstwem , wywo- 

loj), powiedzieli^my, odszozepienie w fonie j^dnolitego ko- 

icioh, Serca zbolafe przeszlo^ci) ; my^l szamotaj^ca si; 

sdawna w wi§zach tym cia^niejszych , im jawniej pojawial 

si; jej niepok6j ; dobro wiekuiste na targ wystawione , o- 

burzenie povvszechne wsparte przez rz;dy odzierfj^ce bei- 

bohiie, poboinem zdzierstwem zbogacone zakony i opactwa; 

coraz wi^cej urobione i ooraz samoistniejsze umysly;, 

wszystko zasila rozbrat i odszozepienie; — potowa chrze- 

Iciafistwa Ignie do ulubionej Lutra odpowiedzi: ^Du muss 

das selbst beschliessen.^ 

Ten ruch nowy rozdrabniaj^oej s\q ci§g)e ludzkotfci, 

rotpiera dalej joszcze, i wikia wielkie w towarzystwie po- 

tQfi. Dwory europejskie oirzisaji si; naraz z poboinej u- 

legloto*, znamionujfcej wieki poprzedoie; — papieie^ oparci 

dot^d na ludach przeciw krdlom, l%c^ si; z krdlami, by 
TomL 19 



290 

powstrzymad lud6w rozkofysaoe umysty. ladywidualizm 
przemaga w zimniejszej pdloocy; wiara karmi|ca si§ iy- 
ciem po^miertnem, bierze g^r^ na poludoiu. Pof§gi ziem- 
ska i zazieitiska oddzielaji pdfooc od pofudnia w dwdch 
swiatach, jak niegdyi^ rozdzielify dwa inne swiaty (232). 
Lecz gdy Azya sta/a si^ dadfugo obc§[ Europie, p6fnoc 
Europy i Ameryki podaje bratnie r^ce poludniowi ; — so- 
jusz mi§dzy wiar§, wiedz§ i prac§, to sojusz rzeczy 
ludzkich i nadludzkich ; — oo wznosi czfowieka ku Bd- 
stwu; on zbliia ku ziemi zaziemskie jeszcze krdlestwo. 



Ghrze^cianizm , upadek pa^stwa rzymskiego, pochody 
lud6w mfodycb, wyprawy ^wi^te, miasta przemyslowe, gmi- 
oy, reforma, to ruchy odmfodnionej Europy, W8trz§snieDia 
nieznane staroiytoym, to skutki przeszfo^ci ca/ej. Wszakie, 
przeazfo^d miejscowa i przyniesiona ; rozmaitosc, b^d)- 
ca jednem z naczelnycb praw przyrodniczycb ; wplywy 
wzajemne s^siaduj^cych iywioI6w» stanowify jeszcze o miej- 
scowym rozwoju kaidego narodu, kaidy w odmienDym 
pcbngfy kierunku, i na kaidym w wiekach przeobraiaj|- 
cycb dawn| spoIeczD| budow§, odmienne wyttoczyty zda- 
miona. 

Jeieli w Francyi potomkowie wydziedziczonycb 6a* 
Idw i Rzymian, sify swoje pod zasfoD| kr616w w licznych 
kupi§ miastachf by si^ wydobyd z pod jarzma oajezdni- 
czych rodzio; — w Anglii prawnuki zftborcdw, rozlegfych 
„sched^ (254) posiadacze, poddj§ sami rqkq ludowi, by 
pof§czon§ 8if§ slawid opdr przewadze i naduiyciom wla- 
dzy, gniot§cej jednych i drugicb. W ludno^ci FraDcyi 
trwad b§d| dwa zodr^baione i zrosn§d si^ niemog|ce po- 



291 

kfady. z kt6rych g6rny depc|c po dolnymj zapadnie sif 
przy powszechnem wstrzi^aieaiu i znikoie w jego wdq- 
trzDo^ciach; — w spotecznoi^ci angielskiej stapiaj^oej 8\q 
dobrowolnie, stophiowo i powoli, ani wyisza strefa ci^iyd 
b^dzie rozmyjinie dolnej , ani odr^bne istoienie kaidej 
wieki zatrzed zdofaj;. Tain zdrowie powszechoe b§dzie do- 
piero skutkiem przesilonej choroby; tu sifa towarzyska 
rozwinie si; wychowaniem i nafogiem, juito zpstaj|o z tylu 
s^siedniej/ gdy tamta nagle zakwitnie, juitei wyprzedzaj^c 
J9i S^y tamta omdleje wyt^ieniem. 

Miasta i kraiki zwi|zku niemieckiego zapasne zbiore- 
wem iyciem, obok wystrzelonych i samoistnych tu i ow- 
dde sredniowiecznych jednostek, kt6ryoh bujno^ci atfumid 
nie podotafy^ ani cesarzdw niUa wfadza, ani luddw op5r 
nieruchawy, spfodzily w ^rodkowej Europie ten dwuzna- 
csnyi w|tpliwy i zwiUany atan towarzystwa, w ktdrym ani 
lud 8i§gn|f praw drobnionych sif; rozkfadUi ani po- 
tomkowie dawnych naczelnik6w miejsca swoje dotrzymad 
omieli. Mnogo^d i zastarzalo^d jednyob, obok pozoraej ^wie- 
iosci drugich, jest zewn^trznym pojawem niemocy wszyst- 
kich ; a skierowanie wfadz umyslowych w strong ideatu , 
abstrakcyi i teoryi staJo 8\q niepfodnym owocem tego bez- 
plciowego jestestwa. 

Jak kaida odosobniona chata, tak kaidy lud samoi- 
stny przechowuje wfasne, domowe zarzewioi utrzymuj^oe 
lycia jego cieplik. To iycie domowe drogiem mu jest w po- 
wodzeniu i w troskach ; — droiszem w troskaoh nii w po- 
wodzeniu, a gdzie go nie ma, tam ojczyzn; jest ^wiat caly. 

Na iyznych, dziewiczych, i staroiytnemu <wiatu ob- 
cyoh rdwninacb Scytii Herodota, rozpostarte ludy slowiafi- 
tkie wej^d musiafy na drog; niepodobn) do iadnej z po«- 



292 

przednich. Oae oie znalazfy nic wlr6d pustyn, na kt6- 
rych osiadty, i nie miafy oio do uniesienia z miejsC| 
z ktdrych wyszty: — ich iycie, jest ich wtasoym tworem! 
DrobDe gromady, kt6re w przypuszczeniu naszem (225) 
byfy pierwszem wszelkiej spofeczno^ci zawi|zkiem , pozostawify 
rzeczywilcie ^lady ^ dziejach tych plemion niesi^gaj^cych gf§- 
bokiej przeszloijciy a iycie gminne, przechowane nafogiem, oby- 
czajem i wiar§, kt6rych iadoe do^c gwaftowne wstr^q^nienie 
nie przeobrazifo jeszcze, jest dot|d ich najwydatDiejszem zna- 
mieniem. L^czeoie si^ stanowcze i niejako religijne w aprti- 
wach gminy eatej, i ilepn uleg^oi^d naczeloikom z grana wtasne- 
go wybieranym , cechuji wszystkie rodu sfowianskiego szczepy. 

Rozlegfe kr&je bez miast, liczne pokolenia bez saino- 
.wtddc6w, hierarchia spo^eczna bez feudalizmU; odrdioily 
Sfowian od reszty Europy, dziel^cej pomi^dzy siebie caf) 
spuseizDQ staroiytnego iSwiata. P6zaieJ8ze wptywy lud<$w 
B|8iedDich; sfabo i z daleka ogrzewaj^ce dwiatio wscho- 
dniej i zachodniej kultury ; jej rozw6j utrudniony w roini' 
czej, Yfirdd p61 rozsypanej ludnoi^ci, kt6r§ tyiko szoz^k 
broni do w8p61nego zwofywaf ogniska, opozDiad musiafy 
dojrzewaDie plemioD, wfasn^ wzno3z|cych budowQ. Wssakie, 
w (onie nawet rozleglej , lecz jednolitej sfowiafiskiej rodzi* 
ny ruch wewQgtrzny nie byf jednolitym. Sfowianszczyzoa 
zachodnia przechowafa uczucie dawnej r6wno^ci» i ulegfa 
wp/ywowi cywilizacyi zachodu; wschodnia przej^Ia despo- 
tyzm Wareg6w, dziko^d Tatar6w, religijn^ sofistyk^ Bizan- 
tyncdw, i mecz^c§ Azyat6w pompQ. Lecz SJowianie 8§ 
najmfodszym europejskiej rodziny czfookiem ; u nich jest 
jeszcze do nabycia, co drudzy jui tylko utracid inog^. 

lostynkt zachowawczy u pojedynczego czfowieka (105) 
sprawia, ie spadaj^cy z wysokosoi chwyta rgkami powie- 



293 

tne, i zawiesza si^ u gat^zi, o kt6rej nieroyslat, i wprz6d 
Dim jq dostrzegf; -» instyokt zachowawczy rozwfjaj§cy 8i§ 
w cicho^oi, gdzie sifa rozumu wyst§pid nie moiei ocala 
od upadku lec^ce z wysokosci narody; jego- wplywem po- 
wataje i dojrzewa w milczeDiu mysl jedaa; on tylkb za- 
trsymad go moie nad przepa^ci| ; gdzie go nie ma , tarn 
niikfy ^odki ratunku. 

W og61no^oi, — na rozleglem polu chrze^ciaAskiej 
ery; w okresie dziej5w rozwijaj§cych ziemski indywidua- 
limi| kaidy nar5d doiyc byf powinien chwili, w ktdrej 
irodek spofecznej ci^iko^ci kupiic si^ ci^gle ku g6rze^ 
otkwi ostatecznie w jednostce wycbodzacej zwyciigsko 
z pierwszych wewn^trzny ch wy^cig6w; — kaidy 
iiar6d doiyd takie powinien tej drugiej peryody, w kt6rej 
przyrodnicza sita rozkfadu przemagad jui zacznie w or- 
ganizmie jego; wktdrej zatem samoistno^d pojedyncza ugi|d 
si; musi pod ci^ieniem iycia zbiorowego. Okres, ktdry po- 
pnedzit pojawienie si^ jednostki , podobny do pocz§tk6w zie 
ioai, wydaje si; jakoby plynem rozrzedzone jeazcze iatnie* 
nie, ktdre wyparowaniem tylko atad sig moglo ciafem zwi;- 
ilem i stafem; — okres w ktdrym tryumfu]|ca jednostka 
irabila si; ponad inne dla siebie same], wydaje si; jakoby 
osas posucby, w ktdrej rdze6 spofecznego iywota usypia, 
ale si; ^ciska i t;iej< . Gdzie ten okres jest zadfugim, gdzie 
ta bujno^d jednostki przeszfa granice przyrodzone pojedyn- 
esej przewagi (230), tarn prdcbnienie jest nast;pstwem 
nieprzebudzonego letargu; — gdzie nie doszfo do silnej 
i tamowfadnej jednostki, pokid ta byfa czasu potrzeb§, tam 
nie 8t;iat rdzefi spofeczny; tam usamowolnienie pojawifo 
fi; pnedwcze^nie ; tam przekroczono jedn; iycia spofe- 
emego por; ; tam zatem wsiystko co przyjdzie po niej , 



294 

b^dzie oderwanem, wisz^ceoi w powietrzu, a burze zmia- 
taJ9, CO nie wroslo w ziemi^. 

Polska, W^gry, Wfocby uprzedzily lub aie doczekaty 
zlania si^ w jedDO ogoisko wszystkich sil spofecznego iy- 
cia; — Niemce przebyly ksztaft, nie przetworzywszy wn;- 
trza budowy; jednoslki rz§dz§ce do niedawna AQgli§ i 
Francyi si^gn^ty szczytu ostrosfupa. Niemieo olbn^mie 
sity marzi pod kszta/tem, pod kt6rym wszystko ataZo si; 
ksztaftem; — Francya i Anglia rz^dza ^wiatem"; — Polsoe, 
W^grom i Wtochom pozostafy rozrzewniaj|ce przedwcze- 
snej ^wietnoiSci wspomnienia. 



Koleje wszakie, jakie przecbodz§ pojedynoze catoici 
zbiorowe, nie wstrzyniaji pochodu ludzko^ci cafej. Jak wiel* 
kie europejskie ruchy nie sttumity mrejscowego luddw 
rozwoju, tak rozmaito^d miejscowa nie mogfa oalabid 
praw przyrodoiczych i powszechnych. Opdzaienie jednych 
naroddw r6wD0waiy przyspieszony bieg ianych; zap'ory 
stawiane na jednem miejscu, gromadz§ sify ludzkia na iH- 
nem ; post^p rozmy^lnie tamowany w danym dziejdw okre- 
sie, wylewa s\q w innym spot^gowani szybko^ci§. 

Dzikie ludy burzyfy wszytko, co bylo dziefeqi wiedzy 
i pracy; bo czufy, ie potfga ludzka rozbija zwierz^ 
pot^ge; — rz^dy otulone cieniem wielko^ci l^katy si; 
^wiatfa, bo ^wiatfo rozprasza cienie. Staroiytni kapfani 
wschodu dociekali praw przyrodniczycb, by je wyfowid poza 
sob§; — ksi^ia greccy i$cigaj§ Anaxagora, bo imiBl twier« 
dzid, ie s/once jest wi^kszem od Peloponezu; — Sokratea 
umiera . dla wielobdstwa; — parlament uprzywilejowaoych 
pedanUSw wygania czarownikdw przynosz§oych do Paryia 



295 

pomysf Guttenberga; — r2|dy zakasuji hemetyk, duchowDi 
badania wn^trznoici umarfych: tamte l^kaji si^ nowo^ci; 
ci ^dla uczczenia umartych, zabijaji iywych^"); — Arnold 
z Breacyi ginie w m^kaoh , bo w^tpif , aby zbytek i liem- 
ska pot^ga \i6 musiafy w parze z nauk| Zbawiciela; — 
Zacharyaaz rzuca kl^tw^ na Wirgiliana biskupa Salcburgu, 
gdy ten wbrew nauce Joiuego i twierdzeniom igo Augu- 
styna odgadf istoienie antypoddw na szei6 wiek6w przed 
Kolumbem; -r cafy W8ch6d sciga uczonego Omasa, bo 
mienil swiat starszym od koranu ; — Galileusz z gromnic| 
w r^ku odprzysi^ga siemi obroty; — Grzegorz XIII. ciska 
bul^ przeciw pierwszej w Wenecyi r^k^ pisanej gazecie. 
Wszakie, rz§dy porwane sil spofecznych pr^dem, wspiera* 
j§ i szerz^ nauki: — Peloponez ust^pif sfoncu pierwszefi- 
stwa; — Ameryka zachwiafa dawn§ nicomylno^d; zw^tpie- 
• nie Arnolda rozszarpato ko^ci6f niepodzielny ; — czary dm- 
karskie stafy si^ codzienQ| lud6w potrzeb;, — aw miejscu 
Tqk% pisanej gazety i cwiartki bibuty, kt6rej Voltaire za- 
zdroscil Anglii, dzi^ swiat zasypafy czasopisma, zajmuj<jce 
dziennie kwadratow| mWq papieru. 

Ludzie pojedynczy wciskajq sie w tajniki przerody ; — 
niekiedy padaji oflar^ prawd wynie^ionych ; lecz prawdy 
te utkwi§* roi^dzy ludzmi, bo cudownym wpfywem sify 
roskladu, wszystko co w niej zdob^dzie jeden, przej- 
dzie na wfasnoid ludzko^ci catej (163). I w rzeczy same], 
zadziwiaj§cym jest nowoiytny post^p ludzkosci; rzecz 
Dowa u wszystkich lud6w, wyraz nowy we wszyslkich j^- 
sykach; post^p tym gwattowniejazy, im bliiszy czas6w na- 
szychi a to co si^ jui naokoto nas dzieje, wydatoby nam 

*) Krasicki. 



296 

si; lotem Uyskawicy, gdyby niecierpUwo^d nie byla krdt- 
kiego iycia cech| i towarzyszk|. 

Trztbai przywodzrd qa pami^d powszechoie znane od- 
krycia i wynalazki trzech przedostatDich wiekdw? Dostrse- 
ioD| wfasnoscK^ inagnesu mieszkaDiec starej pdtkuli wy- 
trapia nowe, poza wodami leisfce ^wiaty, ktdre miafy po- 
zostad wiecznie wzajemosi dia siebie tajemnici; on krefli 
drogi po ich przestworach , i po nich prowadzi pracy swo- 
jej owoce , bezpieczDiejszy na bezdennych przepaiciacb , nii 
byt dawniej w karawaoach wlekacych si; po suchdj siemi. 
Proch obala mordercze wojny, niweczy przewag; dzikosei 
Dad oswiat^, i stanu nad stanem; — jui si; nie pojawi; 
nieprzelamaQe Rzymu iegiony, ani si; powt6rz| dzicsy na- 
pady, aui szlachta pancerna przeniesie na lud nieodziany 
obowi§zek gioienia dla jej sfawy. Oczyszczaj|ce si; meta- 
flzyczne pojecia, niweczy s/6w gr; nieptodni, prostuji da- 
wne domniemania, wypefniaj^ dawne czczo^ci; — niko) 
wyobraienia o prdiai , mrzonki o oapoju nie^miertelno^i i 
fllozoflcznym kamieniu; dziwaczne poj;cia sit, ciof i ruchu 
cofaj§ si; przed powaiaemi pracami rzetelnej fizyki i nowo 
z jej (ona wychodǤcej chemii. Uswi;cone powag^ pi;tDa- 
stu wiekdw, niewinne Ptolomeusza bf;dy kryj^ si; przed 
]asnoi$ci§ stonca, ktdre nasz Kopornik zatrzymaf w biegu. 
^Matem^tyka tworzy sobie pismo i mow; oddsiein; ; 
pismo wsp61n6 wszystkim ludom tak, jak. wspdloemi 8§ 
jej wiekuiste i niezachwiane prawdy. ^Matematyka , po- 
wiada uczodv Steward, a uwag; t; rozciignqd moiemy 
do wszystkiego go jest wiedz^ i prao^, byta 
naprzdd kaplandw wschodnioh tajemDic^; — w Greoyi 
za czasdw Archimeda- Uiparka, jui jej filozofowie oau 
czali publiczoie; — przed stu laty kaidy uczen wiediial 



297 

jui to, czem ci staroiytoi m^droy imiona swoje unieiiinier- 
teloili; — dzii$ mlodziei po kilku latach pracy umie wi<j- 
cej, nii umieli Leibnitz i Newtoo.'' Uprzywiiejowany j^zyk 
uprzywilejowanycb ; j^zyk umaitych , ci^gD^cy iywych do 
grobu, gtuchnie przy donosniejszym coraz glosie hiddw, 
pragD§cych iyd wtasDom iyoiem. Wspanialszy od wszyst- 
kiego, zadziwiaj^cy prostot^, a w skutkach nieobliczoDy 
druku wyoalazek, nic sam nie tworz^c, zagarnia wszyslko^ 
CO siq wyl^ga w my^li, pojawia w slowie; dziala bez sta- 
bnienia, udziela bez ubycia (160). Druk i swiaty nowe, 
to spokrewnione dzieta; wiedzst i praca, to niepo- 
dzieloe cztowieka istnienie; ruch my^Ii i data, to wspdt* 
czesne iycie ; jakoi czterdzieici lat tylko przegrodzito pierwsze 
wytloczenie biblii od pierwszych portugalskich wypraw*). 

Niestlumiony a niepodzielny ruoh myili i ozynu ; roz« 
w6j pojedynczej samoistnoioi i przewaga praw powszech- 
nych przygotowywafy staDowczo wielkiej przyszlosoi zarody. 
Z' jednej strooy sztuk^ i gwattem wysadzona bujnoid ire* 
dniowiecznych jednostek si^gata jui koiica, bo przesile- 
nia; — z drugiej przyrodnicza sifa rozkladu rozwi* 
jala siQ coraz szybciej w^r6d ludzkiego ^wiata, bo w nim 
narastat iyoia spoteeznego pierwiastek. Przeobraienia 
spoteczne byfy jui nieucbronnem tych ruch6w nast^p- 
stwem. Im bliiej ku nam, tym wi^ksze tu i tatn napr<j- 
ienie, tym wyrazniejsza przewaga sit przyrodniozych , i tym 
wi^kszy op5r sit ludzkich. 

Zmiaoa poj^d zmienia iyoia tryb i kierunek; hierar- 
chia feudalna starzeje si^; — w miar^ jej omdlewania 
rozwijaji si; rz|dy doirodkowe; — tarn pierwiastek spofe- 

") w Moguncyi 1450; - i Dioxa 1490. 



S98 

czny rozktada si§ ku do^owi, tu sity rzulu splywaj; 
ku g5rze. W miejsjcu usypiajaoego rycerstwa, zjawiaj§ce , 
si^ wojska state , wywo/uj^ potrzeb^ statych dochod6w, 
tworz^ Dowoiylne flnanse Da korzysciach • prywatnych opar- 
te; — powodzenie przywatnych przechodzi w rz|d5w po- 
trzeb§, a powodzeoie prywatnei to bezpiecze6stwo mienia 
i osoby, to swoboda my^li i czynu. 

„Ga/y ten zgietk stawy, napominat jui Bossuet z wy- 
soko^ci dworakiej kazaloicyi stanie sif w koncu tylko sto« 
sem btota nios§cym wyziewy i obrzydzenie". .. ^^Nie sila, 
przestrzegat on iwiat wspdfczesny, ale prawo ludoai pa- 
nuje." „Zd lat sto nie b^dzie monarchii'*, powiedzial poj- 
muj§cy iq po dawnemu, i 'upokorzeniem stryja strwoiony 
przedwcze^nie synowiec Ludwika XIV. ^^Przeraia mnie 
widok postQpu, z jakim duch iudzki rozwija si^ po Euro- 
pie*^, pisat zwierzQCo rozwi^zty i poboinie srogi Ludwik 
XV. Bf^dny stan spoteczny do bf^dnych prowadzit wnio* 
skdw ; to priebudzanie s\q ducha nie grozito formie i na- 
zwie; cierpienie jest bolesnem, z jakiegokolwiek pfynle 
zr6dfa ; a ludy wi^cej krzywd poczynify ludom, niieli rz§- 
dz§cy rzqdzonym. 

Rzecz dziwnal w tych wielkich, a moie n\edoi6 
jeszcze zrozumianycb , bo zabliskich chwilacb, pojawidj§ si^ 
uderzaj§ce ostateczno^ci. Kiedy z koncem 17go stulecia 
zepsucie i lekcewaienie zarazifo jui wszystkie europejskie 
dwory, i wszystkie nad przepasc pchn^to ; — kiedy wszyst- 
ko CO dawne, zdawato si§ znikad bez powrotu, Piotr mo- 
skiewski -i Fryderyk brandeburski rozwijaj§ v\ir5d powszech- 
nej niemocy sily olbrzymie; wzoosz^ u siebie to, co gdzie- 
indziej istnied przestawato; a zagarniaj|c jako spadek bei 
spadkobierc5w osierocone Jredniowieczne prawa , twors) 



299 

pa^stwa wysnute w bystrem poj^ciu, przelewaj^c w Die 
wlasnego ducha pot^g^. Jedno wyszte z nicoiici, stanie 
na czele germanskich plemion; — tamto, gromadz§c i 
kupi|C atopniowo stowianskie szczepy, jedne oetiroDi od za- 
glady, drugim przygotuje przysztosd oow^ i przeobraion^ ; 
a pot^czoneroi silami pofoiy tam§ dafszyro germaAskim 
wylewom. Lecz kiedy Piotr i Fryderyk przepisuji ubiory 
Dieiiwiadomym jeszeze istnienia swego narodom ; gdy tam« 
ten strzyie brody, ten guzy obrywa ; kiedy Piotr wfasn§ 
i^k^ sciaa g/owy bojarom, Fryderyk kijem po ulicach cy- 
wilizuje rubasznych starowiercdw, i w zamian za olbrsy« 
mioh s pod Uralu grenadyerdw posyfa s^siadowi nadren- 
skich uczonyoh i r^kodzielnikdw ; — kiedy te od ion i 
dsieci porwane, i'krzyiujace si^ na granioy ohwilowe przy- 
aztej wielko^ci oflary, zapisuj^ w dziejacb dwa ^wielkie** 
imiona, — reszta panuj^oych zapomioa o przyszto^oi i nie 
widzi CO ich otacza. K9i|i§ta niemieccy sprzedaj^ zacbo- 
dowi ioloierzy na sztuki; krdlowie zachodu aprzedaj^ go* 
dnotfci i sprawiedliwo^d ; — jedoi i drudzy odzieraj§ ludy 
ubogie, trwoni^o ich krwawej pracy owoce na gonitwy^ 
polowania, opery, bale, pijatyki, i metresy. 

Byfy to chwile nikn§cych rzymskich Gezar5w; akutki 
prsesadzooego pokarmu ; odurzenie my^h\ usuwaj^ce z przed 
oczu nieodlegly kres przesilenia ; chwile stanowczej prze* 
wagi rozkladu nad rzutem; — by/y to ostatnie za- 
siozytne gwatty, i ostatnie gwaftdw uciechy. Oburzenie 
wyatfpuje na jaw ; iale cierpi|cych noQcz^ tbyt szcz^ijliwycb ; 
tr^by i b^bny gluaxi j^ki konaj^cych w p/omieniach auto- 
da-fy; wi^zienia i cenzury gfuaz^c iale j^czqcych pod uci« 
' skiem, Prawa przyrodnioze nie lamilkfy wasakie ; sify apo* 



300 

teczne rozwijafy si^ poniiej spr5chnia(ych pokladdWi wy- 
inuszona cicho^d nie byfa pokojem. 

Jui z koAcem 17go stulecia zoakomici Anglii pisarze 
podkopuj^ ziemsko • religijno i religijno * polityczne dogmata* 
Zapowiadaj^ oni stanowczo, ie ^niedalekim jest czas, gdsie 
pomyslDosci wszystkicb, nie o prdiDiaczej swobodzie 
znakomitycb nieukdw pomyiiied trzeba b^dzie; i gdzie pod 
jednem prawem stan^ bogaci i ubodzy.^ To bystre nie- 
dalekiej przyszfoi^ci widzenie pojawia si^ r6wnoczei$nie 
mi^dzy nami, a ,yG{os wolny, wolno^c ubezpieozaj^cy^, jeat 
zaszczytnynri poczucia tego pomnikiem. Przestrogi Anglii 
odbijaj^ sif we Wfoszech, Francya wyprzedza %s)siad6w. 

Si/a zbiorowa porywa i unosi jednostki, a to co 
8TQ stanie powszeehn| iny^l^ i uczuciem powszecbnem, 
przejsd musi w iycie powszechne. Rz§dy ktdre dostrzegly 
t; prawd^, wplataji si^ same w ruch czasu. Karol hiss* 
paAski gromadzi pod skromn§ nazw^ tov/arzystw ekono- 
micznych znakotnito^ci mienia i rozumu , szokajic w ich 
zbliieniu rady i wsparcia ; — wszystko Ignie do nieh , lecs 
one \ui nie Ign; do dawnego rzeczy stanu. Grymaldi 
w otwartej drodze niweczy przewag^ hierarchii. W Portu- 
galii Pombal znosi niewr/l§ i palenie czarownic; — by 
wykorzenid zabobony, szerzy prawdy niebezpieczne, i rzuca 
iSwiatIo , ktdrego nast^pcy jego zgasid jui nie zdo(aj| ; — 
by skruszyd wladz^ jezuitdw, ogfasza po Europie ich ^rodki 
ciemnienia mfodzieiy. W Toskanii Tamucci zaprowadza 
kodeks karny. obalaj§cy dawne przywileje i wy/§czno^ci ; 
Leopold znosi kar§ smierci W Neapolu dowolne sidy 
pandvsr i ksi^iy przechodz^ pod powag^ praw krajowych. 
Jdzef II ^oieinia samowtadoe dnchowienstwa stanowisko. 
Benedykt XIY. przetwarza szkofy i wykresia swi^ta pod- 



301 

rz^dne. Biskuni zgromadzeni w Ems roztrz^sajq podejrzane 
dekretalid, ktdrych [H'zez sjerlm wiek5w nikt naruszyd Die 
imbl. Narady prafat6w w Pistoja usituj^ potoiyd tarn; 
przes^dom, zbytkom i zepsuciu. Dania znosi cebzur;, 
cechy i monopole. Szwecya przypuszcza chIop6w do wta- 
snoiti i obrad krajowych. 

Stary Mirabeau rzuca my^l drobnienia wielkich pdlsia- 
d}di$ci, a caty nar6d chwyta za ni^, bo ona przeksztaica 
dawny porz§dek, i odmienne, kpsze rokuje iycie. Panowie 
Adi^H gam; sif do przemysfu; r^kodzielnie i okr^ty 8taj§ 
pod firing magnatdw; porty i miasta wypefniaj^ sif ludem 
i lordami; byt ro^nie, stany si^ zbliiaj§, praca i wiedza 
gdruje. Belgia odrywa si^ od Gesarza; jego wojska prze- 
ehodz| tfumami na stronf ludu walcz^cego o narodow^ 
DiepodlegtoJd. Ameryka oti7§8a si^ z ucisku i zaieinoiici; 
Lafayetty i Pufawscy, cafe roty Francuz6w, Polakdw i An- 
glik6w walcz; w jej szoregach, jako Iud5w europejskich 
priedstawiciele ; a jej j^prawa czlowUka^ rozrzucone w 
dw6oh oz^jciach i^wiata, wyrywaj^ sobie ludzko^ci przy- 
jaciele. W^r5d szcz^ku broni; wi$r6d ruchu myfli; gdy 
jedni pracuji jeszcze nie dia siebie, ioni trwonia jeazcze 
csego nie wypracowali; — gdy tamci cierpla lub gina dla 
odieglej moie przysz(oi$ci ; ci nie widz^ tej, w ktdrej znikn^ ; 
Adam Smith odkrywa prawa nowe, na ktxSrych budujemy 
basze poj^cia pierwiaatku spofecznego; nasze przy- 
rodnicze prawa wiedzy i pracy; — on odkrywa 
aloAce spofeczne, kt6rego nie dostrzeiono przez czterdzieici 
wiek6\v, a kt6re wszeehwtadn^ sif; rozktadu nurto- 
wa(o zdawna iywot ludzko^cil 

Wiek oJmnasty musial utworzyd now; fllozofli szkot^ ; 
nauk; potfpiaj^c) wszystko co byfo przed ni), bo powatat) 



302 

na obrzydzeniu przeszto^ci , trzymanej 8ztuk§ , fatszem i 
gwattem; — w jej /onie rozwin^ sif no we poj^cia; a jej 
ogniskiem jest Francya. Nowi filozofowie Francyi rzadz^ 
jwiatom; wysokie spoleczne pokfady Ign^ do nich, jak 
przed chwil§ jeszcze IgD^fy do ministr6w i dworskich sa- 
lon6w. Paryi slaje si^ stolic§ Europy; Madryt, Neapol, 
Wst'szawa, Berlin, Kopenhaga, na^laduj§ go w prywatnena 
i publicznem iyciu. Ta p6l§ga nowej idei; ten szat pory- 
waj|cy rewolucyonist6w i konserwatystdw, ten czarodziejski 
wpfyw kilkunastu ludzi, przez kt6rych usta przemawiala 
ludzko^d cafa ; ta ich wszechwfadnosd , kt5rej my do^d jui 
poj§d dzi^ nie moiemy, a w ktdr^ nie uwierzy potomnoiSd, 
jest jedynym w dziejaoh wypadkiem, jest zjawiskiem nad- 
lud/.kiem , bo jest dzielem praw przyrodzonych. 

Dwory trzyma]§ oddzielnych posf5w donosz|cych im 
kaidym kroku mentordw, kt6rych nasladowanie state si; 
icb jedynem zaj^ciem; Papiei przedstawia Mahometa na 
scenie; panstwa stoj§ce na innych iywiofach, zwofuj; 
uczonych, tworz§ akademie, wspieraj^ ich prace; Han ta- 
tarski kaie ttumaczyd francusk^ y^Encyklopedy^^ ; Fryderyk 
ogtasza si^ przyjaoielem Voltaira i fliozofem; Katarzyna 
przesyta poufne listy do d'Alemberta i Diderota; — a 
zepsute spoleczne poktady wielbia i^wiatfo i tolerancy^; 
trzyroaja si§ pod r^k^ z burzycieiami dawnej budowy, 
z synami markiz6w i noiownikdw, jak gdyby pod ich 
wszechwtadni opiek§ chcieli przetrwad straszn| burz^, 
kt6rej duszno^d czud jui by/o w atmosferze ludzkiego 
^wiata. 

To zmi^szanio rozumu i gfupoty, powagi i szale6stwa, 
uciech i cierpio6; uadziei i za^lepienia; — te dziwaczne 
i coraz gorgtsze chwile szalu m§c| s^d publiczny, wywo- 



505 

fuj; zo6w wiar^ w rzeczy niezwykfe, w tajemnicze sily, 
i nadziemskie zjawiska , bo cztowiek ucieka si§ rozmy^Inie 
do tego, czego poj§d nie rooze, ile razy przestaje rozu- 
mied, co rozumied powinien. iiii wszystko stafo sif nie- 
poj^tem; %agadk^ wszystko co ziemskie. Mesmer wykrywa 
Dowy magoetyzm , pot^g^ duchowo - cielesn; ; cafy iwiat 
Igoie do niej, bo ona przenika przyszto^d, a przyszto^d 
nigdy ciekawsz; nie byla ; — Lawater w zewn^trznych 
fysach czyta duszy skfonnoi^cif a kaidy chce si^ wtajemni- 
czyd w jego sztuke, bo ludzie poznad si^ jui nie umiej|; 
— Cagliostro jedzie z Polski przez Niemce do Francyi 
w tryumfie^ jakiego nie doznal iaden z cesarz6w^ bo on 
przywoluje duchy, i rozmawia z umarlymi, a umarli wie* 
dzq, czego doj^d nie mog| iyj|cy. — To zamif szanie dfugo 
jui trwad nie bedzie; lecz koniec jego przerazi wspdl^ 
ezesnych. Wkrdtce okazale, lecz straszne wypadki wygoni§ 
kuglarzy, rozp^dz^ bale, i zaglusz^ upojone kapele, bo na 
widowni; ^wiata wyst§pi| narody cafe; — krwi strumienie 
8kropi§ winnych i niewinnych; — na zachodzie lud za- 
morduje kr51a ; na W8chodzie padnie nardd ; — tam krdia 
p6jd9 pom^cid krdlowie; tu 8zcz|tki dawnej wielko^ci 
przejd^ w ui^gowisko narod6w! 

Ogdlne ci^ienie ludzkotfci prze niezwalozon^ P^^QS^y 
lecz wszystko przomija prdcz prawd odwiecznych, skrylych 
w odlegfosci i przedzielonych wiekami podrdiy. Gzlowiek 
niecierpliwy wypefnia sob| prdini^, ktdrej przetrwad nie 
moie; Dawna teologia, «powiedziano, byfa tak dfugo jedyn; 
rzeczy boskich i ludzkich wyroozni§/ pok|d nauki ^cisfe 
prsyrodnicz^ tfwiatfoJci^ nie rozjainify tego, czego ona jui 
wytldmaczyd nie zdotaf a ; — aichimi^ci , powiedziat kto^ 
ionyi tak diugo skwarzyli w tyglach sstuczne zioto, pok|d 



304 

Meksyk nie nasycif ich prawdziwem ; — astrologowie , do- 
dajmy, pot§d badali przyszto^d wir6d gwiazd, pok|d jej 
nie wyrozumowano na ziemi ; a ludzie tak dfugo brodzid 
hqdq we krwi wfasnej, pokad nie poznaji, ie ani ^mierd 
liib ivcie pojedynczych 8tanowi| o losaeh lud^osci; ani 
przewaga narodu nad narodem jest szcz^icia i wielko^ci 
warunkiem. 

Jui wszystko, co wiedz^ paezy i prac^ w zawi- 
sfosci trzyma, staje si^ niezno^nym cieiarem i gwattem; 
wszQdzie zapory przechowuj^ce reszty dawnego swiata, za- 
czynaj; cfawiad si^ i trzeszczyd. Jaki^ cichy niepok6j od- 
zywa siq gtucho po Europie cafej; jakiej niepewne, jakby 
podziemne, jakby powtdrne, upadek Rzymu zwiastujioe 
drienie, zdaje si^ wieikienfi grozid wstrz^^oieniem. Pr^d 
przyrodniczej sify rozktadu, przy walony cifiarem wie- 
kdw tylu, kr^powany tysi^cem przes^ddw, nafogdw i gwal- 
tdw, musi wyiad sif naraz i z loskotero. Franoya byta cso« 
(em urobionego samowtadztwa , przy niej zostanie pierw- 
szenstwo w ruchu bole^nego przesilenia. (3w cichy i roz- 
lany niepokdj; owo gfuche drienie ludzko^ci catej zbiega 
sif w punkt jeden tak , jak si^ zbiegaj§ rozognione w gl^- 
biach zienni lawy, by jednym wystrzelid kominem. Ogiefi 
wybucha wsrdd ulic Paryia , i rozrzuca po powierzchni 
ziemi, co dot^d tiafo pod stopami luddw. Zakrzyczana 
wzdfui dziejdWf i jakby boj§ca si^ jeszcze swiatfa dzien- 
nego, wiekuista prawda, pojawia si^ w .nocy dsme^^o 
Sierpnia. (3smego Sierpnia wiek osmnasty poiegnat luds* 
koi^d w imieniu przeszlosci, lecz strasznem byto konanie 
jego. ^Wielkie wichry na morzach, powiedziat jui Bakon 
pow8taj§ przy zrdwnaniu doia z noc^; wielkie burze poli* 
tycznOf przy zrdwnaniu standw spofecznych." 



308 

Wolno^d osobista, rozw6j wiedzy i prawo niesa- 
leinego uiycia pracy wfasnej, wyrzeczone w obr^bie ^cian 
osterech, przejd| wkrdtce w europejskie kodeksa, i pod- 
wai^ dawn§ towarzy'stwa budow^. Jedno prawo dla 
wszystkich, powiada wymowny Blanqui, od kt6rego te 
kilka obraz6w zapoiyczg, bo wtasDemi zast§pid ich Die po- 
dolam , jedno prawo dla wszystkich , zaciera stopniowo 
iwierzfcej przemocy zabytki; ono strzeie lepianki wieiiniaka 
i gmachdw w przepychy strojnych ;... w jego obliczu krzy wda 
prywatoa przeohodzi w publiczni obraz^;... glowa iebraka 
staje z ksi^i^ci na r5wni... Religijny urok. pochodzenia 
inika nazawsze w oczach odczarowanych widz6w;... ciliary 
publiczne rozlewaj; ai^ po oafej kraju przestrzeoi ;... a 
ludoo^d europejska podwaja si§ w ci^gu iycia trzech po- 
koIe]&... Rozpoi^cierajice si^ miasta jasnieji niezDanem 
dot|d iyciem i blaskiem ;... drogi i splawy przerzyoaji niwy 
bujnym pokryte plonem;... l|dy i morza oczyszczone z roz- 
bojdw;... szko/y dla ludu; haodel przewyiazaj^cy w dniu 
jednym transak 'ye calego stulecia zawiohrzen i gwaft6w ; 
przeiuysl bliski przesileoia, cudowoe narz^dy;... coraz dalej 
siegaj^cA polityczoe prawa;... banki, akcye, kasy o8zcz<jdno- 
ici, jawnoiSc floansow, spisy ludnoiici, para, ielazne koleje;... 
a wszystko tfwieie, wszystko dziadom naszym nieznane 
zjawiska... G5i za przeobraienia przeszto towarzystwo od 
niewolDJkdw atenskich^ p^dzonych z bydfem do rzeki; od 
Xeoofonta radzacego uozeuie znaczyd niewolnikdw na czole, 
do utopii ludzko^oi pe/riych Saia-Simona , Fouriera i Owe- 
na!... Duch ludzki z podw6jnych oswobodzony okowdw, 
rzuca si^ na wszystko co dotfd odiogiem leialo; a pr^d 
kl6ry nas unosi, jest tak wartkim, ie jui nie moiemy 
obj^d wszystkiego, co si; obok nas tworzy i przesuwa... 

to 



3oe 

iui ni& Die zostalo z tego, na czem siQ opierah ojc6w 
naszycb spo/ecznoiid . . • p5( wieku wystarczylo, by zmienid 
swiata postad!.. zaprawd^, to iwiat nowy, dla ktdrego 
potrzeba ustaw nowych"... 

Niewola staroiytna trwafa po dwunaste stulecie ery 
naszej, zatem iyfa iat tysi^ce; w jej miejsce poatawione 
z kolei i fagodniejsze od niej podda^two, wyparta. na- 
st^pnie paAasczyziia jui w oi^nuiastym wieku » zaczem lata 
jego trwania zeszly z tysi^cy na setki; — wkrdtce pan- 
szczyzna uat^puje wsz^dzie praed wolno^i| pelo| i petoem 
posiadaniem ; lata jej iycia liczymy jui tyiko na dsieai^tki! 
Kt5i rozmierzy dalej ten post^p, i kt5i przewidzi przyazloijd 
ludzko^ci calej? Gdzie lata z tysi^y przecbodz§ w dzie- 
8i|tkiy tarn icb dziesi^tki przej^d musz| w dnie i godziny. 

Ten szybki rozw<Sj ludzkosci i ten jej iSwiat nowy 
przeczuwali zdawna publicyiSoi i filozofowie: — Bacon nie 
im\e wyrzec ostalniego sfowa; — |,ludzkoid, powiada 
Leibnitz, ai§gnie wydoskonalenia , jakiego my dzi^ P^jt^ 
nawet nie umiemy;^ — Gondorcet, jui sam i$wiadek ude- 
reaj^cych poruszen, przepowiada czlowiekowi trwanie bll- 
akie niesmiertelno^ci. Pierwsze iskry elektryczne Guericka 
by/y rozrywk^ m{odzieiy; — w Iat sto p6zniej Franklin 
rozbraja niemi ob/oki; — w drugie Iat sto Jakobi ich 
sif^ przesyfa ruchy subtelne; — dzii$ iskry te nios§ sfowa 
po ijwiecie z azybkosci^, kt6rej piorun nie sprosta; sit) 
czarodzieJ8k§ przy ktdrej znika czas; — dwie iskry, po 
dw6ch wiekaeh, slafy si^ liwiata poiaremi 

Tak, to i^wiat nowy, swiat gorej^cy, w ktdrym si^ 
stapiaj) dwa chry&tusowe liwiaty, bo zrdwnanie zasicze- 
pione w ob/okach, zapuszcza jui korzenie w ziemiQ. Si la 
rozkfadu przemogla stanowczo; a spole- 



807 

osnojd, dzielo ladzkie, prsecbodsi pod prsy- 
rodzone prawa. To ^wiat nowy^ bo czemie bylay ta 
staroiytnoijd i te ilwietne czasy W{ooh; Hiszpanii i Nider- 
landdw; ta cywilizacya zbita w jedDym puDkcie w^r6d po- 
wszechaej ciemnoty, n^dzy i ucisku; ta ludno^d zapomnia* 
na » kt6r§ nie troszczyly si^ ^zieje ; te prowincye Galii , 
Afryki i Azyi sluice za pastw^ okazatemu Rzymowi? W 
tym ^wiecie nowym, wszystko muai byd nowem. Slepa 
trwofa, 8za( wiekdw poetyckich, iycie oderwaae od ziemi; 
— pompa u gdry, n$dza u dolu; — wszystko co po- 
oz^tkujice usuwa si^ blade, omdlafe i bezsilne, Dzieje 
burzliwyoh dwordw przestaty byd luddw dziejami; — po- 
wietfoi gloszqce dzik| wielko^d pandw i fycerzy swawole, 
stanffy jako m^rtwy skielet przesztoici, prz^ nowych, pe(- 
nych iycia, bo z iycia narodu wydobytych obrazach. Rla- 
syezna trajedya staroiytnej oligarchii i nowocsesnych dwo- 
r5w oblubienica, cofa^a si^ przed towarzyskim ludu dra* 
matem, tak jak pojedyncza pot^ga cofa si^ przed pot§g| 
ducha ludzkiego. Jeometryosne ogrody, dalszy ci^g mytfli 
uUadajfcej spoteczno^d w schody i flgury, znikaj^ wraz 
% gwafteiDi ktdrego byly odbiciem, bo myil i iycie czto- 
wieka , bo jego wiedza i praca widzialnemi s; tyiko 
w materyi (197). Niedost^pnemi lasami zarosly drogi i 
icieiki w^iuj^ce na szczyf gdry, ku dloj^cyhi dzi^ # roz- 
walinach zamkom'. Miejsca te peind Wdzi^ku i czilh)j|Cydi 
wspomnien osierocialy nasawsze; — jui icii didzyja nie 
wydepoe noga; bo nim stany wyisze, powiada Stuard-Mill, 
uoiyni; doid post^pu, by zodw niiszemi opiekowad si^ 
mogfy, niisze ncsyni; go zawielOi by 819 tej nowej pod- 
daty opiece. Ustaj) wojny peine chwaty; lapieraj^ si; prze- 
saloM iWdjej lanoiytne niegdyi gwatty i labory; wszyst- 



308 

ko. 00 gfotfne w dziejaoh, usypia; wszystko oo wyskaku- 
j^cd, kurczy si; i staje do szyku. Rzecspospolita , ktdr; 
IMaton usuwaf od liwiata, i w niedost^pnych ukryd chciat 
stepachy zagarnia dzii$ ludzko^d cat;; — ^^ludy Rousa'a, kt6- 
ryob prawa spisywad mieli bogowie, podaj; sobie r^ce bei 
praw i bez bogdw. Narody si§ zrastaj; w jednoiite ciato, 
ktdre iyd kiedy^ b^dzie bez trwogi^ opieki, slawy, poezyi 
i niewoli, ktdre iyd b^dzie prac; i wiedz§. Im dalej 
w tyl, tym wigcej mistycznoiici , sztuki i urdjefi; — im 
dalej wprzdd, tym wi$cej prawdy, suchoiici i rzeczy. 

Wzro^li wi$r6d szybkich przeobraien, nie czujemy 
pr§du, ktdry nas unosi; — ci rozkolysani oceaaem iyoia 
zbiorowegOy chcieliby prze^cign^d pory waj^ce ioh wicbry ; — 
tamci przeraieni (oskotem ruchu, widz; tylko nielad^ roz- 
prz^ienie i niebezpieczefistwa. Bezboino^ci| wydaje si^ po- 
cz;tkuj|cy w Bogu rozum czlowieka; bezprawiem, prze- 
waga rzeczy przyrodniczych nad ludzkiemi. W towarzystwie, 
ktdre si; rozwija z lona materyalnego tfwiata , komunizm 
materyi zacz§t bf§dzid po maDowcacb, po ktdrych w wie- 
kach idea{u przesuwaty si; duchy porywaj|ce grzesznikdw. 
Trwoga o mienie zast^pita trwog; o dusz;; lecz i ta 
przeminie, — a jak ludzie nie przestali znikad po zni- 
knieniu widm iarfocznych, tak nie przestan; wygladzad si; 
spoteczne chropowatosci wtenczas jeszcze , gdy ochfon§wszy 
z tego nowego przeraienia , ^wiat zapomni o dr;cz;cym go 
dzi^ upiorze, 

Istnieaie roiiliny i zwierz;cia nie wychodzi poza gra- 
oice miejsca i czasu, w ktdrych je zamkn;fy dwa pierw- 
sze organizmu stopnie; — cztowiek zmieiicid si; w nicb 
oie moie, jemu zaciasno w sobie samymi i zadussao w 



309 

obeonb^ci; on trapi sif tern oo b^dzie, on iyje prsyszlo- 
^i;, iyje w ^wiecie oderwanym, kt6ry dla niego nie nad- 
siedl jesxcze; — on zostawia poza sob^ wszyfitko co jui 
ma, jakgdyby to co ma, nie byto jui jego! Pragnie- 
nie, to ludzka sifa rzutu niemajaca koi&ca; a na 
aiej opiera si§ post^p bes kofica. 

Matematycznem nast^pstwem narastania pierwiast- 
ku spolecznego jest rzeczy wiscie post^p rosn^cy bez 
. kofica, a ro80|cy z kaid^ chwil^, bo iadne istnienie w 
iadnej chwili nie jest tem, czem by{o przed chwil§. Lecz 
post^p to przewaga prawd przyrodniczych , praw boskich 
uj^tych wiedz; czlowieka. Zyjmy spokojni wir6d ^wiata, 
gdsie nas Stw6rca umie^cil; tfwiat ten nie wyda Kolumba, 
ktdryby odkryl wysp^ Morusai lub szcz^^liwe pa^stwo ksi^- 
dsa Jana. 



'/ 



Zakoiicjseiiie. 



r 

Poiostaje nfltai db powiedtenin ostiatnie irfow6. -^ 
Pfiebiegliiiiny prawa powszechne wstsechistnieiria , z pod 
kt6rych apoledznoid ludzka jako oz^^d onegb wyldmad si^ 
iite zdotala; — M^idzieKrimy V9 kilku ogdinych zarj^bch 
obj^t; jej pnesfh)i6 i obecno^d; — zobaozmy jej prawdo- 
podobn) przyszlo^d. Ta przyazlo^d dduai hy6 Wyniktoiioi; 
prteszloiici I i muai na tych samyiih rozwijad si^ prawabfa. 
-Pogl^d og61ny na ^wiat flzyczny utwierdzil naa irA- 
prz6d w przekonailiu, ie wszystko eo istnieje, aieprz^rWii^ 
nemu ulega ruohowi; ie zatem najogtflniejsz; istnienia 
wta^ciwo^ci^i jest ruch meustaj§oy (59.) Tl^n ruch inuai mied 
pewne prawa, a prawa te muazf byd tak pot^ioe i tak 
powszechne, jak pot^inym i jak powssechnym jest ich 
akutek widzialdy. 

Aieby dotned nie jui do ieh ifi<6dfa, bo zrddfedd 
tem jest Stwdrca aam, ale do Wysoko^ci tia jkkq y/kAii 
lodaka wzniesd si; podoMa, rzuoili^my okiem na me6ha- 
niim eial niebieskieh. Prawa ktdre tam dopatrzono w sko^ 
pieoiui moazi byd ta-kie naftzemi prawami, btf 
jak <wiat jaat jeden, tak jedfl) byla myii a 
kUrej on pAvisUl, i to eo |e|0 uadystowii a^tAH 



818 

nazywamy, jest tylko jego umyslow; analiz;, jest ludzkiem 
poj^ciem. 

Pra-prawem nieustaj^oego ruchu jest harmonijne 
zestawienie dw6ch przeciwnych pot^g, dwiSch 
jedynych sif na liwiecie: rzutu i rozktadu;sit 
przywi^zanych do jednostek i sify ogdlnej, poza niemi roz- 
lanej; jest zatem zestawienie indywidualnoici z iyciem 

w 

zbioroweiD, zgodnosd samoi stnienia z zawisfo- 
sci; (67). Sprowadzaj^c bliiej nas samych to ogiSlae 
twierdzenie, przekooali^my si^, ie i tu te dwie tylko zna- 
my si{y, ie iadoa sztuka nie wynajdzie trzeciej; ie dwie 
S9 tylko' sity w mechanice, i dwie odpowiadaj^ce im linie 
w jeometryi (76), a wszystko co jest dalsz^ ^cisfych umie- 
j^tnoiSci prawd^, powt6rzyd siq musi wsz^dzie , gdzie jest 
istnienie, nie wyl^czaj^c ludzkiej spo{eczDO^oi (75). 

Przenosz^c poszukiwania nasze juz na szczegdlowCi 
przeto na nierdwnie zawilsze pole ; przenosz§c je w rodsinf 
istot organicznych, dostrzegli^my, ie wirod tej mnogo^ci 
r5inorodnego iycia i ruchu ja^nieje jeszeze pra-prawo 
nasze, parcie tych samych dwoch sit przeciwnych: samo- 
istnienia i zawisto^ci, rzutu i rozktadu, iyoia i jaiier- 
ci, istnienia dla siebie i istnienia dla innych; — to osta- 
tnie zaczyna si^ tarn, gdzie si^ konczy pierwsze. Spole- 
czno^d ludzka jest dzieten) cztowieka (156), — dla niej 
jui nie by{o oddzielnego w przerodzie miejsca; ona po- 
wstad mogia tylko wewn^trz wielkiej, organicznej rodziny 
(154). Gztowiek nie przestanie byd jej czlonkiem, a jego 
potrdjne jestestwo, ro^linne, zwierz^ce i duchowe (104) rox- 
wijad si^ musi t^cznie i tu i tarn. Zaczem, jak wszystkie 
pojawy pojedynczcgo iycia w spolecznoioi 
musz; byd jeszeze rozwoj'-m Ail riutu, tak 



313 

wszystko GO w niej jest istnieniem zbiorowem, 
, musi byd wypfywem przyrodniczej si{y roz« 
k t a d u. 

Poniiej pra-prawa stoj^ naczelne przerody pra- 
wa ; niemi 89: darmosd, rozmaito^d, podziat 
pracy, wy^cigi, stan czynny i bierny, wresz- 
oie w{a^oiwo ^ci pra w i roateryi. SpoIeczDO^c ludzka 
ffze]i6 musi pod nie, bo prawa przyrodzone wciskaji si§ 
wsz^dzie gdzie jest istnienie, bo bez nich nie ma istnienia 
(159), Kaide ciato zbiorowe ma wlasciwy sobie i wszyst- 
kim skfadaj^cjm je <)2^^ciom W8p61ny pierwiastek, lub 
zbi5r pierwiastk6w , {^czqcy pojedyncze i oddzielne jeste- 
slwa (8i); bez tej w8p61noi$ci ciafo zbiorowe rozsypadby 
81^ mu8ia{o. W/a^ciwo^ci; samego oztowieka w rodzinie istot 
organicznjcb, jest wiedza i praca (i50); gdy za^ to- 
W(»rzystwo ludzkie jest ludzkiem dzietem, pierwiastkiem 
przeto tego zbiorowego cia{a musi byd takie dzie/o ludz- 
kie, wyr5b ludzkiej si/y rzutu: uzbierana wie- 
dza, i zaoszcz^dzona praca (i97); materya{ nie- 
przjgotoi" any w chwili tworu, powsta/y w spofeczno^ci 
akojarzonej stopniowo; krzewi§oy siq z jej dojrzewaniem, 
przeto narastaj^cy w^r5d swinta, w ktdrym z rzeczy przy* 
rodniczych nie nie przyhywa, i nie ubyd nie moie (166). 
Ten wyr5b ludzki jui przez to ie istnieje, przej4d musi 
takle pod panowanie praw przyrodzonych ; — najogdiniej- 
szem prawem i wfai$ciwo^ci§ ciat zbiorowych sa ielazne 
rz)dy sity rozkfadu, sprowadzaj^cej nieustannie do r6- 
wnowagi to, co jest zbiorowego istnienia warunkiem, a co 
pojedyncze wysilenia szarpi; i rw^ mi^dzy siebie. Pier* 
wiastek spoleczny uledz musi temu wplywowi. 

W tycb kilku ogdlnych rysach zamkn^li^my oderwa- 



S14 

DO rozumowsDia nasze; rozumowania ogdine i ztreiddMp 
bo ich bliiszy rozbi6r nie moie byd ^My^li ogdlndj* 
przedmiotero. Opuszczaj^c dziedzin^ spekulaoyi i wnioakdw, 
possliiiiny w dziejach ludzkoijci szukad ich sprawdcenia. 
SiQgaj§c poza ich ostatnie krafice, zatem w czmy gdzie 
wszystko jest domysfem, zdawafo nam si;, ie tylko trwo- 
ga wywofana fcsagnieniem istoienia, zatem indywiduain; 
8 it 9 rzutu skupid mogfa pierwszych ludzi; — ie wiara 
jej cdra , wsparta cudowDo^ci; i p b e z y 9 , zawi§Eata 
pierwsz; spoteczno^d; — ie nast^pnie stopniowH ptzeWaga 
si I rzutu jednych nad irugi^ini, sif z natufy awojej 
ci^gle czynnych, a nigdy sytych, postawifa pewn; ilorfd 
zwycifskich jednostek w miejscu pierwotnej r6w)[idif ci ; — 
ie gdy dale] iloi^d ta ^ciskata si; ci^gle ku gdrze skutkiem 
wy^cigdw wewn^trzuych, przewagia toWarzysfca 
przechodzila zwolna w szozuplejstie jtii grodo 8tarc6w ka- 
pfandw, lub szcz^^liwszycli rodzin; — ie w niem wreszcie 
zbieg{a si; ostatecznie w jednostk;. Przypuszczenie to 
wszakie stwierdzaj^ pojedyncze podania staroiytnych, przed*' 
stawiaj^ce na wst;pie prawodawstwo religijne i poezy§; ku 
ko6cowi jednostk; wzniesion§ na gruzach oligarchii lub 
teokracyi, wypetniaj|cych ^rodkow§ przestrzefi, 

Pierwiastek spofeczny moie' narastad bez granic; 
lecz pojedyncze istnienie zamkni^tem jest w szczuplych 
granicach; a zbytek pokarmu zabijd je rdwnie jak jego 
niedostatek. Wysuwanie si; jednostki nazewn^trz tych gft*a- 
nic rozrzedza pojedyncze jestestwo, a gwaftowne groma- 
dzenie ku sobie wspdlnego pokarmu, zatem nadmiar to- 
warzyskiej przewagi, wiedzie do przesilenia i upadku. 



MS 

Ten ohtBz jest praeszlo^ci; ; przeszfo^d byla gtdwnie 
roswojem sit rzutu, ktdre Eawi§8a{y spolecznold, a ktxSre 
swoba i stopniowo kurczyd sif musiafy pod wptywem 
prgyrodniczej sity rozkfadu. Sita rozktadu jako po- 
t^a przemagaj^ca pbjedyoczy op6r, a rdwna sumie opo- 
rdw (67) stanowi§cych ^wiata r5wnowag§ , post^powafa 
yiBf6Ie%ein\e i r6wnolegle z niemi, cicha, niedostrzeiona/ 
leoz niezachwiana. Jej szozegiMowa a stanowcza przewaga 
nad pojedyuczem jestestwem, to upokorzenie si I rzutu, 
to zwyci^stwo przerody nad sztuk§, prawdy nad fatszein, 
praw boskidi nad ludzkiemi. 

Wszakie; wszystko co jest, opiera s\q na wszystkiam 
CO byfo (i99); wszystko eo dzi^ mamy i wiemy, opiera 
nq aa pierwszem mieniu i na pierwszej wiedzy; — - za- 
csem, skutkiem przyrodzonej przewagi sif wi^kszych nad 
mniejszenii w jwiecie flzycznym i w spolecznoici , sUdy 
i nastgpstwa tego co bylo pot^inem, przemagajqcem i 
trwatem, musz; byd pot^ioe, przeroagaj^ce i trwate; — 
to 00 zostalo po wielkich bistorycznych wypadkach, musi 
byd trwalszem od tego, eo bylo same slabem, kruchem 
i pnemijaj^oem. W zbiorowem iyciu ludzko^ci, uderzaj; 
tny' wielkie momenta: Wiara byfa pierwsz; wspdlno^ciq 
i pierwazym towarzystwa w^alem; — spotecznosd ludzk;, 
diielo ludzkie, owfadn^d musiala pot^ga ludzka, lad spo- 
leesoy; — gdy aaa dalszy rozwdj spofeciny mdgl byd 
tyiko jednostek rozwojem, przeto indywidaalnoiM, 
gamoistnotfd jednostek musiala byd nast^pstwem rozwoju 
i samego iatnienia spoIeeinoicL Wiara, lad spoleczny i 
indywiduakoid ; religia, rz|d i wolnotfd, to trzy 
wiilkie dziejtfw pot^gi. 



316 

Poszanowanie tajemniczej wfadzy, kt6r§ czlowiek do 
strzega wsz^dzie, a nigdzie zgf^bid nie umie, jest inyfli\ 
uczucia i 8§du nieodst^pn^ wlasoiwo Joi; ; J68trelig]§ istnie- 
j^c; wsz^dzie, gdzie istnieje ozfowiek. £jad spofeczny 
jest spoteczno^ci; sam§, jest warunkiero trwania zbiorowej 
ca/o^ci, ktdr^ czlowiek sam zfoiyf i utrzymuje. Indy- 
widualno^d jest przyrodzon^ wta^ciwo^ci; jednostek, 
b^d^cych z natury swojej odr^bnemi dla siebie cafo^ciami ; 
wtaiiciwoiSci;, z ktdrej iado^ przemoo obedrzec ioh w lupel* 
no^ci nie zdotata, 

Pierwsza , pocz^tkowa i dziecinna wiara (2i9), stra- 
wifa si^ wiek6w d{ugoi$ci§ i wysch{a. Ghrze^cianizm stanal 
na jej miejscu w chwilacb, gdy przestarza/a caMd rozsy* 
pywad siq jui zacz^/a. Drugim wielkim historycznym 
ust^pem jest klasyczna staroiytno^d , jest myiSl^ca Greoya 
i Rzym okazaty. Trzeeim wreszcie s; rucby lud6w, dzi- 
ko^d budz^ca iycie indywidualne ; zniszczenia cofajice ku 
naturze ludzko^d, zm^czon; dtugowiecznem sztuki wyt^le- 
niem. Te trzy okaza/e dziejdw ust^py s; najwydatniej- 
szemi z widzialnych jeszcze, lubo wiekami przywalonyoh 
wypadkdw; — one 8§ gtdwn^ tresci^ przeszlo^oi, na ktdrej 
si§ wznosi obecno^d; ich nast^pstwa s; najobfltsz; prze- 
iytycb czasdw spu^cizn;; one jai$niej§ dot^d ozerstwe w 
poiirdd nas, i dot^d wi§i§ wszystkie iycia spofecznego 
ogoiwa. Reh'gia, rz^d i wolnosd towarzyszi krok w krok 
iyciu ludzi i naroddw. 

W imieniu Bdstwa przyjmuje nas na ijwiat towa- 
rzystwo, bo cudown§ i niedocieczon§ drog; zjawiamy iiQ 
w lonie jego; — ono w r^ce Bdstwa sklada inartw« 
reszty nasze, i to co w nas iyciem bylo, bo Bdstwu tylko 
jest znanem pozaziemskie cztowieka istnienie, Niepewnoid, 



317 

slaboiic i cierpieDia wypefniajq cal; przestrzefi, dziel^o; te 
dwa prsej^oia naszego kra6ce. W ci;^ tej podrdiy reli- 
gia podaje ozlowiekowi r§k§, ile razy rozum jego ohwiad 
si; zaozyna. Pod jej skrzydtem zawi|zuje si§, i jej nie- 
tykaloo^ci| u^wi^ca wszystko, co w^r5d nietrwalo^ci rzeczy 
ludzkich ma by6 poszanowanem, trwafem i nietykalnem. 
Jej pieczy poruczamy to, co sami przod sob^ ocbronid 
obcemy; jej powag§ rozstrzygamy, czegos^dem zgl^bid nie 
umiemy. Religia spaja nas tam jeszcze, gdzie WQzet spo- 
{eczDy jui Die si^ga. 

W wiQcej materyalnej i wi^cej towaniyskiej iycia'na- 
tiego gal^zi, swiat rzymaki jest jeszcze jwiatem naszym; 
on jest jeszcze tak obecnym mi^dzy nami, jak gdyby 
istnienie jego zakoAczyto sif w oczach naszych. Pod jego 
urok podsuwaj§ siq pafistwa, ich rz^dy, Darody i religie; 
jego pneiyte ustawy s^ naszych ustaw zasad; i treici;; — 
do jego prawd starycb nagin^my nasze nowe poj^cia; — 
jego j^zyk nie przestal byd j^zykiem nauki, powagi i 
^wi^toJci; — na jego dziejach, kt6re znamy bliiej nii 
wlasne, ksstalcimy rotodociane umysly, rozpalaj^c je tern, 
00 byto cnot) w towarzystwie stoj^cem na po^wi^ceniu 
aiebie i saborze cudzego, a co moie przejsd w szat groiny^ 
w wieku istniej^cym prac) i wiedz^. Podsuwamy si; 
le wszystkiem pod iycie Rzymu, jak gdyby^my zw^tpili o 
wlasnem ; chwytamy za wszystko co po nim zostalo , jak 
gdybyjmy nic nie mieli swojego. 

Indywidualnosd, ta fakn^ca i niespokojna sila rzutu, 
uJQta poraifdzy dwie zewnetrene pot^gi, szamota si;i targa 
cuchwale na ^wiQto^ci ziemskie i zazieroskie, Historyczna 
pneszfoid i nowoiytne poj^cia karmi| i rozdrainiaj; je; 
rdiuorodne pop^dy. Spadkobiercy swyci^skich jednostek 



w wMmh, gdrie to trseoi* pot^ga zatiti^sta liwiflte po- 
sffdq, nakazuji milaeenie mtodsa^ wymagatiiote i fiMwWti; 

— m{od8i przabijaji iSmiafem ozofem dawne iAiniqte ase- 
regi ; wyst^puj^ poprz6d nie ; a przeniosfclz^ na now^ pele 
przyrodzone prawo wy^cigdw, roztr9caj§ watfystko, c6 im 
na drodze stoi, silni aj^otoczn; s](§, bo zasobem wied^y 
i pracy. 

Kaida z tych historycznyeh pot^g ndfa swoje ^resy 
swietno^ci, powodzenia i przewagi^ Fizyd^ornia t&Wi* 
rzystwa, jak flzyognomia Gz{owieka, jest odbidem jego 
wewn^trzoyeh porusfeei^; — oo g5ruje w organizmie 
wewD^trznytti, przebkS a\q musi nazewD|trz, bo przeobra- 
ienia i rewolucye s; tylko nast^pstwem zmieiiionej natinry, 
ktdra usifuje zmienid, jui z ni§ niezgodny k«lta(t ilewiiQtrzny 
(497). W odIeg{ej ataroiytno^ci majealatyozne ^wi^tynie 
Indyi:, Meroy, Teb afrykai^skich i AmndoniuMo , atoj^ce aa^- 
ifK)tDW w^f5d dzikiego ijwiat^, by{y jedynem ^wczeaoego 
iyoia ogniskiem; miesakaoiem w(adc5w i ludu przytulkiem ; 

— sybill§ praw boskich i gospod^ karawan6w przerzyna- 
jacych pod ich ^wi^t^ za8{oE>| zbi^jeckie pusziMse Abiasynii, 
Libii i Nubii; — domy boie i jwiat pusty; wiara i nic 
poza ni;. Powtarzaj^cy si^ bliiej ku nam podobny atati 
towarzystwa , powtdrzyt podobn; jego postad ; bo &yf\qioi6 
zaziemaka staje %iq opiekuoem praw ziemskich, ile razy 
ioh whsna iwi^osd ust^puje przed> ziemsk^ dzik(^cifi|« 

W p6zniejszym dziej6w okresie, w Grecyi i Rzymie, 
gmachy publiozne paaowafy drobnym i u 8t6p ich gin|cym 
obywatelskim mieszkaniiom ; a domy Arystydesdw i Fabiu- 
8z5w nie rdinity si^ bd dom6w ubogiego ludu; bo Rzym 
i Grecya by{y idealem oderwanej wielko^oi, w ktdrej toQ^y 
pojedynoze iatnieaia (238). 



»9 

W ^redfiicb wrehaob p6iidra Bamki pnmBiaydi ro- 
dtut cagam^ty ca{6 iycie dawilego AmmoniuiB^ Panteoadw 
i Bapitol^w. Tryum&j^ce jednostki wsoiosty sif na gruzacb 
opiekufiezyoh im^iyh i ok&sa{ycb iDieszka]& ideafu. 

Dziij g^te doittostw^ oblegty j^wi^tynie pai&skiei dia 
ktdryoh pustega nie stalo jui ^Wiita; gmaoby pubUczae 
Wdsdy w szere^ rseczy ludzkicb; — ko^cioly, narodowe 
sybille i domy obywaleH sAaAffy w rz^dzie, poza ktdrym^ 
wszys^ko jest dla wszystkicb ; a stef oz§ce tu i 6wdz\e 
dawDych zamkdw- itiory, sfdi^ zaiedwie za iloianij cblopskim 
lepmnkoin, one 89 ten^ przesztoijci , kt6r§ si^ opiera 
obeetfe^d 

Pomi^y czlowiekiem ataj^oiyiii vayAq po to] stronie 
waiecbneoay i niejako nazewQ§trz wazecbistoTenia , zk|d 
patny w ^wiat poprted nim wyci^gni^ty; a drugim 08ta- 
teeznym punktem, ku ktdremu ten swiat rdzlegly tvtqiB 
819 i kupi(149), leiy przestrzeA, na kbSrej nie ma pr5inego 
miejaea, po ktdrej si^ wtj; istot miliony, wik/aj| przyro- 
dnicze sify, go8podarz| prawa odwieczne. Wszystko co s\q ^ 
imm- pojawia, by/o dla pierwotoego czlowieka obcem, nie- 
pojften. M/odociana wyobrainia jego si^gne/a od razu, 
gdxie si^gn^c mogia; ona ai^ przebifa do ostatnich kra6- 
c6w (221), do konca, kt6ry tonie w toj bezdeni, kt6ry 
prseoiei istaiejo i jeat nieruchomym punktom* Z togo od- 
legtego puiiktu wyruazyta pierwsza my^l ludzka, a U^dcQC 
z powrotem wzdiui niesmierzoDycb przeatwordw, wyniosla 
2 nicb tyiko przeraienie, trwog^ i wiarf. Trwoga i 
wiara pochlonffy cate jestestwo pooz^tkuj^cego cztowieka; 
dlatego tei wiara jest dziej6w ludzkieb pocz|tkieai^. 



320 

Leoz ^wiat ten nie mdgl pozostad wieczn^ rodu ludz- 
kiego zagadkf, tajemaic^ dla istot, ktdrych sit; rzutu, 
zatem warunkiem istnienia jest wiedza i praca. Ura- 
biaj^cy si^ i coraz zimniejszy rozum oztowieka cofn;! si; 
ku temu oo go . otacza ; — on zacz|I badad od dolu ; 
zbadane pojmowa/ i s|dzif; a pewny tego oo jui posa 
sob§ zo8tawi{, posuwat si; i^miafo wprz6d i ku gdrze. 
Miejsce po ktdre cz{owiek dotart w rozmaityoh ozasu okre- 
aach, byto granici dziel§c§ jeden i oiepodziolny awiat 
Stwdrcy oa dwa ludzkie i odr^bny ^wiaty. JedeD z tycb 
p5{swiat6w staf si; wfa8noi$ci§ oztowieka, bo wszedl w 
dziedzin; jego wiedzy; drugi pozostat mu obcym, bo 
by{ tajemnio; niepokoj^c^ jego istnienie; pozostal ^wiateuip 
w ktdrym on wiar§ tyiko zanurzyd si; umial, a xk)d 
nieraz zimna owion;/a go trwoga. Wszakie, — * usbie- 
rane wiedzy i pracy zasoby wspieraj^ coraz nowe 
wysilenia. Narastaj^cym zasobem, jak wzmaganieim siq po- 
ranku, oswietlona coraz wi^ksza swiata przestrzei, wydziela 
si; z ciemoic przeraiaj|cej nocy i obciqa szczuplej^c; 
z dniem kaidym ilepej wiary dziedzin;. 

Jak prawa Swiata powszechnego zw;iaj| si; i kupi| 
ku ognisku swego powstania, tak wiedza powszechna, ktiSra 
jest tyIko praw tych poj;ciem, zw;iad si; m'usi ku gdrse, 
rozpoicierad ku dofowi (l^^). Na tej drodze niknie zasad 
mnogosd, odpadaj^ usychaj^ce przes^du naro^cie; 8tygn§ 
niedof^ine dziwy i trwoga niewczesna; — na niej cztd- 
wiek przeszedf od straszyde{ wyj^cych w skaf szczelinacb 
do wspaniatych Bogdw Olimpu; — na niej pojawil mu 
si; Bdg jeden ; — na niej niezliczona niegdys ilo^d cu- 
ddw stad si; moie jedynym, prawdziwjm, oslatnim i 
wiecznie niepr2yst;pnym dla czlowieka cudem ; u dolu 



32! 

^wiata przestwdr, u g5ry punkt matematyczny ; tu wszech- 
jestestwo, tain wszechistnienia zr6dto , — tu wszystko alwo- 
none 9 tarn Stw6rca sam. 

Pojmujemyi zawsze to wzniosfe powofanie ludzko^ci 
I te prawa wszechwfadne , krusz|ce nasze niedol^ine za- 
pory. ^Religia i towarzystwo, powiedzial Guizot, m5wi§o 
o spoleczno^ci francuskiej, przestaj; s\q rozumied i \i6 
rdwnolegle. Poj^cia, uczucia i potrzeby doczesne sq co- 
tlzieDnie pot^pione przez poj^cia, uczuoia i potrzeby iycia 
ifviecznego. Religia rzuca kl^tw; na ^wiat nowy ; ^wiat 
nowy akiania si^ jui do przyj^cia kl§twy i rozdziatu.^ 
Kto chce przodowad reszcie ludzko^ci, ten musi wyprze- 
diad iudzko^d ; musi jej sprostad , kto cbce jej nad^iyd ; 
zo8taD§ poza ni| ci, co przykuwszy siebie do miejsoa, 
cho9 do niego przykud ^wiat cafy, ^wiat ktdry Stwdrca 
w ruch pu^cif i w ktdrym nic odt^d nie stoi! Ghrzeiioia- 
nizm stad nie zamierzy{; on rozci^t dwa ^wiaty na wat^- 
pie, by je z czasem tym silniej spoifi bo ^wiat chrze- 
^ciafiski, to ca{y ^wiat boiy. 

Wszakie; — w tym ^wiecie, w ktdrym nio nie stoi, 
wiedza ludzka mied musi otwart§ poprzed sob; przestrzefi, 
bo wiedza jest nieodst^pn^ pracy towarzyazk^, a koniec 
pracy, to koniee ludzko^ci (208). Gztowiek nie zbliiy sif 
nigdy do ogoiska, z ktdrego promienieje cieplik wszech- 
iyoia, z ktdrego wyszia materya; zktdrego si^ wylat rucb, 
w kUSrym powstaty ruchu tego prawa; do miejsca, od 
kUSrego przedziela go vvieczno^d! Dwa ^wiaty czlowieka 
nie zleJ9 si^ nigdy w jeden, a ten co zostanie jeszcze 
poza granic; jego w i e d z y, iwiat w^tpliwy i niedocieczony, 
b^dzie zawsze swiatem trwogi i wiary, wiary zw^ia- 
j§oej si; ooraz ku oatatnim kraAcom, a ktdra 
TmL ti 



ppveciei nie zaginie: nigdy; — ^ z ktdri^j 
opadaJ9 pstrz^ce ^^. naro^oio , ai ktdra 
t^ieje w treiici! WspaQia{e fnidznacz^i^. czlpwiekai 
stworaoMgO' M ,,obraz i pc^dobie63l,v^ Boga,"^ ku kl^emu 
woho mil ^bliiad aiq bez ko6ca, ktdrego obliji^Q^ ffezBoiri 
ztfd nie ujrzy aigdy. 

Drug; 2 kolei history czd§ psot^gi jest /a.d spote- 
azny. Kaida pojedyoeea ca(oi$d iatoiieje ai{f rzutui, po/* 
^wi^oajicQ obce dla 8i!ebi0, lakD§c% wssy&tkie^ €^. ]<{ 
karmi, oo jq od zaglady chrooi, w pratyazJoiid przewleka 
(105); — ca{o^i zbiorowe istniej^; gdrowaniem 8»i,Iy ras- 
kladu, zatem cierpieaiem pojedyoczycb jeateatw. Te^ dwi^ 
sprzeozne ruchy zakre^Iaji kolo, Diesmiertelqc^ (^9); a 
ich wzajemne parcie jest zrddlem nieko6cz|cej si^ 4wj«ta 
mtodo^ci. Gdyby ulegfoid sile powszechoej i szukanie cim* 
piefi wlaanych tkwito takie w organizmie jedmostek, wt^dy 
organizm ten byfby sprzecznoiJGi;, samobdjczem navzf dzmn, 
jedbostkfi walczytaby iycie ca{ei za sob| i przeciw sobie; 
usitowataby istniedi aieby przestad istnied. 

W stowarzyszeniacb prayrodaiczych poiwifOMie jedno- 
stek dla oa/oiici nie zaleiy od woli jednosteky i odbywa 
si; bez ich wptywu i udzialu ; — spo{eczno^d bed|oa 
dzie/em cztowieka, wymagad jui tnusi poswi^cen rozmy- 
lilnych, zaparcia siebie dla innyoh, oiszczenia wtaenej siiy 
rzutu, buntu przeciw wfasnej naturze. Poiiwi^eiHe to- 
warzyskie dlatego tylko jest najwyiseego uwielbienia pr;ied 
miotem, ie ono wznosi cztowieka ponad niego samego, 
i jego woIq stawia wyiej jego organizmu. 

W stowarzyszeniacb przyrodniczych sila powasechna 
leiy nazewn]|trz cia{ zbiorowyoh; to jej stanowisko jest 
jej przewagi i trwania r^kojmi;; — w spdecznoiici sstu- 



323 

om^ zast^pid ]q moie tylko odtam tejie spoteeznoijoi , 
przenosz^cy si^ takie nazewn^trz cia{a zbiorowego, zatem 
odiam przestaj^cy byd cz^^ci; tej same] catq^ci y przybiera- 
j§cy natur§ obcej, poza ni| lei§cej, niejako nieziemskiej, 
pozaspolecznej , zagraniczoej pot^gi. Im wi^oej spo/eczaoid 
j^st 8ztuk§, tym dale] od{ain ten wysuwa sig poza ai§; a 
im wi^eej ataje si^ obcym reszciei stowarzyszooych > tym 
sSniejazem ]est jego wlbsne zkinie, tym zviiqihfiz^ jego 
oderwana wspdlnoijd; — on si§ zrasta w oalo4d now^, 
w miar§ jak'si^ wydziela z dawnej. ^yoie cz^sto ustronne 
duohownych, i niezmy^lona tu i owdzie wojskowych bra- 
tonkoid) ktdr; si^ 8zczyc§ nie j^Iedz^c moie jej edlegfych 
pnyczyn, nasuwaj; domyst ich oderwania si§, ichf wyst§« 
pieota z grona spotecznego. Przestrzen dziel|oa odiam 
od ciafa gidwnego jjest miar^ wykaztalcenia lud6w i rz%- 
ddw narodawoj^ci , bez wzgl^du na ich ksztatt i na;EW§. 

£iad ludzkiy pot^ga ludzka, rozwijad si; moie tylko 
ludduemi ijrodkami; jego broni| jest zmusi<$ do czynu 
i ni^dopu^cid czynu (178); lecz powyiej priymuau 
i pneszkody atoj; : religia, oivriata, moraloo^d , sumienie , 
latem uczucie, potrzeba. Wpfyw tych pot^g wewo^trznych, 
tych uczud i potrzeb^ wrastaj§cych w dusz§ czlowieka , nie 
oiweczy woli jego; one same s; jego wol§, one s; naj- 
wyiszym i nieodstQpnym rz^dem pojedynczego cztowieka; 
pod icb wptyw cichy, niewidzialny, zaziemski, przechods§ 
z doiem kaidym calych luddw rz§dy, onie 9if staj| naj- 
wylazym na aiemi n|dem. 

I^ycie kaide rozwija siq w kierunku odirodkowym; 
— ioiierc, cierpienia, dolegliwo^ci przycbodz) z zewn^trz, 
i kr^puj; rozwdj od^rodkoviy. £iad spoleczny jest ci^e^ 
oiem zewn^tnnem; laczem, im gdiie rs§d mniej jui wyur 



32i 

nym byd potrzebuje i czynnym byd moie, tymlepiej dziad 
si^ musi w tyrn krajUi — przejiicie zupeloe towarzystwa 
pod prawa przyrodzone, i wewn^trzne czfowieka prze^wiad- 
ozenie, uczynUoby go zbytecznym, szkodliwym; — lecz 
przejijcie to jest oiemoiliwem, bo towarzystwo jest dzielem 
cztowieka. 

Wszakie, jak wszystko^co jest na powierzcbni ziemiy 
wchodzi zwolna pod panowanie cztowieka ; tak naodwrdt 
wszystko CO jest dzielem cztowieka, goie si; stopDiowo 
pod przewag§ praw przyrodzonych ; bo jak* to co jui 
istniato samo, uledz moie sztuce skutkiem gibko^ci orga* 
nizmu (157), tak to co jest sztuki wyrobem. podsuwad si; 
musi pod prawa odwieczne, wciskaj^ce si; wsz^dzie, gdzie 
powstanie istnienie, i bez ktdrych nie ma istnienia (169). 
Ulegtoiid i cierpienie jednostek trwajq i tu i tarn; leci 
gdy cierpienie istot tamtych wzroaga si; pod rosnacem 
ci;ieniem cztowieka, bo one wychodz; ze stanu przyro- 
dzonego; — cierpienie spoteczne zmniejszad si; ci§gle 
musi, bo spoteczQoi^d naodwrdt wygrzebuje si; z wi;z6w 
m;cz9cej j; sztuki. — Wydoskonalenie przerody w poj;- 
ciu naszem jest w niej przewaga woli . naszej ; •— wydo- 
skonalenie towarzystwa w obliczu Boga jest w niem prze- 
waga praw Jego ; — iwiat boiy przechodzi w swiat ludzki, 
iwiat ludzki staje si; boiym ijwiatemi Lecz jak przeroda 
nie ulegnie nigdy w zupetnoici rosn§cej pot;dze cztowieka, 
tak dzieto ludzkie nigdy nie przejdzie pod absolutne 
praw przyrodzonych panowanie; bd jak znikanie ciat przy- 
rodniczycb bytoby uszczupleniem ijwiatn^ w ktdrym nie nie 
ubywa, tak powstanie nowego bytoby pomnoieniem tworu, 
w ktdrym nio jui przybyd nie moie (166). W spoteczno- 
i(Si przeto, b;d9cej dzietem cztowieka, tad spoteccny, 



328 

rz|d spoleczny b^dzie wiecznie jej istnienia warun- 
kiem; — tym jej rz^dem b^dzie wieczDie jej wlasny od- 
lam, trao^oy ci^gle na sile odr^bnej, zyskuji- 
cy na pot^dze zbiorowej; — jego ci^ianie 
8labn|d musi w miar§ narastania w r^ku po- 
jedynozyoh pierwiastku spolecznego, zatem 
spoleoznej pot^gi i przewagi przyrodnioze j 
aily rozkladu; — j^go trwanie si^gnie, jak 
daleko si^gnie trwanie skojarzonej ludzkosoi. 
Indywidualnoijd jest trzeoi§, naj jmielsz^, bo ra- 
lem historyczni i przyrodzon§ pot^g; ; eo w niej przyro- 
dzone — gtfrowad, co history czne — rozplywad si; musi; ona 
musi narastad w sobie samej , a Dikn§d w zbiorowem ist- 
nieniu. Rzeki, powiada Bastiat, s; uiytecsnemi, bo obie- 
g8J9; — wartoici spoteczne obiegaj), bo s§ uiytecznemi. 

— Tak ; lecz obieg jednych i drugich jest tych samych 
praw wynikloici^ , jest dzie^em rozlanej w przerodzie po- 
t^ , do ktdrej odnosimy wszystko, co jest przejiciem z 
ciala w cialo, z ozasu w czas. R u o h jest istnienia cech§ 
(60); rozUad jest oaloi^oi warunkiem (62). Rzeki uiyteozne 
pnez to ie obiegaj;, i^ciel; namuly po nizinach (ttO); ich 
wply W6m nikn§ ziemi garby ; wkl^stoici wyst§puj§ do po- 
liomu; «- rzeki tocz§c do morza ciala odlegle, spokre- 
wniaji gdr szczyty z bezdennemi Ooeanu przepaiSciami (51); 

— zasoby spoleczne obiegaj§ce . dlatego , ie s; uiyteoz- 
nemi , siej§ wsz^dzie spoleczni urodzajnoiSd , zostawiaji 
wsz^dzie powszechnej uiyteczno^ci i^lady. One takie ci^ii 
i tooz) si; ku dotowi ; uiytecznoiSd jako cz^iSd prze- 
rody (301)| jako namul oderwany od spotecznych wypu- 
Moloi osiada na jej nisinaoh, wypelnia w niej miejsca 
wkl^e i oputtosone; — - dno spotecznOi jak dno morza 



326 

wyiorela t\^ i wznosi s dniem kdidym, & W8p6Ida wsi^st- 
kim i iviracaj§ca do przeznaozenia swojego przeroda, Bpo- 
krewtiia coraz bliiej jai$ni6j§ce na szozytach znamienitoiGi 
z kryj^ci si^ w dolach prostot^. 

Pierwiastkiem iSwiata ludzkiego , powtdrzmy po raz 
ostatni, jest praca nagromadzona przez wiedz^, i wie- 
dza spot^gowana prac§ pokolen. W tym rucha kdjarea* 
cym prawa ludzkie z przyrodzonemi prat^ami , matferya a- 
robiona itkbi na rozmiarze i wadze, bo wiedza przesciga 
prac;; — literatura traci nn nieprzezroczystej gt^bokoiSci, 
bo si; rozlewa po plaszczyznie ;. — uczeni trao| na sfa- 
Wie, to natBia pi^estaje byd slaw)|. Wszystko co wyata- 
jgce, kl^iinie i znika; gdry si; rozplywaj^ powodziami, roz- 
waliny zamczysk tpc2§ ku dolowi (307); -r- pojedyncse 
wielkoijci toti^ w powodzi iiycia poWszechnego ; mieszkaAcy 
podniebia zeslizn;li si; na rdwnin;. 6fachn§ huczne moi- 
nych dzieje, historya czlowieczefistwa ustaje; ona si; sta- 
pia z history! przerody, a sztuka spotecfzna przeohodai "w 

spoIeeaeiAiil flxyk^ (84). 

Ziemia stygnie i ludzie stygn§; ziemia si; wygfJErd%a, 
i ludzk'oijd si; "wygladza. Powierzcfania ziemi i ludzkofei 
usiluj! Btad si; jedn§ rdwnioii; — rdwnina jest d^inoici§ 
iSwiata fizycznego i znamieniem sprawiedliwoiSei 
odwiecznej (465). 

Leez rozmaito^d, wy^cigi, podzial pracy, 
s^ tak^ prawa przyrodzonego nast;pstwem; ani przeto 
ziemia przeobrazi si; w wykofiozon; pfaszczyzn;, ani ludz- 
\ioi6 do jej poziomu utoiy. Wszystko co ograQiczone w 
ijwiecie flzycznym i w ^wiecie ludzkim, ' — vrszystko co 
celuj^ce tarn i tu, zostanie Vfyl^cznoic% przywilejem. 

Wyrdb ludzki, powsseecfany zaadb wiedzy i pra- 



327 

ey wzmaga si^ i narasta ciqgle; — a jak groby cial 
naszych g^stniej^ na powierzchni ziemi, tak ponad Di§ 
g^stnieje iyoia 8po{ecznego pierwiastek w atmosferze, 
ktdr| oddychaJ9 iyj^cy w niej z kolei (209); — pra- 
wa przyrodzone bior; g6r§- w ludzkiej budowie, bo m^il 
wielka si; rodzi, ale nie umiera; — trzy wielkie history- 
czne pot^gi sIabD§ naro8{e cialem w istnieniu odr^bnem ; 
pot^guj; siq myiil;, tre^ci| i duchem w ogromnej zbioro- 
wej caloiSci. Gdziei ustan^, i kiedyi si^ zlej; te ruchy 
pr§oe przeoiw sobie, — to p^cnienie rzeczy ludzkich i to 
wrastanie liwiata ludzkiego w i^wiat boiy? 

W szczupfych i$ciei$nieDi granicach nie pojmujemy 
przestrzeni bez granic; — kr5tko trwaj^cy, nie zrozumie* 
my nigdy wiecznoi^ci; — nie^wiadomi wlasnego pocz§tku 
i kofica, zd^iajmy w pokorze ku wydoskonaleniu , nie py- 
taj§c gdzie si; ono zatrzyma ? — ono idzie bez nas i mi* 
mo nas; bo ponad ludzk§ woI§ stoi wola Boga; bo powy- 
iej ustaw naszyoh ci^i; przyrodzone prawa; bo leges le^ 
gum sunt! 



DOPISKI. 



Wttytkie poniiue dopiski «f ttbocznemi dodaikand iraczej, voMx uiv- 
pelDiemem rozprawy sam^. Czytaoie ich przeto nie jesi niezb^dnem, — 
¥uzakie, ktoby chciat je przejrze6, niecli to zostawi na kotiieo. Odnoazenie 
•i^ do nich pojedynezo i kaidorazowe , ^i^oejby pnerywaniem rzedzy g}<)wnej 
laszkodalto, nii do j6j jasno^ei dopomddz nwglo. 



Dopis. 1. stron. 52. Wiadomem jest pochylanie si^ liam 
oiesaleine od jej obr.otu r4)ccnego ; -«— skutkiem onego odnawianie 
•if pdrToku poprzedza zupelne dokonA&enie biQgu .peryodycznego ziemi 
naokolo slonca o 50 aekuod. — Linia po kt6rej eklipt]ika pcse- 
eina.r6wnik, posuwa si^ coroczDie. Cofanie sif to bylo niezrozu- 
mialem dla astronom6w ai da czas6w rodaka naszego Koperaika. 
Biegun ^wiata Lr:|iy ok«fo bic^uaa ekliplyki w ciqgu blisko 
26.000 bX. ^ Zaohowane w kalendarzach snaki iwiar^yneowe 
nie odpowtadaji jui na niebie tym gromadom, od ktdrych w naj- 
odlaglejszdj staroiytnoici wzi^y swoje aazwigLa. Ostateeznie r5« 
wnik poauwa ai^ w lat 100 o 43" (Sniadecki). 

Skorupa ziemi obraca si$ szybci^, nii iplyn wewn^tsz 'niej 
zaoriuiifty. Skuikiem tej fdinouici ruobu igfa au^;nMowa 4)byli si$ 
oifgle Lu lAchodowi. W cifgu lat okolo 1500 powraca na dawne 
itanowisko (Babinet de rinaiitut). 



D. 2. stron. 54. W czasie wyprawy Rzymian na Hiszpanif, 
legionitfoi rzymscyporwali mfod:| i rzadkiej pi^knoici c^rk^Jedne- 
go 1 naczelDik6w mi^iscowycb , kt6rg S^pionowi ofiarowano. W6dz 
raymaki zwr5cil j$ ojcu bez pohanbiedia i wykqput za co tenie 
ofiarowal mu jako snak wdzifoznoiici ^ebrn; taroif z% stosownym 
oapisem, Tarcza ta zatongia ,w Rodanie przy powroeie wojak rzym* 
akiob r. 210. przed Chr., a wydobyt) zostala przypadkiem jprzes 
rybakdw r. 1665. zatem w lat 1875. 



332 

D. 3. siron. 57. Jeieli nie ulega wqtpliwoiiei , ie bogactwo 
i urobienie j^zyka jest miar:| urobienia narodu i jego umyslo- 
wego bogaetwa ; tedy sl6w kilka przytoczonycb o dawnym san- 
skrycie b$d:| same dostatecznym dowodem, ie ludzkotfd si^gngla 
jui byfa wysokiego wyksztafcenia , poza najodleglejszym kresem 
zDanycb nam dziejdw. J(zyk sanskrycki, kt6rego pismo dzitf tylko 
braminowie ozytajq, a kt6rego Da wscbodzie nikt jui doi6 nie ro- 
zumie , ma wybornq gramatyk$ ; alfabet pi$<Sdziesi$cioraki ; siedmio- 
rakie spadkowanie, z liczbq pojedyDCzq, podw6jn) i mnogq; glo- 
iki diugie, diuiaze i najdfuisze; krdtkie, kr6t8ze i najkrdtsze; 
ostre, ostrzejsze i najostrzejsze; mifkkie, mifksze i najmi^kaie. 
Jgzyk teD, utrzymujq znawcy, jest pefen odcieni6w, gibkoiSci i 
muzyki. 

W czasacb gdy sanskryt byf mowq ludu , (a gdziei te czasy 
si^gajf?) jui siedm dni tygodnia istniafo, i te Dosily naiwy sie- 
dmiu gMwnych planet; — jui w6wczas sadzono trzcin^ cukrow), 
i znano cbemiczne cial f^cznotfoi; — ogien greianskr byl jui 
uiywanym; rzucona strzala rozpadala si$ na cz§^ci z pal^cemi si^ 
koncami , ktdryoh zagasid nie moina byfo ; pewna maszyna mio- 
tala strzaf tycb mnogo^d, i zabijala naraz okolo 50 086b. Pne- 
chowany kodex w j^zyku sanskryckim , nosi ^lady nadzwyozajnej 
dawnoiici i wysokiej cywilizacyi. Powiada on mi^dzy innemi: 
•jeieli zioozynca nie b^dzie schwytanym , naczelnik rz^du swoim 
kosztem wynagrodzi straty poczynione przez niegoi *). 

Przypomnijmy pr6cz tego, ie gdy Aleksander macedonski 
zajql Babilon, okazano mu tam pomi^dzy innemi zabytkami staro- 
iytnemi spisy spostrzeien astronomicznycb , kt6re si^gafy po 
rok liwiata 1771. , zatem lat 3.737 przed Cbr. 

W staroiytnej Indyi wychowanie byZo jednem z najwainiej- 
szych zadan rzfdu. W czasacb tycb kaida wie^ miala szkol$ i na- 
uczyciela.. Dokhdno^d, latwo^d i tanio^d wycbowania cecbowily 
tak dalece te zaklady, ie wzi^te z nicb wzory przeniesiono do 
Anglii i Holandyi, a ztamt^d do innycb kraj6w europejskioh. 
W przekonaniu kaidego Indyanina wycbowanie dzieci bylo jego 



*) Raynal, Oil. phi. L 4a. 



333 

naj^wi^tszem jad^niem , obowiqzkiem wzglf dem ludzi i Boga. Po- 
ruczal on dzieci^ swoje nauczycielowi , skoro to lat pi^d likon- 
ciylo. Pierwsze wprowadzenie dzieci^cia do szkoly gromadzifo lu- 
dnoi6 wiejskf, i odbywafo si; z religijn:| okazafo^ci:|, towarzyszyfy 
mu powszechne modZy zanoszone do bdstwa m^drotfoi, Ganezy, 
kt6rego popiersie przyozdabialo kaid; szkoff; przyczem poruczano 
dziecif jego troskliwo^ci , prosz:|c , by je ^ czasem uczynifo zacnym 
i midrym czlowiekiem. 

Na wyspie Hadagaskar, wslawiohej imieniem naszego ziomka 
Beniowskiego , znalefli Francuzi, kt6rzy pierwsi na ni; wysiedii, 
dwa zupefnie r6ine plemiona: czarne, wla^ciwe tej stronie ^wiata, 
i biale , wszystkie znamiona Chinczykdw noszii|ce. To ostatnie, lubo 
nieliczne, przyswoilo sobia stanowoz| przewag$, i posiadalo pe- 
wien stopicD wyksztaloenia. W gronie jego znajdowali si; rolnicy, 
iLOwale, cie^Ie, garnoarze, a nawet ziotnicy; — co dziwniejsza, 
xiehowywali oni zwyczaj obrzezania, nie wiedz|c jui dlaozego to 
esyni). 

W prostej linii z Cbin ku wscbodz^cemu sloncu , w odle- 
gloici dw6ch tyai^cy mil nieprzerwanej w6d przestrzeni, wtfrdd 
ogromnego i dzikiego liwiata; obok odwiecznycb las6w i p61 nie- 
naniszonych; obok g6r niedost^pnych , i rzek jak morza rozloiy* 
stycb; obok rzadkiej, nagiej, zwierz^co dzikiej, na gaffziaoh spiq- 
oej ludno^ci; znaleziono Meksyk, panstwo, wyrobionq form| rzqdu 
tpojone f ludno^d fagodn^ , go^cinnq » wygodne zamieazkujqcq do- 
my; — w stolicy palace i jezioro kunsztownq przedzielone gro- 
bl); trybunaf sprawiedliwo^oi , bogate ^wiftynie, sklady wyrob6w, 
drogi wykhdane plytami, poczt; pieszf , ogrody botaniczoe , z kt6 
rych rozdawano chorym ziofa bezplatnie. Rzecz dziwna! znaleziono 
tarn takie feudalizm. 

Biafa ludno^6 Hadagaskaru i Meksyku mieszkancy s) pra- 
wdopodobnie staroiytnyoh Cbin plemieniem, Rzetelne dzieje ich 
prsesiedlenia nie mogfy doj^6 czasdw naszyoh. Wszakie, przer- 
waoie Dardanel6w nie sifga tak gl§bokiej przeszlo^ci, a przeciei 
siciegMy, kt6re mu towarzyazyfy, jui dzi^ sf nam zupelnie niewia- 
domemi. Za ciasdw Diodora istniala jeszcze na wyapie Samotraki, 
kt6ra niegdytf byla oz^ci| zatopionego l|du, ressta plemienia zie- 



384 

mie te zamieszkujqcego. Ludzie ci opowiadali prsechowatte tradj- 
cy:| wypadki, o ktdrych dzi^ jui nio nie wiemy. 

Niemniej zadziwiajqcem jak podobienstwo zwyezaj6w i 
ptemion, jest pod'obienstwo podan pomi^dzy ludami, kt6r« 
zdbj^B si§, iadnych i nrgdy nie mogly mied mifdzy sob) atdf** 
sunk6w. Hakusi w poKidnrroMrej. Ameryce twierdz|, ie oaI% •ie^* 
mif zaiaf byl potop powscechny, ktdrcgo uszedZ \eden tylko 
czZowiek , i czZowiek ten zaludniZ na nowo i^'ini , przemiemifc 
kamienie w iud^si. Tanenaki nad Orinoka utrzymujf , ie kobieta i 
mficzyzna scbronili sif byli przed potopem na ogromnej g6ne, 
zkqd zeszedkzy, przechadzali sif po ^wiecie, rzucaj^c poza* siebie 
owoce, kt6re stawaly si$ ludfmi. Hurabold zapisuj^e- te szozeg^ 
podr6iy swoich, dodaje: «Kt6i w tyefa tradycyaeh nie widzi Dea- 
kationa i Noego?f 

Temu stopniowanetnu usypianiu dziejdw prcypisa6 naleiy m- 
traeeme wielu wynahzkdw i odkry6, kt6re w* pdi^niejszyeh ezasaoh- 
pojawiaj:| si$ jako nowe. Przed Schwarzem i Gutenbergiem proeb 
i druk znane byly vr Gbinach , lubo odmiennie urz^dzone. Utrzy- 
muj)|, ie i gaz obcym im nie byh Telegrafy z ognia uiywane 
byfy w dawnej Persyi. Zenon mechanik za Justyniana , many e& 
iwierciadefkruszcowych, urz^dziZ byl wypukte i szezelnie* zam- 
kni^te kocioZki miedziane , w kt6ryeh zagotowawazy wod^j spra-^ 
wiar d<Hn6w trzf sienie : to maszyny parowe. Neko, joden z naj-* 
wifcej przedsi§bierczycb kr6ldw Egiptu, pol^ozywszy kanalem Nii 
z morzem arabskiem, a zatem odciqwszy Afrykf od Azyi, wyshl: 
byf t^ wodn^ drog| p&wn^ ilo^^ ieglarzy feniokneh , poleeiwssy 
im , aby trzymajqc stf ciqgle brzeg6w Afryki , pfytif li tak dlugo^ 
pokqd na nieprzebyte nie trafi^ przeszkody. Ta ^miala podrdi trwafc 
trzy lata. Zeglarze powr6cili do domu drog^ inn; , bo kofo sfop^w 
Herkuleaa. Opowiadali oni, ie byli w okolicach tak gor^cych, ii 
zasiane przez nicb zboie dojraewaZo w dni 90; — if siejbf i 
zbi6rk$ powtarzaii kilka razy dla zaopatrzenia w datszf iywnoM 
licznego towarzysiwa. Twierdzili takie , co jest najwainiejszem , be 
dowodzi iefa przej^cia poza r6wnik, ie w drugim roku podr6iy 
mieli sZonoe po prawej r^ce. Herodot zapisuj^c ten osla- 
tni szezegM dodaje: ,nieeb temu kto inny wierzy, ale nie ja«* 



3i^ 

A&jkfh prieU Qkr|ien% hjbt na ht 2000 pcceszio pned Vatco di 



D. 4. str. IS. PQlacy/ aigdy doi(^ trosUiwymi nie byli o sla- 
vff 9w/>jf za, i^anucq., Kopernik urodzony w Krakowie ; Kopernik, 
lU6rQga n^v^ifkA MdJosIowem jest vyraz polski kpper,, tak jak 
Bobffwmha- h6h , Gboiieljiika chmiel «. Koralnika koral » (a rodziny 
ie iflitoicjji. wpQ;ir6d nas); Kopernik , kt6ry do wfasnor^cznych pod- 
pit6w zwyki byf dokladad: ^poIoDus*, zostaje niemieckiin Koper- 
nioii8em.» b(^ iyl w. wieku, kiedy uczeni pisali tylko. po tacinie,*^ 
zostaje Dswet Prusakieo) , bo osiadf w mietfcie , kt6jre mialo kiedy^ 
stad sif takij» pruskiem*), Kopernik. hyf Prusakiem., wprz6d nim 
isUHlly Prusy; -^ od. dapatrzyl prawa firmamentu poDad 8ob|, a 
umnt. me wiedz:|c o panstwie w, ktdram iyl. 

Kt4i, wie pr6cz nas samycb*, ia d}ugo trwajqce przekonanie, 
jakoby morze kaspijskie byfo zapadlotfoi) ziemi, zbif dopiero uczo- 
nyi Wifojiewski Winceniy; — « ie wynalezienie wysokotfci atmosfery 
pries kfl zDiieaia slonea dojego zorzy, jiest pomyslem ziomkana- 
ssago Witelonai (iSniadecki) ; ie on pierwszy powiedaial w r. 1270, 
ii tfoia poiwataje*z6zIanaQia promieni tfwiatia, w czem przed nim 
" giibili sif fisycy^ a oot Newton z post^em nauk umiej^tnie roz- 
wio^. Kt6i< wie» i» Zembrowski wykonal rzeiby slawnej dot^d 
w. Europie kaplicy sstraeburgskiej r.. 1748.; — ie Polak, kt6reg.o 
nassusko pioepofliMalem . stawial w Wiedniu okazalf wieif tfgo 
Stetepana. Kt6i wie»^ ie wielkie w botaniee odkrycie, na kt6rem 
aifi dopi(Bro ustiJihi ta^ uaiej^tnotfd , ie dopatnenie dw6ch pici u 
roilNi' jest dzjelem Zalusinskiego/*) Ktdi wie , ie Erazm Gioiek 



I m * t » HM ^ 



*) Rodsina Kopernika ifltaiata w Krakowie pnynajmniej od r. 1396, bo 
roka tpg9^ M% i'^' Ba li4cie obywateUtwa tamt^jasei^ (patrx: iycie Mikolaja 
Kapemika, pmas Dooa, Stulca). 

**) Adam Zaliaii&8kiy ii dropej polpwie 16 stoleoia iyj^ey. doatrsegl 
pmnmtug w- raflinaob rdioic^ ^ci, i to wtine apoitrseienie w dsiele awem: 
IMkodMS ktrhvim iwiaiu ogloait Odkrycie jego , jak cala U umiej^tno^d , ai . 
da eaaaa FJoaaiii uniedbaDem bylo, pa ciem jak awykle pnoizlo na wtasno^d 
Miasaiae. 



536 

wykladal pierwszy we Wloszech okofo pofowy 13 stulecia optyk$, 
nauk§, preed nim niesnanq ^wiatu; — ie gdy Francya wyganiala 
czarownik6w przynoszqcych jej wynalazek Gutenberga (295), pierw- 
sza drukarnia w Europie powsUZa w Krakowie, w lat kilkana^eie 
po pr6bach nadrenskich, r. 1474. Kt6i wiedziaf dot^d, nie wylf- 
czajqc nas aamych, ie 'Jan z Kolna, ieglarz gdanski, wyslany 
przez kr61a dunskiego na p6(nocne wody, odkryl ciei$nin$ Hudsona 
i rozlegfy kraj Labrador t — zatem pierwszy odkryf Ameryk§« Nie- 
^miertelny gfos Humbolda wskrzesif w lat 400 iaii§ zapoznanego 
Poiaka. 

Wielei wynalazk6w pierwszego rzfdu poczynili imeio Po- 
lacy — wychodicy w Anglii, Francyi i Ameryce. Imiona ich sa- 
gin) za granicf , a do nas przypadkowo tyiko dochodzq. Czyi za- 
ohfcid do ich zebrania i ogloszenia ich pomy8l6w nie byfoby 
korzystniejsz:| rzeozq, mi czynid naklady na opisy motyli galicjj- 
skich , lub niemieckie dziefa matematyki i fizyki , wyfoione preez 
PoIak6w ? 

ludach slowianskich , kt6re niezaprzeczenie naleialy do 
najwohiiejszych Iud6w w Europie, a kt6re dz\i w jej oczach Sf 
^Sclavons lub Esclavons, bo po wszystkie wieki mialy byd nie- 
wolnikami'', niewiele kto co wie pr6cz nas samych\ Polskf, 
kt6ra byZa ich czofem, gorsze jeszcze musialy spotkad losy; bo 
jak Kartaginie to lylko wiemy, co o niej powiadajq jej wrogo- 
wie Rzymianie, tak o nas to tytko wie Europa, co jej donoszf 
nasi czerniciele. Zwyci^stwo Sobieskiego pod Wiedniem , zaprze- 
czane bezczelnie przez niektdrych pisarzy, zdaje sif byd w oczaeb 
innych jedynem dziefem Polakdw, bo sif odbyfo na obcej ziemi, 
w ^rodku Europy, w jej oczach, i dla niej samej. Pojedyncze 
ksi^iki pisane przez potomk6w krzyiackich, zaborc6w Obotryeyi, 



*) Siowianin ^ochodtif zdaje si^, od wyrazu siowo, co snaczylo i do- 
t§d niekiedy znacsy to same co: mowa: iprosz^ o stowo (o glot)» ; «p. N. 
miat stowoi; dad komu dobre stowo (mdwid do niego uprzejmie)*.' Naodwrdt, 
niemiee znaozylo niemyi Niemcem byl kaidy, kogo Stowianin nie rozumial. 
Di Medina Ge)li taiiczy bolero; «co tei te niemcy nie wyiny^§l* powiada Zt- 
wisza. (Jan z Tenczyna: Niemcewicza). Slowikiem nazwali^my ptasikt, ktdrego 
gtos jak alowo pnemawia do duizy nasiej. 



537 

Lusaoyi, Pomona', Szlqzka, Prus i cz^tfci Litwy, s) tbiorem nik- 
czemnych potwarzy, o zbiciu kt6rych w ich wfasnym j^zyku, ni- 
gdy u nas nie pomyiilano. Piszemy dia siebie uczone rozprawy 
o nasxej pnesdoiei, i przekonywamy mozolnie jedni drugieh o 
tem, czem nikt po^r6d nas nie wqtpi, a w co nikt nie wierzy, 
pr6cz nas. 

Poiska jedna miafa narodowe sejmy jui w litem, a nawet 
w 12tem stuleciu (zjazd w Ifczycy); — ona jedna, ai po chwile 
bliskie jej zupelnego upadku, czyni uwag§ jeden z naszych pisa- 
ny, nie znafa bunUSw cbfopdw, kt6re w Niemczecb, Francyi i 
Anglii sprowadzaly w r6inych wiekach tyle zniszczen, zab6jstw i 
nieafychanych okrucienstw; — ona jedna nie przeszia przez feu- 
dalizm , i nie dopuiicila ^wif tej inkwizycyi ; — w niej jednej znaj- 
dywali bezpieczne schronienie Reformowani» Aryanie i Zydzi ob- 
diierani i m^czeni wszfdzie (patrz Dop. 15,). To historyczne, i 
w obyczajach narodu zakorzenione poszanowanie swob6d polity^ 
etnych i religijnycb, nie uszio baczno^oi Napoleona I., gf^bokiego 
snawcy.ludzi i lud6w. W konstytuoji , kt6rf nadaf panstwu obojga 
Sycylii, powiedzial on: ^religia katolioka jest panujqc|*; w hi- 
izpanskiej: „iadna inna nie b^dzie uznan) przez rz^d*'; w kon- 
stjftucyi ksi^stwa warszawskiego : ^wszelkie wyznanie bfdiie wolne 
i jawne.'* 

Niech mi wolno b^dzie da<S tu jeszcze przez przybliienie wy- 
j|tek z recenzyi bistoryi Salvandego, umieszczonej w dawnych pa* 
miflnikacb warszawskieb, a kt6rej autora nie pami^tam. Statut 
wiilieki, powiedziano tarn, nie uznawaf iadnego poddanstwa ; , • • 
eUopi byli obywatelami;... szlachcic placil za zabicie szlacheiea 
15 grzywien, za kmiecia 10 (w Niemezech i we Francyi opiata la 
ailaebcica byla nier6wnie wyisz|, za^ za cblopa: vilanus^ schodzila 
do kwoty bfdfcej tylko formalnotfci^. Rodzinie Jagiefl6w ofiaro- 
wane byly korpny ceaaratwa greckiego, czeska, w^gierska, dufiaka 
i ceaarstwa niemieckiego. SJawny Huret (w 16. w.) por6wnywajfc 
dwa najoswiecensze w 6wczaa narody, polski i wloski , nie waba 
aif nam przyznad pierwazenstwo. Erazm Roterdamezyk pisal w tej 
epoce: ,,Polaka jest ojczyzn| tych wszystkiob, co im\^ hj6 uczo* 
ay mi.'' 83 miaat polakioh poaiadalo dnikamie; sam Krak6w mial 

Tml. tt 



338 

ich 40. Nauki caotfly »i$ dopiero rotcbodEid po Europie, gdy u 
oat w ealej okazalo^ci ja^nialy jui zdawna. Jeszoze za Zygmunta' 
III. byfo Tllstu pisarzy. Socyan prze^ladowany przez Europe cal|, 
w jednej Polsee znaiazi schronienie. Posef Henryka Walezego 
na elekcyi musiaf publicznie zar^ozyd , ie tenie nie naleial do 
rzezi tfgo BarUomieja, i t. d. 

Prz6w6doy 18go wieku czerni) nas toiafo» jak iakt szkolne, 
jurantes in verba magistri. Helvetius twierdzi, ie historya dwa 
tylko podaje przyUady bezinteresowno^ci : traktat Gelona syraku- 
zailakiego z Kartagin;, wymagajqcy by przestano pali6 dzieci bo- 
gom afrykanskim*) ; — i rozbi6r Polski. Voltaire wieibi ten krok 
i,ni8zcz|cy panstwo nietoleranckie.^ Tenie sam VoHaire nie 
waha si$ twierdzi6 na innem miejscu, ie car Fedor nie przyjmuje 
przyslanego mu pr^z kr61a duiiskiego zegara, .bo bfd^c carem 
cbrzetfeiafiakim , nie cbce mied z diablem do czynienia,"* — 6w 
najuczenaty cztowi^k w Europie utrzymywal przed 90ciu jeszcze 
la^, ie w Polsoe do l3go wieku zabijano prawnie niedof^ine 
dzieci i 8tarc6w. (Essai sur lea moeura Ch. 43); Lamartine, 
godny poetyckiego rz^du naczelnik i przedstawiciel , nazwal nas 
dzi^ iebrakami we Francyi, i mamelakami calego liwiata! Poetol 
nie przerabiaj tfwiftycb dziej6w w bluiniercze ballady; — silniejsi 
od ciebie zrobili ci; takie wygnancem i iebrakiem ; mamelukiem 
nie zostanieaz, bo mi^kkie serce twoje nie dotrzyma diwi^ku dzia- 
fowej kapelil 

Hamyi wspomnied jeszcze o mnogicb pismach niemieckioh, 
opowiadajqcycfa o nas, jakby o Ghinach przed stu laty, dziwy, na 
jakie tylko potwarz zdoby6 sif moie. A jakie mal; jest . po^r6d 
nas ilotf6 uczonycb, kt6rzyby prostowali bifdne wyobrazenie, dzie- 
lami pisanemi w. jezykach przyst^nych cudzoziemcom. Kilku ro- 
dak6w piszqoyoh we Francyi i po francusku, oto cafe usilowania 
nasze. W ostatnich lataofa, gdy nas obsypywano bezczeiiei^ , pi- 
sma Weissenhorsta**) i Kurandy wifoej pod tym wzglf dem uczy- 



^ Warunek ten by! dodatkowym tylko; Helvetius pomija rozmytflnie gi^Swne* 
jakoto: tloienie 9000 astuk tlota; inificienie floty! i t. d. 

^ gtudian in der Geiohiohte dea polaiaohen Volkea. 



339 

nily nam przyslugi, nil nasze domowe volumina; a wzglqd ten 
Die jest 8Zczeg6Zem pogardy i zaniedbania godnym. 

C6i si; dzialo w lym samym czasie po innych krajacb Europy ? 
WeFrancyi ksi^ifta burgundcy, zezifbli na polowaniu, grzej^ nogi 
we wnftrzno^ciacb rozpfatanych cUop6w; wsie cafe id) na noc 
bid kijami wody, oblewajqce ich zamki, by skrzekotanie iab nie 
przerywafo sou seniora. W niekt6rych okolicach do sluiebno^ci 
eUopskich naleialo: skakad w rzek§ na imieniny pani; przy osie- 
dlinach nowoieiicdw przyj^d cafowad klamk§ garderoby; w czasie 
Qczt dworskich udawa<S pijanego; na obrzynkach (tloce) skoczyd 
tny razy w tyl i wydad pewien glos nie g^bq. — Lud wiejski 
piee musi cbleb w piecu skarbowym za drog) opiat), i zakupywad 
ogromni \\oi6 soli obliczonq na kaid§ rodzin;; — postowie miast 
klfcz^c przemawiaj) do pan6w siedz^oych z nakrytemi gfowami. 
Po rok 1775 tym tyiko w po^cie wolno bylo jetfd mi$so, ktdrzy 
je kupiii w Hdtel-Dieu, za cen; poczw6rnq (prawo to znidsl 
Turgot); — a po rok 1789 prawem zasadniczem w stosunkach 
poddanczych byfo: „Le peuple est taillable et corvdable d merd,^ 

Francya, z ramienia ktdrej Voltaire bronif tolerancyi religij- 
nejy skazuje na szubienic; edyktem jeszcze r. 1724 kaidego pro- 
testanckiego kaznodziej; , a jia wieczne wi^zienie kaidego mie- 
szkanca, ktdryby go przecbowaf. Za czas6w Richeiieu'go , pro- 
boszcz Grandier spalonym jest za oczarowanie calego klasztoru 
Urszuiek; a ten znakomity m^ stanu, ulegajqc opinii, wysyfa do 
nicb ksifdza by je odezarowad. Roku 1730 skazano na tfmierd 
jezuitf Girard kaznodziej; w Lyonie, ktdry tak zachwycif dziew- 
eiyn; Cadidre , ie ta zwaryowafa , to jest , ie j) diabel opanowal. 
Pobka nie byla tyle otfwieconq i nie tyle toleranckq; jej chlopi 
byli uciemifieni ! ? 

DIa osobliwoiici podamy przypadek, lubo wczetfniejszy o lat 
sto , ale odpowiadajicy tfwietnym jeszoze czasom Polski ; — jest 
to wyrok wydany przez gwardyana w Saint -Claude, pod dniem 
28. lipca 1629: ^^My i t d., po przejrzeniu dowoddw, i sgodoie 
ze idaniem doktordw prawa (kanonicznego) ucbwalamy, ie gdy 
Guillon naleiycie przekonanym zostal, ii dnia 31. marttr^b. 
w tobotf i w poicie, oderwal kawaiek mi^sa od konia zdecblego, 



340 

a 

kt6ry leial na l;ee, i ten jadl (x glodu) naxajutrz t j. dnia 1. 
kwietnia; pneto dia odpokutowania graechu tego saprowadsoDym 
bfdzie na rusxtowanie wystawione na targu, gdzie mu glowa od- 
ctfl| sostanie.^ (podpisano) Baguet 

G6i 8i$ dzialo w owych Niemozech, kt6re jui niegdy^ na- 
zwano ^ofBcina gentium*; kt6rych dzi^ ma byd powolaniem 
,Drang nacb Osten*, kt6re doganiajqo w cywilizacyi inne narody, 
przyjmujf dumny i szumny tytui: ^CivilisationstrSlger^ ? Kto prze- 
czytal sieidm tom6w ^Geacbichte dea 18ten Jabrbunderkes*^ Sehlot- 
•era , podobno najznakomitazego w Niemczecb bistoryka , ten moie 
poprzeatad na tem, by si^ dowiedzied, czem byly Niemce, nim 
je rozkolyaaly rucby zachodnie; — Niemce pal|ce jeazeae w r. 
1750 zakonnicf w Wurzburgu, kt5ra sif oakariah aama w obli)- 
kaniii, ie jeat czarownicq, i ie zabila jui kilka oa6b, kt6re prze- 
ciei iyjf ; — Niemce wpiaujqce napowr6t w r. 1814.11 (Hanower) 
tortury do kodekau karhego, wykretflone z niego za przykladem 
Francyi; — Niemce, kt6rych panujqcy wydzierali ludom oatatni 
groaz w krwawym zarobiony pocie , by go zmaraowad na wzajemne 
odwiedziny i okazale przyjfcia. Lecz c6i my^lal o niob lud nie- 
miecki ?**... die guten Deutacben, die das Griindlicbe iind Syate- 
matiacbe in alien Dingen lieben, konnten sicb nicbt genug freuen» 
dasa aie die auafUbrlicben Beschreibungen der Festlichkeiten in 
bren im Kanzleiatyl verfaaaten Zeitungen leaen durftenl Sain 
jfzyk niemiecki jeat dzielem oatatnicb lat atu*). 

Przytoczf tu jeszcze wyjqtek z rozprawy powolanego wyiej 
J. Kurandy. Autor odpowiada w nim na jedn^ z licznycb przaciw 
nam potwarzy: 

„Im Namen der geacbicbtlicben Wahrbeit miissen wir den 
Satz : „Polen aei scbon vor seiner Tbeilung an innerer Aufldsung 
veracbieden, ea babe in dem Sinne, in welcbem man jetzt ein 
Volk veratebt, nie gelebt, es aei mebr ein Institut des Hittelalters, 
ala ein Staat im modernen Sinne gewesen" — auf seinen wahren 



*) fJKofk in der Mitte des iSten Jthrfaiindertes hatte man ei nngenr 
SpraalMangaBerkt, dass aie eioem Volke angehdre, desaen Leben uad gaoMt 
Sta ataw iaa a von Jariaten, Pedanten, oder rom Korporalatook regiert wordo.'^ 



Werth zurQckfiihren... Han vergisst, oder will vergessen, dass die 
erste Theilung Polens in den siebenziger Jabren stattfand, da^s 
beisst zu einer. Zeit, wo der Begriff des modernen Staates noch 
in den Windeln lag, und wo noch viele andere Staaten, die heute 
ID Europa iaut mitredcn, nichts als ..Institute des Mittelalters' 
waren, von denen zu schweigen, die es bis zu dieser Stunde ge- 
blieben sind. Werfen wir doch nur einen Biick auf das damalige 
Deutschlandy das lur Zeit der Tbeilung seiner Nachbarn nur um 
wenige Millionen Menscben mehr z9blte... Waren die Tausende 
iouvei^ner Edelleute und Grossedelleute die Deutschland regierten 
elwa einiger? War die deutscbe Wirthschaft viel besser als die 
polniscbe? War der Bauer etwa nicht leibeigen? Riefen die 
deutsehen ReichsfQrsten , die kleinen und grossen Tyrannen, etwa 
nicht fremde Waffen zur Entscbeidung ibrer endlosen HSlndel her* 
bei? Und bezablten sie nicht zuletit mit dem Blute und dem 
Marke ibrer V5lker, mit ganzen Provinzen des deutsehen Reichs 
die schmSblicben Hilfleistungen der Fremden? Gewissenloser und 
weit onnationaler als Polen je gehandeltl... Zu eben der Zeit, 
wo Polen getheilt und wo Uneinigkeit und der Druck der polni- 
achen Edelleute die Tbeilung ^entschuldigen" soil, hatte Preussen 
und Osterreieh sammt den fur oder gegen den Kaiser kriegenden 
Reichsftirsten kaum erst den blutigen S&bel in die Scheide ge- 
aieckt. Ja gerade diese Uneinigkeiten der deutsehen Grossfiirsten 
waren eine der Uauptursaehen der Theilung Polens, dem man gerade 
diese Uneinigkeit zum Verbrechen maeht. 

" Was nun den Druck betriffit, den die polnisehen Edelleute 
auaiibten, so w&re es besser, unsere Nationalen sekwiegen davon 
und riefen nicht die alten Gespenster unserer noeh nieht ganz 
Terwesien Geschichte der letzten Jahrhunderte der Welt ins Ge- 
d&eblniss. Lagen wir den etwa auf Rosen lu jener Zeit? Der 
Reichstag war ein Puppenspiel, die Reiehakammer eine Parodie, 
die Reichaarmee ein Spottwort geworden. . Wo ist der polnisehe 
Edelmann, der sohlimmer gehauset ah jener wfirtembergische Gar! 
Eugen, der den allerftrmaten Mann dea Landea beateuerte, und die 
Reicbao doreb Kerker sur Beuhlung der maaaloaeaten Brand- 
•ebataung twang, der mit bewaffneter Maeht den Leuten seine 



34S 

schUndlioheD LoUemloose aufdrang, der die Imter vertausend- 
fachte, ufl(i aie zu verkaufeo, die Kircbengiiter plunderte, die 
TSchter seiner Rlltj^ auf B&llen gewaltsam entehrte , der Hundert 
von Madchenfur sQine Liisten requirirte, der PrSlatea berauschte, 
urn sie mii der unzQchtigsten u^d fiircbterlicbsten Krankheit an* 
stecken zu laasgif, -^ und der f&nfzig Jabro regierte bis 1794, 
bis zwapzig Ja^re sp'dter nocb, nacbdem jenes Polen zur Strafe 
fur den Hisf})r9i^eb» den seine Edelleute trieben, getheilt worden 
war. Nur desshalb bebe ich den einen benror unter denHunderten 
und Tausenden seiner Genossen, die im vorigen Jabrhunderte mebr 
als polniscbe Wirtb^chaft in deutscben Landem trieben. Jener 
Starke s'^c^bsiscbe August, der 352 Kinder mit Haitressen aus alien 
Himmelstricben entj^ugte, von denen eine einzige ibm zwansig 
Hillionen Tbaler bostete, der sein ausgesaugtes Land in ein Tbe« 
ater umscbu^ der die Gr'ifin Closel in der unziicbtigsten aller 
Denkmiinzen verewigen liess, dessen Minister Flemming secbszehn 
Millionen Tbaler zusamnienstahl; Missetbaten wie in Baden-Durlach 
mit s'einem Hirscbpark in Carlsrube, Blutsaugereien wie in Bayreutb 
und Anspacb^ Ungebeuerlicbkeiten wie die des JesuitenzSglings 
Carl Pbilipp von Pfalz;... ja einer Polin, der edien Tocbier So* 
bieski*s war diese deutsob^ Wirthscbaft so ungewobnt und unerbort, 
dass sie sieh von ibrem Manne , dem liederlicben Emanuel von 
Bayern, SQbeiden liess (1726). Und wo bat die Geschichte der 
polniscben Nation ein scbwHrzeres Blatt aufzuweisen ala jenes, 
welches von dem scbMndlicben Menscbenhandel erz'dblt, den ein 
so winziger, mit den grossen, landreicben Eddelleuten Pplens 
nieht zu vergleicbender, deutscber Reicbsfiirst, wie Friedricb von 
Gotba begann, indem er den HoUUndem drei Regimenter gewaltsam 
ausgebobener Rekruten verkauftel Und jener bessiscbe Friedricb, 
der gleicb auf einmal den zweiunddreissigsten seiner Unterthanen 
fiir die engliscbenColonien (12.000 Hann) verkaufte, und die Y3ter 
mit Halseisen, die Mfttter im Zucbthause strafte, wenn sie sieh 
beklagten. Und Hanau, Waldek, Wflrtemberg, der Biscbof von 
Miinster &. &., die kleinsten Macbtbaber durften ungestSrt Abn- 
licbes wagen. Presque iou$ lez princes aUemands $ont fnarekands 
ihmff^9 aagt Feuqui^es in seinen Memoiren. Und all' 



345 

GrSueli der Kegel und nicht Ausna^hme war — 6ndea whr in 
einem einzigen Jahrhuhd^rt beisammen, im vorigen Jalirhundert!... 
Und man spricht von Polen als von einem Institut des HitteU 
alters. 

Freilich Polen. hat die franz9siscbe Revolution, diese grosse 
Scbule der Ftirsten und Volker nicht erlebt.. Es bat nicht Zeit 
gehabt ein Staat im o)odernen Sinne zu werden, weil der moderne 
Staatsbegriff erst seit jener Zeit zur Geltung gekommen ist. Ohne 
jene furcbtbare Lebrmeisterin batten wir in vielen Staaten die 
^polnische Wirtbscbaft*^ nocb bis auf den beutigen Tag. Deutscb- 
land bUtte vielleicht in diesem Jabrhunderte das Schicksal gefun- 
den, das Polen im vorigen ereilte, und ein fremder Publicist b&tte 
dann ebenso von uns gesagt: Deutscbland sei im Grunde nie ein 
Staat im modernen Begriffe gewesen, es sei bloss.ein Institut des 
Mittelalters gewesen und war durch inneren Zwiespalt T^ngst auf- 
gelost, ehe es nocb getbeilt wurde. Yor fdnfzig Jabren hSltte dies* 
alles nocb auf uns gepasst, und zum Theil vor vierzig, vor funf- 
unddreissig noohL*. Der Himmel behQte uns vor dem Irrglaubon, 
dass die letsten Reste des ^Polentbums*^ begraben sind, dass es 
die letsten Reste des MPolentbums** sind, welche iu der Emigration 
sicb befinden. Zu solchen Behauptungen fiihrt freilich die Thesis: 
Polen sbi schon lange gestorben gewesen, ehe es getbeilt wurde! 
Aber eine Nation von Zwanzig Millionen Seeleo stirbt nicht, und 
nocb viel weniger eine Nation mit soloher Gesohichte und mit 
solchem unverldscblicben Nationalgefuhl , sie stirbt eben so wenig, 
als Deutscbland gestorben ist* Gerade die tollkiihne Wuth des 
soeben versuchten Aufstandes ist ein neuer Beweis» wie unaus- 
loschlich dieses Nationalgefiibl, das man mit dem Worte Polen- 
thum absuthun glaubt, in dem unbeugsamen Sarmatanberzen gitibt.. 
Preussen sollte jener altpreussischen Politik, die zur Germani- 
sation ^ tout priz in Posen rt&tb, das Obr verschliessen. Das neun- 
zebnte Jabrbundert ist nicht mehr die Zeit gewaltsamer National- 
itdrung. Diese Barbarei mag Russland ganz allein heimfallen und 
fiirchtbar wird sie einst an ibm sioh r&cben-. Wir glauben noeh 
immer fiir die Zukunft an eta selhstlndiges Polen... Wen die 
W&rlel dai Krieges wieder einmal auf dem rothoA Schlaehtfolde 



liegen, und Preussen und Osterreich vereini gegen den Feiop 
steben werden, dann werden sie bedenken, dass es in ihrem 
LSnderverbande eine ewige sobmerzbafte Wunde gibt , der man 
jettt Heilung bringen k5nnte... Siegt DeutscUand, dann schreibi es 
Gesette vor und ein unter seinem Scbutze wiederhergestelltes 
Polen ist sein ewiger Vorktopfer gegen den heisshungrigen Mo- 
skoviten , an dem es das Blut seiner edelsten Helden zu rUchen 

bat; — unterliegt Deutschland .. dann freilich bSren alle stolzen 

« 

und menschliscben Pbantasien auf, und die Knute ist der Gott 
der Welt.* 

Na dow5d zatf , ie rz^dy nasze nad obcemi nawet ziemiami 
nie tyiko nie byfy zlemi, ale ie si( nawet ubiegano o te rz^dy, 
przytocz^ tu na zakonczenie wyci^g z mowy posia Niegolewskiego, 
mianej w parlamencie berlinskim r. 1871. 

Jak wiadomo, protest Polakdw przeciw wl|czeniu zabranej 
przez Prusy czf^ci Polski do cesarstwa Niemieckiego, wywolal za-^ 
pamiftale wycieczki ze strony Niemc6w przeciw Polakom, miano- 
wicie iBi bistoryi polskiej uwlaczaj|ce, a z prawdziwym stanem rzeczy 
sprzeczne zarzuty. 

P. Niegolewski odsylajqc przeciwnik6w do dziel Hartknocba, 
Lengnicba , Yoigta , Stenzla i' Droysena — wezwany zaprzeczeniem 
tychie, z dokumentami w rf ku odnoszqcemi sif do Prus Wschod- 
nieb, w dalszym toku swej mowy powiada: 

...^Tak panowiel Je^li robicie niesluszne zarzuty naszej bi- 
storyi, pelnej shwy, jest naszym obowiqzkiem, gdy si( tu znaj- 
dujemy, odeprzed je. 

Po traktacie welawskim w roku 1657 — sif gam zatem naj* 
dawniejszych czasdw bistoryi pruskiej (zaprzeczenie), by panu kan- 
clerzowi udowodni6, ie nawet po traktacie welawskim w r. 1657, 
na mocy kt6rego rzeczpospolita polska zabezpieczyla elektorowi 
udzielne posiadanie Prus Wscbodnicb, iyczyli sobie wszyscy 
mieszkancy panowania Polski, a wszyscy reprezentuj^cy 
w6wczas lud, jako kotfcidi, miasta i szlacbta oponowali elektorowi 
o^wiadozaj^c, ie Najj. kr61 Polski nie mial prawa zrzec si^ nad 
niemi zwierzcbnictwa. Hiasto Krdlewiec ofiarowalo nawet 6woies- 
nemu podskarbiemu koronnemu Rejowi pensy{ 10.000 taU, by 



345 

lylko pracowal nad powrolem Prus Wscbodnich pod 
berlo polskie. Ducbowni luterscy nazywali reformowan| wiarf 
elektora dzielem djabia i przemawiali ze wszystkich kazalnic z za- 
pafemza przywr6ceniem pol8k,iego panowania. Droysen 
powiada w tomie L na ajtronnicy 530: 

^Pastorowie luterscy r6wnie byli nieprzycfaylni elektorowi 
jak ducbowienstwo katolickie z jezuitami na czele ; nie byfo w Pru- 
liecb stronnictwa brandebuirskiego, a nawet rz^d bardziej bylpruskim 
nii elektorskim , i wszystkie stany pofqczyly si$ w opozycyi prze- 
ciw panowaniu elektora.*' 

j^Hieronim Rotb, burmistrz KhSlewea, odpowiada w sierpniu 
1661 roku komisarzowi elektora: ^Krdl Polski nie ma prawa roz- 
darowywad nas jak jabfka lub gruszki ; je^li elektor nie zadawalnia 
8i$ tern, ie nam zabral nasze mienie, ale chce nam jeszcze i wol- 
noM naszq zabrad, wtedy otfwiadczamy, ie nie damy sifsprzedad/^ 

,,W dalszycb aprawozdaniacb namiestnika do elektora powie* 
dziano o Elbl^gu: ie wiadomo^d, ii PoUka odm6wih elektorowi 
wydania tego miasta, wywolala prawdziwf uroczyato^d 
ludow)." 

„H6gIbym, panowie, wi^cej dowoddw przytoczyd... Mdglbym 
warn odezytad ze Stenzia i Yoigta charakteryatykf rz^ddw wielkicb 
mistrzdw, rz^ddw niemieckich w ziemiach, ktdre odpadly od Polski, 
i jak gor^co wzdycbali ich mieszkancy za powrotem 
panowania polskiego. Aby %\% przeciei s obowi^zku mego 
wywiyad, odsjiam pandw do wydrukowanej w r. 1867 u Her- 
mana w Berlinie brotzory, ktdra ze stanowiska bistorycznego roz- 
biera mow^ brabiego Bismarcka. W niej znajdziecie panowie do- 
stateezne zestawienie, o ile mamy prawo byd dumnymi z naszych 
dziejdw..." 

D. 5. str. 92. 6dy mi sif przesunflo przez mytfl przy- 
puszesenie, ie jak istoty organiezne na ziemi» tak pojedyncze 
eiafa niebieskie w ogromnym przestworze wszeeUwiata, mu8Z| 
pnebywad pewne okresy iyeia i niknqd jak one, odstfpuj|c innym 
eialom pierwiastki, kt6re w ieb sklad wehodiily; nie a|dzilem 
poddweiu, aby po upljfwie lal kilkunastu dziwny, a porai pierwszy 



h" 



U6 

dostneiony pojaw przerody, przyszedl wesprzed pm^ypuszcseme 
moje. Independence beige % daia 10. kvvietnia 1863. podaje zajmu* 
j|cy w tej mierze opia, kldrego tre^d udzielam czytelBikoin moim *)• 

Spostraeienie, z kUSrego tu zdamy aprawf, zrobil w sierp- 
niu r. 4862 w Jamajce w pobliiu Pert -Royal uczony Anglik Dr. 
Hopkina, cztuDek slowarzyazenia naukowego w Kingstown. Pami^- 
taik bardzo zajmuj|cy, kt6ry o tym przedmiocie napiaal Dr. Hop- 
kiha, umieazczony jest w roczniku tegoi stowarzyszenia zroku 1862: 
^Proceedings of the King$town Assoc. , Vol. XII. 4862.*^ Gdyby nie 
autentyczno^6 zrdd^a tak szanownego , gdyby nie powaga ^wiadectw 
przytoczonycb przez Dra Hopkins , ozytebdik m6glby pos^fki<^ ^^go 
uczonego, ie to co nam dal w swoim opisie, jeat tylko igraazkf 
przywidzenia. Alei tak nie jest, przewertowawszy bowiem awainie 
ten pamif tnik , przyznad musimy, ie Dr. Hopkins w s^dzeniu o rze- 
czy powoduje si^ roztropno^oi) i nawet zbytniem inoie powstrzy- 
mywaniem sif ; ie w calej rozprawie wnioski swoje ma tylko za 
prawdopodobne , chociai nam wydaji si^ one mied widoczne pi$- 
tno prawdy ozyli pewno^ci. 

Wigksz§ polow^ pami^tnika Dra Hopkins zajmuj) akta wie- 
rzytelnOi jakoto: 

1. O^wiadczenie dziewi^tnastu mieszkanc6w Port -Royal i 
Kingstown, z kt6rych jedni widzieli jak spadal aerolit, o kt6rym 
tu mowa, drudzy zai dopomagali przenie^d go do doktora, inni 
nareszcie przypuszczeni zostali w jego gabinecie do szczegdiowego 
zbadania aerolitu; 

2. Rozbidr chemiczny trzecb chemikdw, ktdrzy zajmowali si^ 
t^ substancyq meteoryczn^. 

Cz§^6 pami§tnika poswifeona samemu opisowi, ohoeiai 
w kaidym szczegdle swoim nader zajmujqca, jest tak obssema, 
ie jej tu w calotfci podad nie podobna; musimy poprzestad na 
skrdceniuy ile moinoici tre^ciwem i doUadnem, i tylko najwai- 
niejsze ustfpy dajemy w doslownym przekladzie: 

jyDnia 10. sierpnia 1862 o godzinie p6I do dwunastej wie- 
oz6r, w powrocie do Port -Royal plyn|{em mal; rzeczkf SixUen 



I II ^ 



*i T(unacaenia Qjuptt t#go uakntaeiail W. Siymon Krawuykiawies, 



Mile 'Walk] przy mnie byl przewielebny Jan Ergail ijego szwagier 
W. Yorel , s^dzia w Linguania • Side. Niebo bylo calkiem ppgodne, 
a mimo jasno^ci, z jakq ksifiyc przy^wiecaf od zachodUi rozi\6i* 
nialem wyrainie gwiazdy 4tej wielko^ci. Wzrok in6j zwrdcony byf 
ku zenitowi na przepyszn^ gwiazdy spad^j^cq, kt6ra prs;pbiega7a 
wla^nie konstelacy^ Kasyopei, gdy oto na raz spostrzegam spuszoza- 
jqc^. si§ raptownie ku nam kulf ^wiecqc;, kt6rej ^rednica wyda- 
wa[a mi sif wielko^ci dw6ch trzecich czf^ci ^rednicy ksi^iyca. 
Czerwono zadymiona w pierwszej cz^^ci swego biegu, przybrafa 
nagle bialo^d ^wietn|; wtedy jak gdyby po zatrzymaniu sif przez 
f6I sekundy*), rozprysia raptownie, rzucajqc promienie w kierun- 
ku trzech gfdwnych stron tfwiata. W sze^d do o^miu sekund po 
tern zjawisku uslyszeli^my o jakich pi^ddziesi^t krokdw za nami 
lomot gal§zi zgrucbotanych i uderzenie ciala cijikiego, spadajqce- 
go na grunt pulchny. W tej samej prawie ehwili buk mocnego 
wybuchu doszedl uszu naszych» powstal tedy ten buk ponad ira- 
azemi glowami w odiegfotfci ni^mal piono^ej, o pdltorej mili an- 
gielskiej (niemal Vg mill austr.). 6dyl)y to cialo spadio bylo ze 
spoczynku ruchem jednostajnie przyspieazonym , nie byloby w o^- 
miu sekundach przebylo jak tylko V5 czf^6 mili angielskiej (okolo 
170 8|im austr.); anad, ii wyruszaj^c z swego miejsca, oiywione 
jui bylo znacznq sil| rucbu."" 

W tern miejscu autor roztrz)snqwszy zwi^zek fizyczny, jaki 
m6gl zachodzid mi^dzy gwiazdy spadajqcf **), a jednoczesnem. pra- 
wie pojawieniem sif bolidu, kt6ryto zwiqzek wydaje mu si$ w^t- 
pliwym, tak dalej rzeez prowadzi: 

*) Ta chwila zatrsymaaia si;, fizyeznie nie do wyttumaeienia , poehodzi 
bei w^tpienia it^d, ie oko nio przestaje mied wriienia prsedmiota ^wiecfcego, 
chociai prtedmiot ten przesta^ jui wywierad dzialanie awoje na blonf n«rwow§ 
oka. Trwanie tego wraienia podaj) fizyologowie na % sekundy. 

') Nigdzie w opowiadanhi iwojem nie mdwi Dr. Hopkina , ozy tejie sa- 
mej nocy dostrzegt byt gwiazdy apadaj^oe w znacinej lic^bie. Milczenie jego 
w lym przedmiocie zaatanawia nai, bo wizyitkim meleorologom wiadomo, ie 
wlainie okoto lOgo aiarpnia pojawiaj) fif gwiaidy apadajfce i bolidy liozniej i 
esf4ciej nil zwyUe. Prawda, ie joi od kilku let w Europie pojawy te inaosaie 
fif pnertddai^, ale neez ta nie ma ai$ tak aamo na dmgiej pdlkali« a pny« 
oajmAiej w Ameryoe pdfnoenej. 



8i8 

lyJa i moi dwaj towarzysze skierowalUmy sif ku miejsco, 
w kt6rem priypuszczalitfmy, ie padt aerolit , i niebawem spostrze- 
glitoy okazaly krzak ziela indygowego, przywalooy i do azcz^tu 
ha ka^alki zsiekany. Tui obdk, w gruncie lekkim i wilgotnym 
wgffbiona byla masa czarna, kt6rej cz^i6 wystaj^ca przedstawiala 
powierzchnif nieforemns[, cokolwiek wi^kszi nii 8|ien (yard) kwa- 
dratowy angielski (niemal 6met6 sqinia kwadratowego austr.), a 
maj^c| wysoko^d do 11 cali.*^ 

j^Cbcialem korzystad z ostatnich promieni, k(6re oam ksif- 
iyc z ukosa przesylal, aby zbadad przedmiot zbliska; ale W. Yo- 
rel zwrdcil uwagf n>oj;, ie zadanie to, aby byfo Daleiyte, wy- 
maga jasno^ci ^wiatla dziennego. Z przenikliwo^ci^ sfdziego tied- 
czego , maj|cego rozpoznad sprawf dodal on , ie po ciemku depc^e 
ziemif , mogliby^my niechcqcy zatrzed jakie. bardzo cenne tflady, 
mog^ce byd skazdwkf apoaobu, w jaki spadi meteor. Uzaaj^c slu- 
szno^d tej uwagi , cofnf li^my s\q o kilka krokdw ; wprzdd jednak 
przekonalem si$ , ie temperatura masy byla daleko niisz| » niie- 
lim 81} mdgl domytflad, pomn^c na kolor r6iowy» w jakim wi- 
dzielitoy ten meteor w cbwili wybuchu; prawda, ie masA byla 
tyle gorqeq, ie nie moglem aif jej dotkn^d r$k|; atoli grunt 
wilgotny wydawal z aiebie parf tak sfab|, ii doatrzedz jf bylo 
moina tylko w kierunku promi6ni ksifiyea. S^dz^, ie ta tempe- 
ratura w pif d minut po spadni$ciu aerolitu nie przenoaiZa 220 sto- 
pni Fahrenheita (84 stopni Reaumura).* 

Granice , ktdrych w opowiadaniu naszem przekraezad nie mo- 
iemy, zmuszajq nas wypuicid w tem miejscu nie jedn^ kart; zsaj- 
muj^cego jpamif tnika Dra Hopkins. Przytoczymy tu tylko , ie tenie 
wraz z przewielebnym Janem Ergail przepfdzil noc w pobliiu swej 
drogiej relikwii, i ie pan W. Yorel udal sif do Linguania - Side, 
aby nad ranem powrdcid z kilku zrfcznymi robotnikami» opatreo- 
nymi w narzf dzia i przybory, potrzebne do wydostania kamienia 
z ziemi, i zioienia go w miejscu dogodnem. Pominiemy takie 
opis rdinyoh ostroinotfci drobnyoh , z ktdremi pozabierano z miejse 
swoich piftnatfcie kawalkdw, porozrzucanych w niejakiej odlegfodoi 
od kamienia gidwnego, a przystfpujemy do opisu tego kamienii, 
ifdjj wydo§UnQ cafkiem z jego wglfbiepia ai( w ziemif dopiero 



349 

ololo godziny poludniowaj. Wbif on sif w ziSdszej cywili«acyi» 
waiy} niemal 70 oetnar6w^ polskich. Sila , z kt6r^^ i budiij^cej 
mif, muaiab Dyd znacznie oslabion^ przez 6w grub^^cznycb. 
gowy, na kt6ry pad? tak , ii go zgnidtl do azcs^tu. ^|£ko- 

9,Czarniawotf6 gdrnej powierzcbni kamienia stanowil pylek 
der subtelny, kt6ry zebralem starannie; a z odbytych % nim p6- 
fniej badan mikroskopijnych i z rosbioru cbemiczaego pokazalo 
sif, ie to pylek wfgla naturalnego/' 

,,ZebrafeiD r6woie w rozmaitych zaiamach tego kamienia sub- 
stancyf brunatnq , lekk^ i raczej podaj|c) sif nii kruch| , o kt6rej 
na pierwszy rzut oka nic wyrzec nie moglem. Dopiero po opinio- 
dniowych do^wiadczeniacb w pracowni cbemioznej i z pomoc^ pa- 
na J. Servais, profesora cbemii w instytucie francuskim w Port- 
Royale , i jego adjuokta P. Snelesse , doszedlem , ie ta substancya 
rozpuszczalna w alkoholu, i daj|oa sif przez kalcynacyf zamienid 
w wfgiei, jest substancy) organiezn§, bituiniczn|. A wife iyde 
panowalo na powierzcbni tego ciala niebieskiego , kt6rego jeden 
odiamek wybuchn|{ z bukiem przed mojemi oczyma*); a wfgiel 
naturalny, kt6ryai czfid kamienia pokrytf byla , utworzyl sif pra- 
wdopodobnie z pewnycb istot roiUnnych^ zwfglonych przez silne 
gorfco, w chwili wybuchu powstale. 

^Ta bryla ma w og6le ksztalt szetfeianu nieforemnego ; 
wierzchntsi jej tfeiana nieco wypukia wygl|da jak trapez, a spodnia 
tfciana jest wyrainie czf ^ci^ sklepienia walcowego. Z czierech tfcian 



*) Wedlag sdania Dra Hopkins sptdly teo na siemif aerolit jest tylko 
pewD) etqtikq bolida, gdy mown ten boKd jest odSanUaem, kUSf7 oderwal 
sif od planety pny jakimi dawnym potopie , i w skotek tego wprawiony lOsUl 
w ruch obiegowy, w ktdrym nast^paie dostaje sif s eiasem wsferf sftrskeyjni 
nasiej ziemL Z obrachowanis Dra Hopkins, kamieA o ktdrym mows , jest tylko 
tnytysifcini otfleii boKdv { inne ssi odismki kr|l| teres w praestneniach Iwiata 
po drogach niesnanyek; atoli meolMoika nesy nw, ie w jakimkolwiek one kie- 
mnkn sostaly nueone, most| watyslkie prfdsej esy pdiniej w obiegu swoim 
wrdetd pnet ten sam ponkt prteslneni, w ktdryoa roiprytfnifcie naat|pilo (jeieli 
tylko po drogach swoieh nie nlegnf jakimi nowym pnesskodom). Jest wife 
prawdopodobieAstwo , ie niektdre s tych odlSmdw spsdnf jessote kiedyl ns 




!,«• I moi 
w kt6rem 
fWimj ok 
ba ka 



ksztalt ioli wyniki widocznie 

tfcian jest plaska i gladka, za-> 

statnia nareszoie tfciana plaska i 

ry ; stanowi ona powlokf sztu- 

tfcisl|, lit^ i nader tward^. Kolor 

mina rodzaj niekt6rych Iupk6w, Z 

sif , ie w sklad tej substancyi 



KrzemioDtt. 

Glinki 

Drugiego niedokwasu ielaza 

Niedokwasu kobaltu . 

Niedokwasu niklu, tflad 

Potasu i sodu, nic 

6azu-kwasu w^glowego, i straty 



. ozftfoi 


621 


• • tf 


21-2 


• • M 


6-5 


• • « 


4-9 


• • « 


1-0 


• • « 


00 


• • » 


00 


V 


4-3 

< 



100-0 



„Przy tym rozbiorze otrzymano znacznq ilo^d krzemionki w 
stanie zgalareeiafym. Reszta byfa w proszku czyli pyfku tak subtel- 
. nym, ii najdoskonalszym naszym przemyslem ozyskad takiego- nie 
umieliby^my. V/ykryto tei jedn$ okruszynf , widocznie przypadko- 
w^ kt6rf przez mikroskop latwo byfo rozeznad, ii pocbodzi z kry- 
sztafu kopalnego. 

,,Proszek ten stanowil zapewne jakii cement, ktdremu przy- 
znad moiemy, ie przewyisza niepor^wnanie te zaprawy czyli ce- 
menty, kt6re nasi iniynierowie przyrzqdzaj^. A jeiliby co do sztu- 
cznego wyrobu tego cementu mogia byd jaka w^tpliwo^d, usuoie 
takowq nastfpuj^ca szcz6g61na okolicznotf6: Wyitobienie w ksztal- 
cie rury na f6l wzdiui przecif tej ^ w ktdrem spoczywafa rura o 
tfrednicy niemal trzycalowej, znajduje sif na brzegii owej powloki, 
tworzqc kabfqk rozwarty ku cz^i^ei spodniej. Rura slui^ca za rynn^ 
do odprowadz2|nia cieczy, byla, jak o tern w^tpid nie moina, wpu 
szczona w to wyilobienie. 

„0t6i mamy wyrdb prsemyslowy istot, *kt6r6 zamieszkuj| 
planetf, od kt6rego aerolit dostal sij na nasz^ ziemig; a dxielo 



mi 

to przemyslu jest namacalnem ^wiadeetwem wyisze'i cywili«acyi» 
posiadajqcej sztukf robienia cemonV^w wodotrwaljcb , i budiij^cej 
nawet pomieszkania wed{ug pewnycb prawidcf architektonicznycb. 
Jakoi wicToczny ksztaft aklepiepiowy spodniej ^ciany bryly przeko- 
nywtt dohitnie, ie to jest robota mecbaniczna ; kamien bardzo 
twardy wycioaano w ksztalt walcowy i wyilobkowano stosownem 
narz^dziem regularnie w kierunku linii rodz|cych.; jefli ka- 
mien sklepieniowy naleial do sklepienia kabf^kowatego , ^rednica 
roztworu tego sklepienia, obrachowana z kabfqczysto^ci tego je- 
dnego kamieoia (jako odiamka), nie przeobodzila pewno pifciu 8t6p. 
yyOstatnia wreszoie ^ciana bryly, o kt6rej mam tu pom6wi6, 
zastanawia bardziej jeszcze od poprzedzaj^cej ^ : jest ona plaska, 
sztucznie wygladzona, a jej powierzobnia ma 0*84 sqinia kwadra- 
towego angielskiego (4 st6p kwadr. polskicb). Na pierwszy rzut 
oka wydah mi sif bardzo pokre^lona mnogieroi linijkami nieforo* 
mnemi, ale gdym j§ umyl najpierw alkobolem, aby rozpu^cid ma- 
teryf bitumiczn| rysy linijne zamazuj^c), a nast^paie spMkal wo- 
df destylowani, jakiei bylo moje sdziwienie , gdym ujrzal przed 
sob) wyryty na kamieniu krajobraz, kt6ry artysta jakiego^ tam 
tfwiata przeslal ziemi naszej na wystawf. 

nWszfdzie gdzie politura kamienia dobrze si; utrzymala, ry- 
sy sq ostre, delikatne i dokladne; na trzech czwartych czf^ciaeh 
obrazu latwo rozpoznad rysunek. 

„W g6rze i ku csftfci tfrodkowej obrazu rooina doskonale 
rozr6ii]d6 slonoe, a to po ksztafcie kr|glym i po promieniach kt6- 
re rozsypuje. Przedmiot ten jefltt wszakie jedynym narysem, wifi§- 
cym niejiko przyrod; wyobraioa) na kamieniu z przyrod) naszego 
^wiata ziemskiego. 

, W gifbi obrazu wida6 grunt nieco falisty, sdaje si; tu i 
owdzie jakf^ rotflinnotfei| okryty; jednakie rysunek jest bardzo za- 
gmatwauy, a powierzcknia kamienia znaczMie w tern miejscu nad- 
wer^oa, aby w tej mierze wydad jaki s)d stanowosy. 

„Z lewej strony ua samya priodsie obrazu wida6 rz^d do- 



*) Wf ovyginala pt«^telU uimaKoseiit jail podobiina tej icitny; ial 
aaai ie jej to dad oil m $ km *^ 



352 

m6w a raczej tunel6w, zaglfbiajqcych sif pod poziom praei spa- 
dzistotfd raptoMrn;, i oku tylko fasady swoje przedstawiajqcych. 

,»Z rysunku perspektywicznego bardzo dobrego, oko latwo 
osfdzid moie, ie te fasady ci^gn; sif wlinii prostej, i ie wchody 
do potern (galerye podziemne do wycieczek) maji kaztalt p6lko- 
listy. U trzech takich wchod6w czyli otwordw spostrzedz moina 
trzy przedmioty dziwaczne, o jednakim ksztafcie i o jednakich pro- 
porcyonalnycb rozmiarach; kaidy z tych przedmiot6w wygl|da jak 
armata osadzona na czterecb kolach, a dlugo^d takiej niby armaty 
wyr6wDywa niemal pofowie wysoko^ci poterny. 

„Prawa strona obrazu najwifcej jest uszkodzon;, 8zczeg61- 
niej na planie przodowym; kamien w tem miejscu stracil sw| po- 
liturf i brak mu niekt6rych cz^steczek. W najbliiszej dali czyli na 
drugim planie, kt6ry lepiej sif utrzymal, man^y widok obszernego 
amfiteatru w p6Ikole» w kt6rem tu i owdzie rozpoznad moina sto- 
pnie czyli schody. 

„W ^rodkowej ez^^ci obrazu widad to bliiej, to dale], aiedm 
przedmiotdw analogicznych z temi, ktdre sif u potern znajduj^ ; 
te przedmioty zdaj^ sif byd w iwawym ruchu , zostawiaj^o po ao- 
bie tumany kurzu. W tejie tfrodkowej czftfci na samym przodzie 
widad dwa przedmioty z pierwszego wejrzenia bardzo od innych 
odmienne; atoli gdym sif gifbiej zastanowif, zdaje mi ai^ ie one 
s^ tego samego typu co i tamte. 

„Wy^tawmy sobie dwie g^sienice, tak, ii jedna wygina 81$ 
ku drugiej, opierajs[c sif na poziomie dwiema diugiemi Japami 
tylnemi, rozpostartemi w ksztalcie gloski A, a dwiema przedniemi 
lapami wywijajqc, jakoby rzemieniami diugiemi i haczykowo zgi§- 
temi. Oto jest obraz przybliiony tych dwdch istot, ktdre opisad 
chcialem. 

„Byhibyto walka z sobg dwdoh nieprzyjacidlf A moie to 
tylko jacy dwaj przyjaciele w iwawej z sob; rozmowie, kt6ryeh 
artyBta chcial przedstawidP Zuchwaistwem byfo by cbcied stano* 
wczo tem wyrzec, a jednak wywijanie owemi niby rzemieniami, 
rucb, ktdrym jedna z tych istot przegina sif w tyl, gdy druga ku 
niej aif wygina, wszystko to kaie domy^lad aif, ie to jakai 
utaroMka na prawdf, lub pasowanie li^ azermierzy. 



353 

^Wspomnialetn, ie'te d'wie d^iwaczne istoty uwaiaiiii' co do 
toisamo^ci typu na r6wni z innemi dziesi^ciu istotami/ widoetDOikii 
na innycb miiejscacb obrazu. To moje utrzymywanie opi^am na 
nastfpujqcycb powodacb; kt6re zdaj| mi sif byd nz^adaiotie: ' 

„Ciafa wygl^daj^ce na obrazie jak gdyby g^sienice, s^ wszyst- 
kie j^dnakiej wielko^ci wzgl^dnej i jednakowo przedstawiaj^ si^ 
oku, bo kaide z tych cial jest w trzecb miejscacb wydafniejsze 
czyli wypukfe a to po obu swoieh konczynacb i w ^rodku ; , wy- 
pukfo^d ^rodkowa znaczniejsza jest od konoowych. Te, kt6re zdaj; 
3i$ unosid na czterech kolach , s^ mniej lub wijcej ppcbylbne, 
a to od ppziomu ai. do 50 stopni; dwie ostatnie maj^ postawf 
pionowq. ale zamiast k6l tylnych majq dwie nogi uloipne w ksztalt 
gfoiki A J a zamiast k6f przednicb dwoje r^k czyFi raniipn gibkicn, 
wygl^dajqcych jak pasy rzemienne. 

f,0t6ii czyby.nie mpina przypu^cid. ie mieszkancy tego pi9- 
znajoega ^wiata zginaj^ czy tai ;4wijaj| kolisto te swoje...dwie 
pary C4lonk6w, aby sif ruszyd i>miejsca,.a rozprostowuj) .je 
znowu, jalf^m jui m6wil, aby sif zatrzymad j rqbotf odbywa^;? 
W pierwszym. tedy razie icb ciala czyli kadluby przybierajq ksztalt 
kolifity, V drugim za^stajf sif dwunoinemi. Za tem zdanien^ ma-^ 
jam otfwiadczyli si^ wszysey, kt6rzy rozpatrzyli si$.,qwainie w tym 
:tak ciekawym obraiie, )(t6ry lu opisad do^d zrpzumiale niepodobn;. 

„Wypukfo^d po^rednia; it^idoczna w diele tyeb szczegdiayoh 
istot. whjksza jest, jakem jui powiedzial, od wypuklo^oi ha kaidej 
zdwdcb konczyn ciaf; stanowi ona icb brzuch. Te za^ dwie wypu- 
kfo^ci na konczynacb kadfuba , s^ sobie zvpelnie rdwne tak co do 
wielko^ci jak i ksztaitu . a chod niepodobna dopatrsyd sif w nieh ja* 
kiegob^di organu wyraf nego , nie mog§ niedomyflad sif , ie io 8| 
dwie glowy. Jakoi doakonafa symetrya zwierzfcia, aposdb w jaki 
ono przenosi si§ z mie|sca na miejsoe, ktdry mu dozwala odbywad 
raefa w przdd i w tyf z jednak| latwoiici), kaie mi domy^lad sif, 
ie to zwierzf moi^ stad czyli pnyBto sif trzymad zardwno na t^j 
jak na owej parze czfonkdw; byfaby to wife lalota dwiiiglowa 
obr^'otowat' (bicdphile-rotif%re), zarazem dwunoina i' dw-u- 
rfczna na przemian (bipdd^-bimhne altdhianQ^r! -^ 

Tm L )3 



354 

' mNa naszej siemi aajwyisie szcxeble skali zwierzfcej zajmuj; 
indywidua symetryczae , odniesione do plaszczyzny podluinej; tarn 
lai indywidua te bylyby symetrycznemi z odniesieniem do dw6ch 
plaszeiyzn do aiebie prostopadlych , z kUSrych jedna podluina, 
druga poprzeeznall 

^Pozwolf tu aobie kr6tkie zboczenie metafizyczne. Wielu 
ataroiytnych filozof6w (mianowicie Platon w Phaedonie wks. I.) 
z zaatanowienia sif nad uderzaj§cemi sprzecznotfciami w czynach 
ludzkioh, przyznalo czlowiekowi dwie dusze. Jedna obdarzona 
rozumem, jest aiedzibi pojftnotfci, jej miejsce jest w m6zgu; 
druga nieobdarzoaa rozumem jest siedzibq naszycb* namiftnotfci, 
zajmuje ona w ciele ludzkiem obszar osierdzia (blony podpiersiowej). 
Takie i niekl6rzy nowocze^ni filozofowie, rozdzielili dusz; nai dwie 
oddzielne i od siebie niezaleine czftfci; jednej panowanie jest du- 
chowe» drugiej materyalne. Jefli taki podzial jest takie u indy- 
widu6w wyobraionych na naszym aerolicie (ktdrym naleiy si$ nie- 
zaprzeczenie pierwsze miejsce mi^dzy mieszkancami swego globu) 
mialoiby to by6 niepodobnem , aby u jednej z ich dw6ch gf6w 
byl m6sg do umyslowotfci, a w drugiej m6zg do materyalnotfci? 
ozyliby to byd nie moglo, ie indywiduum gdy przybierze postaw^ 
w kierunku pionowym, wedlug rodzaju zatrudnienia jakiemu 81$ 
oddaje, tf z swoieh dw6ch gl6w ma wtedy w g6rze, kt5ra wla- 
<nie funkcyonuje? Hyfl tf puszczam w tfwiat tak jak mi przyszia : 
valeat quantum valere debetll 

„Jeieli to prawda, co s^dzi proiesor Owen, il zwierz^t krf- 
gowycb wyl^cznem to jest znamieniem, ie natura czlonki 
ich do dw6ch par ograniczyla , nie waham si$ opisane tu istoty 
policzyd do rzfdu zwierzqt krfgowyoh. My^l ta, ie zwierzfta 
krfgowe nie tylko na naszej ziemi, ale jeszcze i gdzieindziej 
istnied mogq, nie jest sama w sobie bynajmniej uderzaj|ca; bo 
wszystkie moiliwe modyfikacye egsemplarza idealu pierwowzoru 
krfgowego, dalekiemi sq jeszcze od wyczerpania, b|di w ksztal- 
tacb zwierzqt, kt6re dzi^ na naszym globie istniej), b|df w kopa* 
linowycb pozostalo^ciacb dawnych jego mieszkanc6w; nieiliczone 
modyfikacye tego samego pierwowzoru mog^ si$ znachodzi6 u 
zwierzft kr^gowych innycb p/anet.'* 



355 

Na zakoiiczenie, Sfpiszemy tu wnioski ciekawe, do kt6rych 
doprowndza wyrozumowane i sumienne przez Dra Hopkins zbadanie 
rolitu z lOgo $ierpnia 1862: 

i. Aerolit ten pochodzi od ciafa niebieskiego czyli pfanety, 
na kt6rego powierzchni rosn§ substancye roiilinne, zdolne do for- 
macyi w^gla i smolowca kopalnego (bitume); 

2. Ciafo to niebieskie zamieszkuja istoty obdarzone rozumem 
i ucywilizowane, posiadajqce umiejftno^d budownictwa . sztukf ry- 
8unk6w, nauk^ perspektywy, a tern sainem i wiadomo^ci jeomc- 
tryczne vf stopniu nieposlednira; 

3. Mieszkancy tego nieznanego ^wiata zyjq w pomieszka- 
niach podziemnych , a zbieraj^ sif niekiedy pod gofam niebem , 
w miejscach na ten eel urz])dzonycb ; 

4. Mieszkancy ci sq, ile si^ zdaje, gatunkiem lypu krf- 
gowego , i majq ukfad chh symetryczny, z odniesieniem do dw6ch 
plaszczyzn g{6wnych , jednej podfuinej , drugiej poprzecznej ; 

5* Maj) one tak^ organizacy^, ii cztery swoje czfonki zwi- 
jaj) w ksztaU koh, aby m6dz z miejsca pu^ci6 sif ruchem szyb- 
kini» a w tym ruchu cialo ich jest nachylone, jak u iwierz^t czwo- 
ronoznych. Gdy za^ sq w iniejscu lub moie w powolnym ruchu, 
wtedy ich zachowanie sif jest takie jak istot czworor^cznych o 
dw6ch glowach, ktdreby mogfy opieraii sif dowolnie to na tej, to 
na owej parze czZonkdw; 

6. Nareszcie wzrost ich zdaje sif byiS cztery razy mniejszym 
od wzrostu czlowieka. 



D. 6. str. Hi. Znany powszechnie, i do niedawna z upo- 
dobaniem czytany wo ^szystkieh jfzykach, ))ulkownik francuski 
Weiss czyni trafne nader o kobietach spostrzeienia . kt6rych tre^<S 
jest raniej wi§cej naslfpuji^^a : — Kobiely maj; wi^cej od nas u- 
czucia, mniej ustnloaej cnoty ; mniej s^du , wijcej przenikliwo^ci ; 
wifcej wad , mniej zbrodni. Znamionujq je powszechnie ina^t^j wa- 
gi nieporozumienia, zazdro^<5, m^ciwo^d, ciekawo^<S. W ich opo- 
wiadaniu panuje niclad, drobiazgowo^d, mifszanie 8zczeg6l6w u- 
boczoycb i odr^bnych. W s^dzie o rzeczach i czynach pi^ywift- 

Zv 



856 

zuj) si^ do pozoru nie do istoty, do 8l6w nie do rzeczy; wyro- 
kuj) skutkacli, nie tykaj^c przyczyn; przenoszq grzeczno^d nad 
dobrod , dowcip nad rozum , przyjemno^d nad uiytek , ozdobno^d 
nad warto^d, dzi^ nad jutro. Niemogqc wytrzymad diuiszego natf- 
ienia uwagi , latwo ,slaj^ w aprzecznoi^ci same z sobq ; sq powa- 
inemi w drobnostkacb, ziewajq przy rozmowach powainych. 

MQiczyzni. spfdzajqcy czas w towarzystwie kobiet, przyjmuj^ 
ich zaiety i slabo^ci: poiycie z niemi daje polor zachowaniu na- 
szefidu, lecz razem przelewa w nas drailiwo^d uczucia i zamilowa- 
nie do rzeczy podrz^dnych ; — czyni nas niewolnikami mody, gl^- 
boko uczonymi w rzeczach nieznaczqcycb, nieukami w powainych. 
Kobiety uczq nas m6wi(S wykwintnie o niczem; w ich gronie roz« 
prawiamy wiele, nie nie powiedziawszy; wprawiamy sif w udawa- 
nie, oglfdno^d, sztukf. 

Kt6i tu nie widzi rzetelnego obrazu przynajmniej pewnych 
towarzystw. To sztuczne i obliezone poiycie jest jedynem fr6- 
dlem tak zwanycb romans6w, trwajqcych bez konca i bez celu. 
W urobionych stosunkach, gdzie przyjfte zachowanie, sztuczna po- 
stad, kaidy ruch, kaide slowo ujf te w karby, ubarwione wdzi§- 
kiem, zludn^ skrapiajq woniq chwile schodzqce na niczem ^ gdzie 
pewna przyzwoito^d, rozmierzajqc starannie przestrzeii, ktdra picie 
oboje dzielid powinna, draini^c^ mi§dzy niemi utrzymuje prdinif;— 
w stosunkacb tych istnieje pewna lubo^d bez miloi^ci , lub trwaj) 
i^Iady milo^ci, ktdra przeszh. Mifemi s^ wspomnienia ^rzeczy mi- 
lych , milym jest pomnik tryumfu', lubo tryumf sam dawno prze- 
minqf; pomnik iywy umarlych uniesien. Ta m\loi6 jest tylko na* 
logiem, ktdry nie wiemy kiedy sif zaczql i jak sif skonczy; ona 
jest zabdjstwem czasu, cndt rzetelnych i uczud rzetelnyeh. 

Cnoty publiczne opierajq sif na domowych; cndt domowych 
zarzewiem sq kobiety , bo iycie towarzyskie jest w r§ku kobiet. 
Niechaj nasze, zacne zkqdin^d panic okazujq pogard§, a przynaj- 
mniej niechfd dla tych co malpuj^ obcych ubiorem, mow^ i m a- 
nierami, nie nauczywszy si§ niczego za miodu, sp^dzaj) w 
prdiniactwie wiek przeznaczony do pracy, marnotrawiq dawDe ma- 
jqtki, a nie umiejqc czud i my^led, suchem dowcipkowaniem i ga- 
datliwotfci) wypelniaj) prdini; iywota swego, a wnet oala spole- 



357 

czno^d nasza odmienni przybierze postad. Lecz dop6ki gfupcy i 
trefnisie, malpy i papugi przystrojone we fraki i cylindry stad b^- 
d^ u nich wyiej rzeczywistych warto^ci, pot^d znamieniem towa- 
rzystw bfdq nico^d, spodlenie i zepsucie, a przeznaczeniem spo- 
leczho^ci naszej niemoc i upadek. 

Biada tym tuwarzystwom; bo u nicb wszystko jest falszem ; 
o nich tei powiedzied inoina to, co Martial is powiedzial paniom 
rzymskim : „Ty jestd^ khmstwem : iyjesz w Rzymie, a jasne wfosy 
twoje rosnq nad Renem; — wiecz6r zrzucasz dwie trzeeie cz§^ci 
twojej osoby; — twoje ^wieie policzki i twoje brwi 8§ dzielem 
twoich niewolnic; — tobie mficzyzna nie moie powiedzied: kocham 
ci§ I — ty nie jested tern, co on kocha, a nikt nie kocha tego, 
czem ty jested.-' 

Poza obrfbem wszakie pewnych kdiek widzimy wifcej war- 
to^ci i prawdy. Tam kobiety zacbwycaj^ uczuciami, pelnemi iycia 
i ognia. cnot) domowq, troskliwo^ciq rodzinnq, zamilowaniem rze- 
czy publicznej; — tam tei tyiko spotykamy z latwotfci^ ionf, 
matkf, obywatelkfy kt6rych gdzieindziej szukad dopiero Irzeba. 

W ogdlno^ci, kobiety wi^cej uczuciowe, a mniej silne od 
mficzyzn, przechodz; nas we wszystkiem rozmiarem , nie dotrzy- 
muj) nam trwaniem : dziwi^ odwagq w cbwilach naglycb ; slabn^i 
gdy natfienie jest za diugiem. — S^ zapewne w dziejach przyklady 
nadzwyczajnej u kobiet odwagi pol^czonej z wytrwalo^ci). Znaleili- 
by^my wypadki podobne w dziejach naszych; w staroiytnotfci s^ 
one wi^cej uderzaj^cemi, bo tak§ byla natura spoleczno^ci 6wcze- 
snej. Bpicharis nalei^ca do spiaku Pizona przeciw Neronowi, okru- 
tnie mfczonq byla : — biczowania, rozpalone ielazo , tortury, nie 
zdolaly jej przymuaid do wydania W8p6lnik6w. Oprawey oburzeni 
sil^ kobiety, podwoili zaoi§to^d, ale napr6ino. Nazajutrz, dh od- 
nowienia tortur, musiano j^ nie^d na noszach , bo wszyatkie jej 
czfonki ze staw6w wyrwane trzymad sif jui nie mogly. Gdy 
• nacielnicy spiaku wydawali wszystko na sam widok narzfdzi mf- 
czfcych, Epicharis poniosia tajemnicf do grobu. Inna, kt6re[ imi; 
preepomnialem, nie ufaj^c wlasnej sile. ugryz/a sobie j;zyk w oza* 
sie tortur. Arria prsebija si; dia priykladu m$ia, wolaj^ct ^patrzi 
io nie bolil** — Wtukie: Zenobia zwycifiona przei Aureliana, 



388 

zwala jui win^ na s^go doradc^ i na ^mierd go skazuje. Jej 
moc duszy w dfugiej oslabia walce: uczony Longin koDdj^c nie- 
winnie, pociesza jeszcze niewdzi^czn^, bo slab^. Zenobia jest praw- 
dziwa kobiet^. , 

Przyrodzona r6znoi6 usposobien nakre^lila pumi^dzy dwoma 
pfciami granice, i kaidej z nich odmienny nadala kierunek. — Ko- 
biety z^daj^ce praw zr6wnania, pragnqce tak zwanej dii^ emancy- 
pacyi, nie doi6 rozviSkiyiy godno^d wiasn^. One chc^ pny']^6 cif- 
zary, kt6rym sprostad nie podohj^; one si^ zr^ekajq uroczej siZy, 
daj^cej przewag^ ich pewnej niiszo^ci. Gdziei nas wi^cej przenika 
kobieta: czy staj§c do boju rami^ w rami^ mi^dzy ziichwal^ mZo-> 
dzieiq; czy oddaj^c r^k^ stojqcemu jui na rusztowaniu mfodzien- 
cowi, by go od ^mierci wyba\Ni6? Jeieli 16ty wiek odj^I jej ten 
pifkny przywilej, nasz przyznaf jej inny, wznio^lejszy : nie mog^c 
ocalid iycia zbrodniarzowi, ona je dzii^ osladza cierpi^cym niewin- 
nie, biorqc pod sw6j macierzynski i prfen ludzko^ci kierunek do* 
nay przytufku, wycbowania i poprawy. 

Tu pragnienie emancypacyi powstafo z kierunku, jaki nadano 
wychowaniu pfci zenskiej w ostatnicli czasach byfej monarchii fran- 
cuskiej, a ktdre widzimy takie w upadajqcem jui rzymskiem impe- 
riuQ). Wychowanie to sptawia, ze kobiety wychodz4 z domu matek 
z sercen), z ktdrogo wygnano prawdf i prostot^; z twarzq, w ktdr^ 
wrdsf nazawsze u^iniech wszczepiony za mlodu; z r^kami, ki6re, 
strzezono od pracy, jak my strzeiemy syndw naszych od pr6inia- 
ctwa ; — ie przeto wchodz^ na scen§ ^wiata jako ciche i potulne 
ozdoby salondw, a koncz; niekiedy na samow/adnem panowaniu, 
wiod^eem do upadku m^idw i dzieci ; bo im gdzie wi^cej kobiety 
s^ m^iczyznami, tym wi^cej m^iczyzni kobietami si^ staj^ na sta- 
nowisku spofecznem, w pozyciu domowem , w itsposobieoiach , a 
nawet ubiorach. 

Rdwnanie si^ plci obojej , to zwrdt ku dzikoici , im niiej 
lud 6toi w oswiacie, tym mniejsz^ jest rdinica mi^dzy ' m^iczyzn^ 
a kobietq; cywilizacya w/a^nie uczynifa kobiety tem, czom sf obe- 
cnio: ona je emancypowafa od ponizenia i truddw. ZIy to zntk, 
^owiada Hoscher, gdy jest wiele autorek, krdlowych i rzqdczyn, 
jak to si§ dzialo w upadajqcym Rzymie i w Grecyi, lub w csasach 



359 

chylenia sif Franeyi i Anglii. Pewne kobiety w Rzymie nosily w 
koncu m^skie togi, i zt^d icli nazwa t o g a t a e. 

Emancypacya dzisiejsxa rozpocz^Ia si$ od cygar6w i lulek. 
Pokoje kobiet woniej^ce dawniej kwiatami lub ^wieio^ci) powie- 
trza, dzi^ wypelniaj; si^ niekiedy dymem, jak bawarskie knajpy 
lub pfuskie kordegardy. Wieciei panie, co warn nasuwa te dziwne 
pomysly i zacbcenia? pr6iniactwo kryjqce sif pod plaazczem lite- 
ratury i sztuk pifknyoh, przed ktdremi ustfpuj) pogardzone zajf- 
cia iony, matki, gospodyni. 

Pewny magnetyzm jfzyka przyci^ga do lulki szklankf, — 
krok jeszcze dalej, a jui znika pr6inia dziel^ca kobiety od nnfi- 
czyzn; ta subtelna granica, na kt6rej stal napis: ,,8zacunek i 
przyzwoitotfd*^ — znika urok, kt6rym kobiety czaruji towarzyskie 
poiycie. Przeroda wymierzyla przestrzen istaietaiu kaidemu; — - kto 
przejdzie poza nif , cofn^d si$ musi. Zadaleko poszli ci « kt6Ry t 
kobiet robili senatordw, lub cbc^ zrobid papieiki; zadaleko pa- 
8zIo konsylium Hakonskie^ udiwalaj^ce po trzydniowyeh rozpra- 
wach, ie kobiety maj^ duszf, prawie takf jak nasza. 

Phi pifknal owolnilai sif jui zdawna od karmienia dzieei 
twoich *) ; dzitf uwaluiasz sif od ich prowadzenia, zdaj^c ten cif iar 
^ na Szwajcarki ; przyjdzieie czas', gdy sif od ich wydawania na 
<wiat uwolnid zecbcesz? — Zostan przy wznioalem przeznaeteniu 
twojem; — z twoich r^k wychodt) przyszli kraju obywatele; do 
eiebie wyci^gajf rfce cierpifcy i sieroty; bez ciebie wszystko jest 
suche i martwe; — ty masz byd pociecb) i ozdob) iwiata, bo ty 
konczysz szereg twor6w: ciebie B6g stworzyl ostatni|. 
»Gdy jetseie ciegol wielkiej robooie brako^O| 
iBdg utwonyl kobiety, i stkodeiyl d^6lo.« 

PiOsoumik Cyp. GodebikL 

D. 7. 8tr. 134. Zdanie, kt6re zamieicilem w tekaoie, ie lud 
ezuj^e to, CO go zbliska dotyka, a^dzi zdrowo o ludziaehi ktdrzy 



*) Panie nymikie tame karmily dsieoi fwoje do npadka Rieeiypoipolitaj , 
Dowoiyltte krdlowe do esatdw Karob V, paoie polakie do euUm, w ktdryeh 
obetyioa wkrada^ tif do naa stes^la. Amarykaaki nie wienyly EuropajoiykoiB, 
u^ nyl krtji ^dsiaby dtiaeif obea aaalo adekol 



mu uiytecznymi J)y<$ ^o^%; ie przeio umie wybierad ra cl- 
od w, lubo sam radzid nie umie, popieraj^ znakomici 
wszystkich wiek6w publicy^ci od XenofoDta i Liwiusza do Macbia- 
welego i Montesquieugo : ^r- tego dowodzq jeszcz^ wybory^ gdzie- 
kolwiek powszecbne gfosowania zarz^dzonemi byfy. Wszakie, 
wplywy uboczne dzialaj; na wszystkie stany, a nawet trudno jest 
powiediied rzetelnie, na, kt6ry z nich najlatw^ej i najskuteczDiej 
dzialad mog%. Lud poznaje kto mu sprzyja, wie kto jest.sumiennym, 
doatrzega, u kogo jest rozum; — a czuj^c ie go sam nie ma doi$6, 
by. s^dzil r5wnie zdro;yvo o abstrakcyi, .szuka przedstawicieli swoich 
pon^ifdzy ludfmi stoj^cymi powyiej siebie. Lud. rzymski wy- 
hieral trybun6w po^r6d patrycyu$z6w ; miasta wloskije. wojuj§ce ze 
s^^lacbtq, ,z po#6d. szlachty samej wybieraly swpicb konsuldw i po- 
de&tdjsr; — ^.lud angielski od kilku wiek6w wysyla do parlamentu 
ludzi wyksztalconych i zamoinycb ; — dtats-gdndraux i konstytuanta, 
lubo pows^Ia w chwilach gorqcycb, skladaly si^ w ogdlno^ci z os6b 
maj^f^ycb wyisze wyksztafcenie i maj§tki ; — sejmy polf czonych pro- 
wincyj niderlandzkich byfy doborem ludz^i, ,.Iubp wyszlych z glo- 
sow^nia. powazechnego ; — glosowanie powszechne, z^rzqdzone u nas 
w.r. 184§. wydafo w dw6cb. tr^ecich cz^^ciacl^ posldw wzj^tycb 
w klsisi^. wyiszej,,qpiimo nienawistne dawne stosui^ki panszczyiaiaiie , 
i (siUae wplywy silnych stronnictw. ^^ _ . . 

' ' » ' ' ",: .'ff r ■* . ' » . . ; 

:• " .-.1- .•■■,-. . , ... 



•/• , 



D. S. ..s^r. 143. We wszystkich okolicaph dawpej Polski znaj- 
duj^ si§ vsie,. noszgce nazwiska: Wola, W^lka, Wolica, 
Swoboda, Swob6dka; byly to no wo zak^adane osady, otrzy- 
muj|ce wolf, to >jest wolno^d, zwolnienie od cifiar6w na pewny 
prze^f^g lat. Otrzymywafy one te nazwy, bo wyrazy: wolno^d 
i wola byfy u nas rzeczywi^cie jednoznacz^cemi wyrazami : „Kto- 
kolwiek z whsnej woii osiadi na woli, i wysiedziaZ wol^ (ozas 
wskazany), ten wolny jest od panszczyzny, i t. d." (Czacki, Band- 
ke, Linde). Z powodu tej f^czno^ci znaczen m6wimy bez r6iniey: 
z^dowolni eni e i zadowolenie. 



561 

D. 9. str. 148. Stronnictwo polityczno -religijne w Galicyi, 
kt6re nazywamy partyq ruskq, a wh^ciwie ^to-Jurskq, nie dostrze- 
ga moie, ie subtelno^d pretensyi i drafliwo^d w drobno$tkach s) 
zawsze i we wszystkiem bliskiej wsp6lno^ci dowodem i skutkiem ; — 
ie separatyzm jest w niem jedynie my^lq pewnych os6b^ a nie ludu 
dqino^ciq. Im bliiszemi s^ sobie sirony zwa^nione , tym bole- 
^niejsz^ jest obraza, tym gl^bszemi iale. Chrze^cianie po wszystkie 
czasy przenosili niechrze^cian nad sektarzy; w dawnym Rzymie ka* 
tolicy woleli bafwochwalc6w nii Aryan6w ; — w Turcyi wyznawcy 
ko^ciola wschodniego wol^ ,Turk6w nii katolikdw ; sekta iydowska 
rabbanici woli ehrze^cian i muzulman6w, nii braoi swoich karait6w 
odznaczaj^cych si^ cnotliwem iyciem; — w Niderlandach kalwi- 
ni^ci woleli katolik6w nii wyznawc6w augsburskich; — Niemcy nad- 
rensey Francuz6w nii Prusak6w ; — Wenecyanie Grek6w nii Ge- 
nuenczyk6w ; — Teby Pers6w nii Ateny ; papieie wzywajq pomocy 
Griek^w i Turk6w |<rzeciw arcy-katolickim panstwom europejskim, 
Portugalia rzuca si$ w opiekf Anglii, by sif nie skojarzyd z po- 
bratyroczq Hiszpani^ ; anglo-amerykansry republikanie ppdaj^ rf k^ 
Moskwie» zion^c ogniem nienawi^ci przeciw ^nglii ; a najzaoi^tsze 
niesnaski prywatne powstaj§ wlonie rodzin samych Czf ^6 Rnsindw 
unit6w w r. 1848 uznala j^i^yk niemiecki bliissyno siebie od pol* 
skiego. Zaprawd^, gdyby w tych gorqcych chwilach europejskiego 
szalu, Rusini nasi nie byli Whieili skarg i uialen, byliby^aiy zw^t- 
pili ieh braterstwie i o ich wsp61nej z nami narodowo^ci. 

Narodowo^ ma odr^bne iatnienia podstawy. W narodach wy- 
ksztalconych obywatele r6inych wyznan , a nawet odmiennego po- 
cbodzenia, uwaiaj) sif za rodak6w, bo tarn narodowo^d jest wznio- 
alem* iecz ziemskiem poj^ciem ; — gdzie niski atopien o^wiaty po- 
jfoia tego urobid nie umie« tarn narodowo^ciq jest jeszeze meczet 
i boinica. — Wszakie, gdzie jest r6ino^d zupelna, gdzie zatem nie 
zbliia ani religia , ani pochodzenie , tam niech^ d przemija szybko, 
a w jej miejsce wyst^puje uczocie ludzko^ci. Ludzko^ci tej liczoe 
znaleid moina przyklady, ~ poprzesUniemy na jednym, bo w nim 
wystfpuj) osoby wyisze obok ludu, duchowne obok ^wieckicb. 
Saladyn laj^wszy Jerozolim; r. 1187 dozwolil, by znajdujfcy si; 
w niaj ehneteiania wykupili si$ po jednyni biBantynia m glowf. 



362 

Cz^i6 ludno^ci ubogiej udala sif do Baszy-Meleka z proA^, by 
ich od opiaty tej uwolniono. Saladyn na wstawienie si^ baszy, 
uwolnil 1000 gI6w; — na pro^b§ patryarchy drugie 1000; — 
w koncu kaidego ubogiego. 6dy ludno^d chrzeiicianska, ust^pujic 
z miasta, przechodzila poprzed okna jego, kazal rozda6 pomifdzy 
ubogich 220.000 bizantyn6w, to jest wszystko, co zebrano od bo- 
gatych. Zolnierze, kt6rzy ich eskortowali, powaadzali w drodze 
osYabionych na konie swoje, a sami szli pieszo. Ct^i6 tych nie- 
szczf^liwyoh odf^czyla si^ od konwoju, udaj^c si$ ku Tripolis, 
gdzie przez cbrzc^cian innej sekty zrabowanq lub wymordowan^ 
zostala; reszta poszfa na prawo ku Eoropie, ale okrfty weneekie 
ubogich darmo przyjqd nie chciafy. Eskortuj|cy muzulmanie zioiyli 
sif i opfacili icb przew6z 



D. 10. str. 149. Ktoby cbciaf bliiej pozna6 to iwikfanie rd" 
inorodnych pojf6 i uczud, kt6re tak dziwacznemi czynif dzieje za- 
cbodu i poludnia, w wiekacb ^rodkujqcych pomifdzy wyprawami 
do grobu ^wiftego, a retorm^ i pocz^tkiem wielkich odkryd i wy« 
nalazk6w; ten inusialby zej^6 od szczeg6l6w towarzysz^cych 6w- 
czeanym rucbom politycznyna, do drobnostek iycia domowego. 3ni 
to co^my przytoczyli w dopisku 4tym, daje niejakie onych wyo- 
braienie; 8zczeg6ly, kt6re tu powofamy, uzupelniaj^c tamte, prsed- 
stawi^ nam innf jeszcze strong towarzystwa, z ktdrein przeszlotfd 
naszf z pewnem uczuciem dumy por6wna6 moiemy. Pominiemy 
tu modlitwy dziwne i dziwniejsze jeszcze ceremonie w koiiciolach ; 
przebieranie dzieci za aniofk6w, ludzi za ^wiftych; tance, kriyki, 
maski, ^prowadzanie zwierz^t, beczenia ksi^dza przed oltarsem 
i t. p. jak niemniej opisy potraw, kt6remi jak jui napomkn^lUmy 
w tekscie, panie 6wczesne stroify stoly swoje, a mij^dzy kt6reini 
najozdobniejsze byfy merde-d'oie, i druga, kt6rej jui nazwad nie 
^miemy. na^Iaduj^ca doUadnie ksztaftem to, co czfowiek najslaran- 
niej ukrywa. Przejd^my do wypadk6w innego rodzaju; one dadi| 
og6lae dwczesnego spofeczenstwa poj^cie. 

Karol W. odiicza s^m jaja i kury, kt6re z foiwarku swego 
na targ wysyfa. Kr61owi^Frotho IIL radzono, by si$ raz jui oianil^ 



363 

gdyi inaczej nie wyjdzie nigdy z podartych koszul. Zona Karola VII. 
(wiek 151) byla jedyn§ pani§ maj^c^ wi^cej nii dwie koszule; — 
a zbytku tym mdwifa Francya cala. Jeszcze w 16. stuleciu 
na zachodzie panowie sypiali nago. Czarnecki wspominal o tern, 
opowiadaj^c szczeg6fy swojej wyprawy do Danii. Lud nie uiywal 
iadnej bielizny. 

Filip pi^kny kaie przysi^gad na ewanielif urz^dnikom menni- 
czym, ie tak zfatszujq monetf, aby sif na niej nie poznali kupcy; 
kr61 Jan wyr^wa po jednemu z^by bogalym iydom , by od nich 
wym6dz wyznanie, gdzie przechowujq pieniqdze. Jeden z tych 
iyddvf wskazaf je dopiero przy ostatniej operacyi, zapewne nys 
bardzo zr^cznego dentysty; to finanse. W podw6rzach zamkow 
stafy liczne szubienice, na kt6rych gnify ciafa powieszonycb dla 
postrachu iyjqcych ; to p o 11 c y a. W radzie ministr6w przeciw 
ksifciu Guise (czasy p6zne w por6wnaniu) uchwalono, ie w zbro- 
dniach stanu, kara powinna dla pospiecbu poprzedzad ostatnie wy- 
ja^nienie sprawy; to s^downictwo. Po rok 1750, kat w Pa- 
ryiu pobierat koszowe od cUop6w przynoszqcych iywno^d do mia- 
sta w czasie tar^^u, zuacz^c kred| ua plecach tych, Mnj jui 
oplacili: to koszta sqdowe. 

W zamku seniora zachodniej Buropy peZno pazi6^, koniu- 
szycii i straiy ; — na ogromnych kuchennych ogniskach zgraja 
kucbi'ik6w warzy w kotlach cale ciel^ta i woly dla dworu^ go^cl 
i sluzby; — miodziez uzbrojona, lecz nieumiejqca pisad, przepfdza 
cale ranki z dzid^ w r^ku, broni^o lub zdobywajqc kupy gnoju 
lei^ce pried stajniami, a damy w oknach przyklaakuj) odwadze 
i zr^czno^ci. Po objedzie id^ gry, kostki, pilki, palanty, obrfcie; 
dalej pay* papu^i i malpy; bfazny, karly i karlice; arfy, cymbaly, 
piszczaiki, tr^by i b^bny; w koncu nauki kapelana, i opowiadania 
dawnych, lepszych jeszcze czas6w. Niekiedy podczas objadu, roz- 
rywek, lub wir6d nocy, stojqca na wieiy czata dzwoni; po^staje 
wrzawa powszecbna, bramy zainykaj^ si§ z loskotem, zwodzone 
mosty podnosi), siodfaj; konie. wszystko uzbrojone biegnie na 
waly lub staje przy strielnicach. Ranek nadchodzi, nikt si$ nie 
zjania, pok6j pomraca, a t niw gry, walki i tr^by. To iycie 
panskie. 



364 

Rzeczy powaine byfy ^mieszniejszemi od uciech; niepowstrzy- 
mana mania erudycyi towarzyszyla wszystkim czynom i mowom 
tych pustych wiek6w. Trybunaty mi/o^ne, jak trybunaly cywilne 
mhly prezesdw, radc6w, sekretarzy, obronc6w i woinycb ; wszystkie 
przewinienia milo^ne rozstrzygano powainie, podlug prawa kano- 
nicznego. Oskariono damf, ie nie przyjfia od kochanka pieHcie- 
nia ; s^d jf uwalnia , bo pod/ug tytufu III de donatione inter virum 
et tixorem, roaHenstwo jest rzeczq ^wi^t^, a podarunek bylby sy- 
m on i a. Kawaler oskaria dam§ , ie go skaleczyla przy pocalo- 
waniu; trybun»f nakazuje jej obroyd codzien ran^ swojemi „r6ia- 
nemi wargaroi^, a to w moc dekretali6w de reliquiii ac vmertUione 
sanctorum. To jednolito^d prawodawstwa. 

W tych Uogich czasach, do kt6rych wzdychamy nieraz, wszyst- 
ko szlo razem ; — mi^dzy zwierz^tami a ludiroi nie wi^cej czy- 
niono r6inicy, nii mifdzy romansem a religiq. I tak: wyrokiem 
klasztoru tfw. Genowefy w Paryiu skazano na spalenfe iywcem 
wieprza , kt6ry zjadl dziecif, ^bowiem udowodnionem zostalo, ie 
il6h jego nie byl pr6inym." W Montagne podobnym wyrokiem 
i za podobny wystf pek skazano loch^ na powieszenie ; — locha 
powieszonq zostala na rynku w ubiorze mfskim. W Givors powie- 
szono wolu za skaleczenie ehlopca 12toletniego, po wysluchaniu 
instrukcyi sprawy, adwokatdw i ^wiadk6w. W Montpellier (jui w r. 
15651) skazano cz/owieka i krow^ na spalenie w jednym stosie, 
a popiofy ich miafy byd rzucone na wiatry, za grzechy ^miertelne. 
To r6wno^d w obliczu prawa. 

g \ Medycynie nie lepiej sif powodzifo: — rycerze krzyiowi priy- 
nielli ze wschodu ^wierzb§, niechlujstwo i n^dza rozszerzyly j$. 
gwa/townie; — parszywi poczytani byli za stowarzyssenie 
rewolucyjne, majqce tajne posiedzenia wAnglii; a tortury do- 
prowadzify do zeznan najniedorzeczniejszych ; — n. p. ie wsp6Inie 
z iydami zatruwali studnie , irddh i rzeki , rzucaj^c w nie gaiki 
z krwi ludzkiej, uryny zwierz§cej i pewnego ziela, do czego do« 
dawano i^wi^to^ci. Ogien, wi^zienie, szubieniee, zakopywanie iyw- 
cem, wszystkie mfczarnie, na jakie sztuka mogia si^ zdobydi 
uiyte byly na przytfumienie tych rewolucyjnych parcbdw. 



365 

Do 8zczeg6}6w tych dodajmy jessoze kilka spostrzeien, malu- 
jqcych 6wczesne wygody. Do czas6w jeszcze Ludwika XIV. nie 
znano widelcdw i serwet ; jedzono /yikq i noiem, a g^b^ obcierano 
chlebem; do 15. wieku podfogi byfy niewykladane ; gofq ziemi^ 
pod nogaoni wy^cieiano slomq w zamkach szlacbty i magnatdw. 
Miasta nie byly o^wietlone przed stu jeszcze Laty ; po niebrukowa- 
nych iilicach jeidiono konno z latamiami. Pierwsza myi^I wyfo- 
ienia w Paryiu kamieniem kilku ulic przyszia Filipowi, gdy stojqc 
w oknie, uczul wi^kszy nii zwykle smr6d z poruszonego {adownemi 
wozami b?ota,' w kt6rym gnilo wyrzMcane z pomieszkan , a nigdy 
niezbierane i^miecie Po ten okres czasu niewiele jeszcze byfo 
dom6w z kominami; znaczn^ ich czf^d pokrywala sloma; dachy 
zamoiniejszych byfy z desek Zadna z jarzyn dzi^ uiywanycb, 
pr6cz kapusty, nie byla znanq Francuzond przed iStyoi wiekiem. 
Wieczerze na dworze Karola V. najokazalszym w tych wiekach, 
otfwietlane byly maczanemi ^wiecami lojowemi, kt6re trzymali 
w r^ku dworzanie stoj^cy poza stolem. W Paryiu w 17. stuleciu 
dwa tylko hylj liche i niezawieszone powozy: kr6Iowej i ksi^iny 
Poitiers; — po kraju podr6iowano wolami w skrzyniach zbitych z de- 
sek, nie wy/qczajqc kr6l6w i kr6lowycb Francyi i Anglii. Izabela iona 
Karola Vi (poozqtek 15. stulecia) przyznaje si§ do zbytku, kazawszy 
sobie sprawid dwie koszule Iniane. Przed 16. wiekiem znano tylko 
poncEOcby szyte z pI6tna ; za^ sandaly byly powszedniem obuwiem 
na poludniu i zachodzie. Papieie wyrzucaji w tyoi czasie nie- 
kt6rym ksi^iom, ie si; bior§ do trzewik6w; za^ ksifia w og61-' 
noici gromiq za nie pan6w tfwieckicb z zapafem i troskliwo^ciq, 
jakich nigdy w nich nie budzify kradzieie, gwalty i pijatyki. Ta 
szczeg6lna troskliwo^6 o zbawienie niekarnycb owieczek, przypo- 
inina nam kl^twy miotane dzi^ z kazalnicy przez pewnych ksifiy 
przeciw szerokim spodnicom. 



D. 11. str. 173. Powiadamy w tekscie: Myli si; kto mniema, 
ie my post^pujemy za Ameryk); ona owszem starzeje si$, zd^ia 
za nami, i nie uniknie przejiid tnidnyob , jakie prsebyl ^wiat 
atary. 



366 

Po wyjiiciu z druku pierwszego wydania « pojawif si§ list 
jednego z infi6w stanu a razem jednego z najcelniejszych histo- 
ryk6w Anglii , Macaulay*a , pisany do Ameryki w przedmiocie poli- 
tyki prezydenta Jeffersona. List ten, lubo z odmiennego nieco 
stanowiska popiera dziwnie widzenia nasze, kt6re nie byly przed- 
wczeshemi, bo jui dzi^ ziszcza<5 8i§ zaczynaj^. Oto gf6wne ust^py 
listu tego: ,,...Przeznaczenie nasze jest nieomylne, lubo urzeczy- 
wistnienie jego wstrzymuj^ w tej cbwili wpfywy czys^o fizyczne. 
Dopokqd posiadad b^dziecie ogromnq przestrzen ziemi urodzajnej a 
niezajftej, robotnicy wasi nie przestanq by6 w stanie nier6wnie 
lepszym nii ich towarzysze starego l^du, — a pod wpjywem tych 
8tosunk6w, polityka Jeffersona moie nie sprowadzid ziych skutk6w ; 
ale przyjdzie czas, gdy nowa Anglia b^dzie r6wnie zaludnion^ jak 
stara... \Yy takie b^dziecie mieli wasze Manchestry i Birminghamy, 
gdzie po sto tysi§cy robotnik6w stanie naraz bez zaj^cia. B$d^ to 
dnie wielkiej pr6by instytucyj waszych .. U nas whdza najwyisza 
jest wprawdzie takie w r^ku wielkiej ilo^ci iudzi, ale ludzi dobra-* 
nych, wyksztalconych , kt6rym zaleiy na utrzymaniu porz^dku, na 
poszanowaniu wlasno^ci.. Jui w ci^gu iycia mego Anglic prze- 
byla dwie lub trzy pr6by cifikie, jakich Ameryka nie doznala 
jeszcze, lecz kt6re apadn^ na niq w przyszlem stuleciu, a moie 
nawet jeszcze w bieiqcem. Zycz^ warn szczf^liwego przej^cia tej 
burzy» ale przewidujf najgorsze jej nastfpstwa! Jest rzecz§ jasn^ 
jak dzien, ie rzqd wasz nie powstrzyma wii^kszo^ci rozj^trzonej, 
bo u was wifkszo^d jest tym rz^dero, a ludzie zameini i wyksztaf- 
ceni s4 na lasce wi^kszo^cil 

....Przyjdzie dzien, gdy powstan? mpwcy demagodzy zapytu- 
jqcy lud rozdrainiony, jakim prawem jedni pijq wino i jeidi; po- 
wozem, podczas gdy innym nie dostaje rzeczy niezbf dnych ?... Ta 
kolej rzeczy pchnie spoleczno^d wasz^ w jedn§ z tych osiateczno^ci, 
po kt6rych szczf^cie prawdziwe jui nie powraca ; — przy kt6- 
rych jaki Cezar lub jaki Napoleon chwyci za cugle rz^du, — lub, 
CO gorzej jeszcze, wasza republika b§dzie tak zrabowan^ i zburzon) 
w 20. wieku, jak by?o w 5. panstwo rzymskie — z t^ tylko 
r6inic^, ie pustoszyciele Rzymu Hunny i Wandale przybyli z zc- 



367 

f 

M^n^trz, a pustoszyciele wasi, wasze ludy dzikie, b^dq to dzieci 
wlasnej ojczyzny» wychowancy waszych instytuqyj !... (Revue dei 
deux mondes 4. Novembre 4864). 



D. 12. 8tr. 190. Trudno nie dostrzedz, jak blisko siebie stafy, 
i dot^d stojq pojfcia o wlasnp^ci nabytej prawem mocniejszego« 
i tej do kt6rej dochodzimy drog| zamiany. Znanym powszechnie 
traktatem zawartym pomifdzy Rzymem a Kartagin;, to ostatnie pan- 
8two zobowi^zalo sif : „Die zatrzymywad na wIasno^6 miast 
nadbrzeinych wloskich , kt6reby mu aif u d a lo z r a b o w a d 

Narzucane slabszym obowi^zki z przemyslem zwi^zek maj^ce, 
s% jeszoze tego samego pojfcia nastfpstwem. Hetropolie tegocze- 
sne niedaleko pod tym wzglfdem odeszly od staroiytnych : Kar- 
tago sakazuje w koloniach sardyhskich uprawiad zboie pod kar^ 
^mierci; — Anglia narzuca herbat^ Ameryce; Hiszpania sprzedaje 
gwaltem osadnikom w Peru okulary, a jedwabie babom p6Inagim. 
Te zamiany wymuszoDe torowaly drog^ niezaleinym. My dzi^ id§c 
na podbicie lud6w ca(ych, karzemy ^mierci) za rabunek jednej 
karczmy. „Ja wzi^fem tylko indyka, ty zajqiei kr6lestwo", rzekl 
do Karola XII Szwed oskariony o rabunek Sakaonczyka. 



D. 13. str. 222. ...Poezya wog6lno^ci psuje raczej inteligency; 
niieli j$ kszta(cr; zmy^lenie jest jej istot), przesada przymiotem 
gldwnym, zawsze posa obrfbem rzeczywiatoi^ci, ma upodobanie 
w zboczeniacb, postfpuje tylko skokami, dowodzi jedynie pnez 
obrazy; jest to gor^czka wyobraioi« kt6ra staje si; najsilniejsz) 
w cbwili obfqkania. G/6wnem jej zadaniem jest podobad sif. Po- 
ezya jest kokietery^ literatury. Pozbawilo j$ wziftotfci mmSstwo 
utwor6w jalowych, cz^sto niebezpiecznycb , gdzie caly sklad obja- 
wia sif w sztuce jubilera wykucia rymu (de ciselarta rime), Ciy- 
tanie zbyt cz^ste wierszopis6w oslabia powoli rozs^dek, bo daje 
umyslowi kierunek mniej odpowiedni tfwiatu reeczywistemu i mniej 
korzystny dla zaj^d najpospolitazycb w iyciu. „Lei po^e$ ne font 
pat tautariU dam lei eko$e$ qui doivetU Sire dedddee par la raieon.^ 



368 

{dlirabeau), ...Platon nie dopuszczaf poet6w w swojej idealaej rze- 
czypospolitej , radzi bowiem odprowadzid ich do granicy, uwienczo- 
nych kwiatami dla nieobraiania bogdw. „Ce qui ne vautpas la 
peine (Titre dit^ on le chant^ wyrzekf Beaumarchais •Un bon poite 
lirique n'est pas plus utile qu'un bon joueur de quilles^ m6wi MaUes- 
herbes tw6rca poezyi francuskiej... Poet; prawdziwym jest tylko ten, 
kt6rego caly nar6d ukocha i powtarza/ (Roman Bierzynski. 8to« 
sunku czlowieka do przyrody i nauki). 



D. 14. str. 199. Nie trudn; jest rzeczi usprawiedliwid prze- 
czuciowe poszanowanie, jakie lad niedie dla majqtkdw. Byt ludz- 
ko^ci zawisi od p i erwia stku spolecznego, to jest od za- 
sobu wiedty i pracy; ten zas6b powszechny sklada si^ z zasobdw 
prywatnych, tworzqcycb lancuch towarzyski. Im kt6ry z nich jest 
"wi^kszym, rozleglejszym , tym wplywy jego dalej sifgaj;, i tym 
on przewairtiej dziafa na ludzko^d ; — a im wi§kszym jest wplyw 
atasobu pojedyncrego, tym wi§kszym musi byd wply^ osbby, ki6fa 
gd w r§ku swoim trzyiiia ; bo Jak w przerodzie, tak w spolecizno- 
^ci Stan czynny styka si§ z biernym. Wpfywu tego nikt nie za- 
przeczy, i nikt nie obali; lecz jak usprawiedliwioneda jest posza- 
nowanie publiczne, tak czfsto ^mieszn; si§ wydaje postawa tych, 
ku kt6rym ono si§ zwraca, mi^szajqcych wjedno: mienie obecne, 
i bistoryczne wielko^ci. 

Znikczemnieni niekiedy potomkowie znakomitych przodk6w, 
nie pojmuj;, zdaje si§, ie pewne poszanowanie , jakiego doznaj^ 
w towarzystwie, jest uczczeniem dawnych zaslug, a nie dzi^ iyJ9- 
cych os6b, gdy nie majq jui same w sobie iadnego do tego prawa. 
Kon, im dalszy swego arabskiego przodka , owca dalsza pierwszego 
merynosa , tym mniejsz; jest ich wartoid; — ozfowiek prze- 
oiwnie liczy na karb zasfug wlasnycb, stopnie przedzielajace 
znikczemnienie jego od znakomito^ci , pod kt6r^ si^ podsuwa. Im 
wifcej stal si^ jej obcym, im wi^cej zgubil po drodze z pokolenia 
w pokolenie zarod6w wielkiej spu^cizny; tym uporczywiej imi$ 
swoje dopisuje do hipoteki obcej nie^miertelno^ci. niczem tei 
mote w iyciu spolecsnem z wi^ksz) pewnoioi; powiedzied nie 



'369 

moina, ie si§ zuiywa' i niknie, jak o aryvtokracyi rodu. Arystokraeya 
bistoryczna rozpfynf/a sif niemal zupelnie w Europie. Wszystkie ^ 
wysilenia potomk6w gfo^nycb niegdy^ rodzin, nie mog^ powstrzy- 
Tnad tej przyrodzonej dqino^ei. Anglia posiada rzeczywi^cie ary- 
stokracy^, ale nie historycznq ; ona jest siln^ i krzepk^, bo nie ma 
czasu przeznaezonego na wyschni^cie; ona zasila aig z dolu od- 
mfodnionemi sokami, przyjmuj|c w lono swoje no we rodziny, wno- 
sz^ce ^wiei^ warto^d i ^wieie zaslugi, w miejsce zapomnianycb i 
zaiytycb. W Polsce arystokraeya prawna nie istniala nigdy; tu 
kaidy wfa^ciciel kawalka ziemi byl szlacbcicem, a kaidy .^szlacheic 
na zagrodzie r6wnym wojewodzie/' 

Wszakie trudno nie przyznad, ie arystokraeya rodu, umiej^oa 
polqczyd odziedziozone zas^ugi. i mienie z osobist^ warto^eiq, umie- 
j^ca je ozdobi<S whso^ prac^ , prawotfci^ i wyksztafceniem , zba- 
wienne mied musi wpZywy na powodzenie narodu; moino^d wy- 
ksztalcenia czyni jf zdoiniejszq do spraw publieznych; mienie 
I^czy jej log z losem powszecbnym ; shwa rodu ezuwa nad ni^, 
i od spodlenia odwraca. Arystokraeya rodu spaja nas z przeszlo- 
ic\^ ; ducb demokratyczny iyje obecno^eiq i nadziej; ; tamta usiluje 
przeehowad to co bylo, ten pragnie nowo^ci i przeobraienia. Po- 
stfp ieiy w naturze spoleczno^ei ludzkiej; lecz tylko na tem co 
jui bylo, oprzed sif moie to co bfdzie jeszcze. Demokraoya 
p^dzi nas w ^wiat nowy, w ^wiat coraz lepszy, nie daj^c czasu 
obejned sif poza siebie; arystokraeya pragnie czfsto zachowad 
nietkni^teni to nawet, co zaledwie przeistoczonesn istnied jui moie. 
Tamta jest iywiofem rucbu, zmian i niebezpiecienstw; ta cicbo^ci. 
gpokoju i trwania. Ona szanuje przes^dy, bo samo jej istnienie 
jest przes^dem; lecz kr^pujfc nas niemi, jedna t zaslugami pra- 
dziad6w, przytwierdza do miejsea i ez;sto od rozbicia cbroni. 



D. 15. str. 223. Od ustalenia sif nowego rzeczy porz^dku 
po upadku panstwa rzymskiego, iydzi byli szczeg6Inym i jakby 
urzfdowym przedmiotem prze^ladowan i udr;czen. To icb poloie- 
nie trwaii|ce kilka wiek6w bylo icb wspdioym losem.^o wszystkicb 
krajacb , pr6cz Holandyi powstjy|cej ftMA bagien ^grac§ przyby- 

Tom I U 



370 

8z6w wszelkicby i PoUki, u kt6rej tolerancya jest jej dziej6w szcze- 
g61n^ charakterystyk^. Niemal wszystkie rz|dy europejskie poczy- 
tywaly za obowiqzek tfcigania tych, kt5rzy zamordowali Zbaweciela ; 
a nadto, prywatae maj^tki tego po wszystUe czasy prze- 
my^lnego ludu uwaiane byly jako stale fr6dIo potrzeb finansowych. 
W Anglii Henryk II. w poboinytn zapale obci^ia iyd6w podatkiem 
na krucyat^; Henryk III. sprzedaje ich Ryszardowi na setki; — Jan, 
jaketfmy jui powiedzieli, wyrywaniem zfb6w przymusza ich do 
skladania pienifdzy; — a przy zatargacb kotfciola anglikanskiego 
z rzymskim, dodawano cz^sto dia poniienia i zamkni^cia wrot 
przyszlego iycia, pierwszego lepszego iyda katolikowi na spa- 
lenie przeznaczonemu. 

We Francyi przed 12. wiekiem nie mogli iydzi mied smf- 
tarzy; do wieku 14. wolno bylo plu6 im na twarz, a trzy razy 
w rok przed kotfciolem policzkowad. Wykupywanie si$ iyd6w od 
wygnania, konfiskat i szubienicy, jest jednym cii|giem ich dziej6w 
^ tym kraju. Gdy wielu zmfczonych prze^ladowaniem, przecho- 
dzid zacz^Io na reiigi; cbrze^ciansk^ , oczyszczano ich dla oczy* 
szczenia duszy z maj^tkdw zebranych „w czasie obl^kania.'* Po 
wojnach religijnych, gdy z s^erzqcq si; n^dzq upowszechnila si; 
po kraju choroba parch6w, o czem nadmienili^tny jui takie, rzucano 
w wielkie doly parszywych chrze^cian Jako czarownik6w, a z nie mi 
iyd6w zdrowych, jako wspdiwinnych , — pokrywano ich sloni) i 
zapaiano. Skutkiem tych dfugich ^cigan, ludno^6 iydowska nikia 
tarn ciqgle; za Filipa Augusta polowa Paryia naleiala do iyddw; 
a w wieku o^mnastym zaledwie wiedziano b nich. 

W Hiszpanii i Portugalii palono ich na stosach, jako »,naj- 
milszq Bogu ofiar;/' Te prze^ladowania trwaly po koniee wieku 
zeszfego, a po roku 1829 byt ich zn6w nie o wiele byl tam 
lepszym. 

We Wloszech przymuszano iyd6w do spoiywania potraw 
ttuszczonych sfoninq; — w dnie ^wiqteczne musieli stawa6 przed 
biskupami dla slucbania katechizmu; — a obwinionym o iada ueby- 
bienie czytano przysifgf : „jeieli zmy^Iam, iebym oparszywial, ie- 
bym doslal febry, iebym iyl wieprzowinq** i t. d., przyczem po 
Jkaidjm ust^pie iyd dodawal: amen I 



W Niemczech ucierpieli moie najwi^cej w czasie wojen sekt 
religijnycb. W og61no^ci byli wlasnoi^ciq baron6w, lub niewolni- 
kami kamery, w moc dekretu Fryderyka II. z r. 1238; a cesarze 
uwalniali czfsto s^acbtf od placenia dlug6w zaci^gni^tych u 
zyd6w. 

Prze^ladowani , ciemi^ieni i odzierani iydz^ we wszyatkich 
kri)jach Europy^ cisn^li sif nawalem do Polski, kt6ra niezaprze- 
czenie byla wdwczas najwifcej o^wiecon| i toleranck^. Jakie rz^dy 
polskie obcbodzily sie z iydami? Za Mieczyslawa starego wladza 
krajowa broni iyd6w od studentdw. W pocz^tku 13. wieku po- 
siddali oni wsie. Przybyfa zd6w ci^i6 iyd6w z Czech ; — przy- 
wileje, kt6re posiadali byli w tym kraju, byly i tu r^kojmi^ ich 
bezpieczenstwa. Takie same nadanie udzielil im Boleslaw Wiel- 
kopolski r. 1264. Kazimierz AY. potwierdzil i rozci^gn^I tea przy- 
wilej do tych kraj6w, kt6re wladzy Boleslawa nie podlegaly. Za 
Zygmunta I. prze^ladowani i odarci iydzi i w Czechach, otrzymali 
w DMszym kraju zapewnieDie bezpieczenstwa, jakiego uiywali da- 
wniej juz przybyli. Zygmunt August nadal im prawo s|downictwa 
wlasnego i t d. (Czacki. — Statyst.). 

Miasta polskie-, jak wiadomo, zaluduione byly Niemcami 

» 

przecbowuj^cymi wlasne prawodawstwo, jfzyk, obyczaje. Zydzi, 
osiadajqcy gI6wnie po miasteczkach , tworzyli takie odrfbn^ kastf. 
Miasta polskie nie narastaly ludno^ci^ miejskq jak gdzieindziej; 
one byly obcemi narodami w d6I i w g6r§. Ich oboj^tnotfd a 
niekiedy niech§<S dla spraw krajowych, zatf z drugiej strony ich 
szkodliwy wplyw na lud wiejski , nie dopu^cily u nas zlania 
si^ narodu wjedn^ calo^d, a nadewszystkp nie dopu^cily utworze- 
nia si^ stanu tfredniego , kt6ry gdzieindziej wystq pil na seen; 
^wiata. Ten brak stanu ^redniego byl jednym z gI6wych powo- 
d6w naszych p6fniejszych niepowodzen. 

Trudno nie przyznad, ie byly i u nas bezprawia wzgl^dem 
iyddw, ale popelniane przez prywatnych i nigdy powagi krajowej 
nie majqce; jak r6wnie nie ulega zapneczeniu, ie iydzi dopu- 
szczali si; licznych i oburzajqcych podst;p6w i naduiyd przez H- 
chwe, oszustwo, a nawet obrzezywanie chrze^oian, kt6rych jako 
prozelit6w swoich wysylali do Woloszczyzny i Turcyi. 



872 

Jaiie iydzi odplaoaji dziif dawn| gotfcinnoifd, i jak Polacy 
'mszcz| 81^ za ich niewdzi^cznotfd?*) 

Wszakie, jeieli iydzi w og61no^ci okiizujq sif nieprzyja- 
cioAni kraju , jakie eenid winni^my tych, co ')>rzyj$li nasz^ mow§ 
w iyciu domowem, i podzielaj^ nasze widzenia i uczucia. Obo- 
wi|zkiem jest naszym odznacza<S ich wsz^dzie, gdzie tylko od- 
znaczenie to jest w mocy naszej; I^czyd sif z nimi, przyjmowad 
do naszych towarzystw, a tak zacieraj^c to co nas r6ini(o, 
wzmacniad co aas zjednoczyd moie. Gdzie nie ma uznania, tam 
jest zniechfcenie. 



D. 16. str. 223. Jest rzeczq udowodnioni, ie pierwszymi 
naczelnikami lud6w byli wszfdzie kaplani. Dzieje Indyi i Egiptu 
przedstawiaji zupeinq teokracy$; iydzi po wyj^ciu z pustyni, 
diugo jeszcze zostawali pod przewodnictwem ksifiy, a nawet 
dzi$ jeszcze ich rzeczywist^ wfadz| s| rabinowie; — wschdd 
niemal caly rzqdzonym jest dot^d religiami, zmieniaj^cemi si$ co 
kraj, a czfsto co miasto ; — wladz; nad slowianskiemi pokole- 
niami piastowali wladykowie, kt6rych nast^pcy ogromn^ dotq^d 
zacbowali przewagf ; — kaplani giermanscy, sami bezbronni , s^- 



*) W roku 1848 gdy chodzilo o doj^cie, jaka narodowo^ pnemagala 
w Poznaniu, iydzi (a tych jest tarn mnogotf6 jak we wszystkich miastach pol- 
skich) zapisali 8i§ wszyscy jako Niemcy. Ta ich podto^d przewaiyta na stroiif 
narodowo^ci niemieckiej. Po odniesionym tryamfie poniewierali Polakdw na 
ulicach, rzucali na ntch kamieniami, pluli im poprzed oczy i C d. Przy wszyst- 
kich narodowych aprawach iydzi nasi wyst^puji jako wrogi kraja , ile racy 
strona przeciwna' mocniejszQ si^ wydaje. Gymbalista Pana Tadeusza jest meteo- 
rem w Polsce, lub tylko poezy^. W ogdle iyddw jest za wiele u nas , by 
znikli w ludno^ci krajowej. Gi co 8i§ w niQ przetopid usituji, tak zwani iydii 
postfpowi, „gebildete deutsche Juden", staj^ si§ gidwoymi kraju wrogami; oni 
przechodz§ w to, w co tatwiej i korzystniej przejid mog|, a chc^e pr^- 
dzej zatrze6 przeszlo^d swoj§, ^cigaj^ polszczyzn^, ktdra j^ przypomina, Niemcy 
przybywajicy do kraju naszego (mdwi§ tu o Galicyi), pny8wajaj% sobie nass 
j^zyk, sil) si$ by nim mdwi6 przez gczecznotfd dla osdb, z ktdremi rozmawia- 
•9/ — iydzi ,,niemieccy" wydaji si§ wczoraj przybytem plemieniemv, a prsj* 
bjtem, by wjByu6 krew, i zatruwa^ organism spoleesny. 



373 

dzili uzbrojonych wojownik6w, czfsto na srogie skazuj^c ich kary, 
bo ich rzfdy byly rz^dem nieba. 

Rzqdy te byly potrzeb^ czas6w ciemnych , tak jak ciemnota 
byla tych rz§d6w potrzebq. Kaplani tei wscbodni kryli staran- 
nie wszystkie wiadomo^ci , jakie zebrad mogli , bo te byly dla 
nich ^rodkiem nie celem. Oni szukali prawd przyrodzonych , 
aby je iikryd przed innymi; a prawdy te cenili o tyle, o ile 
przy ich pomocy rozszerzad mogli bl^dy mi^dzy ludem. Kasty 
kaplan6w przechowywaly jako tajemniczo^d i jako uprzywilejo- 
wan| wfasno^d, wszystkie ku potrzebie i wygodzie sluiqce umie- 
j^tnoici: jeometrya, astronomia, medycyna, mechanika, zielnictwo, 
historya, a nawet malarstwo i muzyka byly gal^ziami religii. 

Naturalnem nast^pstwem tego pol^czenia religii, umiej^tno- 
^ci i wladzy byd musialo, ie jak pierwsze korony wienczyly 
skronie ksifiy a z nich dopiero praeszly na glowy ksiqift; 
tak pierwsze ksiqiki byly tyiko ksifiom przyst^pnemi. Wiekdw 
potrzeba bylo, aby k8i|dz, ksifi^ i ksi^ika na oddzieine 
weszly drogi*). 

W ^rednich jeszcze wiekach znaoina oz^^d Wloch rz^dzo- 
nyeh byla pnez miejscowych biskup6w ; — si|downiotwo wyisze 
naleialo do nich niemal wsz^dzie; biskupi zajmowali pierw- 
sze miejsoa w senatach i sejmach Francyi, Danii, Szwecyi, Pol- 
ski i W^gier. Biskupi panujqcy udzielnie , dotrwali w Niemczech 
do pocz^tku naszego sUileoia; ich wplyw niekiedy szkodliwy, 
czf tfciej sbawienny, ustf powad musial stopniowo z pola , na ktd- 
rem dotrwad nie bylo przeznaczeniem jego. 



D. 17. str. 233. W krajach roiniozych, a niemi 8§ obe- 
cnie mniej lub wi^cej wszystkie kraje Europy, kaida zmiana rz|du 
przechodzi latwiej niiby przej^d mogia, gdyby znaosne krajowe 
zasoby nie tkwily w ziemi. Lud pasterzy i my^liwych mdgl na 
zawsze pozosttd niezaleinym, jak iwiersf, za ktdrem uganial; — 



*) Infbly biskupdw wsehodnich i oniekich sf dotfd koronami ; t WMyst- 
kie okdiiuki dyeeasyalne piaane sf dotfd fpoiobem roBpon|di6li monaroki- 



lud przyrosly do rodzinnej grzf dy , podzieli jej lo6y w pokorze 
jemu przyszlotfd tak diugo wqtpliwq wydawad-,si$ bfdzie, pokqd 
obecnotfd nie stanie sif rozpaczq. Plemiona Afryki staly sif pod- 
danemi Kartaginy, jak daleko si^galo wspierane przez ni; rol- 
nictwo; niezaleiao^d tych, kt6re poza tamtemi iyly nago i ko- 
csujqco, przeiyla jej bogactwa i pot§g$. Ostatni^ w hierarchii 
narodowej , lecz jedynie woln^ kast) egipsk^ byii pasterze , bo 
icb siedziby stykaly si§ jui z puszczami bez granic; — nawet 
samowhdnotf^ faraon6w skr^powad ich nie mogla. 



D. 18. str. 248. Wiadomo ie prostota obyczaj6w rzymskich, 
przez caly niemal przeci^g trwania rzeczypospolitej , styk'ala si§ 
z dziko^ciq cechujqc| pierwsze zawiqzki spoleczne. Rzym skladal 
sif z cbat n^dznych, pokrytych afomq, porozrzucanych bez (ada, 
i nietworzqcycb iadnych ulic. Szyb w oknach nie znano; dziury 
pozostawiane w ^cianaeb wypelniano sieciq, rogiem, p^cherzem 
lub pewnym kamieniem, nieco przezroczystym Cbaty te nie mialy 
komin6w* — w izbie, zwykle jednej tylko i pelnej dymu, ludzie 
dusili si^ na dole, a figury boik6w kopcialy pod p6Iapem. Rzy* 
mianie nie znali koszul ; nosili na govern ciele placbty welniane 
(toga), kt6remi si^ takie przykrywano w nocy, a kt6re im spo- 
rzqdzaly ich iony i c6rki , nie wylqczaj^c jeszcze samego Augusta. 

Pisali na korze; — pergamin nastaf dopiero ku koncowi 
rzeczypospolitej, i byl bardzo drogim. Pisano takie szydlem na 
tabliczkacb woskowych, uiywajqc ich szczeg6lnie jako listowe. 
Litery wszystkie byly poczqtkowe czyli wielkie, jakie teraz kla* 
dziemy w diuku na poczqtku okres6w; za^ wszystkie wyrazy la* 
ozyly si^ jako jeden wyraz. 

Z nastaniem cesarstwa, wszystko innf przybralo posta6. Rzy- 

mianie zlupiwszy caly ^wiat 6wczesny, oddali si^ zbytkom i ze- 

psuciu. Po upadku rzeczypospohtej jui nie nie pozostawalo w Rzy. 

mie z dawnej prostoty, pracowito^ci i po^wi^cenia. Obywatelskie 

nofstwo zastqpil najfty barbarzyniec; uiwi^cone niegdy^ rolnietwo 

sUlo 81^ pogardy przedmiotem. W sto lat po Augutfcie, pola 



876 

rsymskie pokryte hyly jui tylko niewolnikami karmi|cymi pot^inych 
pr6iniak6w. Jedni w kajdanach czyszczq zboie; drudzy z glowq 
na p6( ogolon^ uprawiaj^ ziemi^; inni piftnowani na policzkach 
ci;gn| dwukolowe wozj przypominaj^ce dawne tryumfy; inni 
jeszcze depc| miyny, przykuci do nicb lancuchami; tamei na 
obroiach u bram palac6w pilnuj^ weji^cia razem z psami. Oprawcy 
siecz| do krwi zglodnialycb dyscyplin^ z olowianemi galkami , a 
za lada przewinienie jedni idq iywcem w ogien, inni przez dni 
kilka konajf na krzyiach ; tycb rzucaji Iwom w cyrku, tamtych 
daj^ na poiarcie w^zom morskim , rozmy^lnie glodzonym w be- 
czkach. 

Silnych wybieraj^ na gladyator6w, mordujqcych si^ dla ucie- 
cby rozpr6inowanej i zepsutej publiczno^ci wolaj^cej: ,fpanem et 
dreenses/** Panie rzytnskie zajmujai pierwsze miejsca w tej od- 
raiajqcej katowni, a zgifciem lub wyprostowaniem wielkiego palca 
daji znak zwyci^zcy, czy ma obalonego i we krwi broczqcego 
jenca dobi6, czy przy iyciu zostawid, 

Gladyatorowie t w waszym (onie powstal Spartakus, Slowianin; 
on byl ,,buntownikiem'S ale ostatnim w Rzymie cz/owiekiem ! 

Zepsuciu takiemu towarzyszy znfkczemnienie i podloi^d Do 
apisku przeciw Neronowi naleiafa prawie cafa szlachta. Spisek 
zostal zdradzonyro; tysiqce os6b wyniordowano ; oszcz^dzeni roz- 
my^lnie lub przypadkowo krzyczq wjwaty, czynia| bogom ofiary, 
domy swoje zdobi§ w wawrzyny. Wkr6tee Neron ucieka przed 
6alb§, a ci sami Rzymianie oghszaj^ go zdrajc^ i na ^tnierd 
akazuj^. 

W szczegMowych opisach, jakie pozostawil Ammianus Mar- 
cellinus, znajd) ciekawi zajmujqce obrazy pan6w rzymskich, gdy 
Rzym szedl jui azybko ku upadkowi. Cz^^d onych obj^I Gibbon 
w swojem znakoroitem dziele. (T. VII. 286 i d. Wyd. franc, z r. 
1789). Gdy nie kaidy porywa aif na dziela tak rozlegle, a tylko 
w rozleglych znale^d moina szczegMy podobne, podamy tu pneto 
I niego kilka uderzajqcych ust^p6w. One nie b^d; straconemi dla 
my^lfoycb. „Dawna cbwala Rzymu znikia przez zepaucie szlachty i 
paD6w; — wytfcigajfc aif nawzajem w przybieraniu przydomk6w 
i tytuIAw, wynajdujt oni lakie » kt6reby udenaJ^ gmin laiwowierny, 



8T6 

i skory do podziwiania i stacunku. Duma % jak) przedstawiaj^ 
diugie spisy d6br swoich oa wschodzie i zacbodzie, oburza gdy 
sobie przypominamy ubdstwo i godno^6 ich przodk6w. .. Nasi dzi- 
aiejsi panowie mierz; godno^6 swojf wysoko^ciq swojego powoiu, 
kt6rym jeidi^ po ulicach cwalem, tratujqc biednych przecho- 
dDi6w../) Panie nasze przejeidiajq si^ lakie cifgie po mie^oie i po 
prz^edmieiiciach." ... 

,,Gdy kt6ry z tycb znakomitycb udaje si$ do kqpieli pu- 
blicznycb , zagarnia zuchwaie dia siebie sanaego , co jest dla 
wszystkicb; — a wychodz^c, wkZada na siebie z dum^ pier^cie- 
nie^ ozdoby i znaki godno^oi, zacbowujqc po^r6d innych postaw^, 
kt6rqby zaledwie wielkiemu Marcelluszowi przebaczono . • . Niekiedy 
przedsifbior^ oni ^mielsze wyprawy, bo jadq do d6br swoich , i tarn 
towarzyszq polowaniom, ktdrych caly trud spada na slugi... por6- 
wnywaj|c ie prace z ppchodami Cezara i Aleksandra... Gdy mucha 
si; wkradnie przez zaslony ich loia , lub faM jaki czud si; w niem 
daje, utyskujai nad cierpieniami swojemi... S^ nadzwyczaj czuli na 
lada ucbybienie wyrzadzone im samym , a obojftiii na cierpienia 
innych... Gdy w dom ich kto wprowadzi przyjeidiajqcego , s^ peini 
grzeczno^ci i obietnic , a za drugim razem zapomina]^ , ie go wi- 
dzieli kiedy... Gdy zamierzaj^ wyprawld zabaw;, wybdr osdb zapro> 
si6 si; niajqcych, jest przedmiolem diuglch i powainych rozpraw... 
Kto jest graczetn ma tarn najlatwiejszy wst;p: graczy l^cty za- 
iylo^d i przyja^n nierozerwana ; a pewna wyisza umiej;tno^6 w tej 
sztuce prowadzi do s/awy i bogactwa... Rzadk^ jest ch;6 nauoze- 
nia si; czego pomi;dzy panami naszyrai , l;kajqcymi si; pracy, 
1 lekcewaz^cymi nauk;. Bibiioteki, kt6re odziedziczyli po ojcach, 
stoj) zamkni;te jak groby; lecz zato domy ich s^ peine flet6w, 
lir ogromnych i organ6w hidraulicznycb; a ich poraieszkania brzmi) 
nieprzerwanie spiewem i instrumentami. W tych palacach przeno- 
szq dzwi;k nad rozum , bo si; zajmnjq wi;cej cialem nii umyslem... 
Gdy potrzebujq zapoiyczyd , staj^ si; uniionymi i podlymi jak nie- 



') Dwukotowe wozy pandw riymakich- byty pefne tloit , a niekiedy cale 
ze tloit, — szle na koniach byly obciaione zlotem, U pompa trwata od .Nero* 
na do Honoryuaza. Droga Apiuaa pokryta byta powoiami takiemi jeszeze pned 
umem wkroczeniem Goldw; 



577 

wolnik w kom^dyi , lecz gdy wierzyciel upomni si^ o swoje , pray* 
bieraj) ton traiczny wnukdw Herkulesa/^ i t d. 

Dla urozmaicenia opisu przytoczymy tu jeszcze jeden z ust^ 
p6w z rozleg^ego dziefa a pelnego erudycyi Roux-Ferranda (J7i- 
stoire des progrSs de la civUisation en Europe). Autor dawszy opia 
wewo^trznych przepych6w w palacach , lamp, I6iek wyslanych r6- 
iami, piernat6w z puchu ptak6w morskich, z kt6rycb cz^sto jeden 
kosztowal 800.000 frank6w, podl6g mozajkowych przedstawiajqeych 
reszty potraw, jak gdyby te pospadaly na ziemi^; taki daje opis 
wieczerzy (odpowiadaj^cej naszym objadom) : „Grono dziewcz^t 
wcbodzi do jadalni spiewajqc i sypi^c na podlog; opiiki szafranu, 
zmifszano z proszkiem tfwiec|cym sif; m^iczyzni kladq obrusy spo- 
rzqdzone z materyj niepalnych (zapewne z asbestu), kt6re zamiast 
prania rzuca sif do ognia. Biesiadnicy zajmuj) miejsca: na pierw- 
sze danie id§ jaja strusie (ab ovo) nadziewane idltkami pawi6w 
w ksztalcie jui powst^Iych zawi^zkdw; na drugie danie przynosz^ 
dzika calego , zwykle ogromnej wielkotfci, wewnqtrz kt6rego za- 
mknifte s) iy we drozdy ; te wylatuj; za przecifciem potworu ; pr6cz 
tego s) tain j^zyczki ptasie, i w^troby najrzadazycb ptak6w i ryb 
z jezior p6Inocnycb, z Azyi i z Oceanu. Takie jedno danie ko- 
sztufe okolo 2000 frank6w. Hlode niewolnice ze wacbodu nale* 
wajq wino pachn^ce, ozifbione lodem w kubki ziote wysadzane 
kamieniami. Inne siedz^c a raczej lei^c u n6g biesiadnik6w, obu- 
dzaj^ lagodny wietrzyk cblodzidlami z pi6r pawich. Przy trzeciem 
daniu roztwiera sif p6lap z loskotem , • zkqd spuszcza si$ skoczek- 
kuglarzy lataj^cy po aznurze wyciqgniftym ponad stolem jadalnym. 
Potem nastfpuj^ ^piewy i tance lubieine. Za niemi wchodz) gla- 
dyatorowie, i rozpoczynajq b5j kcrncz^cy si$ rozlewem krwi i za- 
bdjstwem. Po nicb idzie walka miodych, lecz silnych dziewcz^t, 
kt6re posmarowawazy cialo oliwf, usilujq jedaa drugf obalid na 
ziemif i t, d. Bieaiada sif konezy, gdy pianie koguta zapowie 
tbliiaj|cy si; poranek ; . . . a kieiicb kolejny ogromnej wielko^ci prze* 
chodzi z r|k do r^k na znak przyjaini. Jest to obraz zwyklej tyiko 
wieczerzy; — opis wykwintnyoh stalby sif zbyt rozwleklym** 
(I. 122, i t d.). 



578 

Ciekawi inajd; jeszoze w dziele powolanem nader xajmujfce 
opisy ogrod6w, podr6iy, lektyk, miodzieiy, toalety pan rzymskicb, 
teatrdw, cyrk6w, £wierzync6w i t. d. , kt6reby si$ bajecznetni wy- 
dafy, gdyby nie byly oparte na podaniacb pisarzy wsp6leze8nych 
i zgadzaj^cych si$ mifdzy sobq. 

Obrazy te sprawiaj^ce jui to smutek , jui tei obrzydzenie, za- 
konczymy ^mieszno^ciq , bo czasy o kt6rych m6wimy, obfituj) we 
wszystko. Jedynym przyjacielem Karakali, jeieli potwory takie mo- 
gly mied przyjacidr byl Sestus. Samowfadny pan Rzymu zatruwa 
go, i stawia na stos; a jak Achiles, kt6rego pifknotfd zachwyca nas 
w opisie samym, rzucil gar^d wlosdw svvoich w plomienie popie- 
lej^ce cialo Patrokia ; tak ten brzydki , niezgrabny i rozwiqzlem iy- 
ciem wyniszczony rozpustnik , wyrywa kilka ostatnich wIos6w z wy- 
fysialej gfowy i rzuca je w ogien. Gzyi malpowania podobne nie 
graniczq z szalenstwem ? 

Heliogabal , kap/an sfonca w Azyi . obrany cesarzem wchodzil 
do Rzymu w dziwnej postaci: — oczy obmalowane czarno; policzki 
czerwono; na azyi zawieszone perly; irzewiki wyszywane; brariso- 
lety na obnaionych raroionach; naokolo niego blazny ^miesz^ce 
publiezno^d. rzezancy, spicwaki^ karly i karlice. Zatrzymawazy si$ 
na jednym z plac6w roiasta, cah ta dziwaczna ^wita zacz^Ia tan- 
czyd naokofo czarnego trdjkqtnego kamienia, a on skakal wpo- 
^r6d nicb! W ciqgu panowania swego lubU uchodzid za kobiet^; 
szedl czfsto za ms^i to za woznicf to za kucbarza swojego; kazal 
sif nazywad domina; przebieral si^ i prz^dl. Najwi^kszetn dzielem 
jego bylo ustanowienie senatu kobiet» daj^cego powaine roz* 
porzqdzenia w nieznaczqcycb szczegdiach ubiordw, jadia i i. d. pan 
rzyroskicb. tempora, o moresl 

Panstwo takie trwad nie moglo; — ono nawet bronid ai^ nie 
chcialo. Thierry powiada o upadku Rzymu : ,,P6ldzikie azezepy po- 
wstaly przeciw niewolniczemu ^wiatu. Ludy skladaj^ce panstwo 
rzymskie , nie bfonily sif , bo nie mialy nie do straccnia ; mie- 
szkancy wsi, swobodniejsi nieco od miejskich , cieazyli si$ owazem 
przjbyciem ludzi wolnych. Stylikon, ostatni obronca cesaratWk, 
staje u stdp Alp, wola do broni, lecz wolaniu jego nikt jui nie 
odpowiida; — obiecuje wolnotfd niewolnikom, aypie pieni^die i 



579 

% calego ogromnego panstwa zbiera tylko 40 tysi^oy ludiii to jest 
piqt^ oi^i6 armii, kt6r§ Hanibal byl spotkal pod murami wolnego 
niegdy^ Rzyuu. Rzym niewolnik zostal T]wa razy zaj^ty i zburzony 
w ciqgu lat pi^ddziesi^cia. Wkr6tce ludy p6fnocne przebiegaly bez- 
kamie cale panstwo; osiada/y w rozmaitych jego atronach, a na* 
wet zajfly zupelnie cz^id Galii, Hiszpanii, Brytanii, Uiryi," 

„Belizaryu8z , kt6ry byl godnym byd obroncq dawnego Rzymu, 
liaprdino wysila si§ , by utrzymad calo^d panstwa dia swoich pa- 
ndw. Wszjdzie znalazi zoboj^tnienie i niech^d, Wlochy oburzyly 
sif nawet przeciw niemu, gdy je chcia/ wydobyd z nowego jarzma, 
ktdre im zno^Diejszem bylo od dawnego . . •" 

„Cesarze zatopieni w zbytkach i rozpu^cie , oburzali si^ na 
widok zobojjtnienia , i poji|d nie mogli , diaczego ich poddani utra- 
cili m^stwo dawnych Rzymian. W bezskuteoznem uniesieDiu ka* 
zali mordowad i m^czyd tych, ktdrzy unikali po^wi^cenia si$ dIa 
nich, mniemajqc, ie postrach zast^pi m\loi6 swobdd i kraju. Ale 
jak plagi, na ktdre Xerxes skazal byl morze, nie upokorzyly jego 
balwandw; tak rusztowania nie obudzi/y patryotyzmu w niewolni- 
kach i uciemif ionych . . /' 

Tak njeublagan^ losdw kolejq, pierwsze ziemi narody 8taji| 
sif ostatniemi i nikni|. Lecz nie same instytucye sq icb niknienia 
przyczynq , bo instytucye posuwad sif muszq za nieroi ; nie klimat, 
bo ludy nie zmieniajq klimatu. Gdziei klimat ten, powiedzia? ktd- 
ry^ z publicystdw, jest lagodniejszym nii w Indyi, Egipcie, Grecyi, 
Fenicyi, Kartaginie, a gdziei wi^ksze dziela, okazalsze budowy, ^miel* 
sze podrdie, wytrw^lsze wojska? Narody nikn^, bo si§ psuj^, a 
od zepsucia ocalii je moie tylko praca i wiedza, cnoty, byt 
miteryalnyi obyciaje, wola. 



D. 19. atr. 256. August skupil w r$ku swoim wszystkie 
pasroa iycia spoleeznego, gdy jednostki zaczffy 8i§ poierad, a ca- 
(o^d zbiorowa rozsypywad. Karol W. iyl nie dIa siebie; zbiegaj^ce 
si^ w nim jednym soki panstwa cafego, nie stawa/y si§ jego cia- 
fem; przes jego serce pneplywala krew narodu, powracaj|o do 
niego waiyatka i odiwieiona. Obaj seaxli ze <wiati apokojnie; — 



390 

wewD^rzne zadowolenie o<)oezy(o blogiia pokojem ich osUtnie 
chwile, a cze^d ludu odprowadzila ioh do grobu , bo oni zast|pili 
nieobecD^ jeszcze w towarzystwie przyrodzon^ sil^ rozkladu. 
To CO nasta/o po nich , jui odmienne tu i tarn przybralo kierunki : 
panstwo rzymskie wr6ci/o na drog^ rozprzf zenia , od kt6rego Au- 
gust wstrzyma/ je byl chwilowo; — cesarstwo Frank6w zniklo 
szybko) bo granicami jego nie mog/y by6 Ebro i Wezera, 

Jakie czyny te ceni^ wsp6lcze^Di? Cynna tworzy spisek na 
iycie Augusta ; -^ Karola chowa duchowienstwa wbrew z^yczajom 
g/ow^ na >iy8ch6d za kar^, ie Maur6w, wrog<Sw ko^ciola, zwycifiyi 
w sam dzien Wieikiejnocy. To co Wilhelma slawnym uczynilo, 
bylo jui tyiko prostym rozbojem , straszniejszym od dzikich napa- 
d5w. Tpwarzysze rozboj6w jego stawiaj^ mu pomnik z napisem: 
,,Narodzie angielskil za c6i zakl6cile^ p o k 6 j Panu temu, cn6t 
przyjacielowi ? Panowanie jego bylo spokojnem , a dusza dobro - 
czynnql'^ (Thierry). Orsato Giustiniani, admiral wenecki, kt6ry r. 
146S dowodzil flot§ przeciw Turkom» popeloial liczne zbrodnie i 
nies/ycbane okrucienstwa na jencach wojennych: kazal ich topid« 
paiid, zarfbywad, odzierad ze sk6ry , wbijad na pale , a najwi^ksiem 
zlagodzeniam bylo powieszenie. Przy iyciu nie zostawial nikogo. 
X. Sabeliion opisiijqcy t$ wypraw^ i ^mierd swego bobatera , kon- 
czy teoii slowami : ^Taki byl koniec mf ia , ktdry sif odznaczyl 
wielko^ci^ duszy i uprzejmo^ci; w postjpowaniu." 



D. 20. str. 270. Jedna z najmlodszycb i najszybciej postf- 
pujqcych umiejftno^ci , ktdrej gf^bokiego znaczenia nie pojmowano 
do niedawna , ktdrej w tycb ostatnich latach nadano nowy kieru- 
nek) Statystyka, zaczyna dzi^ doprowadzad do spostrzeien i wnio- 
skdw, jakie — zdawa^osi^ dotqd — iadnej z ni^ styczno^ci mied nie 
mogly, a kt<Sre przeciei silnie popierajq przypuszczenia nasze. Je* 
dnem z duel tego rodzaju s; zestawienia Guerry, kt6ry nie 
popriestajqc jui na wykazach liczbowych , uzmyslowial rozmaite 
spolecino-statystyczne pojawy liniaroi krzywemi, ktdrych luki two* 
rzqce mniej iub wif cej wyst^puj^ce wypuklo^ci , przedstawiaj^ ^ da- 
ajrcb raxacb wimaganie si; iub slabnienie pewnyoh utpotobieAy 



98(4 

ezyn6w, poja^dw. Jakie ubolewad naleiy, ie u nas ani stowansy- 
szenia prywatne, ani wladze wriskajqce si^ we wszystkie iycia 
prywatnego stosunki, prac podobnych nie przedsif biorq I Moinai 
pomytfled szczerze o ^rodkach zaradzenia zlemu, niedotarlszy do irddel, 
z kt6rych ono plynie , i nie zgffbiwszy przyezyn, kt6re je wywojuj; 7 

Alfred Maury, znakomity badacz francuaki, zdajqc spraw^ 
z kilku prac tego rodzaju , zapytuje na wstf pie pod wplywem do- 
znanyeh wraien: Mia/ieby ^wiat moralny (^wiat ludzki) ulegad pe- 
wnym prawom podobnie jak ^wiat fizyczny (^wiat powszecfany), 
prawoED niezmiennym i koniecznym , a kt6rycb akutki moglyby byd 
obliczooemi z g6ry, gdyby^my mogli rozpoznad i zwaiyd niezliczone 
zestawienia, w jakich te prawa scbodz| sif i dzialaj^? Czy mif- 
zzanina wydarzen i zwiklany poch6d spoleczno^ci , nie 8| tylko 
pozorem nieladu? Czy nast^pstwa wypadk6w politycznycb i posta- 
nowien ludzkicb, nie podlegajq pewnemu oiezacbwianemu porz|d« 
kowi, kt6ry dot^d uchodzi baczno^ci uaszej, lecz ktdry przeciei 
nauka dopatrzy i.wy^wieci kiedy^? S| to wielkie i trudne py- 
tania , rooie najwainiejsze po^r6d tych , jakie sif nasuwaji roz- 
my^laniom historyka, a kt6rych dotqd malo kto odwaiyi si^ do- 
tkn|6. Napotykamy cz§sto w ksiqikach na podziwienie H^dro^ci 
przedwiecznej , tego niepoj^tego ukladu w jej dzielach , I^czno^ci 
w szczegMowycb pojawaeh , wiod^cych wszystkie do og6lnego celu. 
Bossuet powiedzial: ^Czlowiek si^ rzuca, B6g nim kieruje;* — - 
myfl wielka , lecz by j^ zrozumied, trzeba dowod6w i objatfnien. 
A poniewai we wszystkicb dziehch Boga panuje duoh I^czno^ci i 
zgody, przeto, aby udowodnid udzial Tw6rcy w rzeczach czysto 
bdzkich, trzeba dopatrzyd w bistoryi ogdlnej t§ sam^ ni|dro^d i 
btrmonif , kt6re ja^niej§ w wszech^wiecie materyalnym . • . 

Pojfcie , przetfwiadczenie o istnieniu praw niesacbwianycb 
rdwnie w tfwiecie ludzkim , jak w ^wiecie powszeohnym , jest nie- 
zaprzeczenie usasadnionem , tym bardsiej, ie istnienie jednycb po- 
ci|ga konieczno^d istnienia drugieh. Jakoi sa kaidym krokiem do- 
strzegamy ^cisly zwi^zek mifdzy zwyklemi csynami i trybem iycia 
pojedynczego cz/owieka, a jego ukladem fizyologicsnym. Nasze 
csyny ulei) zwykle od naszego oharakteru, nieroniej jak wraienia 
przjezjQ zawD{trzny6h ; — a ntsz ebarakter ulega nawzijem na- 



888 

ft 

siemu organismowi, zatem mniej lub wi^cej sdrowszemu sUnowi 
naszej cielesnej ekonomii. Tryb, w jakim si^ rozwija i dziala nasz 
organizm — jest nastf pstwem wp/yw6w klicnatu i atmosfery, wply- 
w6w niekiedy tylko bezpo^rednich, niekiedy odzywaj^cych si^ jako 
spu^cizna rodu w skladzie fizycznym a^iejscowym lub plemiennym. 
Zaczem, skoro atmosfera ulega prawom jednostajnym i ^talym, 
lubo urozmaiconym w akutkacb, przeto naaze usposobienia , nasze 
czyny. a nawet myiili oasze podsuwajq sif nieuniknienie pod feno- 
mena og6lne wsiech^wiata , kt6rycb tei jednoatajno^ci s^ pod pe- 
wnemi wzgl^dami wiecznem odbiciem i powtdrzeniem. Gdyby bylo 
w mocy naszej zgl^b id zmifszane wpfywy tych fenomendw, i roz- 
mierzyd ich donioslo^d, zdolaliby^my lubo w pewnycb granicacb 
oznaczyd natur$ i ilo^6 czyD6w, ktdrych w^tek w nich sif zawi^- 
zal: meteorologia stalaby si$ podstaw^ statystyki lekarskiejy a ta 
ostatnia bylaby pomociukiem statystyki moralnej . . . 

Czlowiek, powie kto, jest istotq woln^; jego czyny nie za- 
lei;, jak u zwierzqt, od mimowolnycb pop$d6w • on nie ulega 
stanowczo wplywom zewnftrznym; — on przeciwnie jest usposo- 
bionym do oddzialywania przeciw nim, do tlumaczenia swoicb po- 
cii|g6w, do panowania nad sob|. Zapewne, lecz nie ulega takie 
w^tpliwo^ci , ie ta wolna wola , ta wolno^d wyboru nie tylko nio 
kieruje nami bezprzestannie, lecz owszem ogromna wifkszo^d 
czyn6w naszych odbywa sif bez jej wplywu i udzialu. Jeieii jest 
prawdq, ie czlowiek jest cz^^ciq zwierz^ciem, cz^^ci; aniolem — 
prawd) jest tikie, ie w nim przemaga jego czgi^d zvvierzfca; — a 
przypatruj^c sif bliiej , bezstronnie i bez uprzedzenia postfpowaniu 
i ruchom naszym , nie moiemy nie uznad , ie mndstwo postanowien 
naszych wystfpuje w nas mimo nas, i jak gdyby bez wiedzy na- 
szej, to jest, pod wplywem przyczyn fizyologicznych , a nawet 
fizycznych. Stosunkowo nieliczne ^\ wypadki, w ktdrych nara* 
dzamy si$ sami z sob|, w ktdrych odpycbamy popfdy ozganizmu 
naszego,i w ktdrych usilujemy pokonad przewaine wplywy, wply- 
wy bqdi jqtrz^ce, h^i usypiajqce krwi, temperatury i elektrycz- 
notfci • . . • 

To przekonanie o wplywie praw i^wiata powszechnego na 
neozy ludzkie, przekonanie, ie prawo niezachwiane, odwiecsoe i 



383 

powszechne prawa boie kieruji w sposdb na pdl niedostrzeiony 
iyciem naro(l6w i ludzko^oi , st^je si§ coraz powszechniejszem mi^- 
dzy ludiini badaj^cymi og6lne i zbiorowe ruchy iycia spolecznego. 

W dzielacb de Lavergne'a napotykamy nast^pujqcy ust^p : 
Wszystko CO istnieje w ^wieeie, wyja^nia sif przy tern samem ^wie- 
tie powszechnem : rdwnie szczegMy porz^dku spoleczoego, praoa^ 
ludnoid, zasoby, jak apostrzeienia czynione przy uprawie ziemi. 
Zadziwiajfca zgodno^iS , dzielo M^dro^ci przedwiecznej pojawia si$ 
takie mifdzy prawami, podlug ktdrych rozwija^si; iycie organi- 
cine, a temi kt6re rz^dzid powinny wolno^ci^ czto<^ieka, jeieli 
ozlowiek tern nie chjoe zaburzyd i zwiklad bannonijnego porz^dku 
wszecbneciy. 

P. Villerm^ powiedzial przy badaniach tej samej batury: 
niepodobienstwem jest niedostrzedz , ie gidwne pojawy ruch6w 
apofecznych, ulegajq rz^dom praw nieprzepartycb, praw silnych, 
utajonych dotj|d, lecz kt6re nie slabn; nigdy, a ki6rych wpJyw na 
spoleczno^d jest nieslychanie wi^kszym od wplywu spisanych ko- 
deka6w. 

Powaine zdanie tw6rcy nowej szkoly filozofioznej , Aug. 
Gomta powolalitfmy jui w tekscie na atron. 83., — zaczem 
przypominad go tu nie potrzebujemy. Dopisek niniejszy zakon- 
etymy zestawieniem twierdzenia , na kt6rem opieramy teory$ nasz§, 
z rysunkami powolaoemi tu na wstf pie , a kt6remi 6 u e r r y 
oznacza awoje atatystyczne apostrzeienia. Dsiljwali^my wykazad 
w cifgu tej pracy, ie ludzkotfd wyszed/szy aurow; z r^k Stwdrcy, 
zatem nieskojarzona jeszcze w^z/ami apolecznemi , przywo/uje w po- 
moc potfgi cudowne lei^ce po za niq, a wewnqtrz siebie aplata 
aztuczne ogniwa. 

Ten Stan aztuczny i wymuszony staje si; coraz wi^cej wy* 
muazonym i mfczfcym* ai po wy8oko^6» na kt6rej napr^ienie do- 
trzymad jui nie moie, a od kt5rej prawa przyrodzone zaczynaji 
brad g6rf nad 8ztuk|. 

W miarf wzrastajfcej wiedzy i praoy, oraz akutku tycb dw6ch 
potf g, kt5ry aif pojawia w zasobie apolecznym , mechanizm spoleoiny 
ataje ai; coraz pro^ciejszym , bo coraz podobniejazym do praw 
prayrodsoQjeb. Jeatto tuk Guerrj'a, po ktdrym naprzdd odJalal 



• 

sif od ziemi meohanizm spoleczny i po ktdrym scbedzi ku niej, 
przebywszy punkt przesilenia. 

Nie trudn; jest rzecz^ sprawdzid te twierdzenia szezegMowo. 

Sila jest fr6dlem ruehu i iycia; ludzko^i^ rozpocz^a od n\ly 
zwierz^cej, skonczyd rousi na aile dueha; tainta rfabia pn%c ri^ 
ku g6rze, ta aif wzmaga priy pochodzie zwrotnym. Pierwszem po- 
j^oiem istnoitoi zaziemskiej bylo wieiob6stwo; ostatniem jest wol- 
noi6 pelna wyznan wszelkiob; meczenstwa, a po nicb wojny reli* 
gijne , dalej religie panujqce i tolerancye , to pochdd poj§6 za- 
ziemskich ku gdrze i ku dolowi. Poza przywilejem przyrodzonym — 
przemagaj^cej sily ramienia, wszyacy ludzie pocz^tkowi byli sobie 
r6wni r6wno^ci| dzikq, zwierz^cq; ruch ku g6rze wydobywal przy- 
wileje i ^cie^nial je; rucb ku dofowi rozpo^ciera dawne wyl^czno- 
<ci, a r6wno^6 pelna w obec prawa staje zn6w na poziomie, 
z kt6rego wyruszyla byla r6wno^d dzika. Nastfpstwein rdwno^ci 
poczqtkujqcej byla wsp6Ino^<S ziemi , ^oie^niajqca si$ ku g6rze ; — 
nastf pstwem r6wno^ci wyrozumowanej byl coraz szerszy zakres po- 
siadania, dzi^ jest ona przystfpn; dla kaidego. Panstwo przestalo 
by<S wlatfcicielem ziemi » a weszio w prawo wyvhszcxania poje- 
dynczych na rzeez og6lu. Pierwszq sif; zbrojn^ byly tlumy lud6w 
calych; ^cie^niaj^c sif ku g6rze w rodach uzacnionycb, zatf ku 
dofowi przechodzqc naprz6d w werbunki, dalej w konskrypcye, 
konczy na milicyach i gwardyach narodowych. 

Ten ruch zwrotny pojawia si^ nawet w pewnych mechani- 
cznych ^rodkach: skr6cone pisma, hieroglify egipskie przeebodz) 
w tegoczesnq stenografl^. 



D. 21. str. 277. Wiadomo ze w czasach o kt6rych m^wimy^ 
mifdry rycerskq szlachtq aachodu znajdowali sif tak zwaDi „ryce- 
rze bifdni" (chevdiers erram), Oto jeden z opis6w ich dzi^acznej 
wfdcz^gi. — Przed zwiedzionemi bramami zamku Montbazan pojawil 
si$ rycerz bl^dny w towarzystwie koniuszego i tr§baoza; kaidy 
z nich na dzielnym rumaku. Zatrzymawszy si$ kazal on zatr|bid, 
a gdy trfbacz miejscowy nie odpowiedzial , jak to bylo w gwy- 
czajuy skrfcil koni^m i odjecbal, Paxipwie; mie(jaoowi dj^Atreeglsiy 



to pobiegli za niin« a po usilnych przeprosinaoh za i^ieprzytomnoiid 
tr^bacza udalo im sif sprowadzid go nazad. Podczas gdy to sif 
dzialo, damy iniejscowe przystroiwszy sif zasiadly w sali go^cinnej 
i zaj^y sif tkaniem kobierc6w koi^ctelnych. Pani de Montbazon 
iniala sukni^ bogato zlotem wyszyt^ , a kt6ra od lat sta istniala 
w jej rodzinie. Jej babka miafa na glowie czepeczek ozdobiony 
futerkiem, ten sam kt6ry nosila w mfodo^ci i przywdziala najko- 
sztowniejsze futra. Rycerz bf^dny i jego masztalerz szeleszcz^c 
zbrojq mosi^iD^ weszli do sali. Masztalerz zdj^t panu swemu helm 
z gfowy — w cz^^ci siwej, w cz^^ci fysej. Jego oko lewe byto 
zaslonifte platkiem zielonego sukna, z tego samego co cata odziei. 
Oijwiadczyl on damom, ie ^lubowal patrzed tylko okiem prawem 
a ]ei6 tylko strong lew§, tak diugo pokqd zamiary jego spelnione 
nie bfdq. Jedna z dam zapytala go o jego nazwtsko i pochodze- 
nie; nazwisko moje, odpowiedzial, zostanie tak diugo tajemnicq, 
jak diugo patrzed b^f jednem okiem i jei^d jednq strong. Pani 
domu prosila go, aby si^ czem posilil; on w miejsce o4powiedzi 
rzuca si$ jej do n6g, przysifgajqc wszystkim obecnym damom od 
najstarszej do najmlodszej milord wieczn§, utrzymujqc, ie orfi 
jego, jakkolwiek z najdoskonalszej stall, nie zdolatby go ocbronid 
od ich cios6w, ie one go zabijaj§, ie jui go zabity... Rozmowa 
taka trwafa jeszcze okoto godztny, poczem rycerz bZ^dny pozdrowil 
wszystkie panie, najserdeczniej zai$ ucatowat rece miodej pani de 
Hontbazon i odjechat szukad dalej szczf^oia po i^wieoie. 



D. 22. str. 291. Zas6b, kt6ry w systemacie naszym nazy- 
wamy pierwiastkiem iycia spolecznego, zatem powszechny 
zasdb wiedzyi pracy, jest jeden tylko w ludzkoi^ci calej ; 
bo ani wielorak§ byd moie wiedza prawdziwa, ani praoa oderwad 
si^ moie od wiedzy. Przewaga przyrodzonej sily rozkladu, 
to ci^gla d^inoid do rdwnowagi ; -^ jej skutkiem jest prselewanie 
si^ pierwiastku z miejsc wyiszych na niisse, jest zatem eifienie 
naroddw otfwieconych i bogatych na uboisse i mniej wyksztalcone. 
Twierdsenie to roswin^litfmy w ciqgu niniejazej rospriiwy, a dzieje 
tfwiata przybywaji na poparcie onego. Indya, powiadaji, byla 



*mial jej'nasiona Uii ojczyst^ ziemif; ^"Grecya 6zerpala 'W<i%fto- 
bach iBgiptu; jui nawet w jejl^iAttfeb ci^sach Tales, 'Piiagoras, 
Platon zbierali ha wsohodzie ta'rody praWd , kt6re wlasnem rozu- 
mieniem rozwin^li i zbogaeili. Na greckiej cywllizaeyi urabial RBym 
'awoje obyczaje; na prawach H^I^'6w bparl on swoje tablioe, 
1 w nich'jeszcze konajqc b^ukariafsilku/^ocidchy i odnilodtiieMia : 
^Le rom'ain Wopto '7a Ua^ue grique^ imita^sa UHrature; reUit U 
Phedon i Utique, MuriU &' Philippes^'en dUatii Euripide ; an s' ioria 
en gree 80u$ k pcignard^de BhUus*^ {Mkhdet). 

ttlasyczny rbzum R3iymu''Mit6c^I si^ pd^Had-relszt) Eufopy; 
ojczyzna Cycerondw, Wirgilicb i'Jiistyhian6w iitawszy si^ Albifidch 
i HedyGeuaz6w ojczyzni,"* Uajl^^niata pierwaza *]Ao jutrznia dowo- 
iytnych luddw. W 16 wiektf' wyk^^Icone obyczaje Hiszpanii, jej 
jfzyk, jej^troje wytwdrno^ci ' (ielne , aifgnfly wszystkieh panuj)- 
cyoh 'd[wdr6w, a nawet' po jihywatnyeh roze^zfy sif domach. Dra- 
iliwe uczucie bbnoru, V6ine od staroiythego pojf cia rzetelnej go- 
dno^ci/honora mogi|cego'istQied bez'niej i fnimt^ niej , prtynie- 
sione tarn przez A!rab6w, stafo si$ panujqcem'^czuciem w Europie, 
gdzie zniUo byfo wszystko co da^ne , a nowe kirylo aif jeaioze 
w zam^cie. W sto let p6fniej Fr^hcya zajela to ttadzelDO sUno- 
wisko; jej cyWilizacya stala sif stopDiowo europejsk) oywilitaoy|, 
jej j^zyk jfzykiem mifdzy- narodowym, jej ubiory abiorami^ po- 
wszecbnemi w wyiszych towarzystwa p6Uadach. Kolej Francyi tra- 
fila na czasy, gdzie rozszerzony przemysf, ufatwione komunikacye, 
zlanie si$ oi^wiaty i potrzeb lud6w europejsktcb, jej wptywowi stb) 
podafy rjkj: — -jej wpjyw przeto nie zakonczy si^ rychlo. 

Po rok 1848. literatura niemiecka rozdzielila si$ przewainie 
mi^dzy literature pifknq i filozofif transcendentaln; , pozdatawiaj^e 
troskliwotfci zwyklej szkolnej o^wiaty rozw6j rolnictwa, preemysfu 
i zadan spolecznych. Rzadki w dziejach ^wkta ruch z roku tego, 
kt6ry lotein biyskawicy ogarnql cal; Eiiropf , ocucil gf$boko my- 
i$l|cych Niemedw i przekonal ich, ii rzec^ywista, ziemska pot^ga 
naroddw nie' na tej rozwija si^ drodze. W biqgu lat kilkunaatu, 
kt6re upfyn^ly od tej pami^tnej epoki, szereg pisarz6w z dziedziny 
gosp6d$rBiyf9L apobcznego nardsl na kilku pubticyatacb, kt6riy rok 



. ten ^poprzedzili. pd tej chwi|i zmieailo si§ wewn^trz^ae iycie lu- 
d6w niemieckicb, na ktdrych czele stan^fy Prusy. . Rolijiictwo na^ 
ukowo wydo|skonalone , ^wyrpbnictwo wszelkiego rodzaju, o^wiata 
ludu 1 dobry byt powszecbny, postawify Prusy w tym kr6tkiin 
czasu przeci^gu niemal wyiej Francyi i zaledwie nie na r6wni 
z Angliq. Nar6d, kt6ry ^ uczpf wyiszo^d ,fwoj^ nad wielu tnnemi, 
usiluje narzucid sif innym, a jednym z pojaw6w tej wyiszotfci, 
pojawem blabym na ppz6r, sq mody. ZurnalUci beriinscy zawolali : 
Precz zjournalami paryskiemi! Berlin b^dzie ,odt||d pgniskiem 
m6d w Niemczech i poza Niemcami. Silne iycie wywiera silne 
wplywy nazewn^trz: — mody berlinskie rozchodz^ si$ po tfwieoie, 
bo ksztaft 'zewn^trzny jest wewn^trznej tre^ci zoamienieai i poja- 
wem; a wy Panowie posiadaj^cy dziwnq zr^czno^d w marnowaniu 
maj^tkdw uzbieranjch przez waszych dziad6w, przystrajacie sif w 
Ritters^Mancheten i MittelaUers-Schnitte^ bo ubiegacie si^ jedynie za 
za tern co jest no wem , byleby bylo gdzie^^ modnem, a nie 
waszem. 

Nast^pstwem tego rosn^cego ci^ienia jednych lud6w na dru- 
gie, jest stopniowe mifszanie sif w^zystkich, jest tonienie jednyeb 
w drugich, jest niknienie indywidualnotfci narodowych, jest stano- 
weze usyptanie odr^bnego iycia; -^ rozbrat z przeszlo^ciq w tych, 
kt6re przejmuj^ wplywy zewn^trzne, Cywiiizacya rzymska, jako sil- 
niejsza, zatarfa wszystko dawne po krajach, kt6re si^ staty rzym- 
skiego panstwa czf^ciq, bez przymusu, a nawet bez rozmy^Inej 
dfinpijci ; — w pi^tym wiejcu obie Galie przyj^ty jui rzymskq na- 
rodowotfd. Giermanska przeciwnie, lubo zwycifska, ulegta sama 
przewadze tamtej, bo jej ci^ienia zr^woowaiyd nie mpgta. Breto- 
nowie, powiada Tacyt, szybko przyjmowali j^zyk tacinski, sadzili 
8i$ by nim m6wid, na^ladowali rzymskie lachowanie, zwyczaje, 
togi. „M6wiono, dodaje on, le si; cywilizujq, a to by/o ich ni- 
knieniem.^ Nie stall sif Rzymianami, bo zwyci^zcy opu^cili ich 
kraje do^<$ wczetfnie. 

Ameryka nie ma narodowo^ci iadnej; u niej przywi|zaniem 
do ojczyzny jest rzeczywitfcie przywi|zanie do instytucyi. Te osta* 
tnie pojf cia j uczucia szerzf st$ jui szybko po Europie ; — one id| 
u isybko, bo ^upnedzaji strong praktyosn| spoleczenstwa naszego* 



388 

Jedni radsiby jui dxitf widsie6 zaUrcie wszyitkiego, co odrdinia 
jedne ludy od drugich; inni przywiqzani jeszcze do narodowo^ci 
wtasnychy wylqozajq z ich zbiorowego poj^cia rozdzielid si$ nie 
dajqce 8zczeg6ty, kt5re drobnostkami bydmieni|; a czyniqtowdo- 
brej wierze, bo d|inotfd kosmopolityczna jest dzii$ prqdem czaau ; — 
ten pr^d czaau tak silnie jui owladnqt narody, ie niekiedy wqtpli- 
wem aif by6 wydaje, co jeszcze jest gdzie rzeczywiijcie narodo- 
wem. i^elazne koleje s§ iylami nios^cemi z jednych kraj6w w dru- 
gie mytfl» krew i uczucie; ruch ludzi, jak niegdyij luddw ruchy, 
zaciera tflady dawnych odosobnien. 

Zaprawd^: narodowoi$6 jest pojfciem zbiorowem i niepodziel- 
nem ; — nic w szczegdlno^ci nie moie by6 narodowo^ciq peln; ; 
narodowotfd nie dostoi na niczem w szczeg61no^ci. Dzielenie jej 
jest jej powolnem mordowaniem;— -narodowo^ciq jest wszystko, co 
jest narodowej przeszfoi^ci sputfciznq: jfzyk, ziemia, religia, dzieje, 
zasoby, obyczaje, ubiory. 

Jakoi: — kaidy jfzyk ma wta^oiwq sobie budowf, bo jest wy- 
plywem wtatfciwego sposobu pojmowania i my^ienia. Kto kocha 
sw6j jfzyk, powiada Sniadeck'i, ten bez potrzeby nie uiywa oboe- 
go; kto m6wt obcym, ten czuje i mytfli po obcemu. Gdzie j^zyk 
gtuchnie, tarn jui wszystko znika; w upadajqcym Rzymie panic 
rzymskie m6wiq po grecku; w niknqcej Poisce po francusku *J. 



* *) Stowianie jedni maj): kocha d obok lubied; umied obok znad, 
mddz i wiedxied; oni jedni nie maj§ deeouragement , MtUMosigkeii, Ver^ 
iagtheit, W Greuyi ktdr§ slusznie nazywamy aztuk kolebk), ^wiat byt pi§kno- 
^.ci9i xofffAog; w Rzymie stoj^cym na mechanizmie spotecznym, ^wiatem tym 
byt porz^dek, mundus; u Stowian wszystko widzialne jest jasno^ci), tfwiattem, 
^witem, tfwiatem. Swiattem jeszcze, zatem znajomotfci^ tfwiata, 
otfwiatf jest w Poisce umystu dojrzatold i wiedzy bogactwo; — we Francyi 
jest ni§ iycie praktyczne, uiyfnienie , u p r a w a , culture i -^ w Niemczech po- 
8taci% rzeczy, odbiciem, ksztattem, obrazem, BUdung, Istnienie pojedyncze 
jodnostki ludzkiej nie urobito si§ w j§zyku niemieokim . — we Francyi, gdzie 
od dziesi§ciu wiekdw czlowiek ton;! w zbiorowem paiistwa istnieniu, jednostk) 
udzk% jest kto^ i nikt: personne; — u nas, w zarodzie samym rozwin^o 
siQ iycie pojedyncze, zatem jednostkf tpoleczn) jest indywidualnold, umo- 
istnotfd, jest istnienie osobbe, jest osoba. Watkiem dziejdw u Slowian 
bj^lo iycie gminne, iycie rzeteloie spolecine w kaidej gminie; dlatego tei 



380 

Ziemia jest sm^tareem ojoKystym i ehatq pnodk6w nagzyeh; 
ona ich tulila pokqd iyli, wjej lonie rozptynfly si^ ich prochy; — 
ona jedna byh tfwiadkiem ich iycia , ich chwaty, ich czyn6w t ich 
koiica; — leci ziemia sama jest martwym pomnikiem; jej urok 
plowieje w oczach obcych, pod obe| stop^ 

Wiara ojc6w, to wiara w rodsinne bogi, to ufno^d w opiek^ 
i sprawiedliwotfd nieba, to tajemnicza potf ga dodaj|ca sit i nadziei 
wtenczas jeszcze, gdy wszystko sifi odwraca i uchodzi. Serce nam 
pf cnieje, gdy w ^wiqtyni panskiej lud zagrzmi pie^n star| ,,Maryi 
krdlowy polskiej''; — Wenecyanie placzf iiii jesscze na wspo- 
mnienie tfgo Harka, kt6ry przez trzyna^cie wiek6w byl i'ch wiel- 
kotfci patronem. 

Wszakie, gdzie wzniosle uczucie narodowo^ci nie rozwinflo 
sif jesscze, tarn duchow| sp6jni| ludu jest sama religia, a nawet 
sam obrzqdek: — narodowo^6 lud6w nieurobionyoh mieszka w 
^wiqtyni Zeusa, w pagodzie, w meczecie, w boinicy, lub w cerkwi. 

Dzieje przodk6wy to rozrzewniaj|ce wspomnienia lat mlod- 
szych ; to pier^ roacierzynska, kt6rej pokarmem rozwija sif iycie 
potomnyeh; te ojc6w przestrogi i rady; to nie^miertelna sskofa 
doiwiadczenia, i sybilla ziemskich ^wi^to^ci. 

Zasoby, mienie przodkdw, to ich praca i wiedsa, na 
kt6rych wznosiroy wlasnq budowf; to plony ich my^li, krwi i potu. 
B6g skazuje na n^dzarzy tych, co marnujq ojc6w zasoby. Sami 
zuboieni w^r6d zamoinych, rzuc^ oni kl|twf na „materyalizm", a 



my jedni mamy wyraz 8poleezno^6, podcz^s gdy wssystkie inne narody 
lastfpaj) go wyrasem towarzystwo. Slowianie arabiajfcy w sobie poj^oia 
peine i odr^bne o neciaeh maj^cyoh odr^bne i peine isftnienie, nie inali do 
niedawna wyrai<Sw iloionydu Preypinanie jcdnych do dragich i wciskanie je- 
dnych mi§diy drugie ^yrai<Sw w mowie, mytfli w pracaoh naukowych, plemion 
w dfinolci igiermaniiowania Iwiata calego, se wap<Slnego plyn) ir<Sdla, bo 
mowa jeat duaiy obraiem 

Robotnik wPoIace sarabia, we Francyi wygrywa {gagner), wNiem- 
eiech wyalaguje {verdieneny Jeneral polski dodaje do oddsialu pewnego no- 
we ehorfgwie, francoikiije dorzuoa (qjouier), niemiecki dobija {tutehlagen), 
Cialo ludzkie tny tylko przyjfd moie poatawy : cilowiek noie bU6 , siedzie^ 
lab leie^; iyeie jeat lotery), na kUSr^ Polak atawia, Francuz kladsie 
{meUrt), Niemiee sadza (mImii). 



% 

N 

iCD niepatryotyczni uczeni, i icb patryoci nieucy, utrzymywae ich 
bed; w bifdzie, wiodqcym do niemocy, do mateiyalnej zagtkdy, 
do zniknienia. Ich mienie ruchome przejdzie w r^ ce wr6g6w Chry- 
stusa ; ich ziemie wykupi^ olcy ; — w icH miastach podniesie 
czofo zbytek wyganiany z Jerozolimy; — a ich synowie w^ginq, 
lub s2uiy6 bfd; obcym i iydom, w domacb stawianych rfkami 
dziad6w, i po zagrodach k^dy przebujala ich mlolioid. 

Co uderza zmysry^ oDudza my^I w czlowieka; bo kaida ze-' 
wnetrzna posta6 ma wewnietrzne istnienie. Sute, szelrokie i spa- 
daj^ce do ziemi szaty, diugie wlosy i diuisze jeszcze brody wscho" 
dnich kapfan6w i ksifiy ko^ciola greckiego, s; jednym z ich g26- 
wnych przywilej6w obudzaj^cych cze^d i poszanowanie. Do togi 
rzymskiej przywi^zano urok powagi i wielko^ci : przystrajamy w nif 
pomniki wojownik6w, uczonych i kr61i , kt6rzy ich w iyciu nie no- 
sill. Dlaczegoi Torwaldsen odlewa Kopernika w todze nie we 
fraku? Przemienmy ubiory, a przemienimy wraienia, poj^cia i sqd: 
ozdob; oszpecimy, powagf przerzucimy w ^mieszno^d. Dajmy sub* 
telny dam ubior mficzyznom, a przejd) w Heliogabal6w i Baltaza- 
' r6w; woj^ko bez jednostroju stanie si§ niekarnq ruchawkq. H^i- 
czyzni w spodnicach, damy przy ostrogach, iolnierze w pI6tnian- 
kacb, kupcy w habitach, kapucyn we fraku, trefai^ w lachmanach 
i iebrak z pachnidlami : to klamstwo, to ^miechy, to ^wiat szalony. 
Odbierz religii ko^ciofy i obrz^dy, a religia rozpfynie sif i u^nie. 

Odziany schludnie w niedzielf robotnik idzie nad^ty z lask;, 
kt6rej nosicS nie umie, zadziera gfow^ i mruczy ; — szlacheic sur- 
dutowy id^cy na uroczystoid w kontuszu przypomina sobie, ie jest 
Polakiem i cb6d odmienia : bo jak ubi6r porzqdny podnosi godnoi^d 
cztowieka, tak ubi6r narodowy obudza narodowe uczucia ; — on 
ustfpuje dopiero, gdy one nikn^d zaczynajq. W ostatnich chwilach 
iycia Polski po^wi^cenie i sprzedajno^d , to w|8 i periika; Bar i 
Targowica, to kapota i frak. Mamyi podlug stroju zestawid dwa 
imion szeregi? Histol^a podala je cze^ci lub przeklenstwu poto- 
mnych. Gbior jest jMhym ze sz^e^dKw charakteryztijicyeh ludzi 
1 liidy: ubior tlisz^ana przypomina powagf i dum^ Aragonu; Fran- 
euza, maluje jego niewymuszonokd i zwinno^d . odzied^i^on; po 
Galach; przyodzionek Krakowiaka, jego odwiecsn| ^mialotfd i qmm^ 



purno^; ockiei , Litwiiija, octfialo^d i smgtno^d. Mody paryskie, 
ta ^wiat.pary^ki, to pan^wanie Francyt nad Europ%^ toni^nie Eu- 
ropy we Francyi. 

Nar6d zwyci^iony, zarzekajqc sif tego^ na csem si^ narodo- 
wo^d jego opiera jesxcze, rzuca z r^k bron 08^tni9^ i upowainia 
obcyoh, powiada gf^boki Heereo, do pc^ardzania tern, czem jui 
sam pogardza. .yVerl^ugnung der vslterlichen Sitte ist wahrer Ver- 
rath an. der Nationaljit'dtf'. Do. kobiet Hfialeiy, s| gdzieindziej slowa 
wielkiof^ znawcy, pilnowad tego^wi^tego, ognia Westy; — on ga* 
^ai6: ich wixi!9», dlatego ie^i staroiytno^d zga^nienie jeg^o za naj- 
wi^ksz§ uwaiah zbrodhif. Rzymianie upadaj^c, zarzucali togi, 
pn^,wdziewali ^yszywane suknie per^l^ie i greckie katany; -r wy- 
szywanp fraki i peruki uprzedzily rozbidr Polski. 

Lud wiejski przechowuje diugo i^My dawa/sj; ojczyzny, bq. 
przechowuje jfzyk, zwyczAJe» ubiory^ V^^s^ie P(VDorza, Karyntyi. i 
Szi|ska nie przesialy byd dot%d slowianskiemi wsiami, podczas gdy 
dwory i roiasta wscelki tflad narodowo^ici oddawna zatracily. Gdy 
GiusUw zaprow«dzaI w Szwecyi luteraoizm, lud prostpduszny Da- 
lekurlii saf trzegl > sobie wolnoid poszozeaia w Pi^tek, i noszenii^ 
d»wnydi sukien dlugich. Gdy Anglia. w 17. wieku wytfpid ohcia^ 
azkoolil narodowotfd, z^iuszala lud do zmieniania ubiordw- Zyd^i 
przebrani prZ(^taj| byd iydaniu Rosya |ii^azuj%c krymek, pejsdw i 
oycdw, silniej ieh dzi^ popycha ku zagl^c^zi^j nji dJiwne- tortury, 
ognie i lupieie; silniej nii r^ligia od niej pow3,t)q^yiDi|<i ich moiei 
bo czyny i powa czlowieK;| Ud m^s^ w fgft4fi^ !• j^go z^wnj* 
tftn; post«ci% *)e »,Siwvent la moiis^di'.e j|ltdr|tion dans le cpstume 
d*un peupia, suffil seqle pour 1^ d^f^aturei;/' (Ghi|feaubnand. EfS|i 
sur les Mvol. Cb. 29). 



„Do niedawna wie^niaezki Flandryi, — powiada de Laveleya, 
— nosily odsnacsajiee ubiory spdlae niegdy^ ludom jednego 
3zozepu, osiadlyiii na -wybrzeiaeb mona p^nponego, a ktdre sa- 



*) Edykt praski s doia 11. Ifl^oa 181 1 oadaje pn^wo obs(wate1itwi i(y- 
ddfB (w jirowineyaok davrnej Polski), ktdny pri^^m) naswitko oarodowe (nie* 
miee|4e), j^^k krajowy i obior. W lat iO kjdzi jadni tnikli, dradsy rdinif 
ai) tiflko r^^% od imiyoh Prosakdw, 



i 



393 

chowuj^ sif jeszcze nidzniienione w ZeUndyi odsuniftej od Euro- 
py. Te ubiory Flamandczykdw, — s§ jeszcze rfowa jego, — rdwnie 
jak ich narodowe obyczaje znikajq szybko od czasu, jak ielazne 
koleje pof^czyly Fiandry^ z Francy§ . Flandrya znika z dniem kai- 
dym; ona si^ staje Francy^ nie dostrzegajqc niknieDia swego/' 

Zarzucamy ubiory narodowe, bo one s; „drobh08tk^ , rzeczq 
oboj^tni"; — cztowiek si^ usprawiedliwia sam przed sobq, i na-> 
zywa drobnostk^ to, czego nie czyni, a czuje w gif bi sumienia, ie 
czynid moie i powinien. Oboj^tno^d to nico^d; co jest, musi by6 
dobrem lub zlem: rzecz wydaje si^ oboj^tn^, gdy serce zobo- 
jftnialo. 

W narodach kt6re utracily iycie polityczne, ubior narodowy, 

to rzecz na poz6r drobna i obojftna, jest najwymowniej[szq ze 

wszystkich protestacyj przeciw istniejqcemu rzeczy porz^dkowi: on 

jest protestacyq nieustaj^cq, iywq, uzmystowionq , — protestacyf 

' tqczfcq wszystkie stany i pojfcia, a obecn^ zawsze i wsz^dzie. 

Znamieniem zewn^trznem Polaka jest rogata czapka. W. ca- 
lej Europie i Ameryce iofnierza polskiego przedstawia utan i kra- 
kus *, w rysunkacb, wyobraiaj^cych narodowe trofea, czapka rogata 
leiqca na ziemi, jest zrozumialym dia cafego ^wiata znakiem; *- 
w calej Europie i Ameryce niewiasta z rogatq czapk^ na glowie 
wyobraia Polskf. Zasadfcie jej waszq krymkf i spytajcie, czyby 
JQ poznano. Pan Carr^ przedstawia Mazeppf, aktorowie je^o prze- 
brani s^ z hiszpanska po w^giersku, ale majq rogate czapki» a wi-> 
docznie po ca2ej Europie poznaja w Mazepie scenf pj)isk§. 

Jak wsz^dzie tak i w szczeg6Zach skladaj^cych narodowo^d 
kaid^y uczucie poprzedza rozumowania i sqd. Nikt skutkiem roz- 
wagi i namyslu nie postanawia gniewad si;, martwid, plakad, ia- 
lowad ; — i nikt tei nie postanawia kochad mow; ojczyst^, ojczy- 
ste obyczaje, ubiory: zaozem, kto usifuje dowie^d, ie na szczegd- 
fach tych nie zaleiy, dowodzi rzeczywi^cie, — co zbi£ pragn^I, — 
ie jego uczucia narodowe sq iadne lub prawie iadne. Utrzyroujqo 
ie jeden, dwa lub trzy ze szczegdidw stanowiqcych zbiorowo to 
CO narodowo^ci^ nazywamy, nie nie znaozq, doj^d on moie, a na- 
wet dojtfd musi ostatecznie do wnioaku, ie on nie nie znaczy. I 
w rkeczy samej: pozbywaj|c si; stopniowo tego, co bylo oz;^i) 



393 

jego jestestwa, przestaje on takie stopniowo by6 samym sob§, 
przechodzi w istno^d zbl^kani, niepewn^, utraca poczucie swego 
przeznaczenia, i styka sif jui z tern, co nazywanoy niczem. 

Narodom stoj^cym silnie, kt6^e si^ nie If kaj| jutra , kt6rych 
potf ga ro^nie z dniem kaidym, wbino jest lekcewaiyd przechowywa- 
nie drobnostek iycia codziennego : — to co w nich przybywa, 
jest silniejszem od tego, co uchodzi. W narodacb, kt6re utraci?y 
byt polityczny, kaida dawna ukruszyna jest polityczn^ relikwiq, bo 
ich istno^d kruszy sif i sypie ; — dla nich drogiem jest wszystko, 
CO je odrdinia jesxcze od tego, co je polyka. Zmiany, przeobra- 
ienia, rewolucye sq wszfdzie niebezpiecznemi; — w narodaeh 
chylfcycb sif, s^ one samobdjczem narzfdziem; ich ostatniq bro- 
ni^ i jedynq jui silq jest duch pokoju, duch konserwacyjny, od- 
pychajfcy wszelkq zmianf , konserwatyzm posunif ty do okru - 
szyn, ktdrycbby nikt nie podnidsf gdzieindziej. 

Gdzie mfodziei moina przebiera swoich Krakus6w lub Podo- 
lanindw w angieUkie sztylpy i krymki, — gdzie rolodziei szkolna, 
chc^c brawurowad zasadza zadarte, z wiszqc^ wstfg| wfgierskie 
kapelusze liib pruskie magierki, -— gdzie jegomo^d surdutowy 
idzie mifdzy lud rodzimy w zielonym jegierhucie z gawroniem 
pidrkiem, — gdzie kupcy przylepiad musz; obce napisy do towa- 
rdw krajowych by je pokupneroi uczynid, — gdzie „dziecif, ktdre 
zaiedwie skonczylo trzy latka, wie jui co jest la nUre^ a nie wie 
CO matka'<, — tarn zaprawdf nie ma usilow^nia bytu; tarn nardd 
sano nie dice jui byd sob§. 

Obok narodowo^ci stoi wolno^d. Wolno^d i narodowo^d tak 
^ci^le wspieraja sif nawzajem , ie jedna ostad sif nie moie bez 
drugiej. Wychowanie, stosunki spoleczne, i koleje losu jakie na- 
rdd pi^zechodzi, sprawiajq, ie ludzie przywifzuj% sif siiniej do tej 
lub do tarotej; — jedni mdwi§ : wolno^d i narodowo^d, inni: na- 
rodowo^d i wolno^d. Aiali, wolno^d jest gidwnie prawem i wla- 
sno^ciq osdb pojedynciych , dlatego tei wolno^d w pojfciu na* 
szem nie ma liczby mnogiej. Wolno^d rozciqgnifta do wszystkich 
mieszkancdw kraju, jest wolnotfciq powszechn), wspdinq, narodo- 
w|, a jej bezpo^redniem nastfpstwem jest rdwno^d, nie roaj^ci 
takie liciby mnogiej. Narodowoild pneciwnie nie moie iitnied in- 



3«4- 

dy widualnie , i naleiyd do pojedynczych Iiidzi. Wolnoii6, to ja; 
narodowo^cS, to my; — zaczem, wolno^6 moie istnied i istnieje 
bez narodowoijci iadnej, — a dowodem tego jest Ameryka; oaro- 
dowotfd obudzona we wszystkich poMadach narodu, poci^ga za so- 
b^ wolnotfd dla wszystkich, bo miMd dla wszystkich, bo raz je- 
szcze, narodowoid to m y a nie j a. 

Nie zkfdin^d pocbodzi, ie Rousseau w^r6d zamftu nieo- 
czyszczonych jeszcze poj^d orgauizmu spolecznego, unosz^c sift 
nad swobodami obywateli staroiytnego ^wiata, wyrzekl: „Jest to 
bolesD| ale nieuniknion| konieczno^ciq, ie aieby jedni byli. dosko- 
nale wolnyoii, drudzy musz) by6 doskonale ntewoUikami," 

Ndstf pstwem powyiszej prawdy jest . ie gdy naiyidowo^ 
moie przetrwa6 wiieki pod uciskiem* barbarzynstwa,^ i przechowad 
sif w catej' ezystoi^ci dla poi^niejszych pokoL^n, — wolDo^d nie- 
wysnuta z iycia narodowego nozbija narotdowq sp6jni$, bo uszoz^- 
^liwiajqc na inoem. polu ludzi pojedynczych, usypia w nich slapniowo 
nar6dowe uczucia. W imi^^narodowo^ci moina odebrad narodowi wol- 
noi6 na <MBas diugi, ale tylko na czas pewny; — w imif wolno^ci moina 
go rozstroid na zawsze, rozbudzid przywi^zanie do instytucyi, a ostu- 
iz\6 m'iloi6 ojczyzny; — narodowoid to byi, a wolnoid, jak byd« 
Powiadamy, woLno^d t narodowo^d idq w parze; wszakjt^, w burzli- 
wem iyeiu spoleczneEO. icfa matematyczna rdwnowaga ustalid sif 
nie da, a przewaga jednej nad drugq stanowi o organioznym roz- 
woju narodu, w ktdrym ostatecznie ptzemddz musi albo wolnoid 
narodowa, albo narodowo^d dowolna. 

Jeden z ministrdw wiedeiiskieh powiedzial, ie panstwo 
jest szczytem doskonalo^ci rzeczy ludzkicb, przed ktdrem zamil- 
kn^d powinny sprawy i uczucia pojedynczych luddw. Jdzef Gamier 
na posi^dzeniu Akademii utrzymywal, ie ,,narodowo^d jest tylko 
opiniq", ktdr^ usuwad stopniowo jest jednem z zadan ekopomii 
politycznej. Thiers byty minister Filipa, udowadnial w izbie depu- 
towanyeh, ie narodowo^d jest najmylniejsz§ podstawq pokoju i po- 
my^lno^ci powszechnej. Stanowisko i wpfywy uboczne kaidego z 
tych iB^idw, tlumacz^ ieh zapatrywanie, lecz ani go usprawiedli- 
wid, ani do wysokoi^oi prawd ogdlnycb podnie^d nie mog^. Jak 
w ^iecie powszechnym wolnoid indywidualna jest warunkiem iit- 



3§lf 

nieifiia i rozwoju istot organic^nych ; tak w ^wiecie ludd&im naro- 
do^o^6 jeist warunkiem wolno^ci i rozwoju jednostek i cial zbio- 
roWjrch: — ona jest t^ sp6jniq, t^ najwyiszq spolecznq potfgq, 
pod wpfywem kt6rej stajq wszyscy za jednego i kaidy za wszyst- 
kicb. Pomijajqc rozumowania , kt6reiiii nie trudno byloby obali6 
powyisze twierdzenia^ poprzestanmy na wypadkach: — ani Hiszpa- 
nie pod panowaniem Maur6w, ani Irlandczycy pod woloomy^In^ 
Angliq, ani W'osi i Madiarowie pod reqdem Austiyi toierujqcej 
z potrzeby prawa narod6w, ani Polacy pod rz^dem Prus i Moskwy,. 
zgodzi6by sif nie mogli z naukami ministr6w widz^cycb przed so^ 
b§ tylko panstwo, i ekonomist6w szkoly francuskiej, odsuwaj^cych 
od siebie troskliwie wszystko, co wychodzi poza granicf materyi. 
Thiers i Gamier zmieniliby wkr6tce widzenie swoje , gdyby si$ 
dzi^ udafo Anglii wznowid z pomy^Inym skutkiem usitowania 15. 
wieku: — gdyby ich synowie pobierad musieli nauki w angiel- 
skim j^zyku; — gdyby ich miodziei wiejska 8luoha<$ musiata w 
wojskowych szeregach komendy, kt6rej nie rozumie, przywykajqo 
jedynie do brzmienia glosu, jak kon w cyrku lub pies skacz^cy 
przez obr^cz; — gdyby rzqdzqce ich krajem wladze obsadzone 
byly Anglikanoi, uiywajqcymi wtasnej mowy, odsuwajqcymi krajow- 
c6w od udziatu, i nienawidz^cymi ich za to , ie czuj^ wyrzqdzon§ 
iro krzywdf; — gdyby ten lud panuj^cy nad Francy^ lub rz^d 
jego wytfpial rozmy^lnte jej historyczne pami^tki, falszowal jej 
dzieje» niedopuszczajqc sprostowania znoyilonych xarzut6w, przy- 
gluszal wsz^dzie jej jfzyk, burzyl w niej jedne stany przeciw dru- 
gim, podsuwal instytucye wydziedziczaj^ce obywatelstwo z majqt- 
k6w nieruchomych, starannie niweczyl przemysl miejscowy na ko- 
ftji6 wlasnego, a syndw zdobytego kraju sfal zawsze i wsz^dzie 
Da pierwszy ogien , b§di w wojnach zewn^trznych , bqdi w we- 
wn^trznych niepokojach; zaprawd^, panowie ci zmieniliby wkrdtce 
priekonania swoje. Do tego nie przyjdzie, bo Francya ich nie po- 
dzieia, i diatego ulatfnie ie ich nie podziela, ie przedewszystkiem 
strzeie narodowo^ci swojej, jest wielkim, i zostanie wielkim na- 
rodem. 

Gdyie znika narodowetfd, tarn si; pojawia lepsucie; gdiie sif 
lepsucie pojawia, tam narodowo^ inikad jui musi. Nikn^c) iiaro- 



306 

dowotfd tnamionaje nieposzanowsnie rzeezy niegdytf uroczystych i 
scybki rozbrat z przeszlo^ciq; — zepsuciu towarzyszy zbyiek sub- 
telny a m^cz^cy, zbytek coraz wi^kszy w miarf rosn^cego ub6- 
stwa ; potrzeby urojone staj^ce w miejscu rzvtelnych \ duroa bez 
warto^ci osoby; grzeeznotfd obok urqgania; uniienie polityczne; nie- 
wolnicza uleglo^d opinii ; pieoiactwo ; lekcewaienie zasad, ustaw i 
wladzy; lekcewaienie wlasno^ci obcej i publicznej, publicznego 
porzfdku i godno^ci. Dowcipkowania wciskaj^ sif tarn w najwa- 
iniejaze sprawy, bo dowcipkovianie, to strong ujemna rozumu i 
ucsucia; — ^miechy staj| aif niemal wyfqcznym poiycia iywiolem^ 
rzeczy powaine nudzq, ro^mowy toczq sif o niczem; wyrazy gif* 
bokie trac§ prawdziwe znaczenie; kaidy jest zdrajcq w oczach in- 
nych ; jedni pos)dzaj§ i czerniq drugicb; wszyscy tie my^lq o 
wszystkich. 

W narodach mifujqcych przedewszystkiem rzecz publtcznq, lu- 
dzie, kt6rych zdanie upada w rozprawach o rzeczy publicznej, pod- 
daJ9 sif woli wi^kszo^ci : to jedno^d, ladiwoino^d; — 
w narodacb cieinnych lub znarowionych , kaidy narzuca innym 
przekonanie wlasne, lub obraiony nieprzyj^ciem onego wyst^puje 
eofa si§ i zforzeczy. Te usposobienia despotyczne czyni^ niepo- 
dobnemi jedno^d, tad i wolno^d; despotyzm pojedynczych 
odbid sif musi wewfadzy, stoj^cej na usposobieniu powszecbnem; 
a despotyzm sifgaj^cy wszystkich jest cz^sto slabszych opiek^. 

W towarzystwach tych dzieh literackie znamionuje d^ino^d* 
niepewna, rozstrzelona, zwichnifta; prace rzetelnie uiyteczne, ale 
mozoine, umiejftnoi^ci ^ciste i towarzyskie, gluchn^ przy lekkich, 
latwych i nieuiytecznych; — jedni pisarze, wpl^tani w ogdlne zba- 
laroucenie, szkodzq rzeczy publicznej clicqc jej s/uiyd; drudzy 
sprzedajq pidra za pieni^dze, laski i spokdj *). Ludzie mozni depc^ 



*) U naroddw, ktdre stracity polityczne istnienie, m^iowie sUdu znikaj|> 
a ludzie polityczni ustfpuj^ w iyciu publicznem miejaca literatom wta^ciwym. 
Sad tych ostatnich o piaarzach jeat afdem literackim tylko> oni waifc w nich 
zastugi kai^ikowe z politycznemi M§dami, zwykle wynoasf pierwaze, a poblaiajf 
oatatnim. W oczach polityka nic przewaiyd sie moie politycznych zboczeA lub 
nieprawo^ci, bo aprawy politfczne Ǥ aprawami iycia lub tfmierci. Lekari oca- 



597 

lud poziomy, kt5ry przesUf byd jednym z nimi narodem*. zwa- 
lajqc na niego wlasne przewinienia, i skutki wfasnej nieudoloo- 
^ci. Lecz gdzie klasy wyisze zywiq niech^d i pogardf dla ludu, 
ktdrego poniienia i zepsucia czfsto same spraWcami byty, tam 
wszystko stracone ; bo jak bez ntch nie ma cywilizacyi w naro- 
dzie , tak bez niego jest cywilizacya bez narodu , niedostatek po- 
wszechny i powszecbna niemoc. 

W tej rozstrojooej spofeczno^ci powstajq miasta duie , w nicb 
gmachy i leatra, kosztowne ogrody i ozdoby, znamiona centraliza- 
cyi wladzy, tfumiqcej rozw6j indywidualny, a przy kt6rej kupiq si$ 
prdiniactwo i sprzedajno^d. 

W towarzystwaeh tych jeszcze Dauka , cnota , prawoid mfi- 
czyzn i kobiet uczciwo^d , sq przedmiotem iart6w i szyderstwa , a 
gry i zabawy bez uciechy .^zabijajq czas' zadfugi. Czas jest za- 
diugim f gdzie jest pr6iniactwo ; gdzie jest prdiniactwo , tam jest 
ciemnota; ciemaota i prdiniactwo, to ruchy przeciwne wiedzy i 
pracy, to iycie wiodqce w przepai^d i zagladf. Lidya, powiada 
Say, byh pracowit^, bogat) i pot^in§, jak jej kr6i Krezus, kt6ry 
z niej tyiko dochody s.woje ci^gn^I ; — Cyrus , by j$ pokonad, ze- 
psud wprz6d musial jej obywateli : prdinowanie, gry i marnotrawstwo 
poiarlo jej narodowe sily; Lidya nie przeiyfa icb upadku. 9,Na- 
rody nie umiejqce oszczf dzad i gromadzid, musz§ znikad z powierz- 
chni ziemi'\ powiada na innem miejscu ten gifboki badacz spole- 
cznego organizmu *). ^ Takf postad rozprz^ienia , niemocy i zepsucia 

lajfcy po tnykrod iycie chorego, zaciert te saslugi, sUjic si^ za oswartym 
razem prtyczyn) jego ^mierci; minister ktdry ukresu dtugolelnioh zaalug spro- 
wadia klQski na nardd , akryd aiQ nie moie pned obarteniem wapdiczeanych i . 
potomnych klatwa . — jeneral ktdry aiiy atargal w obronie kraju , otoczony chwatf 
pdlwieku, atawia oaiwial) glow^ przed sfdem dorain)in za ostatni), a moie 
za jedyD§ w iyciu przegran; ; bo sprawy polityki , |owtarzam, a) aprawami iy* 
oia lub ^mierci, o ktdrycb wyrokowad nie umiej) ani literaci widzfcy je tylko 
z ukoaa, ani ogdl czytelnikdw, niewidz^o.y ich wcale llotfd piaarzy wyst^pnych 
ukodliwych lub nieuiytecznycb rotfnie zwykle szybko, bo a)d publiczny Ignie 
do nich; — a^d pabliczny z czaaem w nicb jednycb amakuje, bo oni ataj) aif 
jedynymi piaarzami , a literatura lekka i zwichni^ta jedyn§ i oatatni) awojakf 
literaturi 

') Raectpoapolita florentydaka, ktdrej granice nie ai^gaty mil dzieai^cia 
poaa okopanie miiata aaiB«go» ktdra nie nuala wlunej maryoarki, bo ai( nie 



39S 

przedstowialy Antyoohia, Aleksaodrya, Nikodemia, Grecyapd Pery- 
kiesa, Rzym od Augusta, Francya od Ludwika XlVgo, Wfochy od 
Vi8kont6w i Hedyceu8z6w, Polska od Sa86w. Na tej drodze lecq 
do zguby narody i panstwa , — szcz^ ^liwsze watrzymuj^ si^ jeszcze 
opodal ; inne dochodz) zupefoego wycienczenia,. a zoiem bezwla- 
dno^ci i upadku ; — inne niknq , bo czfowiek zepsuty, powiedziano, 
poprawia sif rzadko; nar6d zepsuty, nigdyl Ludy, w^rdd kt5rych 
pojawialy si$ wielkie zbrodnie, mogly pozosta6 wielkiemi ludami, 
bo wielkie zbrodnie mog; byd wielk^nauk^; — ludy ulegle zepsuciu, 
nikn^, bo zepsucie, to niemoc, to sen tfmiertelny, to pr6chnienie. 
Tarn wielko^d narodowa najgorfcej obehodzi tych , ktdrzy najmniej 
spodziewad si^ mogq osobistej ; tu nie obehodzi nikogo. 

Lecz rozprz^ienie nie przychodzi od razu, — czfowiek obdarzo- 
ny jest uczuciem ; jak przeto czlowiek pojedynezy, tak nardd cafy 



stykala z morzenif — Florenoya byta jednem z najpot^iniejszych pai&atw wEa- 
ropie, a razem ozdob§ tfredoich wiekdw. jej przymierza ubiegali sif papieie, 
oeaarze, kr61owie Francyi , Hiszpanii iNeapoIu; — z jej rozumem stanu tylko 
dawoy senat rzymski pordwnanym by6 moie, — jej dochody publiczne przewyi- 
azaty dochody kaidego wspdtczesnyofa pa^stw eurepejskich. — ona jedna w^r6d 
ci^glych wojen , wywotywanych prywat) , wspierata niezmordowanie zaaad^ i 
prawa luddw; — ona jedna wreszcie nie zboczyta nigdy z drogj cndt, sumieoia 
i prawo^ci w kieruDku spraw krajowych i w atosuokach z obcemi pa^stwami. 
Sismondif z kldrego tre^c powyz8z§ wzi§tem , powiada w mistrzowskim 
dziele swojem (Hist, des rep, Hal. du moy, age): cFlorenczycy iyli szcz^fliwi 
pod^rz§dem pot^znym: rolnictwo kwitn^lo oa wsiachi liczoe r^kodzielDJe oiy- 
wia{y miaata, naczelnicy pai^stwa prawie wszyscy zaj^ci przemystem , gromadzili 
ogromne maj^tki , kt6rych uiywali z korzy^ci; publiczn^. Hrawa litad^ce tam§ 
zbytkom nie bronity okazato^ci: pierwsi obywatele kraju) ich iony i ich cdrki 
chodzity piechoto po ulicach; ich sioly byty skromne , ich ubiory proate i za- 
wsze jednoatajne , narodowe. Nie mogli oni Wyst^powad z bezczelni pompia^ag, 
powoz6w, koni , klejnot6w ; — lecz wolno im byto wznosic ku chwale B^stwa 
okazate ko^cioty, lub stawiad palace, uderzaj§ce amakiem i okazato^ci§: azkola 
tei flurenty^iska architektury wyprzedzi^a wazystkie inne. Zadne prawo nie wzbra- 
niato ozdabiad domy swoje rzefb§, malowidtem i zbiorami r§kopism6w. Wkrdtca 
artytfci , ktdrycb nikt jui nie przewyiszy, wakrzesili chwaf^ artyatdw ate^akich ; 
uczeni zwozili nieocenione r^kopisma ze wachodu , zachodu i pd^nocy. Zwykly 
nawet handel zajal ai^ umiej^tno^ciami: okr^ty, ktdre odatawiaty jedwabie do 
Ronatantynopola i Alekaaodryi, przyniosty nieraz dzieta Homera, Tucydydeaa i 
Platona* .... 



mied ' mmi ' coj$ , ku ciemu to uezucie skierowad jeszcze moie. 
Gdzie lud ma udzial we wtadzy, chociaiby we -wfadzy miejscowej, 
gminnej, tarn zbiorowem uczuciem jest patryotyzm ogdlny iub 
miejscowy; -^ gdzie to byd Die moie , Iub gdzie nardd usuwa si$ 
od tego nawet'co byd moie, tain z kolei wyst^puje to, co jest 
najwspdlniejszem jeszcze, a rdwnie wznioslem i narodowem^ llte- 
ratura : Ateny pod Peryklesem i krdlami macedonskimi wydaly 
Sofoklesa, Eurypida, Sokratesa, Xenefonta, Platona , Arystotelesa; — 
pod cesarzami powstali w Rzymie Horacy, Wirgili , Liwiusz , T»cyty 
Seneka; — nasx wieklG. to zfoty wiek literatury i pocz^tek spo- 
leezirego rozprz^ienia , bo pocz^tek latifundidw wzneszqcych sif 
przemocq na posia()to^ciach wydziedziczonych kmieci; to rana spo- 
leczna , ktdrej zagoid jui nie nad^iono. Wiek Ludwika XIV. i czasy 
Stanisfawa - Augusta przedstawtaj^ podobne jeszcze znakomito^ci 
naukowe, i t^ samf d^ino^d towarzysk^: mieszkaDia uczonycb 
w Wersalu i obiady czwartkowe w Warszawie, zast^pity iu i tarn 
ntiknqce iycie publiczne; — a koniec pi^tnastego stulecia zamknql 
wspanialym ksiqikowym blaskiem Wloch niezawisZoi^d , wielkodd i 
iycie *). 

Lecz i literatura sama rozprzf ga sif z rozprz^ieniem uczud i 
obyczajdw: stopuiowo, a nawet jui przed nadej^ciem jej srczytu 
cbwafy, pojawiajq sif nikczemnie panegiryki i poezya rozwiqzia, 
plugawi^ca smak i obyczaje; — ulubionymi pisarzami stajq sif Pi- 
rony i Zabloccy, Thomasy i Holscy. Gdzie wreszcie wewnftrzne, 
dcisle, organiczne iycie narodu przeszio jui w poezyf i historyf, 



*)Powo2aQy dopiero Sitmondi, prtechodx|o wwiekpi^tnasty, gdzie Wlo- 
ehy slabofd jui zaczyntly, powiada: «...t kaidym dniem widad byte zbliiaj^oy 
sif upadek wolootfci, obyciajdw. energii i wsielkich cndt prywatnyob i publi- 
esnycb ; a obok tego widad takie bylo roxwijaJ9c§ sif namif iootfd do poes^ i 
wymowy.... W dzielacb powstalycb w tym okresie przebijs sif rozprifienie 
spolecsne, i jui s nieh samych posnajemy, dlaczego prace tycb pisarzdw oie 
raogly wydad nic godnego niekdw dawaycb, ktdre byly ioh ciesei prxedmio- 
tern .... Postf p otfwiaty w 1 5. wieku nie hyt jui rozwojem narodowym. Pissfc 
historyf stukamy cndt pobliczoycb w pisarzach tego okresu, ale w nich nie 
znajdujemy aoi wsnioslotfci , ani azlachetoo^ci , ani przywif zaDia do ojczyzhy, aoi 

uczud polityetnych Wiele dzielpifknycb, lecz male pifknycb 

esyndw.* 



400 

tarn poeci zajmujq pierwsze miejsce w narodzie, a historya jest 
oniatni^ z uprawianych jeszcze umiejftno^ci. 

Bij^ce dawniej po calej przestrzeni kraju iycia t^tnice usy- 
piajq stopniowo. Reszty poddmucbiwanego sztucznie narodowego 
iywota zbiegajq si^ w jednym punkcie, ktdry sif staje stolic^ ,,Pan- 
stwa/' S^ to poczqtki centralizacyi , tlumi^cej iycie narodu. Ateny 
ataj^ si^ stolicq Grecyi ju£ martwej, i w krotce przejd^ same pod 
panowanie kr6l6w macedonskich ; Rzym pod latifundia i tyrandw; — 
Versailles pod gilotyn^ ; — Warszawa pod okrucienstwa wscbo- 
dniego barbarzynstwa. „Obywatele niknqcego Rzymu za cesarz6w, 
powiada Guizot w jednej z ostatnich rozpraw, oglqdali sif tylko 
-w przeszlo^d , bo jui nie pojmowali przyszlo^ci. Najszlacbetniejsi 
tej epoki tlumacze Tacyt i Aureliusz sq ciqgle w pismach swoich 
posf pni i cierpiqcy g(f boko ; boleji oni nad spdlczesno^ci^ , lecz 
nie podaj^ irodkdw jej przeksztalcenia ; — nie moina w nich do- 
patrzyd po];6 iiowego rzeczy porz^dku. Dawny Rzym , kt6ry si^ 
jui powr6ci6 nie m6gl, jest icb jedynem marzeoiem: oni tei maj^ 
wspomnienia, ale nie maj^ pomj8l6w/' Nar6d kt6rego organizm 
nie ush^I jeszcze , szanuje swojf przeszto^d , jako mile wsporonie- 
nia i waine przestrogi, lecz w nif sil swoich nie przelewa; — 
-nikn^cy, zwraca si^ ku niej instynktowo , i reszty iycia obecnego 
chcialby przyczepid do chwil pefnych niegdyi cbwaly i nadziei. Kie- 
dy wojownicze klany Higlandu upadad i niknqd zacz^y pod ci^ia- 
rem eywilizacyi ;ingielskiej, pojawili si^ w ich lonie poeci, dziejo- 
pisarze i Walterskoci , kt6rzy ich pamif d przechowali , bo jui nie 
b}7o ludzi, kt6rzyby mogli przytrzymad uciekaj^ce z nich iycie. 

Gdzie jeszcze ja^nieje cafa krzepko^d sif i iycia, tam gM- 
wnem zaj^ciem uczonych jesl obecno^d i przyszfo^d ; — gdzie 
vii^kszoi6 uczonych zbiera i przygotowuje materyafy do zabaisamo- 
^ania przeszfo^ci , tam albo nikn^ si/y, i iycie usypia , alho poj^cia 



\ prace narodu na myln^ weszly drogg. Historya to pooiniki rze- 
czy zniklych, pomniki tym milsze znikaj^cym / im mniej uiyteczne, 
im g'^biej zatopione w wiekach zawifych , im podobniejsze do 
^mierci; poezya^ to ..rajska kraina uludy"; — lecz iycie bez rze- 
telnej wiedzy i bez materyi. my^l oderwana i oderwane uczucie 
nie nalei^ jui do tego ^wiatal W nowoiytnym Rzymie, w ktdrym 



Ml 






jui wszystko zniMo pr6cz wspomnien , Petrarcha uwienczony liiciem 
dfbowym wst^puje po Iwii^tych'schoda^h ; po kt6r)rbh nli trymii* 
fuj^cy wielkiego ni^'^dy^Riiymu bhroAcy; -^w6tifptij6'M^r6*'0kiuy- 
k6w : ,,Cbwafa wielkiemu po&oie, cbwaZa wielkiemu kapitolowi 1" 
Lecz stopniuwo wszystko co jest prze^izlo^ci^ , dawne poj^oia, da- 
wny tryb iycia , a h^wet dawne ubioVy, wystf puji| jui tylko jako 
rubaszno^d lub ^mieszno^d w rozmowacb, w dzi^jacb'^ W' po^e- 
^ciacb i na scenie. ' ■ i ■■ • i 

Gdzie r to poszfo w przesycenie, gdzie nauki pi^kne trac| 
wdzifk, a wspomnienia nudzid zaczynajq, tam wystf pujq z kbiei 
sztuki pi^kne.' dziataj^ce wifc^j na wyobi^ainif nil' na rozum, 

lecz leiqce jui pbza narodowoiiciq wszelk|. Miigidzy sztUkami 

If, 

temi pierwsze miejsce trtyoia muzyka; ' — mi^dz^ toistrodaim'^Mni 
Czesi i Wlosi. po/udniowi, ludy niegdy^ pot^ine 'W eaf6pejMklej 
rodzinre, dzi^ lekcewaione lub zapooHi'niane Dfuzyki ' uczdna 'jest 
uczuciem bujaji^cem ponad ziemi^; ona zaciera mt6J8Cowi>if<!i i'na- 
rodow^ cbarakterystykf ; — przed orkiestq WjkbiiywiijqiC) dziela 
Mozarta nie ma Wlocba , NiemiQa ' Mb Franduza. ' ' 6ttij])cy oKok 
siebie do tercetu, zlejq onl.iluaze-.Awoje wjedn^, ponadziemsk) 
barmoni^, i wkrdtce zapomn^ o wszystkiem, co icb Z^czylo lub 
rozdziel'alo na' zieimi. StoWarzyszeftia'^kmizyczniB' pewstaj) niekiedy 
w tej my^li, a ci co Ign^ 'do nhb, *'^plrd^j)' w^lube a ni^wi- 
widzialne im sidla. 



D.,23. str. 301. Jednym z najokazalszych pomnikdw koi&- 
cz^cych wiek tSty, powiada'Buss (Geschichte der Staatawisaen- 
scbaften), jest konstytubya polska pod liazw^ 3go Hafja. Jej 
gI6wne zaiety po'dfiig niego sq: i) ie bez wplywu r^du zatem 
nie na >»niosek ministra przedsi^wziftq i tlokonani zostHla. 
2) ie uchwalon^ byla na . drodze . pokoju i przez sziacbtf , 
kt()rej nie ze strony ludu nie groziZo , zatem zrzekaj%cq si^ do- 
browolnie na rzecz jego pirzywflej6w wjasnycb. 3)' i 'gMWnie, ie 
umiast niebezpiecznego deuiokratyzowaaia nar'odu , i zhiiAtiia 

Tom I te ' 



wyisiyeh ku nilssym , myi\^ jej bylo podnie^d oaly nar6d » cty- 
ni§e stopniowo szlaobt^ mieszeian i lud wiejski. 



D. 24. 8tr. 304. Pewien zamft umysfu jest nieodzo- 
woem Dastfpstwein kaidego wielkiego w towarzystwie wstrzf- 
^nienia. Ludzie gubiq dawne drogi, nim trafi^ na nowe. Jest 
to skutkiem nieustalonego ^rodka ci^ iko^ci , zatem jest pra* 
wem swiata fizycznego » o kt6rem m6wili^iny w swojem miejscu. 
Nie aama rewolucya francuska przedatawia ten stan rzeczy. Po 
upadku monarebii w Anglii ealy nar6d bl^kal ai^ w ^rodkach 
ratunku : jedni i^dali obalenia wszelkiego rzqdu , utrzymuj^o ie 
^ kaidy czlowiek jeit rzqdem aam dla aiebie ; — ipni radzili ocze- 
kiwad w ^cierpliwo^oi krdlestwa ohrystusowego ; — inni chcieli 
by zatrzed pamifd i ^lady przeszlotfoi oalej , i nowq rozpocz^d 
er§; — inni jeszcze nie znajdujfc wazystkieh cn5t w ewangelii, 
azukali w koranie iob dopelnienia. 



D. 25. 8tr. 307. Scblosser w dziele nie^miertelnem : „Ge« 
achicbte des 18ten Jabrfaundertes'* , tak s^dzi o skutkach praw 
ucbwalonyob przpz ,,Etdt gindrauz'S w nocy 8go aierpnia : ,yAn- 
erkennen wir jedoch jeder , der die Richtung erwftgt , welche 
roan in der Mitte des neunzehnten Jahrhundertes Q be rail, 
besonders aber in Frankreich zu nehmen scheint , dass nur die 
an sicb unverstSndige Uebereilung am vierten -August , und die 
scbMndlicben und unmenschliohen Mordtbaten und Beraubungen 
der Scbreckenszeit, die Wiederherstellung alles Unfugs des acht- 
zehnten Jabrbundertes unmSglicb gemacbt baben, welcbe sonat 
gewiss erfolgt w&re, oder erfolgen wfirde." (V. 83.). 



D. 26. atr. 308. Probua w grubej aukminie i alomianyni 
kapeluszu siedziaf na trawie, i jadi grooh i gamka, gdy do 
niego przyazli peracy poilowie Unifcy od ilota i kamienL On 
hh DM grocb sapraaia. 



403 

Gdy poilowie tagraniezni wprowadzani byli na poaluchanie 
do niknqcyeb , a pamif tnycb dawnej wielko^ci cesarz5w bizan* 
tynskich, Iwy zfote stoj^oe po bokaeh sail, zaczfly ryczyd, prze- 
mierzaj^c wzrokiem wchodzqcyob; ziote li^cie na ziotycb drzewach 
trzfsly aif i steleicidiy; sztuczne ptaszki zaczfly tfpiewa6 na 
gaZfzkacb, a tron wznosil aif zwolna ku sklepieniom okazalej 
budowy. Nim panujqcy wyjechal .do ko^oioZa, beroldowie uprze- 
dzali ludnotfd; wymiatano ulice; sypano kwiaty, wystawiano w o- 
knach zIote naczynia; wieszano jedwabie. Patryarcha wycbodzU 
przed kotfciot z pacbnidhmi i kluczem , a lud zgrooiadzony . we- 
wn^trz krzyczal w i w a t y uloione azlucznie w o^miu jf zykacb, 
b^dqcycb niegdytf jfzykami panstwa, kt6rego granice widad jui 
byZo z mur6w atolicy, kt6re Jui niemal nio wychodzilo pou 
' atolicf (Gibbon). 

Gdy markiz Spioola i Ricbardo r. 1608. wyjechali jako 
poslowie biszpanscy do Niederland6w dla zawarcia pokoju, do- 
strzegli jak o^miu ludzi , wyszedlszy z cz6Ina , posiadafo na tra- 
wie. i zaczflo je^d xhleb i s6r. Spinola zapytuje przecbodz)- 
cego rybaka, ktoby byli ci podr6iniT „To nasi posfowie, pano- 
wie i wladcy." — „Naleiy niebyd trudnym w ukladacb, rzekl 
znakomity dyplomata, bo ludu tego nikt nie pokona/' Jakoi, 
wytfiona potfga pierwszego w dw5ch tfwiaUcb panstwa rozbiZa 
si$ wysilenia malego kraiku. (Voltaire). 

Gdy dyrektorowie Prancyi weazli do paZacu Luxemburg, 
nie znaleili w nim iadnego sprzftu ; — usiedli naokolo starego 
stolu. na czterecb atom) przeplecionycb stoZkacb, kt6re im 8tr6i 
poiyczyl, i przy n^dznej tfwieczce spisali na dwiartce papieru 
oddartego od listu , akt objf oia wladzy najwyzszej 1 Wnet Faryi 
ucicbl , ustaly kluby, rozeszly aif zbiegowiaka 1 (Mignet). 



^\ 



4M 

D. 21. 8tr. 308. Gdyby komuoiim by! pomyilem m^^oyin 
81$ pKyH<^ ^ spotecznotfci ludikiej, tylokrotne pr6by i tisilawa- 
nia we wszystkich wiekach i w rozmaityob krajaeh ciynione, by- 
fyby nie jui doprowadzify do zamienonego celu, ale przynaj- 
mniej pozottawily pewne tflady sknyiowanyob , leez trafiaj^yeh 
w natur^ apoleezn) usilowan. Wszakie wszystkie przemia^fy bei 
akutku; a pojfcia komunistyeziie stoj; dzitf na atopie, na jakiej 
ataly przed wiekami. W l4tym stuleciu d^inoid ta szerzyd ai^ 
zaoz^a gwaltownie w niektdrych krajaeh , a mianowicie we Wlo- 
szech. Jeden z robotnik6w przfdzalni welnilaycb florentynakioh 
zagrzewa/ towarzyazy swoich do dalsze^o oporu iiiow|, kt6r§ 
praechowal Hsi^biavel. Oto jej uat^py: ^Zbrodni^ tyiko wi^sza 
zbrodnia zaglu8zy<S<>rQoie... zwif kszajmy ilo^d atronnik^w naazych . . 
mate wystfpki %\ karane, wielkie tryumfujf... nawal zbrodni i 
zbrodniarzy przymusza do milczenia... (mowca czul, uwaimy, ie 
usUowania podobne s^zbrodni^, i ie zbrodnia nie we^mie 
g6ry w towarzystwie). Lecz przedewszystkiem nie wierzcie w da- 
wno^d pochodzenia; wszyscy^my wyszli z jednego £r6dla, z rqk 
Stw6rcy;... r5d nasz jest rdwnie dawnym... rozbierzcie si^ 
jedni i drudzy, a nie poznacie sif nago; przemiedoie stroje wa- 
sze, a wy bfdziecie szlacht), oni b$d) kanali); sam tylko 
majqtek (?) czyni mi^dzy iudfini r6inic$... ZagZuszcie wasze 
sumienie (1> i pomnijcie, ze zwyci^stwo tfci^ga slaw^, jak^olwiek 
ono nabytem bylo drog). Wszyscy co doszli do majqtku, doazli 
do niego pod^t^pem lub gwalfem, ozdabiajfc rdzboje nazwiskiem 
zwycifstwa; tylko tcbdrze i niedolfgi iyj§ w ciqglem iipo^tedze- 
niu;... ^ierni sludzy nie zrzucq z siebie ni(^y aluialstwa, a lu- 
dzie prawi umieraj^ biedakami. Bdg powierzyl ludziom wazyatkie 
skarby ziemi • lecz te wpadZy w rf ce przemocy ; zt^d tei pocbodzi, 
ie ludzie poierajq sif nawzajem/)^^ 

Ktdi tu nie alyszy Babeufa i jego zwolennikdw ? w czemie 
postqpiZ komunizm w ci^u pifeiu wiek6w, ktdre przedzielily 
czasy nasze od florentynskicb reformatordw? Ta sama rubaszno^d 
i dzikotfd; te aame i^dze i gwalty; ta aama nieznajomo^d apo- 



•V flift Jtoi L S7S. 



405 



leemej budowy i praw pnyrodsonyeh , kttfryoh nie imienif lu- 
ehwale napady. 

Trudno jest powiedzied coi trafniejszego przeeiw komuni* 
zmowi nad wlasne slowa Proudbona: M^'hooiaie peut aimer son 
semblable jusqu* k mourir pour lui, il ne 1' aime pas jusqu* a 
travailler pour lui.^*) 



^ Syftame dat^eontradietkHif ^nOmiqiiM. 



Spis rzeczj. 



Sir* 
3 

25 

29 

33 

39 



Pnedmowa Wydawey .... 
nfil og^lna fliyologii wszeehdwiata 
Pnedmowa do wydania drugiego • 
Pnedmowa do wydanb pierwszego 

Wstf p 

prawach odwiecinyeh« 39; — r6ino^6 wi- 
dzenia filoiofdw, 40; — IfcznotfiS nauk, 42; *— 
§Un filoiofii, 43; — uklad, 46. 

Postaeie dwiata 49 

Tajemnietotfd pnesilotfci, 49; — ijawiska, 50; 
•^ pnemiany eifgle, 51 ; -^ ich tflady, 52; - 
ludno^d, 54; — koleje poj^d, 56 ; — zniszcienia, 
57; — prawo powazeehne, 59; — delate prawa 
powsiechne, 6i. 

Pra-prawo 65 

Dwie sifyi 65; — liemia idiie podlug nieh , 
67 ; — syatem planeurny wedlag tUwag Mo- 
riyekiegoc, 70; — to aanao prawa waafdiie, 74; 
— t0i w lodikoM, 75; — dalaaa wap6liioM i 
ieb obaaaoM wn^diie, 76; — nalura dw6eh ail 
j9i^|iq^ 80^ --iah ittoiaab w apolaoaaoiei, 85. 






408 

8tr. 

Slla roiUadu w powsieehnoiei ... 87 

W8p6lnotf6 pierwiastkdw poiywnych i ich sto- 
sunek do dw6ch sit jedynycb, 88; ro^linDo^d, 90; 
ciaZa niebieskie, 92; — zwiers; i dsieci^, 93; — 
miodzian, dojnaZo^d, staro^d, 94; — niknienie, 96; 
— dalsze koleje, 97; — spowinowacenie powsze- 
cbne, .98. 

* 

Slla rxutu w powai^ltapdM ^ \ v ^^^ 

Natura tej sily, i przykfady, 102; — stopnio- 
wanie organizmu, 104; — wla^ciwo^ci tych sto- 
pni, 107; — dwie picie, ilO; — przyklady istnie- 
jqcej mifdzy niemi r6inicy, iHi^cr^ i^e^^jfiW 
woju w dzieypzynift i.cblppp, M^J,jr ^Mv/ 
113; — matka i ojciec, il5; — mamka i nianCa, 
118; — babka, 119; — stopniowanie dalszej zy- 
czliwoici,' 120; — wstrfty, 122. 

Narz^diia 8ll|r rsuitu u oslowieka • .125 

i Mfodzieni«c i stanec, 125;— zmysly; 127;-— any, 
129; — przyklady clziaZlinia zmysMw-, l30;*^l|czQO^d 
zmys26w z umyslem, 132; — mow^^ 134; — 
Fozuip, 136; — wiedzJi, 13T; , — cz^iei te] wie- 
dzy, 138; — icb wzgl^dnotf.d 140;/— .wola, 142; 
dwojaka droga, kidr^ przebyvaj\ wli^lze duc^^p^we 
czlowieka, 144; -— kupienie pojgd, 145; — M$- 
dy z mylnego ich I^czenia, 148; — (^cznoid 
wiedzy i praoy, 151. 

Slla roikladu w spoleeznoiSei 153 

Pojfcie ludzko^oi, 154; — jej ^tan niepewny, 

154; — towarzysko^d wrodzona a spofeczno^d, 

155; — gibko^d organizmu, i57; — potgga 

.praw przyrodzonycb, 159; — pierwiaaiek wspoSny, 

160; — tfwiat islnieje Slarmb, 161,-' — -' wliilboitd , 



Sir. 
i^fi— rMM646 i^wk^tfcMa, 1(0; •- mim , 
ximmlto^inii, fdi; -^ ptilMf fJTracjr przyrM^- 
CEej, 16S; -^' w imHHh nlc nlB prtjrbyWi i nic 
Die ubywa, 166; dawna obfitotfd pierwi^isftd# pS- 
iywnycb, 167; — wytfcigi, 168; — ich ruch 
dwojakiy 169; -—ich pnejtfcie do liiasii 170; — 
wy^cij2;i w lonib ludzKbici, 172; — da^tijpstwa 
bg61ne #y^cig6w, {73; -^ stan ccynny i bi^^iiy, 
174; — jprawa i oboWiqzli,^ ITS ; — lA MHjl^- 
mny stosunek, 176; — ihatbryii, a prawi, 179; 

— prawa pR^rodtone, iSi; "-^ tlrabii&ie aif 
ludzko^ci, 182; -- p6cx|tek w^jw ij^bfeiznyih, 
iki; — rozb6j i wymiitia, 186; — wlidT^iwy 
piiedmiot wymiany, 191; — ^ pnechowaniiB wiMiy 
i pracy, 194; — co pnecbodzi dartiib prz^ %y- 
mianid, a co hie, — l6!S; — sar6d i nature 'left- 
iiobu spofeextoego, .196; — }ego mhioimoiiSt 1 9b; 

— jako pi^irwiaatek ladiekoidi, 199; — ufttawie* 
nie go z pierwiaatkiem ^iwiata Bzycznego , iOQ; — 
jego ci§g jeden w ^wiecie ludzkmi, 203; — po- 
8t$p tego rueho, 207. 

Sila rMtii w pnesiloid .... 211 

Zawi|zek apoteezno^ci , 211; — ttrwogi, '2lB; 

— trwoga zwierzfcai 214; — trwoga wyiaza, 
215; — kojarzenie aif ludzi, 216; pojfcia liliSskw/ 
217; — jedyno^6 prawdy, 218; — poetftL, 219; 

— cudowboM i atanjy, 223; — izei^eitfe aif la- 
dnotfei, 2^5; - o pierWaxych 'krttlaiih . 227 ; — 
rady 8tarc6w, 229; — przewaga jednoatek ailniej* 
azych, 231; kupienie sif wbdzy ku gdrze, 232; 
jednoatka, 234; — jej upadek, 235; — pnyklad 
w dziejach Rzyiiiu» 237; — aztuozny orgafiizm 
Rzymu, 238; — wyailenit, 239; — wiara, 240; 
^ aenal, 242; — walka z KarUgiof, 243; ^ 



ilO 

Mpsuda, 244; — August, 246; — jego nastf pey^ 
247; — ktan wymonony, 248; Karol V, 249; — 
Filip n. i Ludwik XIV., 251; - WUbelm — u- 
boroi, 254, 

Pcjawy siljr roikladu 257 

Prsesilotfdi to sily Rutu, 258; — pneezueia 
i dooiekania, 259; — wielkie dziej6w 6kresy, 260; 
podobieistwo przekonad, 261; -— przeradzanie 
81$, 264; — pociucie rdwnotfci, 266; -* cbrze- 
^cianizm, 267; — pochody lud6w, 270; — upa- 
dek Rzymu, 27i ; ^ dzikotfd, 272; — tfrednie 
wiekif 273; — zwikbnie 275; — walka dw6ch 
potfg, ziemskiej i zaziemskiej, 277; — ich ogra- 
niozenie, 279; — krucyaty, 281; — ich skulki, 
283; •— midata hanzy, 285; — reforma, 289; -- 
Franoya, Niemce, Slawianszczyzna, 290; — kolej ko- 
nieczna, 293; -^ inskynkt zacbowawczy w obeo 
sily, 293; — op6r wladz, 294; — postfp pojfd 
i wynalazkt, 295; — Piotr wielki i Fryderyk. 298; 

— Pojawy ruchu, 300; — Francya 302; — 
dziwne zjawiska, 303; — wybuch, 304; — akutki, 
305 ; — ^wiat nowy , — i szybko^d rozwoju 
ludzkotfci, 306. 

ZakoAeienie . 311 

Tre^d rozumowan dotyehczaaowych , 311; — 
trzy czynniki spoleczne, 315; — ich rozbi6r, 316; 

— prawa fizyczne w spolecznoici, 320. 



ill 



I> o p 1 s k. 1. 







8«r. 


1. 


obrocie siemi . . . 


S3i 


2. 


Tarcza Scypiona ...... 


331 


3. 


Slady odleglej przeazlotfci . . . , 


332 


4. 


Nasza nietroskliwo^d o to eo o nas pisi) inni 


335 


5. 


Slad rozbicia pfanety . . • . . 


345 


6. 


kobietach ...... 


355 


7. 


Lud umie wybiera6 • ; • . . 


359 


8. 


Wola, wolno^d ...... 


360 


9. 


Im kto bliiszy, tym drailiwszy . 


361 


10. 


Kilka obraz6w ze tfrednicb wiek6w na zacbodzie 


362 


11. 


Przyszlo^d Ameryki .... 


365 


12. 


Zamiana i gwalt ..... 


367 


13. 


poezyi ....... 


367 


14. 


Czei6 dla roienia; arystokracya . 


368 


16. 


2ydzi ...... 


369 


16. 


Dawne tfciefoienia otfwiaty 


372 


17. 


U\e^toi6 lud6w rolniczycb . . . . 


373 


18. 


Kilka obraz6w z czasdw upada)|cego Rzymu 


374 


19. 


Hylny sfd W8p626sesnych 


379 


20 


wsp6lno^ci praw przyrodzonycb 


380 


21. 


Rycerz bl^dny ^rednich wiek6w 


384 


22. 


Znamiona iycia i niknienia u narod6w 


385 


23. 


Bu88 konstytucyi trzeciego Haja 


401 


24. 


Zamft umyildw po zabuneniacb , 


402 


25 


Sebloaai^r o rewolucyi francuakiej 


402 


26. 


Okazalo^ a sifa . 


402 


27. 


Ronuniiin ...... 

» 


404 



413 



WWPP. subskrybent6w na wydanie drugie, poprawione i poinno- 
ione, pism J6zefa Supinskiego, w skutek rozpisanej w listopadzie 
1866. subskrypcyi, (jako uzupefoienie przedin6w wydawcy Tom I. 

str. 4 i Tom IV, str. 3.) 



JW. hr. Badeni Whdyslaw 

W. Baszczewicz Kryspin 

W. Baltazinski Mikolaj . 

JW.br. Baworowski Wlodzimien 

W. Biesiadecki Wladyahw 

W. Bochenski Alojzy . 

W. X. Bucbwald • 

JO. ks. Czartoryski Jerzy 

W. br. Czajkowaki Jan 

W. dr. Dieti i6te( 

W. Dunajewski Edward 

W. dr. Dylewski Maryan 

JW. hr (rolajewski Antoni 

W. Golaszewaki Leon • 

W. dr. Kaczkowski Karol 

W. Kieszkowski Henryk 

W. Kircbmayer Julian . 

W. dr. Koczynski Michal 

W. Xozlowaki Zygmunt 

W. MIocki Alfred 

W. Pietruski Oktaw 

JW. hr. Potocki Adam . 

JW. hr. Potocki Alfred 

JW. hr. Przeidiiecki Alekaander 

JW. hr. Ruaaocki Wlodzimiert 

W, Rydzowski 

JO. ks. Sapieha Leon . 

W. Sknydaki Ignacy 

W. Skrzynaki Ludwik . 

W. Smarzewski Seweryn 

W. Tarnawski Piotr 

W. Torosiewicz Teodor 

W. Trzaskowski J6zef . 

W. dr. Zbyazewaki Wiktor 



10 dr. 


20 


9 


5 


^ 


5 


» 


5 


9 


5 


9 ' 


5 


^ 


20 


9 


5 


9 


5 


f* 


5 


>» 


10 


99 


5 


9 


5 


h 


20 


>• 


5 


f 


5 


» 


5 


«f 


5 


»f 


10 


11 


5 


9* 


5 


>9 


10 


»» 


10 


•» 


10 


t» 


5 


It 


50 


t» 


10 


»f 


10 


U 


5 


99 


5 


H 


to 


•• 


5 


•» 


5 


•• 



•-1 



- r' 



'J'."*-/. 



m 



WW. pp. subskrybentdw na wydanie drugie, poprawione i po- 
mnoione, pisni J6zefa Supinskiego, kt6rzy w skutek niedoszlej 
do skutku subskrypcyi — rozpisanej w listopadzie 1866 , — za- 
pisanych przez niebie kwot nie odebrali , lecz takowe przeznali na 
opiatf lektora dla Autora — (jako uzupelnienie przedmdw wy- 
dawcy, Tom I. str. 5, i Tom IV. str. 4.). 



JW. hr. Badeni Wladyslaw. 

JW. hr. Baworowski Wlodiimien. 

W. Bochenski Alojzy. 

JO. ks. Czartoryski Jerzy. 

W. dr. Cuykowski Jan. 

W. dr. Diet! Jdzef. 

W. dr. Dylewski Haryan. 

JW. br. Golejewski Antoni. 

W. Golauewfki Leon. 

W. Kircbmayer Julian. 

W. dr. Koczyniki Hichat. 

W. Rozlowski Zygmunt. 

JW. hr. Poiooki Adam. 

JO. ks. Sapieha Leon. 

W. Smarzewski Seweryn. 

W. Torosiewicz Teodor. 

W. dr. Zbysiewfki Wiktor. 






^^^^^^ ^^^^r 1872 

^^^^^^ DATE DUE i 


_. i